Jump to content
Malin

Jak przetrwać z wariatami

Recommended Posts

 

Po zakończeniu sezonu 2019/2020 Górnik Zabrze zmienił właściciela. Nowym prezesem został pan Wojtek. Prowadził on jedną z największych firm w Polsce w branży RTV i AGD. Zmiana właściciela w zespole z Górnego Śląska nie była zbyt ciepło przyjęta przez kibiców. Wojciech nie miał zbyt dużo pojęcia o piłce, dlatego jego prawą i lewą ręką zostali dobrzy przyjaciele z czasów szkolnych, Maciek i Damian. Obaj panowie interesowali się piłką nożną, a nawet kiedyś byli czynnymi piłkarzami. Pierwszy z nich do tej pory przebywał w Hiszpanii, gdzie imał się różnych zajęć starając się związać koniec z końcem. Żył on bardziej z oszczędności zarobionych w Polsce, niż z zarobku na Półwyspie Iberyjskim. Od kiedy przestał być czynnym zawodnikiem, ciężko mu było zarobić na życie. W Hiszpanii pojawił się pod koniec swojej kariery piłkarskiej, próbując szczęścia w 3 i 4 lidze tego kraju. Wcześniej grał głównie na poziomie drugiej ligi polskiej, choć otarł się o ekstraklasę, gdzie zagrał jedno spotkanie. Przygoda z footballem w Hiszpanii nie trwała za długo, przez co zmuszony był do szukania innych sposobów zarobku. Telefon od pana Wojtka spadł mu jak manna z nieba. Niezwykle uradowany spakował się i kilka dni później zawitał w Zabrzu.

 

Drugi z kolegów prezesa, Damian miał inną historię. Nigdy nie wyjechał za granicę, całe życie spędzając w Katowicach i jego okolicach. Jako dzieciak grał w zespołach juniorskich GKS-u Katowice, jednak nie miał wielkiego talentu. Jego kariera kręciła się wokół Okręgówki i A-klasy, a na życie zarabiał jako przedstawiciel handlowy. Po zawieszeniu butów na kołku ukończył kursy i uzyskał licencję UEFA B, która upoważniała go do prowadzenia zespołów w niższych ligach. Nigdy jednak nie zasiadł na ławce trenerskiej. Pan Wojtek zachęcił go do pomocy przy zarządzaniu klubem, próbując namówić go do ukończenia wyższych kursów licencyjnych. Damian nie do końca był tym zainteresowany, jednak zgodził się przemyśleć sprawę. Wszyscy trzej dżentelmeni wiedzieli, że sami nie zdołają zapanować nad klubem, nie mając bladego pojęcia o rynku piłkarskim, ani o prawach nim rządzących. Od pierwszego dnia panowania w nowym klubie pan Wojtek jasno zakomunikował, że on będzie na wszystko spoglądać z góry, a większość obowiązków spadnie na Maćka i Damiana. Ich pierwszym poważnym wyzwaniem, było znalezienie dyrektora sportowego, który zajmie się najważniejszymi obowiązkami.

 

Początek czerwca w Polsce był ciepły jak na standardy panujące w naszym kraju. Podczas gorących dni nieprzyjemnie jest siedzieć w budynkach klubowych. Pot leje się z czoła, człowiek czuje się odwodniony, a odczucie to potęguje zepsuta klimatyzacja. Damian poszedł do biura Maćka i wyciągnął go na świeże powietrze. To jednak nie przyniosło ulgi, więc oboje doszli do wniosku, że trzeba przejść się do pobliskiego parku, gdzie było mnóstwo drzew, które rzucały cień na ziemię. Po kilkuset metrach dotarli na miejsce. Przed nimi rozciągał się piękny park, w którym było pełno ludzi. Jedni siedzieli na kocach i opalali się, inni przycupnęli na ławce, aby odpocząć, inni szukali schronienia przed słońcem. Tego samego zapragnął Damian, który nie mógł znieść wysokiej temperatury. Po kilku minutach spaceru między drzewami, Maciek wyciągnął małą piersiówkę i łyknął sobie zawartego w niej trunku.

 

-Co ty do cholery robisz? Przecież miałeś przestać pić kiedy pracujemy - wrzasnął na niego Damian. Zrobił to tak głośno, że część ludzi zaczęła dziwnie patrzeć na dwóch mężczyzn.

-Przepraszam, ale nie radzę sobie ze stresem. Muszę trochę odreagować - powiedział Maciek, który nie przejmował się zaistniałą sytuacją.

Starszy z panów spojrzał na swojego młodszego kolegę, widząc, że ten nie ma zamiaru przestawać. - Możesz to w końcu schować? Pomyślałbyś lepiej, jak tu rozwiązać nasz problem. Mamy czas do jutra, żeby przedstawić prezesowi nasz plan. Czy tylko ja tutaj jestem od myślenia? - Wkurzony ponownie wrzasnął na Maćka, żeby przemówić mu do rozsądku.

-Rozumiem cię doskonale. Nie mamy za dużo czasu. Boje się, że Wojtek nie będzie chciał z nami współpracować jeśli nie podołamy naszemu zadaniu. Nie chciałbym stracić tej roboty - jego twarz wyglądała jakby zaraz miał zacząć płakać.  - Wiesz jakie ostatnio miałem problemy mieszkając w Hiszpanii. Ledwo wiązałem koniec z końcem, nie chcę tak dłużej żyć. Nie mam żadnego pomysłu, ale nie chcę tego mówić prezesowi. Damian pomóż!

-Kiedy mieszkałeś w Polsce to zawsze sobie pomagaliśmy, nigdy nie zostawiłem Cię na lodzie. Podobnie ty postępowałeś ze mną. Pamiętaj tylko, że jeśli cała inicjatywa wyjdzie ode mnie, to będziesz miał u mnie spory dług wdzięczności.

-Jak zawsze - Maciek uśmiechnął się pod nosem i uściskał swojego najlepszego przyjaciela.

-Teraz mam dla Ciebie bardzo dobrą wiadomość. Wpadłem na genialny pomysł - powiedział bardzo dumnie Damian. Wiedział, że bez niego i jego genialnego umysłu, sprawa nie ruszyłaby z miejsca. Damian nie był zbyt skromny i na każdym kroku uważał się za najlepszego w różnych dziedzinach.

I dopiero teraz mi o tym mówisz!? - młodszy kolega krzyknął z radości. Co prawda był trochę zły, jednak nie psuło mu to dobrego humoru. - Stary! Ja tu od dwóch dni przechodzę załamanie nerwowe, nie wiem co ze sobą począć, a ty mi nic nie mówisz!? Dobry kumpel z ciebie!

-Dobra, dobra, uspokój się. Zaraz doprowadzisz do jakiegoś nieszczęścia jak będziesz tak szalał - Damian próbował uspokoić Maćka, choć było o to bardzo trudno. - Ten pomysł - kontynuował - On wpadł mi do głowy dopiero wczoraj. Dzisiaj w biurze na spokojnie przemyślałem sobie wszystko. Dlatego wyciągnąłem Cię na spacer, żeby wszystko ci powiedzieć.

-Na drugi raz jak coś ci wpadnie do głowy to szybciej mnie o tym informuj. Chyba nie chcesz, żebym został alkoholikiem - zdenerwował się Maciek.

-Wiesz co? Chyba już... - Damian ugryzł się w język i nie powiedział przyjacielowi o tym, że widzi co złego się z nim dzieje. - Dobra nie ważne. Wracajmy do biura, tam ci wszystko opowiem.

Share this post


Link to post

Następnego dnia, gdy tylko prezes pojawił się w klubie, Maciek i Damian spotkali się z nim w sali narad.

-I jak tam idą postępy? - Zapytał pan Wojtek.

-Mamy genialny pomysł! - Odpowiedział Maciek spoglądając na swojego starszego przyjaciela. - Opowie o nim Damian.

-Chcemy, aby nasz klub był zarządzany przez dyrektora sportowego tak? - zapytał retorycznie - Chociaż ja uważam, że nasza dwójka poradziłaby sobie bardzo dobrze z tym zadaniem - wysokie mniemanie o sobie Damiana nie przeszkadzało mu zaprzeczać decyzjom prezesa.

-Skończ już pieprzyć te farmazony i przejdź do konkretów. Przecież nie po to cię tu zatrudniłem.

-Celem naszego klubu jest awans do europejskich pucharów i walka z najlepszymi zespołami w kraju. Żeby to osiągnąć musimy zatrudniać jak najlepszych zawodników, a do tego mieć dobrego trenera, który poukłada ten zespół. Tym zajmie się nasz nowy dyrektor sportowy.

-Właśnie tego oczekuję - wtrącił prezes. - Do rzeczy panowie. Do rzeczy.

-Moim zdaniem znalezienie odpowiednich zawodników, zatrudnienie trenera, skompletowanie sztabu szkoleniowego to nie łatwe zadanie - Damian jak zwykle rozwodził się, zamiast mówić wprost.

-Maciek. Weź może ty mi powiedz o co chodzi, bo będziemy tutaj siedzieć do wieczora - prezes był już trochę poirytowany

-Damian wpadł na pomysł - zaczął młodszy z kolegów

-Nie ja wpadłem na ten pomysł, tylko razem na niego wpadliśmy - przerwał Damian. - Przechodząc do rzeczy. Uważam, że nowym dyrektorem sportowym powinien zostać były piłkarz. Ktoś kto zna środowisko piłkarskie, ma kontakty i niezłą reputację. Na pierwszy rzut oka kimś takim mógł zostać np. Artur Boruc, który zakończył karierę piłkarską.

-Czyś ty zgłupiał? Boruc? Po pierwsze. Wiesz ile wyniesie pensja takiego dyrektora? Na pewno nie tyle, ile możemy na nią przeznaczyć. Jesteśmy w dołku finansowym, więc musimy myśleć bardziej realnie - pan Wojtek wychodził już z siebie. Jego przyjaciele, a zarazem pracownicy nie mieli bladego pojęcia o tym co mają robić.

-Spokojnie Wojtek, spokojnie. Daj mi dokończyć. Ja wiem, że Arur to za wysokie progi, dlatego pomyślałem o kimś z niższej półki. Takim rozwiązaniem może być Jacek Krzynówek, który przecież jest cenioną osobą w Polsce.

-To niegłupie rozwiązanie - prezes w końcu odetchnął z ulgą. - Skontaktowałeś się z nim? Mamy jakieś szanse na zatrudnienie go?

-Nie mamy żadnych - Maciek wyrwał się do odpowiedzi. - Jacek pracuje obecnie w Miedzi Legnica, która awansowała do PKO BP Ekstraklasy. Podpisał niedawno kontrakt, nie stać nas będzie na wypłatę odszkodowania. To znaczy stać by nas było, gdyby nie fakt, że musimy oszczędzać. Musieliśmy wypłacić 3-letnią pensję Marcinowi Broszowi, kiedy prezes go zwalniał.

-No więc o czym my tu gadamy? Czy przychodzicie do mnie z jakimiś konkretami? - prezes zrobił się cały czerwony ze złości i sięgnął po szklaną butelkę z nalewką własnej roboty.

-Przeanalizowałem wszystko i doszedłem do wniosku, że musimy zatrudnić kogoś kto będzie reprezentował poziom Błaszczykowskiego czy Krzynówka. Najlepiej byłego piłkarza, który niedawno zakończył karierę i nie wyszedł jeszcze z obiegu. Kogoś kto ma kontakty - Damian wiedział, że nie ma konkretnej osoby na to stanowisko, ale starał się nie dać po sobie tego poznać.

-Kogo proponujesz? - spytał pan Wojtek.

-Mam kilka osób na oku, ale chciałem zapytać ciebie o opinię. Może tobie przychodzi ktoś na myśl? - Damian próbował wyjść z godnością z tej sytuacji.

-Jak tak o tym mówisz to może znalazłoby się kilku ciekawych zawodników - prezes zastanowił się trochę. - Jakub Wawrzyniak niedawno zakończył karierę, Michał Żewłakow nie ma pracy, Krzysztof Mączyński jest wolnym agentem, choć ma zamiar pograć jeszcze w piłkę. Najlepszym wyborem mógłby być Paweł Brożek, który właśnie zakończył kontrakt z Wisłą Kraków, kończąc tym samym karierę.

-Prezesie, to bardzo dobry pomysł - Maciek był szczęśliwy widząc jak zręcznie udało się wyjść z opresji.

-No widzisz. Miałem podobne kandydatury, ale chciałem zobaczyć czy ty Wojtku myślisz tak samo jak ja - Damian czuł się panem sytuacji

-Naprawdę? - roześmiał się pan Wojtek - Coś mi się nie wydaje. Nie wiem jak wyście się uchowali na tym świecie. Chcecie ze mnie robić debila? - prezes śmiał się ze swoich przyjaciół.

-To nie tak - przerwał Maciek

-Dobra, dobra, ja już swoje wiem. Na drugi raz jak macie z czymś problem to powiedzcie o tym wprost. Razem zawsze coś wymyślimy tak jak teraz.

-Ja myśla... - zaczął mówić najmłodszy z przyjaciół.

-Cicho siedź - wyszeptał Damian - Dobra myśl sobie co chcesz Wojtek. W każdym razie musimy teraz zatrudnić kogoś jako dyrektora sportowego. Do kogo się odezwać?

-Paweł Brożek to idealny kandydat, jeśli nie uda się go zatrudnić, to popytajcie kolejnych - wypowiadając te słowa, prezes opuścił salę w której siedzieli trzej panowie.

 

Nerwowa sytuacja w klubie, za sprawą szukania dyrektora sportowego, była już nie do zniesienia. Damian i Maciek na wszelkie możliwe sposoby próbowali skontaktować się z Pawłem Brożkiem. Odzewu brak. Pojechali nawet do Krakowa, żeby spotkać się z prezesem Białej Gwiazdy Jarosławem Królewskim. Niestety nie doszło do spotkania. Pewnego dnia, Maciek idąc do budynku klubowego, otrzymał telefon od nieznanego mu wcześniej numeru. Myślał, że to pewnie kolejna oferta telekomunikacyjna od jednej z firm, jednak zdziwił się, kiedy po drugiej stronie słuchawki przedstawił się Jakub Błaszczykowski. Po kilku minutach rozmowy Maciek ucieszył się, że w końcu uda mu się spotkać z Pawłem Brożkiem. Kiedy wszedł do klubu zaczął nerwowo szukać Damiana, którego nie było w biurze. Damian w tym momencie był już w drodze do Gdańska, gdyż właśnie tam mieszka Jakub Wawrzyniak. Uznał on, że skoro sprawa z byłym piłkarzem Wisły Kraków nie posuwa się za daleko, to ofertę stanowiska dyrektora sportowego przedstawi komuś innemu. Od kiedy tylko Wojtek, Maciek i Damian poznali się, nigdy nie mogli dojść ze sobą do porozumienia. Jeden drugiemu nie mówił o swoich planach. Często mieli odmienne zdanie, okłamywali się i nie mówili sobie wszystkiego z obawy o złość tego drugiego czy trzeciego. Po kilkunastu próbach Maciek dodzwonił się do Damiana i powiedział mu, że będzie miał spotkanie z Pawłem Brożkiem dzisiaj o 17:00. Damian był już w tym czasie w Tczewie, więc nie zdążyłby wrócić do Zabrza na czas. Powierzył swojemu młodszemu koledze to spotkanie. Wiedział, że Maciek pozostawiony samemu sobie, może nie podołać, dlatego na wszelki wypadek został w Gdańsku.

 

 

Po skończonej rozmowie dwóch przyjaciół Maciek doszedł do wniosku, że nie ma sensu czekać dłużej i zaczął przygotowywać się do pierwszego poważnego wyzwania. Przecież rozmowa z byłym reprezentantem Polski to nie byle co. O 16:45 Paweł Brożek przyjechał do Zabrza. Z miejscowego dworca zabrał go taksówkarz wynajęty przez Maćka. Na klubowym parkingu miał zjawić się po 17. Paweł uprzedził nieznajomego faceta z Górnika Zabrze, że się spóźni. Maciek stał i czekał przed wejściem do klubu. Ubrany był w gustowny granatowy garnitur i krawat z logiem górników. Wiedział, że to bardzo ważna chwila, w której trzeba wyglądać dostojnie. Po kilkunastu minutach taksówka podjechała pod budynek. Z samochodu wysiadł wyczekiwany gość. To miał być nowy dyrektor sportowy Górnika. Wyciągnął rękę do Maćka i przedstawił się. Maciek zdziwił się gdy dowiedział się, że do klubu przyjechał Piotr Brożek, a nie Paweł. Sekretarka przebywająca w klubie zaprowadziła Piotra do sali w której miał on przeprowadzić rozmowę. Maciek nerwowo wyciągnął telefon i zadzwonił do Damiana.

 

-Kurwa! Co ty załatwiłeś? - wrzeszczał

-O co chodzi? Nic nie rozumiem - Damian był kompletnie zdziwiony zachowaniem młodszego kolegi.

-Miałem mieć spotkanie z Pawłem Brożkiem dzisiaj o 17:00.

-No właśnie. Więc dlaczego do mnie dzwonisz? - nadal nic nie rozumiał.

-W klubie nie pojawił się Paweł, tylko jego brat bliźniak Piotr.

-Serio? Wiedziałem, że się pogubisz jak zwykle - śmiał się z przyjaciela Damian.

-Byliśmy w Krakowie. Pytałeś o rozmowę z Królewskim. Chciałeś numer lub jakieś namiary do Pawła tak? - Maciek na chwilę się zawiesił - Czekaj, czekaj. Jakiś samochód podjechał. Kończę.

 

Pod budynkiem klubowym zatrzymała się kolejna taksówka. Tym razem wysiadł z niej wyczekiwany Paweł Brożek. Zdezorientowany Maciek zaprowadził go do sali gdzie siedział już Piotr Brożek. Obaj bracia wyjaśnili całe zajście. Dzień przed telefonem Jakuba Błaszczykowskiego, całą sprawą zajął się pan Wojtek. To on spotkał się z Kubą i poprosił o spotkanie z Pawłem. Objaśnił w jakim celu ma być przeprowadzone to spotkanie. Paweł Brożek zainteresowany posadą dyrektora sportowego chciał też załatwić pracę swojemu bratu. Po ponad godzinie rozmów z braćmi Maciek był trochę zagotowany. Nigdy nie prowadził rozmów kontraktowych, choć grając jeszcze w Polsce studiował prawo i myślał, że to mu trochę pomoże. Niestety spotkanie nie przebiegało po jego myśli. Wtedy też w klubie pojawił się pan Wojtek. Przeprosił za spóźnienie i przeszedł do konkretów. 10 minut wystarczyło, aby przedstawić warunki kontraktu dla braci Brożków. Za 4 dni Paweł i Piotr mieli zacząć pełnić funkcję dyrektorów sportowych. Prezes pogratulował Maćkowi przetrzymania zainteresowanych do jego przyjazdu. Maciek zakręcony całą tą sytuacją po raz kolejny powiedział panu Wojtkowi co myśli o stawianiu go w takiej sytuacji. Jednak wiedział, że na nic zdadzą się te kazania. Wszyscy trzej przyjaciele od zawsze byli wariatami wobec siebie. Z boku wyglądało to tak jakby się nie szanowali i mieli złe relacje ze sobą. Natomiast ten kto ich znał, wiedział, że zrobią dla siebie wszystko.

  • Like 1

Share this post


Link to post

Minął tydzień od spotkania Maćka z Pawłem i Piotrkiem. Przez ten czas pan Wojtek wraz ze swoimi przyjaciółmi sporządził plan na Górnik Zabrze. Był on dość chaotyczny, jednak według niego miał on zaprowadzić ich na szczyt. Prezes klubu zaprosił Damiana i Maćka do gabinetu i przedstawił gotową wizję na dalszy rozwój klubu. Wręczone zostały kartki A4 na których zapisane były kolejne punkty do odhaczenia z listy. Po pierwsze i najważniejsze to klub miał zarabiać pieniądze. To było najważniejsze w strategii pana Wojtka. Nie chciał on wydawać pieniędzy, starając się kontraktować wolnych piłkarzy. To samo miało tyczyć się nowego trenera Górnika jak i jego współpracowników. Klub nie mógł sobie pozwolić na zatrudnienie szkoleniowca, który inkasowałby wysoką pensję, a także takiego za którego trzeba byłoby wypłacić odszkodowanie. Ten punkt wiązał się z nową misją Maćka i Damiana. Chłopaki wraz z nowymi dyrektorami sportowymi mieli porozsyłać gdzie tylko się da, nawet po całej Europie, ogłoszenia o pracę na to stanowisko. Pan Wojtek zakazał im jeżdżenia po kraju czy za granicę w poszukiwaniu trenera, no chyba, że na własny koszt. Jeśli komuś zależy na pracy to ma zgłosić się do siedziby klubu. Następnym punktem na liście było zatrudnienie asystenta dla nowego szkoleniowca. Tutaj wszystko miało wyglądać podobnie. Nowy trener nie dostanie wolnej ręki w poszukiwaniu sztabu szkoleniowego. Tym wszystkim ma zająć się dyrektor sportowy i jego asystent. Mijały kolejne minuty, panowie rozmawiali o kolejnych punktach z listy.

 

-Wojtek! Czyś ty zgłupiał?! - krzyknął Damian.

-Tak ma być i koniec. Nie stać nas.

-Sztab szkoleniowy złożony z cytuję "Trenera łapaczy piłek, trenera piłkarzy, asystenta i pomocy medycznej". Ty tak na poważnie?

-Ja bym proponował, żeby porozmawiać o sztabie szkoleniowym z Pawłem Brożkiem. On na pewno będzie lepiej wiedział jak to zorganizować - wtrącił się Maciek.

-Młody ty siedź cicho. Paweł Brożek poszuka nam odpowiednich osób. Racja. Jednak nie on będzie decydował o kształcie sztabu i kadry. To moja decyzja - pan Wojtek uważał, że wie wszystko najlepiej.

-Nie będę siedział jak mysz pod miotłą. Chyba chcemy walczyć o trofea tutaj. Tak? - Maciek nie krył oburzenia.

-W takim razie słucham was. Co proponujecie?

-Tak jak mówił Maciek. Zapytajmy Pawła...

-Kurwa! Nie będzie mi tu jakiś były piłkarz rządził klubem! - pan Wojtek stał się cały czerwony na twarzy ze złości. - Klub ma ciężką sytuację finansową, więc musimy inaczej to rozwiązać!

-Wojtuś, spokojnie - Damian lubił mówić zdrobniale do swojego przyjaciela. - Przemyślmy to na spokojnie. Jeśli nie chcesz pytać Brożków, to sami wszystko załatwimy.

 

Przed zakończonym spotkaniem pan Wojtek przekazał wszystkim, że nie będzie go w klubie przez następne 6 dni. Musi jechać do Niemiec w sprawach biznesowych swojej firmy. Damian zgodził się na warunki przedstawione przez pana Wojtka, choć nadal się z nimi nie zgadzał. Wynegocjował, że w klubie oprócz sztabu fizjoterapeutów zostanie zatrudniony asystent i trzech trenerów. Niskie kontrakty, osoby bez pracy, najlepiej starsze z licencjami. Takich osób mieli poszukać. Każdy kto nie spełni wymagań nie zostanie zatrudniony. Prezesowi Górnika chodziło tylko o pieniądze. Najważniejsze było, aby klub nie popadł w jeszcze większe długi. Do takiego stanu rzeczy mogłyby doprowadzić podwyżki, wysyłanie pracowników na kursy, czy zbyt wysokie kontrakty. Zatrudniając starsze osoby po kursach, liczył na to, że uniknie zbyt wysokich wydatków. W czasie nieobecności pana Wojtka Maciek, Damian oraz bracia Brożkowie skontaktowali się z kilkoma osobami oraz umieścili ogłoszenia o pracę. Dwa dni po tym w klubie pojawiło się kilku kandydatów z których miał zostać wybrany nowy trener Górnika Zabrze. Zanim jednak do tego doszło do klubu przyjechał Jakub Wawrzyniak z którym kilka dni wcześniej spotkać miał się Damian. Zaproponowano mu stanowisko asystenta w klubie w którym nie ma trenera. Jakub Wawrzyniak zgodził się na to pod kilkoma warunkami. Damian nie zwracał uwagi za bardzo na wytyczne przekazane przez pana Wojtka. Uważał, że wie co robi.

 

-Ja już tutaj dłużej nie wytrzymam. Pan Wojtek pierdzieli jak potłuczony, ty go w ogóle nie słuchasz, a ja przez to wszystko stracę pracę.

-Maciek wyluzuj. Nie gorączkuj się. Zaufaj mi - Damian uspokajał młodszego kolegę. - Jeśli coś pójdzie nie tak to biorę wszystko na siebie.

-Nie możemy podpisać z nim tak wysokiego kontraktu. Do tego służbowy samochód? Skąd ty go weźmiesz? - Maciek krążył po gabinecie, nerwowo obgryzając paznokcie.

-Pan Wojtek wszystkim się zajmie. Wróci z Niemiec to załatwi. Będzie musiał.

-Nie możemy go stawiać w takiej sytuacji. Może przedyskutuj to z nim.

-Oj Maciek, Maciek. Jak ty nic nie rozumiesz. W biznesie trzeba być twardym. Jakub Wawrzyniak to odpowiednia osoba na to stanowisko. Wojtek jak tu wróci to już będzie po wszystkim. Przecież nie zerwie kontraktu z nim. O pracę też się nie bój. Przecież jesteśmy przyjaciółmi. Wszystko będzie dobrze.

-Oby. Oby, tak było.

  • I love it 1

Share this post


Link to post

Damian miał w głowie plan na wszystko. Zatrudnił Jakuba Wawrzyniaka z którym miał dobre relacje. Poznali się podczas gry Wawrzyniaka w Katowicach. Damian występował wtedy w rezerwach tego klubu w A-Klasie. Chciał mu się odwdzięczyć za pomoc którą dostał podczas tego roku, który były kadrowicz spędził w GKS-ie. Nie bał się konsekwencji, gdyż wiedział jak z tego wybrnąć. Spotkania z kandydatami na nowych szkoleniowców Górnika wyglądały dość obiecująco. Jednak większość z nich nie kończyła się przedstawieniem oferty. Maciek był zły na Damiana, któremu nie podobał się żaden z kandydatów. Starszy z kolegów podczas spotkań siedział spokojnie i nie interesował się niczym. Nie obchodziło go to co mają do powiedzenia zaproszone osoby. Wyglądało to tak jakby był bardzo pewny siebie, miał plan B. Maciek próbował dopytać przyjaciela o co chodzi, lecz ten nie chciał nic powiedzieć. Wszystko przyjdzie w swoim czasie. To była jego odpowiedź. Po dość wyczerpującym dniu wszyscy rozeszli się do domów w nie najlepszych nastrojach. Oczywiście nie Damian. On był dalej spokojny o wszystko. Następnego dnia Maciek chciał porozmawiać z Damianem o tym co zaszło. Dlaczego zachowywał się tak, a nie inaczej. Starszy mężczyzna zbył go najszybciej jak mógł czekając na spotkanie. W południe w klubie zjawił się wyczekiwany gość. Damian zaprosił go do gabinetu pana Wojtka, gdyż był on lepszym miejscem na takie rozmowy niż jego biuro. Droga do pokoju prezesa była długa. Mijając galerię z klubowymi trofeami, Damian opowiedział trochę o przeszłości klubu. Dodał również, że ma nadzieję iż dzięki nowemu trenerowi wstawione zostaną kolejne puchary. Przechodząc obok klubowych boisk treningowych, które widać było zza wielkich okien, Maciek zatrzymał Damiana. Ten wyszeptał mu, żeby teraz mu nie przeszkadzał. Po chwili weszli do gabinetu pana Wojtka.

 

-Napijesz się czegoś? Będę mówić Tobie po imieniu, dobrze? Jesteśmy przecież w podobnym wieku. – Damian otworzył szafkę prezesa w których stało kilka trunków.

-Nie ma problemu. Jestem Pavol - gość wstał i przedstawił się.

-Damian miło mi. Zacznę od tego, że to nie ja będę Twoim szefem. Jestem tylko jego prawą ręką. Poznasz go w przyszłym tygodniu. To co napijesz się? - Damian wyciągnął 12-letnią Whisky, którą nalał sobie do szklanki.

-Nie dziękuję, jestem samochodem. Możemy przejść do konkretów?

-Jasne, jasne. Tak jak mówiłem przez telefon. Górnik Zabrze szuka młodego perspektywicznego trenera, który osiągnie tutaj sukces. Do dyspozycji będziesz miał sztab szkoleniowy, który skompletujemy według twojego uznania. Będziesz mógł też ściągnąć do klubu kilku zawodników, których widziałbyś tutaj. We wszystkich sprawach sportowych pomoże ci Paweł Brożek, nasz dyrektor sportowy.

 

Rozmowa trwała blisko dwie godziny. Damian wyjaśnił szczegóły kontraktu nowemu szkoleniowcowi. Do biura zaproszony został również Paweł Brożek z którym przedstawili wizję budowania klubu. Starszy ze współpracowników pana Wojtka nakreślił ciekawe warunki. Rozbudowany sztab szkoleniowy, wolna ręka w sprawie sprowadzania piłkarzy. Pomoc Pawła Brożka przy kompletowaniu kadry. Na papierze wszystko wyglądało pięknie. Problemem był jednak pan Wojtek. To on jest prezesem klubu, a nie taką wizję rozwoju miał w głowie. Damian nie przejmował się tym. Był przekonany, że uda mu się udobruchać swojego przełożonego. Kilka dni później, na początku kolejnego tygodnia do klubu wrócił pan Wojtek. Od razu poprosił o raport swoich przyjaciół. Maciek niechętnie chciał rozmawiać z prezesem, bo wiedział czym to może się skończyć. Damian pewny swego opowiedział o tym co zrobili przez 6 dni nieobecności pana Wojtka.

 

-Słowak na trenera?! Przecież miał być ktoś kto mówi po polsku. Do tego jeszcze młody. Zapewniłeś mu kurs w pierwszym roku jego pracy?! Kurwa - pan Wojtek nerwowo przewracał kolejne kartki umowy podpisanej kilka dni wcześniej.

-O nic się nie martw. Mamy budżet na to. Dzięki niemu możemy zajść wysoko. Zna ekstraklasę jak własną kieszeń.

-To, że zna to nie wątpię. Nie myślałem jednak, że podczas mojego wyjazdu zatrudnicie Pavola Stano! Wariaci z was.

-Ja nie miałem nawet prawa głosu - Maciek zaczął się tłumaczyć.

-Nie obchodzi mnie to. Wasze decyzje wołają o pomstę do nieba. Złamaliście wszystkie wytyczne, które wam przedstawiłem. Dobra słucham dalej. Wawrzyniak, Stano, przepłacone kontrakty sztabu. Co jeszcze nawywijaliście? - pan Wojtek był zły na swoich przyjaciół, chociaż śmiał się pod nosem. Nie mógł uwierzyć w całą tą sytuację.

-Pavel Stano chciał przyjąć do klubu kilku piłkarzy, z którymi wcześniej współpracował. Po rozmowie z Pawłem Brożkiem uznaliśmy, że podpiszemy kontrakty z czterema.

-Mam nadzieję, że to są dobre wieści.

-Maciek opowiedz o nich - Damian przekazał kartkę swojemu młodszemu koledze

-Pierwszym z nich jest Martin Juhar, lewy skrzydłowy, który kiedyś grał w Termalice. Drugim jest Roman Gergel, 32-letni napastnik któremu wygasł kontrakt z Termalicą. Ofensywny pomocnik Michał Janota, będący bez klubu. Do tego przyszedł jeszcze grający w MSK Zilina Milos Volesak doświadczony bramkarz.

-Nie wierzę. Starzy Słowacy ściągani do klubu z aspiracjami. Macie jeszcze jakieś rewelacje?

-Tak. Na testach jest w klubie Ruslan Babenko, który obecnie jest bez klubu, a wcześniej grał w Rakowie Częstochowa - Damian czuł się dumny. - To ja namówiłem go na testy. Jestem przekonany, że przyda nam się.

-Jestem załamany chłopaki. Nie było mnie w klubie raptem 6 dni. 6 KURWA dni. A wy mi takie coś przedstawiacie? Wiedziałem, że z wami będą same kłopoty. Weźcie się ogarnijcie bo jak dalej pójdzie to nic z tego klubu nie zostanie. A co na to wszystko Paweł Brożek? Przecież to on jest dyrektorem sportowym i to on miał wam pomagać.

-Damian mówił, że on nie jest potrzebny - powiedział Maciek.

-To nie tak. Paweł Brożek ma kontakty, pomoże nam pozyskać sponsorów, piłkarzy, ściągnął dwóch trenerów z którymi kiedyś współpracował. Jednak trenera nie powinien wybierać. To my tutaj o tym mieliśmy decydować.

-Nie wierzę, normalnie nie wierzę. Ja wiedziałem, że jesteście wariatami, ale nie myślałem, że aż takimi. Co mam teraz z wami zrobić? No co? Pozostaje jedynie poczekać na to co przyniesie przyszłość - pan Wojtek trochę się uspokoił - Od teraz o wszystkim będę decydować ja. Nie będziecie mieli praw do decydowania o przyszłości klubu. Muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Oczywiście będziecie musieli mi pomóc.

-Jest jeszcze jedna rzecz którą musisz zobaczyć.

-Jest coś jeszcze? - zapytał prezes z niedowierzaniem.

-Tak. Tylko trzymaj się mocno. Tutaj masz raport o zespole spisany wczoraj przez Pavla Stano i braci Brożków.

  • Like 1

Share this post


Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...