Jump to content


KONKURS "CM FORUM - KARIERA FOOTBALL MANAGERA" WYSTARTOWAŁ!

Do wygrania 2 egzemplarze gry FOOTBALL MANAGER 2020!

REGULAMIN KONKURSU


Sign in to follow this  
z0nk

Przetrwać na obrzeżach szaleństwa

Recommended Posts

Słowem wstępu:

Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, aby część ciekawych wydarzeń, które gra RimWorld sama generuje opisywać. Nie bez powodu Tynan, jej autor nazywa to interactive story generator. Gdy porzuci się chęć koniecznego wygrania i po prostu pozwala się dziać rzeczom, czasem powstają rzeczy dziwne, a czasem wręcz epickie epopeje.

Mam odpalonych spoooooooooro modów, więc gram w trybie developerskim, bo coś lubi się rozsypać. Najczęstszy błąd to karawana handlowa, która się blokuje i jej członkowie zaczynają mdleć z głodu, a ewentualne wampiry zakopują się gdzie popadnie. Usuwam to wszystko dev toolsami, bo uznaję to za oszustwo.

 

Rozgrywka, którą zacznę opisywać bardzo nieregularnie i pewnie sporadycznie to naked brutality start, zatem solo pawn bez ekwipunku. Co spaprałem bo wczytałem preset z postaciami i niechcący wyposażyłem mojego pionka w carbon jumpsuit. Preset zawiera postaci z mojej najlepszej kolonii, która została zniszczona po próbie odpalenia ship reactora, który ze względu na brak miejsca był zbudowany w beznadziejnym miejscu i no kolonia upadła. Od dawna jednak chciałem zagrać coś w trybie Witchera, czyli podróżowanie po świecie i niszczenie ancient dangerów - czyli krypt z mechanoidami/robalami/żołnierzami. Kolonia nie ma być przeludniona, z początku przyjmę 3-4 pawnów bez zdolności bojowych (Rimworld of magic), ale z czasem będę mógł ich wyszkolić. Kolejne pionki będą musiały już mieć jakieś bojowe zdolności.

 

Rimcher part 1:

 

Geralt podróżował całe dnie uciekając przed krwiożerczymi mechanoidami, które zniszczyły Boundary of Madness. Kolonia, w której był członkiem pierwszej linii obrony wydawała się niemożliwa do zniszczenia. Ale wynalezienie generatora statku kosmicznego, zbudowanie całego okrętu i jego uruchomienie sprowadziło zagładę. Potrzebowali 15 dni na naładowanie statku. Sam Randy chyba uznał, że nie chce aby ktokolwiek opuszczał jego domenę i zesłał apokalipsę w postaci niekończących się ataków. Praktycznie wszystkie frakcje dowiadując się, że mieszkańcy BoM mają sposób na ucieczkę z tego chorego świata rzuciły się do ataku.

 

W końcu chyba zgubił archotechniczne twory. Przyszło zastanowić się co dalej. Czy dołączyć do jakiejś fakcji? Nie. Buzowała w nim nienawiść, chęć zemsty. Głównie przez mechanoidy statek w BoM nigdy nie wystartował, a większość jego przyjaciół, większość mieszkańców tej osady zginęła. Miejsce, w którym się znalazł nadawało się idealnie na założenie osady. Ale nie będzie to to samo Boundary of Madness. Zamierzał wyplenić z tego świata mechaniczną zarazę, co było nie realne, ale likwidowanie krypt, które po sobie zostawiło to czyste zło, powinno sprawić, że stanie się ten świat choć trochę bezpieczniejszy.

 

Miejsce, w którym się znajdował było równie dobre jak każde inne na rozpoczęcie budowy. Na szczęście był dość wszechstronną osobą, szkoła przetrwania i tak dalej. Ekspresowo zbudował drewniany domek, w którym miał zamieszkać. Żywić się póki co miał jagodami, których w okół było pełno.

W dzień postawił miejsce do spania i następnego poranka miał przygotować magazyn. Rzeczy niszczeją przecież pod gołym niebem. Ale jego uwagę przyciągnęła nowa konstrukcja, z której dochodził dziwny dźwięk. Szepty? Nie mógł się opanować i podszedł do tajemniczego monolitu.

yYfuGNo.jpg

 

Wilk rzucił się do swojej szopy i bez wytchnienia zaczął coś pisać. W parę godzin stworzył podejrzany grymuar, ale co najciekawsze, komletnie nie pamiętał, że go napisał.

WyR3oGV.jpg

 

Sam grymuar pozwalał stworzyć tajemniczą stację badawczą. Póki co Wilk nie chciał sprawdzać do czego to doprowadzi. Nie zamierzał też niszczyć monolitu, nie wiadomo do czego by to doprowadziło.

Życie płynęło powoli, jak zawsze pojawili się pierwsi dzicy zainteresowani nowym sąsiadem, bez problemów zostali spacyfikowani, a Geralt uzyskał w końcu broń - stalowy nóż.

Gdy rozważał rzucenie się z tym nożem na dzika, aby na jakiś czas zaspokoić potrzeby żywieniowe z niebios runął dobrze mu znany obiekt. Transport pod rozbił się niedaleko jego szopy, a Wilk sprawdził kto z niego wyszedł. Z ulgą zobaczył ranną kobietę, starszą o jakieś 5 lat z poważną raną brzucha. Bez wahania zabrał ją do siebie i opatrzył. Dobudował drugą szopę, a Trosma, bo tak nazywała się ocalała zamieszkała wraz ze swoim wybawcą i to mimo tego, że nienawidziła mężczyzn.

 

We dwójkę zaczęli szybciej rozwijać osadę i w końcu postawili magazyn, skromny warsztat, kuchnię i jadalnię. Boundary of Madness zaczynało wyglądać jak dom, skromny ale zawsze to dom.

zkf8j8J.jpg

 

Karawany przybywały handlować, chociaż Wilk i Trosma mieli naprawdę niewiele do zaoferowania. Do tego stopnia było to widać, ze krasnoludy z Królestwa Pod Wzgórzem zostawiły im trochę płótna z devilstrand.

Bardzo powoli rozwijali się, ale brakowało kogoś, kto umożliwi prowadzenie badań, aby rozwinąć kolonię i umożliwić zbudowanie poprawnej chłodni.  Permanentne lato sprawiało, że zrobienie zapasów żywności było nierealne.

Z nieba wręcz spadł kolejny najeźdźca. Od paru dni kolonia miała gotowy trzeci lokal, ale brakowało mieszkańca. Pojawił się jednak on - Shigeru Rivian, brat Wilka*. Dzierżący prosty łuk mężczyzna ekspresowo został spacyfikowany, ale nie zabity. Geralt zamknął go w areszcie domowym i przez półtora miesiąca przekonywał Shigeru do dołączenia do osady. Tym bardziej mu na tym zależało, że młodszy Rivian był niezłym naukowcem.

 

Z jego pomocą osada opracowała technologię elektryczną i postawiła pierwszy wiatrak. Następnie w końcu udało się opracować chłodzenie i powstała chłodnia.

Px89A4M.jpg

 

Kolejne kroki to bardziej cywilizowane łazienki i odpływ ścieków.

 

 

* - gra sama go dodała jako brata :/ 

  • Like 1
  • I love it 1
  • Hurra! 1

Share this post


Link to post

Rimcher epizod 2:

 

Geralt wiedział, że aby walczyć ze złem nie może rekrutować do swojego nowego domu ludzi słabych. Ale z początku nie mógł być wybredny. Góra 4 osoby bez zdolności pozwalających walkę 1 na 1 z mechanoidami. Nie więcej.

Oczywiście z czasem, jeśli znajdzie jakiegoś maga, pozwoli mu to na szkolenie nawet amatorów w sztuce wojennej bądź magicznej. Na tą chwilę jednak był praktycznie jedynym ostrzem jego osady.

 

To właśnie on ponownie musiał chwycić za stalowy topór, odebrany jednemu z krasnoludzkich najeźdźców gdy w kierunku ich wioski zmierzała otyła kobieta. W dłoni dzierżyła lekki SMG, a przy pasie miała też stalowy nóż. Na jej wielkim brzuchu spoczywał podniszczony kevlar, a na głowie jakimś cudem trzymał się podziurawiony prosty hełm. Ciekawe ilu poprzednich właścicieli nosiło go.

Widać było jednak, że kobieta ma jakieś doświadczenie z bronią palną, nie trzymała jej jak totalny amator. Taka osoba dla nowych osad jest potwornym zagrożeniem. Ale nie dla Boundary of Madness. Geralt spacyfikował ją ekspresowo doskakując do niej za pomocą Phase Strike i uderzając raz ostrzem. Zadbał o to, aby kobieta nie umarła, potrzebowali dodatkowego robotnika.

Z czasem okazało się, że Olgao to dość... bezużyteczna osoba. Niezły górnik, dobry negocjator i kucharz, którego już nie potrzebowali. Dyspozytor papki pozwalał oszczędzić bardzo dużo czasu. Co prawda smakowała nieciekawie, ale nikt nie musiał sterczeć w kuchni i gotować posiłków. Mimo tego Olgao dołączyła do osady, chociaż odmawiała prostych prac jak noszenie czy sprzątanie. No trudno.

 

Dzień później do kolonii zawitał nowy "gość". Znikąd pojawił się potwór z głębin, zapewne zanęcony obecnością grymuaru, którego Geralt nie miał odwagi zniszczyć.

yUIXACD.jpg

Sam widok bestii nawet terroryzował weterana*, ale rozprawił się z nim bez większych problemów. Czy to jednak zapowiedź większych problemów w przyszłości. To był dowód na to, że czas skupić się na postawieniu murów.

 

Prace szły nieźle, w między czasie Geralt dowiedział się od jednej z karawan, że niedaleko znajduje się kryjówka, w której ktoś przetrzymywał matkę Trosmy. Jako, że od paru dni Wilk z nią sypiał, szybko zabrał się za wykucie pancerza płytowego i ruszył w podróż. Mai była pilnowana przez trzech bandytów i Geralt nie rozumał po co. Nigdy nie widział tak bezużytecznej kobiety. Odmawiała głupiej pracy, zatem nici z nowego tragarza i sprzątaczki, nie potrafiła wytwarzać niczego, miała irytujący głos i była wiecznie głodna. Wilk zabił wszystkich bandytów i wypuścił ją, odmawiając jej przyjęcia do kolonii.

Zysk z tego taki, że zebrał sporo ciekawych strojów i nakryć głowy, bandyci byli chyba kultystami i szukali połączenia z wielkim Cthulhu.

 

Mury były prawie skończone, ale wielki Randy postanowił ukarać mieszkańców BoM za opieszałość w ich budowie. Przysłał spory rajd (9 krasnoludzi) nawet jak na możliwości Wilka. Cała czwórka stanęła do walki i tylko posiadanie granatu, który rozerwał dwóch wrogów chyba ich uratowało. Ciężko ranny Wilk był bliski załamania, ale kolonia przetrwała dzięki... marihuanie. Poobijany i zjarany opatrzył rany Trosmy i Shigeru. Zwłaszcza była kochanka (rzuciła Wilka po tym jak porzucił jej matkę, duuh) sporo straciła w tym ataku.

 

W końcu jednak pierwszy etap murów udało się dokończyć, teraz zostało przygotować "wieże" i obrona BoM będzie znacznie łatwiejsza.

LS2m3e0.jpg

 

* zaobserwowanie Deep One daje mood -40 observed the Deep One. A ja głupi trzymałem go w zamrażalce przez tydzień zanim to zauważyłem.

  • Like 1

Share this post


Link to post

Rimcher ep 3: the great leap forward?

 

W trakcie wyprawy do item stashu Wilk spotkał bandytę, który ewidentnie mógł się okazać użyteczny. Edward Lee był zdolnym strzelcem, radził sobie ze zwierzętami. No i robiłby za tragarza... ale najważniejsze to uzdolnienie magiczne. Po miesiącu opierania się dołączył więc do kolonii.

 

Rozwój ciągle jednak coś wstrzymywało. To rajdy, to flashstorm, to wściekłe zwierzęta. Tym razem padło na starożytne urządzenie emitujące fale psioniczne. Co jakiś czas to się zmieniało, zaczęło się od uspokojenia dla mężczyzn, aby przejść na mocne ustawienie sprawiania wręcz fizycznego bólu kobietom. Widząc, że nie ma co czekać na wyłączenie się instalacji Wilk wyruszył do oddalonej o 3 godziny konnej jazdy lokalizacji.

OLsClgN.jpg

Tam zastał niezwykłe urządzenie, które momentalnie zmieniło tryb nadawania i pobliskie alpaki wpadły w szał. Ze łzami w oczach wojownik wyrżnął 6 z tych cudownych istot. Do tego żadne nawet nie zdołało go zranić, nasz wiedźmin zaczyna być efektywny.

Rozprawienie się z oszalałą fauną pozwoliło mu podejść do urządzenia i je rozkręcić. Groźne fale zostały wyłączone, a Geralt odzyskał fragment, który pozwalał na stałe emitowanie łagodzących impulsów na małym obszarze. Został on umieszczony tak aby obejmować pokój rekreacyjny i część sypialni.

 

W końcu udało się skupić na rozbudowie murów. Gdy tylko jednak Geralt wrócił do Boundary of Madness w okolicy pojawiły się dziwne kreatury.

BOaZqHS.jpg

Dark Young nie są tak straszne jak Deep One* (moim zdanie są bardziej groteskowe), ale jedzą chyba tyle co majestatyczne Thrumbo. Nie minęły 3 dni, gdy zaczęły polować na kolonistów, a na to już była tylko jedna rada. Geralt zabrał ze sobą Trosmę i Edwarda wyposażonego w snajperkę i zajął się eksterminacją dziwnych istot. Sam prawdopodobnie długo by się męczył. 1 na 1 nie byłoby problemem, ale 2 na 1 to już spore zagrożenie.

 

I znowu minął ledwie miesiąc i dobrotliwy Randy zesłał kolejną niespodziankę. Kolejne krasnoludy uznały, że Boundary of Madness wygląda na ciekawą kolonię, z której można wyciągnąć sporo łupów. Wszyscy poza Shigeru, którego jak zwykle nie szło obudzić** ruszyli do nowej wieży. Walka chwilę trwała, Wilk był ciężko ranny, ale udało się najeźdźców odeprzeć.

I czy ktoś pamięta, że Trosma straciła w jednym z rajdów płuco? Jeden krasnolud przeżył i zaczęła się operacja "przekazania wiadomości" najeźdźcom. Trosma osobiście zabrała się do usunięcia płuca. Nadal jest ona jednak dość słabym lekarzem i trzykrotnie nie podołała zadaniu, z czego raz prawie zabiła krasnoluda. Zirytowany nieporadnością Geralt postanowił wyręczyć byłą kochankę. On sam jeszcze wiele ma do nauczenia się, ale nadludzka zręczność pozwoliła w końcu wydobyć organ. Później jednak spaprał transplantację i pożyczony organ został zmarnowany, a krasnolud był już wypuszczony.

 

Minął miesiąc. Mury zostały dokończone i Randy postanowił przetestować nowiutkie umocnienia. Oczywiście do pełnej optymalizacji jeszcze było daleko, ale podstawowe wieżyczki już zostały rozmieszczone. Fragment psionicznego statku zawierał w sobie 1 lancera, 2 crawlery i 1 assaultera. Wilk sam, z pomocą wieżyczek rozprawił się z najeźdcami i przepłacił to znowu ciężkimi ranami. To dowód na to, że jeszcze nie jest gotów do samodzielnego likwidowania struktur ancient danger.

 

Po tym statku Randy zostawił jednak sporo wolnego czasu. W pełni dokończone zostały kwatery dla gości, szpital i pomieszczenie, w którym w przyszłości tworzone będą androidy i może mniej zaawansowane droidy. Kolejny krok to dobudowanie po jednej "wieży" na zachodzie i wschodzie. Oraz czekanie aż Edward nabierze doświadczenia, gdyż jedna z karawan sprzedała Boundary of Madness za 5 tysięcy srebrnych księgę arcane maga. Edward z niej skorzystał i zaczął trenować, zatem wkrótce będzie mógł wraz z Wilkiem rozpocząć eksterminację zła na świecie. A tak obecnie wygląda BoM:

ZvFzyn6.jpg

 

* Dark Young daje debuffa -10, podczas gdy Deep One -40

** Shigeru ma trait heavy sleeper i nawet draft pawna nie budzi go. Kiedyś srogo za to beknie pewnie

  • I love it 1

Share this post


Link to post

Piękny ostatni screen <3 

  • I love it 1

Share this post


Link to post
18 godzin temu, Pulek napisał:

Piękny ostatni screen <3 

Zawsze czekam z niecierpliwością, aż będę mógł zrobić badania kolorowych świateł ;)

 

***

 

Rimcher ep 3.5: jak się bawić to się bawić

 

Pierwsi goście Boundary of Madness dotarli dwa dni po skończeniu budowy hotelu. Jeszcze Wilk i Shigeru kończyli kłaść płytki, gdy karawana krasnoludów dotarła do osady. Niezwykła była to karawana, gdyż składała się z dwóch ludzi i trzech krasnoludzi.

Hotel "Pod odciętą macką" nie liczył sobie wiele za łóżka, głównie przez ich jakość. Najdroższe kosztowało 30 srebrnych i było ledwie normalnej jakości. Szczęśliwie hotel ten mógł pochwalić się własnie pięcioma łóżkami, inaczej jeden z gości spałby na ziemi.

 

Olago szybko zagadał do Ravena, jednego z dwóch ludzi sprawdzić czy są w stanie pohandlować. Asortyment człowieka był tylko trochę bardziej interesujący od niedokończonego wygładzania granitu w murze. Odkupił od niego 3 pakiety posiłków wciskając w zamian trochę podartych spodni i koszul i jednego jointa.

Intrygującą postacią był Dimli, fascynat narkotyków, który właśnie odczuwał efekty porzucenia regularnego przyjmowania go-juice. Ewidentnie krasnoludzki klan trzymał go ze względu na jego wysokie zdolności w walce wręcz i wybitne zdolności artystyczne.

 

Minęły dwa dni od przybycia gości, którzy byli zachwyceni gościną i pomagali w prostych pracach, tak w ramach podziękowania. A wieczorami wspólne picie i rozmowy w przytulnym pokoju rekreacyjnym.

Kiepsko sobie z tym radził Dimli, odwyk bardzo nim poniewierał, gdy w jego ręce wpadł skręt smokeleaf (marihuanina!). Łapczywie odpalił go i zaciągnął się. Na jego twarzy pojawiła się wyraźna ulga, a nawykli do palenia i przyjmowania innych używek mieszkańcy BoM zignorowali go kompletnie.

Impreza skończyła się, koloniści poszli spać, a w sali zabaw został Dimli i jego przyjaciel Guri. I to on zaczął krzyczeć gdy Dimli padł bez ruchu na ziemię. Na miejscu zaraz pojawili się Geralt i Trosma, czyli dwójka najlepszych medyków. Nie było jednak czego ratować krasnolud umarł po wieczornej balandze. Prawdopodobnie obniżona odwykiem przytomność i joint sprawiły, że wartość ta spadła poniżej krytycznej i krasnolud wyzionął ducha. Kto wie, czy to nie był ten jeden joint, który zakupili od Olago.

Szybko dopisano więc na tablicy witających podróży: "Boundary of Madness, u nas wyzioniesz ducha z radości".

Share this post


Link to post

No dobra, przetłumacz to na język Rimworldowy... HOTEL? :D

Godzinę temu, z0nk napisał:

Minęły dwa dni od przybycia gości, którzy byli zachwyceni gościną i pomagali w prostych pracach, tak w ramach podziękowania. A wieczorami wspólne picie i rozmowy w przytulnym pokoju rekreacyjnym.

To tylko część fabularna czy rzeczywiście coś takiego jest możliwe? 

Share this post


Link to post
4 minuty temu, Pulek napisał:

To tylko część fabularna czy rzeczywiście coś takiego jest możliwe? 

Mod Hospitality dodaje gości, a jako, że ja zawsze buduje jeden barak, nazywam to hotelem :P i tak goście gdy mają wysoki wskaźnik gościnności robią prace, w których mają pasję lub płonącą pasję. I socjalizują się z kolonistami w rec roomie. Również zgon nastąpił dokładnie tak jak go opisałem :keke: 

  • I love it 1

Share this post


Link to post

Richer ep 4: walka i trochę więcej walki

 

Życie na tej planecie nie zmienia się. Dla Geralta minęło wiele lat, tak wiele, że stracił rachubę. Wiedział, że czas spokoju, jak biesiady z gośćmi zrównoważone zostaną przelewem krwi.

Nie inaczej było tym razem.

Do Boundary of Madness dostać się próbowały MiGo Drone, dziwne insekty grzybowe z dużymi skrzydłami w formie membran. Wygląd może być mylący, ale są to inteligentne istoty, które szukają światów z minerałami, których nie ma w ich świecie. Do tego szukają istot rozumnych, które są słabsze i można je wykorzystać do poszerzenia swojego zrozumienia.

7LqhXwW.jpg

 

Prawdopodobnie walka byłaby trochę kłopotliwa, ale akurat osadę opuszczała karawana. Karawana składająca się z samych wilkołaków, co zaskoczyło mieszkańców BoM. I potworne istoty. Z pomocą wilkołaków walka trwała tylko chwilę.

 

Po walce okazało się też, że Boundary of Madness niedługo będzie mieć nowego członka. Olgao jakimś cudem zaszła w ciąże z Edwardem. I to mimo korzystania z antykoncepcji. Randy giveth...

A skoro o rozmnażaniu mowa... Randy dał kolonii dwa konie, te ledwie pojawiły się na terenie BoM i zaczęły... nooo, starać się o zwiększenie hodowli.

 

Dowodem rozwoju BoM może być fakt, że udało się stworzyć pierwszego droida. D-68-D5 'Droid 0' to pierwszy automat na służbie osady. Na pewno pomoże to utrzymać chociaż trochę porządku w osadzie, gdyż powoli zarasta ona brudem. Nie ma kto tego posprzątać, a bezduszny automat, ma na tyle niskie umiejętności, że nie szkoda kazać mu wykonywać najprostsze zadania.

dxelUzu.jpg

 

Można przyjąć, że powstanie Droida 0 to swoiste narodziny. Ten bezlitosny świat oczekuje zwykle jakiejś daniny. 3 dni później więc przy północnym murze otwiera się portal, z którego zaczęły wychodzić żywiołaki wody, a z nieba zaczął sypać śnieg i zaczęły spadać wielkie, lodowe kule. Pierwsza zniszczyła oczywiście odpływ ścieków. To znak, że nie wolno ignorować zagrożenia. Geralt, Edward i Olgao zadbali o to, aby przez między wymiarową szczelinę przeszło jak najmniej istot. W sumie poszło o wiele łatwiej niż się ktokolwiek tego spodziewał.

9hfcoM1.jpg

 

Boundary of Madness powstało jednak w jasno określonym celu. Walka z mechanoidami i czyszczenie świata z dziwnych krypt rozsianych po świecie. W końcu więc Geralt zabrał ze sobą Edwarda i postanowił otworzyć tą, która znajdowała się w pobliżu osady.

Ta nie okazała się wyzwaniem,, malutka, z jednym gniazdem pilnowanym przez dwa robale. Edward nawet nie był za bardzo potrzebny. W crykomorze znaleźli martwego mężczyznę, zatem nagrody za ten atak to 9 sztuk luciferium, 4 apteczki z glitterworlds i archotech oko. To ostatnie bardzo ucieszyło Geralta, Edward nie posiadał oka i nosił opaskę piracką zamiast niego.

 

Nie dane było jednak przeprowadzić operację. Dzień po ataku, Geralt zaleczył swoje otarcia i ponownie w okolicy zawitała horda dziwnych istot. Tym razem to grupa stworów głębinowych! 12 potworów udało się rozstrzelać, a gdy zniszczyły fragment muru, Wilk bez problemów ich powstrzymał.

To jednak przypomniało mieszkańcom o informacji, którą dostali quadrum temu. Podobno jakiś szalony bandyta posiadał resurrector mech serum. Geralt ponownie przełożył operację na Edwardzie i wraz z nim wyruszył zdobyć bezcenny artefakt. Na miejscu zastał nieznanego mu syna (kolejny automatycznie wygenerowany) i osobiście zarżnął go. Zapowiada się długa żałoba.

 

Podróż zajęła trochę czasu, w tym czasie udało się przygotować pierwszy gem dający fizyczne przygotowanie dla kolonisty. Trosma teraz potrzebowała księgi umiejętności, której Edward nie potrafił stworzyć. Nie był on wystarczająco inteligentny.

Wieczorem miała się odbyć operacja na Edwardzie. ALE:

IKkXi0M.jpg

Share this post


Link to post

Rimcher ep 5: opuszczone bazy, wybory i rozmnażanie

 

Obudzenie psychicznego statku nie było niczym strasznym. 2 scytherów, lancer, vespa, hound. Obrona rozstrzelała i pocięła wrogów, a statek został usunięty szybciej niż się spodziewałem. Drobne rany Trosmy i Geralta to nic strasznego, a zawsze z rozkręcenia mechanicznych prześladowców zyskaliśmy trochę plastali i komponentów.

 

A dwa dni później kolonia zyskała nowego członka. To kolejny droid - D-52-FD Droid 1. Wraz z Droidem 0 powinien zapewnić realizację prostych prac i konstrukcji.

 

W końcu udało się przeprowadzić operację na Edwardzie. Otrzymał nowe oko, znacznie wydajniejsze niż zwykłe oraz implant słuchowy. To akurat mniej efektywny implant, ale BoM nie osiągnęło jeszcze odpowiedniego zaawansowania technologicznego, aby móc stworzyć coś lepszego.

Następnego dnia rozpoczęła się kampania wyborcza. Osada rozrosła się na tyle, że jej mieszkańcy postanowili wybrać majora. To niewdzięczna rola. Musi wysłuchiwać żali innych pionków, dbać o ich morale i pewnie to na niego polować mogą ewentualni zabójcy z innych fakcji. Do tej roli zgłosili się Geralt i Trosma.

 

Nastały spokojne dni, które zapoczątkowało zabicie Wolverina. BoM skupiło się na rozwoju. Rozbudowa murów, usunięcie skał wewnątrz osady, powiększenie rec roomu, budowa magicznego warsztatu. Produkcja i cieszenie się chwilą spokoju. Kulminacją tego był poród. Olgao dała BoM syna... i każdy widział, że coś było nie tak.

xrLNxkS.jpg

Tak mam ustawione rodzenie się dzieci w wieku 10 lat, trochę zabija immersję, ale wiele kolonii nawet 10 lat nei dobija ;)

 

Prawie miesięczna kampania wyborcza okazała się skuteczniejsza w przypadku Trosmy. Dlaczego wygrała? Nie mam pojęcia, ale Wilk często bywa poza osadą, zatem to chyba poprawny wybór.

HhaDEzg.jpg

 

 

Aby oderwać się od tego Geralt wyruszył z Edwardem do pobliskich ruin. Zastali tam dwie fakcje wycinające się i walczące o trochę stali, żywności i komponentów. A gdzie dwóch się bije... tam trzeci znajduje bioniczne oko. Poza tym vanometryczny generator mocy, trochę plastali i komponentów. Warto było!

 

A tak wygląda Boundary of Madness obecnie:

kl6pBMA.jpg

  • Like 2

Share this post


Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...