Jump to content
bacao

Payphone - Co przyniesie przyszłość?

Recommended Posts

W dniu 7.05.2019 o 08:40, Makk napisał:

Nie lepiej zamiast linków dawać odnośnik na nazwisku? :>:P

2:2 nie jest złe, u siebie trzeba pocisnąć.


Lepiej, ale jak się to kończyło to sam widziałeś :D 

Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale w międzyczasie trzeba było zainaugurować rozgrywki LOTTO Ekstraklasy. Na start - wyjazd do Lubina na mecz z Zagłębiem, które w zeszłym sezonie ledwo się utrzymało, co z pewnością nie odpowiada ambicjom tegoż klubu. Maciej Skorża póki co postawił na zgrane karty, póki co wypożyczył tylko przeciętnego Jonathana Rossiniego z Sassuolo (ŚO). Ja postanowiłem dać szansę drugiemu garniturowi, zaryzykowałem z wystawieniem nieogranych Simicia i Del Castillo, partnerem Chorwata na ŚO był w tym meczu Nalepa (i tak nie zagra w rewanżu z Łudogorcem ze względu na czerwień w Bułgarii), a szansę na debiut z ławki miał Ponce

Pierwsze dwie okazje należały do "Miedziowych" - najpierw Cotra uderzał z wolnego, ale za wysoko, a potem Janoszka nie wykorzystał kapitalnego podania Żyry i uderzył w krótki róg bramki, gdzie stał już Escandell, który odbił piłkę na rzut rożny. Z tegoż poszła kontra dla nas, Videmont popędził prawym skrzydłem i dośrodkował na szósty metr, gdzie był Zachara, który tylko dostawił nogę i było 1:0. Po dwóch minutach długim wyrzutem z autu popisał się Bartosz, do wybitej piłki dopadł Videmont, który popędził na bramkę, strzelił, ale Polacek interweniował. W 16. minucie Popović dośrodkowywał z rożnego, lubinianie wybili piłkę, Del Castillo strzelił prawą nogą, ale jeden z defensorów zablokował to uderzenie. Chwilę później Francuz rozpaczliwie podał do Zachary, Mateusz nie najlepiej sobie przyjął piłkę, przez co zmuszony był strzelać z ostrego kąta, przez co Polacek nawet nie musiał interweniować. W 19. minucie Żyra dośrodkowywał z wolnego, najwyżej do głowy wyskoczył Jach, ale nie trafił on nawet w bramkę. W 36. minucie Woźniak bardzo łatwo odebrał piłkę Reguilonowi, lubinianie rozegrali akcję, Vlasko dograł na lewo do Janoszki, który strzelił prawą nogą, ale duuużo obok bramki. 40. minuta, Cotra zagrał odchodzącą piłkę z rogu, nasi obrońcy wybili piłkę, dopadł do niej Janoszka, który strzelił, ale znów zabrakło mu precyzji. Celniej uderzał trzy minuty później Cotra z wolnego, ale Escandell pewnie złapał piłkę. Tyle do przerwy.

Na początku drugiej połowy głowę w szatni miał jeszcze Uryga, ponieważ Żyra bardzo łatwo wyłuskał Alanowi piłkę, młody pomocnik gospodarzy podał do przodu do Vlaski, ten natychmiast zagrał na lewe skrzydło do Janoszki, ten strzelił po krótkim rogu, Escandell popełnił błąd i było już 1:1. Później była krótka seria rzutów wolnych z obu stron, najpierw Vlasko dośrodkował z wolnego na głowę Woźniaka, ale Arek spudłował, a później Popović dośrodkował do Simicia, ale ten główkował obok bramki. Później mecz zrobił się kompletnie ospały, co prawda wprowadziłem Stilicia, później Mazka i Ponce, ale nie wpływało to jakoś konkretnie na obraz meczu. Aż do 83. minuty, Popović stanął na drodze podania Vlaski do jednego z lubinian, Uryga od razu zagrał do pędzącego skrzydłem Del Castillo, ten dośrodkował do Ponce, który dostawił nogę i w ten sposób Wenezuelczyk strzelił gola w debiucie w Ekstraklasie. Natychmiast zadecydowałem o wycofaniu się do defensywy, Zagłębie miało jeszcze szanse po stałych fragmentach gry, groźnie po rogu uderzał Nespor, ale trafił tylko w boczną siatkę. Ważne zwycięstwo w kontekście rewanżu z Łudogorcem.

15.07.2017, Stadion Zagłębia, Lubin, 5482 widzów
L01 Zagłębie - Wisła 1:2 (Janoszka 53` - Zachara 8`, Ponce 83`)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Godzinę temu, bacao napisał:

Lepiej, ale jak się to kończyło to sam widziałeś :D 

Słabo się starałeś :P - zaznaczasz tekst, klikasz na belce Odnośnik, wklejasz link i po zabawie ;) 

Share this post


Link to post

O tym spotkaniu trąbiono w każdej telewizji sportowej czy też kanale sportowym w kraju. W samym Krakowie dyskutowało się o tym meczu w tramwajach czy restauracjach. Eliminacje Ligi Mistrzów po sześciu latach wracały na Reymonta, wracały meczem, od którego miały zależeć losy Wisły Kraków w - póki co - ganku europejskiej elity. Meczem z mistrzem Bułgarii, Łudogorcem Razgrad. Po wyjazdowym meczu część kibiców miała niedosyt, ponieważ można było ten mecz wygrać i mieć jakiś tam spokój w Krakowie. No ale cóż, tak to już bywa w futbolu... Aha, i w trzeciej rundzie trafiliśmy na zwycięzcę dwumeczu Beitar - Szcahtior Konie... wróć, Karaganda. W Kazachstanie było 0:0.

Na ten mecz wystawiłem następujący skład: Escandell - Palencia, Żemło, Arsenić, Sadlok - Kongolo, Mączyński - Mazek, Carreon, Pietrzak - Zachara. Do boju!

Pierwsza akcja miała miejsce w 5. minucie, nasi obrońcy wybili rzut wolny Jonathana Cafu, poszła kontra z naszej strony, centrę Zachary w pole karne zablokował jeszcze Anicet, futbolówka trafiła pod nogi Kongolo, który też spróbował centry, piłka jakoś poodbijała się od obrońców i omal nie zaskoczyła Stojanowa, który złapał piłkę tuż przed linią bramkową. Chwilę później wyszliśmy z kontrą. Zachara znów popędził prawą flanką, ale obrońca odebrał mu piłkę, Mazek odzyskał ją dla nas, dośrodkował, Cwetanow wybił centrę, po przejęciu Kongolo podał krótko do Mączyńskiego, który strzelił na bramkę, ale Stojanow złapał ten strzał. Kolejną akcję mieliśmy w 18. minucie, do wybitej piłki dopadł na lewej stronie Sadlok, zagrał do Krzysia, który zauważył przed polem karnym Carreona, który również spróbował swoich sił z dystansu, ale bramkarz gości także dość łatwo sobie poradził z tym strzałem. A cztery minuty później spadł na nas ogromny cios, Lukoki zagrał długą piłkę do Keseru, którego popchnął Arsenić, za co otrzymał drugą żółtą kartkę, co oznaczało, że mieliśmy utrzymywać korzystny wynik z Razgradu w osłabieniu w ponad godzinę. Mimo to stworzyliśmy sobie dogodną okazję, Sadlok z łatwością odebrał piłkę Jonathanowi Cafu, zagrał na skrzydło do Pietrzaka, który dośrodkował na długi słupek, gdzie znalazł się Mazek, który jednak nie jest mistrzem gry głową i jego próbę wyłapał golkiper Łudogorca. 29. minuta, podanie na skrzydło dostał Jonathan Cafu, który wdarł się w pole karne i strzelił lewą nogą, ale na miejscu był Escandell. Dziewięć minut później coś w rodzaju indywidualnej akcji (bo to nawet nie stało obok indywidualnej akcji) przeprowadził Carreon, ale jego strzał przeszedł znacząco ponad bramką. Po chwili Wanderson podał do Wołkowa, ten podał na 30. metr do Aniceta, który chciał choćby przez chwilę być Przemkiem Kaźmierczakiem w Dundee, ale jak to bywa z takimi próbami, kompletnie to nie wypaliło. Przed przerwą bardzo groźny strzał oddał Palomino, ale nasz bramkarz popisał się kapitalną robinsonadą i Łudogorec miał tylko rzut rożny. Przerwa na złapanie oddechu i ustalenie strategii na drugą odsłonę.

A w tej było jeszcze więcej emocji. Zaczął minimalnie niecelnym strzałem z wolnego Wanderson. 58. minuta, po rzucie wolnym Łudogorec rozegrał swoją akcję, Anicet podał na lewo do Lukokiego, który zejściem na prawą nogę ograł jednego z naszych graczy i oddał strzał, ale piłka z hukiem odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole! Chwilę później daliśmy odebrać sobie piłkę, Anicet miał pozycję do strzału z dystansu, uderzył, ale prosto w Escandella.

A wraz z 60 minutą zaczął się krótki, acz bardzo intensywny okres meczu. Najpierw Pietrzak utrzymywał piłkę na tyle umiejętnie, że dał się sfaulować mającemu już żółtko na koncie Georgiewowi, a że sędzia nie był ślepy, to po chwili siły się wyrównały. Ale co z tego, skoro po kilku minutach Kongolo także otrzymał drugie żółtko za faul na Motim w polu karnym, co oznaczało tylko jedno - karny plus grę 9 na 10! Niesamowite emocje przy Reymonta! Do piłki podszedł Keseru i gdy wszyscy byli już przekonani, że wszystko już stracone, rumuński napastnik trafił... TYLKO W SŁUPEK! Przez długi czas stałem niczym słup soli, nie mogąc kompletnie uwierzyć w to, co się stało. Okazje w krótkim odstępie czasu mieli jeszcze Anicet i Lukoki, ale te próby wyłapał Escandell. 73. minuta, po rożnym piłę przejął Wanderson, Brazylijczyk dośrodkował na szósty metr, gdzie był Palomino, ale spudłował z głowy. Jakim cudem - pewnie jeszcze długo Argentyńczyk będzie zadawał sobie to pytanie. Czasu było coraz mniej, a wynik cały czas premiował nas. Bułgarzy jeszcze chcieli coś zmienić, Wanderson w 83. minucie podał do wychodzącego Lukokiego, który strzelił, ale minimalnie obok bramki. Były gracz Ajaksu bardzo chciał zmienić wynik w końcówce, w 87. minucie Anicet za łatwo zabrał piłkę Pietrzakowi, reprezentant Madagaskaru podał do skrzydłowego Bułgarów, który strzelił w boczną siatkę. Jeszcze tylko trzy, dwie, minuta... Sędzio, kończ ten mecz! Po jakimś czasie (podobno dwóch minutach, ale dla mnie była to cała wieczność. W końcu Gianluca Rocchi odgwizdał koniec meczu. Huk spadających kamieni z naszych serc było pewnie słychać na końcu świata, na trybunach rozpoczęło się dzikie świętowanie awansu... Dokonaliśmy sztuki niewiarygodnej, dowożąc korzystny wynik z Razgradu, przez ponad godzinę grając w osłabieniu. Ajaksie, Barcelono - uczcie się! :P 

19.07.2017, Stadion im. Henryka Reymana, Kraków, 23535 widzów
LM 2RndKw Wisła (POL) - Łudogorec w0:0


 

  • Like 1

Share this post


Link to post
13 godzin temu, bacao napisał:

Szcahtior

Coś literki się poprzestawiały :>

 

Remis 0-0 u siebie - kręcę na to nosem i to mocno.

Share this post


Link to post
7 godzin temu, Makk napisał:

Coś literki się poprzestawiały :>

 

Remis 0-0 u siebie - kręcę na to nosem i to mocno.


Niedopatrzenie :P. Co do remisu - pamiętaj cały czas o sporej dysproporcji między nami a Łudogorcem. Oni mają np. Jonathana Cafu, którym interesuje się chyba każdy średniak z TOP 5 lig (a IRL gra chyba w jakimś mocnym zespole), Motiego czy Marcelinho którzy pewnie nie poradziliby sobie źle na Zachodzie. Zresztą, IRL co by się działo gdyby np. Piast wyeliminował Łudogorca :D:D 

Share this post


Link to post

W rewanżowym meczu Beitar pokonał Szachtiora 1:0 i to mistrz Izraela będzie naszym rywalem w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów. Mamy zatem throwback do 2008 roku, kiedy to oba zespoły mierzyły się ze sobą również w przedostatniej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. Wtedy najpierw Wisła przegrała w Izraelu 1:2 po fartownym golu Pawła Brożka, by w rewanżu po kapitalnym spotkaniu rozgromić rywali 5:0. Dla mnie również będzie to swoisty throwback, bo rewanż z Beitarem był pierwszym meczem Wisły, jaki obejrzałem ever. Tak to się u mnie zaczęło... W końcu mogliśmy też zgłosić Ponce do rozgrywek LM, więc w razie czego nie będziemy musieli zdawać się tylko na Brożka, któremu jednak bliżej jest już do końca kariery. Nie mogliśmy skorzystać z zawieszonych Arsenicia i Kongolo, ale wrócił Nalepa, dodatkowo ograł się już Simić i to ci panowie mieli powstrzymywać ataki zawodników Beitaru. Za Kongolo wskoczył Uryga, dałem też szansę Porębskiemu, a za zdobywanie bramek odpowiedzialny miał być Ponce. Beitar z kolei jest mimo wszystko słabszym zespołem od nas, za największą gwiazdę drużyny wymieniany jest ŚPD Jesus Rueda, wychowanek Valladolid, grający tam swego czasu w La Lidze. Ciśniemy!

Ten mecz mógł rozpocząć się dla nas kapitalnie, w 4. minucie Pietrzak centrował z wolnego, a Shimshon podciął Nalepę w polu karnym, za co dostaliśmy jedenastkę. Do piłki podszedł Ponce, który strzelił mocno, ale w środek bramki i Mizrahi wybronił to uderzenie! W 11. minucie mieliśmy powtórkę wolnego, ale tym razem Michał przestrzelił. Ale do trzech razy sztuka, w 14. minucie Shrem fatalnie przyjął piłkę po podaniu Ruedy, co wykorzystał Mazek, odbierając piłkę stoperowi Beitaru, były skrzydłowy Ruchu, wykorzystując kapitalną szybkość popędził na bramkę Mizrahiego i bombą w krótki róg dał nam upragnione prowadzenie. W 19. minucie Nene chciał przelobować źle ustawionego Escandella, ale próbie Brazylijczyka zabrakło precyzji. Dwie minuty później powinno być 2:0, ale Porębski po niezłej centrze Sadloka trafił z kilku metrów tylko w słupek. Następnie swój moment mieli gracze mistrza Izraela, najpierw strzał Goldenberga zablokował Popović, a później Gorshomov uderzył minimalnie niecelnie. Ripostą z naszej strony była próba Palencii (najbardziej wysuniętego w tej kontrze!) po podaniu Ponce (!), ale Mizrahi bez większych problemów odbił piłkę do boku. 32. minuta, do odbitej przez obrońców Beitaru piłki dopadł Popović, który mocno strzelił, ale minimalnie obok bramki. Okazje mieli też Nalepa i Popović, ale jakością znacząco odbiegały od ideału. Tyle do przerwy.

Po zmianie stron Shimshon dośrodkował w pole karne z wolnego, Nene główkował, ale niecelnie. 64. minuta, Talon Raz mając dwóch naszych obrońców na plecach sprawdza czujność Escandella z dystansu, ale jego próba jest na szczęście bardzo niecelna. Później jednak "Biała Gwiazda" zaczęła pomału gasnąć, wprowadziłem Stilicia za cienkiego dziś Porębskiego, a Beitar zaczął się rozpędzać. Najpierw w 78. minucie Shenkor oddał piłkę na lewo do Heistera, ten dośrodkował z woleja na długi słupek, gdzie był Nene, ale jego główkę obronił Escandell. Sześć minut później Shimshon bardzo ładnie wypuścił prostopadłym podaniem Nene, który strzelił z ostrego kąta, ale nasz bramkarz był czujny. Ale za trzecim razem musiało już wpaść, najpierw Shenkor uprzedził spóźnionego niczym pociągi PKP Urygę, jego laga do przodu trafiła w głowę Nalepy i spadła idealnie pod nogi wychodzącego sam na sam Raza, nasza obrona nie zdołała powstrzymać gracza Beitaru i tuż przed końcem wuj bombki strzelił ze zwycięstwa. Chociaż dziewięć lat temu w pierwszym meczu nawet przegraliśmy, a rewanż był kapitalny. Tylko wyjazdowe 1:2 i domowe 1:1 to zupełnie inne wyniki...

26.07.2017, Stadion im. Henryka Reymana, Kraków, 23568 widzów
LM 3RndKw Wisła (POL) - Beitar (ISR) 1:1 (Mazek 14` - Raz 85`)

Share this post


Link to post

Powiem zupełnie szczerze- jestem zawiedziony takim wynikiem. 

Share this post


Link to post
19 godzin temu, Makk napisał:

Powiem zupełnie szczerze- jestem zawiedziony takim wynikiem. 


Spokojnie, ja też...

Nastroje wśród kibiców były mieszane. Jedni twierdzili, że jesteśmy ostatnimi patałachami i za naszą sprawą wrócą kazachsko-azersko-cypryjskie koszmary, inni twierdzili, że jest jeszcze rewanż, a jeszcze inni odnajdywali analogie w stylu "a w 2002 to zremisowali z Schalke u siebie 1:1, co było dalej, pamiętamy". My zaś po prostu skupialiśmy się na drugiej kolejce Ekstraklasy, gdzie przed własną publicznością podejmowaliśmy Śląsk. Wrocławianie na dzień dobry zremisowali bezbramkowo na własnym boisku z Lechią. Ściągnęli nienajgorszego lewego obrońcę Adriana z Alcorcon (wolny transfer), wypożyczyli Szymańskiego z Jagiellonii, Kulenovicia (Legia) i Chrzanowskiego (Lechia), a oprócz Grajciara, Madeja, Pawełka i całej zgrai mało zdolnych juniorów odszedł Kamenar do Vitorii Guimaraes za 86 tysięcy euro. Jeżeli chodzi o nasze transfery, wypożyczyliśmy Fiedosiewicza do GKS-u Katowice, Latosa do Łęcznej (nie miałby wielkich szans na grę w obliczu Arsenicia, Simicia itp.) za 5 tysięcy euro miesięcznie, a na stałe na Lubelszczyznę przeniósł się Bartkowski kosztem 18 tysięcy euro. Najprawdopodobniej opuści nas też Maka_TSW, który nie chce przedłużyć kontraktu, a że osiągnęliśmy satysfakcjonujący obie strony konsensus z Vitorią Setubal, finał historii będzie raczej znany.

Wobec mniejszych i większych absencji kadrowych na prawej obronie musiał zagrać Arsenić, duet stoperów stanowili Żemło i Dworzyński, a na napadzie zagrał Zachara, któremu poważniej się przyglądałem w kontekście meczu w Jerozolimie. Szansę debiutu mógł też dostać Chirivella, który nie miał szansy na ogranie się w rezerwach bądź U-18, więc zabrałem go na ławkę. Ciśniem!

Początek meczu był niemrawy, dopiero w 11. minucie kibice mieli okazję poderwać się ze swoich miejsc; Stilić dośrodkował z wolnego na głowę Żemły, a piłka trafiła w słupek! Trzy minuty później Kokoszka wybił dośrodkowanie Videmonta, do piłki dopadł Mączyński, który strzelił półwolejem, ale obok bramki. 16. minuta, Quintilla wybił piłkę po rożnym Stilicia, do piłki dopadł Del Castillo, który rozegrał akcję z Zacharą, Francuz strzelił, ale znacząco obok bramki. Następnie miała miejsce seria rzutów rożnych, z których niewiele wynikało. Aż nastała 32. minuta, Escandell wykopał piłkę precz, Kokoszka wygrał głowę z Zacharą, ale piłka trafiła na lewą nogę Stilicia, który chciał zagrać do Videmonta, główkę z Francuzem wygrał Pich, łaciata trafiła do Zachary, który zdecydował się na strzał z 25 metrów, a piłka po rykoszecie od jednego z obrońców trafiła do siatki, dezorientując kompletnie strzegącego bramki Wrąbla. W 40. minucie wrocławianie rozgrywali na nowo akcję po wybitym wolnym, Engels podał do Bilińskiego, który strzelił, ale Escandell dość pewnie złapał piłkę. Jeszcze tylko Stjepanović uderzył niecelnie z wolnego i można było iść na przerwę. 

Pierwszą szansę po przerwie miał Biliński, który poradził sobie z Dworzyńskim, ale jego głowa po centrze Dankowskiego minęła bramkę. Trzy minuty później mógł odpowiedzieć Żemło po rogu Stilicia, ale jego główka nie trafiła nawet w światło bramki. A w 61. minucie z wybicia Żemły zrobiło się podanie do Zachary, ten odegrał na prawo do Videmonta, który popędził prawym skrzydłem, dośrodkował przed linię bramkową, gdzie Zacharze zostało tylko dostawić nogę i było już 2:0. W 65. minucie kibice mieli okazję się przekonać, dlaczego Mariusz Pawelec został lewym obrońcą, a nie napastnikiem, obserwując bardzo niecelny strzał tegoż zawodnika, tak z kilkanaście metrów obok bramki. Sześć minut później rozegraliśmy szybką, płynną akcję, Mąka podał do Del Castillo, ten wypatrzył w szesnastce Zacharę, który strzelił, ale Wrąbel dobrze interweniował. Na kwadrans przed końcem Pich centrował z wolnego, Quintilla główkował, ale obok bramki. Pięć minut później debiut w Wiśle zaliczył Chirivella, wchodząc za Urygę. W 84. minucie Szymański podał na prawo do Leandro Martineza, badziewiastego skrzydłowego ściągniętego z Haladas, ten strzelił po krótkim rogu, ale czujny był Escandell. I kiedy wszyscy myśleli, że na tym się skończy, Mączyński podał krótko do Porębskiego, ten od razu do stojącego niedaleko Del Castillo, który zauważył wbiegającego w szesnastkę Zacharę, a ten precyzyjnym strzałem przy słupku zdobył hat-tricka i ustalił wynik meczu na 3:0. Jak zagramy tak z Beitarem, to mamy puchary na jesieni. Pytanie tylko, jakie.

29.07.2017, Stadion im. Henryka Reymana, Kraków, 14815 widzów
L02 Wisła - Śląsk 3:0 (Zachara 32`, 61`, 90+2`)

Share this post


Link to post

Fatalny ten wynik z Beitarem:/

 

Mecz z Beitarem był pierwszym jaki widziałeś? Mlodziak z ciebie. Moim pierwszym było 4-1 z Parmą:) 

  • Like 1

Share this post


Link to post

Osobiście miałem nadzieję, że zwycięstwo ze Śląskiem doda nam skrzydeł, bowiem już trzy dni później mieliśmy okazję do rewanżu na Beitarze za pierwszy nieudany (choć też pechowy) mecz. Zanim jednak sprawy boiskowe, czas na transfery. Po pierwsze, najprawdopodobniej zasugerowałem się tym, że Bartkowski odszedł do Łęcznej, i wepchnąłem tam Latosa, podczas gdy Artur tak naprawdę przeszedł na wypożyczenie do Niecieczy. Krzysio Mączyński doszedł do porozumienia z Vitorią Setubal i przeszedł tam za 625 tysięcy euro, przez co zarobiliśmy jakiś grosz, zamiast tracić go za darmo. Na wypożyczenie do Warty Poznań poszedł z kolei Dworzyński; i tak mam za dużo stoperów (jak w każdej karierze...), a rok w I lidze nie powinien mu zaszkodzić.

 

Ale wróćmy do tego, co działo się na boisku. Na stadionie Teddy wybiegła najlepsza na ten moment jedenastka, z Zacharą na ataku (a ucierajcie mi wszyscy nosa w taki sposób jak Zachara ze Śląskiem, nie ma problemu!), Kongolo na ŚPD, który odcierpiał już zawieszenie czy Simiciem bądź Nalepą na ŚO. 

Na początku meczu oba zespoły stwarzały sobie szanse raczej ze stałych fragmentów gry; najpierw Pietrzakowi zabrakło naprawdę niewiele do zdobycia bramki, później Rueda uderzał również z wolnego obok naszej bramki, a na sam koniec tej pięknej trylogii Kongolo uderzał głową po centrze Popovicia, ale minimalnie niecelnie. W 11. minucie Mazek wycofał do wbiegającego Palencii, ten dośrodkował na głowę Sadloka, ale ten uderzył prosto w Mizrahiego. Bramkarz Beitaru musiał jednak wyciągać piłkę z siatki, dokładnie dwadzieścia minut później (tak, serio nic się nie działo przez ten czas) Popović podał do Sadloka, ten puścił skrzydłem Pietrzaka, który dośrodkował w pole karne, obrońcy Beitaru nieudolnie wybili piłkę, z czego skorzystał Popović, strzałem pod poprzeczkę wyprowadzając nas na prowadzenie! Sześć minut później poszliśmy za ciosem, najpierw Pietrzak fantastycznym wślizgiem, jadąc na tyłku niegorzej niż mistrzowie w tym fachu zabrał piłkę Traore, poszła z tego fajna kontra, po której Rafał strzelił, ale niestety w krótki róg, a że Mizrahi nie jest byle bramkarzem to sparował to na róg. Izraelczycy wybili róg, ale i tak uzyskaliśmy z tej akcji aut; Palencia wyrzucił piłkę zza linii bocznej, podanie przyjął Mazek, który popędził na bramkę, a że Heister pociągnął go trochę mocniej za koszulkę w polu karnym, to pan Aytekin podyktował jedenastkę. Bałem się tego, mając w pamięci np. Superpuchar Polski, gdzie zmarnowaliśmy oba karne, ale tym razem Zachara mocnym uderzeniem pod poprzeczkę nie dał szans Mizrahiemu. Beitar odgryzł się jednak pięć minut później, trójkąt Levi-Gorshomov-Nene rozegrał piękną akcję na jeden bądź dwa kontakty, piłka trafiła do Brazylijczyka, który nie zmarnował sam na sam z Escandellem i Beitar w drugiej połowie miał jeszcze niemałe szanse na sprawienie niespodzianki.

Pomny tego menedżer Beitaru powtórzył manewr JE Oresta Lenczyka z rewanżu z Saragossą, z tym że w tym meczu zeszło w przerwie dwóch piłkarzy, konkretniej Shimshon i Gorshomov. Zaraz po rozpoczęciu centrę Pietrzaka mógł wykończyć ładnym wolejem Carreon, ale próbie Boliwijczyka brakło precyzji. Później krew poczuli mistrzowie Izraela, najpierw Goldenberg kapitalnie podał do Nene, który strzelił z półwoleja, ale Escandell sparował tę piłkę do rogu. Z tegoż kornera uderzał później Bilu, ale piłka przeszła nad poprzeczką. Siedem minut później Levi podał do Kaufmana, który mocno strzelił, ale na drodze piłki stanął Palencia i Beitar miał korner. Ale w 63. minucie Palencia wykonał głębokie dośrodkowanie w szesnastkę, obrońcy oponenta wybili piłkę, przejął ją Popović i mocnym strzałem pod poprzeczkę wybił Beitarowi jakiekolwiek marzenia o odebraniu nam awansu. Mogliśmy znowu pójść za ciosem jakieś trzy minuty później, Carreon podał na dobieg do Zachary, który strzelił, ale wysoko ponad bramką. Mistrzowie Izraela odpowiedzieli po minucie strzałem z dystansu Itzhaka, ale ta próba była niecelna. Za chwilę Pietrzak dośrodkował z wolnego, Simić główkował, ale nad bramką. W 72. minucie powinno być 3:2, Itzhak dośrodkował na długi słupek, Escandell kompletnie pogubił się przy tym dośrodkowaniu, przez co szansę miał Nene, który jednak trafił tylko w słupek. Trzy minuty później Kongolo podał w pole karne do Mazka, ten odegrał do Porębskiego, który strzelił z pierwszej piłki, ale obok bramki. 78. minuta, wybicie Itzhaka zamieniło się w dobre, długie podanie do Shenkora, który wyprzedził naszych obrońców i mocno strzelił, ale w boczną siatkę. Aż w końcu nadeszła 85. minuta, Mazek z Palencią wymieniali podania na prawej flance, były skrzydłowy Ruchu dośrodkował na krótki słupek, gdzie był Zachara, który strzałem z powietrza, jak się później okazało, ustalił wynik meczu na 4:1. Nokaut!

02.08.2017, Stadion Teddy, Jerozolima, 18179 widzów
3RndKw 2M Beitar (ISR) - Wisła (POL) 1:4 (Nene 43` - Popović 31`, 63`, Zachara 38` (kar.), 85`) 

  • Like 1

Share this post


Link to post

Takie to już są uroki futbolu na wysokim poziomie, że gra się na dwóch bądź trzech frontach co 3 dni. Ja wszakże, w przeciwieństwie do np. takiego pana Stokowca nie zamierzałem na to jakoś narzekać, w końcu no pain, no gain (nie game, jak mawia pewna parodia eksperta piłkarskiego), i nie aplikowałem moim podopiecznym jakichś strasznych obciążeń przed najbliższym meczem z Lechią. Na Pomorzu miało miejsce kilka zmian w porównaniu do zeszłego sezonu; na prawie Bosmana sprowadzono z Pogoni Mateuszów Lewandowskiego i Matrasa, z Piasta przybył za 400 tysięcy euro Bartosz Szeliga, a z tureckich wojaży wrócił Patryk Tuszyński kosztem 275 tysięcy euro. Z Gdańska odeszli za to Bartłomiej Pawłowski do La Berrichonne za 61 tysięcy, Łukasik do Niecieczy za 55 tysięcy euro czy Vanja Milinković-Savić do Torino za 2,6 mln euro. Do innych drużyn wypożyczano młodych piłkarzy, m.in. mistrza świata U-20, Przemka Macierzyńskiego do Górnika Zabrze, Chrzanowskiego do Śląska czy młodego Dźwigałę do Bytowa. W Krakowie wystawiłem skład podobny do tego z Beitarem, wymieniłem jedynie Kongolo na Urygę, Carreona na Porębskiego czy Zacharę na Ponce, ponieważ kilku rezerwowych chciałem wykorzystać w Bytomiu, gdzie już za 3 dni zagramy z Polonią w ramach drugiej rundy Pucharu Polski. Jeśli wygramy z bytomianami, zagramy ze zwycięzcą meczu Znicz Pruszków - Korona.

 

Szósta minuta, Tuszyński wycofuje piłkę do Haina, który strzela, ale Simić blokuje próbę własnym ciałem. My odpowiedzieliśmy przy pierwszej okazji, Nalepa przejął wybitą przez Stolarskiego futbolówkę, podał do przodu, gdzie był Sadlok, który zacentrował na długi słupek, był tam Mazek, który kapitalnym półwolejem pod poprzeczkę wyprowadził nas na prowadzenie! Chwilę później mogło paść wyrównanie, Wolski dośrodkował w pole karne, gdzie Hain przeskoczył Palencię, jego główkę ledwo wyciągnął Escandell, a jeden z naszych defensorów wybił piłkę z linii bramkowej. 27. minuta, Palencia wyrzucił piłkę z autu, piłka poszła z prawej strony jak po sznurku, po czym trafiła na szesnasty metr do Ponce, który strzelił, ale Maloca zablokował tę próbę. Z tegoż rożnego Popović posłał piłkę na krótki słupek, gdzie był Nalepa, ale zabrakło mu nieco do gola. 33. minuta, dogodną okazję miał Ponce po kapitalnej piłce od Pietrzaka, ale trafił prosto w Kuciaka, który odbił strzał na róg. Po tymże rogu Pietrzak otrzymał piłkę z głębi pola, strzelił, ale z niezrozumiałych względów po krótkim rogu, przez co Kuciak miał łatwiej, jeśli chodzi o obronę strzału. Ale do trzech razy sztuka, Hain beznadziejnie podał do jednego z kolegów z zespołu, piłkę przejął Popović, Porębski zagrał na lewo do Pietrzaka, który popędził pod linię bramkową, dośrodkował na szósty metr, gdzie tym razem Ponce nie podpalił się i spokojnie dostawił nogę na 2:0. Dwie minuty później rzut wolny wykonywał Kovacević, Escandell nieco machnął się przy tej wrzutce, czego jednak nie wykorzystał Maloca. Akcję później Uryga podał do Porębskiego, który jakoś zdołał zejść na prawą nogę, co było niełatwym zadaniem, strzelił, ale obok bramki. Ale przed przerwą gdańszczanie otrzymali trzeci cios, Porębski podał do Popovicia, który zagrał do dobrze ustawionego Pietrzaka, który finezyjnym strzałem powiększył nasze prowadzenie. Jeszcze tylko Wolski niecelnie uderzył z woleja po podaniu Tuszyńskiego i można było z uśmiechami na ustach schodzić do szatni. 

50. minuta, Uryga podał do najbliższego Popovicia, który mocno strzelił z dystansu, ale prosto w Malocę. Swoich sił z dalszej odległości spróbował także Uryga, ale jego strzał nie stanowił problemu dla Kuciaka. Później nie działo się zbyt wiele, i Lechia nieudolnie atakowała, i my bardziej skupiliśmy się na obronie wyniku, wpuszczając Chirivellę czy Reguilona. Dwie główki po stałych fragmentach miał Simić, ale były one niecelne, próbowali dla Lechii także Hain i Stolarski, ale albo Escandell stawał na wysokości zadania, albo piłka przechodziła nad bramką. Ale i goście dopięli swego w końcówce, Wolski dośrodkował z rzutu rożnego, Nalepa dość nieudolnie wybijał piłkę, a Kovacević głową zdobył honorowego gola. To była jednak ostatnia okazja w tym meczu i mogliśmy w pełni zasłużenie świętować zdobycie trzech punktów.

06.08.2017, Stadion im. Henryka Reymana, Kraków, 14958 widzów
L03 Wisła - Lechia 3:1 (Mazek 13`, Ponce 35`, Pietrzak 43` - Kovacević 83`)

Share this post


Link to post
7 godzin temu, ZachowajDystans napisał:

6 lat temu czytałem Payphone od bacao to teraz też poczytam.

Powodzenia!


To jeden z tych powrotów, których nikt, kompletnie nikt się nie spodziewał :o :o Dzięki, piszę tak samo słabo jak wtedy :D:D 

W tak zwanym międzyczasie miało miejsce losowanie par ostatniej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Zdziwiło mnie przedtem, że dalej byliśmy rozstawieni, nawet pomimo tego, że w ekipach nierozstawionych były niby silniejsze ekipy, takie jak Dinamo Zagrzeb czy FC Kopenhaga. Tym razem jednak wywinęliśmy się spod stryczka i trafiliśmy na HJK Helsinki! Nie należy jednak lekceważyć mistrza Finlandii; mają świetnego wysuniętego rozgrywającego Mostagha Yaghoubiego, IRL główną strzelbę Rangersów (i to podobno całkiem skuteczną!), Alfredo Morelosa, parę środkowych pomocników Onovo - Annan (ten sam Annan, który wymiatał bodaj w FM 10 i 11) czy Ousmana Jallowa. Co mnie martwi - pół składu ma co najmniej 13 determinacji, także nie położą się łatwo...

W środku tygodnia graliśmy mecz w ramach drugiej rundy Pucharu Polski z bytomską Polonią. Uznałem, że będzie to świetne przetarcie dla młodzieży, więc zagrali tam m.in. Chorążka, Jaworski, Kudelski, a na ŚPO talent czystej wody Paweł Brożek. Wygraliśmy po meczu bez historii 4:0 i meldujemy się w kolejnej rundzie. W korespondencyjnym pojedynku ani przez sekundę nie zanosiło się na sensację i Korona pokonała w Pruszkowie Znicz 3:1 i to spadkowicz z Ekstraklasy będzie naszym przeciwnikiem w trzeciej rundzie.


09.08.2017, Stadion im. Edwarda Szymkowiaka, Bytom, 4500 widzów
PP 2Rnd Polonia B. - Wisła 0:4 (Zachara 8` (kar.), 20` (kar.), 57`, Brożek 88`)


Ostatnim sprawdzianem przed HJK był mecz na własnym boisku z Górnikiem Łęczna. Klub z Lubelszczyzny przed sezonem zmienił się dość konkretnie; przed sezonem zespół opuścił Franek Smuda (ale nie przeszedł na emeryturę, uznał chyba, że misja w Lublinie została zakończona...). Zastąpił go Tomasz Kaczmarek (ten, co miał po Darku Dudku przejąć Zagłębie Sosnowiec IRL) i idzie mu póki co źle: nie wygrał żadnego meczu o stawkę (1:2 z Termalicą, 0:4 z Jagiellonią, 2:3 z Zagłębiem w lidze, 2:3 z Legią w PP). Zespół opuściło dość sporo piłkarzy, Atoche poszedł do Belenenses na prawie Bosmana (wziąłbym go, gdyby miał europejski paszport), młody Przemek Wiśniewski poszedł do Brentford za 210 tysięcy euro (ta kwota może wzrosnąć w przyszłości), kariery skończyli Mierzejewski, Pitry i Szmatiuk, a całej zgrai kopaczy pokończyły się kontrakty. Do Łęcznej przybyli zaś Drewniak (Lech, 27,5 k), Bartkowskiego od nas czy Litauszkiego z Cracovii (52 tysiące euro), z Jagi wypożyczono Augustyniaka, a z Piasta Kuzdrę. My co prawda wyszliśmy np. Bartoszem, Żemłą czy Zakliką, którzy mieli jeszcze w nogach mecz sprzed trzech dni, ale kompletnie nie było tego widać na boisku. Kibice jeszcze nie zdążyli zasiąść na swoich miejscach, a tu Pietrzak popędził lewą flanką, dośrodkował na szósty metr, gdzie był Ponce, który bez problemów dostawił nogę. Osiemnaście minut później znowu w roli głównej Pietrzak, znowu dośrodkował, a tym razem akcję wykończył... Prusak, wrzucając sobie piłkę do siatki. Cztery minuty później padł jednak gol kontaktowy, Grzelczak wrzucił piłkę na dwunasty metr, gdzie Javi Hernandez pięknym wolejem ulokował ją w siatce. Ale my nie wieszamy głów po jednym ciosie, już w następnej akcji wróciliśmy na dwubramkowe prowadzenie; Bartosz popisał się długim wyrzutem z autu na krótki słupek, gdzie znalazł się Arsenić, piękną główką zdobywając pierwszą bramkę w Ekstraklasie. Po kilkunastominutowym okresie absolutnej nudy Popović odebrał piłkę poturbowanemu Javiemu, zagrał długą piłę na Videmonta, który zagrał patelnię do Ponce, który pod brzuchem Prusaka umieścił piłkę w siatce. Mało tego, do szatni zapakowaliśmy gościom piątą bramkę; znowu Bartosz wjechał z długim wyrzutem, Arsenić uprzedził Prusaka, który IMO bezsensownie wyszedł z bramki, a Videmont musiał tylko skierować piłę do pustej siatki. Po przerwie znacząco wyhamowaliśmy, co w 61. minucie wykorzystał Górnik, pakując drugą bramkę, Grzelczak podał do Piesia, który wycofał na 20 metr do Augustyniaka, a ten potężnym strzałem trafił na 5:2. Na dziesięć minut przed końcem dobiliśmy jednak łęcznian, po zablokowanej centrze Del Castillo swoich sił spróbował tym razem Reguilon, piłka trafiła na czwarty metr do Videmonta, który ustalił wynik meczu na 6:2. HJK, nadchodzimy!

12.08.2017, Stadion im. Henryka Reymana, Kraków, 14709 widzów
L Wisła - Górnik Ł. 6:2 (Ponce 1`, 43`, Prusak 19` (sam.), Arsenić 25`, Videmont 45`, 80` - Javi Hernandez 23`, Augustyniak 61`)  

  • Like 1

Share this post


Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...