Jump to content
Vami

[FM 2019] Vami podbija świat od zera, jak co roku

Recommended Posts

Lipiec 2030

 

Lipiec upłynął pod znakiem Mistrzostw Świata, które odbywały się w Hiszpanii. Reprezentacja USA osiągnęła historyczny sukces, gdyż doszła aż do strefy medalowej, pokonując po drodze Urugwaj i Włochy. Dopiero w półfinale lepsi okazali się Niemcy. W pojedynku o brąz Amerykanie zmierzyli się z Portugalią, który to mecz zakończył się remisem 2:2. Musiało dojść do rzutów karnych, które lepiej wykonywali podopieczni Gonzaleza. Stany Zjednoczone zdobyły więc brązowy medal, a do tego sukcesu walnie przyczynił się broniący w każdym spotkaniu Evan Maloney, reprezentujący LA Galaxy. Tak jak pisałem przy prezentacji kadry – to jest jeden z moich najważniejszych transferów!

 

LA Galaxy zaś rozegrało trzy spotkania. Dwa w lidze i jeden w pucharze. Ligowa potyczka z Atlanta United to pokaz strzeleckiej bezradności duetu Vitinho Diego. W zdobywaniu bramek wyręczyć ich musieli Barrantes oraz Deleon. Rywale odpowiedzieli jedynie trafieniem w doliczonym czasie gry i trzy punkty zostały w Los Angeles. W Lamar Hunt US Open Cup pojedynkowaliśmy się z NY Red Bulls. W tym spotkaniu zagrał świeżo upieczony medalista Mistrzostw Świata Maloney, a swój debiut zaliczyła wielka gwiazda światowej piłki – Gabriel Jesus, sprowadzony za darmo z Barcelony. Były reprezentant Brazylii zagrał przeciętnie, ale po bramkach Maysa oraz Heffernana pokonaliśmy nowojorczyków i awansowaliśmy do półfinału. Tam czeka na nas Houston Dynamo. Plan minimum, jeśli chodzi o puchar, został wykonany. Miesiąc kończyliśmy meczem właśnie z drużyną z Teksasu, tylko że w lidze. Tym razem już po sześciu minutach prowadziliśmy 2:0 i wszystko zwiastowało pogrom. Jak to jednak zwykle bywa, wkrótce role się odwróciły i straciliśmy dwa gole. Wtedy to dał o sobie znać talent Gabriela Jesusa, który strzelił zwycięskiego gola. Mecz zakończył się wynikiem 4:2, gdyż rywale wcześniej jeszcze trafili do własnej bramki.

 

Wciąż zajmujemy drugie miejsce w tabeli, jednak teraz czeka nas prawdziwie ciężka seria. Po spotkaniu u siebie z Dallas będziemy mieli pięć (!) meczów z rzędu na wyjeździe, w tym arcytrudne pojedynki z Vancouver, Portland i liderującym LAFC.

 

Wyróżnienia:

 

Pozytywne: Moukam, Deleon, Heffernan

Negatywne: Diego, Gallagher, Emerson

  • Like 1

Share this post


Link to post

Pokażesz Jesus?

 

Wyniki znakomite :)

Share this post


Link to post

Sierpień 2030

 

Od początku wiedziałem, że będzie to trudny miesiąc. Zacznijmy od Gabriela Jesusa. Zaraz po ostatnim dobrym meczu z Houston doznał kontuzji i wypadł na 3 tygodnie. Jak tylko wznowił treningi, znów przedłożył L-4 i najprawdopodobniej zobaczymy go na boisku dopiero pod koniec września. Nie ma to jak dobrze wydać ponad osiem milionów euro rocznie…

 

bDLVgGo.png

 

Zgodnie z moją nową filozofią taktyczną, najważniejsze było zdobywanie goli. W tym zreformowanym wariancie strategicznym doskonale odnalazł się Diego, któremu wyraźnie nie leżała spokojna gra z kontry. W meczu z Dallas zaliczył swojego pierwszego hattricka, a czwarte trafienie dołożył Gonzalez. Szkoda tylko, że Barrantes pomylił bramki. Sierpień to także pucharowe spotkanie w fazie półfinału, w którym mierzyliśmy się z Houston. Wszyscy pamiętali niedawne zwycięstwo 4:2 w lidze w Los Angeles, więc i na wyjeździe nie przyjmowałem innego rezultatu. Dwukrotnie obejmowaliśmy prowadzenie i dwukrotnie je traciliśmy, ale w końcu, w 86. minucie zwycięstwo dał nam niewidoczny przez większą część sezonu Michael Pelosi. W finale czeka na nas lider Konferencji Wschodniej – Orlando City. Mecz z Houston ten rozpoczął serię wyjazdów, których ogółem było aż pięć z rzędu. Szczęścia nie mieliśmy w Vancouver, gdzie już po dwunastu minutach przegrywaliśmy 1:3. Na duży minus wypadł tu cały blok obrony, ale i bezradny Diego. Trzecie w tabeli Portland rozgromiliśmy 5:2, pomimo stanu gry 0:1 i 1:2. W drugiej połowie znów słabego Diego zmienił głodny gry Jordan Gallagher i dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Najważniejszy i najtrudniejszy mecz rozgrywaliśmy jednak na koniec miesiąca. Niestety, w derbowym pojedynku z liderem – LAFC – byliśmy gorsi. Pomimo świetnej gry Deleona i Diego, nasza defensywa płakała za każdym razem, jak Veron Parkes przechodził ich jak chciał. 3:4 i powiększenie straty do rywali. Na szczęście był to przedostatni trudny mecz w tym sezonie zasadniczym. W październiku zmierzymy się na wyjeździe z NY Red Bulls, a tak to raczej powinniśmy wszystko wygrać. No i finał z Orlando! To będzie rzeź!

 

uLZyYsy.png

 

Wyróżnienia:

 

Pozytywne: Deleon, Vitinho, Diego

Negatywne: Emerson, Ndong, Green

 

  • Like 1

Share this post


Link to post

Wrzesień 2030

 

Czas finału nadchodził, a kalendarz nie dodawał nam otuchy. Reprezentacje postanowiły mi skopać plan treningowy, w związku z czym między 14 a 28 września graliśmy aż cztery mecze. Po drodze postanowiłem rozegrać sparingi z argentyńskim Huracanem (3:3) oraz Dinamem Zagrzeb (4:0).

 

W lidze wrzesień rozpoczęliśmy od nieporadności napastników (standard), przez co zaledwie zremisowaliśmy ze średniakami z Realu Salt Lake. Na szczęście Barrantes i Maloney zagrali na swoim wysokim poziomie i nie straciliśmy gola. U siebie z Colorado Rapids także nie było różowo, gdyż Denis dwukrotnie pokonał przeciętnego w tym meczu Maloneya. Na szczęście napastnicy nieco odżyli. Diego wykorzystał jedną z wielu sytuacji, a naprawdę świetny mecz rozegrał Gabriel Jesus. Gola z rzutu rożnego dorzucił też Serge Ndong, dzięki czemu punkty zostały w Los Angeles.

 

Cztery dni później gościliśmy Orlando City podczas wielkiego finału Lamar Hunt U.S. Open Cup. Najlepsza drużyna konferencji wschodniej wyraźnie pokazywała, że przyjechała tu po zwycięstwo. My jednak też nie dawaliśmy za wygraną. Doszło, niestety, do kumulacji. Słaba dyspozycja przytrafiła się zarówno linii obrony (winić nie mogę jedynie Greena), jak i atakowi (tu obaj Brazylijczycy zagrali fatalnie). Do tego skrzydłowi zagrali słabo, a Heffernan zaliczył najgorszy występ w tym sezonie. Z ławki wszedł Steven Rempel, który powrócił po kontuzji. Ostatecznie przegraliśmy ten puchar 1:2. Jedynego gola dla LA Galaxy zdobył Paul Deleon. Szkoda, ale niestety znów zadecydowały indywidualne błędy.

 

Miesiąc kończyliśmy wyjazdem do Seattle, gdzie liczyłem na trzy punkty. Niestety, szalony mecz z dwiema czerwonymi kartkami, rzutem karnym i bramką samobójczą zakończył się wynikiem 2:2. Mimo to, wciąż trzymamy się na drugiej pozycji na cztery kolejki przed końcem.

 

Wyróżnienia:

 

Pozytywne: nikt

Negatywne: Heffernan, Pelosi, Moukam, Maloney, Emerson

  • Like 1

Share this post


Link to post

Październik 2030

 

Ostatnie cztery mecze sezonu zasadniczego miały odpowiedzieć na dwa pytania:

  • Kto awansuje bezpośrednio do fazy Play-Off, a kto będzie musiał grać w Wild Card?
  • Kto zdobędzie Supporters’ Shield?

Pierwszy mecz Galaxy to wyjazd do Nowego Jorku, aby stawić czoła tamtejszemu Red Bulls. Strzelanie rozpoczął Gonzalez, jednak rywale wyrównali przed przerwą. Bardzo słabo grali Diego i Barbato. Nie zachwycał nawet zazwyczaj najlepszy na boisku Deleon. Próba naprawy sytuacji wprowadzeniem Maysa i Gallaghera nie zdała egzaminu. Doświadczony Emerson nieco poprawił jakość na prawej obronie, jednak wciąż nie mogliśmy strzelić gola. Dopiero Joshua Heffernan w 64. minucie pokonał dos Santosa i dał nam prowadzenie. Na pięć minut przed końcem – zaś – na 3:1 podwyższył Gabriel Jesus. Mecze z San Jose Earthquakes określane są mianem „kalifornijskiego El Clasico”. Wszystko pięknie, tyle że sześciu zawodników uciekło mi na reprezentacyjne zgrupowania. W sumie mogło być ich siedmiu, ale Barbato nie załapał się w ostatniej chwili – sensacyjnie – do kadry Kanady U-20 na Młodzieżowe Mistrzostwa CONACAF. Dzięki temu mógł zagrać przeciw Quakes i zrehabilitować się za słaby mecz w Nowym Jorku. Tym razem brylował Diego, po profesorsku w obronie grał Ndong, a Deleon przypomniał sobie, dlaczego kilka lat temu miał kontrakt Generation Adidas. Właściwie tylko Gabriel Jesus oraz zmiennicy przeszli przez ten mecz niezauważeni. Reszta wręcz zmasakrowała San Jose. 3:0 to najniższy wymiar kary dla naszych gości. Po jedenastu dniach przerwy, wypoczęci, ruszyliśmy do Chicago. Niestety, z powodu żółtych kartek nie mógł wystąpić nasz kapitan Gonzalez, dzięki czemu wystawiłem ultraofensywny kwartet DeleonDiegoVitinho Gabriel Jesus jednocześnie, tym samym zostając bez ani jednego defensywnego zawodnika w środku, poza dwójką stoperów. Niestety, Diego znów zagrał słabo, więc w przerwie zmienił go Mays. Jednakże bohaterów było tu trzech. Mbole Moukam zaliczył trzy asysty, a po dwa gole zdobyli Gabriel Jesus i Vitinho. Rywale odpowiedzieli jednym golem. 4:1 z Chicago Fire pozwoliło nam wyprzedzić LAFC w tabeli konferencji, gdyż nasz lokalny rywal przegrał aż 0:3 w Montrealu.

Przed ostatnim meczem fazy zasadniczej mieliśmy dwa punkty przewagi nad LAFC i zajmowaliśmy pozycję lidera. W Konferencji Wschodniej królował tryumfator Open Cup, nasz finałowy pogromca, Orlando City. Sytuacja w Supporters’ Shield wyglądała następująco: Orlando 63, Galaxy 62, LAFC 60. W ostatniej kolejce podejmowaliśmy DC United u siebie, a nasi bezpośredni rywale grali… ze sobą. Także w Los Angeles! To był prawdziwie sportowy dzień w metropolii.

 

Aby zdobyć niedostępne dla nas od 19 lat trofeum, musieliśmy wygrać oraz liczyć na to, iż lokalny rywal nie podłoży się przeciwnikom z Florydy. Po bramkach Vitinho, Deleona oraz Maysa pokonaliśmy gości z Waszyngtonu 3:1, ciągle nerwowo spoglądając na tabelę wyników przedstawiającą rezultat spotkania rozgrywanego po sąsiedzku. Tam LAFC objęło prowadzenie, jednak Boyd dał Orlando wyrównanie. Do końca sytuacja była napięta, jednak więcej bramek nie padło. Oznaczało to jedno:

 

:gool: Los Angeles Galaxy zdobywa Supporters’ Shield pierwszy raz od 2011 roku! :gool: Ciekawe, jak pójdzie w play-offach...

 

7doGrso.png

 

Wyróżnienia:

 

Pozytywne: Vitinho, Gonzalez, Moukam, Barrantes, Green, Gabriel Jesus

Negatywne: Gallagher

  • Like 2
  • I love it 1

Share this post


Link to post

Cokolwiek to oznacza... gratulacje <3 ;) 

  • I love it 1

Share this post


Link to post
30 minut temu, Pulek napisał:

Cokolwiek to oznacza... gratulacje <3 ;) 

 

Oznacza to, że byliśmy najlepszą drużyną sezonu zasadniczego i - jeśli FM ma poprawnie ustawione zasady kontynentalne - zagramy w Lidze Mistrzów CONCACAF.

 

W półfinale konferencji zmierzyliśmy się z Seattle Sounders. Co ciekawe, mecze odbywały się z jednodniową przerwą. Odwołałem wszystkie treningi, a Seattle trenowało normalnie.  Efektem było to, że rywale w rewanżu ledwo powłóczyli nogami. Pierwszy mecz zresztą kosztował ich bardzo wiele. Uratowali remis 0:0 na własnym stadionie i przyjechali do Los Angeles strzelić przynajmniej jedną bramkę lub liczyć na karne. U nas do składu wrócił Deleon, a na ławce ponownie usiadł Diego. Było to też zagranie taktyczne, gdyż wiedziałem, że i tak wejdzie na boisko na podmęczonych przeciwników. Seattle próbowało się bronić, jednak nie miało żadnych szans. Gładkie 4:0 i do domu. Wspomniany brazylijski supersnajper oczywiście z ławki wszedł i zdobył dwa gole. Booya. Dodam jeszcze, że selekcjonerzy powołali Maloneya i Barrantesa na jakieś nic nie warte sparingi, więc zawróciłem ich do Los Angeles i kazałem grać w playoffach.

 

Finał Konferencji Zachodniej za dwa tygodnie z LAFC. Na Wschodzie Toronto zmierzy się z Orlando. Zwycięzcy obu meczów zagrają o mistrzostwo MLS.

Share this post


Link to post

Finały Konferencji Zachodniej

 

Ponad 27 tysięcy ludzi na Banc of California Stadium obserwowało pierwszy etap derbowych zmagań, jakie miały miejsce podczas finału Konferencji Zachodniej. LAFC przystąpiło do tego meczu w dość morowych nastrojach, gdyż przegrali na finiszu zarówno pierwsze miejsce w tabeli sezonu zasadniczego w swojej grupie, jak i w Supporters' Shield. My z kolei jesteśmy na fali. Mecz ten pokazał jednak, gdzie dokładnie co nieco nam brakuje oraz co będzie podstawowym zadaniem okna transferowego - prawa obrona. Przez długi czas utrzymywał się remis, jednak na trzy minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę niezawodny Deleon skierował piłkę do siatki. Teraz tylko trzeba było to utrzymać. Po zmianie stron lewą stroną ruszył Heffernan i... podwyższył na 2:0! No tego już nie mogliśmy wypuścić. Gospodarze próbowali, walczyli, ale nic z tego. Wygraliśmy 2:0 na wyjeździe.

 

Tydzień później na StubHub! Center zasiadł komplet 27 tysięcy widzów. Wśród nich selekcjoner reprezentacji USA - Junior Gonzalez. Podobno obserwował nie tylko swojego bramkarza numer jeden - Maloneya - ale także kilku innych graczy obu drużyn. Wśród naszych spodobali mu się Green, Deleon i Heffernan, czyli.. wszyscy Amerykanie, jacy znajdowali się na boisku. To miłe, że docenia nas selekcjoner. Najważniejszym zadaniem było nie stracić gola. Wszak szybko stracona bramka dałaby rywalom dużo wiatru w żagle. Niestety, stało się dokładnie tak, jak tego nie chciałem. Dziewiąta minuta i Dumfries pokonuje Maloneya. Olaboga! No to teraz mogłem tylko się modlić, by zaraz nie wpadło coś na 0:2. Znów fatalny mecz rozegrał Barbato, ale zawiedli też Gabriel Jesus i Vitinho. Długo utrzymywał się ten newralgiczny wynik, aż w 74. minucie kły pokazał ponownie Deleon. 1:1 i oficjalnie jesteśmy najlepsi w Konferencji Zachodniej.

 

dnjqv8G.png

 

O Mistrzostwo MLS zagramy z Toronto FC.

  • Like 2

Share this post


Link to post

Kupiłeś już chałupę w Teksasie na ranczu i kapelutek? ;)

 

Gratki!

Share this post


Link to post

Finał MLS Cup

 

Finał MLS rozegrano na naszym stadionie, co biorąc pod uwagę odległość, jaką do przemierzenia miało Toronto, nie było bez znaczenia.

 

Przed meczem - niestety - doszło do małego konfliktu. Kontuzji doznał nasz kapitan Gonzalez, a ja domagałem się jego gry mimo wszystko. Stawka wszak była ogromna! On rozgniewany stwierdził, że nie ma takiej możliwości. Jego naturalny zastępca - Mays - także się połamał - i zostałem bez środkowego pomocnika o bardziej defensywnej charakterystyce. W efekcie musiałem wystawić Vitinho na tej pozycji. Zagrał nieźle, zaliczając dwa kluczowe podania.

 

Mecz rozpoczął się nie po naszej myśli - bramką Saladino dla Toronto. Ten sam zawodnik w końcówce otrzymał zresztą czerwoną kartkę. Błąd popełnił Ndong, podając do rywala. W przerwie próbowałem jeszcze zmotywować chłopaków, ale tuż po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę straciliśmy drugiego gola. Tragedia wisiała w powietrzu. Kilka minut później kontaktową bramkę zdobył Diego, wykorzystując niesamowite podanie z rzutu wolnego spod własnej bramki Greena, a po ponad kwadransie niezawodny Deleon wyrównał uderzając bezpośrednio z rzutu wolnego. Taki wynik utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry.

 

Fatalnie zagrali obaj skrzydłowi - Moukam oraz Heffernan - a także Gabriel Jesus. Dogrywka nie przyniosła rezultatu. O końcowym wyniku musiały zadecydować rzuty karne. Rywale wykonywali je bezbłędnie, natomiast Green i Perez strzelili w środek, wprost w bramkarza. Przegraliśmy 2:4 i Mistrzostwo MLS powędrowało do Toronto.

 

5VYzhjf.png

 

Podsumowując sezon, wygraliśmy Supporters' Shield oraz przegraliśmy dwa finały: MLS Cup i Open Cup. W przyszłorocznych rozgrywkach weźmiemy udział w CONCACAF Champions' League. Ogólnie sezon oceniam dobrze, choć pozostał duży niedosyt... Mogliśmy zakończyć go w potrójnej koronie...

 

Podczas December Waiver Draft pozyskaliśmy 20-letniego reprezentanta Kanady - Miroslava Hluszkiwa - mogącego grać po obu stronach obrony.

 

Nagrody LA Galaxy:

 

Piłkarz roku wg kibiców - Paul Deleon
Bramka sezonu - Joshua Heffernan przeciwko LAFC
Transfer sezonu - Gabriel Jesus za darmo z Barcelony
Młody piłkarz roku - Paul Deleon
Jedenastka sezonu: Maloney - Barrantes, Ndong, Green, Barbato - Heffernan, Gonzalez, Moukam - Deleon - Diego, Vitinho

 

Statystyki:


Najlepszy strzelec - Diego (19)
Najwyższa średnia - Mark Green (7,14)
Najwięcej asyst - Mbole Moukam (13) - nowy rekord klubu
Najwięcej razy wybierany piłkarzem meczu - Vitinho i Paul Deleon (6)

 

Nagrody MLS dla ludzi LA Galaxy:

 

Bramkarz roku - Maloney
Jedenastka sezonu - Maloney, Green, Moukam, Deleon, Diego
Humanitarian of the Year - Heffernan

 

Wyróżnienia MLS dla ludzi LA Galaxy:


Król strzelców - 2. Diego
Trener roku - 2. Karpiński
Fair Play - 2. Moukam

 

Wyróżnienia za fazę play-off:

 

Pozytywne: Green, Deleon, Barrantes
Negatywne: Gabriel Jesus

 

Wyróżnienia za cały sezon:

 

Deleon +4
Barrantes +3
Vitinho +3
Green +2
Moukam +2
Diego +1
Gonzalez +1


Maloney 0
Heffernan 0
Gabriel Jesus 0


Wilson -1
O'Donnell -1
Mays -1
Rosas -1
Alatorre -1
Gallagher -2
Pelosi -2
Perez -2

Ndong -3
Emerson -5

Share this post


Link to post

Cóż, szkoda :(

 

Ale świetny pomysł z tymi wyróżnieniami! 

  • Like 1

Share this post


Link to post

Przed sezonem 2031 postanowiłem wzmocnić najbardziej potrzebne pozycje i nie stracić żadnego kluczowego gracza. Sparingi umówiłem z drużynami mniej więcej na równym poziomie, ewentualnie ciut lepszymi. Wyniki mnie do końca nie zadowoliły. O ile cieszą zwycięstwa z Dynamem Kijów czy River Plate, a także remis z CSKA Moskwa, to już porażki z Red Bull Salzburg, Partizanem czy Al-Ittihad, po dramatycznym 4:5, raczej nastawiają ostrożnie co do oczekiwań zarządu. Ten zaś – rozochocony zeszłorocznymi sukcesami – zakomunikował mi, że skoro dostałem najwyższy kontrakt w lidze, to wymagania są jasne: mistrzostwo MLS, Supporters’ Shield i minimum ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Puchar mają gdzieś. Dobre choć to… No nic – trzeba było się wzmocnić!

 

gEOvQ1o.png

 

W grudniowym drafcie dla zawodników wyrzuconych z klubów, pozyskałem aż trzech graczy: bocznego obrońcę Miroslava Hluszkiwa z Toronto FC, stopera Aidana McGinnisa z Orlando City oraz lewego obrońcę Angela Contrerasa z Chicago Fire. W styczniu mój koordynator ds. młodzieży zakomunikował, że tegoroczny nabór do akademii to prawdopodobnie złota generacja Galaxy, a więc podpisałem pospiesznie kontrakty z większością narybku, by następnie wypożyczyć ich do drugiego zespołu. Do tego też dołączyło kilku innych utalentowanych graczy z kraju i zagranicy. Mam przypuszczenie, że LA Galaxy II walczyłoby w MLS o czołowe lokaty. Z zagranicy do pierwszej drużyny dokupiłem lewoskrzydłowego San Lorenzo – Isaiasa Barrozę oraz bocznego obrońcę Universidad de Chile – Edgardo Riosa. W marcu dołączył do nas jeszcze niechciany w New York City prawy obrońca z Hiszpanii – Eusebio.

 

Z drużyny odeszli jedynie niepotrzebni zawodnicy oraz juniorzy wypożyczeni do rezerw. Emerson wzmocnił Cimarrones za 185 tysięcy euro, wiecznie kontuzjowany Steven Rempel przeniósł się do Real Monarchs, Billy O’Donnell zmienił USA na szwedzki GIF Sundsvall, a razem z nim do Skandynawii przeniósł się bramkarz Markos Rigas, dla którego zabrakło u nas miejsca. Grek będzie strzegł bramki Orgryte IS. Z kadry z poprzedniego sezonu do drugiej drużyny przesunięci zostali gracze, z którymi nie będę przedłużał kontraktu po tym sezonie, a nikt nie chciał ich kupić: Matt Mays, Joshua Perez i Daniel Wilson.

 

W Lidze Mistrzów trafiliśmy na mistrza Kostaryki – Saprissę. Dodam, że zawsze – poza jednym, wyjątkowym tryumfem Vancouver Whitecaps – rozgrywki te wygrywały ekipy z Meksyku. W Kostaryce zagraliśmy dobrze w defensywie, ale zabrakło pazura w ataku. Zawiódł zwykle niezawodny Deleon, przeciętnie wypadł też Diego. Rewanż zaś to już inna para kaloszy. Do kompletu widzów na StubHub! Center zabrakło prawie półtora tysiąca widzów, a szkoda! Już w piątej minucie Barroza wyprowadził nas na prowadzenie, jednak Luis Montoya wyrównał. To tylko rozsierdziło naszych. Wtedy doszło do jakiejś niewyobrażalnej metamorfozy. W przeciągu dwunastu minut (!) strzeliliśmy… pięć (!) bramek! Do tego jeszcze dołożyliśmy dwie do przerwy i na tablicy widniał wynik… 8:1. W drugiej połowie każda z drużyn dołożyła po golu i ten dziwny mecz zakończył się rezultatem 9:2. DZIEWIĘĆ – DWA! Ultymatywne spopielenie kostarykańskich marzeń o Lidze Mistrzów. Plan minimum wykonany. W ćwierćfinale czeka Philadelphia Union.

 

3LPpvD5.png

 

 

Kadra LA Galaxy przed pierwszą kolejką MLS z Cincinnati wygląda tak:

 

Bramkarze (mecze/gole puszczone/czyste konta/średnia):

 

1. Alfredo Villanueva (25, USA, 7 U20) – ostatni sezon: 8/-9/2/6,96 – solidny rezerwowy bramkarz, nie zawodził, gdy musiał grać, wystąpił w trzech sparingach i mimo, że puścił sporo goli, mógł puścić więcej. Jako numer dwa idealny.

18. Evan Maloney (27, USA, 14 A) – 32/-39/8/7,02 – po transferze z Montrealu został najlepszym bramkarzem ligi i numerem jeden w reprezentacji USA. W tym sezonie awansowałem go na wicekapitana. Wielki golkiper. Nie na sprzedaż za żadną cenę.

 

Obrońcy (mecze/bramki/asysty/średnia):

 

2. Rocco Barbato (20, CAN, 29 U20 / 7) – 17/0/2/6,92 – przyzwoity młody obrońca, wychowanek, ale jak mamy walczyć o wyższe cele, to potrzebujemy kogoś lepszego na teraz. Zawiódł w sparingach.

3. Edgardo Rios (24, CHL, 9 A) – nowy nabytek: Universidad de Chile 1,5 mln. – może grać po obu stronach, atomowe przyspieszenie, agresywny, dobrze odbiera piłkę. Reprezentant kraju, który otrzymał kontrakt Designated Player zamiast Vitinho.

4. Serge Ndong (27, SUI, 6 U21) – 37/1/0/6,88 – słabszy ze stoperów, którego miałem zastąpić, jednak ostatecznie zabrakło mi kilkudziesięciu tysięcy dolarów na pewnego utalentowanego Czecha. Może znajdę kogoś tańszego? Jeśli nie – Szwajcar będzie jeszcze musiał pograć. Umiejętności na pewno mu nie brakuje.

5. Mark Green (26, USA, 3 U20) – 37/0/1/7,18 – lider defensywy, również w sparingach wywiązywał się doskonale ze swojej roli. Dlaczego jeszcze nie gra w reprezentacji? To pytanie do selekcjonera Gonzaleza.

14. Keylor Barrantes (21, CRC, 22 U20 / 2) – 35/1/4/7,14 - Keylor z rezerwowego awansował na pierwszoplanową postać, dostał powołanie do dorosłej kadry, ale był mi potrzebny w play-offach, więc mu zabrałem marzenia. W tym roku powinno mu się udać w końcu przywdziać narodowy trykot.

16. Angel Contreras (23, CHL, 13 U20) – nowy nabytek: Chicago Fire za darmo – szybki I dobry fizycznie, technicznie zero, głowa też nie za bardzo. Rezerwowy z podwójnym obywatelstwem. Coś tam pogra, a dużo mu nie muszę płacić. Lewy obrońca.

20. Saul Alatorre (25, USA, 0/0) – 13/0/0/6,82 – nie wiem czemu, ale myślałem, że jest młodszy. Ot, rezerwowy stoper, który łata dziury, jak nikt inny grać nie może.

22. Aidan McGinnis (24, USA, 10 U20 / 1) – nowy nabytek: Orlando City za darmo – w Orlando pierwszoplanowa postać, u nas póki co rezerwowy, solidny stoper o doskonałym odbiorze. W sparingach rewelacyjny. Czyżby konkurencja dla Ndonga?

23. Miroslav Hluszkiw (20, CAN, 9 A) – nowy nabytek: Toronto FC za darmo – w Toronto podstawowy boczny obrońca, który zdobył z nimi Mistrzostwo MLS. Teraz u nas będzie miał okazję uczynić to samo. Bardzo szybki, agresywny, tylko nieco drewniany. Obunożny.

24. Eusebio Guinot (25, ESP, 0/0) – nowy nabytek: New York City FC za darmo – świetny w barwach NYCFC, jednak z powodu limitu obcokrajowców oddany za darmo do nas. Najprawdopodobniej będzie grał w pierwszym składzie, choć dopiero co przyszedł i nie mam pojęcia, czego się po nim spodziewać. Ma prawie dwa metry wzrostu i nie bierze jeńców.

 

Pomocnicy:

 

6. Paul Deleon (23, USA, 14 U20 / 4) – 31/12/8/7,24 - zeszły sezon udowodnił, że jest zawodnikiem absolutnie kluczowym i wybitnym. W tym roku musi trafić do reprezentacji! Nie widzę innego wyjścia. Bez niego nie wyobrażam sobie Galaxy.

7. Mbole Moukam (29, CMR, 10 A) – 36/4/12/7,08 – na prawym skrzydle siał popłoch cały poprzedni sezon. Ostatnio coś dręczą go urazy i przez to nie trenuje na całego. Mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie trochę pocieszy kibiców naszego klubu.

8. Trevor Alcantara (20, USA, 2 U20 / 1) – nowy nabytek: LA Galaxy II awans wewnętrzny – w naszych rezerwach wymiatał nieziemsko, dostał się do kadry narodowej do lat 20 i wzbudził zainteresowanie klubów z Europy. W sparingach bardzo solidny. Oj rośnie Gonzalezowi konkurencja na środku pomocy. Dobry technicznie i świetny fizycznie.

11. Isaias Barroza (30, ARG, 0/0) – nowy nabytek: San Lorenzo 1,5 mln. – lewoskrzydłowy, który miał problemy z załapaniem się do składu utytułowanej argentyńskiej drużyny ma być receptą na problemy Galaxy z lewym skrzydłem. Jak mu pójdzie? Liczę na wiele!

12. Isaias Oehlman (20, USA, 3 U20) – nowy nabytek: LA Galaxy II awans wewnętrzny – rówieśnik Alcantary z akademii, ciut słabszy, ale także już z przeszłością reprezentacyjną, pracowity i zawsze grający dla drużyny. Cały okres przygotowawczy leczył kontuzję.

13. Joshua Heffernan (29, USA, 9 U20) – 38/4/7/6,92 – miał grać na lewej obronie, a skończył na skrzydle z całkiem niezłymi wynikami. Interesował się nim nawet selekcjoner Gonzalez, lecz ostatecznie Joshua powołania nie dostał. W tym sezonie będzie mu ciężej się przebić, gdyż przybyła konkurencja z Argentyny.

15. Jose Luis Gonzalez (23, ESP, U19) – 35/6/5/7,06 – kapitan, solidny, niezawodny, spec od stałych fragmentów, póki co niezagrożony, ale Alcantara czuwa.

21. Arturo Rosas (23, UA, 9 U20 / 1) – 24/1/3/6,79 – techniczne drewno, ale jak musiał, to Moukama zastępował. W sparingach prezentował się nieźle.

 

Napastnicy:

 

9. Diego Ferreira Brito (23, BRA, 0/0) – 34/19/3/7,05 – po raz kolejny został najlepszym strzelcem Galaxy, a do tego drugim w całej lidze. Bardzo chimeryczny, ale i tak niezastąpiony. Gdyby tylko popracował nad regularnością…

10. Victor Hugo Baptista Mafra – Vitinho (28, BRA, 2 U20 / 2) – 32/11/9/7,17 – urodzony trequartista, grywa zarówno na szpicy, jak i za napastnikami. Zawiódł w sparingach, ale zrekompensował to kibicom czterema bramkami w Lidze Mistrzów przeciw Saprissie.

17. Cole Steres (17, USA, 0/0) – nowy nabytek: LA Galaxy II awans wewnętrzny – szalenie szybki, pracujący dla drużyny, trzymający nerwy na wodzy. Niestety, strasznie drewniany. Mimo to, jako najlepszemu absolwentowi akademii sprzed dwóch lat, dam mu w tym sezonie szansę. W sparingach beznadziejny.

19. Jordan Gallagher (22, USA, 0/0) – 25/10/0/6,89 – OK, niby strzelił dziesięć goli, ale częściej zawodził. Na pewno spory talent, ale musi ustabilizować formę. Ma się od kogo uczyć.

33. Gabriel Fernando de Jesus (33, BRA, 79 A / 37) – 13/5/3/7,02 – emeryt, ale z jakim doświadczeniem! Marketingowy strzał w dziesiątkę. Trzecie wielkie światowe nazwisko – po Beckhamie i Ibrahimoviciu - w Galaxy. Grać też nadal potrafi, choć pewnie będzie ustępował miejsca w drużynie swoim dwóm rodakom.

 

  • Like 1
  • I love it 1

Share this post


Link to post

Marzec 2031

 

Długi i męczący był to miesiąc! Zaczęliśmy od wspomnianego pogromu Saprissy, ale to był dopiero początek zmagań. W ćwierćfinale spotkaliśmy się z Philadelphią. Na wyjeździe rywale objęli nawet prowadzenie, ale wyrównanie dał nam niezawodny Green. W rewanżu nie daliśmy szans przyjezdnym, pokonując ich 3:0 po solowym popisie Gabriela Jesusa. W półfinale spotkamy się z meksykańskim Santosem Laguna, który jest faworytem do zdobycia tytułu.

 

zfhrGPN.png

 

W lidze w sumie było w kratkę, a liczyłem na ciut więcej. Najpierw po waleniu barankiem w ścianę zremisowaliśmy w Cincinnati, ale już kolejne spotkania ukazały prawdziwą moc Galaxy. Wyniki takie jak 5:0 z Revolution, 3:1 z Columbus i przede wszystkim aż 4:0 na wyjeździe z liderującym Konferencji Wschodniej NY Red Bulls oznaczały, że nasza passa spotkań bez porażki dobiła do osiemnastu. W ostatnim meczu miesiąca podejmowaliśmy u siebie Sporting Kansas City. Nasi pogromcy z finału konferencji sprzed dwóch lat tym razem zrobili sobie plac strzelecki z naszego stadionu i rozgromili nas 3:0. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Gdyby była to porażka jedną bramką, zrzuciłbym ją na karb absencji Greena, ale tak… Cóż, szkoda gadać. Mimo wszystko, po pięciu kolejkach mamy bilans 3-1-1, co nie jest złym rezultatem. W kwietniu znowu maraton – aż osiem meczów! A, dodam jeszcze, że Deleon po trzech spotkaniach doznał poważnej kontuzji i nie pogra jeszcze przez kolejny miesiąc…

 

10x9d6L.png

 

Wyróżnienia:

Pozytywne: Vitinho, Alcantara, Green, Diego, Rosas, Eusebio, Rios, Gabriel Jesus, Ndong

Negatywne: Gallagher

Share this post


Link to post

Kwiecień 2031

 

Kwiecień, plecień, co przeplata – raz z bańki, drugi raz z bata. Przez cały miesiąc wygraliśmy dwa mecze. Wstyd. No ale po kolei. Zaczęło się dobrze, bo pokonaliśmy Real Salt Lake, a i remis z Atlantą nie jest taki zły. Następnie w półfinale Ligi Mistrzów trafiliśmy na Santos Laguna – zdecydowanego faworyta – którego pogoniliśmy 4:1 po fenomenalnym hat-tricku Diego. No i… to by było na tyle. U siebie nie poradziliśmy sobie z Seattle, a na wyjeździe przegraliśmy z Toronto oraz zremisowaliśmy z Houston. Liga nam odjeżdża zupełnie. W rewanżowym pojedynku w Meksyku zremisowaliśmy 1:1 (znów boski Diego) i awansowaliśmy do finału Ligi Mistrzów!

W Lidze Mistrzów CONCACAF rozgrywany jest podwójny finał (mecz i rewanż). Pierwsze spotkanie odbędzie się w Los Angeles, a drugie w Meksyku. Wszyscy czekają z wiadomo czym w dłoniach. Mam jednak spore obawy…

 

W międzyczasie trafił do nas utalentowany Serb – Uros Marković – i nawet zdążył zagrać mecz. Może coś z niego będzie.

 

Wyróżnienia:

Pozytywne: nikt

Negatywne: Gabriel Jesus, McGinnis, Rios, Ndong, Steres, Moukam, Alatorre, Gallagher, Diego, Alcantara, Eusebio

 

Tak, Diego, ponieważ poza dwumeczem z Santos Laguna był T R A G I C Z N Y.

 

Share this post


Link to post

Maj 2031

 

To był niezwykle pracowity miesiąc. Pierwszy z opisywanych meczów co prawda miał miejsce w kwietniu (pominąłem go w poprzednim raporcie dla budowania napięcia), ale w samym minionym miesiącu rozegraliśmy aż… 8 spotkań! Majowa katorga na szczęście się już zakończyła.

 

Zaczynamy więc od finału Ligi Mistrzów! Większej kompromitacji nie doświadczyłem już dawno. Źle zagrali wszyscy. Bez wyjątku. Nie było ani jednego gracza, o którym mógłbym powiedzieć, że jego występ był poprawny. Pachuca zrobiła z nas kołowrotek na naszym stadionie. Do przerwy jeszcze się trzymaliśmy, przegrywając 0:2, jednak w drugiej połowie Meksykanie dobili nas strzelając kolejne trzy gole. Ostateczny wynik brzmiał 0:5! U siebie! Blamaż! W rewanżu staraliśmy się jak mogliśmy, jednak wynik był nierealny do odrobienia. Dwukrotnie obejmowaliśmy prowadzenie, a ostatecznie udało się nam zremisować 3:3. Wynik 3:8 w dwumeczu to jednak stanowczo za mało, by zadowolić kibiców i mnie…

 

HNT4GGy.png

 

W lidze szło lepiej. Mistrzowską formę złapał Diego. Tylko w dwóch meczach nie zdobył bramki i w końcu zaczął wyglądać jak król strzelców. Rozbiliśmy Chicago Fire 4:1, a jedną z bramek strzelił powracający po kontuzji Deleon. Oczywiście nie byłoby równego bilansu urazów, gdyby na miesiąc nie wypadł Gabriel Jesus. W pokonanym polu pozostawiliśmy także Portland, Real Salt Lake, San Jose i – przede wszystkim – lidera naszej konferencji – Sporting Kansas City. Daliśmy się, niestety, pokonać w derbach LAFC, a pech sprawił, że w domowym pojedynku z Vancouver zremisowaliśmy 4:4 mimo dwubramkowej przewagi.

 

Zajmujemy obecnie drugie miejsce w swojej grupie, a Sporting jest w zasięgu ręki. Gorzej z rywalami ze Wschodu. Montreal Impact gra sezon życia. Póki co tylko jednego meczu nie wygrał! Kanadyjska sensacja roku pewnie kroczy po Supporters’ Shield i niewiele mogę zrobić, by ich powstrzymać…

 

Wyróżnienia:

 

Pozytywne: Rosas, Diego, Gonzalez, Barroza

Negatywne: Barrantes, McGinnis, Moukam, Vitinho

Share this post


Link to post

Mistrzowie krajów 2030/31:

Argentyna – Boca Juniors

Australia – Melbourne City

Austria – Red Bull Salzburg

Białoruś – BATE Borysów

Belgia – Club Brugge

Brazylia – Corinthians

Bułgaria – Łudogorec

Chile – Union Espanola

Chiny –  Beijing Guoan

Kolumbia – Independiente Santa Fe

Chorwacja – Dinamo Zagrzeb

Czechy – Sparta Praga

Dania – FC Kopenhaga

Anglia – Liverpool

Finlandia – HJK

Francja – Paris Saint-Germain

Niemcy – Borussia Dortmund

Grecja – Olympiakos

Holandia – Ajax

Hongkong – Kitchee

Węgry – Ferencvaros

Islandia – IA Akranes

Indie – Shillong Lajong

Indonezja – Persipura Jayapura

Irlandia – Cork City

Izrael – Maccabi Tel-Awiw

Włochy – AC Milan

Malezja – Selangor FA

Meksyk – America Meksyk

Irlandia Północna – Dungannon Swifts

Norwegia – Rosenborg

Peru – Sporting Cristal

Polska – Legia Warszawa

Portugalia – FC Porto

Rumunia – Viitorul Konstanca

Rosja – Zenit St. Petersburg

Szkocja – Celtic

Serbia – Crvena Zvezda

Singapur – Tampines

Słowacja – MSK Żilina (Nitra spadła :()

Słowenia – Olimpia Lublana

RPA – Supersport United

Korea Południowa – Ulsan Hyundai

Hiszpania – FC Barcelona

Szwecja – Helsingborgs IF

Szwajcaria – FC Basel

Turcja – Besiktas

USA – Toronto FC

Ukraina – Szachtar Donieck

Urugwaj – Danubio

Walia – The New Saints

Share this post


Link to post

Czerwiec 2031

 

Fatalnej passy ciąg dalszy. W lidze zagraliśmy trzy spotkania, spośród których przegraliśmy dwa, a jedno wygraliśmy cudem 2:1. Co więcej, Maloney pojechał na zgrupowanie reprezentacji, a Villanueva doznał kontuzji. Wobec tego w przegranym spotkaniu z FC Dallas musiał bronić „szary” bramkarz, czyli zupełny amator. Na pocieszenie wygraliśmy w Open Cup z Columbus Crew oraz – po dogrywce (!) – z Phoenix Rising. Lipiec zapowiada się równie trudno, ponieważ… znów gramy z Dallas i Minnesotą, a do tego jeszcze niepokonany Montreal, puchar z NYFC oraz domowa potyczka z Orlando. Może być nawet… zero punktów z tego. Czas spadać z tych Stanów…

 

Wyróżnienia:

 

Pozytywne: Deleon, Barroza, Rosas

Negatywne: Eusebio, Steres, Green, Gallagher, McGinnis, Rios, Barbato

 

Share this post


Link to post

Lipiec 2031

 

Rozpoczęliśmy naprawdę grubo. W Montrealu, z faworyzowanym Impact poradziliśmy sobie wzorowo, grając otwarty futbol od początku do końca i ostatecznie pokonując Kanadyjczyków 5:3. Tydzień później gościliśmy Orlando, któremu także nie daliśmy żadnych szans, a swą debiutancką bramkę zdobył Uros Marković. Niestety, gorzej poszło w pucharze, gdzie musieliśmy uznać wyższość New York FC po smutnym meczu, w którym rozstrzelał nas Mate Perković. Zmęczeni przystąpiliśmy do pojedynku z FC Dallas, który udało się nam wygrać dzięki bramce strzelonej w doliczonym czasie gry przez Deleona. Miesiąc zakończyliśmy pojedynkiem o pierwsze miejsce w konferencji z Minnesotą, trenowaną przez jamajską legendę - Theodore'a Whitmore'a - który dostąpił zaszczytu prowadzenia drużyny MLS All-Stars w spotkaniu przeciw Celtikowi. W barwach gwiazd ligi kibice mogli zobaczyć aż pięciu graczy: Evana Maloneya, Marka Greena, Paula Deleona, Vitinho oraz Diego. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Szkotów, jednak bramkę zdobyli oni dopiero w doliczonym czasie gry. W dodatkowej części pierwszej połowy zaś honorowego gola dla Amerykanów strzelił nasz Vitinho - najlepszy na boisku reprezentant MLS. Green zagrał przeciętnie, Deleon przyzwoicie, Diego dostał tylko sześć minut, a Maloney jako jedyny gracz swojej drużyny nie podniósł się z ławki. Przegrał rywalizację z golkiperem Montrealu - Aristidesem.

 

Jordan Gallagher odszedł do LAFC za dwa miejsca dla obcokrajowców oraz slot w Superdrafcie. 22-letni napastnik rozegrał u nas 34 spotkania, w których zdobył 12 bramek.

 

bnLHtxz.png

 

Wyróżnienia:
Pozytywne: Deleon, Gabriel Jesus, Barroza, Vitinho
Negatywne: Rios, Ndong, Moukam, McGinnis, Barrantes

Share this post


Link to post

Sierpień 2031

 

Trzy mecze i trzy wyjazdy. Trzy wyjazdy i trzy... zwycięstwa! W końcu się odbiliśmy. Najpierw pokonaliśmy Vancouver, potem Colorado, a na koniec San Jose. Nareszcie widać było prawdziwe Galaxy!

 

Wysunęliśmy się na czoło tabeli ligowej, jednak mamy dwa mecze więcej niż reszta. Dlatego też przez cały wrzesień rozegramy... jeden mecz! Za to w październiku będzie ich aż sześć. Po prostu geniusz ten kalendarz układał...

 

Mamy nowego zawodnika! Jest nim Yassine El Fakiri, defensywny pomocnik z Sampdorii. Zobaczymy jak reprezentant Maroka spisze się u nas. Potencjał ma ogromny.

 

Po raz pierwszy w tym roku świetny miesiąc zaliczył rewelacyjny rok temu Barrantes, a swój debiut po ciemnej stronie może zapisać w pamiętniku Deleon.

 

ovvQNBD.png

 

Wyróżnienia:
Pozytywne: Barrantes, Barroza, Green, Gabriel Jesus
Negatywne: Rios, Deleon, Steres, Barbato

Share this post


Link to post

Wrzesień 2031

 

Tak jak pisałem ostatnio, w tym miesiącu rozegraliśmy tylko jeden mecz o punkty - wygrany 3:0 w Seattle z tamtejszym Sounders. Dwa gole zdobył Barroza, a jednego Deleon. Poza tym toczyliśmy boje towarzyskie, a ja użerałem się z kłopotami kadrowymi.

 

W październiku rozegramy aż 6 ligowych spotkań, a więc mecze będą co około 3 dni. W tym samym czasie też grają reprezentacje, na które powołanych zostało dziesięciu naszych zawodników - w tym Evan Maloney. Mówiąc jednak o naszym internacjonale - najlepszy golkiper MLS zażądał nowego kontraktu. Nawet chciałem mu go dać, jednak salary cap uniemożliwił mi zaakceptowanie warunków stawianych przez naszego łapacza. Evan się obraził i zanotował straszny zjazd na treningach.

 

Z dobrych wiadomości, Uros Marković na treningach wymiata i rośnie z niego solidny napastnik.

 

Na sześć kolejek przed końcem sezonu, sytuacja wygląda tak:

 

4QXtwGB.png


Mając na uwadze to, że od niektórych mamy trzy mecze mniej, szanse na obronę tytułu zdobywcy Supporters' Shield są całkiem spore.

 

Wyróżnienia:
Pozytywne: Barroza, Diego, Deleon
Negatywne: Heffernan, Contreras, El Fakiri, McGinnis, Alatorre, Marković, Steres, Oehlman, Rios

Share this post


Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...