Skocz do zawartości
Szok

A miało być tak pięknie...

Rekomendowane odpowiedzi

Słowem wstępu. Pozwólcie, moi kochani, że niektóre zdjęcia; ciekawostki; filozoficzne rozmyślenia autora zostaną umieszczone w spoilerach. Głównie ze względów estetycznych, ale może to doda im też trochę smaku. Smaku mleka i miodu jak kariera bohatera historii.

Enjoy.

Ciepła posadka - problemów gromadka... czyli historia Rudolpha Valentino.

Część 0. Prolog.

Jest to fragment nieobowiązkowy powieści. Stanowi on dodatkowy smaczek, dla koneserów. Krótko zapoznaje nas z Rudolphem Valentino.

Spoiler

Czternastego dnia lutego, Anno Domini 1997 na świat przyszedł Walenty niezbyt Święty o imieniu Rudolph. Rudolph białonosy, żył dość cicho, stąd zanim wypłynął na głębokie wody, pływał co najwyżej w osiedlowym stawie. Poznajemy go dopiero w wieku 20 lat. Jego ulubioną drużyną jest pierwszoligowa islandzka drużyna KF Fjarðabyggðar. Ponoć ta miłość wzięła się stąd, że jego pierwsze słowa w wieku dwóch tygodni brzmiały podobnie do nazwy tej drużyny.

Na szczęście w najgłębszych kątach bibliotek miejskich można znaleźć pergaminy, które trochę nam o nim opowiedzą.

O Valentino wiemy tyle, że na pewno nie jest to zaściankowy, kameralny gość. Gdy widzi czerwony dywan, to działa on na niego jak czerwona płachta na byka. Drogie fury, piękne kobiety, telefony służbowe, prywatne samoloty, vip roomy, delegacje, atrakcje, rekreacje, echolokacje, predestynacje... stop, co ja piszę w ogóle.

Zamiłowanie do piłki wzięło się u niego dość przypadkowo. Szukał pracy, niestety w CV mógł wpisać tylko Artysta (Kombinator), dlatego odzew był kolokwialnie mówiąc mizerny. Niekolokwialnie mówiąc, no kompletna katastrofa, nawet w osiedlowym pigalaku powiedziano mu, że nie ma czego tu szukać. Gdyby tylko wiedział o co chodziło... Kumpel z trzepaka pokazał mu stronę pracuj.pl. Czuł się, jakby odnalazł Atlantydę. Prezes Zarządu, PHP Developer, Główny Księgowy, Sprzedawca w Orlenie - szał ciał, bierę wszystko - pomyślał. Po wysłaniu miliona podań na wszystkie możliwe oferty, uwaga... ODDZWONILI! MAMY PRACĘ! Od dzisiaj Rudolph pracuje na stanowisku: charytatywny praktykant ze specjalnością: asystent asystenta trenera w Szkolnej Drużynie Piłarskiej w Szkole Podstawowej numer 7 (wymagane zaświadczenie o niepełnosprawności).

 

Przychodzi na pierwszy trening, odpicowany jak bryka Proboszcza. No ewidentnie coś jest nie tak.

- Rudolph! Witam na pokładzie. - powiedział trener drużyny

- Jak to jest pokład, to ja mam chyba chorobę morską... - odpowiedział Rudi

- Będziesz zajmował się drużyną naszych żaków. - trener wskazuje na najmłodszą grupę wiekową

- Grupa żaków? Oni wyglądają jak gang świeżaków. - skomentował Valentino

 

Chwilę później przyszedł czas integracji z podopiecznymi:

- Trenerze, trenerze, jaka jest trenera ulubiona pozycja? - zapytał kapitan drużyny, 7-letni Maciek

- Klasyczna, bracie - z dumą odpowiedział Rudolph

- Yyy... to gdzieś na ławce? - masakruje Maciek

To będzie trudna przeprawa...

 

Po kilku tygodniach pracy i zapoznaniu się z grupą nadszedł punkt kulminacyjny w życiu naszego bohatera. Usłyszał, że koledzy rozmawiają o UEFA Pro. UEFA Pro? Brzmi prestiżowo, to chyba jakaś impreza w Seven w Legnicy.

- Zapisuję się - wszedł w to Valentino.

 

Po kilku dniach sprawdza jak co noc swoją skrzynkę pocztową:

Ernest Dyl / Odchudzanie Convoke /o2 -  Sposób na otyłość brzuszną. Wystarczy wypić to przed śniadaniem…

Travelist - Najlepsze Hotele

2TheMoon - KOSMICZNE SYGNAŁY DLA KRYPTOWALUT

uefa@o2.pl - Już jutro egzaminy UEFA PRO!

 

Egzaco... w coś Ty się wpakował, to chyba jakaś próbna matura. Pierwsza myśl była wiadoma, niestety po wpisaniu w google frazy: UEFA PRO ODPOWIEDZI efekt nie był zadowalający.

- Cholera, trzeba będzie poczytać książki, żeby nie przynieść wstydu nazwisku. - powiedział do ściany Rudolph.

Pomysłów brak, a biblioteka pęka w szwach. Przypomniał sobie, że raz na treningu trenowano podania i strzały krzyżakiem. To był trop. Henryk Sienkiewicz - Krzyżacy. Wziął bez chwili zastanowienia.

Spędził całą noc nad tym taktycznym dziełem. Powieść pozwoliła mu zrozumieć skąd najwybitniejsi trenerzy czerpią pomysły, w końcu Zygfryd de Lowe w mniemaniu Rudolpha jest krewnym obecnego trenera reprezentacji Niemiec, więc pewnie zapisał mu w spadku nowinki taktyczne. Zresztą pamiętny mecz tejże reprezentacji z reprezentacją Brazylii, był swego rodzaju tribute dla tej książki - widać było w nim mnóstwo nawiązań do ataku Krzyżaków na Złotoryję.

 

W dniu egzaminu pewny siebie nasz amant na hasło wyciągamy karteczki żwawo wyrywa kartkę z zeszytu, wyciąga swój długopis marki Parker i jak Peter Parker czuje, że ma wszystko w swoich sieciach, bo w sieci pisali, że rok temu był egzamin dość trudny, więc w tym roku na pewno dadzą łatwy.

I chowa głowę w piach. Nic o Maćku z Bogdańca, von Jungingenie, Danusi Jurandównie, tylko do rymu o jakimś gówn...

Pytanie 54. Czy rzut wolny można wykonywać przez podrzucenie piłki stopą, względnie obiema stopami jednocześnie?

- Kurcze pieczone, co za chore pytanie, przecież to zależy o jaką dyscyplinę sportu chodzi, nigdzie nie jest to napisane - pomyślał Rudolph

- Pst.. pst - zaczepia go kolega obok

- Tu trzeba napisać tylko Tak / Nie - kontynuował

- Dzięki ziom! Daj spisać - zadowolony Rudolph odpowiedział

Po czym spisał odpowiedź na wszystkie pytania zamknięte. Kolega obok wyglądał ewidentnie na kujona, więc Rudi był spokojny o swój wynik. Ostatnie zadanie było zadaniem otwartym, którego polecenie brzmiało:

Zilustruj proponowaną przez siebie taktykę na spotkanie z mocniejszym rywalem, który dysponuje szybkimi skrzydłowymi, podczas gdy twoi podstawowi boczni obrońcy są kontuzjowani.

- A co ja, Van Gogh? - skwitował to polecenie Rudolph

Jego taktyka wyglądała mniej więcej tak:

comment_8cazW6iwlAec6zTLwDIpk7tvVHhBbN33

 

Podczas oddawania pracy jeden z członków komisji spojrzał na dzieło Valentino. Rudolph znał go z telewizji, był to prezes Śląska Wrocław, którzy akurat rozstali się ze swoim trenerem. Popatrzył na taktykę Rudolpha, spojrzał w niebo, po czym wypalił:

- To jest to, czego potrzebujemy... Boże, dziękuje Ci! Rudolph, zostajesz z nami! - powiedział Krzysztof Holub

- Czyli zdałem? - zapytał Rudolph

- Aaa, załatwi się... - odpowiedział prezes Śląska

Zmiana image, nowy człowiek, kiedyś bardziej Rudi Szubert, dziś zdecydowanie, dorosły Rudolph Valentino.

ddf9c93e7cd3e.jpg

 

...a więc LET'S GETS READY TO RUMBLE?

19aecfac29f79.jpg

 

Ciąg dalszy nastąpi...

 

  • Lubię! 4
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Część 1. Śląsk Wrocław

Funkcjonowanie klubu

Pierwszy dzień w nowym klubie zaczął się od zaproszenia Prezesa na spotkanie w biurach klubowych. Dodał on, że jeśli Rudolph będzie zajęty, to może bez konsekwencji odrzucić zaproszenie. Drugi raz powtarzać nie trzeba było, menedżer bez kompleksów podziękował za miłą próbę przyjęcia i pojechał na zakupy do wrocławskich galerii. Po Wrocławiu krążą plotki, że kontrakt został podpisany przy użyciu zdań: albo wypłacacie 2 lata z góry, albo wsiadam w taksówkę i odjeżdżam do Arki Gdynia. Ale to tylko plotki. Mogę one jednak w jakimś stopniu tłumaczyć nagły przypływ gotówki bohatera.

Jak będzie funkcjonował Śląsk Wrocław w obecnym sezonie? Ano tak:

Spoiler

aa3e1afad92ec.jpg

- Chcę zaszczepić drużynie moje DNA futbolu - mówił na pierwszej konferencji Rudolph

- Chyba takie z dodatkowym chromosomem... - komentowali zgodnie kibice

 

Co się dziwić, wyników od lat nie ma, na trybunach pustki, gra nie zachwyca, może gdyby zatrudnić w sztabie jakąś piękną fizjoterapeutkę, to przynajmniej zostałby odbity argument, że na ten Śląsk to nie można patrzeć.

 

Skład został wykrystalizowany już na początku trenerskiej przygody w nowym klubie. Jedną z pierwszych decyzji, była decyzja o repolonizacji składu. Wynika ona z tego, że podczas pierwszego spotkania z zawodnikami, reprezentant Serbii Aleksandar Kovacevic rzucił w kierunku trenera:

- Hello, nice to meet you.

- ??? - skwitował trener

Po małych przeróbkach, zesłaniu kilku piłkarzy do Klubu Kokosa, skład wygląda następująco:

Spoiler

644e412ff0abb.jpg

 

Szczególną uwagę trenera przyjęła rubryka wartość,

- a gdyby tak ich wszystkich sprzedać i wyjechać w Bieszczady... - pomyślał.

 

Pewnie zastanawiacie się jak wygląda taktyka w takiej drużynie. Otóż nie zostaniecie zaskoczeni. To znaczy... jeśli kojarzycie rysunek z prologu, to nie będziecie zaskoczeni.

Spoiler

c426c3f1301f0.jpg

Anty-klasyczne 4-1-2-3 asymetryczne z defensywnym pomocnikiem. Kiedy zawodnicy oraz sztab szkoleniowy ujrzeli na własne oczy co naszkicował Rudolph, zgodnie skomentowali:

- Wariat...

- Tylko wariaci są coś warci. - uspokajał Valentino

Geneza tego ustawienia jest wbrew pozorom dość prosta. Musisz wziąć do swojej ręki ołówek i linijkę, a następnie ustawić ją pod skosem, a potem przejechać ołówkiem wzdłuż jej boków z obu stron. Następnie trochę niżej ustawić ją prosto i przejechać ołówkiem tylko wzdłuż jednego boku. I voila.

 

W następnym dziale trener po raz kolejny wykazał się genialnym zmysłem taktycznym. Postanowił on doprowadzić do perfekcji każdy element gry po to, by rywalizować ze światowymi tuzami futbolu. W końcu w myśl zasady: przyjął - podał, to taki Piotr Celeban wcale nie odstaje od Sergio Ramosa. Każdy z zawodników dostał kilku stronicową książkę o tytule: Przepis na sukces.W środku mogliśmy znaleźć:

Spoiler
  • Miękkie masło ubić na puszysto, stopniowo dodawać po jednym żółtku na przemian z łyżką cukru pudru, cały czas dokładnie ubijając składniki.
  • Zmniejszyć obroty miksera do średnich, dodać zmielony ser i połączyć. Teraz dodawać po kolei: cukier wanilinowy, śmietankę oraz mąkę ziemniaczaną cały czas miksując składniki na jednolitą masę. Na koniec wymieszać (delikatnie, ale dokładnie) z ubitymi na sztywno białkami.
  • Przygotować tortownicę o średnicy 26 cm, posmarować masłem i wysypać bułką tartą lub mielonymi migdałami lub dno wyłożyć papierem do pieczenia.
  • Masę serową wyłożyć do tortownicy i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C. Piec przez 60 minut. Stopniowo studzić i wyjmować z piekarnika. Zrumieniony wierzch sernika posypać cukrem pudrem lub polać polewą czekoladową

 

- Trenerze, ale o co cho... To od gotowania nie są kobiety? - pytali zawodnicy

- Pardona me, mała pomyłka - odpowiedział Rudi

 

W prawidłowej wersji mogliśmy ujrzeć:

Spoiler

c84cee2a3680a.jpg

Początkowo byli oni zaskoczeni dość dużą swobodą, jaką daje im trener.

- Bez spiny, są drugie terminy - luzował atmosferę menedżer Śląska.

 

Każdy z piłkarzy został obligowany do zapoznania się z zawartą w dniu dzisiejszą filozofią. Takiej filozofii nie powstydziłby się sam Sokrates, choć jak to mówią, wiem, że nic nie wiem, czy co tam...

 

Dzień dobiegł końca poprzez naciśnięcie wirtualnej spacji, a kolejnym etapem będą już ostre przygotowania do sezonu.

 

Ciąg dalszy nastąpi....

  • Lubię! 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Bez spiny i na luzie. Podoba mi się.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dzięki tio! Miłe słówko zawsze w cenie :_winkle:

 

ps. te emotki z gadu gadu są iście cudowne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Część 2. Piwko, kac i stringi... będziemy grać sparingi.

Przygotowania do sezonu

- W tym sezonie naszą bronią będą stałe fragmenty gry. - zakomunikował trener

- Musicie tylko zapamiętać jedno, magiczne hasło, które będzie kluczowe przy defensywnych i ofensywnych wariantach - kontynuował

Po czym na wideo został wyświetlony 41 sekundowy plan, który każdy zawodnik miał stosować podczas dośrodkowań z rzutów rożnych i rzutów wolnych

Piłkarze byli pod wrażeniem i od samego początku respektowali wytyczne trenera. Na efekty nie musieliśmy długo czekać, bo już podczas pierwszej próby je uzyskaliśmy.

 

058e4abc0e006.jpg

 

Nie był to efekt do końca oczekiwany, no ale nie od razu Rzym zbudowano. Chociaż jeśli będziemy się obracać w naszych realiach, to może bardziej pasuje: nie od razu zbudowano pobliskie Dino...

Na pierwszym treningu wywiązała się dość interesująca sytuacja. Kiedy menedżer przekazywał piłkarzom wiedzę o tym, jak ustawiać stopę podczas podawania piłki, spadł mu but, który poleciał w stronę Mateusza Cholewiaka, leciutko go uderzając. Mimo lekkich śmiechów, po chwili do piłkarzy doszło, co tak naprawdę to oznacza. Dalej nie kojarzycie? Media we Wrocławiu zgodnie zaczęły się rozpisywać: mamy własnego, polskiego Alexa Fergusona i Davida Beckhama. Nawet pozycja się zgadza. W mgnieniu oka po jednym incydencie kurs na mistrzostwo Śląska u bukmacherów spadł w dół. Od teraz za każdą złotówkę postawioną na zdobycie mistrzostwa przez Śląsk Wrocław, mogliście wygrać 2 389 284 złotych. Jednak nawet to nie przyciągało zbyt wielu optymistów.

 

W międzyczasie - jak przystało na prawdziwego showmana - Rudolph Valentino musiał pojawiać się w mediach. Na kontrakty z Vistulą jeszcze za wcześnie, ale oferty przedstawionej przez sklep 5 10 15 nie mógł odrzucić. Teraz oprócz boiska treningowego, nasz bohater był widywany w reklamach szelek do spodni emitowanych na antenie Polonii 1.

Są też złe wiadomości. Pierwsza konferencja, na której oficjalnie miał zostać przedstawiony jako trener Śląska musiała zostać odwołana z powodów problemów ze zdrowiem.

 

a9bd61f265cd2.jpg

 

Sensacja! Rudolph Valentino zmuszony opuścić salę konferencyjną! - brzmiały dokładnie nagłówki gazet. Na szczęście po podaniu zimnej krwi w karetce pogotowia stan menedżera wrócił do normy. Oczywiście zdementował on informacje, jakoby miał się na kogokolwiek obrazić, będąc jednocześnie bardzo dobity tym, że media rozsiewają tak rugające go plotki.

 

Śląsk Wrocław - Radomiak Radom

Nadszedł czas debiutu. Co prawda nie w oficjalnym meczu, ale Rudolph wystroił się, jakby był to mecz co najmniej Real Madryt vs. Barcelona, a on dowodził samym Leo Messim. Wróćmy jednak do rzeczywistości, na dzień dzisiejszy dowodzi on maksymalnie Michałem Chrapkiem.

Na mecz przyjechało wielu obserwatorów z zagranicy. Mogliśmy dostrzec fotografów Victoria Secret, Diora, Chanel. Śląsk Wrocław na swojej oficjalnej stronie opublikował nawet zdjęcie z meczu:

c1af242910310.jpg

 

Sam mecz - bo on jest kluczowy w przygotowaniach - był dość nudny. Obie drużyny skupiły się na tym, żeby przede wszystkim nie stracić bramki. Konieczne było szybkie wstrząśnięcie piłkarzami. Na szczęście - co widać na obrazku wyżej - trybuny kolokwialnie mówiąc nie były wypełnione do granic, dlatego nie było zbyt wielu świadków tego morderstwa. Niestety nie było to morderstwo na rywalu, a bardziej na polskim futbolu. Do szatni obie drużyny schodziły z bezbramkowym remisem. Można było wyczuć napięcie płynące z obu ekip. Jeden z pracowników obiektu po meczu zdradził mediom, co było słychać z szatni obu drużyn.

- Jest dobrze. Najważniejsze, to nie stracić bramki u siebie - mówił trener Radomiaka

- Trenerze, ale tu nie ma rewanżu. - uświadomili go piłkarze

W przeciwnej szatni można było zauważyć zupełnie inne podejście. Kiedyś Jose Mourinho motywował piłkarzy Realu Madryt słowami zaczerpniętymi z Einsteina. Rudolph Valentino wziął przykład z bardziej doświadczonego, ale mniej przystojnego kolegi. Przemawiał do swoich piłkarzy słowami Krystyny Pawłowicz: Oni są gotowi do atakowania usquam at mortem defecatum. Jednak przypominał piłkarzom o tym, że

a7c348a04785d.jpg

 

Efekt? Pewnie się domyślacie. Każdy zna moc Pani Krystyny.

 

ba5031c43f0d7.jpg

 

Śląsk 1:0 Radomiak, a cała drużyna zalicza udany debiut. Z ciekawostek: rzut karny został podyktowany po konsultacji z VARem, który konsultował się z działaczami Śląska.

 

ROW Rybnik - Śląsk Wrocław

Zwycięstwo w poprzednim meczu piłkarze opijali do takiego stopnia, że ja tylko zostawię:

 

5ab5937168592.jpg

 

Piłkarzom nie chciało się grać do tego stopnia, że na to spotkanie została przygotowana tylko jedna piłka. Po pierwszym strzale oddanym przez Śląsk Wrocław wylądowała ona na trybunach. Niestety nikt z kibiców nie chciał jej podać, konkretniej mówiąc, trybuny były puste, a nikomu nie chciało się po nią pójść. Od tej pory strzały były oddawane tylko po ziemi.

- Panie sędzio, czy można zrobić wyjątek i zamiast doliczać czas, to go odliczyć? - pytał kapitan Śląska

- Panie kapitanie, ja tu pracuję na akord, nie mogę, mam chorą córkę - odpowiedział sędzia

- Ja pitole... - odpowiedział kapitan

Mecz do zapomnienia.

 

MKS Kluczbork - Śląsk Wrocław

Nie będę owijał w bawełnę i powiem wam wynik od razu. Porażka Śląska w kuriozalnych okolicznościach. Dlaczego w kuriozalnych? Zobaczcie sami:

 

52316b2eef295.jpg

 

Bramka strzelona przez Kluczbork została w momencie, kiedy bramkarz się rozciągał. W lewym górnym rogu można zobaczyć minę Rudolpha Valentino, który stracił właśnie swojego pierwszego gola w karierze. Do tej pory to tylko on strzelał gole. Na boisku i poza nim.

- Nie będziemy dalej grać - powiedzieli po jakimś czasie obrażeni piłkarze Śląska

- Panowie, ale to już 93 minuta - odpowiedział sędzia

Udało się uzyskać konsensus i mecz został dograny do końca. Statystyki nie przemawiały na korzyść wrocławian, jednak mieli oni przewagę w faulach. No, cohones nie można im odmówić.

 

9de1e7b111e02.jpg

 

To był ostatni mecz podczas tych przygotowań.

- Nigdy nie byłem w takiej formie przed sezonem - mówił dziennikarzom Michał Bartkowiak

- Ale to twój debiutancki sezon - przypominali dziennikarze.

 

Cały okres przygotowań miał zostać podsumowany podczas konferencji prasowej trenera Rudolpha Valentino. Zebrali się na niej dziennikarze z całej Polski oraz headhunterzy z najlepszych klubów świata. Menedżer obszernie, przez blisko godzinę opowiadał o obszarach, na których szczególnie skupiali uwagę podczas przygotowań; o tym, co według niego działa dobrze, a co trzeba poprawić; o tym, jakie plany ma na najbliższy tydzień, który został do startu ligi oraz na kilkanaście innych tematów. Niestety, moc mediów jest ogromna i bardzo propagandowa. Liczy się dla nich tylko to, co się sprzeda. Nikt nie ocenia meritum jego przemówienia, każdy nagłówek gazet skupił się na jednej sytuacji. Mianowicie już na samo zakończenie spotkania, menedżer dość odważnie zakomunikował:

- Przepraszam. Na koniec muszę wyjść z siebie, stanąć obok i zobaczyć jaki jestem zajebisty. - powiedział

Pewnie domyślacie się jak wyglądały dzień potem nagłówki gazet.

 

6a7f6b8ead7eb.jpg

 

- Stałem się ofiarą plotek, pomówień, to jakaś nagonka na mnie... - przekazywał najbliższym trener

 

 

 

W najbliższym odcinku start zmagań ligowych!

 

do usłyszenia!

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...