Skocz do zawartości
Makk

Moja przygoda z...

Rekomendowane odpowiedzi

Doskonale zdaję sobie sprawę, że ten tytuł brzmi jak kiepska kariera. Może właśnie dlatego to nie jest opek w FMie.

Football Managera nie odpalałem już strasznie długo, ostatnio gościł u mnie na monitorze w czerwcu 2016. Później wakacje, brak czasu, nowe w robocie i tak poszło. Jakoś ochota pogrania w "najlepszą grę świata" sama przeszła. Na razie FM poszedł na boczny tor. Co prawda dwóch ostatnich wersji (16 oraz 17) nie ruszałem, gdyż nie czuję potrzeby (najnowszej to nawet nie posiadam i nie zamierzam), ale do innych wersji na pewno będę wracał.

Jakiś czas temu naszła mnie refleksja i wspominki dotyczące mojej całej zabawy w menedżery. Historia ta nie jest jakaś kosmiczna i nie wiadomo jaka. Nie, nie zaczynałem grać w CM 1939/40 czy jeszcze dalej. Tak naprawdę wyszło samo, że sięgnąłem po klasyczną i wielbioną już wersję 01/02. O tym dalej będzie.

Spędzone setki, a i pewnie już tysiące godzin w kierowaniu drużynami, mam nadzieję, że jeszcze wrócą u mnie. Całe szczęście, że nie ta gra nie wpłynęła na mnie w jakikolwiek negatywny sposób- nie straciłem nikogo, pracy też nie. Nie żałuję w żaden sposób spędzonego czasu z piłkarskim excelem.

Jedyny minus sięgania wstecz taki szmat czasu jest taki, iż niestety, ale wiele rzeczy uciekło mi już z głowy i niekoniecznie pamiętam zespoły, którymi grywałem. Pewnie nie były aż tak znaczące dla mnie i nie musiały się zapisać w mojej historii. Te najważniejsze mam, zapisałem i prezentuję poniżej.

 

Wielu niesamowitości, niespotykanych rzeczy proszę się nie spodziewać. Maniakiem CM, później FM byłem, ale bez większej przesady. Kiedyś się denerwowałem, bluzgałem, jak nie wychodziło, ale kto z nas tak nie miał w tej grze? To na szczęście minęło. Przegrane, wysokie baty, czarownie i "oszukiwanie FMa" jest już u mnie przyjęte i po części zaakceptowane. W dniu premiery też już nie latam do sklepu po pudełeczko, jak to miało miejsce dawno temu. Po wersję 2005 leciałem z samego ranka do MM, a na dworze zima totalna, w nocy i rano napadało śniegu po kolana. Ale co tam! Lecę po grę. Wtedy jeszcze miało to sens, gdyż na premierę można było wyhaczyć swój egzemplarz za bodaj 69 zł. W zeszłym tygodniu natomiast widziałem FM 2017 w sklepie za 179 zł. Paranoja jakaś.

Na chwilę obecną na półeczce stoi u mnie 7 pudełek z Football Managerem oraz dwa z CMem.

Moja przygoda zaczęła i przebiegała następująco:

  • CM 01/02 — klasyka klasyki, wersja kultowa, ikona. Jedni twierdzą, że najlepszy menago ever, inni nie. Kto co woli. Tę gierkę zobaczyłem u kumpla na kompie, zagadałem co to za tabelki z drużynami i piłkarzami. A później już poszło.Na początek (a później już poszło to w standard) zacząłem grać Realem Madryt. Znałem drużynę, kopaczy. To pozwoliło mi się powoli uczyć co i jak. Na podstawie tego teamu zgłębiałem początkową warstwę gry i głębsze tajniki. Po tygodniu musiałem oddać płytkę z grą. Od razu też pobiegłem na Wolumen po swój egzemplarz. Teraz mogłem walczyć sam w domu.

    Czasem z kumplem rywalizowaliśmy na jego kompie, on brał swoją Barcelonę, ja Real i siekaliśmy cały sezon w ciągu dnia całego. To było coś! Obecnie nie do powtórzenia.

    Najbardziej dla mnie pamiętne:

    - menubary z laskami, które to uprzyjemniały rozgrywkę dla oka. Moja ulubiona "postać" na bocznym pasku do dziś pozostanie Tiffany Amber Thiessen,

    - jako że nie miałem wtedy jeszcze netu, to sam kleciłem taktykę, zawsze taka sama GK-DR, DC, DC, DL-DM-MC, MC, MC- SC, SC, gdzie boczni obrońcy mieli strzałki do połowy boiska. Jakoś się sprawdzała,

    - do tych mocniejszych zespołów zawsze ściągałem Jaspera Gronjera,

    - oklepany temat, czyli gracze. W jakimś dodatku na płytce z CDA dowiedziałem się o takich talentach jak Harasimowicz, Julius Aghahowa, Assane N'Diaye, Kim Kallstrøm, Alexander Farnerud. Udawało mi się rzadko po nich sięgać. Nie wiem już sam czemu.

    Oprócz Realu prowadziłem Leeds z masą utalentowanych graczy. Akurat z tego teamu pamiętam mój wynalazek w postaci Paula Keegan`a. Gość był defensywnym pomocnikiem, a ja go stawiałem jako środkowego MC. Na tej pozycji spisywał się świetnie i walił sporo bramek z dystansu.

    To jeszcze nie była era internetu u mnie w domu, więc z kolegą sami wymyślaliśmy sobie wyzwania. Szczególnie pamiętam jedno: obaj prowadziliśmy Śląsk z pierwszej ligi, zadanie banalne- kto zajmie wyższą pozycję w lidze, strzeli więcej goli itd. Udało się obu zając pierwsze miejsce. Zabawa toczyła się dalej już w Ekstraklasie. Kto wygrał? Nie mam zielonego pojęcia. Pamięć już nie ta.

    Pamiętam też innego kumpla, który często nie bywał w szkole z powodów zdrowotnych. Ten siedział w domu i łoił w CMa. Dla niego jeden dzień równał się rozegranemu sezonowi.

    Mega grywalna (tu można sobie wstawić swoje rozumowanie tego słowa), wciągająca, a patrząc z perspektywy czasu strasznie uboga wersja. Nawet nie miałem poinstalowanych łatek i innych rzeczy, bo nie miałem dostępu do netu i nie wiedziałem, iż takie są.

    O kolejnej edycji jakoś w ogóle nie myślałem. Updaty bazy robiło się samemu z "Ligami Europy" z Przeglądu Sportowego.

 

  • CM 4 — dla mnie to wydanie specjalne, krok spory w rozwoju Championship Managera. Pomijam już kwestie graficzne, ale wprowadzenie innego silnika gry z kulkami... To było coś mega! W poprzednich edycjach można było fajnie bawić się swoją fantazją, co do poruszania się zawodników, strzałów itd. A teraz to totalny odlot. Ja tam siedziałem, patrzyłem i widziałem normalne mecze z grajkami, a nie kuleczki.

    Wiele osób narzekało i narzeka, że to był straszny niewypał i dziurawy CeeM. Ja to wtedy nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy. Zainstalowałem i pochłonęło mnie.

    Zacząłem standardowo- Real Madryt. Uczyłem się gry, nowego wyglądu, ogromu i kolejnych aspektów.

    Zespołem Królewskich grałem najwięcej. Ustawiłem formację 4-4-2 z totalną ofensywą, boczni pomocnicy ze strzałkami do samej góry, na szpicy Raul i (genialny, mój ulubiony napadzior evah) Morientes. Z lewej strony Solari albo Alexander Farnerud. Mój pomysł na zespół był prosty- koncentrowałem się wyłącznie na wychowankach i graczach z Hiszpanii. Po jakimś czasie miałem samych takich w zespole. I tym sposobem poleciało kilkanaście sezonów.

    Na swój sposób Raul to był fenomen. Napastnik, który co sezon ładował po 90 kilka bramek, El Moro też coś koło tego. Świetna zabawa była.

    Do innych lig jakoś mnie nie ciągnęło. Zagrałem chwilę w Polsce, gdzie sięgnąłem po Legię. Nie dlatego, że ją lubię czy coś. Powód był banalny: kolega z mojej klasy grał i był w bazie CMa 4. Jego pozycja to bramkarza. Na początku w legii U-19, Krzysztof Tatrzyński- wielkim talentem w grze niestety nie był. W życiu poszło inaczej, wybrał inną drogę. A trochę szkoda, bo mógł być kolejnym po Borucu, Fabijańskim dobrym eksportowym golkiperem.

    W Polsce jeszcze chwilę zajmowałem się Świtem Nowy Dwór Mazowiecki- wtedy II liga. Kto by wtedy pomyślał, że kilku graczy z tamtego składu będzie do dziś w lepszych drużynach. Ja ściągałem dwa razy do Świtu Kelechi Iheanacho, wypożyczenie z Wisły Kraków, który jako napastnik szalał na boiskach II ligi.

    Jedynym minusem gry (u mnie się nie sypała mocno, może ze dwa kresze odnotowałem) była spora ilość długich kontuzji. W ekipie z Madrytu pamiętam fajnego wychowanka, który wypadł mi najpierw na pół roku, później zaraz na 9 miesięcy, po powrocie na kolejne 11. Gość miał fajne statystyki, ale w ciągu pięciu lat zagrał dwa mecze.

 

  • CM 03/04 — takowego nie posiadałem.

 

  • Następny w kolejce to FM 05 — duże łał! Kolejny skok jakościowy. Po godzinie od zakupienia, zainstalowany był już na dysku. Tyle mogę napisać, grałem trochę i często wracałem do poprzednika. Ale już nie pamiętam, kim tam grałem. Wydaje mi się, iż to było coś z niższych lig angielskich. Może Vauxhall.

 

  • FM 06 — podobna historia jak wyżej, w ogóle nie kojarzę co z kim i jak.

 

  • FM 07 — to zupełnie inna bajka. Tu spędziłem od groma czasu. Top najlepszych menedżerów jak dla mnie.

    Na dobry początek, jakże by inaczej- Real. Przy tej wersji już zacząłem mocniej kombinować z taktyką. Dostęp do netu (i starego jeszcze forum) dał mi możliwość zaczerpnięcia kilku informacji i pomysłów.

    Dowodzenie mocnym zespołom już jakoś przeszło. Potrzebowałem mocniejszych wyzwań. Tak padło na Paris FC. Trzecia liga francuska. Raz, że tam zawsze można trafić na utalentowanych graczy, a dwa, że w perspektywie dalszego czasu mogły się odbywać pojedynki derbowe z PSG.

    Krok po kroku i udało mi się wyciągnąć tę ekipę na sam szczyt. Oczywiście nie tylko krajowy, ale i europejski. Kilka razy liga Mistrzów, pozostałe puchary. Najwięcej jednak fanu miałem z dużej ilości wychowanków w składzie. Stawiałem tylko na nich, kiedy dorobiłem się wszystkiego, co najlepsze w szkółce, bazie treningowej i trenerach. Samych nazwisk aż tak nie kojarzę, ale na bank było dwóch najlepszych: dwóch napastników, co pykali po ok. 50 goli na sezon, każdy. Wychowankowie Paris FC w większości teamów w Europie i na świecie.

    Pod koniec mojej przygody w paryskim klubie (chyba coś koło roku 2025) udało się ściągnąć do zespołu Messiego (34 lat), Fabregasa i Aguero (też stare dziadki już). Starzy, ale koszulki dobrze się sprzedawały. Nie dawali już rady grać jak za swych dobrych lat. W zespole byli tak dla zabawy.

    Od samego początku u mnie w tej wersji rządziło ustawienie (diament): GK-OP,OŚ,OŚ,OL-DM-PP.PL-OPŚ-NŚ,NŚ.

    Później czas na niższe ligi angielskie i Boston United. Całkiem sympatyczna gra, doszedłem do Premiership. W pierwszym sezonie w najwyższej lidze, gdzieś tak w połowie, miałem dobre 6. miejsce. Zarząd postawił cel, że mam wygrać dwa najbliższe spotkania: z Chelsea (remis) oraz z Man United (wygrana). To jednak nie wystarczyło i mnie zwolnili. Darowałem sobie dalszą grę.

    Później poszedłem na Węgry do Kecskeméti TE. Fajnie szło, doszedłem do LM, ze swoim 4-4-2, bo się uparłem na tą taktykę.

    Wcześniej, na samym początku, grałem moment Nantes FC, gdzie zrobiłem znaną niektórym taktykę OLEEE!!!_by makaa. Nieskromnie napisze, że ludzie bardzo chwalili taxę. A co najśmieszniejsze jest, to to że ja w ogóle nie grałem tą taktyką.

    Było jeszcze kilka zespół w FM07, ale już nie pamiętam dokładnie. Może coś w Polsce działałem.

 

  • FM 08 — odpuszczony po kilku grach, cały czas byłem z poprzednią wersją.

 

  • FM 09 — nie miałem, odpuszczona.

 

  • FM 10 — kolejny przeskok. W końcu doczekaliśmy się edytora rozbudowanego. W końcu niższe ligi Polskie. Od razu zabrałem się za IV ligę i Hutnika Warszawa. Zmontowałem sobie prawdziwy ówczesny skład Dumy Bielan i zaczęła się rozgrywka. Długie granie.

    Wcześniej pogrywałem Espanyolem, gdzie wyszła mi genialna taktyka 2-3-2-1-2, Dominacja_EdB.

    W Hutniku ta sama taxa, która spisywała się fenomenalnie. Do tego trzeba dodać ściąganie graczy z Afryki za czapkę gruszek albo paczkę fajek. Nawet w III lidze mogłem sobie pozwolić na dobrych kopaczy, którzy dołączyli do mojego teamu za 10 zł plus jakieś tam przyszłe bonusy.

    W dotarciu do Ekstraklapy w pierwszym sezonie mistrz. Później w LM walczenie, dostanie się do grupy. Piękna luźna, długa kariera. Po wygraną w Lidze Mistrzów jednak nie udało się sięgnąć.

 

  • FM 11 — mało grania, nawet nie pamiętam kim. Jakoś ominąłem tę wersję na poczet działań w Hutniku.

 

  • FM 12 — głównie Świt NDM, później Norwegia i Moss FK.

    Najpierw jednak zawitałem do IV ligi szkockiej, gdzie złapałem Stranraer FC. To było też związane z karierą, która była opisywana tu na forum. Dobry klimat, miły zespół, dobra taktyka (4-2-3-1). O ile dobrze pamiętam, to grałem Stranraer w Lidze Europy, jak siedzieliśmy na zapleczu Ekstraklasy. Duża w tym była zasługa snajpera - Argentyńczyka Casalinuovo. Geniusz, co potrafił sieknąć w jednym sezonie 99 bramek. Na potrzeby opka niestety porzuciłem nadmorski zespół i przeniosłem się do Irlandii. Dokładniej do Galway United.

    Prosta wersja, ale dobrze się bawiłem nią.

 

  • FM 13 — nie miałem styczności w ogóle.

 

  • FM 14 — też mieści się w Topie najlepszych.

    Standardowo- Real, później długa kariera Shamrock Rovers, gdzie udało mi się stworzyć fajny zespół z panem, co szalał na skrzydle- Quaresma. Nigdzie mu nie szło, a w Dublinie jakoś zaskoczył.

    Dominacja ligi irlandzkiej, w LM jakoś tam szło, ale bez szału. Gdzieś tam w dziele FM14 - Wasze osiągnięcia są moje wpisy z tej kariery.

    Następnie kariera, opek. Zrobiłem sobie niższe ligi węgierskiej, z okręgiem Budapesztu. Objąłem zespół Ujbuda TC. Węgrzy mnie nie zatrzymali na długo. Było sympatycznie, ale okazało się, że to nie TO. Potrzebowałem i chciałem czegoś bardziej hardkorowego. Tak padło na...

    Wyjazd do Irlandii Północnej. III liga, doły piłki nożnej, najniższa reputacja w europejskiej piłce, dno i kilometr mułu. Tak jest! Przed Państwem... Lurgan Celtic. Ktoś może jeszcze pamiętać, jak mi poszło.

    Jak obejmowałem byli na 14. miejscu. W ciągu kilku miesięcy udało mi się wywalczyć awans na trzecią pozycję, co niestety nie zakończyło się wskoczeniem do wyższej ligi. Ale co się odwlecze...

    Rok później poszło. A jak poszło, to poszło. Sukcesów wpadło bez liku. Tak samo z zawodnikami. Warto na pewno wspomnieć szczególnie o jednym- Ryan Coyle. Snajper, w sezonach kilku udało mi się zaliczyć niebywałe liczby. Choćby z sezonu 2026/27: 63 mecze, 85 bramek, 31 asyst.

    Grał u mnie w Lurgan i w Edynburgu.

    To chyba była moja najlepsza i najulubieńsza przygoda w FMie. Genialna zabawa. Dalej było odejście do Szkocji. Hibernian FC potrzebował mnie.

    Sejwy z tej kariery mam cały czas w kilku egzemplarzach i na pewno jeszcze wrócę do tej samej rozgrywki.

    Dla mnie to chyba najlepszy menedżer. Strasznie długo w niego grałem i świetnie się bawiłem.

 

  • FM 15 — jeden ze świeższych FMów. Przez moją karierę w czternastce późno zabrałem się za zabawę w kolejną wersję. W zasadzie trudno nazwać na dzień dzisiejszy u mnie ogranie Football Managera 2015. Pograłem chwilę. Na początek to, co zawsze.

    Następnie obrałem sobie Wrexham. Zespół o tyle ciekawy, że to walijski klub grający w angielskich rozgrywkach. A że niższe ligi, to w sam raz dla mnie. Dodatkowym utrudnieniem, jakie sobie postawiłem, było stawianie tylko na Walijczyków. Mogli mieć drugie obywatelstwo. Żadnych zagranicznych graczy. Tu spędziłem chyba półtora sezonu. Poszedłem po karierę i opka.

    Padło na Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Jakoś tak mam sentyment do tego zespołu. Zrobiłem sobie kadrę wzorowaną na tej prawdziwej, sztab dodany, można grać. Kariera jest w toku. Zasadniczo utrudniłem sobie rozgrywkę, gdyż stawiam tylko na wychowanków, transferów do klubu nie mogę robić. No, chyba że ściągam sztab trenerski.

    Zobaczymy, jak dalej pójdzie. Jak to nie będzie to, to wracam do FM14.

 

Na tym zakończyłem swoją przygodę w giercowanie w FMa. Czy w przyszłości nabędę kolejne odsłony? Chyba nie. Dla mnie jest dosyć prosty powód- każda następna wersja wymaga więcej uwagi, czasu. A to mnie trochę ogranicza. Więcej trzeba się wciągnąć, poświęcić mocno taktyce. A ja wolę pograć dla fanu, którego przykładowo w FM16 nie znalazłem w ogóle.

 

Który najlepszy? Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić. Jest takie stare FMowe i CMFowe porzekadło: "Parzyste są najlepsze". Coś w tym jest, myślę. Każdy ma swojego ulubionego i najlepszego. Ja bym u siebie ustawił ranking, ale raczej taki, w którą wersję mnie się najlepiej grało i najwięcej fanu miałem. Chyba by wyglądał tak:

1. FM 14

2. FM 10

3. FM 12

4. FM 07

5. CM 01/02

 

A u Was? Który najlepszy? Może ktoś chce przedstawić podobną historię? No, to łapka w górę i zapraszam do pisania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Uh temat rzeka. Ja w sumie zacząłem będąc młooodym szczylem, gdy kuzyn podrzucił mi na C64 grę, w której zarządzaliśmy klubem piłkarskim. Miałem wtedy może 6-7 lat więc nie zainteresowało mnie to. Pamiętam jedynie Bayern i fakt, że nic nie rozumiałem poza tym iż dostawaliśmy niemiłosierny wp... lanie od każdego.

 

Po latach, mając chyba z 9 lat dostałem Ligę Polską Manager 98. Chryste, ale to była siermięga. Również pamiętam tylko niekończący się potok pogromów na mej osobie. Po tym wpadła wersja LPM 2000 i w niej w końcu zacząłem wygrywać. 10 lat na karku, nowa gra na premierę i czy było warto? Wtedy nawet to mi się podobało. Wisłą Kraków wygrywałem wszystko i grałem przeróżnymi polskimi klubami, aż do wydania wersji 2002. Opcja łapówki była kwintesencją jakości tej gry ;) ale grałem nie znając nic lepszego. Również gra była prosta i w 2-3 sezony wygrywało się wszystko jak leci. Aż pewnego pięknego dnia dostałem:

 

 

CM 4!

Dla wielu ludzi podobno to jedna z najlepszych gier, przez postęp technologiczny. Możliwe, ale dla mnie to był prawdziwy szok. Przesiadka z słabej polskiej gry o słabej polskiej lidze, gdzie i tak w 2 sezony stawało się potęgą nie do pokonania, na grę gdzie trzeba było się namęczyć i napocić. Ilość statystyk i możliwości była dla mnie wręcz niezmierzona.

Nakręcony 13 letni ja rzuciłem się na to i zacząłem Realem Madryt. A jak. Tyle lat grania Wisłami, Lechami, Legiami i innymi klubami, tyle lat marzenia, żeby zamiast tłuc Real, móc nim pograć w czymś innym niż FIFA. No i się doczekałem. Mój ulubiony duet w ataku Raul - Morientes, Carlos w obronie czy Figo i Zidane w drugiej linii. I szokiem był fakt, że to nie oznaczało łatwych wygranych. Jak każdy korzystałem z taktyki 4-4-2 chcąc widzieć zawsze ulubieńców na boisku, ale miałem problemy z taktykami.

Pamiętam iż po znudzeniu się Realem rzuciłem się na Manchester United. Solskjaer, van Nistelrooy czy Beckham. A to wszystko okraszone podglądem "kulek".

Internet dopiero pojawiał się u nas i nie można było szukać poradników online. Pamiętam, że w jakiejś gazetce pojawiła się płytka z taktykami czy coś i od tego zaczęło się moje kombinowanie z ustawieniami. I pierwsza gra czymś słabszym. Leeds United to nie był wybór z sympatii, a losowy. Do dziś nie znam praktycznie żadnych zawodników tego klubu, ale mam do nich sentyment bo to był mój drugi brytyjski klub. I osiągnąłem z nimi niewiele. Chyba ledwie Puchar Intertoto.

No i w CM4 pierwszy raz pojawiły się reprezentacje. O rany, ależ byłem beznadziejny. Nawet Brazylią nigdy bez trybu 'load -> repeat' nie potrafiłem wygrać niczego. I mimo tego, ten jedyny w mym życiu CM wzbudza we mnie falę nostalgii.

 

 

FM 2006

Po trzech latach przyszedł czas przesiadki. Pamiętam, że bardzo chciałem dostać CM 2006, w końcu 4 katowałem do granic przyzwoitości. Ale rodzice pomylili Championship z Football. Przyjąłem to z pokerową twarzą i z 30 min po otrzymaniu prezentu już był gotów do gry.

Ze zdziwieniem stwierdziłem, że to praktycznie to samo co CM4. Aktualniejsze składy, może trochę płynniejsze 'kropki', więcej komentarzy. No i mam wrażenie, że nowością w porównaniu do CM4 były rozmowy motywacyjne, ale tutaj nie jestem pewien.

To chyba pierwszy manager, gdzie zacząłem solidnie wygrywać (nie liczę polskich pseudo gier). Zacząłem wielkim Realem, a potem Interem Mediolan. Ale to też pierwsza gra, gdy szybciutko mi się to znudziło i rzuciłem się na słabe zespoły. Wróciłem do polskiej ligi i nie osiągałem nic. Bodajże Groclinem wygrałem Puchar UEFA. Dużo więcej grałem ponownie Leeds, którym już udało się wygrać Ligę Mistrzów. Polubiłem ligę angielską wyciągając do poziomu potęgi następnie Wigan. I to co mnie dziwiło, gra nie nudziła mi się mimo nabijania dośc sporych ilości godzin.

Dalej w praktycznie każdym klubie męczyłem 4-4-2 w przeróżnych wariantach. Internet był już powszechny i czytałem conieco poradników.

 

 

FM 2007

Kupiony w wersji 'ruskiego tłoka'. Grałem bardzo niewiele, wróciłem do poprzedniej wersji gdzie miałem zaawansowane kariery.

 

 

FM 2008

Pograłem więcej niż w 07, ale niewiele pamiętam.

 

 

FM 2009

Bezczelnie spiracony tytuł przeze mnie, zagrałem może sezon Lechem Poznań i wróciłem do poprzedniej wersji. Głównie zainteresowany byłem nowym silnikiem 3D. Zobaczyłem, zarechotałem rubasznie i wróciłem do 'kulek'.

 

 

FM 2010

Podobnie jak w przypadku tego co pisał MaKK edytor sprawił, że utonąłem na nowo w tej serii. I również podjarały mnie niższe ligi, aczkolwiek niekoniecznie polskie. Zaczałem jednak w naszej ojczyźnie, jak zwykle jedną z 'potęg'. Wisłą Kraków rozegrałem ponad 30 sezonów. Był to pierwszy raz gdy z polskiego klubu stworzyłem potęgę europejską. Wygrywałem już wczesniej puchary, ale nigdy nie byłem regularnie w ich czubie. To była z resztą dziwna kariera. Czechy były światową potęgą, a goniła ich Bośnia i Hercegowina wraz z Brazylią. Polska była zaś reprezentacyjnie chłopcem do bicia, a moja Wisła to skład głównie... czesko-bośniacki.

Nie rozgrywałem tej kariery jednak 'na raz'. Przerywałem ją innymi startami. Garbarnia Kraków, Warta Sieradz to polskie przykłady, które wyciągałem od zera do bohatera. No może przesadziłem bo Wartą nie wygrałem mistrza Polski w przeciągu 7 sezonów i się znudziłem.

W tej wersji zacząłem też eksperymentować już w pełni z taktykami. Bardzo polubiłem wariant 3-4-3 i 3-5-2. Te dwie formacje idealnie mi 'siedziały' w Wiśle.

Tradycyjnie też w tej grze przejąłem stery Leeds, gdzie nie potrafiłem nigdy wygrać mistrza Anglii (poświęciłem na to chyba z 10 sezonów).

Ah i tryb 3D dalej wzbudzał we mnie śmiech.

 

 

FM 2011

Nie grałem, byłem zatopiony w FM 2010.

 

 

FM 2012

Prawdę mówiąc pierwotnie nei planowałem jej kupować. Ale spalił mi się dysk i zapisy poszły się... smażyć. Na pocieszenie zakupiłem więc nowego FMa, a że przez kilka miesięcy regularnie miałem problemy zdrowotne spoooooro godzin spędziłem w tej grze. Ponadto zapowiadano poprawę wyglądu silnika 3D, a mimo iż widok 2D wystarczał mi, to chciałem widok godny FIFY. No i ten tego... wyglądało to lepiej... ale dalej oglądałem kulki, a nie 3D.

Znowu Wisła Kraków stała się mocnym klubem, ale już nie udało mi się jej zrobić potęgą. No i zagrałem tam tylko ponad 20 sezonów.

Za to znalazłem inną klubową 'miłość'. Holenderskie Go Ahead Eagles przejałem po sezonie gry Legią. Ot postanowiłem jednak odpuścić polską ligę. I spędziłem chyba ponad 20 sezonów tworząc klub na poziomie Realu czy Barcy. W tym zespole katowałem 3-5-2 i 4-5-1 czasem tworząc tak dziwne miksy poleceń, że zastanawiałem się jakim cudem moi zawodnicy nie domagają się mapy przed wyjściem na murawę.

No i katowałem też reprezentacje, ale Polską nigdy nic nie osiągnąłem. Głównie bawiłem się azjatyckimi krajami. Czemu? Diabli wiedzą.

 

 

FM 2013

Kupiony nie wiem sam dlaczego. Chyba już miałem dość oglądania loga FM12 ;) nie grałem bardzo dużo. Ot znowu Go Ahead Eagles i Sparta Praga. No i koreański Gangneung. Najlepiej jednak wspominam zabawę japońskim FC Kagoshima, co z resztą opisywałem na tym forum. 3. liga Japońska na starcie, po 4 latach zdobywcy azjatyckiej Ligi Mistrzów. Tak ekspresowo jeszcze nigdy mi się nie udało. Mimo ilości klubów liczba godzin nie powalała, zwłaszcza w porównaniu z FM12.

 

 

FM 2014

Liczba rozegranych sezonów przebiła znacznie tą z FM13. Warto jednak wspomnieć iż zacząłem korzystać z widoku 3D, w końcu znudzony 'kulkami'.

Na forum zacząłem opisywać karierę Unią Swarzędz, ale nabazgrałem o 3 sezonach, a kariera trwała 31. Wspomnianym klubem pograłem 9 sezonów, w Europie najdalej dotarłem do 1/4 Ligi Mistrzów i chyba 1/2 Ligi Europy. I przez ten zespół przetoczyło się wiele ustawień, ale głównie bazowałem na 4-5-1, w pomocy mając 2xPŚ, OPŚ, OPP, OPL. Główne taktyczne zmiany to zmiana OPŚ na DP lub NŚ tudzież cofanie OPP i OPL do PP i PL. Tym razem nie zahaczyłem w ogóle o Anglię, ani o Holandię, ale pograłem dla odmiany w Italii. W mej karierze Lazio Rzym upadło spadając do Serie B, a ja je odbudowałem i następnie pracowałem nad wzmocnieniem do potęgi europejskiej, ale skończyłem grę.

 

 

FM 2015

Nie posiadłem, nie grałem.

 

 

FM 2016

Gram nadal i chwalę sobie. Kariera opisywana na forum to pierwsza rozgrywka w tym FMie. W między czasie pograłem sobie trochę Realem i FC Kagoshima, ale bardziej jako odskocznia od Hutnika Kraków. Bardzo mi się spodobał kreator managera. No i w końcu widać go przy linii bocznej i może siedzieć w dresie lub garniaku! Woooo!

Pobawiłem się trochę też scenariuszami, ale mnie to nie ciągnie.

Za to na plus wyszła grze współpraca z ProZone. W końcu każdy z nas jest chorym psycholem gapiącym się w tego piłkarskiego excela ;)

Minusem jest fakt, że gra jest wolniejsza, dużo czasu bawię się przeglądając statystyki co strasznie spowalnia progres rozgrywki. Niby to nie przeszkadza bo przecież dalej dobrze się bawię, ale jednak czasem chciałoby się mieć już samych 'generatów' ;)

 

 

Gdybym przypiekany ogniem miał wskazać moją ulubioną część byłby to chyba FM12. Kupiony trochę 'przypadkiem' dostarczył mi ogromnej ilości zabawy.

Czy potrafię wyliczyć dalej. Wahając się myślę, że moje TOP5 wygląda tak:

1. FM 12

2. FM 16

3. FM 06

4. CM4

5. FM 13

 

Nigdy nie kupiłem sam żadnego pudełka, a wspomniane CM4 i FM06 zaginęły w dziejach przeprowadzek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Oo, bardzo fajnie i miło. Będę miał co jutro poczytać w pracy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Rozczarujesz się. Pisane chaotycznie i w pracy ;)

Ale zapomniałem tam wrzucić pytania czy grałeś w jakiekolwiek inne managery, niekoniecznie piłkarskie? I nie mam tu na myśli tych przeglądarkowych pokroju hattrick.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Rozczarujesz się. Pisane chaotycznie i w pracy ;)

Ale zapomniałem tam wrzucić pytania czy grałeś w jakiekolwiek inne managery, niekoniecznie piłkarskie? I nie mam tu na myśli tych przeglądarkowych pokroju hattrick.

Luz, ale poczytać jest.

Nie, nie grałem w zasadzie. Chwilę spędziłem przy Mogulu. Reszta jakoś mnie nie jara.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ja swoją przygodę z managerami rozpocząłem oczywiście od Ligi Polskiej Manager bodaj, że numeru 2001 gdzie grałem Lechem Poznań i byłem wielce zdziwiony, że jest taki słaby ;) Potem była LPM 2003 i 2005 i granie Wisłą i wygrywanie każdego meczu :) Przed FM miałem jeszcze mały romans z FIFA Manager 2008 ;) Tutaj powoli wchłaniałem się w świat strategicznej rozgrywki. Pamiętam, że grałem Chelsea i raz udało mi się wygrać nawet Ligę Mistrzów po pięknych bojach.

 

Teraz przechodzimy do najlepszych managerów na rynku.

Przygodę z FM zacząłem od wersji 2009. Od razu pamiętam zauroczył mnie tryb 3d fajnie było się poczuć jak w FIFIe i widzieć, co robią moi zawodnicy. W tej wersji grałem na przysłowiową „pałę” żadnych poleceń taktycznych zwykła taktyka 4-4-2 żadnego dłubania itp. Bo po prostu nie wiedziałem, że można coś robić żeby lepiej grać myślałem, że nie mam na grę żadnego wpływu :D

 

W tej wersji świetnie mi szło Greckim Panathinaikosem, w którym na skrzydle cuda wyczyniał Ninis :wub: niszczyłem każdy zespół w lidze a w LM doszedłem do ćwierćfinału.

I w tej wersji była to jedyna kariera, która mi dobrze poszła reszta to pomyłka.

 

Kolejna wersja to FM2010. W niego za dużo nie pograłem nie wiem, dlaczego ale ta wersja mi nie pod pasowała Rozegrałem w nim tylko 74 godziny i wylądował na półce ;)

 

FM2011 był kolejnym FM, w którego się jako tako wciągnąłem. Tutaj wreszcie nauczyłem się doboru taktyk i poleceń :D Pamiętam, że długie godziny siedziałem i analizowałem, kogo kupić do mojego zespołu. W 11 grałem tylko mocnymi zespołami gromiłem w lidze grając Chelsea każdego rywala. Były spotkania, że wygrywałem trzema czterema golami. Grałem też kilka sezonów Realem w lidze mi jakoś szło, ale LM nie zdobyłem. Próbowałem chyba jeszcze swych sił, Interem ale tu szło mi już gorzej. Łącznie rozegrałem w tego FM 1730 godzin.

 

Kolejna wersja, którą posiadam to FM 2012. W moim rankingu ustawiłbym go na 2 miejscu. Świetnie mi się w niego grało rozbiłem z rywalami, co chciałem. Nie pamiętam tylko kompletnie, kim grałem, :o Ale musiały być to długie i zacięte rozgrywki, bo przez tego FM spaliłem aż kartę graficzną :D Gdyby nie ten incydent pewnie dalej bym go męczył a tak przesiadłem się na nowszą wersję ;)...

Choć teraz znowu wracam do 12 z nowymi składami i może jakąś nową karierą?

Łącznie rozegrałem w tą wersję 1571 godzin, ale licznik wciąż biję ;)

 

The Best! Najlepszy! Wyśmienity! Numer 1! Dla mnie, czyli FM 2014.

Kim ja w tego FM nie grałem! Pamiętam, że pierwszą karierę od razu po zakupie zacząłem w nim FC Porto. Zrobiłem z tego zespołu taką pakę, że cały świat był u naszych stóp! Wygrałem z Porto 7 pucharów w jednym sezonie!!! Bijąc rekord wielkiej Barcelony, Pepa która tych trofeów zdobyła 6! W tej drużynie miałem czterech piłkarzy, na których opierałem grę. W bramce niezawodny Gomes, który nie wiem ile razy ratował mi tyłek. W pomocy Quintero oraz Casemiro którzy rządzili w tej części boiska a ich genialne asysty i bramki dawały nam punkty i puchary. A w ataku on cudowny, JACKSON MARTINEZ! Tyle ile on strzelił goli dla mojego klubu nie mieści się w głowie. W ostatnim sezonie, gdy wygrałem 7 pucharów w samej lidze zdobył ponad 40 goli dokładając do tego 12 trafień w Lidze Mistrzów. To była piękna kariera, która opisywałem w Maryni ;)

 

Kolejny klub, który prowadziłem w tej wersji to Szachtar Donieck. Z tego klubu z kolei zrobiłem potęgę Ukraińskiej i trochę światowej piłki. Tutaj z kolei miałem trochę więcej gwiazd. W bramce Pyatow w obronie Rakitski i Kryvets a pomocy Taison Bernard Nem a w ataku niezawodny Adriano. Emocją w lidze nie było końca pamiętam, że miałem taki sezon, że o tytuł mistrzowski walczyłem prawie do ostatniej kolejki, ale na szczęście byłem górą. W tej karierze pierwszy raz w życiu, FM zmieniłem klub i to nie na byle, jaki bo na MU, który trochę obniżył loty, ale udało mi się go wyprowadzić na prostą tym bardziej żałuję, że musiałem przerwać tą karierę ze względu na problemy ze sprzętem. O tej karierze mogliście czytać w dziale karier :)

 

Kolejna moja przygoda to kariera Stoke. W nią też mi się wyśmienicie grało. Każdy sezon kończyłem na podium oprócz chyba pierwszego, w którym byłem, 4 ale potem szło mi już świetnie nawet do tytułu mistrza Anglii! Ligi Mistrzów Stoke nie wygrałem czegoś mi zabrakło, ale świetnie się przy tej karierze bawiłem. Zapis tej kariery ciągle trzymam na dysku i może do niej kiedyś wrócę? ;)

 

Przechodzimy do meritum najlepszej mojej kariery w tej wersji! A była to kariera Crystal Palace. Przy niej bawiłem się wyśmienicie! Z popularnych Orłów zrobiłem światową potęgę a cieszyło mnie to podwójnie, bo po pierwsze prawie powtórzyłem karierę z Porto a po drugie opisywałem wszystkie moje sukcesy Crystal Palace oraz Kadry Anglii w dziale karier!

To były cudowne lata od krajowych pucharów do wygrania ligi do świetnych piłkarzy:

Ward, Delaney, Cabaye, Zaha, Townsend, Vietto, Milik, Kane, Payet, Balanta, Gaya i paru moich cudownych herosów :wub: :wub: :wub:

Finał Ligi Mistrzów rozgrywałem na stojącą w garniturze z lapkiem podpiętym pod TV. Dzięki złotej bramce Zahy wygrałem ten finał i wprowadziłem Orły na szczyt sławy!

Ta kariera była też szczególna, bo wreszcie wygrałem też coś z Reprezentacją. Co prawda jak grałem karierę, Stoke prowadziłem Polskę, ale nie osiągnąłem z nią jakiś wielkich sukcesów.

 

Inaczej było w tej karierze z Kadrą Anglii zostałem Vice Mistrzem Europy zdobyłem Puchar Konfederacji oraz w sezonie, w którym z Crystal Palace wygrałem Ligę Mistrzów z Anglią wygrałem Mistrzostwo Świata! Po tym mogłem zrobić tylko jedno zgasić światło i zakończyć tą cudowną karierę!

 

W tym FM mam.Rozpoczętą w dziale karier jeszcze karierę West Hamem, ale na razie jest w zawieszeniu.

To była jest? Mega wersja! Łącznie rozegrałem w nią 1168 godzin i licznik wciąż biję ;)

 

Ostatnia wersje, którą posiadam to FM 2015. W niego jeszcze za dużo nie grałem zacząłem w nim jakąś karierę, Southampton ale była to tylko kariera żeby zapoznać się z tą wersją i szybko ją skończyłem. Mam nadzieje, że wielkie kariery w tej wersji jeszcze przed mną?

Łączny czas rozgrywki na razie w tej grze 29 godzin.

 

Mój ranking FM przedstawia się następującą:

 

1.FM14

2.FM12

3.FM09

4.FM11

5. FM15

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×