Jump to content
tio

Woje Wojmiła

Recommended Posts

„Koniec świata w Roku Pańskim 1420 nie nastąpił. Nie nastały Dni Kary i Pomsty poprzedzające nadejście Królestwa Bożego. Nie został, choć skończyło się lat tysiąc, z więzienia swego uwolniony Szatan i nie wyszedł, by omamić narody z czterech narożników Ziemi. Nie zginęli wszyscy grzesznicy świata i przeciwnicy Boga od miecza, ognia, głodu, gradu, od kłów bestii, od żądeł skorpionów i jadu węży. Świat nie zginął i nie spłonął. Przynajmniej nie cały. Ale i tak było wesoło.” („Narrenturm” A. Sapkowski)

 

Wraz z kłującymi promieniami zachodzącego słońca wbijającymi się pod powieki z bólem wracała świadomość. Otworzył oczy, po chwili oślepiająca czerwień zaczęła formować się w miarę wyraźny obraz, po następnej chwili rozpoznał miejsce; jego własny dom. Powoli rozejrzał się. Obok niego leżała naga kobieta. Pierwsze na co zwrócił uwagę to jej zapach; bardzo mocny i przyjemny. Kobieta wpatrywała się w niego.

 

-Witaj Wojmile. Jak się spało? - uśmiechnęła się. Domyślił się, że była dziwką. Nie pamiętał jednak niczego z wczorajszego wieczoru i nocy. W ostatnich tygodniach niemal codziennie budził się obok jakiejś dziwki, rzadko jednak pamiętał wieczory i noce spędzone z nimi. Nie przypominał sobie aby dziewczynę leżącą obok spotkał wcześniej.

 

-Witaj… - zawiesił głos usiłując sobie przypomnieć jej imię. Wiedział, że to daremny trud.

 

-Mam na imię Świtezianka - jej uśmiech i zapach działały jak kojący balsam. - Nie chciałam cię budzić, a teraz jeśli pozwolisz przyjmę od ciebie zapłatę i pójdę.

 

-Oczywiście - włożył w dłoń dziewczyny dwa grosze. Nadzwyczaj hojna zapłata jak za przyjemność, której w ogóle nie pamiętam - pomyślał. Świtezianka ubrała się szybko, prowokująco pozwalając mu na podziwianie swego ciała i wyszła pozostawiając tylko piękny zapach.

Share this post


Link to post

Tio, Ty będziesz grał w FM-a? Koniec świata, przecież to niemożliwe :o

 

Po prawdzie, wcale nie musisz grać ;)

Share this post


Link to post

@ No ba, jasne że gram :)

 

Ból głowy trochę zelżał, postanowił więc obejrzeć wieczorne wiadomości. Zwlekł się ciężko z łoża, nałożył nogawice i granatowe robe i wyszedł na plac przed dworem książęcym. Hejnalista rozłupującym głowę dźwiękiem trąbki oznajmiał własnie, że zaczynają się wiadomości. Na podwyższenie, służące również za szafot wszedł ulubieniec wszystkich kobiet;

 

- Dobry wieczór państwu. Godzina 19.30 Tomasz z Lisów; wiadomości:

 

- Rozpoczęły się przygotowania do odkrycia Ameryki. Wczoraj rano w Genui na świat przyszedł Krzysztof Kolumb.

 

- Znany banita Lord Lepper z Blokad wraz ze swoją bandą ponownie sieje zamęt na drogach. Pytany o motywy swoich działań powiedział, że chce być polską odpowiedzią na Robin Hooda, tylko w przeciwieństwie do niego nie będzie wspomagał biednych, tylko siebie i kolegów jako, że sami żyją w nędzy.

 

- Nie powiodły się kolejne próby zgładzenia Smoka Wawelskiego. Tylko w tym tygodniu śmierć poniosło szesnastu śmiałków. Jednocześnie rośnie kolejka chętnych do spróbowania swoich sił. Wśród kandydatów są między innymi: Zbyszko z Bogdańca, szewc Dratewka, stajenny Marucha i wiedźmin Geralt.

 

- Już dziś można stwierdzić, że bitwa pod Grunwaldem zakończyła się sukcesem, także finansowym. Z łupów udało się spłacić zaciągnięty kredyt bankowy, a zyski ze sprzedaży pamiątek dawno przekroczyły koszty samej bitwy. Nuty i słowa pieśni "Bogurodzica” promującej bitwę do nabycia w dobrych sklepach muzycznych. – oczy zebranych gapów skierowały się na Wojmiła. Tak, był jedynym w grodzie weteranem, który brał udział w bitwie pod Grunwaldem. Cieszył się dzięki temu wątpliwą sławą bohatera wojennego, a łupy pozwalały mu na płacenie dziwkom tyle ile czeladnik zarabia w tydzień. Tomasz z Lisów kontynuował;

 

- Król Władysław poszukuje miejsca pod nową bitwę. Grody zainteresowane wieczną reklamą w podręcznikach historii proszone są o nadsyłanie ofert. Uwaga, nie zwracamy pieniędzy w przypadku porażki.

 

- Nadal brak sukcesów w walce ze zorganizowaną przestępczością. Banda Jana K. pseudonim Janosik dokonała wczoraj zuchwałego napadu na kupców włoskich i pomimo podjętego pościgu przez straż książęcą nie udało się nikogo schwytać.

 

- Trwają prace nad skonstruowaniem maszyny latającej. W dęblińskiej szkole lotniczej śmierć poniosło czterech przymusowych ochotników testujących nowy model skrzydeł Ikar 2.

 

- Kończą się przygotowania do pierwszego bezstatkowego lotu na Księżyc. Pierwszy w historii kosmonauta, Pan Twardowski, do lotu przygotowuje się na obozie kondycyjnym w karczmie Rzym.

 

- Ogłoszenia drobne:

 

- Młode, bezpruderyjne, chętnie dziewice przyjmę. Smok Wawelski.

 

- Bezbolesne usuwanie zębów w narkozie młotkowej. Kowal Jaśko.

 

- Konia po wypadku sprzedam. Wojmił – tak naprawdę nie miał serca by zabić kulawego ogiera Sorokę. Liczył więc, że znajdzie się ktoś kto go w tym wyręczy.

 

- Oferta małżeńska: Księżniczka Lucinda z Polsatkowa Zapadłego pragnie poślubić przystojnego, silnego, mądrego, szlachetnego, romantycznego i bogatego księcia z rodowodem. Oferty zawierające c.v. oraz aktualny portret proszę przesyłać do zamku.

 

- Swoją żonę Jadwigę za zgubienie klucza od jej pasa cnoty serdecznie przepraszam. Mąż Jan.

 

- Krew ropuch, skrzydło nietoperza, kwiat paproci, ucho kreta - kupię. Czarodziej Tusko.

 

- Na zakończenie wiadomości sportowe

 

- W turnieju rycerskim w Golubiu - Dobrzyniu zwyciężyli ex-equo dwaj rycerze: Lolko z Bolkowa i Bolko z Lolkowa. Niestety nie mogli odebrać głównej wygranej ponieważ w finałowej walce pozabijali się nawzajem.

 

- W turnieju łuczniczym w Londynie zwyciężył Robin Hood przed indiańskim reprezentantem Winnetou i reprezentantem Skandynawii Thorgalem.

 

- Podajemy ciekawsze wyniki potyczek międzygrodowych:

 

- Górnicy złupili do zera Lubinowo

 

- Woje Jagiellonowa spalili Koronowo. Wynik nie został jednak uznany jako, że w boju wzięli udział nieuprawnieni zawodnicy z Lechosławia.

 

- Pokojowym pijaństwem zakończył się remisowy pojedynek Ślązaków z Widzewiakami.

 

- Śmiały atak wojów Vistuli zakończył się porwaniem wszystkich dziewic z twierdzy Legionowo.

 

- I to wszystkie wiadomości na dziś. Zapraszamy na jutro. Dobranoc. – Trębacz ponownie odegrał dżingiel a Wojmił mruknął do siebie;

 

- Przeklęci Legionowcy. Mają świetnych wojów a dają się łupić jakimś kmiotkom. Gdybym to ja był ich wodzem…

 

Słońce zgasło, gwałtowny wiatr poderwał wszystkie śmieci i kurz z gumna, z okna wieży, w której mieszkał czarodziej Tusko błysnęła złowrogo niebieska błyskawica, która trafiła Wojmiła w pierś powalając go na ziemię.

Share this post


Link to post

Ocknął się na środku prostokątnej polany otoczonej dziwnym, wielkim i kolorowym częstokołem. Bolała go głowa i za nic nie mógł sobie przypomnieć jak się tu znalazł i gdzie właściwie jest. Od strony słońca nadchodziła ku niemu gromada mężów w białych strojach. Było ich około trzydziestu.

 

Wojmił rozejrzał się dookoła. Wprawdzie do dziwacznej palisady dzieliła go niemal wiorsta ale biorąc pod uwagę fakt, że ledwo stał na nogach nie miał szans na ucieczkę. Zresztą nadchodzący nie wyglądali na wrogo nastawionych. Niektórzy się nawet uśmiechali przyjaźnie. Wśród przybyłych zauważył kilka dziwnych postaci o brązowych skórach. Kupiec Zacier opowiadał mu kiedyś, że za Wielkim Morzem żyją Diabły o czarnych twarzach.

 

- Matko Boska, przyszły po mnie diabły… – wyjąkał przerażony.

 

- Ech szefie – wysoki chudzielec śmiał się do niego – wiem, że nowy kontrakt to niezła okazja do imprezy, ale wczoraj chyba było ostro co? Wygląda pan na lekko wymiętego? – pokazał na jego strój.

 

- Eeee, to robe z najprzedniejszego sukna kmieciu. Nie to co te wasze chłopskie koszule! - Wojmił spojrzał na swój strój. Zdecydowanie nie były to ciuchy, w ktorych wyszedł z domu.

 

Odziani w chłopskie koszule mężowie spojrzeli po sobie zdezorientowanym wzrokiem.

 

- Trzeba było mu nie polewać tego ruskiego spirytusu – powiedział ten z liczbą „sześć” na koszuli. – Chyba jeszcze nie doszedł do siebie.

 

- A czy my się w ogóle znamy?! – Wojmił irytował się coraz bardziej tym, że niczego nie rozumiał.

 

- Eee, no szefie – znowu odezwał się chudzielec. – Jesteśmy pana drużyną.

 

- Drużyną? Moją drużyną? – zabłysły mu iskierki w oczach. – Czyli, że jestem księciem?

 

- No po zdobyciu pucharu i drugim miejscu w lidze niektóre gazety nazywały pana księciem stolicy.

 

- Ha, kmiecie! Nie wiem jakim cudem stałem się księciem z własną drużyną ale mniejsza o to. Czas szykować wyprawę wojenną!

 

- Całkiem mu się pojebało – swojsko zaklął potężny czarnoskóry Diabeł.

Share this post


Link to post
:respekt: :respekt:

Share this post


Link to post

Drużyna zaprowadziła Wojmiła do jego gabinetu, pokazali mu łóżko i kazali się przespać aż minie mu kac. Po kilku godzinach sytuacja nie uległa jednak poprawie. Stało się jasne, że to poważniejszy uraz psychiczny niż zwykły kac. Ich szef nie wiedział gdzie jest, kim jest i w ogóle wydawał się z innej epoki. Wojmił również domyslił się, że za sprawą czarodzieja trafił w inne czasy. Wprawdzie niczego nie rozumiał poza tym, że ci dziwaczni mężowie uważają go za swojego wodza. A to mogło okazać się całkiem przyjemne. Po bitwie pod Grunwaldem długo leczył rany i nigdy już do wojaczki nie powrócił. Przyjemnie będzie znów poczuć zapach krwi.

- Szefie, który mamy rok?

- Nie mów do mnie szefie, nazywam się Wojmił. Możesz tez mówić książe, ewentualnie wodzu. Tam skąd tu trafilem jest rok 1420. Domyślam się, że teraz jest rok inny.

- Dwa tysiące jedenasty

- Chędożony Tusko! Dobra, rozumiem żeście pod moją komendą. Z kim nam walczyć trza?

 

Trzy dni, wzmocnione alkoholem wystarczyły by Wojmił pojął ten świat przyszłości, w którym przyszło mu walczyć na trawiastych polach bitew, zwanych boiskami. Nie miał najmniejszych problemów z czytaniem, zasady gry w piłkę pojął dość szybko ogladając na DVD kilka meczy Legii z ostatniego sezonu. Zarząd wierzył, że jego problemy psychiczne wkrótce miną i zdoła poprowadzić drużynę do najlepszego sezonu w karierze. A drużyna? No cóż, niech oznaką charyzmy ich menadżera będzie fakt, że wszyscy z nich uwierzyli, że przybył on z roku 1420. Uwierzyli też, że jest on księciem o wybitnym zmyśle taktycznym, który zdoła wykorzystać do zwycięstw w czasach o ponad 500 lat późniejszych.

Jakimś dziwnym trafem ten gość z przeszłości trafił w ciało ich menadżera, który od trzech lat prowadził Legię. Sukcesy miał skromne, zarząd wciąż liczył na mistrzostwo, w ostatnim sezonie skończyło się na

drugim miejscu w lidze oraz wywalczeniu drugi raz z rzędu Pucharu Polski. Oznaką talentów taktycznych Wojmiła miał się okazać nadchodzący wielkimi krokami mecz o Superpuchar z Lechem Poznań.

Share this post


Link to post

FM 2009 9.3.1

Baza danych: duża

Ligi: Czechy (2 liga i wyższe), Anglia (Coca Cola 2 i wyższe), Niemcy (1 liga), Holandia (Eerste i wyższe), Polska (1 i wyższe),Słowacja (1 liga), Hiszpania (adelante i wyższe)

Sezon 2011/2012

Klub: Legia Warszawa

 

Z zapisków Księcia Wojmiła.

Drużynę mam liczebną co w normalnych warunkach byłoby zaletą. Tutaj jednak bitwy toczą się przy udziale 11 wojów ganiających, tfu! za skórzanym balonem. Trzeba więc będzie zrobić niejakie porządki.

Zacznijmy od obsady bramki.

Jan Mucha – 29 letni wojownik ze Słowacji. Mimo zakusów innych drużyn pozostaje z nami. Niezastąpiony, twardy jak stal, mężny jak… mąż. Niemal w każdej kolejce zeszłego sezonu trafiał do jedenastki tygodnia.

Maciej Gostomski – 22 letni wychowanek. W kilku meczach udowodnił, że daje radę jako zmiennik Muchy.

 

Gdyby okazało się, że kontuzja wykluczyła któregoś z tej dwójki, w odwodzie pozostaje aż siedmiu bramkarzy w juniorach (skąd ich tylu,nie wiem), z których najzdolniejszym wydaje się Jacek Skrzyński.

 

Prawa flanka obrony

Wojciech Szala (O PŚ) – 34 letni już w zasadzie emeryt ale nie zawodzący w sytuacjach gdy trzeba z niego skorzystać.

Jakub Rzeźniczak (O PŚ) – 24 letnia gwiazda drużyny, trochę kaprysi, widać poprzedni dowódca go rozpuścił zanadto.

Błażej Augustyn (O PŚ) – 23 latek. Potencjalnie wielka gwiazda, na razie solidny kopacz, który łapie dużo żółtych kartek i któremu przytrafiają się beznadziejne występy.

Tomasz Jarzębowski (O P, DP, PŚ) – 32 letni, bardzo uniwersalny zawodnik. Ze względu na wiek wykorzystywany głównie jako zmiennik.

Dawid Okpara (O PŚ, DP, PŚ) – 21 latek. Młody ale nie widzę go w składzie. Na rzeź z nim! Znaczy na sprzedaż.

 

Podstawowym graczem jest Rzeźniczak, w razie jego kontuzji czy przemęczenia jego miejsce bez obaw zajmuje Augustyn, który często próbowany jest na środku obrony i też daje radę.

 

Lewa flanka obrony.

Krzysztof Strugarek (O LŚ) – 24 lata, najwyższy w drużynie (194 cm). Sprawdza się jako rezerwowy, dopomina się o częstsze występy ale musi poczekać.

Przemysław Wysocki (O L) – 22 lata, na razie podstawowy gracz na tej pozycji.

Tomasz Kiełbowicz (O L/P) – ma 35 lat i to jest główny powód dla którego nie jest podstawowym lewym obrońcą.

 

Na lewej obronie szału nie ma. Mamy poprawnego Wysockiego,niezłego Kiełbowicza, który jednak nie daje rady zagrać całego meczu i Strugarka, który jak na razie jest niewiadomą (mimo, że do klubu trafił już trzy lata temu).

 

Środek defensywy

Dickson Choto (O Ś) – 30 lat. To ten potężny Czarny Diabeł tak mnie wystraszył na początku. Widać boją się go i nasi wrogowie. Świetny i niezastąpiony. Kapitan drużyny.

Maciej Świedzikowski (O Ś) – 21 latek, trafił właśnie do pierwszego zespołu. Typowa zapchajdziura, raczej do sprzedania.

Artur Jędrzejczyk (LB, O Ś) – 23 lata. Zaczyna odgrywać bardziej znaczącą rolę. Kilka niezłych występów, popisał się też kilkoma bramkami po dośrodkowaniach z rzutów rożnych.

 

Środek obrony wygląda nad wyraz ubogo. Stałe miejsce ma Choto a w parze z nim grywa Jędrzejczyk lub Augustyn.

 

Prawa flanka

Miroslav Radovic (WO/OP P) – 27 lat, najdroższy zawodnik Legii (wyceniany na 1,6 mln funtów). Niezmordowany biegacz, który świetnie dośrodkowuje. Gwiazda zespołu, wicekapitan.

Bjarte Karlsen (OP P) – młody, 19 letni Norweg, który trafił do nas z Lyn. Chowamy go na zastępcę Radovica, duża nadzieja na przyszłość.

Radosław Mikołajczak (OP P) – 23 lata – na rzeź z nim!

Paweł Kozub (OP P, N Ś) – 22 lata i nie wiem co z nim zrobić.Jeszcze pomyślę.

 

Na prawej stronie rządzi Radovic, w razie konieczności zastępuje go Karlsen.

 

Lewa flanka

Jacek Krzynówek (OP L) – 35 lat. Przyszedł do Legii w zeszłym sezonie z wolnego transferu by tutaj dożyć swych dni. Wchodzi w końcówkach.

David Vaughan (OP LŚ) – 28 letni Walijczyk, reprezentant swego kraju, który trafił w zeszłym sezonie w wolnym transferze z Blackpool. I był to najlepszy transfer zeszłego sezonu.

Daniel Jezierski (OP L) – 22 letni odrzut z juniorów. Na sprzedaż!

Maciej Korzym (OP L, N) – 23 letnia, niespełniona gwiazda. Wystawiony na sprzedaż za 500 tys. funtów, wkrótce od nas odejdzie.

 

Vaughan zdecydowanie najlepszy, niestety jego zmiennik Krzynówek z trudem wytrzymuje cały mecz.

 

Środek pomocy

Adam Banasiak (OP Ś) – 21 lat, zbyt słaby na pierwszy skład – do odstrzału.

Ariel Borysiuk (DP, P Ś) – dopiero 19 lat a ma już za sobą debiut w reprezentacji, podpora pomocy. Obiekt zainteresowania wielu klubów, mam nadzieję, że mi go nie sprzedadzą.

Edu Ramos (P Ś) – 19 letni Hiszpan – reprezentant kadry juniorów. Ambitny, no i jest skubaniec niezły. Niestety bardzo niezadowolony z faktu, że wchodzi jako rezerwowy.

Celso Borges (OP Ś) – 23 letni reprezentant Kostaryki, jedna z gwiazd Legii. Zazwyczaj niezawodny.

 

Podstawowi gracze na środku pomocy to Borysiuk i Borges. Zmiennikiem dla któregoś z nich bywa Ramos.

 

Siepacze, napastnikami zwani

Radosław Matusiak (N) – 29 letni napastnik wędrowniczek, trafił do Legii przed rokiem z Widzewa. Potencjał ma, rzadko go wykorzystuje.

Benjamin Totori (N) – 25 letni kapitan reprezentacji Wysp Salomona. W zeszłym sezonie zaliczył serię 4 meczy z rzędu, w których zdobył bramkę. Umiejętności nie za duże, za to efektywność niekiedy zabójcza.

Adrian Paluchowski (N) – 23 letnia potencjalna gwiazda. Problemy z wstrzeleniem się w bramkę.

Takesure Chinyama (N) – 28 latek z Zimbabwe. Najwięcej strzelonych goli w zeszłym sezonie.

Maciej Górski (N) – 21 lat – chyba będzie musiał się z nami rozstać.

 

W ataku jest duża rotacja, w zasadzie podstawowym graczem jest Chinyama. Totori, Paluchowski i Matusiak rozegrali podobną liczbę spotkań i trudno jest dokonać wśród nich wyboru.

 

Drużyna jako się rzekło liczna, najsłabiej wypada obrona (co ciekawe, ta obrona straciła najmniej bramek w lidze w zeszłym sezonie – głównie jednak za sprawą Muchy). Przydałby się dobry środkowy obrońca. Niestety w budżecie mam tylko 90 tys. funtów na transfery.

 

Czas pokazać chłopakom jak się walczy! Dawać mi tu tego Lecha!

Share this post


Link to post

Nareszcie jakiś porządny opek z ciekawą fabułą. Ach, to przecież moje klimaty :war:

 

Mam nadzieję, że starczy Ci czasu i chęci do pisania :kutgw:

Share this post


Link to post

Jakbyś mógł, to w wolnym czasie pokaż profil Krzyśka Strugarka. ;)

Share this post


Link to post

Haha nie spodziewałem się, że o Legię chodzi...powodzenia!

Share this post


Link to post

nie mogę się doczekać relacji z meczów, mam nadzieję, że również znajdą się w nich aluzje do XV wieku :D

Share this post


Link to post

Szala to nie emeryt, tylko doświadczony wojownik przecież. A walkę łokciami to ma on opanowaną do perfekcji.Świetnie się na razie czyta tego opka

.

Share this post


Link to post

@ Dzięki, dzięki. Profil Strugarka. A teraz oddaję głos komentatorowi:

 

 

Ze stadionu warszawskiej Legii, gdzie już za chwilę rozpocznie się mecz o Superpuchar Polski pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa wita państwa Dariusz Szpakowski. Niemal 35 tysięcy widzów, spragnionych wielkich piłkarskich emocji czeka już na pierwszy gwizdek sędziego Gila. Ekscentryczny menadżer Legii, który na konferencji prasowej kazał na siebie mówić Książe Wojmił mocno przeżuwa ten mecz. To dla niego szansa na rewanż. Przed rokiem te same drużyny spotkały się w Superpucharze i wtedy górą byli Lechici. Szybko składy. A więc Lech; w bramce Buric, obrona: Bartczak, Lisowski, Cichy… ale już zaczęli więc może później. Legia nie czeka, bo i niby na co? Atak za atakiem, Lech odpowiada z rzadka. Jak te ciche grusze siedzą chciałoby się za wieszczem powiedzieć. Ach jak się teraz Buric wyciągnął! (...) No i już za nami nie za ciekawa jeśli chodzi o bramki, bo tych w ogóle nie było pierwsza połowa w tym meczu. Ciekaw jestem co trenerzy powiedzą zawodnikom w szatni, jak ich zmotywują…

 

- Umiłowany mój Narodzie! Moi drodzy Rycerze! - Wojmił z chęcią wsparłby się na mieczu ale tego akurat pod ręką nie miał. -Powiem wam proste słowa które usłyszałem od króla Władysława przed bitwą pod Grunwaldem, niech one was natchną! Są w życiu każdego narodu wielkie i trudne chwile. Taki właśnie czas nadszedł teraz i dla nas. Los sprawił, że nadszedł dla nas czas wielkiej próby. Od nas tylko zależy jak sobie poradzimy z tą wielka sprawą. Jak wielki jest nasz duch walki i determinacji. Za kilka chwil czeka nas wielka bitwa z Krzyżakami. Wielu z nas w tej bitwie odda swe życie za nasza umiłowaną ojczyznę. Wielu zapewne odniesie srogie rany i bardzo w tej walce ucierpi. Ale nie ma dla nas innego wyjścia. Musimy stanąć do walki!!! To dzień naszego zwycięstwa lub klęski.

No a teraz na boisko i skopać im tyłki!!!

 

Witam państwa ponownie. Druga połowa zaczęła się cztery minuty temu ale łączymy się dopiero teraz żeby mogli państwo wszystkie reklamy w przerwie spokojnie obejrzeć. Dostałem sygnał ze studia, że mają już państwo obraz, więc możemy spokojnie we dwójkę oglądać mecz. Akcja Legii, Paluchowski z lewej strony wbiega w pole karne, wystawia na piętnasty metr Totoriemu, ten strzela, Buric odbija, przy piłce Radovic… Gol! Gol proszę państwa! Radovic! Jak nie strzela, to nie strzela, a jak strzela, to strzela! (...)

 

16.07.2011 Superpuchar Polski

Legia – Lech 1:0

49. Radovic

Share this post


Link to post

Dotychczasowy menadżer Legii przeżył podobny szok jak Wojmił gdy ocknął się w zupełnie obcych czasach. Mieszkańcy grodu byli przekonani, że Wojmiłowi po prostu gorzałka i dziwki padły na mózg. Jedynym, który wierzył w jego bajdurzenia o tym, że przybył z 21 wieku był rzecz jasna czarodzej Tusko. Tajemnicza błyskawica, która zamieniła miejscami Wojmiła i menadżera Legii była efektem ubocznym jego prac nad lekiem na potencję. Przenosiny w czasie zapowiadały się jednak bardziej dochodowo.

Przez kilka dni menadżer nie mówił o niczym innym jak o powrocie, domagał się od czarodzieja natychmiastowego odwrócenia czaru i odesłania z powrotem. Kiedy jednak zorientował się, że jako Wojmił ma tutaj wcale niezłe życie, że w domu ma pokaźny skarbczyk i pełną piwniczkę, przestał zamartwiać się tym jak zespół poradził sobie w Superpucharze i pierwszej rundzie pucharu.

 

- Czyli powiadasz – dopytywał Tusko - że w 21 wieku w ogóle nie ma czarów ani czarodziejów? To jak sobie radzicie z odczynianiem uroków? Jak odstraszacie strzygi i widłogony?

- Strzygi, widłogony, skini i dresiarze leją się między sobą.

- Mimo wszystko w twoich czasach byłbym kimś. Tutaj czarodziej w każdym grodzie, nie mówiąc o tych co na czarno magią się parają. U ciebie nie miałbym konkurencji. Zwykłe puszczenie pioruna kulistego uczyniłoby ze mnie bohatera.

- A umiesz budować stadiony za pomocą magii?

- Raz wybudowałem księciu magiczny zamek. Ale po miesiącu się rozleciał.

- O! Właśnie kogoś takiego nam trzeba!

Nie namyślając się długo, tym bardziej że nie byli całkiem trzeźwi (a może właśnie dlatego) przystąpili do dzieła.

- Kiedy zejdę na dół i stanę tam gdzie stał Wojmił, dolejesz tego płynu do tej retorty i powiesz zaklęcie.

Kiedy Tusko stanął na placu menadżer zrobił to co czarodziej mu polecił. Przez chwilę nic się nie działo a potem z kadzi wybuchł niebieski piorun, odbił się od zwierciadła i wypadł oknem trafiając czarodzieja dokładnie w pierś...

 

Gazeta Wyborcza. 21 lipca 2011

Kaczyński twierdzi, że Tusk zestrzelił Tu-154 piorunem kulistym!

Niecodzienne wydarzenia miały miejsce wczoraj w Sejmie. Podczas czterogodzinnego przemówienienia podsumowującego kadencję przemier Tusk stracił nagle przytomność i spadł z mównicy. Po chwili jednak się ocknął, wstał, uczynił dziwny znak rękoma i z jego dłoni wystrzelił kulisty piorun, który trafił w żyrandol. Nikomu na szczęście nic się nie stało.

Na wieczornej konferencji prasowej, prezes PIS oskarzył premiera o to, że ten osobiście zestrzelił samolot z jego bratem na pokładzie….”

Share this post


Link to post

Piorun kulisty :keke: Mam nadzieję że szybko nie zrezygnujesz z pisania opowiadania.

Share this post


Link to post

Padam na kolana. To jest rewelacyjne :respekt: :respekt: :respekt:

Share this post


Link to post

Wielka polityka nigdy nie zajmowała Wojmiła, tak więc w ogóle nie zwrócił uwagi na zamieszanie jakie wywołał premier. Niestety, już wkrótce premier miał zwrócić uwagę na niego.

Książe Warszawy skupiał się tymczasem na swojej drużynie i przygotowaniach do pierwszego meczu w Pucharze Euro (3 runda), w którym Legia miała zmierzyć się z albańską KS Besa Kavaje. Jedynym zawodnikiem przeciwnika, który wybijał się z szarego tłumu był napastnik Gerhard Progri. Z powodu kontuzji w pierwszym meczu nie mogą zagrać Rzeźniczak i Chinyama. Tymczasem Korzym podpisał kontrakt z hiszpańską Malagą i został sprzedany za 500 tys. funtów. W meczu z Besą Legia była oczywiście faworytem, tym bardziej że pierwsze spotkanie rozgrywała u siebie.

Goście nie oddali ani jednego celnego strzału, Legia za to 12, w tym cztery znalazły drogę do siatki.

 

21 lipca 2011Puchar EURO 3. runda kwalifikacyjna 1 mecz

Legia – Besa 4:0

Paluchowski (28), Totori (44), Krzynówek (kar. 83), Karlsen (89).

 

Szczególnej urody była bramka Karlsena. Po potężnym strzale piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Była to pierwsza bramka Karlsena dla Legii. Rewanż wydawał się formalnością.

Share this post


Link to post

Planowana na 22 lipca inauguracja Stadionu Narodowego nie odbyła się ponieważ stadion ciągle jeszcze nie był gotowy. Robotników kładzących kafelki w stadionowych toaletach niespodziewanie wraz ze świtą odwiedził premier Tusk. Porozmawiał z każdym z murarzy, uścisnął mu osobiście rękę i zupełnie nieprzejęty tym, że organizacja Mistrzostw Europy z powodu opóźnień w Warszawie i Wrocławiu wisi na włosku zapewnił na konferencji, że z pewnością zdążymy. Nazajutrz starszy murarz Stefan Popiołek, przewodniczący nowopowstałej Stadionowej Organizacji Trójek Murarskich ogłosił przed kamerami:

- My, załoga budowy stadionu narodowego zebralismy się na wieść, że nasz ukochany premier zamartwia się opóźniającym się oddaniem obiektu do uzytku. I oto na naszym załogowym zebraniu uchwaliliśmy, że nie zawiedziemy pokładanego w nas zaufania i odpowiemy na nie wzmożonym wysiłkiem i wytężoną pracą. Postanawiamy wykonać trzysta procent normy i oddać stadion 30 sierpnia! Odkąd dłoń nam uścisnął premier ręce same rwą się do pracy!

Wizyta we Wrocławiu nie była nawet konieczna, podobnie mobilizujący wpływ wywarła przeprowadzona z robotnikami telekonferencja.

Przewodniczący PiS domagał się powołania komisji śledczej mającej na celu wyjaśnienie dziwnego zachowania premiera w Sejmie i jego prawdopodobnego udziału w katastrofie smoleńskiej. W Radiu Maryja ojciec Rydzyk nazwał premiera czarownikiem ale ogólnym, pełnym dezaprobaty milczeniem pominął ten wyskok nawet Kaczyński. Kancelaria premiera przypadkowe zniszczenie sejmowego żyrandolu przypisała dolegliwościom premiera będących efektem tak zwanej „choroby peruwiańskiej”. Wyjaśniono, że podeszwy butów premiera (przywiezione z Peru) na skutek długotrwałej przemowy ich właściciela spowodowały silne naładowanie dłoni ładunkami elektrycznymi co w efekcie spowodowało utratę przytomności i niekontrolowane wyładowanie elektryczne. Przeprowadzone ad hoc badania statystyczne wskazały, że notowania premiera po incyndencie wzrosły od dwóch do sześciu procent.

 

Piłkarska Polska żyła tymczasem zbliżającą się inauguracją rozgrywek ligowych. Legię czekał wyjazdowy pojedynek z Cracovią. Menadżer Pasów Waldemar Fornalik poinformował prasę, że nie sądzi by Wojmił zdołał w

tym sezonie doprowadzić Legię do mistrzostwa. W odpowiedzi Wojmił wziął na cel defensywnego pomocnika Cracovii, Bartosza Broniszewskiego i ogłosił, że uważa go za najsłabsze ogniwo zespołu przeciwnika i zamierza je wykorzystać w odniesieniu zwycięstwa. Z Wojmiłem zgodziła się prasa określając Broniszewskiego kulą u nogi. Sam zainteresowany zapowiadał, że postara się nie zawieźć drużyny. Emocje sięgały zenitu.

Share this post


Link to post

Legia była zespołem lepszym. Wprawdzie Cracovia oddała kilka groźnych strzałów ale mecz był pod kontrolą warszawiaków. W dwunastej minucie piłkę na 25 metrze otrzymał Borges i huknął pieknym strzałem prosto w okienko. Kolejne minuty upływały pod kontrolą Legii. Kolejne warte odnotowania zdarzenie miało miejsce w 65 minucie kiedy Szelidze pusciły nerwy i bez sensu odepchnął Vaughana. Czerwona kartka a dwie minuty później idealne podanie Radovica wykorzystał Paluchowski.

 

24 lipca. Ekstraklasa

 

Cracovia Kraków – Legia Warszawa 0:2

Borges (12), Paluchowski (67)

 

Broniszewski dzielnie znósł presję i zagrał na zwykłym dla siebie, przeciętnym poziomie.

Do Legii dołączył z Tempere United za 40 tys. funtów 21 letni obrońca Sami Sjosten (O PŚ WO P). Według scauta prezentuje poziom zblizony do Radovica (i chyba dlatego zażądał gwiazdorskiego kontraktu). Wojmił liczył na to, że okaże się solidnym wzmocnieniem defensywy i pokaże na co go stać szczególnie podczas stałych fragmentów gry.

 

Rewanż z Besa wydawał się formalnością stąd szanse gry otrzymali rezerowowi Gostomski, Strugarek, Karlsen, Ramos. Zadebiutował również Sjosten i trzeba przyznać, że wypadł nad wyraz dobrze wypracowując bramkę. Prasa albańska liczyła na udany rewanż i przewidywała rozstrzygnięcie dwumeczu w rzutach karnych. Swoimi typowaniami wprawili legionistów w dobry humor. Mecz nie był tak jednostronny jak ten w

Warszawie ale Legia kontrolowała grę a dwie bramki zdobył Paluchowski, który wyrasta na prawdziwego lisa pola karnego.

 

28 lipca 2011 Puchar EURO 3. runda kwalifikacyjna. Rewanż

 

Besa – Legia Warszawa 0:2

Paluchowski (5, 87)

 

Zupełnie niespodziewanie nowym menadżerem reprezentacji Polski został Michał Żewłakow.

Share this post


Link to post

W ostatni dzień lipca Legia zmierzyła się na własnym boisku z Koroną Kielce. Zespół w doskonałych nastrojach po wyeliminowaniu Besy bez problemów poradził sobie z przeciwnikiem. Kolejne dobre spotkanie zagrał Sjosen, po którego wrzutce z rzutu rożnego padła jedna z bramek. Kolejną bramkę do swojej kolekcji dołożył Paluchowski. Zawodnikiem meczu został środkowy obrońca Jędrzejczyk, który nie dość, że nie przegrał żadnego pojedynku główkowego to zdobył też bramkę (to on zamienił na gola dośrodkowanie Sjosena z rzutu rożnego).

 

31 lipca 2011. Ekstraklasa

 

Legia Warszawa – Korona Kielce 3:0

Jędrzejczyk (19) , Paluchowski (23), Totori (89)

 

Lipiec okazał się bardzo udanym miesiącem dla drużyny – po dwóch kolejkach liderowała w ekstraklasie, Wojmił niemal został menadżerem miesiąca, bramka Borgesa z meczu z Cracovią wybrana została bramką miesiąca a wśród najlepszych piłkarzy lipca na drugim miejscu znalazł się Vaughan a na trzecim Mucha.

 

Wojmił z zamiłowaniem oddawał się taktyce siania zamętu w szeregach przeciwnika. W meczu z Polonią Bytom przyniosło to nadspodziewanie dobre rezultaty. Z obserwacji wynikało, że najmniej opanowanym zawodnikiem ich druzyny jest lewy obrońca Mariusz Soska. Komentarz w prasie, że Legia wykorzysta ten najsłabszy punkt podchwycili dziennikarze. Morale Soski padło na twarz i w rezultacie zagrał koncertowo… dla

Legii. W 24 minucie dał się jak dziecko ograć w polu karnym Radovicowi, który dzięki temu zdobył bramkę a trzy minuty później doszedł do wrzenia. Po wyjściu piłki na aut kopnął wściekle Wysockiego i udział w meczu na tym zakończył. W efekcie Legia gładko wygrała 3:0.

 

5 sierpnia 2011. Ekstraklasa

 

Polonia Bytom – Legia Warszawa 0:3

Vaughan (4), Radovic (24), Borysiuk (78)

 

W kolejnej rundzie Pucharu EURO Legię czekał dwumecz z belgijskim Club Brugge. Faworytami byli oczywiście Belgowie ale Wojmił nie tracił wiary. Jego drużyna też.

Wojna psychologiczna przynosi czasem efekty odwrotne do zamierzonych. Bramkarz Brugge wprawdzie zdenerwował się zaczepkami Wojmiła ale w meczu był zmobilizowany i nie popełnił błedu.

Belgowie przerwali Musze świetną passę 450 minut bez wpuszczenia gola.

 

11 sierpnia 2011 Puchar EURO, 4 runda kwal., 1 mecz

 

Legia Warszawa – Club Brugge 2:1

Borysiuk (56), Totori (kar. 88)

 

Legioniści jechaliby na rewanż w lepszych nastrojach gdyby karnego podyktowanego w 90 minucie wykorzystał Krzynowek. Sprawa awansu pozostawała jednak otwarta.

 

 

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...