Jump to content
wenger

Wielka rodzina

Wyniki są wiążące.  

87 members have voted

You do not have permission to vote in this poll, or see the poll results. Please sign in or register to vote in this poll.

Recommended Posts

To mój debiut w FM 2008, więc wszystko wydaje mi się zupełnie nowe...

-------------------------------------------------------------------------------------

 

 

"Nasiona marchwi wsadzamy do rowków o głębokości 3 cm…"

 

Hm… mam sobie linijką te rowki odmierzać?

 

"…Po przysypaniu nasion ziemię ugniata się np. tylną częścią grabi i podlewa obficie, ale na tyle ostrożnie, aby nie wypłukać nasion. Aby rośliny wytworzyły silne i zdrowe korzenie, należy przerwać siewki tak, ale można także użyć specjalnych taśm, tzw. siewników…"

 

O co tutaj chodzi? Nigdy sobie z tym nie poradzę. Jakie taśmy, jakie siewniki?

 

"…Po obowiązkowej przerywce rośliny powinny być od siebie oddalone o około 1,5-2,5 cm. Okres wegetacji roślin wynosi 90-110 dni."

 

Ciekawe, ile moja wegetacja będzie trwała? Piękny okres, nie ma co. Wcześniejsza emerytura, czy urlop dla podratowania zdrowia – nieważne jak to się nazywa. Ważne, że mam święty spokój, jestem daleko od piłki, żyję bez stresów, nic mnie nie obchodzi – tylko ja i wiedźma. Sadzę sobie warzywa w ogródku, zbieram liście w sadzie, podcinam żywopłot… sielanka, istna sielanka. Taaa… piękny jest żywot emeryta. Wstajesz i szukasz sobie zajęcia, żeby nie dać się zwariować.

 

- Wengerku, wyciąłeś te chwasty pomiędzy rabarbarem?

- Tak kochanie!

- A róże podlałeś, jabłoń opyliłeś?

- Tak kochanie, jakże mógłbym zapomnieć!

- To teraz weź te bratki i posadź do doniczek, wiesz, do tych co stoją w komórce.

- Dobrze kochanie, jeszcze pójdę do sklepu po mleko, nakarmię króliczki, pozbieram porzeczki na kompot i przylecę do ciebie na skrzydłach!

 

Taaa… błogi stan… relaks… nuda… cholerna nuda… jak długo tak wytrzymam?

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Helikopter zawirował mi nad głową w momencie, kiedy młode sadzonki kalarepy miałem wsadzać do świeżo rozkopanej ziemi. Ogromne tumany kurzu pokryły cały ogród, a pilot spokojnie osadził maszynę tuż przed moim tarasem. Robotę diabli wzięli - co to, kto to? Poleciałem po strzelbę, bo nie mogłem darować temu, co mi zniszczył kilkunastugodzinną pracę. Z helikoptera wysiadł Arnold Schwarzenegger i w mundurze pułkownika (a może generała?) skierował się w moją stronę.

 

- Wenger, przysłał mnie „stary”, jest robota dla ciebie. Wróg zabija nasze żony i córki, gwałci teściowe, podobno ma bombę atomową i chce zawładnąć światem.

- Arnoldzie, chyba ci się filmy pomyliły? Powiedz tym z Hollywood, że mi zapłacą za zniszczone grządki.

- Zaraz…

 

Arnold wyszperał jakieś scenariusze, poskrobał się po wyciągniętej szczęce i po chwili namysłu odparł:

 

- Znalazłem! Wenger, szef wzywa, bo chce Ci powierzyć misję specjalną. FM 2008 znalazł swoją tarczę obronną, jest klub, którego nikt, oprócz ciebie, nie jest w stanie uratować. Potrzebujemy Cię, musisz wrócić do zawodu.

- Nic z tego, jestem na emeryturze i gówno mnie obchodzą wasze problemy.

- Forumowicze mieli rację, jesteś mientki, boisz się nowego zadania, dlatego siedzisz tutaj w tej dziurze z tą paskudną czarownicą i umierasz. Wenger, ty już jesteś jak ta wegetująca roślina. Powiedzieli mi: „Nie jedź tam, to stracony czas, on już nie wróci”.

- I mieli rację, daj mi spokój, nie namówicie mnie.

- Jeśli nie weźmiesz tej drużyny, to wyślemy tam kogokolwiek. Nie poradzi sobie, to pewne, i wszyscy będą musieli przerzucić się na FM 2009. To będzie dopiero katastrofa!

 

Byłem w rozterce. Nagle spokojne życie u boku wiedźmy stanęło pod znakiem zapytania. Adrenalina, stres, zapach treningowego boiska, blask jupiterów i kamery wycelowane we mnie co niedziela - czy tego mi było trzeba? Śmigła helikoptera przeszyły powietrze, maszyna była gotowa do startu…

Share this post


Link to post

Nareszcie :) to lepiej obejmij ten klub, bo ja zamierzam jeszcze w 2008 trochę pograć a w 2009 gra się dupnie jak dla mnie... ;)

Share this post


Link to post

Coś nie mogłem spać, włączam kompa, patrzę... a tu Wengerek z nowym opkiem ruszył :jupi:

Może to zajęcie drugiego miejsce w głosowaniu zmobilizowało Cię do szybkiego rozpoczęcia kariery nr 1 w 2009r? :>

Share this post


Link to post

Dobrze, że nie musieliśmy długo czekać!

 

A i FM 08 to jedna z najlepszych wersji! ;)

Share this post


Link to post

Mi bardzo długo zeszło pełne przekonanie się do 08, ale teraz jakoś specjalnie nie żałuję. Kilka ładnych sezonów rozegrałem i gra się całkiem przyjemnie.

Tego życzę i Tobie, no i piiiiiiisz jak najszybciej! :]

Share this post


Link to post

Ależ ja nie mam zamiaru grać, założyłem temat, abyście mogli się gdzieś wpisywać… :keke:

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Helikopter powoli odrywał się od ziemi. Zrezygnowany Arnold machnął ręką i zajął miejsce obok pilota. Targały mną wewnętrzne rozterki, zastanawiałem się, decyzja dojrzewała. Nagle zerwałem się jak stumetrowiec w olimpijskim finale, nie patrząc na truskawki, łamiąc maliny, przeskakując przez wielgachne dynie. Złapałem się płozy helikoptera w ostatnim momencie. Moja wiedźma siała mak i zbierała konopie na tyłach domu. Widząc, co się świeci, rzuciła wszystko w cholerę i na miotle dopadła nas na wysokości 15 metrów. Arnold złapał mnie za rękę i krzyczał: „Wskakuj!”. Wiedźma trzymała mnie za buta i krzyczała: „ Nie odchodź!”. Znowu byłem w rozterce, szkoda było tego buta… A niech to, zdjąłem buta i wskoczyłem do wnętrza maszyny.

 

- Wracaaaaj!!! – krzyczała wiedźma.

- Będą twoim kopciuszkiem moja księżniczko! – odpowiadałem, a łzy napływały mi do oczu.

 

Na dole też działy się dziwne rzeczy. Oto jakaś znajoma sylwetka wyskoczyła zza krzaków i zaczęła wydzierać się na całe miasto:

 

- Wiedźmo, bohaterko mych snów, gorąca kochanko moich nocy, wracaj!

- Idź do diabła Pitu, potrzebny mi byłeś jedynie do poprawy wizerunku. Ładnie wyglądałam u twego boku na pierwszych stronach regionalnych gazet.

- Ach, to tak? Ty stara latawico, giń, przepadnij! – wtrąciłem się do tej dziwnej konwersacji, drugim butem odpychając wiedźmę, która próbowała wedrzeć się do kabiny. Stara siedząca na miotle straciła równowagę i wyrżnęła w przelatującego bociana. Za chwilę przyfrunęły niebieskie ptaki i ze srogą miną zaczęły wypisywać jej słony mandat. A ja już byłem daleko, bardzo daleko…

Share this post


Link to post

Co szkodziło zabrać ze sobą Wiedźmę? Pomogłaby Ci w nowym klubie. :eusa_snooty:

Share this post


Link to post

Sprawdziło się proroctwo :keke:

oczywiscie ze tak, ale nie zamykam jeszcze zeby inni mogli swoj ostatni wpis tu zamiescic :)

btw. ladnie zamknales opka - rowno z koncem roku :)

następnego może zaczniesz z początkiem nowego roku :>

Share this post


Link to post
Nareszcie :) to lepiej obejmij ten klub, bo ja zamierzam jeszcze w 2008 trochę pograć a w 2009 gra się dupnie jak dla mnie... ;)

Popieram kolegę ;]

Share this post


Link to post

czekam na kolejną część

Share this post


Link to post

Jak zauważył Floter moje proroctwo się sprawdziło i dobrze :jupi:

Share this post


Link to post

Hurra! Wenger znowu pisze

 

 

OCENZUROWANO NA ŻYCZENIE AUTORA

:kekeke:

 

Życzymy ci wszyscy drugiego Pitu!

Share this post


Link to post
Hurra! Wenger znowu pisze

Życzymy ci wszyscy drugiego Pitu!

Edytuj tego posta, proś Adminów, aby go wyrzucili - nie daruję Ci tego! :> :x

Share this post


Link to post

Łaziii > Jak kocha, to na miotle przyfrunie!

---------------------------------------------------

 

Lśniący, perfekcyjnie skrojony dywan bił w oczy soczystą czerwienią i wchłaniał z radością blaski wiszących pod sufitem neonów.

 

- Profesorze, krawat, krawat popraw! – przepychając się przez tłum, próbowałem na migi wytłumaczyć panu rektorowi, o co mi chodzi.

 

Profesor zganił mnie wzrokiem, jakby chciał powiedzieć: „Nie teraz, nie przeszkadzaj, bo się potknę i będzie Gafa 2008”. Nic dziwnego, u jego boku szła piękna, długonoga brunetka w bardzo skąpej, aksamitnej sukience. Nasz laureat szedł dumny jak paw, wokół rozdawał uśmiechy i robiąc niewinną minę starał się tłumaczyć, że ten długonogi cud natury, to nie jakaś zwykła studentka, ale świeżo upieczona pani doktor, która właśnie zaczynała swoją habilitację.

 

- Wenger, nie żal ci? – zagadnął Łaziii, obejmując mnie przyjacielsko ramieniem.

- Żal? Być tuż za legendą polskiej sceny to wielki zaszczyt, to tak jakbym wygrał. A poza tym, kilka bardzo pochlebnych opinii znaczy dla mnie więcej, niż setka bezimiennych głosów.

- Ale byś pięknie wyglądał na tym czerwonym dywanie z wiedźmą u boku – rozmarzył się stojący obok Raulb. – Dałbyś mi wyłączność na zdjęcia, zbiłbym na tobie fortunę!

 

Po części oficjalnej wszyscy ruszyli do suto zastawionych stołów. Piliśmy i jedli do białego rana, a Raulb robił setki zdjęć, które trafiły później na czołówki najbardziej poczytnych gazet.

 

W samo południe zameldowałem się u szefa, który bez zbytnich kurtuazji i niepotrzebnych wstępów od razu krótko i rzeczowo przedstawił mi sprawę.

 

- Masz tutaj bilet, ale wcześniej odwiedź swoją rodzinę, bo nieprędko Ciebie zobaczą. Nie życzę Ci powodzenia, życzę stalowych nerwów i bardzo długiego pobytu, bo to będzie oznaka, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

 

No to wziąłem ten bilet i wsiadłem na prom płynący przez Bałtyk. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy dopłynąwszy do brzegów Skandynawii, zobaczyłem grupkę kibiców skandujących moje nazwisko i trzymających w górze ogromny transparent:

 

„CHOĆ, JESTEŚ WINIEN GO DO KLUBU,

TY WISISZ JEJ FANÓW,

CHOLERA, JESTEŚ WINIEN ON NA ŚWIAT”

 

Kamień spadł mi z serca, ich znajomość języka polskiego była taka sama jak moja znajomość języka szwedzkiego…

Share this post


Link to post

Nie zdążyłem łzy uronić nad Klątwą (pogrzebię w pracy nad jakimś zaklęciem - czyli odzyskiwaczym plików, może coś znajdę, skutecznego :) )

 

A tymczasem mam zaszczyt donieść, że jako nagroda za II miejsce w konkursie na opka roku Wengerowi przypadła taka oto zdobycz na czerwonym dywanie; choć sam zainteresowany długo się lampił na inne potencjalne uciechy, które, po opuszczeniu wiedźmy, przypadną mu w udziale :P .

Share this post


Link to post
- Ale byś pięknie wyglądał na tym czerwonym dywanie z wiedźmą u boku – rozmarzył się stojący obok Raulb. – Dałbyś mi wyłączność na zdjęcia, zbiłbym na tobie fortunę!

Panie kochany - szacunku trochę dla kobiety, której tak wiele zawdzięczasz. Wielką literą pisz jej imię, profesję, przydomki i wszystko, co z nią związane. Amen.

 

Szczerze powiem, że też przymierzam się do Skandynawii. Obyś nie ubiegł mnie z klubem, który będę chciał objąć :eusa_pray:

Share this post


Link to post
Szczerze powiem, że też przymierzam się do Skandynawii. Obyś nie ubiegł mnie z klubem, który będę chciał objąć :eusa_pray:

Pod tym czarnym paskiem u Leeona kryje się odpowiedź. Gdybyś był szybszy, to już byś wiedział :)

 

Może by tego Leeona zamiast wróżki zatrudnić? Jasnowidz, przewidział, gdzie się wybieram :-k

Share this post


Link to post

Heh, wiedziałem, gdyż sam ten zespół w trybie HC próbowałem objąć, po długiej walce nie udało mi się utrzymać w lidze... Jednak czytając twój niezwykły esej o twojej przygodzie z Durango głęboko wierze że u ciebie będzie inaczej!

 

Cóż jeszcze mogę napisać, do tej niezwykłej przygody z tym oto tajemniczym zespołem zmotywowałeś mnie ty mój drogi wengerze swoim nietuzinkowym tekstem. Chciałem być jak drugi ty, mieć drugiego Pitu, poznać piękną wiedźmę.... No dobra rozmarzyłem się trochę, w każdym razie życzę wielu sukcesów!

Share this post


Link to post

wieś czeka na klub... :>

Share this post


Link to post
Może by tego Leeona zamiast wróżki zatrudnić? Jasnowidz, przewidział, gdzie się wybieram :-k

Tobie nie potrzeba jasnowidza, tylko Wiedźmy, co Ci będzie denaturatem pole bramkowe skrapiać i różne eliksiry przygotowywać :diabelek:

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...