Jump to content


KONKURS "CM FORUM - KARIERA FOOTBALL MANAGERA" WYSTARTOWAŁ!

Do wygrania 2 egzemplarze gry FOOTBALL MANAGER 2020!

REGULAMIN KONKURSU


Feanor

ModTeam
  • Content Count

    9201
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    77

Feanor last won the day on June 21

Feanor had the most liked content!

Community Reputation

5303 Bardzo lubiany

About Feanor

  • Rank
    Spirit of Fire
  • Birthday 04/10/1974

Informacje

  • Wersja
    FM 2012
  • Klub w FM
    Liverpool FC
  • Ulubiony klub
    Liverpool FC
  • Skąd
    Chodziez
  • Płeć
    Mężczyzna

Kontakt

  • Website URL
    http://minaskolmar.blogspot.com/

Recent Profile Visitors

26916 profile views
  1. Feanor

    Polityka wewnętrzna

    To brzmi nawet ok, ale... to by pewnie znaczyło, że jakieś wtyki Jarosława potwierdziły, że jednak żadnych termonuklearek Ziobro nie trzyma w szafie. Aż dziwne.
  2. Feanor

    Polityka wewnętrzna

    Ale Ziobro ma (chyba) na tyle silną pozycję, że chyba powtórka z secesji nie jest możliwa. Ileż on rzeczy może mieć w rękawie po czterech latach w MS...
  3. Feanor

    Polityka wewnętrzna

    Piebiak wraca teraz do togi sędziowskiej, tak? I będzie teraz obracał się wśród normalnych sędziów, tak? ojej
  4. Feanor

    Polityka wewnętrzna

    Kiedyś Leski bodajże na ćwierkaczu prowadził codzienne streszczenia gadzinówki, ale chyba po dwóch latach się poddał. Pamiętam, jak wrzucił fragment ich zajawek, gdzie była taka zbitka materiałów ...(głos z offu, na wizji Morawiecki idący przez jakąś fabrykę) gospodarka przeżywa rekordowe wzrosty, budżet państwa jeszcze nigdy nie był w tak dobrym stanie cięcie (przemawiający Schetyna) to jest bardzo zła wiadomość cięcie, następna zajawka.
  5. Feanor

    Polityka wewnętrzna

    Czyli może sobie już wniebowstąpić?
  6. Feanor

    Kącik absurdalny

    Nikt nie uświadomił jeszcze tych małych, jakie są implikacje czasownika, który z takim uczuciem używają?
  7. Feanor

    Polityka wewnętrzna

    Do znudzenia, po raz kolejny: takie afery nie zabiorą PiS nawet pół procenta poparcia.
  8. Jesteś pewien, że Zaha miałby pierwszy skład w top6? City nie, Pool nie, Spurs nie, ManU raczej nie, Arsenal nie, Chelsea nie wiem w sumie. Everton wydaje się być bezpieczniejszą dla niego opcją.
  9. 2 Sigmarzeit 2499 Kahlenberg był małą mieściną, znajdował się tam jednak warsztat zaskakująco kompetentnego płatnerza. Na którego nie było nas teraz stać... Po krótkich poszukiwaniach trafiliśmy na ciekawy kontrakt. Bardzo ciekawy kontrakt. Odzyskać Słoneczną Pieczęć z Zapomnianej Krypty. Bardzo ciekawy kontrakt. Samo odzyskanie reliktu nie było trudne, ale... nagle zewsząd pojawili się nieumarli. Słyszałem już o takich historiach, ale słyszeć o chodzących szkieletach i zobaczyć je po raz pierwszy to zupełnie różne historie. Dziesięć animowanych, starożytnych, uzbrojonych trupów zamierzało obronić nienaruszalność Krypty. Nie byliśmy na nie przygotowani. Naszym największym wrogiem okazało się być zmęczenie. Trupy niełatwo się zabija, można to zrobić, ale to żmudna, długa robota. Dłonie drętwieją, mięśnie płoną, pot zalewa oczy słoną falą. Gdyby nie fakt, że gęsty las zmusił martwiaki do przedzierania się do nas kolumnami, pewnie nie pisałbym teraz tych słów. Szybko się też okazało, że nasza broń dystansowa średnio sprawdza się przeciw tak bardzo ażurowym przeciwnikom. Konrad Pies... Konrad zrozumiał to za późno, gdy nieme szkielety podeszły tuż pod jego pozycję. Jeszcze teraz słyszę jego agonalny wrzask. Był ze mną od początku, jeszcze od Gwardii Wuppertalskiej... Biała śmierć parła ku nam nie bacząc na własne straty. Tostig powalił jednego z nich tylko po to, by zostać zadźganym jakimś antycznym, przerdzewiałym pałaszem pamiętającym pewnie czasy, gdy w Khemri żyli jeszcze wielcy królowie. Jego śmierć wyrwała w naszym centrum wielką dziurę, przez którą zaczął wlewać się upiorny totentanz. Próbujący załatać tę lukę Bernhard też padł na leśne runo (potem okazało się, że przeżył, aczkolwiek już bez nosa: ten człowiek ciągle gubił jakieś części ciała). Dopiero Casimir zamknął wyłom, powalając kolejnego nieumarłego. Śmierć Konrada na prawym skrzydle zmusiła mnie do wsparcia coraz bardziej panikującego Heimrada Sveinem. Ten ze zwykłą sobie metodycznością unicestwił dwa atakujące szkielety, niestety nie zdążył uratować trubadura: Heimrad był trzecim poległym bratem tego dnia. Na lewej flance szalał Wolfram. Szybko pozbył się bezużytecznego łuku i wziął się za młot bojowy, którym zgruchotał trzech kolejnych przeciwników, wsparty przy tym przez Zorna i Sigurda. Wszystko trwało zaledwie kilkanaście minut. Dla nas miało to wymiar wieczności. Trzech zabitych, dwóch ciężko rannych (Halsten stracił ucho). Pieczęć była nasza. Ale nie Konrada. Nie Psa. Awans: Zorn Raibernsson: 2 lvl
  10. Feanor

    Seriale telewizyjne

    Obejrzałem połowę pierwszego sezonu. Aktorstwo drewniane, Filip Piękny przygłupi (!!!!!), serial wita nas full scale szarżą Ubogich Rycerzy na murze Akki (afaik), nie ma Jakuba de Molay (wtf?), fabuła to... ech.
  11. 33 Pflugzeit 2499 481 koron Dornwacht powitało nas podobną chłodną wzgardą, jak kilkanaście dni temu, gdy byliśmy tam po raz pierwszy. Może dlatego właśnie przyłączył się do nas miejscowy outsider, Ferdinand, okryty powszechną infamią po tym, jak jego najstarszy syn zamordował pięciu pozostałych i zbiegł. Złamany i pogardzany: tak, Ostrza były dla niego dobrym wyborem. Wróciliśmy do Brunnenlandu i tu fortuna uśmiechnęła się do Wolframa, chcącego przecież wyrwać się z Droughtshire. Kontrakt na eskortę karawany do Treitenburga! Co prawda tylko za 210 koron... ale zważywszy na okoliczności, zgodziłem się bez wahania. Do stolicy Gunbaldów zatem! Treitenburg wznosił się w gorącej krainie zwanej Suderos. Pierwszy raz w Księstwach granicznych zobaczyłem tu kamienny kasztel: pomnik siły Gunbaldów, wzniesiony tu prawie sto lat temu. Gospodarze zamku nie zamierzali rozmawiać z gromadą podobnych nam obszarpańców, więc po zarekrutowaniu jeszcze jednego brata (włóczęga Tostig) ruszyliśmy w nieznane, na północ. Opuściliśmy w ten sposób stepy i dotarliśmy do Wideacre, rozległej, częściowo zalesionej krainy znajdującej się również pod panowaniem Gunbaldów. Wznosiło się tam górnicze miasteczko Adlerstein, które akurat urządzało sobie festyn którego główną atrakcją było palenie czarownic. Łowcy czarownic... Wolfram, Konrad Pies i ja spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo, bez słów uznając, że nie zagościmy tu długo. Jak na życzenie pojawił się przy nas Rudolf, lider miejscowej gildii kupieckiej szukający eskorty dla karawany zmierzającej do Kampaborgu daleko na północy, za 1080 koron. Zgodziłem się natychmiast. Przewidując kłopoty na drodze (ponad tysiąc koron!) nająłem jeszcze miejscowego gawędziarza Halstena i ruszyliśmy na północ. Ja i dwunastu zbrojnych. Dwunastu. Kampaborg było miastem o wielkości niewiele ustępującej Wuppertalowi, nie miałem pojęcia, że w Księstwach cywilizacja potrafiła zapuścić aż tak głębokie korzenie. Jej cytadela górowała nad Ragnar`s Range, rozległą, bogatą krainą znajdującą się na pogórzu Czarnych Gór. Czarne Góry! Za nimi już Imperium, na razie dla nas niedostępne... Kampaborg był jednym z ośrodków władzy rodu Thurah, o którym mroczne pogłoski słyszałem już w "Srebrnym Jeleniu" w Brunnenlandzie. Truciciele. Potajemni wyznawcy Chaosu. My żadnych dowodów na ich mroczne powiązania nie zauważyliśmy, tym niemniej nie było tu dla nas kontraktów, więc po zarekrutowaniu miejscowego czeladnika Zorna Raibernssona i uzupełnieniu zapasów, ruszyliśmy dalej. Pewność siebie to suka. Idąc traktem przez Ragnar`s Range trafiliśmy na trop liczącej sobie ośmiu ludzi bandy. Przewaga liczebna kusiła, więc puściliśmy się w pogoń... która nas drogo kosztowała. Banda była doświadczona, co swym życiem przypłacili żebrak Diethelm i nieszczęśliwy ojciec Ferdinand. Królem polowania po naszej stronie okazał się Casimir z czterema powalonymi zbirami, po jednym dorzucili Sigurd, Wolfram, Svein i Heimrad Trubadur. Ruszyliśmy dalej, do Kahlenbergu. Sigurd, First to Fight Awanse: Hakon Górnik: 3 lvl Heimrad Trubadur: 2 lvl
  12. 26 Pflugzeit 2499 1171 koron Wolfram zawsze miał w sobie coś, co pchało nas przed siebie. Wiem o tym najlepiej, wychowaliśmy się razem. To on wpadł na pomysł, by opuścić rodzinną wioskę i przenieść się do pobliskiego Wuppertalu. To on kilka lat później uznał, że zamiast naprawiać kolczugi gwardzistów barona Reinharda, sami moglibyśmy być gwardzistami. On też wybrał Księstwa Graniczne jako cel naszej ucieczki, gdy wybuchła afera z Horstem Apfelbachem. Brunnenland nam się podobał. Miał zgrabne kamieniczki z szachulcowymi ścianami, na rynku co dwa dni usuwano nieczystości, a w ratuszu panował intrygujący brak szaleńców u władzy. Ale Wolfram nalegał na wyjazd, więc wyjechaliśmy. Niespokojna dusza Wolframa wymyśliła, że czas już odwiedzić stolicę dominium Gunbaldów, czyli znajdujący się na południowym zachodzie Treitenburg. Nie była to krótka podróż, w jej trakcie zatrzymaliśmy się w małej, rybackiej osadzie Seekamp, w której poza świątynią Mananna nic ciekawego nie było widać. Nasz trubadur orzekł, że nigdy jeszcze nie był w takiej dziurze i zaraz opisze swoją rozpacz w nowej pieśni. Gdy zaczął jej pierwsze wykonanie, z pobliskiego ratusza wyszedł brodaty mężczyzna o twarzy oszpeconej ospą. Mattis Pieniężnik, jeden z tutejszych rajców. Tajemnicą pozostanie, co zamierzał wykrzyczeć Heimradowi, bo gdy zobaczył naszą zbrojną grupę, zmienił zdanie. Eskorta karawany z rybami, Dornwacht, 400 koron... Treitenburg może zaczekać! Zawróciliśmy więc. Gdy mijaliśmy bramę w palisadzie, przyczepił się do nas lokalny żebrak Diethelm, który bardzo chciał zmienić swe życie. Wraz z nim Ostrza liczyły już dziesięciu zbrojnych! Mniej więcej w połowie powrotnej drogi do Brunnenlandu zostaliśmy zaatakowani. Napastników było siedmiu, w tym czterech doskonale uzbrojonych... ale nas, łącznie z resztą eskorty było siedemnastu! Starcie było krótkie i brutalne. Bernhard mocno oberwał w brzuch (Wolfram później zauważył, że nasz eunuch ciągle otrzymuje bolesne ciosy w tym rejonie), sam Wolfram doznał bolesnej rany ramienia... ale najgorszy los przypadł Sorrelowi Osobliwemu. Nasz szukający sławy krawiec został ciężko poraniony przez jednego z brygantów, a gdy próbował oderwać się od walki... zginął. Tym niemniej, wygraliśmy. Staliśmy potem przez długą chwilę w milczeniu, wśród parującej krwi i stygnących ciał. Tylko Sigurd podszedł do tego chłodno: podszedł do zabitego przez siebie gwardzisty i odciął mu ucho. Stojący obok niego Heimrad zwymiotował. On też zabił tego dnia, zabił po raz pierwszy w swym życiu. Nie napisał o tym pieśni. Svein, Hakon i Bernhard również milczeli, patrząc na powalonych przez siebie wrogów. Wszyscy oni zginęli przez kilka beczek z rybami. Awanse: Wolfram: 4 lvl Konrad Pies: 4 lvl Sigurd: 4 lvl Svein: 3 lvl Bernhard: 2 lvl
  13. Nie obchodzą mnie te przywileje. Zakładam, że w UK czy RFN mógłbym mieć więcej. Nie zrozumiałeś istoty sprawy zresztą: mi chodzi o to, że nie zamierzam rezygnować ze swojej polskości i nie czuję jakiegokolwiek dyskomfortu w związku z tym i aktualną moją oceną przywódców tego narodu. A KRK jest dla mnie drogą do zbawienia. Nie zrezygnuję z niej, tak samo jak nie muszę powstrzymywać się przed krytyką niektórych pasterzy. Nie ma w tym żadnej sprzeczności, w ogóle nie potrafię pojąć, jak można ją tam dostrzec. W Kościele od zawsze była dyskusja. W ogóle absurdalne jest, że muszę to tłumaczyć.
  14. Feanor

    Seriale telewizyjne

    Nie. Nie. Nie. Nie.
×
×
  • Create New...