Jump to content

Fenomen

ModTeamTech
  • Content Count

    18546
  • Joined

  • Days Won

    22

Fenomen last won the day on August 19

Fenomen had the most liked content!

Community Reputation

1830 Bardzo lubiany

About Fenomen

  • Rank
    Internet Explorer
  • Birthday 02/06/1989

Informacje

  • Wersja
    FM 2006
  • Klub w FM
    Tottenham
  • Ulubiony klub
    FC Barcelona
  • Skąd
    Wieś podświdnicka
  • Płeć
    Mężczyzna

Kontakt

  • Gadu Gadu
    1941618
  • Skype
    marek.fenomen

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Styczeń 2030: Transfery do klubu: Bojan Rosic (SRB, 18, 4A / 0G, ST) <= Partizan, 1,2 mln Bobo (BRA, 26, 2A / 0G, D/DM C) <= CSKA Moskwa, 26 mln Transfery z klubu: Amine Benamara => Arsenal, 47,5 mln Wypożyczenia z klubu: Dani Haro, Aaron => Cornella Blas Gonzalez => Santa Eulalia Victor, Ferran, Luis Javier => Sanse Lauren => Saint Andreu Darko Filipovic => Burgos Deco => Murcia Mustapha Camara => Rayo Majadahonda La Liga: 17/38, 05.01.2030, [14] Girona – [3] Hercules, 1:1 (Garces) 18/38, 13.01.2030, [3] Hercules – [11] Alaves, 1:0 (Zalazar) 19/38, 19.01.2030, [5] Atletico Madryt – [2] Hercules, 4:0 20/38, 27.01.2030, [2] Hercules – [7] Sporting Gijon, 2:1 (Vazquez, Rosic) Copa del Rey: 5 runda, 02.01.2030, Celta – Hercules, 1:2 (Saaidi, Fofana) 5 runda, 09.01.2030, Hercules – Celta, 3:2 (Saaidi, Zalazar, Vazquez) ¼, 16.01.2030, Hercules – Barcelona, 5:4 (Blanco, Ahumada, Fofana, Zalazar, Rosic) ¼, 23.01.2030, Barcelona – Hercules, 2:1 (Saaidi) Z początkiem roku dołączył do nas nowy napastnik, którego moi skauci wypatrzyli w serbskim Partizanie i w efekcie za nieco ponad milion euro pozyskaliśmy niezwykle utalentowanego Rosicia. Pozostanie on w pierwszej druzynie i na pewno dostanie swoje szanse, bo Garces w tym sezonie rozczarowuje, a Fofana też jeszcze nie wskoczył na wymagany poziom. Na szczęście młody Rosic nie musi być rejestrowany do rozgrywek ligowych ponieważ nie ukończył jeszcze 19 roku życia. Kilka tygodni później byłem zmuszony dokonać kolejnego transferu na miejsce sprzedanego za klauzulę odstępnego Benamarę, po którego sięgnał Arsenal. Dla Kanonierów kwota 47,5 mln euro nie była żadną przeszkodą w sprowadzeniu naszego czołowego stopera. Teoretycznie mógłbym próbować dograć sezon mając tylko trójkę stoperów i w odwodzie jeszcze awaryjnie Badboya, ale jednak wolę mieć czterech graczy na tę pozycję. Wahałem się miedzy brazylijskim stoperem CSKA Moskwa, a Argentyńczykiem z Getafe, ale ostatecznie zadecydowały raporty skautów, którzy nieco wyżej cenili usługi Bobo i to właśnie Brazylijczyk trafił do Herculesa. Musiałem co prawda wyłożyć za niego aż 26 mln euro, ale i tak zostaje nam jeszcze 20 baniek z transferu Benamary. Walkę o ligowe punkty w nowym roku rozpoczynaliśmy od wyjazdu na zawsze niewygodny dla nas obiekt Montilivi do Girony. Nie inaczej tez było i tym razem i spotkanie zakończyło się zaledwie remisem. Gola na wagę remisu dla Herculesa strzelił Garces, który chyba poczuł, że po transferze Rosicia jego pozycja w zespole spada i niedługo może stracić miejsce w składzie. W przypływie tej motywacji zagrał dobre spotkanie i zdobył bramkę. Szkoda, że nie udało nam się wygrać, bo na przestrzeni całego meczu bylismy wyraźnie bliżsi zdobycia drugiej bramki niż gospodarze. Co więcej, Girona prawie całą drugą połowę grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla Merino. Powetowaliśmy sobie jednak to niepowodzenie w nastepnej kolejce, ogrywając u siebie Alaves po zwycięskim golu Zalazara, strzelonym w samej końcówce meczu z rzutu karnego. Nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale cieszyć może fakt, że mimo gorszego dnia i tak udało nam w komplecie zapunktować. W następnej kolejce przyjęliśmy lekcję futbolu od Atletico na Wandzie. Do przerwy było 2:0, a dwa kolejne gole w końcówce spotkania rozstrzygnęły zupełnie sprawę. W zasadzie nie mielismy w tym meczu nic do powiedzenia. W nim też debiutował Bobo no i nie był to debiut wymarzony, bo Brazylijczyk był zaangażowany w utratę przez nas przynajmniej dwóch bramek. Przeszedł on prawdziwy chrzest bojowy. Na koniec miesiąca poprawiliśmy sobie nastroje, pokonując u siebie Sporting Gijon, który nie jest już taką rewelację ligową jak rok temu, ale nadal walczy o to, aby za rok znów reprezentować La Ligę w europejskich pucharach. W spotkaniu tym swoje premierowe ligowe trafienie zaliczył Rosic, z którego mamy coraz więce pożytku. Tymczasem osobna historia miała miejsce w Pucharze Króla, gdzie dotarliśmy najdalej w całej mojej przygodzie na ławce trenerskiej Herculesa. Dwumecz z Celtą nie okazał się jakoś nadzwyczaj trudny, a w zasadzie już pierwsze spotkanie, wygrane przez nas na Balaidos, niemal rozstrzygnęło rywalizację. Goście jeszcze zerwali się w rewanżu i nawet przez moment było nam cieplej, gdy na tablicy wyników widniał rezultat 0:2, ale w drugiej połowie zebraliśmy się w sobie i nie tylko odrobiliśmy straty, ale nawet potrafiliśmy wygrać to spotkanie i awansować do kolejnej rundy. A w niej czekała na nas wielka Barcelona. Pierwszy mecz rozgrywany na Jose Rico Perez był iście szalony. Wyszliśmy na prowadzenie już w 1 minucie, ale po pół godzinie gry to goście prowadzili. Jeszcze przed przerwą wyrównaliśmy, a w drugiej połowie akcja błyskawicznie przenosiła się spod jednego pola karnego pod drugie. Goście pierwsi wyszli na prowadzenie, ale w pewnym momencie to my prowadziliśmy nawet dwoma bramkami. Ostatecznie wywalczyliśmy jednobramkową przewagę, która jednak okazała się niewystarczająca w rewanżu. Gospodarze potrzebowali jednak całej pierwszej połowy, żeby doprowadzić do remisu w dwumeczu. W drugiej nawet wyrównaliśmy stan tego meczu i przez minutę prowadziliśmy w rywalizacji, ale znów gospodarze sprowadzili nas na ziemię. Ostatecznie odpadamy w ćwierćfinale, ale pokazaliśmy w Pucharze Króla kawał ciekawej rywalizacji i dobrego, ofensywnego futbolu.
  2. Grudzień 2029: La Liga: 13/38, 01.12.2029,[14] Zaragoza – [4] Hercules, 0:2 (Garces, Tolic) 14/38, 08.12.2029, [3] Hercules – [9] Celta, 0:0 15/38, 15.12.2029, [15] Las Palmas – [4] Hercules, 1:2 (Tuna, Saaidi) 16/38, 18.12.2029, [3] Hercules – [12] Betis, 2:1 (Ahumada, Fofana) Liga Mistrzów: 6/6, 11.12.2029, Hercules – Anderlecht, 1:0 (Vazquez) Copa del Rey: 4 runda, 05.12.2029, Hercules – Jumila, 1:0 (Martinez) Towarzyskie: 30.12.2029, Marbella – Hercules, 0:5 (Saaidi x2, Zalazar x2, Fofana) Wreszcie chyba udało nam się ustabilizować formę w meczach ligowych. Co prawda długo na to czekaliśmy, ale grudzień w naszym wykonaniu był prawie perfekcyjny. Rozpoczęliśmy miesiąc od zwycięstwa na La Romareda mimo, że od 73 minuty graliśmy w osłabieniu po tym jak z urazem z boiska musiał zejść Lagrimal, a chwilę wcześniej wykorzystałem limit zmian. Potem przyjechała do nas Celta, której jednak nie potrafiliśmy pokonać i ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem mimo przygniatającej wręcz naszej przewagi, zarówno w posiadaniu piłki jak i w liczbie wykreowanych sytuacji podbramkowych. Potem w szalonym meczu na Wyspach Kanaryjskich pokonaliśmy Las Palmas. W tym meczu było wszystko. I niewykorzystany przez Tunę rzut karny i dramatyczna walka gospodarzy o wyrównanie stanu meczu i wreszcie zwycięski gol Herculesa, którego w ostatniej akcji meczu zdobył rezerwowy Saaidi. W ostatnim zaś meczu o punkty w roku 2029 ograliśmy u siebie Betis, który przyjechał do nas się bronić, ale szybko zdobyta bramka przez gości stawiała ich w dość komfortowej sytuacji umożliwiającej grę z kontry. Potrafiliśmy jednak odwrócić losy meczu i zdobyc w nim trzy punkty, utrzymując tym samym kontakt z czołówką ligi. W ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów ograliśmy Anderlecht, choć nie bez problemów. Mimo, że zdominowaliśmy rywala w rozegraniu i praktycznie spotkanie toczyło się do jednej bramki, długo nie udawało nam się pokonać dobrze dysponowanego bramkarza gości. A rywale – no cóż, oddali w całym meczu zaledwie jeden i to w dodatku niecelny strzał na bramkę. Dobrze, że udało się nam wykorzystać jedną z wielu stworzonych okazji, bo po pierwszej połowie zapowiadało się na typowo Fmowy mecz, w którym jedna drużyna ciśnie, a mimo to nie potrafi zwyciężyć. Awansowaliśmy zatem z drugiego miejsca i na wiosnę los skojarzył nas z Manchesterem United, z którym już mierzyliśmy się w fazie grupowej Ligi Europy kilka lat temu i wówczas pozostawiliśmy po sobie nienajgorsze wrażenie, więc ogólnie jestem dobrej myśli. Wydaje się, że możemy w tym dwumeczu sprawić niespodziankę. Wspomnę jeszcze tylko, że w rewanżowym meczu 4 rundy Pucharu Króla pewnie, choć skromnie ograliśmy Jumilę i awansowaliśmy do piątej rundy, w której naszym rywalem będzie Celta Vigo.
  3. to jest podzial geograficzny? czy jakis zupelnie przypadkowy?
  4. Listopad 2029: La Liga: 10/38, 03.11.2029, [4] Hercules – [9] Sevilla, 1:0 (Garces) 11/38, 10.11.2029, [13] Villarreal – [4] Hercules, 2:2 (Oyama [og], Golub) 12/38, 25.11.2029, [4] Hercules – [18] Deportivo, 3:0 (Sanabria, Golub, Benamara) Liga Mistrzów: 4/6, 06.11.2029, Hercules – Lyon, 2:2 (Vazquez, Wan-Bissaka) 5/6, 28.11.2029, BVB – Hercules, 1:0 Eliminacje do Mistrzostw Świata, Grupa 5 8/8, 15.11.2029, Hiszpania – Węgry, 3:0 (Roman x2, Keita) Towarzyskie: 19.11.2029, Kamerun – Hiszpania, 1:2 (Aketxe, Keita) W listopadzie mieliśmy dość podobny terminarz do tego październikowego. Znów mieliśmy do rozegrania trzy mecze ligowe, dwa w fazie grupowej Ligi Mistrzów i dwa z reprezentacją Hiszpanii, choć tym razem tylko jedno spotkanie było o punkty. W nim właśnie pewnie ograliśmy Węgry i jak można było oczekiwać, awansowaliśmy na zbliżające się Mistrzostwa Europy z pierwszego miejsca w grupie. W rozgrywkach ligowych nastomiast powolutku próbujemy odbudować formę z września. W trzech meczach zdobyliśmy siedem punktów. Najpierw ograliśmy u siebie Sevillę, która notuje bardzo słaby początek sezonu i wydaje się, że andaluzyjska ekipa nie da rady w tym sezonie włączyć się do walki o mistrzostwo. Potem przyszedł remis z Villarrealem w meczu, w którym tak naprawdę powinniśmy się cieszyć z jednego punktu, bo Żółta Łódź Podwodna była ekipą zdecydowanie lepszą. Gospodarze oddali dwa razy więcej strzałów, tak celnych, jak i niecelnych, ale nieskuteczność i dobra dyspozycja naszego bramkarza uniemożliwiła im odniesienie zwycięstwa. W ostatnim zaś meczu ligowym listopada przyjechało do nas Deportivo i przyjęło trójeczkę. Z takim bagażem goli goście wracali do La Corunii, a my mogliśmy się cieszyć z kolejnego zwycięstwa. Tymczasem nieco skomplikowaliśmy sobie sytuację w rozgrywkach fazy grupowej Ligi Mistrzów. W dość pechowych okolicznościach straciliśmy dwa punkty w meczu z Lyonem. Przez długi czas w tym spotkaniu utrzymywał się remis 1:1. W 87 minucie gola po pięknej indywidualnej akcji strzelił Wan-Bissaka i wydawało się, że ten gol da nam zwycięstwo. Tyle, że goście potrafili się jeszcze zebrać i w czwartej minucie doliczonego czasu gry doprowadzili do wyrównania. W następnej serii spotkań przegraliśmy na Signal Iduna Park z Dortmundem, co powodowało, że przed ostatnim meczem z Anderlechtem nie mieliśmy już marginesu błędu i koniecznie potrzebowaliśmy do awansu zwycięstwa. W ostatnim meczu eliminacji do Mistrzostw Świata pewnie ograliśmy reprezentację Wegier i koniec końców dość pewnie awansowaliśmy na turniej główny z pierwszego miejsca w grupie.
  5. Październik 2029: La Liga: 7/38, 07.10.2029, [3] Hercules – [8] Real Sociedad, 0:0 8/38, 20.10.2029, [1] Barcelona – [4] Hercules, 4:2 (Ahumada, Fofana) 9/38, 28.10.2029, [5] Hercules – [9] Athletic Bilbao, 1:0 (Tuna) Liga Mistrzów: 2/6, 03.10.2029, Anderlecht –Hercules, 2:3 (Sanabria, Martinez x2) 3/6, 24.10.2029, Lyon - Hercules, 0:3 (Sanabria, Garces, Blanco) Copa del Rey: 4 runda, 31.10.2029, Jumila – Hercules, 0:2 (Zalazar x2) Eliminacje do Mistrzostw Świata, Grupa 5 6/8, 12.10.2029, Hiszpania – Irlandia, 2:0 (Keita x2) 7/8, 15.10.2029, Cypr – Hiszpania, 0:4 (Garcia, Keita x2, Olmo) Październik to kolejny miesiąc, w którym dużo się dzieje na różnych frontach. Oprócz zmagań w lidze oraz Lidze Mistrzów, doszły nam jeszcze rozgrywki Pucharu Króla, które rozpoczęliśmy od wygranej w meczu 4 rundy z Jumilą po dwóch bramkach Zalazara. Wydaje się zatem, że rewanż przed własną publicznością będzie tylko formalnością i powinniśmy uchronić się przed blamażem, jaki miał miejsce rok temu, gdy nie przeszliśmy nawet tej pierwszej rundy, w której startowaliśmy. Wówczas, jak pamiętamy, pokonało nas trzecioligowe Mirandes. Tymczasem w walce o ligowe punkty trochę się zacieliśmy i w trzech rozegranych w październiku meczach zgromadziliśmy tylko cztery oczka. Zaczęliśmy od ledwie remisu z Realem Sociedad po bardzo otwartym meczu, w którym obie ekipy miały swoje szanse na zwycięstwo. W nastepnej kolejce jechaliśmy na Camp Nou, gdzie dostaliśmy prawdziwą lekcję futbolu od Dumy Katalonii, a nasze dwie zdobyte bramki tylko zmniejszały rozmiary porażki, bo po godzinie gry przegrywaliśmy już czterema trafieniami. Fajnie jednak, że mimo wszystko próbowaliśmy jeszcze powalczyć o pojedyncze gole, mimo dość beznadziejnej sytuacji. W ostatnim zaś meczu ligowym października odnotowaliśmy skromne zwycięstwo nad Athletikiem Bilbao, które chyba było minimalnie lepsze w przekroju całego spotkania, ale niewiele z tego dla nich wynikało, bo bardzo dobre zawody w naszej bramce rozgrywał Sepulveda. Choć oddaliśmy o połowę mniej celnych strzałów w porównaniu do gości z Bilbao, to nam udało się zdobyć tego jedynego, zwycięskiego gola. Po nieudanym meczu rozpoczynającym zmagania w fazie grupowej Ligi Mistrzów, nie mieliśmy juz specjalnie marginesu błędu, dlatego oczekiwałem, że w dwóch październikowych meczach zdobedziemy przynajmniej cztery punkty, aby móc powrócić do walki o awans z grupy. Uzyskane wyniki przeszły moje oczekiwania, bo wygraliśmy oba mecze. Najpierw po niezwykle emocjonującym meczu pokonaliśmy Anderlecht w spotkaniu, w którym trzykrotnie musieliśmy wychodzić na prowadzenie. W drugim zaś październikowym meczu pokonaliśmy dość pewnie (i to może być swego rodzaju niespodzianka) Lyon, który nie był w stanie wykorzystać atutu własnego boiska. Na pewno kluczowa dla losów tej rywalizacji była czerwona kartka, którą w 48 minucie przy stanie 0:1 obejrzał Maolida. Wykorzystaliśmy bezlitośnie osłabienie gospodarzy i zdobyliśmy dwie kolejne bramki, a w doliczonym czasie gry kolejny z graczy gospodarzy, rezerwowy Poirier, również obejrzał czerwoną kartkę w efekcie czego Lyon kończył mecz w dziewiątkę. W eliminacjach do Mistrzostw Świata złapaliśmy właściwy kurs i po dwóch wrześniowych zwycięstwach odnieliśmy dwie kolejne wygrane, tym razem nad Irlandią i Cyprem. Kluczem do zwycięstw pozostaje Keita i jego wysoka forma strzelecka. Napastnik Manchesteru City w każdym z trzech ostatnich meczach eliminacyjnych zdobywał po dwie bramki. Przed ostatnią serią spotkań jesteśmy już prawie pewni awansu. Wystarczy, że przed własną publicznością nie przegramy z Węgrami, o co raczej nie powinno być trudno.
  6. Sam jestes sobie winien, skoro wybierales Espanyol
  7. co to za zapis Serie C/C ? Nie wystarczy Serie C? Czy sa po prostu rownolegle grupy w Serie C i akurat trafiles do C?
  8. Wrzesień 2029: La Liga: 2/38, 02.09.2029, [11] Hercules – [16] Getafe, 5:0 (Sanabria, Golub x3, Garces) 3/38, 15.09.2029, [12] Leganes – [6] Hercules, 1:1 (Golub) 4/38, 23.09.2029, [8] Hercules – [3] Real Madryt, 4:1 (Tuna, Blanco, Tolic, Fofana) 5/38, 27.09.2029, [7] Valencia – [6] Hercules, 0:1 (Sanabria) 6/38, 30.09.2029, [19] Osasuna – [4] Hercules, 0:2 (Fofana, Ahumada) Liga Mistrzów: 1/6, 18.09.2029, Hercules – BVB, 1:2 (Vazquez) Eliminacje do Mistrzostw Świata, Grupa 5 4/8, 07.09.2029, Węgry – Hiszpania, 0:4 (Aketxe, Santos, Barbero, Roman) 5/8, 10.09.2029, Ukraina – Hiszpania, 2:3 (Santos, Keita x2) We wrześniu rozgrywki na wszystkich możliwych frontach nabrały już właściwego tempa. W spotkaniach ligowych pokazaliśmy się z zupełnie dobrej strony, notując w pięciu meczach cztery zwycięstwa i jeden remis. Rozpoczęliśmy od prawdziwej goleady na naszym stadionie, skąd z bagażem pięciu bramek wyjechało Getafe, a prawdziwym i niekwestionowanym bohaterem spotkania został Golub, który skompletował swojego pierwszego hattricka w barwach nowej drużyny. Widać, że Chorwat ma niezwykłą łatwość dochodzenia do klarownych sytuacji strzeleckich, mimo gry na skzydle i wydaje się, że bedzie on czołową armatą Herculesa w tym sezonie. Po jednym golu dołozyli też niezawodni Garces z Sanabrią i moglismy się dzięki temu cieszyć z efektownej wygranej. W następnej kolece jechaliśmy do Leganes. Po poprzednim meczu kibice Herculesa spodziewali się równie łatwego i efektownego zwycięstwa. Nic jednak z tych rzeczy. Gospodarze postawili nam bardzo trudne warunki i udało się nam w efekcie ledwie zremisować. Trudno w tym meczu jednoznacznie ocenić Goluba, bo niby strzelił gola, którym dał nam prowadzenie, ale zaraz na początku drugiej połowy otrzymał czerwoną kartke, czym osłabił wydatnie nasz zespół. Gospodarze w efekcie poczuli krew i ruszyli do ataków z zamiarem przynajmniej wrównania. To im się udało, choć dopiero w doliczonym czasie drugiej połowy. Gdyby sędzia skończył meczu minutę wcześniej, wówczas cieszylibyśmy się z kompletu punktów. Kolejny mecz to przyjazd na nasz obiekt wielkiego Realu Madryt, który jednak w ostatnich latach popada coraz bardziej w przeciętność. Spodziewałem się trudnego meczu, ale zwycięstwo nad Królewskimi nie wydawało się jakimś ogromnym mission impossible. Jako pierwsi wyszliśmy na prowadzenie, ale gospodarze wyrównali jeszcze przed przerwą. W drugiej połowie jednak daliśmy prawdziwy koncert gry, strzelając Realowi trzy bramki, na które nie potrafili odpowiedzieć żadnym trafieniem i zanotowaliśmy w efekcie niezwykle efektowne zwycięstwo. Kilka dni później wyjeżdżalismy w środku tygodnia na Mestalla by zmierzyć się z zawsze dla nas niewygodną Valencią. Tym razem jednak udało się szybko wyjść na prowadzenie dzięki bramce zdobytej z rzutu karnego przez Martineza już w 8 minucie spotkania. To pozwoliło nam grać to, co najbardziej lubimy, czyli cofnięcie się do obrony i czyhanie na kontry. Gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowany w obronie Hercules i w efekcie spotkanie zakończyło się naszym skromnym, ale niezwykle ważnym zwycięstwem. Ostatni mecz ligowy to wyjazd na również niewygodny, nie tylko dla nas, obiekt El Sadar w Pampelunie. Podobnie jednak jak w meczu z Valencią, tak i tutaj udało nam się szybko wyjść na prowadzenie dzięki bramce strzelonej przez Fofanę, dla którego było to premierowe trafienie w tym sezonie. Podobnie jak z Valencią, przestawiliśmy się teraz na grę z kontrataku, pilnując przede wszystkim dostępu do własnej bramki, ale nie zapominając też o możliwościach kontrataków. Jeden z nich w drugiej połowie dał nam bramkę, gdy wynik spotkania ustalił Ahumada, dzięki czemu zbliżyliśmy się do liderującej Barcelony na odległość trzech punktów. We wrzesniu również zapoczątkowaliśmy zmagania w fazie grupowej Ligi Mistrzów, gdzie o awans do fazy pucharowej mieliśmy rywalizować z finalistą minionej edycji rozgrywek, Borussią Dortmund, Lyonem oraz Anderlechtem. Wydawało się zatem, że spokojnie powinniśmy powalczyć o drugie miejsce, bo pierwsze było raczej zarezerwowane dla ekipy z Zagłebia Ruhry. Takie też wrażenie pozostało po meczu otwarcia, w którym przed własną publicznością przegraliśmy właśnie z ekipą z Dortmundu. Przyspieszyliśmy też z eliminacjami do Mistrzostw Świata z reprezentacją Hiszpanii. We wrześniu rozegralismy dwa spotkania, odpowiednio z Węgrami oraz Ukrainą. Pierwsze spotkanie zakończyło się naszym pewnym zwycięstwem, ale w wyjazdowym starciu z Ukrainą kibice zobaczyli prawdziwy rollercoaster. Po 10 minutach bowiem przegrywaliśmy już 0:2, ale nie przeszkodziło nam to niemal natychmiast wyrównać i jeszcze przed przerwą na prowadzenie wyprowadził nas Keita. W drugiej połowie mieliśmy szanse na kolejne bramki, ale te nie padły. Najważniejsze jednak dla nas jest zwycięstwo, bo dzięki niemu nie tylko wyprzedziliśmy Ukraińców w grupie, to jeszcze mamy z nimi teraz lepszy bilans meczów bezpośrednich, więc nawet przy równej liczbie punktów będziemy faworyzowani w tej rywalizacji.
  9. Sierpień 2029: Transfery do klubu: Faycal Brahmi (ALG, 18, 5A / 0G, AM L) <= Es Setif, 205 tys. Antonio Golub (CHO, 24, 11A / 2G, M L) <= Dynamo Zagrzeb, 33 mln Transfery z klubu: Niklas Lange => Barcelona, 26 mln Wypożyczenia z klubu: Claudio => Cacereno Xavi Arcos => Orihuela Ismael Iglesias => Cornella Olivier Reinhardt => Lleida Carlos Ibanez => Burgos Modou Diallo => Coruxo Ernesto Rosello => Sabadell Towarzyskie: 04.08.2029, AZ Alkmaar – Hercules, 0:3 (Saaidi, Fofana, Tolic) 07.08.2029, Volendam – Hercules, 0:2 (Golub x2) 12.08.2029, Hercules – Leverkusen, 4:1 (Martinez, Zalazar, Saaidi, Fofana) Superpuchar Hiszpanii: 19.08.2029, Sporting Gijon – Hercules, 0:1e (Sanabria) La Liga: 1/38, 26.08.2029, Sporting Gijon – Hercules, 1:1 (Golub) Kolejnym przeprowadzonym transferem, już na początku sierpnia, jest kupno Faycala Brahmiego. Transfer ten jest owocem naszej długoletniej współpracy z klubem Es Setif, skąd to już nasz trzeci transfer, bo Saaidim oraz Benamarze. Brahmi pierwszy sezon na pewno spędzi w rezerwach lub na wypożyczeniu, jeśli znajdą się chętni na usługi Algierczyka. Kto wie jednak, czy za rok, jeśli dobrze się teraz spisze, nie zostanie awansowany do pierwszej drużyny. Zwłaszcza, że za rok Blanco będzie miał już 32 lata. Niestety nie udało nam się utrzymać najlepszych piłkarzy w kadrze. Z klubem pożegnał się Lange, którego klauzulę wykupu uruchomiła Barcelona. Na nasze konto wpłynęło zatem 26 mln euro, ale straciliśmy też znakomitego lewoskrzydłowego, który przez ostatnie cztery lata był wiodącą postacią naszego klubu. W tym czasie rozegrał on 146 spotkań, w których strzelił 43 gole oraz zanotował 33 asysty. W miejsce Langego sprowadziliśmy kolegę Tolicia jeszcze z czasów gry w Dynamie Zagrzeb – Antonio Goluba. To była zdecydowanie najlepsza w opcji, jakie dostarczali mi skauci w swoich raportach dotyczących lewoskrzydłowych. Być może za rok lub dwa Brahmi wejdzie na taki poziom, który uprawni go do występowania w pierwszym składzie Herculesa, ale póki co będziemy musieli polegać na Golubie oraz wspierającym go Blanco, wobec którego jednak też wszyscy są swiadomi, że to może być jego ostatni rok na takim poziomie. Na rozpoczęcie sezonu czekała nas nie lada gratka. Po raz pierwszy mieliśmy mieć okazję zagrania w Superpucharze Hiszpanii, który od kilku już lat był rozgrywany w nowej formule tylko jednego spotkania, a nie tak jak kiedyś meczu i rewanżu. Spotkanie ze zdobywcą Pucharu Króla – Sportingiem Gijon odbyło się na stadionie Santiago Bernabeu, a do wyłonienia zwycięzcy konieczna była dogrywka. W regulaminowym czasie gry bowiem utrzymał się bezbramkowy remis. Zwycięstwo zapewnił nam dopiero wprowadzony w drugiej połowie Sanabria, którego strzał z dystansu przełamał rękawice bramkarza Sportingu i dał nam pierwsze trofeum wywalczone w najwyższej klasie rozgrywkowej! Tydzień później inaugurowaliśmy rozgrywki ligowe. Co ciekawe, znów czekało nas spotkanie ze Sportingiem Gijon, choć tym razem nie na neutralnym gruncie, a na stadionie gospodarzy. Jak wiemy jednak, gorący obiekt El Molinon nie sprzyja udanym wynikom wywalczonym w delegacjach dlatego choć spotkanie zakończyło się zaledwie remisem, jestem z tego rezultatu nawet zadowolony.
  10. Dzieje sie w Hiszpanii - Tebas podaje sie do dymisji, ale zamierza wystartowac w kolejnych wyborach szefa La Liga https://www.bbc.com/sport/football/50637341
  11. Lipiec 2029: Transfery do klubu: Steven O’Donnell (SCO, 22, 32A / 2G, D/WB R) <= Celtic, free transfer Isaac Vazquez (CHL, 24, 44A / 7G, AM R / ST) <= PSG, free transfer Transfery z klubu: Carlos Zapico => Oviedo, 675 tys. Vincent Mas => Espanyol, 1,1 mln Wypożyczenia z klubu: Toussaint Kouassi => Alaves, 450 tys. Jose Suarez => Murcia Alberto Vazquez => Cordoba Thomas Johnsen => Rayo Vallecano Jose Vincente Ezquerro => Rayo Majadahonda Mustafa Eno => Osasuna Towarzyskie: 28.07.2029, Telstar – Hercules, 0:2 (Fofana, Garces) 31.07.2029, Feyenoord – Hercules, 0:1 (Blanco) Na początku okna transferowego sfinalizowaliśmy transfer Vazqueza, z którym dogadani byliśmy już kilka miesięcy temu, ale transfer mógł zostać ogłoszony dopiero z dniem otwarcia okienka. Vazquez powinien trochę odciążyć Tolicia, jak i Tunę bądź Zalazara na pozycji ofensywnego pomocnika lub grających na ataku Fofanę lub Garcesa. W PSG Vazquez nie miał zbyt wielu szans na grę, dlatego ostatni rok spędził na wypożyczeniu w Realu Sociedad. U nas też na początku raczej nie ma co liczyć na pierwszy skład, bo Tolic ma dość mocną pozycję, ale kto wie, czy dobrymi występami Meksykanin nie wywalczy sobie miejsca w pierwszym składzie. Udało się również wzmocnić prawą obronę, dzięki czemu nie będziemy już skazani na przeciętnego Artolę. Z wolnego transferu, na prawie Bosmana trafił do nas Steven O’Donnell, który powinien z marszu wskoczyć do pierwszego składu, bo to, że od Artoli jest znaczaco lepszy to pewne, ale też wydaje się być dużo lepszym piłkarzem od Wan-Bissaki. Wygląda zatem na to, że w przyszłym sezonie to O’Donnell będzie pierwszym wyborem na prawej obronie, a w meczach pucharowych i w europejskich pucharach będzie go zastępował Wan-Bissaka. Tymczasem z klubem pożegnała się dwójka naszych wychowanków. Mas trafił do Espanyolu, a Zapico do Oviedo. Mas w ostatnim roku dostał bardzo dużo szans, ale niespecjalnie potrafił je wykorzystywać. Chyba jednak La Liga i europejskie puchary to trochę za wysokie progi, jak na jego potencjał. Zapico z kolei na kolejnych wypożyczeniach nie rozwinął się wystarczająco i w efekcie musiałem go wytransferować, bo u nas i tak nie dostałby zbyt wielu minut. Wydaje się, że drugoligowe Oviedo to odpowiedni klub na poziom naszego wychowanka. Byliśmy też o włos od sprzedania Artoli do Getafe, ale rozpoczynające się w klubie spod Madrytu przekształcenia właścicielskie zatrzymały wszelkie transfery i w efekcie Artola pozostał z nami. Warto też odnotować, że znów na nastepny sezon wypożyczony został Kouassi, który zamieni jednak Getafe na Alaves. Również wypożyczony został Suarez, ale i on zmienił swoje miejsce pobytu z Lugo na Murcię. Ponadto należy zwracać szczególną uwagę na postępy, jakie w Osasunie będzie czynił Eno, bo chciałbym, aby niedługo ten zawodnik awansował do pierwszej drużyny.
  12. Czerwiec 2029: Eliminacje do Mistrzostw Świata, Grupa 5 3/8, 01.06.2019, Hiszpania – Cypr, 3:0 (Keita, Garcia, Ruiz) Chociaż zwykle w czerwcu nie dzieje się zbyt wiele na piłkarskim rynku, dla Herculesa był to okres niezwykle gorący i intensywny. Wszystko przez przejęcie klubu przez nowego właściciela. Jose Ramon Santos, który objął stery nad klubem zapewnił mnie jednak, że jest w pełni zadowolony z pracy, jaką w ostatnich latach wykonywałem w Herculesie i pozostawił mnie na stanowisku pierwszego trenera. Mogłem zatem w spokoju przygotowywać drużynę do kolejnego sezonu. Tymczasem na początku czerwca wraz z reprezentacją Hiszpanii rozegraliśmy jeszcze jeden mecz w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Naszym przeciwnikiem była drużyna Cypru, czyli outsider naszej grupy. Jak można było się spodziewać, spotkanie było dla nas relatywnie łatwe. Trzy zdobyte bramki przy zachowanym czystym koncie pozwoliły nam w lepszych humorach oczekiwać ostatnich pięciu meczy eliminacyjnych, które miały zostać rozegrane na jesieni.
  13. Jakby ktos slyszal ze sa do wziecia jakies bilety na mecz Hiszpania - Polska, to dajcie znac, bo ja bym chetnie odkupil
  14. No i Emery polecial: https://www.arsenal.com/news/unai-emery-leaves-club
×
×
  • Create New...