Jump to content

Fenomen

ModTeamTech
  • Content Count

    18702
  • Joined

  • Days Won

    22

Fenomen last won the day on August 19 2019

Fenomen had the most liked content!

Community Reputation

1876 Bardzo lubiany

About Fenomen

  • Rank
    Internet Explorer
  • Birthday 02/06/1989

Informacje

  • Wersja
    FM 2006
  • Klub w FM
    Tottenham
  • Ulubiony klub
    FC Barcelona
  • Skąd
    Wieś podświdnicka
  • Płeć
    Mężczyzna

Kontakt

  • Gadu Gadu
    1941618
  • Skype
    marek.fenomen

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Troche zaczyna martwic polityka transferowa Barcelony w zimowym okienku transferowym: Ruiz odchodzi do Bragi Perez odchodzi do Romy Marques odszedl juz do Juve Wague o krok od odejscia do Nicei Do tego kontuzjowany praktycznie do konca sezonu Suarez i Dembele, ktory ma wrocic na mecz z Napoli za miesiac. Na ten moment klub zostal z trojka napastnikow: Messi, Griezmannem i Fatim. Tego ostatniego trudno liczyc jako sensowny element ukladanki, bo to jeszcze dzieciak i ostatnie mecze pokazuja, ze Ansu ewidentnie nie jest w stanie udzwignac roli titulara. Niby Barcelona probuje sciagnac napastnika, tylko ze w ciagu ostatniej doby odmowic zdazyly juz dwa kluby: Valencia w sprawie Rodrigo i Ajax w sprawie Tadicia. Jedyna iskierka nadziei jest taka, ze do meczu z Napoli mamy dosc latwy kalendarz (Eibar, Betis, Getafe), wiec moze Messi jakos na swoich plecach uciula punkty... a potem trzeba sie modlic, ze Setien zrobil z Dembele pilkarza... Edit: najnowsza plotka mowi o wypozyczeniu Aubameyanga na pol roku... To juz sie nudne robi
  2. Fenomen

    AC Milan

    Wyglada na to, ze @Brudinho i @Gacek juz nie beda musieli sie denerwowac ogladaniem Suso Ale nie zdziwie sie, ze jak w Sewilli zrobia z niego jeszcze pana pilkarza.
  3. Środkowi pomocnicy: Marcos Perales (ARG, 30, 4A / 1G, 53 mln) – 50 / 7 / 1 / 2 / 3 / 0 / 2899 / 6.96 Leonardo Renan (BRA, 20, 1A / 0G, 56 mln) – 36 / 5 / 1 / 3 / 3 / 0 / 2765 / 6.96 Yacine Mace (FRA, 20, 15u21-A / 0G, 4 mln) – 23 / 1 / 1 / 0 / 3 / 0 / 1865 / 6.96 Xavi Arcos (HIS, 19, 2 mln) – 27 / 3 / 2 / 0 / 4 / 0 / 1725 / 6.84 Ponieważ przed sezonem opuścił nas Lagrimal, a Badboy został przesunięty do linii obrony, zrezygnowaliśmy z gry typowymi defensywnymi pomocnikami. Z drużyny rezerw przesunięty został też Mace, który tam robił prawdziwą furorę (26 goli i 70 asyst w 102 meczach), a dodatkowo kadrę wzmocnił sprowadzony z Brazylii Renan, który wraz z Peralesem stanowili podstawową parę środkowych pomocników. Z tego grona wypadł nam Martinez, ale o nim za chwilę. Ciekawym jest, że aż trzech zawodników w tej formacji zanotowało identyczną średnią ocenę, choć pamiętajmy, że Mace grywał głównie z niżej notowanymi rywalami (ale też regularnie w fazie grupowej Ligi Mistrzów). Renan dobrze wkomponował się do drużyny, choć na pewno stać go na więcej. Perales bardzo mocno zaczął, kiedy regularnie strzelał, ale druga część sezonu w jego wykonaniu była już słabsza. Następny sezon będzie dla niego sezonem ostatniej szansy. Jest jeszcze młodziutki Arcos, który z sezonu na sezon się rozwija i wierzę, że będziemy jeszcze mieć z niego nie lada pociechę. Podobnie zresztą jak z Mace. Prawi skrzydłowi: Nourredine Boulemdais (ALG, 21, 44A / 9G, 9,5 mln) – 40 / 10 / 5 / 7 / 2 / 0 / 2227 / 7.03 Isaac Vazquez (MEK, 27, 84A / 28G, 58 mln) – 45 / 13 / 6 / 5 / 2 / 0 / 3023 / 7.04 Jose Vincente Ezquerro (HIS, 20, 20,5 tys, Numancia) – 17 / 0 / 0 / 0 / 0 / 0 6.58 Prawe skrzydło to królestwo Vazqueza, który w mojej ocenie jest naszym aktualnie najlepszym ofensywnym piłkarzem. 19 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej daje mu drugie miejsce w tym sezonie, ale pamiętajmy, jak ważne gole strzelał, jak często notował kluczowe asysty i generalnie, jak napędzał on nasz zespół. Powracający po wypożyczeniu do Villlarreal Boulemdais został włączony do pierwszej drużyny w miejsce Tolicia i spisał sie fenomenalnie. Chyba nikt nie spodziewał się, że młody Algierczyk zrobi aż taką furorę na hiszpańskich boiskach, a 10 bramek w debiutanckim sezonie młodego skrzydłowego musi zrobić wrażenie. Jest też młody Ezquerro, ale on raczej jest dość daleko od pierwszej drużyny. Tak czy siak, ta formacja, jeśli nikt ważny nie odejdzie, nie będzie wymagać wzmocnień. Lewi skrzydłowi: Jean Claude Martinez (FRA, 29, 27u21-A / 3G, 13,5 mln) – 42 / 4 / 7 / 2 / 2 / 0 / 2331 / 6.91 Francis N’Sakala (BEL, 26, 20A / 6G, 75 mln) – 29 / 7 / 6 / 1 / 2 / 0 / 2307 / 7.07 W formacji po drugiej stronie boiska czekało nas przed sezonem trochę więcej pracy, bo odszedł Blanco i potrzebowaliśmy nowego lewoskrzydłowego. Ponieważ jednak wydałem wszystkie pieniądze na Renana, Guedesa i Bello, brakowało już środków na transfer kogoś konkretnego, zdecydowałem się na dość karkołomne posunięcie i przesunąłem na tę pozycję Martineza, nominalnego środkowego pomocnika. I jak się potem okazało, był to strzał w dziesiątkę. Francuz, który nigdy na tej pozycji nie grał, spisywał się tak, jabky od urodzenia był skrzydłowym, a jego gole i asysty po celnych dośrodkowań dały nam bardzo dużo punktów. Dlatego w przyszłym sezonie zostaniemy pewnie z Martinezem jako opcją rezerwową dla N’Sakali. Oczywiście pod warunkiem, że Belga uda się utrzymać w kadrze, bo nie jest to łatwy piłkarz do zarządzania nim. Coś marudzi o mozliwym odejściu, ale póki ma ważny kontrakt i nie pojawi się oferta w granicach 100 mln euro, to nie mamy nawet o czym rozmawiać. Ofensywni pomocnicy: Diogo Guedes (POR, 22, 12A / 5G, 68 mln) – 49 / 9 / 15 / 1 / 4 / 0 / 2908 / 7.00 Arjan van Dujin (HOL, 24, 16A / 3G, 24 mln) – 50 / 1 / 9 / 0 / 3 / 0 / 2818 / 6.82 Tak, jak Martinez był najwiekszym pozytywnym zaskoczeniem tego sezonu, tak Guedes jest zdecydowanie naszym najlepszym transferem. Młody Portugalczyk kosztował co prawda blisko 60 mln euro, ale bardzo szybko zaczął się spłacać i koniec końców zakończył sezon z najlepszym wynikiem w punktacji kanadyjskiej, notując aż 24 takie punkty. Nazwisko jednak zobowiązuje. Diogo ma przy tym wszystkim dwie wady. Pierwsza to taka, że brakuje mu wytrzymałości na pełne 90 minut, dlatego zwykle już po godzinie schodzi z boiska. Druga jest natomiast taka, że jest on jeszcze nieco chimeryczny i doskonałe mecze przeplata z takimi, w których znika i nie daje praktycznie nic druzynie. Wtedy zastępuje go van Dujin, który może nie zanotował rewelacyjnego sezonu, ale i tak był on znacznie lepszy niż poprzedni, więc Holender dostanie jeszcze szansę w kolejnych rozgrywkach. Napastnicy: Bojan Rosic (SRB, 20, 23A / 12G, 14,75 mln) – 44 / 11 / 2 / 2 / 0 / 0 / 2333 / 6.84 Oscar Bello (WŁO, 22, 1A / 0G, 49,5 mln) – 51 / 13 / 4 / 2 / 1 / 0 / 2928 / 6.77 Formacja ataku została przed sezonem również poważnie wzmocniona włoskim snajperem z Juventusu. Wydawało się, że skoro na Bello wydamy prawie 50 baniek, to będzie on gwarantem goli. I faktycznie tak było, ale tylko przez kilka pierwszych tygodni. Po tym czasie Oscar wpadł w jakiś kryzys i w zimie nie strzelał praktycznie wcale, notując kilkomeczowe serie bez strzelonej bramki. Na wiosnę nieco się ocknął i trzeba mu też oddać, że to on zdobył zwycięskiego gola w finale Ligi Mistrzów. Z drugiej jednak strony to Oscar w tym sezonie również był wykonawcą rzutów karnych, więc gdy odejmiemy mu z puli wszystkich strzelonych bramek te z jedenastu metrów, dostaniemy wynik zaledwie 11 bramek we wszystkich rozgrywkach, co przy blisko 3 tysiącach minut spędzonych na boisku jest bardzo marnym wynikiem. Dobrze, że w trudnych chwilach mogłem liczyć na Rosicia, który krzepnie z roku na rok i staje się coraz lepszym piłkarzem, dlatego na pewno będzie on mógł liczyć na etat również w następnym sezonie.
  4. Podsumowanie sezonu: Nie da się o zakończonym właśnie sezonie napisać inaczej niż znakomity. Co prawda nie wygraliśmy nic na krajowym podwórku, ale za to sięgnęliśmy po Puchar Mistrzów. Rozgrywki ligowe były przegrane w zasadzie już na samym początku, a wszystko za sprawą doskonale dysponowanych piłkarzy Realu Madryt, którzy po latach posuchy nie tylko wywalczyli mistrzostwo dla stołecznego klubu, ale jeszcze zrobili to w naprawdę piorunującym stylu, gromadząc ponad sto punktów, co zawsze musi budzić uznanie. My w zasadzie nie mamy się czego wstydzić, bo nasz wynik 84 punktowy to i tak nasz najlepszy wynik w historii mojej pracy na stanowisku trenera Herculesa. Nawet w mistrzowskim sezonie zdobywaliśmy o jeden punkt mniej. Teraz jednak nie było nam dane nawet powąchać fotelu lidera, którego Real nie oddał od pierwszej kolejki, a strata na koniec dziewiętnastu punktów tylko pokazuje o jakiej skali różnicy poziomów mówimy. W Pucharze Króla zabrakło nam trochę szczęścia w rewanżu z Atletico i być może te rozgrywki też mogliśmy zakończyć inaczej. Tak czy siak, koniec końców, był to dla nas bardzo udany sezon. Teraz fajnie by było w kolejnym powalczyć o obronę tytułu najlepszej drużyny w Europie. Bramkarze: Franco Sepulveda (CHL, 28, 92A / 0G, 5,25 mln) – 35 / 25 / 17 / 1 / 0 / 0 / 3150 / 7.00 Simphiwe Radiopane (RPA, 23, 57A / G, 5 mln) – 22 / 16 / 12 / 1 / 0 / 0 / 1980 / 7.01 Między słupkami sytuacja nie zmienia sie od lat, gdzie Sepulveda ma monopol na grę w najważniejszych spotkaniach. Radiopane rozwinął się już do poziomu, w którym nie mam żadnych obaw, gdy trzeba postawić na zawodnika Repulibki Południowej Afryki. Obaj są pewnymi punktami drużyny i obaj mają jeszcze przez trzy lata ważne kontrakty, więc raczej nic nie wskazuje na to, abyśmy musieli się martwić o obsadę pozycji i poszukiwania kolejnych bramkarzy. W rezerwach zaś mamy też bardzo zdolnego Briana Garcię, który bardzo szybko został tam przesunięty z drużyny juniorów i robi już furorę, więc kto wie, czy za jakiś czas nie będzie on mógł dołączyć do starszych kolegów. Prawi obrońcy: Steven O’Donnell (SCO, 25, 50A / 2G, 7,5 mln) – 36 / 2 / 0 / 1 / 3 / 0 / 3094 / 6.93 Mostafa Eno (EGI, 23, 53A / 3G, 6,75 mln) – 28 / 1 / 2 / 1 / 2 / 0 / 2130 / 7.21 Prawa obrona to nieustannie królestwo O’Donnella, choć w tym sezonie przytrafiło mu się kilka nieco słabszych meczów. Na swoje usprawiedliwienie jednak przemówił arcyważnym golem w półfinale Ligi Mistrzów, który dał nam remis w wyjazdowym meczu przeciwko Porto. Wprowadzony do druzyny w tym sezonie Eno też spisał się bardzo poprawnie i choć grywał głównie z rywalami z nieco niższej półki, to jednak trzeba też pamiętać, że to właśnie Egipcjanin rozegrał komplet meczów na prawej obronie w fazie grupowej Ligi Mistrzów i nie pękał nawet przed zawodnikami Manchesteru City. Talent czystej wody. Lewi obrońcy: Rodrigo Conde (HIS, 27, 5,5 mln) – 33 / 0 / 2 / 0 / 2 / 0 / 2957 / 6.98 Jose Juan (HIS, 27, 5 mln) – 24 / 0 / 1 / 1 / 2 / 0 / 2079 / 7.19 Moustapha Camara (HIS, 21, 175 tys., Numancia) – 38 / 1 / 0 / 0 / 14 / 0 / 6.59 Po lewej stronie sytuacja nie jest już tak różowa. Przed sezonem opuścił nas już dość zaawansowany wiekowo Cucurella i miejsce w pierwszym składzie zajął Conde, który niby nie grał źle, ale brakowało w tej jego grze jakiegoś pierwiastka magii, szaleństwa, czegoś niekonwencjonalnego. Zastępujący go w meczach z mniej wymagającymi rywalami Juan spisał się bardzo dobrze, ale to nadal bardziej stoper niż boczny obrońca. Jeśli nie uda się znaleźć jakiegoś klasowego lewego obrońcy, to pewnie zachowamy układ z tego sezonu, ale transfer laterala to będzie nasza najpilniejsza potrzeba przed kolejnym sezonem, bo ani Conde, ani Juan to nie są zawodnicy to regularnej walki o najwyższe cele, jakkolwiek nie zakłamują tego liczby z tego sezonu. Środkowi obrońcy: Malik Sonmez (TUR, 25, 35a / 4G, 69 mln) – 36 / 3 / 1 / 5 / 4 / 0 / 3240 / 7.20 Arkaitz Orbegozo (HIS, 20, 2A / 0G, 14 mln) – 23 / 0 / 0 / 0 / 3 / 0 / 2070 / 7.13 Kwanele Badboy (RPA, 29, 140A / 18G, 205 tys.) – 29 / 0 / 0 / 2 / 2 / 0 / 2375 / 6.97 Bobo (BRA, 28, 2A / 0G, 61 mln) – 35 / 2 / 4 / 5 / 6 / 0 / 3150 / 7.24 W środku bloku defensywnego przed kolejnym sezonem zajdą pewne zmiany. Opuści nas bowiem po siedmiu latach Badboy, który podpisał już kontrakt z chińskim Jiangsu i trafi tam na zasadzie prawa Bosmana. W tym sezonie z usług gracza z Południowej Afryki korzystałem na stoperze, bo musiałem załatać dziurę po odejściu Cucurelli i przesunięciu Juana na lewą obronę. Spisał sie on dobrze na tej pozycji, ale był to jego ostatni akord. Pozostali stoperzy również spisywali się bardzo dobrze, a nasza podstawowa para stoperów to opoka naprawdę nie do przejścia. Zarówno Sonmez, jak i Bobo to stoperzy światowej klasy. A i Orbegozo pokazuje, że do takiego miana aspiruje, o czym najlepiej świadczy fakt, że zadebiutował już w dorosłej reprezentacji Hiszpanii.
  5. Wczoraj padla informacja, ze przedstawiciele Barcelony i Valencii nie doszli do zadnego porozumienia, wiec Rodrigo jednak prawdopodobnie zostanie w Walencji.
  6. Maj 2032: La Liga: 36/38, 01.05.2032, [10] Real Sociedad – [2] Hercules, 2:0 37/38, 10.05.2032, [2] Hercules – [5] Osasuna, 1:1 (Guedes) 38/38, 16.05.2032, [2] Hercules – [6] Atletico Madryt, 3:0 (Arcos, Perales, Guedes) Liga Mistrzów: ½, 04.05.2032, Hercules – Porto, 2:1 (N’Sakala, Guedes) Finał, 29.05.2032, Hercules – Real Madryt, 1:0 (Bello) W maju nie graliśmy już praktycznie o nic w lidze, bo tylko jakiś kataklizm mógł nam odebrać drugie miejsce na koniec sezonu. Najpierw jednak przegraliśmy z Realem Sociedad w meczu, w którym znów, z wiadomych przyczyn, posłałem do boju rezerwowy skład. W nastepnej kolejce w meczu przeciwko Osasunie znów wystawiłem ten sam skład i znów efekt był daleki od zamierzonego, bo ledwie zremisowaliśmy, ale też stało sie już jasne, że zajmiemy na koniec sezonu drugie miejsce, więc specjalnie nas to nie bolało. Na zakończenie sezonu zaś dość efektownie ograliśmy Atletico, co zastanawia tym bardziej, że do tej pory w meczach o nic na koniec sezonu raczej zawodziliśmy, niż rozgrywaliśmy jakieś super udane mecze. Tym razem jednak było inaczej i mogliśmy się cieszyć z wygranej. W drugim półfinale przeciwko Porto kibice zobaczyli kawał dobrego futbolu. Obie ekipy miały swoje szanse na zdobycie bramki, ale do przerwy żadne bramki nie padły. Po zmianie stron wynik otworzył N’Sakala, a po chwili czerwoną kartke obejrzał pomocnik gości, Grande, czym mocno skomplikował swojej drużynie kwestię awansu do finału. Ci jednak nie zrażali się wcale i po chwili doprowadzili do remisu. Konieczność gry w osłabieniu jednak wymuszała na graczach Porto więcej biegania, więc w końcu i oni opadli z sił, co wykorzystaliśmy strzelając zwycięskiego gola w 84 minucie, a strzelił go, o ironio, wychowanek Benfiki, Guedes. W finale mieliśmy się zmierzyć z Realem Madryt, który wyeliminował Barcelonę. Byłą to dla nas szansa na wzięcie rewanżu za obie ligowe porażki w tym sezonie. Przez pierwszą połowę spotkanie było bardzo wyrównane i kibice nie zobaczyli w niej ani jednego gola. Po zmianie stron sytuacja na boisku nie zmieniła się wielce. Obie drużyny stwarzały sobie szanse, ale raczej skupiały się na grze obronnej, więc tych okazji nie było zbyt wiele. Dopiero w 64 minucie udało nam się wyjść na prowadzenie, a to dzieki trafieniu Bello, który wykorzystał asystę Martineza z lewego skrzydła. Wydawać by się mogło, że brak kontuzjowanego N’Sakali będzie dla nas dużym osłabieniem, a tymczasem okazało się, że zastępujący go nominalny środkowy pomocnik zanotuje kluczowe podanie. Kolejne minuty nie przynosiły zmiany rezultatu. Nasza dobra gra w obronie uniemożliwiała rywalom wyrównanie. Koniec końców dowieźliśmy to skromne prowadzenie do końca i w efekcie to nam w udziale przypadło zwycięststwo i najważniejsze trofeum w klubowej piłce! Tabela ligowa na koniec sezonu:
  7. Dani Olmo (Dynamo Zagrzeb) => RB Lipsk Victor Moses (Chelsea) => Inter Alvaro Odiozola (Real Madryt) => Bayern Monachium (loan) Javier Hernandez (Sevilla) => LA Galaxy Nabil Bentaleb (Schalke) => Newcastle (loan) Rey Manaj (Albacete) => Barcelona B Reinier (Flamengo) => Real Madryt
  8. gdyby choc odrobine myslal, bylby przekotem a tak jest jednym z wielu jezdzcow bez glowy, jakich wdziala Premier League
  9. Żadne podkładanie się. Pokonanie Barcy na Camp Nou to jakieś faken miszyn imposibl Kwiecień 2032: La Liga: 31/38, 03.04.2032, [19] Deportivo – [2] Hercules, 1:1 (Mace) 32/38, 10.04.2032, [2] Hercules – [14] Las Palmas, 2:0 (Rosic x2) 33/38, 16.04.2032, [2] Hercules – [13] Lugo, 2:0 (Martinez, Boulemdais) 34/38, 20.04.2032, [4] Betis – [2] Hercules, 1:2 (Renan, Bello) 35/38, 24.04.2032, [16] Leganes – [2] Hercules, 0:0 Liga Mistrzów: ¼, 07.04.2032, Inter – Hercules, 0:0 ¼, 13.04.2032, Hercules – Inter, 2:0 (Sonmez, Rosic) ½, 28.04.2032, Porto – Hercules, 1:1 (O’Donnell) Kwiecień rozpoczęliśmy od ponownego wyjazdu do Galicji, tym razem na spotkanie z Deportivo. W spotkaniu tym wystawiłem rezerwowy skład, aby gracze pierwszego garnituru byli wypoczęci na mecz z Interem i to niestety kosztowało nas utratę dwóch punktów. Nie ma to chyba jednak wielkiego znaczenia, bo mamy dość bezpieczną przewagę nad trzecią Barceloną (12 punktów), a strata do liderującego Realu Madryt też jest zbyt duża (13 oczek). W następnej kolejce przyjeżdżała do nas ekipa z Wysp Kanaryjskich. Znów wystawiłem drugi skład, wiedząc że czekać nas będzie za kilka dni jeszcze rewanż z ekipą z Mediolanu. Tym razem jednak własne ściany pomogły nam w odniesienu zwycięstwa, a skutecznością popisał się Rosic, który zdobył dwie bramki i zapewnił nam wygraną. Tydzień później gościliśmy kolejną z ekip z drugiej części tabeli – Lugo. Tym razem spisaliśmy się już znacznie lepiej niż w meczu rundy jesiennej i pewnie wygraliśmy, a jego bohaterem został Martinez, który strzelił jedną z bramek. Kilka dni później podejmowaliśmy na wyjeździe Betis. Tym razem wystawiłem pierwszy skład, bo wiedziałem, że przed kolejnym spotkaniem w Lidze Mistrzów będzie jeszcze jedno ligowe starcie z Leganes. Miałem pewne obawy co do meczu z Verdiblancos, bo to ekipa, która naprawdę mocno się poprawiła i walczy jeszcze o zajęcie miejsca, które dałoby ekipie z Andaluzji prawo gry w Lidze Mistrzów. Spotkanie jednak ułożyło się dla nas dobrze. Wyszliśmy na prowadzenie, które utrzymaliśmy do przerwy. Gospodarze na początku drugiej połowy nie wykorzystali rzutu karnego, co się na nich zemściło po chwili, gdy stracili drugiego gola, a trafienie z 82 minuty było już tylko golem honorowym. Tymczasem we wspomnianym już ostatnim meczu ligowym kwietnia z Leganes znów zagrał rezerwowy skład i znów się nie popisał, bo tylko bezbramkowo zremisowaliśmy. Na początku miesiąca pojechalismy do Mediolanu na mecz z Interem i choć gospodarze mieli w tym starciu wyraźną przewagę, to jednak brakowało im konkretów z przodu i marnowali tworzone szanse. W efekcie mecz zakończył się bezbramkowym remisem i o tym, która z ekip awansuje do półfinału miało zadecydować spotkanie rewanżowe w Hiszpanii. A to przez ponad godzinę nie dawało żadnego rozstrzygnięcia, bo nie padły w nim żadne bramki. Dopiero ostatnie pół godziny dało gole. Najpierw Sonmeza, a potem Rosicia. Gole te dały nam awans do półfinału i nie przeszkodził nam w tym nawet niewykorzystany rzut karny w wykonaniu Bello z początku spotkania. W półfinale los skojarzył nas z FC Porto, a więc chyba najłatwiejszą z możliwych ekip, które mogliśmy trafić. Drugą parę stanowi wewnątrzhiszpański pojedynek w El Clasico – czyli dwumecz Barcelony z Realem Madryt. Pierwsze spotkanie, rozgrywane jeszcze pod koniec kwietnia w Portugalii, zakończyło sie remisem, chociaż przez dłuższą część spotkania gospodarze prowadzili. Wyrównanie zapewnił jednak strzałem z dystansu O’Donnell, który rzadko zdobywa gole, ale gdy już trafia, to w ważnych momentach. Zaskakujące jest to, że chociaż gospodarze byli kilka minut od zwycięstwa, to jednak na przestrzeni całego spotkania to my byliśmy druzyną lepszą i mieliśmy więcej okazji do zdobycia bramki.
  10. Marzec 2032: La Liga: 26/38, 01.03.2032, [3] Barcelona – [2] Hercules, 5:0 27/38, 06.03.2032, [2] Hercules – [7] Sevilla, 3:0 (Rosic, Vazquez x2) 28/38, 13.03.2032, [2] Hercules – [18] Levante, 2:1 (Boulemdais, van Dujin) 29/38, 27.03.2032, [15] Celta Vigo – [2] Hercules, 0:0 30/38, 31.03.2032, [2] Hercules – [16] Leganes, 2:1 (Guedes, Vazquez) Liga Mistrzów: 1/8, 09.03.2032, Hercules – Bayern Monachium, 3:1 (Vazquez, Bello x2) Marzec rozpoczęliśmy od potężnego lania, jakie przyjęliśmy od Barcelony, tracąc jeszcze więcej bramek, niż sami strzeliliśmy w meczu jesiennym. W spotkaniu z Dumą Katalonii na Camp Nou byliśmy tylko tłem dla znakomicie dysponowanych gospodarzy i aż trudno uwierzyć, jakim cudem jeszcze nie tak dawno temu potrafiliśmy przywieźć remis z Allianz Areny, a teraz dostać takie lanie. Już do przerwy przegrywaliśmy czterema bramkami, a po zmianie stron gospodarze tylko nas dobili i w sumie to nawet chciałem, żeby ten mecz jak najszybciej się skończył. W nastepnej serii spotkań przyjeżdżała do nas Sevilla i chcieliśmy się zrewanżować nie tylko za porażkę z rundy jesiennej, ale też poprawić nastroje po niedawnej przegranej z Barceloną. Podrażniona ambicja moich podopiecznych plus argumenty czysto sportowe wystarczyły, aby ekipę z Andaluzji odprawić z kwitkiem po dość jednostronnym widowisku. Kluczem do zwycięstwa okazała się czerwona kartka dla lewego obrońcy gości, Strula. Po niej jeszcze dwukrotnie pokonywaliśmy bramkarza Sevilli i zapewniliśmy sobie efektowne zwycięstwo. Kolejne spotkanie to przyjazd Levante na mecz derbowy i tym razem dało się poczuć podwyższoną temperaturę tego spotkania. Co prawda szybko objęliśmy prowadzenie, ale goście na początku drugiej połowy wyrównali i od tego momentu zaczęła się nerwówka. Sędzia powoli tracił panowanie nad wydarzeniami na boisku i efektem tego było były sypiące się jak z rękawa żółte kartki. Wreszcie w doliczonym czasie gry zwycięstwo nam zapewnił van Dujin, który wykorzystał podanie Boulemdaisa. Ostateczny zaś bilans tego meczu to 6 żółtych kartek dla nas i 2 dla graczy Levante. Po przerwie na mecze reprezentacji jechaliśmy do Galicji, by w Vigo zmierzyć się z Celtą. Niestety dwutygodniowa przerwa źle zadziałała na moich podopiecznych i spotkanie to tylko zremisowaliśmy. Najbardziej zaś martwił mnie fakt, że z 10 strzałów na bramkę, tylko 2 leciały w światło bramki przeciwnika. Z taką skutecznością i precyzją w grze ofensywnej trudno nam będzie wygrywać. Na zakończenie miesiąca pokonaliśmy jeszcze u siebie Alaves, choć to goście jako pierwsi strzelili gola. Wyrównanie Guedesa i gol Vazaqueza w końcówce spotkania sprawiły, że udało nam się odwrócić losy spotkania i zapewnić trzy punkty, choć wcale nie był to dla nas łatwy mecz. W meczu rewanżowym 1/8 finału Ligi Mistrzów po bardzo dobrym meczu ograliśmy Bayern 3:1. Tym razem to nam udało się bardzo szybko otworzyć wynik spotkania, choć goście potrafili już po kwadransie wyrównać stan gry. Jeszcze jednak przed przerwą znów wyszliśmy na prowadzenie tym razem za sprawą Bello. W drugiej połowie stwarzaliśmy sobie kolejne szanse bramkowe, ale brakowało nam skuteczności. Wreszcie jednak w doliczonym czasie Bello po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem pewnie egzekwując rzut karny i tym samym podwyższając nasze prowadzenie i ustalając wynik meczu. W ćwierćfinale los skojarzył nas z Interem Mediolan i wygląda na to, że znów mamy szczęście, bo spotkanie rewanżowe będziemy rozgrywać na własnym stadionie.
  11. Luty 2032: La Liga: 22/38, 07.02.3032, [12] Zaragoza – [2] Hercules, 0:2 (Renan, Bello) 23/38, 13.02.2032, [2] Hercules – [19] Espanyol, 1:0 (Boulemdais) 24/38, 21.02.2032, [2] Hercules – [14] Getafe, 1:0 (Rosic) 25/38, 26.02.2032, [1] Real Madryt – [2] Hercules, 2:1 (N’Sakala) Liga Mistrzów: 1/8, 18.02.2032, Bayern Monachium – Hercules, 1:1 (Vazquez) Luty rozpoczęliśmy od wyjazdu do Zaragozy na spotkanie z tamtejszym Realem, ale mecz ten nie ma zbyt dużej historii. Wygraliśmy pewnie, oddając w całym spotkaniu dwukrotnie więcej strzałów niż gospodarze. Najbardziej zaś w nim cieszy fakt, że swoim golem przełamał się Bello, który ostatni raz do siatki rywali trafiał 6 grudnia poprzedniego roku. w następnej kolejce podejmowaliśmy u siebie Espanyol i chociaz od pierwszych minut dominowaliśmy na boisku, to jednak brakowało nam skuteczności. Zwycięski gol padł dopiero w 81 minucie, a w całym spotkaniu aż 20 razy próbowaliśmy uderzać na bramkę przeciwnika. To tylko pokazuje jak duży problem mieliśmy ze skutecznością. W nastepnej serii spotkań przyjeżdżało do nas Getafe. Spotkanie to miało bardzo podobny przebieg do tego z Espanyolem. Znów dominowaliśmy i stwarzaliśmy sobie okazję za okazją. Znów jednak brakowało nam skuteczności. Na początku spotkania mieliśmy doskonałą okazję do zdobycia bramki, ale rzutu karnego nie wykorzystał Guedes. Zwycięski gol padł dopiero w 77 minucie. Znów mieliśmy okazję z rzutu karnego, ale tym razem do piłki podszedł Rosic i tym razem udało się jedenastkę zamienić na gola. Na koniec miesiąca zaś jechaliśmy na Bernabeu, gdzie mieliśmy wziąć rewanż za porażkę u siebie na początku sezonu. Tyle tylko, że z rewanżu nic nie wyszło i mecz zakończył sie takim samym wynikiem jak na jesieni. Znów polegliśmy i znów byliśmy ekipą wyraźnie słabszą. W meczu rozpoczynającym fazę pucharową Ligi Mistrzów pojechaliśmy do Monachium na mecz z Bayernem. Zaczęło się dla nas doskonale od szybko strzelonej bramki już po pierwszym kwadransie meczu. Rozsierdzeni utratą gola gospodarze ruszyli do ataków celem wyrównania strat, ale dość dobrze się broniliśmy, a do tego mieliśmy też dobrze dysponowanego Sepulvedę między słupkami. Do przerwy udało nam się utrzymać prowadzenie, ale nie wytrzymaliśmy naporu gospodarzy i ostatecznie udało im się zdobyć gola. Na szczęście tylko jednego, więc w efekcie mecz zakończył się remisem, który jest dobrym wynikiem przed meczem rewanżowym.
  12. Styczeń 2032: Wypożyczenia z klubu: Pepe Gutierrez => Algeciras Mario Bartolome, Alberto Jimenez => Torrelavega Charles Soriano => Palamos La Liga: 17/38, 03.01.2032, [2] Hercules – [12] Real Sociedad, 3:1 (Guedes, Vazquez x2) 18/38, 11.01.2032, [3] Osasuna – [2] Hercules, 1:0 19/38, 18.01.2032, [6] Atletico Madryt – [2] Hercules, 0:1 (N’Sakala) 20/38, 21.01.2032, [2] Hercules – [11] Athletic Bilbao, 2:0 (Vazquez, Renan) 21/38, 31.01.2032, [15] Valencia – [2] Hercules, 1:1 (Vazquez) Copa del Rey: 5 runda, 07.01.2032, Hercules – Malaga, 3:0 (Boulemdais, Rosic x2) ¼, 14.01.2032, Hercules – Atletico Madryt, 2:1 (Rosic, Martinez) ¼, 21.01.2032, Atletico Madryt – Hercules, 4:2 (Rosic, Perales) Wraz z nowym rokiem otwarło się okno transferowe, co pozwoliło nam wypozyczyć kilku mniej istotnych zawodników do klubów z niższych lig, aby tam mieli też szansę na regularne występy. Tymczasem rozgrywki ligowe w nowym roku rozpoczęliśmy od pewnej wygranej nad Realem Sociedad. Szybko udało nam się objąć prowadzenie, ale goście potrafili jeszcze przed przerwą wyrównać stan gry. Nam jednak również udało się jeszcze raz zdobyć bramkę i na zmianę stron schodzić z prowadzeniem. W drugiej połowie już zupełnie zdominowaliśmy rywala, który opadł z sił i dobiliśmy go trzecim golem. Dość powiedzieć, że goście przez całe spotkanie zdołali oddać tylko pięć strzałów, z których tylko jeden był w światło bramki i od razu zakończył się golem. W następnej serii spotkań wyjeżdżaliśmy na północ, by zmierzyć się z dobrze dysponowaną w tym sezonie Osasuną. Gospodarze postawili nam bardzo trudne warunki i ostatecznie zdołali nas pokonać, choć zwycięski gol padł dopiero w 84 minucie. Na przestrzeni całego spotkania byliśmy ekipą słabszą i zasłużenie przegraliśmy, ale utrata bramki w samej końcówce zawsze boli bo daje ci mniej szans na odwrócenie losów meczu. Potem jechaliśmy do Madrytu na mecz z Atletico. Co ciekawe, spotkanie to idealnie wkomponowało się pomiędzy dwa mecze ćwierćfinału Pucharu Króla, w którym podejmowaliśmy... również Atletico. Mieliśmy zatem okazję rozegrania z Los Colchoneros trzech meczów pod rząd w krótkim odstępie czasu. Spodziewałem sie trudnego meczu, a jednak udało nam się zwyciężyć dzięki bramce N’Sakali. Spotkanie zapowiadane jako hit kolejki przyniosło raczej mało emocji, ale najważniejsze dla nas, że to my dopisujemy sobie po nim trzy oczka. W nastepnej serii spotkań podejmowaliśmy przed własną publicznością Athletic Bilbao, a więc rywala, z którym inaugurowaliśmy ten sezon ligowy. Można zatem powiedzieć, że liga wchodzi właśnie w rundę wiosenną. Spotkanie zakończyło się naszym pewnym zwycięstwem, choć wynik 2:0 nie do końca oddaje przebieg spotkania, w którym oddaliśmy aż 22 strzały na bramkę, a sam mecz miał bardzo jednostronny przebieg. Tydzień później wyjechaliśmy do Lewantu, by zmierzyć się z Valencią. Spodziewałem się tutaj trudnego spotkania i faktycznie takie było. Chociaż stworzyliśmy sobie bardzo dużo sytuacji bramkowych, prawie trzykrotnie więcej od gospodarzy, to jednak mecz zakończył się tylko remisem. Jako pierwsi wyszliśmy na prowadzenie, ale rywal potrafił jeszcze w pierwszej połowie wyrównać. Co gorsza dla nas, akcja po której padł zwycięski gol, to jedyna sytuacja, w której gospodarze oddali celny strzał na bramkę. Na początku miesiąca rozgrywaliśmy rewanżowe spotkanie z Malagą w Pucharze Króla i jak już wspomniałem wcześniej, skoro mieliśmy niedługo później zagrać z Atletico w kolejnej rundzie, oznaczało to, że mecz rewanżowy z Malagą wygraliśmy. Spotkanie to miało dość jednostronny przebieg i tak naprawdę wynik został ustalony już w pierwszej połowie, po której prowadzilismy trzema golami i takim też wynikiem zakończył się ten mecz. Pierwszy półfinał z Atletico rozbudził apetyty kibiców Herculesa. Udało się bowiem pokonać Materace, choć tylko 2:1. Zaliczka okazała się zbyt mała, bo w rewanżu przegraliśmy 4:2 i ostatecznie odpaliśmy z dalszych gier w Pucharze Króla. Gol, który dał gospodarzom awans, padł w 84 minucie, a więc samej, w której straciliśmy zwycięskiego gola w meczu z Osasuną. Ta 84 minuta staje się powoli naszym przekleństwem w tym sezonie... Tabela ligowa na półmetku sezonu:
  13. Grudzień 2031: La Liga: 14/38, 06.12.2031, [17] Las Palmas – [2] Hercules, 2:4 (Bello x2, Martinez, Vazquez) 15/38, 14.12.2031, [10] Lugo – [2] Hercules, 0:0 16/38, 17.12.2031, [2] Hercules – [14] Leganes, 2:0 (Renan, Perales) Liga Mistrzów: 6/6, 10.12.2031, Hercules – RB Lipsk, 1:1 (Eno) Copa del Rey: 4 runda, 03.12.2031, Hercules – Terragona, 1:0 (Rosic) 5 runda, 31.12.2031, Malaga – Hercules, 0:0 Towarzyskie: 28.12.2031, Almeria – Hercules, 3:4 (Guedes x2, N’Sakala, Pardo [og]) Grudniowe zmagania ligowe rozpoczęliśmy od pokonania Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich. Chociaż w tym meczu padło aż sześć bramek, to jednak strzelanie rozpoczęło się dopiero po przerwie. Co prawda gospodarze jako pierwsi objęli prowadzenie, to jednak szybka reakcja z naszej strony pozwoliła nam w dwadzieścia minut zdobyć trzy bramki. Rywali dobił w końcówce Martinez, na co jeszcze jednym golem odpowiedzieli gospodarze, ale to był maks na co było ich stać, więc w efekcie to my mogliśmy sobie przypisać komplet punktów. W nastepnej kolejce wyjechaliśmy do Lugo, które było beniaminkiem w poprzednim sezonie, ale zaskakująco dobra dyspozycja pozwoliła im utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej. W tym sezonie nadal spisują się całkiem nieźle. Siłą Lugo jest przede wszystkim żelazna defensywa, która pozwala im przeciwstawiać się najwiekszym hiszpańskiego futbolu. Nie inaczej było i w tym meczu. Zaledwie bezbramkowy remis to dla nas strata dwóch punktów, ale nie może ona specjalnie dziwić, gdy zauważymy, w jaki sposób grają gospodarze. Jeszcze przed świętami przyjechała do nas ekipa Leganes, ale po meczu w zasadzie bez historii pewnie wygraliśmy. Obie bramki padły jeszcze w pierwszej połowie, a przez cały mecz goście nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę. A i tych niecelnych uzbierał się zaledwie jeden. Z taką dyspozycją nie mogli oni liczyć na cokolwiek. To już nawet ultradefensywnie grające Lugo stworzyło sobi eprzed kilkoma dniami więcej szans na zdobycie gola. Na zakończenie fazy grupowej Ligi Mistrzów tylko zremisowaliśmy z Lipskiem, ale okazało się to dla nas wystarczające do zajęcia pierwszego miejsca w grupie. Dzięki temu byliśmy rozstawieni w losowaniu 1/8 finału, ale niespecjalnie nam to pomogło, bo trafiliśmy chyba najgorzej jak mogliśmy. I tak o ćwierćfinał zagramy z Bayernem Monachium. Na początku grudnia rozegraliśmy drugie spotkanie czwartej rundy Pucharu Króla, w którym dość skromnie ograliśmy Tarragonę ale tak naprawdę już po pierwszym meczu byliśmy niemal pewni awansu. O ćwierćfinał mieliśmy się bić z drugoligową Malagą, ale pierwszy mecz rozgrywany jeszcze w starym roku pokazał, że różnicy potencjału między obiema ekipami praktycznie nie było widać. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem i w rewanżu musiemy zagrać na pewno znacznie lepiej, jeśli chcemy awansować do kolejnej fazy.
  14. Listopad 2031: La Liga: 10/38, 01.11.2031, [3] Hercules – [12] Celta, 2:0 (Sonmez, Guedes) 11/38, 09.11.2031, [13] Alaves – [3] Hercules, 1:2 (Bobo, Bello) 12/38, 22.11.2031, [2] Hercules – [20] Deportivo, 3:0 (N’Sakala, Boulemdais x2) 13/38, 30.11.2031, [2] Hercules – [7] Betis, 2:1 (O’Donnell, Porro [og]) Liga Mistrzów: 4/6, 05.11.2031, Hercules – Man City, 3:2 (Willian [og], Boulemdais, Bello) 5/6, 25.11.2031, RB Salzburg – Hercules, 0:3 (Martinez, Boulemdais, N’Sakala) Listopad przyniósł kolejną przerwę na mecze reprezentacji narodowych, ale zanim ona nastapiła zdążyliśmy rozegrać jeszcze dwa mecze ligowe. Najpierw ograliśmy pewnie Celtę przed własną publicznością po spotkaniu w którym zdominowaliśmy przeciwnika, a potem na wyjeździe rozprawiliśmy się też na wyjeździe z Alaves. Co prawda jako pierwsi straciliśmy gola, ale bardzo szybko odpowiedzieliśmy trafieniem wyrównującym. Do przerwy utrzymał sie remis, ale po zmianie stron Bello zapewnił nam zwycięstwo swoim trafieniem. Trochę nam brakowało jakości przy konstruowaniu akcji ofensywnych, bo mimo aż 17 strzałów tylko sześć leciało w światło bramki. Po przerwie na reprezentację przyjechał do nas kolejny z beniaminków – Deportivo, które choć dostało solidne lanie, to jednak bardzo dzielnie się broniło przez całą pierwszą połowę tak, że na przerwę schodziliśmy z bezbramkowym remisem. Nasza sportowa jakość jednak sprawiła, że gościom brakowało sił w drugiej połowie, co skrzętnie wykorzystaliśmy i zamieniliśmy swoje szanse na gole. Świetne spotkanie zagrał Boulemdais, który wszedł na boisko na ostatnie pół godziny, a i tak zdołał dwukrotnie pokonać bramkarza przeciwnika. W ostatnim ligowym meczu listopada podejmowaliśmy u siebie dobrze spisujący sie w tym sezonie Betis. Chociaż szybko udało nam się zdobyć bramkę, a po chwili goście wbili sobie również trafienie samobójcze, to jednak w kolejnych minutach grało nam się coraz trudniej, bo goście zacieśnili szyki obronne i nie pozwalali nam już na tak łatwe przedostawanie się z piłką pod bramkę. W drugiej połowie nawet Los Beticos zdobyło gola kontaktowego, ale na szczęście udało nam się utrzymać wynik i dopisać kolejne trzy punkty. W Lidze Mistrzów zaś udało nam się wziąć rewanż na Manchesterze City i przed własną publicznością pokonaliśmy The Citizens. Jedyny minus tego i tak ważnego zwycięstwa jest taki, że mamy gorszy bilans bezpośredni z racji tego, że poprzednie spotkanie przegraliśmy dwoma golami. Cichym bohaterem tego spotkania został nasz wychowanek, Arcos, który do asysty dołożył też dwa kluczowe podania i udowodnił, że może być reżyserem naszej gry. W kolejnym spotkaniu pokonaliśmy na wyjeździe Salzburg, ustanawiając wynik w zasadzie już w pierwszej połowie, która zakończyliśmy trzybramkowym prowadzeniem. Gospodarze po zmianie stron niespecjalnie sobie pomogli, gdy w 49 minucie czerwoną kartką ukarany został Bartz. Osłabienie przeciwnika pozwoliło nam już spokojnie dograć mecz i zapewnić sobie awans do następnej fazy już po pięciu spotkaniach. W ostatniej fazie stoczymy tylko korespondencyjny pojedynek z Manchesterem City o pierwsze miejsce w grupie.
×
×
  • Create New...