Jump to content

Szymon Kąkol

Użytkownik
  • Content Count

    545
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

63 Neutralny

About Szymon Kąkol

  • Rank
    Dobrze rokujący junior
  • Birthday 05/09/1991

Informacje

  • Wersja
    FM 2007
  • Skąd
    Oświęcim
  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

7442 profile views
  1. Maniek_ZKS screen ze statsów Reynoso przed przyjściem do nas --- Choć sezon zaczął się dla nas pozytywnie, skład potrzebował wzmocnień. A dokładnie jednego, na prawej pomocy. HLYNSSON nie spisywał się tak, jakbym tego oczekiwał, a brak konkurencji dodatkowo utrudniał nam życie. Po wielu miesiącach starań udało się jednak znaleźć kogoś, kto ma szansę stać się jedną z głównych postaci w drużynie HK. Ze szwedzkiego AIK, na zasadzie wypożyczenia, przyszedł do nas zaledwie 19-letni Kevin JAKOBSSON. Jak można było dojrzeć na nagraniach w serwisach internetowych, jest szybki i dobry technicznie. Potrafi dryblować, a nawet celnie dośrodkować raz czy dwa. Ryzyko małe, a potencjał całkiem spory. Dzień po zakontraktowaniu Szweda czekał nas kolejny mecz w lidze. Na stadion Kórinn przyjechał zespół Pór, z którym mierzyliśmy się w Pucharze Wyższych Lig. Ograliśmy ich wtedy gładko 4:0, dlatego miałem nadzieję na powtórkę z rozrywki. Nic takiego jednak się nie stało. Mecz był nudny, a nasza gra opierała się głównie na długich zagranicach do osamotnionego REYNOSO, który jednak nic nie zdziałał w starciach z obrońcami rywala. 19.05.2017. Stadion Kórinn: 790 kibiców 1. liga [2/22]. HK – Pór 0:0 JAKOBSSON mógł pokazać się już w kolejnym meczu, tym razem pucharowym. Naszym rywalem okazał się trzecioligowy AEgir, z którym wygraliśmy w sparingach przedsezonowych. Mecz ten uświadomił mi, że pozytywne wrażenie z pierwszych meczów było mocno zakłamane. Nie byliśmy w stanie zrobić nic, by zagrozić bramce słabego zespoliku z małego Þorlákshöfn, skąd mieszkańcy zazwyczaj uciekają w wolnych dniach promem do Rotterdamu. Nasza słaba postawa została ukarana w 62. minucie, kiedy to płaskim strzałem zza pola karnego bezradnego POLJANCA pokonał środkowy pomocnik rywala. Porażka nie zmartwiła mnie jednak zbytnio. Szanse na pokazanie czegoś w Pucharze i tak były niskie. Mogliśmy przynajmniej skupić się na rywalizacji ligowej. 24.05.2017. Stadion Þorlákshafnarvöllur: 570 kibiców Puchar Islandii 2. Runda. AEgir - HK 1:0 62’ Baldursson 1:0 Przed kolejnym meczem głównie odpoczywaliśmy, gdyż czekał nas długi wyjazd, na sam wschód kraju, do miasteczka Fáskrúðsfjörður, gdzie mieliśmy zmierzyć się z ekipą Leiknir F., jednego z dwóch kandydatów do spadku. Powietrze znad fiordu dobrze podziałało na moich zawodników, gdyż na początku spotkania grali z werwą i sporym zaangażowaniem. Już w 10. minucie przyzwoitą, zespołową akcję na gola zamienił MARTEINSSON. Skromne prowadzenie uspokoiło jednak naszą grę i przez resztę spotkania nie chciało nam się atakować. Na szczęście to samo można było powiedzieć o rywalach. Na moment gorąco zrobiło się w 82. minucie, gdy czerwoną kartę po uderzeniu rywala otrzymał PANDUREVIC. Nawet po tym zdarzeniu gra się jednak nie zmieniła, dlatego udało nam się dowieźć skromne prowadzenie do samego końca. 27.05.2017. Stadion Fáskrúðsfjarðarvöllur: 59 kibiców 1. liga [2/22]. Leiknir F. - HK 0:1 10’ Marteinsson 1:0 Maj kończyliśmy potyczką u siebie, tym razem z Leiknir R. – klubem ze stolicy kraju, Reykjavíku. Wróciliśmy do formy sprzed wygranej. Byliśmy apatyczni i nie mieliśmy pojęcia, jak zagrać, by choć na chwilę zagrozić bramce rywala. Na prawej stronie kompletnie pogubiony był HLYNSSON, który chyba ostatecznie pożegna się z pierwszym składem. Również środek pola zawiódł – ani GUÐMUNDSSON ani BENEDIKTSSON nie potrafili postawić się rywalom i ostatecznie przegraliśmy bez walki po dwóch golach w drugiej połowie. 27.05.2017. Stadion Kórinn: 763 kibiców 1. liga [2/22]. HK – Leiknir R. 0:2 57’ Sigurðsson 0:1 77’ Sigurðsson 0:2 Maj upłynął pod znakiem sinusoidy. Na 6 rozegranych meczów wygraliśmy 3, z czego dwa w lidze, przegraliśmy dwukrotnie, a raz udało się zremisować. W maju skończyła się również nasza przygoda w Pucharze Islandii, a w lidze zajmowaliśmy 5. miejsce z dorobkiem 7 punktów.
  2. Podziękował ------- Gdy wysiadałem na przystanku Kópavogsbraut, kwietniowe, islandzkie słońce nieśmiało wychodziło zza chmur. O tej porze roku luteranie, katolicy, a nawet wielbiciele nordyckich bogów ze stowarzyszenia Ásatrúarfélagið, modlili się, aby zima poszła w cholerę. Matka natura przeważnie miała gdzieś ich życzenia i nawet w maju była w stanie zesłać na swe islandzkie dzieci śnieg. Tego dnia było jednak słonecznie. Po wyjściu z autobusu od razu dojrzałem zatokę. Skierowałem się w stronę ścieżki Kársnesstígur, prowadzącej wzdłuż wody. Wybrane przez HILMARA miejsce spotkania, jak na niego, wydało się klimatyczne, wręcz poetyckie. Czy mój szef chce mi wyznać miłość? A może pragnie mnie zwolnić, nim jeszcze zacząłem się dobrze bawić? Z mętlikiem w głowie kroczyłem między niewielkimi budynkami mieszkalnymi, aż w końcu go dojrzałem. Wielki Islandczyk czekał na mnie na ławce, trzymając w jednej ręce kubek Starbucksa, a w drugiej nowe wydanie Morgunblaðið. O dziwo, czytał dodatek sportowy. Gdy mnie zobaczył, skinieniem głowy wskazał na miejsce obok siebie. To nasze ostatnie spotkanie, polak. – rzekł, jak zwykle, krótko i stanowczo. Brak awansu w tym głupim pucharze tak zabolał, szefie? – spróbowałem zabrzmieć lekko, lekceważąco, jednak mój plan nie powiódł się, gdyż w połowie zdania załamał mi się głos. Co tu kryć, byłem zawiedziony. Mam gdzieś jakiś głupi puchar. Odchodzę, przegrałem wybory. Będziesz miał nowego szefa. A teraz idź już i zostaw mnie w spokoju. Na drugi dzień w klubie z uśmiechem na twarzy powitał mnie Magnús JÓNSSON. Zdawał się zupełnym przeciwieństwem HILMARA. Wiecznie uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do życia Islandczyk, który wyglądał, jakby ostatnie lata spędził w słonecznej Kalifornii, a nie na tej dziwnej, depresyjnej wyspie. W swoim gabinecie otworzył przede mną przedostatnią stronę Morgunblaðið, na której opisane zostały przewidywania odnośnie zbliżających się rozgrywek 1. ligi. Typowani byliśmy na piątym miejscu i właśnie to miał być nasz cel. Zanim jednak ruszył ligowy cyrk, czekał nas jeszcze mecz w Pucharze Islandii. Naszym rywalem okazał się trzecioligowy Berserkir. Zadanie wydawało się łatwe, jednak pierwsza połówka pokazała, że może być gorzej, niż nam się wydawało. Mecz okazał się bardzo wyrównany i brutalny. W pierwszej połowie żadna ze stron nie cofała się przed użyciem siły, a nam zabrakło pomysłu na grę. W drugiej części było już znacznie lepiej. W 57. minucie bramkę z rzutu rożnego strzelił GRANDO. Z prowadzenia cieszyliśmy się jednak krótko, gdyż 3 minuty później rywal wyrównał po szybkiej akcji skrzydłem. Walka trwała nadal i w końcu sędzia nie wytrzymał. W 64. minucie rywal otrzymał czerwoną kartkę i mogliśmy kontrolować grę. 8 minut później prowadzenie dał nam JÓNSSON, jednak znowu nie byliśmy w stanie utrzymać prowadzenia i po 90. minutach było 2:2. W dogrywce sprzyjało nam szczęście – w 115. minucie błąd obrony wykorzystał JÓNASSON i ponownie objęliśmy prowadzenie. Tym razem wynik się nie zmienił. W obecności ponad 1300 widzów awansowaliśmy do 3. rundy Pucharu Islandii. 07.05.2017. Stadion Kórinn: 1323 kibiców Puchar Islandii 2. Runda. HK – Berserkir 3:2 57’ Grando 1:0 60’ Guðnason 1:1 72’ Jónsson 2:1 80’ Briem 2:2 115’ Jónasson 3:2 W przypadku Pucharu, cel postawiony przez zarząd został już zrealizowany, dlatego mogliśmy spokojnie skupić się na lidze. W pierwszej kolejce zmierzyliśmy się na wyjeździe z ekipą Fram, która, zgodnie z przedsezonowymi przewidywaniami, w tabeli miała uplasować się tuż nad nami. Był to więc ważny sprawdzian naszych umiejętności. Sprawdzian zdany, choć nie bez komplikacji. Już w 2. minucie POLJANEC musiał wyjmować piłkę z siatki, gdyż rywal wykorzystał karnego. Od tamtej pory zaczęliśmy jednak całkowicie dominować na boisku. Strzeliliśmy 3 bramki – dwie REYNOSO i jedną, z karnego, GUÐMUNDSSON. Po przerwie uspokoiliśmy grę i wolno wymienialiśmy piłkę w środku pola. Rywale zdołali odpowiedzieć tylko jedną bramką i pierwsze ligowe zwycięstwo stało się faktem. 14.05.2017. Stadion Framvöllur – Úlfarsdal: 500 kibiców 1. liga [1/22]. Fram – HK 2:3 2’ Gavric 1:0 (k.) 26’ Reynoso 1:1 35’ Reynoso 1:2 41’ Guðmundsson 1:3 (k.) 73’ Bubalo 2:3
  3. Piłka nożna na Islandii może wydać się śmieszna. Rozgrywki trwają zaledwie cztery miesiące. Przez ten czas na dwóch najwyższych szczeblach odbywają się po 22 kolejki. Tyle wystarczy, by wyłonić mistrza, uczestników eliminacji do europejskich pucharów, spadkowiczów i kluby awansujące. Powód jest prosty – warunki atmosferyczne. Jednak islandzkiemu związkowi Knattspyrnusamband Íslands wcale nie przeszkadza to rozegrać przed sezonem innych rozgrywek. Puchar Wyższych Lig (lub, jak to woli, Puchar Ligi) rozpoczyna się w połowie lutego i trwa do końcówki kwietnia. Mecze, w większości, rozgrywane są na zadaszonych halach/boiskach, jednak niektóre i tak są przekładane, a z terminarza robi się niezły burdel. Zła pogoda może bowiem sparaliżować ruch lądowy i lotniczy. Drogi są zamykane, a samoloty uziemiane. O grze w piłkę nie ma mowy. W rozgrywkach biorą udział zespoły z Ekstraklasy i islandzkiej 1. ligi. Zostają one podzielone na 3 grupy, każda po 8 zespołów. Drużyny grają ze sobą po jeden mecz. Do ćwierćfinału awansują zwycięzcy grup, zespoły z drugich miejsc, a także dwie najlepsze ekipy z miejsc trzecich. Nasze szanse oceniałem bardzo nisko, dlatego mecze w Pucharze potraktowałem jak nieco intensywniejsze sparingi, które jednak mogą dać sporo odpowiedzi. W naszej grupie znalazły się bowiem zespoły z Ekstraklasy, a także kilka drużyn, z którymi zmierzymy się w lidze. Plan był prosty – wypróbować jak najwięcej zawodników i postarać się dopracować taktykę. Gwiazdą w naszej ekipie bez wątpienia okazał się Gustavo REYNOSO, który w fazie grupowej strzelił aż 8 bramek. To na nim w dużej mierze opierała się nasza gra w ofensywie. Dobrze funkcjonowały też skrzydła, zwłaszcza lewa strona, po której szalał JÓNASSON. Po pierwszym meczu, w którym gładko ograliśmy występujący w Ekstraklasie Grindavíkur (2:0), w chłopakach można było dostrzec nadzieję na ugranie czegoś w Pucharze. W kolejnych spotkaniach zostaliśmy jednak brutalnie sprowadzeni na ziemię. Porażkę 0:1 z ekipą Víkingur można było przyjąć z pokorą. W końcu zespół z elity. Zmartwił mnie jednak przegrany mecz z Keflavikiem (1:2), z którym mieliśmy spotkać się w rozgrywkach 1. ligi. Kolejne dwa mecze to dwa remisy po 1:1 z kolejnymi ekipami z naszego poziomu – Haukarem i Prótturem. Iskierka nadziei na udany sezon zapaliła się po dwóch ostatnich meczach w grupie, w których szalał REYNOSO. Wygraliśmy kolejno 4:0 z pierwszoligowym Pórem i 2:0 z występującą w Ekstraklasie Gróttą. Wszystkie gole zdobył Argentyńczyk. Ostatecznie w grupie udało się zająć 4. miejsce z dorobkiem 11 punktów. Awans wywalczyły ekipy Prótturu, Grindaviku i Vikinguru. Wszystkie ekipy z naszej grupy odpadły jednak w ćwierćfinałach. Całe rozgrywki wygrała drużyna Knattspyrnufélag Akureyrar z Ekstraklasy. Puchar Wyższych Lig, pomimo dziwnej formuły, będziemy więc wspominać pozytywnie. Także ze względu na indywidualne wyróżnienie REYNOSO, który został królem strzelców. Przed startem ligi rozegraliśmy jeszcze dwa sparingi z drużyną młodzieżową. Ostatecznie przed ligą zagraliśmy aż 16 spotkań. W 11 z nich zwyciężaliśmy, 3 zakończyły się remisami, a tylko 2 porażkami. Bilans bramek 39-8. W przyszłość mogliśmy więc spoglądać z uśmiechem, choć trzeba pamiętać, że wiele z tych meczów rozgrywaliśmy z rywalami znacznie słabszymi. W międzyczasie przeprowadziliśmy jeszcze 3 transfery. Do klubu z wolnego transferu przyszedł Kjartan D. BALDURSSON (OP), Tómas GUÐMUNDSSON (OP/OŚ), który został wypożyczony z Vikingur, a także Aleksi KYLMÄLÄ (OŚ, DP, PŚ), prosto z fińskiego Jalkapalloseura Hercules. Wiele życzyłem sobie zwłaszcza po tym ostatnim. Fin miał nam bowiem zapewnić większą konkurencję w środku pola.
  4. Sylwestra spędziłem z HILMAREM, gdyż w tym dziwnym mieście byłem całkowicie sam. Nie zdążyłem nawet jeszcze porozmawiać z zawodnikami, gdyż treningi miały rozpocząć się dopiero za tydzień. Gdy dobijała północ, a ja kończyłem trzecią lampkę Haustsól, mój żołądek zaczął wysyłać znaki ostrzegawcze. To coś, co Islandczycy nazywają winem, atakuje człowieka mocą 32% alkoholu i nie daje spokoju, póki nie przepije się go czymś normalnym. HILMAR wydał mi się amatorem tego trunku, gdyż zawartość jego kieliszka była opróżniana z prędkością sprintu Eiðura GUÐJOHNSENA z jego najlepszych czasów w angielskiej Chelsea. Porost islandzki, arcydzięgiel, jałowiec i szczypta przypraw. Czy ta mieszanka nie jest dla ciebie zbyt skomplikowana, mój polski przyjacielu? Rzekł mocno już podchmielony HILMAR, zawieszając mi się na ramieniu. Niechętnie wytrzymałem kilka chwil w uścisku szefa i delikatnie wyślizgnąłem się na zewnątrz, by przyjrzeć się pokazowi sztucznych ogni. Kilka chwil później dołączył do mnie prezes i rzekł – w maju, gdy w Kópavogur zniknie śnieg, czeka cię ligowa zabawa, przyjacielu. Ufam, że nie przyniesiesz hańby swojemu krajowi. Słowa szefa zabrzmiały aż nadto pompatycznie, jednak nie podzieliłem się z nim swoimi wrażeniami. Miał rację, 5 miesięcy dzieliło nas od rozpoczęcia ligowego boju. Wyznaczony mi cel, jakim jest zajęcie miejsca w środku tabeli, wydawał się ambitny, zważywszy na to, że sezon wcześniej klub ledwo utrzymał się 1. lidze. Niemniej, do odważnych świat należy, prawda? Zanim jednak 4-miesięczne (tak, wszystko skończy się już we wrześniu) rozgrywki ligowe ruszyły pełną parą, czekał nas jeszcze występ w Pucharze Wyższych Lig, którego rozpoczęcie przewidziano na połowę lutego. Miałem więc wystarczająco dużo czasu na skompletowanie sztabu i składu. Już w nowy rok, wraz z asystentem Péturem PÉTURSSONEM, ruszyłem na poszukiwania swoich współpracowników. Ogłoszenia z HK rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Poszukiwaliśmy każdego, kto ma pojęcie o szkoleniu i wyszukiwaniu piłkarzy. Sztab w klubie praktycznie nie istniał, dlatego w kolejnych miesiącach zatrudniliśmy dyrektora sportowego, scoutów, koordynatora pionu juniorów, fizjoterapeutów, trenera bramkarzy, siłowego i od treningu ogólnego. Angaż otrzymało również parę osób, które miały zajmować się zespołami U-20 i U-18. W tym samym czasie zajęliśmy się również uzupełnianiem kadry. Możliwości finansowe klubu były raczej skromne. 10 tysięcy funtów na transfery i 6 tysięcy budżetu płacowego musiało mi jednak wystarczyć, by wzmocnić skład na kilku pozycjach. Do 12 lutego, naszego pierwszego meczu w Pucharze Wyższych Lig, na stadionie Kórinn pojawiło się 5 nowych zawodników. Z klubu wyjechały natomiast trzy pokraki, których postawa na treningach była daleka od satysfakcjonującej. Ostatecznie, do dziwnych rozgrywek przedligowych przystąpiliśmy w następującym składzie osobowym. BRAMKARZE: Uros POLJANEC (BR) – słoweński bramkarz przyszedł do nas z wolnego transferu. Na starcie otrzymał bluzę z numerem 1. Arnar Freyr ÓLAFSSON (BR) – młody, zdolny. OBROŃCY: Hernan GRANDO (OŚ) – kolejny nabytek z wolnego transferu, tym razem Argentyńczyk. Widzę w nim podstawowego obrońcę. Jak jednak będzie, czas pokaże. Birkir Valur JÓNSSON (OŚ) – Islandczyk stworzy parę stoperów z GRANDO. Reynir Már SVEINSSON (OŚ) – raczej wyłącznie uzupełnienie składu. Ingiberg Ólafur JÓNSSON (OP, OŚ) – nasz, mam nadzieję, podstawowy prawy obrońca. Aco PANDUREVIC (OL) – mój pierwszy nabytek przyszedł do nas z 3-ligowego zespołu AEgir. Serb, wraz z GRANDO, ma stanowić o sile defensywy. Leifur Andri LEIFSSON (OLŚ) – może grać zarówno na lewej stronie defensywy, jak i na środku. Liczę więc na niego w przypadku rotacji składem. POMOCNICY: Viktor Helgi BENEDIKTSSON (DP, PŚ/OPŚ) – defensywny pomocnik wypożyczony przez mojego poprzednika z ekipy mistrza kraju Fimleikafélag Hafnarfjarðar (FH). Ásgeir MARTEINSSON (O/P/OPŚ) – niezwykle wszechstronny zawodnik, którego widzę na środku pomocy. Viktor Mani RÓBERTSSON (PŚ) – zdolny środkowy pomocnik, który najpewniej będzie korzystał z rotacji. Jóhann B. GUÐMUNDSSON (PP/PL/PŚ/OPŚ) – wszechstronny zawodnik, który może zagrać z lewej strony pomocy, prawej, a także na środku. Przeszedł do nas z Keflavík íþrótta- og ungmennafélag, zespołu naszego rywala. Arni ARNARSON (PŚ/OPŚ) – wyłącznie uzupełnienie składu na środku pomocy. Ingimar Elí HLYNSSON (PP/PŚ/OPP) – prawy pomocnik, któremu na razie brak konkurenta. NAPASTNICY: GUSTAVO REYNOSO (NŚ) – argentyński napastnik przyszedł do nas z wolnego transferu, choć swoje pierwsze kroki stawiał w San Lorenzo. Na niespełna 22-latku oprze się gra w ofensywna HK. Brynjar JÓNASSON (OPL, NŚ) – może grać w ataku, jednak w moim składzie znalazło się dla niego miejsce na lewym skrzydle Attli Fannar JÓNSSON (OPŚ, NŚ) – sparingi pokazały, że będzie trzecim napastnikiem w hierarchii. Axel SIGURÐARSON (PL, OPL, NŚ) – uzupełnienie składu w ataku. Taktyka ukształtowała się bardzo szybko. Ustawienie 1-4-3-2-1 z lewym wysuniętym skrzydłowym i ofensywnym środkowym pomocnikiem miało nam zapewnić przede wszystkim dużo ruchu z przodu. W sparingach wszystko ładnie się układało, jednak trzeba przyznać, że rywali mieliśmy raczej przeciętnych.
  5. Nad zatoką Skerjafjörður głównymi atrakcjami turystycznymi są foki i brzydki kościół – w taki sposób przed kilkoma miesiącami miasto scharakteryzował HILMAR, z którym kontaktowałem się w sprawie pracy. Już po przyjeździe zdałem sobie sprawę, że miał rację. Nad miastem, na wzgórzu Borgarhóll, góruje dziwna, klocowata budowla. Zresztą, jest ona wszędzie. Na ulotkach, w telewizji, nawet na herbie miasta, gdzie została umieszczona w towarzystwie foczki. Kópavogur to drugie co do wielkości miasto na Islandii, jednak nie można powiedzieć, że jest przesadnie duże. Zresztą, nawet stolica tej dziwnej wyspy wydaje się śmiesznie mała w porównaniu z ośrodkami na Kontynencie. Czego jednak można spodziewać się po kraju pełnym pustkowi, wulkanów i popieprzonych zjawisk pogodowych? W tym jakże przyjemnym środowisku przyjdzie mi pracować w klubie Handknattleiksfélag Kópavogs (długie, dziwne nazwy to kolejna rzecz, do której trzeba się przyzwyczaić na Islandii – umówmy się więc na skrót HK), występującym na zapleczu islandzkiej ekstraklasy. Pensja okazała się śmiesznie niska - 32 tysiące koron islandzkich tygodniowo (jakieś 200 funtów). Czego jednak nie robi się dla pasji, prawda? Klub ostatni raz powąchał ekstraklasę w roku 2008 – od tamtego czasu tuła się po pierwszej lidze, z dwuletnim przystankiem w lidze drugiej. Ostatni rok? Szczęśliwe utrzymanie na zapleczu. Poza kilkoma awansami, jedynymi sukcesami klubu były dwie wygrane w Pucharze Niższych Lig. Klub: HK Status klubu: zawodowy Liga: Islandzka 1. Liga Kontrakt: 10 miesięcy (do października 2017) Cele: środek tabeli, trzecia runda Pucharu Islandii, uniknięcie deklasacji w Islandzkim Pucharze Wyższych Lig Budżet transferowy: 10 000 funtów Budżet płac: 6000 funtów tygodniowo
  6. Football Manager 2018 (18.2.0) Baza danych: duża Ligi: wszystkie Klub na początek: bezrobotny Wrote you this I hope you got it safe It's been so long I don't know what to say I've traveled 'round Through deserts on my horse But jokes aside I want to come back home You know that night I said I had to go You said you'd meet me On the sunny road… Urocza Emiliana Torrini właśnie dobiegała do refrenu, gdy do kawiarni Te&Kaffi na Hagasmari 1 wszedł HILMAR. Gwałtownie zwalił się na krzesło naprzeciwko mnie i czekał, aż go zauważę. Udawałem, że go nie widzę. Wsłuchiwałem się w dochodzące z radia nuty Sunny Road i spokojnie studiowałem poranne wydanie Morgunblaðið. Beztroska nie mogła jednak trwać wiecznie. W końcu zdecydowałem się uchylić stronicę gazety i spojrzeć na oblicze mojego szefa. Trudno jednak było nazwać to obliczem – ot, zastygły kawał ciała udekorowany dwoma niewielkimi oczkami, koślawym nosem i średnio urodziwymi ustami. Elegancji twarzy HILMARA nadawały jedynie piekielnie drogie okulary Lindberga. Ciekawe, ile owiec musiałbym ogolić, by móc pozwolić sobie na taką parę… Gdy HILMAR w końcu zyskał upragnioną atencję, wziął głęboki wdech i wydusił z siebie dwa słowa „JUŻ CZAS”. Jako że ton jego głosu zakazywał sprzeciwu, dopiłem szybko latte, zapłaciłem i ruszyłem za HILMAREM do wyjścia. Po pokonaniu kilku korytarzy centrum handlowego Smáralind, znaleźliśmy się na parkingu, gdzie czekał już na nas ARNAR i zaparkowany Mercedes szefa. Sympatyczny Islandczyk skinął głową na powitanie i wskazał na otwarte drzwi pasażera. Choć na horyzoncie można było dostrzec ośnieżone szczyty, na pierwszym planie dominował sporych rozmiarów wieżowiec Smáratorg, którego kontur towarzyszył nam przez całą, dość krótką drogę. Po dokładnie 10 minutach byliśmy na miejscu. Na Vallakór 12 przywitał mnie zadaszony obiekt Kórinn i kilka boisk treningowych. Jeszcze niespełna cztery miesiące wcześniej panował tu prawdziwy chaos, gdy na stadion przyjechał Justin Bieber. Teraz przed wejściem do hali stoję tu tylko ja, niedoświadczony „trener” piłkarski, mający wszystko gdzieś HILMAR i ARNAR, który najlepiej zna się na prowadzeniu Mercedesa.
  7. W ostatnim meczu mój napastnik wykorzystał 3 takie sytuacje, więc chyba idzie ku dobremu
  8. W pierwszej kolejności sprawdź, czy masz aktualne sterowniki do karty graficznej. Jeśli masz kartę dedykowaną i zintegrowaną, sprawdź, czy FM jest uruchamiany z kartą dedykowaną (jeśli jest to karta Nvidii, to prawym przyciskiem myszy na ikonkę gry -> uruchom z procesem graficznym -> procesor NVIDIA o dużej wydajności).
  9. Dzisiejsza łatka dodaje ekran drużyn rezerwowych i młodzieżowych. Brawo. EDIT: doszedłem do tego, że ekrany pojawiają się w momencie, gdy w obowiązkach przejmę kontrolę nad treningiem drużyn młodzieżowych.
  10. Trudno się z tym nie zgodzić. Co prawda długie piłki za plecy obrońców zdarzały się też w poprzednich edycjach, ale w obecnej jest to nagminne. Do tego dochodzi czasem głupie, nielogiczne zachowanie zawodników, którzy kręcą się wokół własnej osi zamiast kierować się na piłkę. Czasem nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego przegrałem. Po prostu, nagle tracę gole i tyle. Już nawet nie wspomnę o grafice 3D i animacjach, bo to wszystko jest tak szkaradne, że poraz kolejny wróciłem do kulek, chociaż powtarzałem sobie, że to jest ten rok, by przesiąść się na 3D. Nie wiem, co SI robi z silnikiem, ale albo robią za mało albo robią to po prostu bardzo źle. Przydałaby się w tym względzie totalna rewolucja lub przynajmniej znaczącą przebudowa. Bo obecnie mamy taką samą sytuację, jak chociażby w FIFIE, gdzie od kilku lat pojawiają się te same błędy, które są mielone na forum w nieskończoność. Racja, otoczka jest wspaniała. Chociaż muszę przyznać, że tegoroczne zmiany w interfejsie na razie nie przypadły mi do gustu. Jakoś to wszystko dla mnie stało się mniej intuicyjne. Do niektórych okienek nie mogę dojść. Jak na przykład do ustalania zadań trenerów drużyn juniorskich (okienko z gwiazdkami i konkretnymi sekcja treningu - siła, chwytanie, obrona etc.). Potrafię tam dojść tylko wówczas, gdy zatrudniam nowego trenera juniorów i w wiadomości, w prawym dolnym rogu, pojawia się opcja "zmień zadania trenera" czy jakoś tak. Czy da się tam dotrzeć inną drogą? Do tego ten trening, który jest dla mnie kompletnie nietrafiony. Ogarnianie każdego tygodnia i każdego dnia jest mega męczące. Obecnie mam wrażenie, że lepiej mi się grało w becie. Wraz z patchami jest nieco gorzej. Do tego dochodzą niekiedy problemy z długim ładowaniem ekranów i długim przechodzeniem do meczu. Zupełnie bez sensu, bo w poprzedniej edycji było wszystko okej. Generalnie czuję się, jakbym był w długim, wieloletnim związku, który przestał mi pasować, ale boję się tego przyznać i czegoś z tym zrobić. Dlatego pewnie dalej będę katował dwudziestkę, choć zaczynam bardzo tęsknić za FMem 2018, który był dla mnie najlepszą wersją od FMa 2007.
  11. 20.1.4 to tylko wersja gry, uwzględniająca hotfixy naprawiające błędy. Aktualna baza danych oznaczona jest jako 20.1.0. Wszystko w Twojej grze jest w porządku.
  12. Czy ktoś może wie, dlaczego w nazwisku managera i w wyszukiwarce w grze nie można używać polskich znaków?
×
×
  • Create New...