Skocz do zawartości

Szkielet

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralny

O Szkielet

  • Tytuł
    Nowy
  • Urodziny 10/24/1994

Informacje

  • Wersja
    FM 2015
  • Klub w FM
    Tottenham
  • Ulubiony klub
    Tottenham
  • Skąd
    Gdańsk
  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Szkielet

    Z nadziejami na lepsze czasy polskiej piłki

    Imię i nazwisko: Adam Marciniak Data urodzenia: 26 grudnia Klub: Gryf Wejherowo Wzrost i waga: 182 cm i 70 kg Miejsce urodzenia: Wejherowo Pozycja: Główna - PŚ, Poboczna - OPŚ Cechy: Kreatywność - 15, Koncentracja - 15, Decyzje - 15, Podania - 15, Współpraca - 15, Technika - 15, Zwinność - 15, Równowaga - 15, Gra z pierwszej piłki - 15, Drybling - 15 Preferowana noga: Obie Ulubione Kluby: Lechia Gdańsk, Legia Warszawa, Borussia Dortmund Nielubiane Kluby: Manchester City, Cracovia Kraków, Lazio Rzym Ulubione osoby: Waldemar Fornalik, Grzegorz Krychowiak, Andreas Iniesta Nielubiane osoby: Jose Mourinho, Pepe, Sergio Busquets Języki Obce: Angielski, Francuski (Słabo) Preferowane zagrania: Dyktuje tempo gry, Podkręca piłki, Prostopadłe zagrania
  2. Szkielet

    Symulacja rozwoju polskich juniorów, r. 1997 część 2

    Imię i nazwisko: Karol Karolak Data urodzenia: 12 maja Klub: Elana Toruń Wzrost i waga: 185cm, 75kg Miejsce urodzenia: Gdańsk Pozycja: Główna - P Ś, Poboczne - OP Ś Cechy: Kreatywność - 15, Koncentracja - 15, Decyzje - 15, Podania - 15, Współpraca - 15, Technika - 15, Zwinność - 15, Równowaga - 15, Gra z pierwszej piłki - 15, Drybling - 15 Preferowana noga: Obie Ulubione kluby: Lechia Gdańsk, Borussia Dortmund Nielubiane kluby: Brak Ulubione osoby: Grzegorz Krychowiak, Waldemar Fornalik Nielubiane osoby: Brak Języki obce: Angielski Preferowane zagrania: Dyktuje tempo gry, Podkręca piłki,
  3. Szkielet

    Symulacja rozwoju polskich juniorów, r. 1997

    Imię i nazwisko: Karol Karolak Data urodzenia: 31.12 Klub: Gryf Wejherowo Wzrost: 183cm Waga: 73cm Miejsce urodzenia: Wejherowo Pozycja: Główna - Pomocnik środkowy, Dodatkowe - Defensywny pomocnik, Ofensywny środkowy pomocnik Cechy - Kreatywność - 16, Decyzje - 14, Drybling - 14, Podania - 14, Krycie - 14, Odbiór - 14, Gra bez piłki - 14 Preferowana noga: Obie Ulubione kluby: Gryf Wejherowo, Lechia Gdańsk, Borussia Dortmund Nielubiane kluby: Arka Gdynia, Bayern Monachium, Polonia Warszawa Ulubione osoby: Leo Beenhakker, Łukasz Surma, Miroslav Klose Nielubiane osoby: Wojciech Szczęsny, Franciszek Smuda, Manuel Neuer Języki obce: Angielski, Niemiecki Preferowane zagrania: Dyktuje tempo gry, Atakuje z piłką środkiem
  4. Szkielet

    Nagi i bezbronny

    Hmm, faktycznie.
  5. Szkielet

    Nagi i bezbronny

    Jest to pisane w formie dziennika, pamiętnika, więc takie potoczne zwroty są dla mnie dopuszczalne. A co do tego zdania z początku chodzi ci o "prześladowało mnie szczęście"? Wyjaśnię to w następnych odcinkach.
  6. Szkielet

    Nagi i bezbronny

    Odcinek ze sporym opóźnieniem, ale w końcu jest. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Moje całe życie prześladowało mnie szczęście. Tak, prześladowało. Niczego mi nie brakowało. Pieniądze, trofea, puchary, talent. W piłce osiągnąłem praktycznie wszystko. Grałem w Hiszpanii, w Anglii i w Niemczech. Kariera reprezentacyjna również była owocna. Niestety, grałem dla przybranej ojczyzny. Wiele razy odrzucałem powołania, czekając na to jedyne, z Polski. Gdy, w końcu ZSRR upadł, a wraz nim PRL, moja nadzieja odżyła. Jednak, może i komunizm upadł, ale mentalność pozostała ta sama. PZPN nie chciał mieć nic wspólnego z "kapitalistycznym farbowanym lisem". Nie wiem, co miało większy wpływ na przyjęcie żółto - czerwonych barw. Czy było to długie oczekiwanie, złość, smutek, rozczarowanie? Cóż, przeszłości nie da się zmienić. Na szczęście... Czas płynie nieubłaganie. Szczególnie dla sportowców. W końcu musiałem zakończyć karierę. Zawiesić korki na haku. Dla niektórych oznaczało to koniec życia. Śmierć. Kopnięcie w kalendarz. Dla mnie oznaczało to początek nowego. Zmartwychwstanie. Przyjazd do Polski. W końcu. Gdy wylądowałem na lotnisku i pierwszy raz dotknąłem polskiej ziemi, obiecałem sobie, "koniec z piłką". Jednak jest ona niczym narkotyk. A ja byłem uzależniony przez wiele lat. Gdy przekroczyłem progi mojego nowego domu w Warszawie od razu włączyłem mecz. I przez parę lat wystarczało mi to. Ale narkomani nie znają umiaru. I ja też go nie znałem. Potrzebowałem większej dawki. I trafiła się okazja. Legia Warszawa, klub mojego dziadka, właśnie pozbył się trenera....
  7. Szkielet

    Kariery użytkowników forum: kolejne podejście

    Czemu zmieniło mi się obywatelstwo z Polskiego na Hiszpańskie? Dostałem powołanie do juniorów Espanii?
  8. Szkielet

    Nagi i bezbronny

    Żaden koniec, miałem ostatnio wiele spraw na głowie, wiecie koniec roku szkolnego, Euro, próby zespołu itp.. Jutro powinien pojawić się odcinek, prawdopodobnie ostatni "bez gry".
  9. Szkielet

    Polscy kibice

    Nikt go o nic nie oskarży, bo zaraz zaczęłaby się zadyma, że Polska to kraj totalitarny, a opozycję pakuję się do więzienia albo narzuca im kary finansowe.
  10. Szkielet

    Hiszpania - Irlandia

    Świetna gra Hiszpanii, chociaż Irlandia to nie jest przeciwnik na poziomie Włoch. W grze z trudniejszym rywalem ich "titi taka" może zawieść. Del Bosque w końcu posłuchał się opinii innych, szkoda, że nasz trener nie potrafi tego zrobić. Liczę na finał Niemcy - Hiszpania, jeżeli obie drużyny wyszłyby ze swoich grup z 1 miejsc, to spotkałyby się dopiero na koniec.
  11. Szkielet

    Polscy kibice

    "Żałuję, że Policja nie zabroniła marszu Rosjan i honoru Polski musieli bronić kibole. Brawo dla nich! Nie dajmy sobie pluć w twarz" - wpis na twitterze Macieja Maciejowskiego, radnego Miasta Warszawa, PiS. Ręce opadają. PS. Nie mam pojęcia czemu cytat zrobił się biały. Trochę dziwny jest tutaj system wpisywania postów.
  12. Szkielet

    Nagi i bezbronny

    Ja nie widzę jakiejś różnicy w czytelności. Ok, zastosuje się, co mi szkodzi. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Nazywam się Robert Alamos. Hiszpan polskiego pochodzenia. Urodziłem się 13 maja 1972 roku. Jak moja rodzina znalazła się w Hiszpanii? Otóż, mój dziadek, przeczuwając, że Polskę czekają ciężkie lata, wyemigrował do Iberii w roku 1936. Można powiedzieć, że wpadł z deszczu pod rynnę. Uciekł przed II wojną światową, ale trafił w sam środek hiszpańskiej wojny domowej. Jako zagorzały katolik i żołnierz zaciągnął się do nacjonalistów. Przeżył wojnę i ożenił się z Hiszpanką. Jednak okrucieństwa wojny zostawiły na nim piętno. Często budził się w nocy, z krzykiem i zlany potem. Rzadko kiedy się odzywał. Był niczym manekin, zamknięty w ludzkiej postaci, bez życia. Uśmiechał się jedynie, gdy wspominał o ojczyźnie. Gdy urodził mu się syn, mógł mu godzinami opowiadać o przedwojennej Warszawie. Niestety, swoje historie zawsze kończył z grymasem bólu na twarzy. Nie mógł sobie wybaczyć, że opuścił Polskę. Romantyczną tęsknotę za ojczyzną przekazał mi ojciec, tak samo, jak mu przekazał ją mój dziadek. W domu częściej rozmawialiśmy po polsku niż po hiszpańsku. Nawet mama nauczyła się naszego języka, choć zajęło jej to sporo czasu. W wolnych chwilach zbieraliśmy pocztówki i zdjęcia związane z Polską. Niestety, trudno było je dostać. Takie właśnie drobnostki musiały nam wystarczyć. Wyjazd do komunistycznej Polski był niemożliwy. Życie w Hiszpanii toczyło się szybkim torem. Czym je jednak wypełniłem? Piłką nożną. Dziadek wspominał, że grał w wojskowym klubie, w Legii Warszawa. Od niego zaraziłem się pasją. To dzięki niemu zostałem piłkarzem i to dzięki niemu powróciłem do Polski. Ukształtował on moje życie.
  13. Szkielet

    Kariery użytkowników forum: kolejne podejście

    Imię i nazwisko : Robert Alamos Data urodzenia: 13 Maja Klub: Lechia Gdańsk Wzrost i waga: 180cm i 69kg M. urodzenia: Barcelona (Hiszpania) Kraj jaki chcecie reprezentować : Polska (Drugie obywatelstwo - Hiszpania) Pozycja: Główna - PŚ, Dodatkowe - DP, OPŚ Cechy: Podania - 13, Drybling - 13, Gra z pierwszej piłki - 13, Technika - 13, Kreatywność - 13, Krycie - 13, Odbiór - 12 Preferowana noga: Obie Ulubione kluby: Lechia Gdańsk, Borussia Dortmund, Arsenal F.C. Nielubiane kluby: Arka Gdynia Ulubione osoby: Artur Boruc, Leo Beenhakker, Jakub Błaszczykowski Nielubiane osoby: Franciszek Smuda Języki obce: Polski, Hiszpański, Angielski, Niemiecki (słabo) Preferowane zagrania: Dyktuje tempo gry, Często atakuje z piłką, Odgrywa z klepki
  14. Szkielet

    Nagi i bezbronny

    Witam wszystkich forumowiczów! To jest mój pierwszy post na forum. Chyba lubię stawiać sobie wyzwania, skoro zaczynam od kariery. Pewnie widzieliście to parę razy - stworzyć karierę, parę razy ją uzupełnić i porzucić ją, nie rozgrywając nawet połowy sezonu. Mam nadzieję, że ze mną będzie inaczej. Football Manager 2012 (stara baza danych) + Fake (grywalna reprezentacja Niemiec i Japonii) + 1 zmiana w bazie danych (zakończenie współpracy między Legią a Pogonią Siedlce) + Dodatki graficzne ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Ostatnio sporo czasu poświęcam rozważaniom o moim życiu. Myślę "co by było gdyby". Co by się stało gdybym, skręcił w prawo zamiast iść prosto. Co by się stało gdybym, pojechał autobusem zamiast pociągiem. Takich pytań jest dużo. O wiele za dużo. Poświęcając im cały swój czas oszalałbym. Jednak, mam też inne zajęcia. Wspominam dobre chwile, jak i te złe. Na szczęście tych pierwszych jest więcej. A przynajmniej było więcej. Tak właśnie wygląda spędzanie swoich ostatnich dni w szpitalu. Mnóstwo czasu i mnóstwo złych chwil. Rak płuc. Nieoperacyjny. Te trzy słowa z czasem straciły swą siłę, swą moc. Stały się zwyczajne, normalne. Teraz, gdy je wymawiam nie różnią się niczym od setek innych wyrazów, które znam. Gdy usłyszałem diagnozę zachowałem się jak każdy człowiek, który był na moim miejscu. Nie wierzyłem w to, próbowałem to wyprzeć z umysłu. "Dlaczego ja?". Powtarzałem to pytanie setki razy. Za każdym razem nie mogłem znaleźć odpowiedzi. Cóż za ironia! Sportowiec, zawodowy piłkarz, który nigdy nie wziął papierosa do ust umrze na raka płuc. Jeżeli istnieje Bóg, to ma okrutne poczucie humoru. Jednak człowiek nie jest w stanie być nieszczęśliwy przez cały czas. Po jakimś czasie, pełnym złości, smutku i gniewu, podniesie się i znajdzie jakiś cel. Ja znalazłem. Właśnie teraz go czytasz. Banalne, nieprawdaż? Umierający człowiek wspomina swoje życie, licząc na przebaczenie czy współczucie. Ja jednak, nie liczę na nic. Nie piszę dla innych, piszę dla siebie. Zadziwiające jest to jak to pomaga na końcu drogi. Wyznam swoje grzechy, pozbędę się złych emocji i odejdę w spokoju. Nagi i bezbronny.
×