Jump to content

bacao

Użytkownik
  • Content Count

    1476
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

bacao last won the day on April 25 2013

bacao had the most liked content!

Community Reputation

70 Neutralny

About bacao

  • Rank
    Zawodnik wyjściowej 11
  • Birthday 10/22/1997

Informacje

  • Wersja
    FM 2012
  • Klub w FM
    FC Zwolle
  • Ulubiony klub
    Wisła Kraków
  • Skąd
    Warka
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    piłka nożna
  1. Tak to jest jak się nie ma porządnego napastnika...
  2. Polskie media sportowe obiegła wiadomość o nowym menedżerze Lechii Gdańsk, którym został Michał Probierz. Mnie jednak bardziej interesował najbliższy pojedynek z Legią; raz, że to niezwykle prestiżowe starcie, zarówno dla kibiców, jak i Canal +, które postanowiło puścić ten mecz na odkodowanym na czas spotkania głównym kanale, a dwa, że był to pojedynek dwóch najlepszych drużyn tego sezonu; ekipy znajdujące się za nami traciły już dużo punktów. Do składu wrócił powracający po zawieszeniu Palencia, Dabila wskoczył na środek obrony, a Sheaf wrócił na ŚPD; w składzie pojawił się też Hugo Videmont, przez co przesunąłem Porębskiego na ŚPO, a naszym najbardziej wysuniętym piłkarzem był Hirst. Na początku meczu nie działo się kompletnie nic, dopiero z czasem inicjatywę zaczęli przejmować legioniści. Najpierw Necid spudłował o centymetry po długim podaniu Rzeźniczaka, potem Guilherme strzelił niecelnie z rzutu wolnego. Ale w 20. minucie powinno być już 1:0, Odjidja zagrał do najbliższego Jodłowca, ten wypuścił w tempo wbiegającego Kazaiszwilego, który jednak fatalnie spudłował. Z czasem stołeczni piłkarze mocno nas przycisnęli, regularnie rozgrywając piłkę na naszej połowie. W 23. minucie świetną okazję po wybitym przez Dabilę rożnym miał Odjidja, ale pomylił się o kilka centymetrów. Później szansę miał też Necid po dośrodkowaniu z wolnego Moulina, wygrywając główkę z Sadlokiem, ale przestrzelił, podobnie jak dwie minuty poźniej Jodłowiec z półwoleja po podaniu Vadisa. W 42 minucie Odjidja zagrał półgórną piłkę do Necida, Czech strzelił, ale Załuska złapał piłkę. Łukasz wykopał ją, ta po wygranym przez jednego z naszych piłkarzy pojedynku główkowym trafiła do Tormina, ten popędził w pole karne, zagrał na jedenasty metr do środka, gdzie był George Hirst, który strzałem z pierwszej piłki zdobył swojego pierwszego gola dla Wisły. Ale po wznowieniu gry Rzeźniczak jakoś poradził sobie z Sadlokiem, wrzucił w pole karne, strzał Necida odbił jeszcze Załuska, ale dobitki już nie dał rady i po minucie z hakiem mecz zaczynał się od początku. Damn. Tyle z pierwszej połowy. Druga połowa zaczęła się od rwanych ataków, grania bezpośrednimi podaniami, które jednak były natychmiast przejmowane i wybijane przez dobrze spisujące się defensywy obu drużyn. Dopiero po godzinie gry Kazaiszwili zagrał przed siebie do Vadisa, który uderzył potężnym półwolejem, ale bardzo niecelnie. Belg poprawił się sześć minut później, nie bez pomocy Załuski zresztą, który przepuścił strzał w krótki róg; Odjidja zagrał pod presją naszych piłkarzy do kompletnie niekrytego Jędrzejczyka, który miał baaaardzo dużo czasu na przełożenie sobie piłki na prawą nogę, Arturowi włączył się protokół Pirlo.exe i zagrał kapitalne podanie na czwarty metr do Vadisa, który musiał tylko dostawić nogę. Natychmiast wpuściłem Valencię na lewe skrzydło, by rozruszać ofensywę i Brleka za mającego żółtą kartkę Sheafa. Szansę stworzyliśmy sobie jednak dopiero w 85. minucie, Porębski zagrał na lewo do kompletnie niepilnowanego Sadloka, który dośrodkował na długi słupek do wprowadzonego wcześniej Brożka, ale jego głowę wyłapał jednak Malarz. Szanse mieli też Popović, Sadlok i znów Brożek, ale uderzali niecelnie albo legioniści blokowali te strzały. Koniec. Tracimy do Legii 5 punktów. Nie jest najlepiej. 10.03.2017, Stadion im. Józefa Piłsudskiego, Warszawa, 22 166 widzów L25 (1.) Legia - (2.) Wisła 2:1 (Necid 43`, Odjidja-Ofoe 66` - Hirst 42`)
  3. Nie wiem jak to wygląda w obecnej edycji gry, ale 17 lubiła w tej sytuacji robić sobie Barcelona - PSG. Także... uważałbym jeszcze. Zwłaszcza że to wyjazd
  4. Przed meczem z ostatnim w tabeli Piastem jeden z treningów opuścił Semir Stilić; jako że to był pierwszy tego typu występek, wlepiłem mu na razie ostrzeżenie. Mimo to dałem Bośniakowi szansę gry w pierwszym składzie, podobnie jak Piotrkowi Żemle za zawieszonego Palencię, do pierwszej jedenastki po zawieszeniu wrócił też Głowacki (w miejsce Dabili). Wróciłem też do Popovicia w pierwszym składzie, a za kontuzjowanego Zacharę wszedł Paweł Brożek. Tylko, że od początku graliśmy niemrawo, niewiele nam wychodziło. Piastunki starały się to wykorzystać, stwarzając sobie liczne okazje. A to Papadopulos minimalnie spudłował głową po dośrodkowaniu Sedlara, a to Mraz niecelnie uderzał z wolnego, a to Sheaf zablokował własnym ciałem strzał lewą nogą Papadopulosa... Liczne moje krzyki i nawoływania zza linii bocznej nie pomagały. Naprawdę niebezpiecznie zrobiło się w 18. minucie, kiedy to czeski napastnik wypuścił na czystą pozycję Sekulskiego, ale ten fatalnie strzelił i Załuska nie miał problemów ze złapaniem piłki. 33. minuta, rzut wolny dla Piasta, strzela Badia - ale niecelnie. Dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy pierwszą okazję miał Popović, ale Szmatuła tylko znanym sobie sposobem przerzucił piłkę nad poprzeczką. W drugiej połowie opieprzyłem chłopaków z góry do dołu; niby wszyscy byli podbudowani, ale jakoś nie było tego widać na boisku. W 48. minucie mógł paść samobójczy gol dla Piasta, który byłby idealnym podsumowaniem tego "widowiska", ale na szczęście Załuska wykazał się refleksem i odbił piłę na rzut rożny. Odpowiadaliśmy próbami Żemły, Popovicia i Tormina, ale albo były blokowane przez graczy Piasta, albo niecelne. A w 58. minucie stało się to, na co zanosiło się od pierwszych minut, Badia podał do Mraza, który wrzucił piłkę ze skrzydła, a tam czekał już niepilnowany Sekulski, który musiał tylko dostawić nogę. I to zrobił. Natychmiast zdjąłem z boiska człapiącego dziś Stilicia, a na boisko wszedł młody Plewka, który chwilę później miał okazję, ale Szmatuła zatrzymał jego strzał. Następnie wykorzystałem limit zmian, wpuszczając Valencię za Tormina i Hirsta za Brożka. Po chwili z wolnego strzelał Mraz, ale Załuska mógł odprowadzić piłkę wzrokiem. Szansę na drugą bramkę miał Sekulski, ale jego półwolej też został wyłapany przez naszego golkipera. U nas szanse mieli Popović, Plewka czy Hirst, ale nie przełożyło się to na gola. Anglik na trzy minuty do końca miał piłkę meczową po podaniu Popovicia, ale jego ostry strzał ledwo obronił bramkarz gospodarzy. I koniec. Passa dziesięciu meczów bez porażki skończyła się na ostatnim w tabeli Piaście. Prawo Murphy`ego zadziałało jak ta lala. 04.3.2017, Stadion Piast, Gliwice, 4260 kibiców L24 (16.) Piast - (2.) Wisła 1:0 (Sekulski 58`) Legia, jako że oczywiście wszystko wygrywa, jest nowym liderem Ekstraklasy z dwupunktową przewagą. Mają szansę powiększyć ją do pięciu, ponieważ za tydzień mecz na szczycie na Łazienkowskiej. Z taką formą to będą bęcki...
  5. bacao

    Nocny pociąg do

    To ja poproszę tego Vivianiego, jestem ciekaw tego rekordowego transferu...
  6. Zanim jednak o wydarzeniach z Gliwic, to kilka słów o tym, co się działo w tak zwanym międzyczasie. Dzień po naszym rollercoasterze we Wrocławiu Korona przegrała u siebie z Wisłą Płock 0:1, co zadecydowało o zwolnieniu Macieja Bartoszka. Kończyło się też zimowe okienko transferowe w Ekstraklasie. Pojawił się u nas problem, ponieważ poważnej kontuzji (przepuklina pachwinowa) doznał Mateusz Zachara, co miało wyeliminować go z treningów być może nawet na 6 tygodni. Oznaczało to, że zostawaliśmy z będącym bez formy Brożkiem oraz Echavarrią, który: a) jest przeciętny b) nie ma paszportu Unii Europejskiej, co znacząco utrudniało mi ustalanie składu Potrzebowaliśmy zatem napastnika, który przynajmniej na jakiś czas zapewniłby nam jakikolwiek spokój z przodu, a dodatkowo ma paszport UE. Oczywiście co bardziej łakome kąski już zostały zagarnięte przez inne kluby, ale przyzwoici, młodzi zawodnicy jeszcze byli, i tak wypożyczyłem last minute George`a Hirsta z Sheffield Wednesday. W drugą stronę powędrował do Siedlec Grzesiu Kociołek, który ma zdobywać doświadczenie na boiskach 1. ligi. I to by było na tyle. A jak to wyglądało w innych klubach? ARKA Z Gdyni odszedł tylko młody (i ponoć zdolny) Mikołaj Żemojtel (uprzedzając pytania, newgen) do Sassuolo za 190 tysięcy euro (kwota ta może wzrosnąć do 425 tysięcy euro). Nikt nie przyszedł. CRACOVIA Przyszedł tylko młody (waleczny i zdeterminowany) lewy obrońca Hubert Ziajka z GKSu Katowice za 35,5 tysiąca euro (może wzrosnąć do 63 tysięcy euro). Nikt nie odszedł. GÓRNIK ŁĘCZNA Nikt nie przyszedł, a na wolny transfer odszedł Leandro. JAGIELLONIA Tu już jest ciekawiej, ponieważ były już piłkarz Jagiellonii był bohaterem chyba najgłośniejszego transferu tego sezonu Ekstraklasy. Z Podlasia odszedł bowiem do Brondby Taras Romanczuk, a kwota transferu wyniosła 1,7 miliona euro. Na dodatek w ostatni dzień okienka wypożyczono do Grudziądza Patryka Klimalę. Po stronie zysków - przybyli Uros Radaković z Sigmy Ołomuniec za 300 tysięcy euro (możliwe 375 tysięcy euro), typowy "fizol" z brakami szybkościowymi, prawy obrońca Jakub Zagórski z Puszczy Niepołomice (18,25 tysiąca euro teraz, możliwe 32 tysiące euro), wspomniany wcześniej Muhamed Keita z Lecha (325 tysięcy teraz, możliwe 475 tysięcy). W ostatni dzień okienka w Białymstoku na zasadzie wypożyczenia pojawili się Lukas Hulka z Mlady Boleslav (środkowy obrońca) czy Rayan Souici z Saint-Etienne (defensywny pomocnik) KORONA Wypożyczyli tylko od nas Jakuba Bartkowskiego. Po stronie odejść - pogonili Wierchowcowa, Alan Nocoń odszedł na wypożyczenie do Gwarka, a Maciej Gostomski przeniósł się do Pogoni Szczecin (65 tysięcy teraz, ewentualnie 82 tysiące). LECH Nikt nie przyszedł, latem wypożyczyli Wilusza do Slovacko, Zulciaka do Stali Mielec i Kurminowskiego do Puław. Zimą odszedł Keita do Jagi + na wypożyczenie do Kristiansund udał się Kacper Wojdak. LECHIA W styczniu klub opuściło trzech zawodników. Flavio Paixao wrócił do ojczyzny i będzie reprezentować barwy Pacos da Ferreiry, a ta transakcja zamknęła się w kwocie 135 tysięcy euro. Do Kalmar za 93 tysiące (możliwych 120 tysięcy) odszedł Michał Mak. Sporym echem w naszej lidze odbił się jednak transfer Grzegorza Kuświka do Omonii Nikozja za pół miliona euro. Ciekawe to... W lutym do Bytovii na wypożyczenie udali się Arkadiusz Korpalski i Patryk Chudy. Do klubu przybyło z kolei dwóch zawodników: pierwszy z nich to melodia przyszłości, bramkarz Rafał Strączek ze Stali Mielec (35,5 tysiąca euro teraz, ewentualnie dwa razy tyle), z kolei lukę po Kuświku ma wypełnić były gracz Unterhaching Stephan Hain, który kosztował 400 tysięcy euro, a kwota ta może wzrosnąć do 500 tysięcy euro. LEGIA Zimą nikogo nie ściągnęli, latem wzięli z wolnego transferu Artura Mularczyka z Gwarka Zabrze. Pół roku później, 31 stycznia tenże Mularczyk odszedł do Napoli za niecały milion euro (możliwe 2,2 mln euro). Można? Najwidoczniej tak. Latem tylko wypożyczali (Urbańskiego do Kluczborka, Makowskiego do Wigier i Nawotkę do Siedlec), zimą doszła do tego sprzedaż Cierzniaka, wbrew pozorom nie do Liverpoolu/Chelsea itp. (co regularnie widuję na różnych grupach FM-owych ), tylko do Apollonu Limassol (85 tysięcy euro). A z wypożyczeń - Vamarę Sanogo wysłali do Znicza, Mateusza Żyrę do Pogoni i - tu niespodzianka - Sebastiana Szymańskiego do Śląska. PIAST Nikt nie przyszedł, odszedł, znowu do Omonii, Sasa Żivec za 450 tysięcy euro. Oprócz tego do Kluczborka wysłali Dawida Buczka. POGOŃ W Szczecinie chyba zaczynają poważnie myśleć o europejskich pucharach, bo dokonali kilku znaczących wzmocnień. Wspominałem już o Żyrze i Gostomskim, doszli jeszcze lewy obrońca Jewgienij Czernow z Zenita (115 tysięcy euro teraz, możliwe 150 tysięcy), lewoskrzydłowy Benjamin Morel z wolnego transferu (wcześniej bułgarskie Beroe) i prawoskrzydłowy Filip Hlupik z Czerno More za 59 tysięcy euro (możliwe 74 tysiące euro). Z Pogoni z kolei odeszło dwóch kluczowych piłkarzy, Adam Frączczak ze Sturmu Graz (850 tysięcy euro) i Cornel Rapa do Hacken za 525 tysięcy euro (możliwe 650 tysięcy). Do Błękitnych wysłali z kolei na wypożyczenie Pawła Marczuka. RUCH Wypożyczyli od nas Rafała Boguskiego i ściągnęli Krzysztofa Przybylaka z ŁKSu Łódź (1400 euro, ewentualnie 3200 euro). Nikt nie odszedł, co więcej - zatrzymali młodego Przemka Bargiela. Pytanie, na jak długo. ŚLĄSK Wypożyczyli z Heerenveen młodego napastnika, Jakuba Wrześniaka, wspomnianego wcześniej Szymańskiego, a z końcem okienka zaklepali sobie z wolnego transferu Jordiego Quintillę (środkowy pomocnik, ostatnio Sporting Kansas City, wypożyczony do 3 ligi). Po stronie odejść - Morioka poszedł do Aberdeen (575 tysięcy euro), do Kluczborka na pół roku poszli Więch, Łyszczarz i Idzik. TERMALICA Osłabili się znacząco; do Frosinone za 375 tysięcy (możliwe 475 tysięcy) odszedł Guilherme, a do Boavisty za 725 tysięcy odszedł Artiom Putiwcew. Nikt nie przybył. WISŁA PŁOCK Przybył tylko Kacper Jurewicz (młody bramkarz) z Olimpii Elbląg za niecałe 10 tysięcy euro, ewentualnie 11 tysięcy. Nikogo nie sprzedali. ZAGŁĘBIE Bez zmian. I takie to było okienko. Przyznacie, trochę jednak bez szału... Oby (z korzyścią dla naszej ligi) wszyscy odpalili.
  7. Wiem, że jest niedosyt, ale już powrót do pucharów po iluś tam latach jest dobry. Powzmacniać słabe punkty i jazda po mistrza
  8. Głodny byłem to i kropki pozjadałem Będę pamiętał oczywiście. W tygodniu przed meczem z Jagiellonią dopinałem transfery i wypożyczenia, zarówno do klubu, jak i z klubu. Wypożyczyłem do Zagłębia Sosnowiec Ernesta Świątka; sosnowiczanie będą opłacać całość pensji Ernesta, a dodatkowo będą płacić tysiąc euro miesięcznie, niezależnie od tego, czy będzie grał, czy nie. Do klubu na prawie Bosmana z dniem 1 lipca przyjdą z kolei Jorge Carreon (młody ofensywny pomocnik z Boliwii, obecnie Deportivo La Coruna), Kamil Mazek z Ruchu Chorzów i Rodney Kongolo z drużyny U-23 Manchesteru City (defensywny pomocnik). Na Jagiellonię znowu trochę pozmieniałem w składzie, po zawieszeniu za kartki wrócił Sadlok, a Zaklikę w pierwszym składzie zastąpił Uryga. Początek meczu w Krakowie moim zdaniem nie był gorszy od tego we Wrocławiu; w trzeciej minucie Frankowski dośrodkował na długi słupek, Cernych strzelił z woleja, a Załuska z najwyższym trudem przerzucił piłkę nad poprzeczką. Trzy minuty później pokazaliśmy białostoczanom, jak się wchodzi w mecz, Palencia wrzucił z autu do Sadloka, Maciek wstrzelił piłkę w pole karne, ta odbiła się od Runje, a na miejscu był już Porębski, który mocnym strzałem przy słupku wyprowadził nas na prowadzenie. Prowadzenie, którym cieszyliśmy się jakąś minutkę z kawałkiem; Dabila na trzydziestym metrze sfaulował Cernycha, za co podyktowano rzut wolny, który egzekwował Vassiljev. I zrobił to w absolutnie kosmicznym stylu, chyba żaden bramkarz na świecie nie wyjąłby takiej próby. Wyczyn Estończyka próbował skopiować Stilić, ale nieudolnie i piłka przeszła nad bramką. Po tak intensywnym początku nastąpił okres licznych stałych fragmentów gry, z których nic nie wynikało; dopiero w 39. minucie Zachara strzelał po ostrej centrze Tormina, ale Kelemen odbił tę piłkę na rzut rożny. Mateusz miał też szansę trzy minuty później, kiedy to Tormin zagrał do niego podcinką, ale nasz napastnik z półwoleja trafił tylko w boczną siatkę. I tyle do przerwy. 48. minuta, podobnoż szybszy od samego Kyliana Mbappe Przemysław Frankowski (to opinia Hajty, nie moja ) przejął piłkę po wybitym przez nas wolnym dla Jagiellonii, strzelił, ale zablokował to Tormin. Niedługo później z wolnego strzelał Stilić, ale niecelnie. Ale nadeszła 61. minuta, Tormin wiedząc, że nie ma sensu pakować się w jakieś głupie dryblingi wycofał do Urygi, ten podał do najbliższego Semira, ten zauważył, że na dobrą pozycję wybiega Zachara, a ten po otrzymaniu łaciatej od razu skierował ją do siatki. Później już nie było jakichś klarownych okazji, wypady Jagiellonii kończyły się na wywalczaniu rzutów rożnych, które albo wyłapywał Załuska, albo wybijała nasza defensywa, ja też zacząłem zabijać ten mecz zmianami (Popović za Mączyńskiego, Brożek za Stilicia i Valencia za Tormina). Dopiero w końcówce mecz troszkę się ożywił, najpierw Zachara mógł zamknąć mecz, ale nieczysto trafił w piłkę z sześciu metrów, co ułatwiło Kelemenowi interwencję, a później za faul Palencii na Muhamedzie Keicie (tym samym, co nie mógł się kompletnie zaaklimatyzować w Lechu) Grzybowi niewiele zabrakło do zdobycia gola. I to wszystko. Ciężki mecz, ale na szczęście wygrany. Warto też niestety dodać, że faul na Keicie będzie kosztował Palencię absencję w meczu w Gliwicach. Jeżeli dodamy do tego, że kontuzjowany jest drugi prawy defensor, Jakub Bartosz... Nie jest wesoło. 25.02.2017, Stadion im. Henryka Reymana, Kraków, 13175 widzów L23 (2.) Wisła - (9.) Jagiellonia 2:1 (Porębski 6`, Zachara 61` - Vassiljev 7`)
  9. Wiem że PSG i reszta to inna liga ale 100 punktów nafarmić - szacunek.
  10. OK, dziękuję serdecznie, ja przynajmniej nie słyszałem żeby ktoś z piłkarzy na to cierpiał. Że poważna sprawa - domyślam się. @jmk, na razie jestem troszkę do przodu z grą + i tak opiszę szczegółowo zimowe okienko jeżeli chodzi o całą Ekstraklasę więc i o Pogoni słów kilka będzie. Tym bardziej że były dwa nienajgorsze transfery z klubu. 22 kolejka przyniosła nam wyjazd do Wrocławia, gdzie mieliśmy zagrać z dziesiątym w tabeli Śląskiem. Dzień przed naszym meczem, w piątek grali Lech i Legia (swoją drogą, nie mam pojęcia, jaki mądrala ustawił mecz Lecha na piątek na 18:00); o ile Wojskowi planowo wygrali 3:1 z Ruchem, to Kolejorz w takim samym stosunku... przegrał z ostatnim póki co Piastem. Pojawiła się zatem szansa, by uciec peletonowi na dziewięć punktów. Początek meczu żywo przypominał wczorajsze (kiedy to piszę) wydarzenia z rewanżowego meczu Manchesteru City z Tottenhamem. Już w ósmej minucie Stilić dośrodkował z rzutu rożnego, Celeban zagłówkował do Stjepanovicia, który powinien był wywalić piłkę w kartofle, ale zamiast tego zagrał głową do Zachary, a ten przyjął sobie futbolówkę i mocnym strzałem zmusił Kamenara do kapitulacji. Już dwie minuty później podwyższyliśmy prowadzenie, Mączyński wrzucił piłkę na lewe skrzydło, gdzie do akcji podłączał się Pietrzak, który zagłówkował do Tormina, który nic sobie nie robił z pilnujących go obrońców i strzałem prawą, słabszą nogą trafił na 2:0. Śląsk otrząsnął się po pięciu minutach, Biliński powinien był pokonać Załuskę, ale nasz golkiper rzucił się przed napastnika i nie było bramki. Wrocławianie jednak przeorganizowali szyki, Pawelec podał w pole karne do Joana Romana, który wycofał do wbiegającego Augusto, który strzałem życia niemal w samo okienko dał nadzieję kibicom gospodarzy; dodajmy, że był to jego... pierwszy gol dla Śląska. Aż komentator Canal + Sport podobno powiedział klasyka, że lepiej nie mrugnąć, bo jeszcze się coś przegapi . Chwilę później Zieliński podał krótko do Stjepanovicia, ten uderzył z dystansu, ale obok bramki. Później nastąpił okres bicia rzutów rożnych przez obie drużyny bądź też niemrawej gry. Impas ten przełamał strzałem z dystansu Zaklika, ale prosto do koszyczka Kamenara. Były golkiper m.in. FC Nantes dwie minuty później musiał jednak wyciągać piłkę z siatki po raz trzeci po naszej ładnej akcji; prawie cała pomoc wymieniała ze sobą podania na jeden bądź dwa kontakty, wreszcie Mączyński zauważył na wysokości linii pola karnego Tormina, ten szybko odegrał do Zachary, który uderzył z idealną precyzją w lewe okienko bramki. Na cztery minuty przed przerwą powinno być nawet 4:1, ale Porębski po podaniu Mączyńskiego z około ośmiu metrów strzelił słabo i Słowak z łatwością wyłapał piłkę. I tyle do przerwy. Po przerwie mieliśmy kolejną świetną okazję, Mączyński wyłuskał piłkę Kovaceviciowi, piłkę przejął Stilić, który zagrał fenomenalną piłkę do Tormina, który miał dużo miejsca do strzału, ale też i piłkę na prawej nodze, co skończyło się strzałem prosto do koszyczka Kamenarowi. Śląsk próbował odpowiedzieć główką Joana Romana po dośrodkowaniu Zielińskiego, ale łaciata minęła naszą bramkę. Już jednak po minucie było tylko 3:2 dla nas, Kovacević podał do środka do Alvarinho, który zagrał przed pole karne do Bilińskiego, Zaklika odebrał Kamilowi piłkę, ale ta wróciła do Alvarinho, który chyba zamknął oczy i strzelił z całej siły, bo inaczej nie mogę sobie wyobrazić, jakim cudem zdobył on bramkę; podobnie jak dla Augusto, było to jego pierwsze trafienie dla Śląska... Śląsk mógł pójść za ciosem już dwie minuty później, kiedy Augusto wypuścił Alvarinho na czystą pozycję, ale jego strzał na rzut rożny odbił Załuska, który chwilę potem wyłapał z tegoż rożnego główkę Celebana. W 53 minucie Porębski chciał zaskoczyć bramkarza Śląska centrostrzałem, ale golkiper odbił piłkę do boku. Swoje szanse mieli też Stilić (rzut wolny), Zachara i Tormin, ale nie potrafili znaleźć drogi do siatki. Ale w 65 minucie Stilić przepięknym strzałem z rzutu wolnego pokonał Kamenara i było już 4:2; w tym spotkaniu co gol, to piękniejszy. Pięć minut później Bośniak strzelał z dalszej odległości, ale tym razem nie wpadło. Wpadło za to w końcu Bilińskiemu, w 77 minucie Engels dośrodkował z rożnego, Dwali zagrał na drugi metr, a napastnik wrocławian z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki. Chwilę później powinno być 4:4, po kilku odbitkach piłka trafiła na szósty metr pod nogi Engelsa, który jednak fatalnie spudłował. Ale jak mawia pan Szpakowski, niewykorzystane sytuacje mszczą się, Porębski podał piłkę do Stilicia, ten wypuścił Zacharę, który wdarł się w pole karne, nasz napastnik podał do lepiej ustawionego Mączyńskiego, który strzelił, a piłka po nodze Kamenara wpadła jakoś do bramki. Ten cios już ostatecznie dobił piłkarzy z Dolnego Śląska, jeszcze tylko Joan Roman fatalnie spudłował, od nas Stilić przestrzelił znowu z wolnego i na tym się zakończyło. CO-ZA-MECZYCHO!! 18.02.2017, Stadion Miejski we Wrocławiu, 7437 widzów L22 (10.) Śląsk - (2.) Wisła 3:5 (Augusto 15`, Alvarinho 49`, Biliński 77` - Zachara 8`, 36`, Tormin 10`, Stilić 65`, Mączyński 81`)
  11. Strzelam że z Lechem sędzia doliczył pewnie z 3 albo 4 minuty?
  12. Po zobaczeniu że było 3:3 myślałem sobie "Kurde, Lazio się zepnie i będzie 1:2 jak w Krakowie w 2003"... A tu zonk
  13. Jeszcze Ekstraklasa dobrze nie obudziła się z zimowego snu, a już po raz n-ty mogliśmy się przekonać o absurdzie Ekstraklasy. Władze Lechii Gdańsk, mającej ambicje na pierwszą czwórkę, już po pierwszej wiosennej kolejce... zwolniły menedżera Piotra Nowaka. Nieee, wcale nie można było tego zrobić trzy miesiące wcześniej, żeby na spokojnie poszukać dobrego menedżera i żeby on mógł zrobić grunt pod ewentualną rewolucję. Przypomniały mi się też w ten sposób rozwiązane już kwestie nowych menedżerów; nowym menedżerem Piasta został Dariusz Wdowczyk, a po króciutkiej przerwie na karuzelę wskoczył Piotr Stokowiec; tym razem będzie krzewił swoją prawdę futbolu w Płocku. Ja jednak gryzłem paznokcie ze strachu, by nowi piłkarze wpasowali się w zespół; musiałem wypuścić Tormina od pierwszej minuty, ponieważ Valencia miał kłopoty kondycyjne po licznych sparingach; na ławce posadziłem z kolei Sheafa, a od pierwszej minuty wybiegł Dabila, którego mianowałem drugim do tanga obok Głowackiego. Zaczęło się w jedenastej minucie, Stilić dośrodkował z wolnego, Głowacki strzelał z główki, ale niecelnie. Ale już minutę później Popović zagrał długą piłkę na lewą flankę do Tormina, ten dośrodkował na szósty metr, gdzie znalazł się Zachara, który dostawił nogę i było 1:0. Siedem minut później mieliśmy rzut wolny egzekwowany przez Stilicia, wybitą przez defensywę Korony piłkę przejął Głowacki, który podał do Zakliki, ale jego uderzenie przeszło obok bramki. W 21 minucie Mitsanski wygrał pojedynek z Zakliką, ale zdecydował się na bezsensowny strzał z dystansu, który wyłapał Załuska. Ale dwanaście minut później Stilić po podaniu od Popovicia zagrał na lewo do Tormina, ten znowu dośrodkował na szósty metr i Zachara znowu znalazł się tam, gdzie trzeba i było 2:0. Zaraz potem czerwo otrzymał Rymaniak, ale z poziomu ławki kompletnie nie wiedziałem, co było powodem takiej kary*. Dziwne to… Jeszcze tylko tuż przed przerwą Palanca po wygraniu pojedynku z Palencią oddał niecelny strzał z dystansu i można było udać się na przerwę. Jako pierwsi w drugiej odsłonie zaatakowaliśmy my, w 53 minucie podanie z lewej strony otrzymał Zaklika, oddał strzał, ale Marković zablokował ten strzał. W 58 minucie mieliśmy rożnego, oczywiście wybitego przez Koronę, Stilić ponownie dośrodkował, tym razem na Tormina, ale jego główka przeszła centymetry obok słupka. Chwilę później szansę na hat-tricka miał Zachara, ale jego uderzenie zablokował Diaw. 68 minuta, Zachara zagrał po ziemi do Stilicia, ten przeniósł grę w szesnastkę, gdzie był Videmont, ale piłka po jego strzale przeszła ponad bramką. Później nastąpił fragment statycznej gry, w międzyczasie dałem szansę debiutu Sheafowi. On właśnie w 81 minucie podał do Stilicia, który wypuścił prawą stroną Videmonta, Francuz huknął, ale Borjan (choć z trudem) obronił. W 85 minucie dobrą okazję miał Diaw po dośrodkowaniu Kallaste z rzutu wolnego, ale uderzył obok bramki. Dwie minuty później spadł na nas spory cios w postaci jedenastki dla przeciwników, Mitsanski ograł Sadloka, który wracając się za Bułgarem sfaulował go w szesnastce, co musiało skończyć się źle. Do piłki podszedł Żubrowski, strzelił w prawy róg, ale intencje strzelca dobrze wyczuł Załuska i obronił tegoż karnego!! Do końca meczu nic więcej się nie wydarzyło. Kolejne trzy punkty! Niestety, Legia wygrała 1:0 z Arką (Radović), a Lech z Termalicą 2:0 (Kownacki, Kędziora z karnego) i w tabeli dalej panował status quo. 12.02,2017, Stadion im. Henryka Reymana, Kraków, 13051 widzów L21 (2.) Wisła - (11.) Korona 2:0 (Zachara 12`, 34`) *okazało się, że to była druga żółta, którą otrzymał za protesty, a co najlepsze, pierwszy raz zobaczyłem tę wiadomość nie stricte z widoku boiska, a na pasku Dziwne to...
×
×
  • Create New...