Jump to content

Leaderboard

  1. me_who

    me_who

    Przyjaciel CMF


    • Points

      3363

    • Content Count

      30505


  2. Reaper

    Reaper

    ModTeam


    • Points

      2743

    • Content Count

      15279


  3. lad

    lad

    ModTeam


    • Points

      1922

    • Content Count

      16864


  4. schizzm

    schizzm

    Przyjaciel CMF


    • Points

      1695

    • Content Count

      9940



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 05/21/18 in all areas

  1. 35 points
    Michalinka jest z nami na swiecie od 18.30 dzisiaj
  2. 23 points
    1 czerwca przyszła na świat moja córka Lena Anna Dzień dziecka więc będzie mniej prezentów do kupienia
  3. 22 points
    Wszystko poszło dobrze, jest z nami zdrowy i silny Mikołaj, 54 centymetry i 3,400 kg
  4. 22 points
    W imieniu ModTeamu jak i całej społeczności forum, chciałbym podziękować użytkownikowi @wwosik za bezinteresowne wspieranie Forum CM od wielu lat poprzez samodzielne opłacanie domeny. Jednocześnie chciałbym oficjalnie przyznać mu status Przyjaciela CMF dożywotnio, co powinno być dość oczywiste Szczypta historii - wwosik jako pierwszy zarejestrował domenę forumcm.net (w 2000 roku?) i do tej pory pozostaje ona na jego koncie. Dziękujemy @wwosik
  5. 22 points
    Akurat twoja definicja unikania kontaktu moze troche roznic sie od definicji przecietnego czlowieka wiec zupelnie mnie to nie dziwi.
  6. 21 points
    10/10 3800 55cm i 500+
  7. 20 points
    OK, zrobiłem sobie szybki rajd po mojej biblioteczce pod kątem kombinacji dobrej lektury i fachowości (imho). Perski ogień Hollanda to przykład wzorcowy tego, jak powinna wyglądać książka popularno-naukowa. Materiał jest ciekawy, język nie przeszkadza, a autor wyraźnie daje odczuć, jaką pasją obdarzył swój temat. Temat klasyczny, bo wojny perskie... aczkolwiek jest w tym też szersze spojrzenie na obie walczące strony (chyba z lekkim przechyłem w perską stronę). Jakie to jest cudowne! Jak wciągające! Holland pisze o tym, dlaczego ideologicznie wojna z Hellenami była dla Dariusza koniecznością, o wysiłku organizacyjnym związanym z monstrualną wyprawą Kserskesa, o wielowątkowych motywacjach Leonidasa pod Termopilami, o intrygach w Atenach które doprowadziły do Salaminy, o tym przedziwnym dla nas dziś wymieszaniu religii, polityki i codziennych wydarzeń, które tak trudno zrozumieć... a zrozumieć warto. Mistrzowie śmierci Rhodesa traktuje o Einsatzgruppen. Jedynym drobnym minusem tego arcydzieła jest to, że autor zdawkowo jedynie pisze o ich dokonaniach w Polsce: koncentruje się na ich wyczynach w ZSRR (mogłoby być to zaznaczone w tytule). Tak czy inaczej to książka znakomita i wstrząsająca. Wstrząsająca jest jej beznamiętność: Rhodes nie sili się na emfazę, na wielkie emocje: fakty nie potrzebują tego sztafażu. Absolutnie najlepsza obok "Czasu eksterminacji" (której niestety nie mam, czytałem z biblioteki) książka o Zagładzie. Najlepsze w niej jest to, jak sprawnie pokazuje ewolucję przemysłu ludobójstwa: od mordowania wyłącznie mężczyzn w pośpiesznie kopanych dołach, po "pakowanie sardynek". Genialna. Straszna. SPQR - o niej pisałem na lubimyczytać, więc przekleję: Dobra, przystępna synteza dziejów Rzymu doprowadzona do edyktu Karakalli z 212 roku, który, jak twierdzi autorka, ostatecznie już dopiął historię jego antycznej wersji i rozpoczął drugą fazę jego rozwoju, tę średniowieczną. Ponieważ książka nie waha się sięgnąć po czasy legendarnego Romulusa (i to bynajmniej nie zdawkowo), jasne jest, że jej circa 500 stron nie jest w stanie stać się szczegółową monografią nadtybrzańskiego miasta które przeistoczyło się w imperium. Mary Beard powybierała więc kilkanaście momentów i problemów historii SPQR, by w tych migawkach spróbować dostrzec istotę "rzymskości" i sekret jej sukcesu dziejowego. Nie zawsze rozumiem jej wybory: bardzo duży fragment poświęcony jest starciu Cycerona z Katyliną a prawie wcale nie pojawia się Mariusz z jego reformą republikańskiej armii; tym niemniej jednak niemal z każdej kartki bije erudycja i sprawność literacka autorki. Warto przeczytać "SPQR", bardziej by _zrozumieć_ Rzym niż by poznać jego dzieje. Powstanie i upadek starożytnego Egiptu Wilkinsona to książka, o której pisałem na CMF już kilka razy, więc ograniczę się do tego, że nie przeczytacie nic lepszego całościowego o tej cywilizacji po polsku. Koniec. Czasy katedr to jedna z dwóch książek która sprawiła, że zakochałem się w wiekach średnich. Nie w ich historii, czy efektownych opowiastkach o koronowanych głowach: zakochałem się w samej epoce. To nie jest najłatwiejsza książka w moim zestawieniu, ale Duby ma taki jakiś dar, że kreuje nam klimat epoki zamiast go opisywać. Nie potrafię napisać nic więcej. Walka o Hiszpanię to być może najlepszy Beevor, jakiego czytałem, a generalnie czyta się go fantastycznie. Trochę widać tu delikatne lekceważenie zbrodni republikanów na rzecz dokonań frankistów, ale to naprawdę delikatne wrażenie (no i anarchiści z Barcelony jawią się tu tacy trochę bez skazy), ale to blednie przy ilości informacji i sposobu ich podania. To obłędnie dobra książka o bardzo ważnym, choć słabo w istocie znanym prologu do II wojny światowej. O Hitlerze Ulricha wypowiadałem się już na LC, więc przeklejam jedynie: Te prawie tysiąc stron nieco mnie obezwładniło, więc nie potrafię ustosunkować się do nich szczególnie wylewnie. Książka jest znakomita, choć początkowo zaniepokoiło mnie to, że zachwala ją Piotr Zychowicz do którego mam stosunek, powiedzmy, ambiwalentny. Ale tutaj akurat się z nim zgadzam. To naprawdę znakomite tysiąc stron, jedne z najlepszych jakie w ostatnich latach czytałem. Nie dałem oceny maksymalnej, bo dwa lub trzy razy się skrzywiłem: a to gdy wg autora słowo "rewolucja" ma wyłącznie pozytywne konotacje, a to gdy Volker Ullrich przyjmuje za pewnik swoją spekulację o autoerotyzmie Hitlera. Ale to drobiazg ledwo zauważalny w tej masie dobrej literatury historycznej. Szkoda tylko, że autor nie zdołał ostatecznie dokonać jakiegoś syntetycznego opisu władcy Trzeciej Rzeszy, słusznie zauważając, iż w gąszczu jego autokreacji, póz i konfabulacji ciężko jest znaleźć tego "prawdziwego Hitlera". Ale Ullrich jedną rzecz jednak przed nami odkrywa i niszczy jeden mit: Adolf Hitler nie był "człowiekiem bez osobowości", "człowiekiem bez życia prywatnego". Żywotność tego mitu jest zadziwiającym dowodem na siłę autokreacji hitlerowskiego mitu i dobrze, że ta książka stara się wysadzić go w powietrze. Jedna jeszcze uwaga: polski podtytuł (Narodziny zła) jest tak fatalny, tak sztampowy i tak oddalony od niemieckiego oryginału, że aż dziw, iż tłumaczowi nie zadrżały palce przy poniższym zdaniu ze wstępu.... "Pierwszy tom niniejszej biografii nosi tytuł "Narodziny zła", co jednak nie ma stwarzać wrażenia, jakoby chodziło o nieprzerwane pasmo sukcesów". Oryginał brzmi "Die Jahre des Aufstiegs"..... Marsz na Moskwę to unikalna książka o czasach napoleońskich, bo w zasadzie jest reportażem. Tak, reportażem. Autor wykorzystał fakt, że chyba co drugi z ocaleńców wyprawy rosyjskiej Napoleona napisał wspomnienia i je skompilował. I co prawda jest zażarcie antynapoleoński (jak to perfidny syn Albionu), ale to nic. Wypowiedzi żołnierzy mówią same za siebie. Polecam! Tu obok siebie stoją dwie znakomite książki. 1491 to opis Nowego Świata na chwilę (i trochę więcej niż chwilę) przed tym, jak stał się Nowy. WOW. Wspaniały, wstrząsający opis zaawansowanej cywilizacji tuż przed swoim Ragnarok. Mnóstwo ciekawych, czasem kontrowersyjnych informacji, wielki smutek, unikanie łatwych rozwiązań (nie, to nie okrucieństwo białych wyrżnęło tubylców (unika się tu słowa Indianie), to ospa). Konkwistador to druga strona medalu. To książka o Cortesie, książka wspaniała, napisana z żarem, czyta się to w kilka chwil dosłownie. Fajne jest to, że Levy chyba sam nie wie do końca, jak ocenić tego Kastylijczyka, rozumiejąc go i trochę się go bojąc jednocześnie. Nie jest jednowymiarowa, jak w ostatnim stuleciu utarło się opisywać konkwistę: autor pokazuje, jak porażające było dla Europejczyków odkrycie wypełnionych czaszkami platform w Tenochtitlan, jak zradykalizowało to ich podejście o azteckich gospodarzy. Polecam! Plantageneci Dana Jonesa udanie łączy dwie trudne do połączenia rzeczy: dosyć duży poziom szczegółu w opisie długiego procesu historycznego z utrzymaniem czytelnika na wysokim poziomie uwagi. Saga tego niesamowitego rodu zresztą pisze się tak jakby sama i autor musi jedynie uważać, by jej nie przysłonić swoimi wtrętami. No i Jones tego nie robi. Bardzo godna lektura. A gdyby ktoś chciał poznać coś o wielkich rywalach Plantagenetów, to Francja w czasach Kapetyngów jest niezłym wyborem. Niezłym a nie znakomitym tylko dlatego, że nie jest to typowa książka popularno-naukowa; może zresztą w ogóle nią nie jest. Jeśli jednak przyjąć tę drugą opcję, to jest to jedna z najprzystępniej napisanych książek naukowych jakie w życiu przeczytałem. No i to wieki średnie, rozumiecie. To chyba książka z mojej Wielkiej Trójki. Wiedeń Hitlera jest dokładnie tym, co sugeruje tytuł: panoramą miasta z czasów, gdy mieszkał tam niedoszły student z Linzu. Oczywiście o Adolfie jest tam sporo, to on jest osią wokół której kręci się narracja, no i sam Wiedeń ukazany jest jedynie od tych stron, które jakoś na Hitlera wpłynęły.... ale jak jest ukazany! Jak bardzo erudycyjna jest to książka! Jak napisana! I to rozprawianie się z rozlicznymi mitami Hitlera otaczającymi... MIŁOŚĆ. Ciąg dalszy Wielkiej Trójki. Pawi Tron Hansena to książka o Indiach Wielkich Mogołów... a w zasadzie, to głównie o Wielkich Mogołach w momencie ich zenitu potęgi, podczas panowania Szahdżahana, tego od Tadż Mahal. A w zasadzie zasady o wielkiej wojnie domowej z końca jego panowania. I jest to książka wspaniała, genialna, pisana z pasją. Nigdy nic więcej nie przeczytałem o Indiach z tej prostej przyczyny, że nie chcę dopełniać oszałamiającej wizji Hansena niczym innym. To jest obraz kompletny, obraz ukochany. Jest wspaniałość, monumentalność, tragizm, światłocienie, geniusz i głupota, humanitarne dobro i czerń zła. Kurde, gdy w wojnie domowej doszło do (chwilowego) zwrotu i zaczęła wygrywać strona której kibicowałem, to przez moment miałem łzy wzruszenia i dreszcze. Łzy i dreszcze. W książce historycznej. Wielka Trójka. Może nawet Top One. Neron Hollanda doczekał się kilku moich słów na LC, więc przeklejam: Dawno już nie miałem w sobie takiej ambiwalencji po zakończeniu lektury. Książka Richarda Hollanda ma kilka poważnych wad. Pierwsza dotyczy wyłącznie polskiego przekładu, a konkretniej podtytułu, który mocno fałszuje jej treść. Naprawdę, "the man behind the myth" to nie to samo co "okrutny zbrodniarz rozgrzeszony". Tym bardziej, że Holland nie rozgrzesza Nerona. Pisze o jego zbrodniach, czasem nie kryjąc obrzydzenia, szczególnie przy okazji śmierci Oktawii. Autor stara się jedynie zrozumieć cesarza i wykazać, że wcale nie wyróżniał się okrucieństwem w gronie pryncepsów I wieku naszej ery. Niestety, moim zdaniem kilkukrotnie jednak przeszarżowuje w wybielaniu Nerona. Oczyszczenie go z zamordowania Brytanika na podstawie opinii współczesnego kryminologa (opartej na kolorze skóry ofiary tuż przed kremacją)... Coś takiego może wywołać wątpliwości, ale Holland zdaje się być pewnym niewinności augusta w tym konkretnym przypadku. Niemal absurdalnie brzmi też wywód broniący Nerona przed plotką o tym, że poronienie Poppei (i w efekcie jej śmierć) wywołał sam cesarz, kopiąc ją w brzuch. Linia obrony wygląda tu tak, że podobno takie sceny do pomyślenia są jedynie wśród społecznych nizin... To już jest naiwność, panie Holland. Niebywałą szarżą intelektualną autor popisuje się też w epilogu. Otóż przypuszcza on tam intelektualny atak na... Apokalipsę św. Jana. Posuwa się do stwierdzenia, że ma ona jakiś przedziwny związek z Auschwitz w XX wieku... Cóż tu dobitnie widać, że książkę pisał dziennikarz, nie historyk. Ale jedna ambiwalencja... 7 gwiazdek... Jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze: generalnie autor ma rację, że Nerona zdemonizowano przez wieki i on to (zazwyczaj) bardzo sprawnie udowadnia. Po drugie: to jest naprawdę dobrze napisane, literacko nie ma się do czego przyczepić. A ponieważ sama materia jest fascynująca i pióro pisarza jej nie zepsuło... to jednak polecam. Z zastrzeżeniami, ale polecam. Robespierre. Terror w imię cnoty. Fantastyczna książka. Niejednoznaczność Robespierra aż bije tu po oczach i naprawdę widać, jaki kłopot ma z Nieprzekupnym autorka: szacunek i odraza miesza się tu w dziwnej mieszance. Zresztą w ogóle Rewolucja sama się pisze. Ekstraklasa. Stareńka już praca MacDonella jest jedną z przyczyn mojej nieuleczalnej miłości do epoki napoleońskiej. Autorem jest Szkot, więc być może tradycje Auld Alliance na niego wpłynęły, bo człowiek jest również zadurzony w tych czasach co najmniej tak samo mocno. Jakie wyraziste postacie on tam kreśli. Jak żywe! Jak różne! Tak sobie myślę, że to po prostu gotowy materiał do jakiegoś netfliksowego serialu. Wielka Trójka zamknięta. Książka ostateczna. Lubić Wielką Wojnę i jej nie znać to wstyd. Sierpniowe salwy... nie potrafię nic więcej napisać. Jest to książka fenomenalna i kropka. Wojna absolutna Bellamyego to z kolei najwspanialsza monografia frontu wschodniego II wojny światowej jaką dane mi było przeczytać. Ten temat też pisze się sam, Bellamy nie przeszkadza mu w jego rozwoju, celnie pokazując monstrualność zadania, które wziął sobie na głowę Wehrmacht. W zasadzie narracja kończy się na 1943, bo wszystko to, co później, Bellamy uważa (słusznie) za dobijanie leżącego. Fantastyczna. Herezja doskonała to książka o katarach. To nie jest doskonała książka historyczna, gdyż autor tak wyraźnie stoi za albigeńską sprawą, że już mocniej nie można. Ale w jakim stylu on staje... Książkę przeczytałem w dwa dni. Dwa dni! Bouvines to znowu Duby, znowu miłość do wieków średnich, tym razem przez pryzmat rycerstwa. Wszystko co napisałem o Czasach katedr napisałbym i tu. Wiele książek umknęło mojej komórce... Fantastyczne Freedom Cry! o wojnie secesyjnej, odkrywcze Montaillu o pojedynczej wiosce, ostatnim bastionie katarów...
  8. 19 points
    Gdzie jest kurwa @Fenomen? Zmień ten awatar człowieku i nie obrażaj kastylijskich herosów, którzy uratowali futbol od zagłady w przeciwieństwie do tych twoich fletów.
  9. 19 points
    Tak czytam i wychodzi, ze w półfinale zagrały same przypadkowe zespoły. Francuzi słabi i minimalistyczni, do tego łatwa grupa, słabiutka Argentyna i Urugwaj bez Cavaniego. Belgia banalna grupa, potem jakaś śmieszna Japonia ledwo ograna i Brazylia grająca słabo. Anglia słaba grupa, potem Kolumbia bez Jamesa, potem jakaś Szwecja, która nikt nie wie jak sie znalazła w 1/4 (choć wygrała grupę z Niemcami i Meksykiem, ale wiadomo - Niemcy chujowi, a Meksyk zagrał jeden dobry mecz). No i Chorwacja, która miała śmieszna grupę, a potem beznadziejną Danie i przypadkową Rosję. No ludzie świeci, dotarli gdzie dotarli, to trzeba szanować. Przecież sie nie zmawiali kto na kogo trafi i kogo przejdzie, tylko wywalczyli sobie wszystko na boisku. I wszędzie gdyby A trafił na B to na pewno w ryj. No ale nie trafił. Może faktycznie każdy powinien grać z każdym, żeby uciszyć malkontentów.
  10. 18 points
  11. 18 points
    14) może nie pamiętasz, ale chyba srales w krzakach
  12. 17 points
    Chłopie, nie musiałeś rejestrować drugiego konta, żeby sam siebie pochwalić
  13. 17 points
    Ja kiedyś oglądałem taki film o informatyku, który w ramach testów medycznych został namówiony przez pewnego Murzyna do przyjęcia leku i po jego zażyciu czuł się tak, jakby urodził się na nowo ale jakby nie w tym świecie co był wcześniej tylko w takim innym, ale dzięki tej pigułce osiągnął nowe możliwości, zdaje się nawet mógł unikać kul pistoletowych czy w końcu nawet je zatrzymywać
  14. 16 points
    O, ja znam. Chodzi w nim o to, że nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, bo woda w niej cały czas płynie, więc przy drugim wejściu będzie to już inna rzeka, a więc nie można dwa razy zrobić tego samego, bo okoliczności zawsze się zmieniają. Jak się jest niedouczonym gamoniem, to można to przysłowie źle zrozumieć – najczęściej jako przestrogę przed nie powtarzaniem po raz drugi czynności, która niegdyś okazała się brzemienna w skutkach.
  15. 16 points
    Zamknij ryj bo jesteś wkurwiajacy.
  16. 15 points
    http://krytykapolityczna.pl/kraj/kapitalizm-jest-obrzydliwy-i-doprowadza-mnie-do-placzu/ Moze byc hermetyczne, ale naprawde mnie to rozbawilo. W skrocie: mlody lewicowiec ma problemy z utrzymaniem sie w miescie, a chce utrzymac styl zycia dzialacza spolecznego (protesty itp.), gdyz Na portalach z ofertami pracy korporacyjnej Motto: w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem - Ferdek Kiepski. Praca bardziej dorywcza tez nie pasuje, bo oraz Dosc zabawne, ze przedstawiciel lewicy pogardza prosta praca, ktora np. konkretnie napelnia zoladek setki ludzi, ale jedziemy dalej. Jakie ma rozwiazanie? Salomonowe! A to juz nie ma stypendiow? A to malo juz wiecznych studentow? No ale moze jakos uzasadni, dlaczego akurat ta grupa taka istotna: Nie wiem, moze obserwuje swiat niezbyt uwaznie, ale jakos nie zauwazam, zeby gazety studenckie szczegolnie zmienialy swiat (raczej zmieniaja redakcje, czas wydawania z miesiecznika na kwartalnik albo status z aktywnego na upadly). Dyskusje w gronie kolegow - no coz, z niektorych powstaja firmy, ale z wiekszosci raczej zostaja puste butelki, co rowniez jakos szczegolnie nie popycha swiata. Naiwna wiara w protesty to juz klasyczny obrazek Raczkowskiego o pomszczeniu Katynia - krzyczysz "faszyzm nie przejdzie", a on rok w rok przechodzi, niesamowita zmiana swiata na lepsze - moze lepiej jednak usmazyc nalesnika? Zza kolektywistycznej narracji wylania sie motywacja egoistyczna: Kraina wiecznej szczesliwosci plus zycie na kodach - widzi cel, ale nie chce przejsc drogi. Motto: Chcemy bawić się z wami Chcemy tańczyć i grać Chcemy mieć własne zdanie Kto nam może je dać Skalar - Swiat doroslych Na koniec manifestu oczywiscie akt strzelisty: Bo marzeniami sie nie najesz, a nalesnikami juz tak. Ogolnie od tytulu po argumentacje not sure if troll.
  17. 14 points
    Szacunek dla Suareza za brak celebracji po golach.
  18. 14 points
    Wydaje mi się, że baby można zrozumieć, ale na pewno warto być otwartym i konkretnym. Bez cichych dni, owijania w bawełnę itd. Jasne, to nie zawsze się sprawdzi, bo trafisz na kobietę, która na przykład nie lubi takiej dosadności (ale to sorry, ja już bym chyba taki związek odpuścił, bo to gotowa udręka na lata), ale mam wrażenie, że dużo lepiej sprawdza się konkret. Mam już 8 lat stażu małżeństwa (a wcześniej 8 lat związku z inną panną), sprzeczam się z żoną pewnie w granicach jakiejś średniej zbadanej przez "amerykańskich naukowców", ale zawsze sprzeczam się - nie olewam, nie zamiatam pod dywan, nie urządzam cichych dni - staram się wyjaśnić temat i za każdy razem jest to okazja do tego, aby gdzieś jakieś niedopowiedzenia wyszły. Zmierzam do tego, że jak czytam Twoje posty, to mam wrażenie, że u Ciebie za dużo jest tej całej, sorry za dosadność, nastoletniej otoczki w stylu "ej, Krzysiek, ale to prawda, że Magda powiedziała, że Basia na mnie spojrzała na lekcji historii?". Nawet teraz jak piszesz, to z tą Hanią gadacie, jakby jedno i drugie bało się konkretnie powiedzieć o co biega, a potem ta druga kumpela niby strzela focha (a strzeliła? Czy to wersjach znajomych, bo znajomi to niekoniecznie dobrzy pośrednicy w takich sprawach), bo Ty coś powiedziałeś kumplowi, on najwyraźniej powiedział swojej pannie, a ta powtórzyła - o jakieś 8 osób za dużo do budowania takiej relacji :). Jeśli uważasz, że z nią coś nie halo, bo ma focha, to pogadaj, ale broń Boże nie zdawaj się na jakieś akcje typu "ej, ziomek, ale może Twoja laska pogada z nią i jej wyjaśni".
  19. 14 points
    Zajmowałem się sprawami podatkowymi takiego jednego kibola ze Szczecina więc w sumie co za różnica
  20. 14 points
    Football Manager 2014 Liczba klubów w karierze - 8. Ilość kupionych graczy - 189. Całkowita wartość kupionych graczy - 345 miliony euro ( co to dzisiaj jest, pikuś ) Całkowita wartość sprzedanych graczy - 744 miliony euro ( się ma żyłkę do interesów ) Najwyższa zapłacona kwota - Luke Shaw 2021 rok 66 milionów euro. Najwyższa otrzymana kwota - Nabi Diallo 2020 rok 60 milionów Nagrody indywidualne : 2014 - Menedżer sezonu 2013/2014 Skrill South - Weston Super Mare 2017 - Menedżer roku Sky Bet League 1 - Weston Super Mare 2019 - Menedżer Roku Sky Bet Championship - Weston Super Mare 2020 - Menedżer Roku w Premiership - Weston Super Mare 2021 - Menedżer Roku w Premiership - Weston Super Mare 2022 - Drugie miejsce w plebiscycie Menedżer Roku w Premiership 2028 -Polski Menedżer Roku, Menedżer Sezonu Polskiej Ekstraklasy - Śląsk Wrocław 2029 Menedżer Sezonu Polskiej Ekstraklasy - Śląsk Wrocław 2032 - Menedżer Roku w Hiszpanii - Mallorca 2033 - Menedżer Roku w Hiszpanii - Mallorca Osiągnięcia Klubowe : WESTON SUPER MARE 2013 - 2022 UEFA Champions League - zwycięzca 2021 Klubowe Mistrzostwa Świata - zwycięzca 2021 UEFA Liga Europy - zwycięzca 2018, 2019, 2020 Superpuchar Europy - 2020, 2021 / Drugie miejsce 2018,2019 Barclays Premier League - mistrz 2021, wicemistrz 2022, Trzecie miejsce 2020 Sky Bet Championship - mistrz 2019 Sky Bet League 1 - mistrz 2017 Skrill South - mistrz 2014 Puchar Anglii - mistrz 2021 Capital One Cup - mistrz 2017, 2019, 2021, 2022 / Drugie miejsce 2020 Angielska Tarcza Wspólnoty - mistrz 2021 Angielskie FA Trophy - Zwycięzca 2016, 2017 Johnstone's Paint Trophy - 2016, 2017 SWANSEA 2022 - 2023 Awans ze Sky Bet Championship do Premiership 2023 Puchar Anglii 2023 ORLANDO PIRATES 2023 - 2024 Be The Coach Challenge - 2023 Południowoafrykański Puchar Ośmiu 2023 Liga Mistrzów Afryki 2023 Klubowe Mistrzostwa Świata 2023 Puchar Ligi Południowoafrykańskiej 2023 Superpuchar Afryki 2024 Południowoafrykańska Ekstraklasa 2024 Puchar RPA 2024 GUANGZHOU 2025 - 2026 Superpuchar Chin, Chińska Superliga, Liga Mistrzów Azji 2025 Superpuchar Chin, Chinska Superliga, Puchar Chin, Liga Mistrzów Azji, Klubowe Mistrzostwa Świata ŚLĄSK WROCŁAW 2027-2029 Puchar Polski, Mistrzostwo Ekstraklasy , UEFA Liga Europy, Superpuchar Europy - 2028 Mistrzostwo Ekstraklasy, Puchar Polski, UEFA Champions League - 2029 PUSKAS AKADEMIA 2029 - 2031 Węgierski Puchar Ligi - 2030 MALLORCA 2031 - 2034 Puchar Hiszpanii, Mistrzostwo ligi BVA, Spuerpuchar Hiszpanii - 2032 Mistrzostwo ligi BVA, Superpuchar Hiszpanii - 2033 UEFA Liga Europy - 2034 Dziękuję serdecznie za te trzy lata spędzone razem z Piece of Cake. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy/przeczytamy. Paweł Miśkiewicz " Loczek "
  21. 13 points
    Tak to powinno wyglądać normalnie.
  22. 13 points
    I jeszcze cytat z LGdS: "Co jest najpiękniejsze? Nie, nie to,że strzelił 4 gole z 6 pierwszych celnych strzałów. To,co liczy się naprawdę to praca dla zespołu.Rozgrywa, walczy o piłkę, inicjuje ataki. Jeśli ktoś myśli,że KP gra tylko w polu karnym,czas zmienić zdanie"
  23. 13 points
  24. 13 points
    Twój symetryzm i bagatelizowanie faktów zaczyna przekraczać pewne granice przyzwoitości. Nie możesz zaprzeczyć, ze klimat jaki wytworzono wobec Adamowicza, Owsiaka czy HGW na prawej stronie jest niemal równy nagonce. Nie można przymykać oka na fakt, ze prawa strona od wielu lat bezustannie obrzydza ludziom instytucje państwa tworząc ich wypaczony obraz, gdzie kilka procent prawdy otoczone jest oceanem pomówień. Nie zaprzeczysz, ze TVP od trzech lat jest ciągłym festiwalem nachalnej propagandy. Nie zaprzeczysz, ze z sędziów zrobiono „specjalna kastę” kierująca się własnym interesem, a do tego będąca pol ubecja, a pół-PO/KOD. Nie możesz powiedzieć, ze Policja z całym zaangażowaniem ściga akty „drobnej” nienawiści jak palenie zdjęć, kukieł czy tworzenie szubienic. I o ile nie mamy pewności, ze zabójca Adamowicza nie był tylko i wyłącznie wariatem, to wyśmiewanie teorii, ze klimat nagonki, podawania prostych odpowiedzi MÓGŁ go pchnąć do radykalnych rozwiązań jest imo zwyczajnym przymykaniem oka na to co się w naszym kraju dzieje i wypieraniem rzeczywistości.
  25. 13 points
    PODSUMOWANIE KONKURSU "KARIERA FOOTBALL MANAGERA" Na początek - zbyt długi wstępniak Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że udało nam się przeprowadzić ten konkurs od początku do końca w dokładnie takiej formie jak sobie zaplanowaliśmy. Dawno już nie było żadnego powiewu świeżości na Forum CM, a nie ma co ukrywać, że nasze Forum jako instytucja, miejsce do spotkań i rozmów, raczej powoli zmierza ku schyłkowi niż rozkwitowi. Jednak podkreślam słowo “powoli” - nadal mamy mocny trzon osób żywo zaangażowanych w sprawy Forum, odwiedzających to miejsce codziennie, a nawet spędzające tu większość swojego dnia (Forum jest na pierwszym miejscu moich zakładek w przeglądarce od ponad 10 lat ), a także wciąż pojawiają się nowi użytkownicy, którzy w mniejszym lub większym stopniu wpływają na to jak Forum wygląda. Szczerze powiem, że nie spodziewałem się wielkiego przypływu nowych rejestracji na forum, czy ogromnych wzrostów w liczbie postów itp. Jednak moja profesja nie pozwoliła mi nie sprawdzić dostępnych zasobów, żeby zobaczyć, czy był jakiś efekt Konkursu na Forum. Liczba rejestracji wygląda stabilnie na przestrzeni całego roku, ale natrafiłem na wykres “Cała aktywność na stronie”, definiowana w ten sposób: I tu czekało mnie pozytywne zaskoczenie! Rok do roku zaliczamy wzrosty przy okazji premiery Football Managera, co jest jak najbardziej naturalne i nazywane “sezonowością”, ale porównując do siebie lata ogólna aktywność w skali roku miała mocną tendencję spadkową. Na ten moment aktywność w październiku 2018 jest o 15% wyższa niż w październiku 2017! Nie zaryzykuję hipotezy, że to jest zasługa samego Konkursu, ale jestem przekonany, że miał swój udział w tym małym sukcesie dla naszej całej społeczności A tendencja jest zwyżkowa, premiera Football Managera dopiero za 2 dni, więc oczekuję, ze listopad i grudzień będą jeszcze lepsze i pozwolą nam nawet zacząć rok 2019 z lepszego miejsca od tego z 2018 czy nawet 2017 roku Dodatkowo było mi bardzo miło z odzewu jaki otrzymałem od Redaktorów Naczelnych serwisów o Football Managerze - @Ceyvol z FM Revolution oraz @Mahdi z My Football Manager. Bez chwili zawahania zgodzili się poświęcić swój czas i dołączyć do jury konkursowego oraz promować Konkurs na swoich stronach. Dzięki Panowie, mam nadzieję, że to początek fajnych współprac pomiędzy naszymi stronami Przepraszam za ten długi wstęp, ale chciałem się podzielić dobrymi nowinami Przejdźmy już do samego Konkursu. Wyniki Konkursu Do Konkursu przystąpiło 14 karier, z czego jedna nie była brana pod uwagę przy obradach jury, ze względu na brak opisu rozgrywki piłkarskiej. Szkoda @z0nk, bo fabuła zapowiadała się naprawdę obiecująco! Ze swojej strony mogą powiedzieć, że poziom był dobry - żadnemu z uczestników nie udało się uniknąć błędów językowych czy stylistycznych, ale nie przeszkadzało to w pozytywnym odbiorze wszystkich Karier. Kilku z nich nie udało się rozwinąć, ale są też takie, które nadal się toczą, pomimo już zamknięcia obrad jury. Mamy nadzieję, że uczestnicy będą kontynuować pisanie, bo cieszyły się one popularnością wśród Forumowiczów Głosy uznania jury zdobyło siedem Karier - co ciekawe, jurorzy nie byli ze sobą zgodni, nie było dwóch identycznych podziałów punktów. Pełny podział pu: 7. miejsce: “Start po łódzku” autorstwa @arti91 (1 punkt) Opowiadanie zdobyło honorowy punkt od Dudka, którego ucieszyło czytanie o swoich rejonach - lokalny patriota 6. miejsce: “Jak będzie na Sudtribune? - sekcja BVB” autorstwa @Diablo94BTV (3 punkty) Doceniona porządna kronikarska praca i zaangażowanie w karierę - liczymy na kolejne części! 5. miejsce: “A miało być tak pięknie…” autorstwa @Szok (11 punktów) Opowiadanie napisane z dużym luzem i poczuciem humoru, na dodatek cieszyło się sporą popularnością wśród forumowiczów. Docenione zostało także bogate wykorzystanie elementów graficznych, świetnie dopasowanych do okazji. 4. miejsce: “Gregory Lacombe” autorstwa @Shrek (15 punktów) Bardzo solidne opowiadanie, otrzymało oceny od wszystkich jurorów, jednak ani jednej najwyższej. 3. miejsce: “Sei tutta la mia vita - US Lecce” autorstwa @jmk (20 punktów) Pięć sezonów, dwa tytuły mistrza Włoch, Puchar Włoch, finał LM i chyba dwa Superpuchary. Całkiem niezły dorobek jak na start z Serie C. Do tego świetnie opakowane, napisane bardzo dobrze stylistycznie, choć do najwyższych ocen zabrakło elementów fabularnych. 2. miejsce: “Czas przeszły” autorstwa @Makk (27 punktów) Tylko jednego punktu zabrakło aby stanąć na najwyższym miejscu podium. Bardzo ciekawa fabuła, dobrze stworzona atmosfera post-apokaliptycznego świata, ale trochę za mało w tym wszystkim było Football Managera. 1. miejsce: “Krzysztof Ibisz” autorstwa @rafal9595 (28 punktów) Zwycięska kariera podbiła serca aż 4 z 7 jurorów, którzy dali jej maksymalną liczbę punktów! Wciągająca opowieść, odpowiednia prezentacja oraz idealny balans między fabułą a Football Managerem. Doceniony został pomysł z opowiedzeniem historii cofającej się w czasie oraz to, że została opowiedziana do końca. Gratulujemy zwycięzcy! Kod Steam dla Football Manager 2017… 2019 zostanie przesłany w prywatnej wiadomości Tytuł Autor Dudek Feanor krzysfiol lad Reaper Ceyvol Mahdi SUMA Krzysztof Ibisz rafal9595 5 5 3 5 2 5 3 28 Czas przeszły MaKK 4 4 2 4 5 3 5 27 Sei tutta la mia vita - US Lecce jmk 3 1 1 3 4 4 4 20 Gregory Lacombe Shrek 2 2 4 2 1 2 2 15 A miało być tak pięknie... Szok 3 5 3 11 Jak będzie na Sudtribune? - sekcja BVB Diablo94BTW 1 1 1 3 Start po łódzku arti91 1 1
  26. 13 points
  27. 12 points
    TO SIĘ KURWA NIE DZIEJE... A właściwie to się dzieje . Ja i @Smetek pozdrawiamy. Wysłane z mojego MotoG3 przy użyciu Tapatalka
  28. 12 points
    A u mnie za około 2 miesiące powinien się pojawić nowy potomek (a w zasadzie potomkini ) Na wszelkich badaniach wszystko jest ok, więc mam nadzieje, że nie zapeszę. Trzymajcie kciuki
  29. 12 points
    Wreszcie kurwa mam, droga krzyżowa długa, ale jest pozwolenie na budowę
  30. 12 points
    Also, jak nie jest taka piękna to co taki słynny dupcyngiel jak Adi robi z nią? xD Nie będę cię krytykował, bo sam sie dokładnie tak samo zachowywałem (tylko że miałem wtedy 18 lat). Jak będziesz sypał tekstami, że ja jestem chujowy, źle wypadam w porównaniu z kimś, nie mam nic do zaoferowania blablabla to czego sie spodziewasz po dziewczynie. Mówisz jej mniej więcej "no siema, jestem chujowy, musisz mnie głaskać i w ogóle nic dla ciebie nie mam" a potem się dziwisz, że woli jakiegoś zjeba który tego nie robi. Trochę logiki, kolego od logiki Więc albo przechodzisz do ofensywy i próbujesz przynajmniej pokazać co możesz jej dać, jeśli będzie z tobą, albo odpuść miauczenie i po prostu sam se płacz do poduszki.
  31. 12 points
    Mam inne wspomnienia z EURO, bardziej cieszyły mnie zwycięstwa, nie wymagałem pięknego stylu. Na mundialu Zieliński był po grze w kratkę w Napoli, Milik po ciężkiej kontuzji, Krychowiak po grze w kratkę w spadkowiczu z PL, Glik wiadomo. Nie bronię Nawałki za mistrzostwa świata, bo wyraźnie się pogubił, ale był najlepszym selekcjonerem w moim życiu, podniósł kadrę z dna, dał nadzieję na lepsze czasy. Twoje myślenie jest życzeniowe, bo nie wiemy, czy to nie był szczyt tej kadry.
  32. 12 points
  33. 11 points
    Kreatywny pomocnik by się przydał zamiast Piątka
  34. 11 points
    Wkurwia mnie gadanie o jakiejś symetrii. Że niby z każdej strony jest język nienawiści, że wszyscy musimy się opamiętać. Porównywanie głupiego zdania Sikorskiego sprzed prawie 10 lat do stałej, uporczywej, pisowskiej nowomowy zakrawa o żart. Od lat słyszymy o zdradzie, Targowicy, opcji niemieckiej a brunatni nie niepokojeni krzyczą o wieszaniu komunistów i śmierci dla wrogów ojczyzny. Wystarczy wejść na profile "patriotów" (bo przecież to w żadnym razie nie są naziole tylko rodziny z dziećmi). Powtarzana jak mantra śpiewka o antypolakach, zdrajcach itp. Jeśli ktoś twierdzi że to jeden wariat, kryminalista który zabił dla rozgłosu lub z czysto osobistych pobudek jest chyba ślepy albo dla świętego spokoju próbuje budować sobie jakąś alternatywą rzeczywistość. Jedyna sprawa w której wszyscy powinniśmy się opamiętać, to żeby wiedzieć że z nacjonalistami się nie dyskutuje, nie przyjaźni, nie podaje ręki i nie chodzi we wspólnych marszach.
  35. 11 points
    To idź do niego, a tu nie zaglądaj Edit: nie chce mi się z tobą dyskutować, jesteś chujowym i męczącym człowiekiem, znajdź sobie inne zajecie
  36. 11 points
    Nie zniechęcajcie, bo z friendzone też można przejść do one-night standu, albo jakiegoś układu friends with benefits, a stamtąd do związku, jak wciąż będzie po co. Tylko, że trochę wątpię w to, że ktoś, kto wcześniej pisze dziewczynie, że nie wie, jak się za to zabrać i że w starciu z Adim wypada niekorzystnie wykorzysta którąś z tych rad. No i zupełnie nie rozumiem, jak jakiś facet może wypaść niekorzystnie na tle kogoś, na kogo mówią "Adi".
  37. 11 points
    Krótkie podsumowanie mojego wyjazdu do Zakopanego. Wrzucam dl siebie, jakbym kiedyś chciał powtórzyć trasy, ale może kogoś zainspiruje. Tasy są raczej łatwe technicznie (bo przechodziliśmy je bez problemu z dzieciakami w wieku 7 i 8 lat), natomiast dla spokoju czasy przejść trzeba przemnożyć przez 1,5 a nawet przez 2 (zależy, ile kto potrzebuje czasu na przerwy). Ale wychodząc na szlak koło 8 nie było ryzyka, że będziemy wracać po zmroku. Na wstępie kilka słów o miejscu, w którym spaliśmy http://podborami.eu/. Fantastyczne miejsce dla rodzin z dzieciakami - apartament składał się z 2 sypialni, pokoju z aneksem kuchennym i łazienki. Wszystko nowe, czyste, zadbane a właściciele przemili (np. raz zażartowaliśmy, że to pełni szczęścia brakuje krzeseł i stolika na tarasie, to dzień później nam wstawili nowiutki zestaw). Widok z tarasu na panoramę tatr (nic nie zasłania!), blisko do busików, sklepów, restauracji. Cenowo wychodzi koło 50-60 zł od osoby, więc podobnie jak w małych "klitkach". My tam na pewno wrócimy. Teraz rozkład wycieczek: Dzień 1 Dzień typowo rozruchowo - organizacyjny. Jakieś zakupy, ogarnięcie gdzie i co jest w pobliżu, na końcu pojechaliśmy na Wielką Krokiew (wjazd do góry 12zł bilet normalny, 7 ulgowy). Warto zobaczyć Dzień 2 Połowa trasy mocno spacerowa pod reglami, potem trochę wspinania. Plan był wrócić całkiem nad reglami, względnie z Doliny Strążyskiej wrócić dołem, ale złapała nas wielka ulewa na Przełęczy w Grzybowcu i trzeba było szybko uciekać. Bardzo fajne widoki z Przysłopu Miętusiego Dzień 3 Trasa teoretycznie krótka, ale na Nosal było trochę wspinania Sam Nosal na szczycie przypomina trochę Rysy Widokowo z góry ciężko mi powiedzieć, bo trafiła nam się mgła. Nosala poprawiliśmy Kopieńcem (dość strome, ale krótkie podejście. Dzień 4 Pierwsze "poważniejsze" chodzenie, gdzie główny celem było najwyżej położone w Polsce schronisko. Trasa do pewnego momentu dość prosta, ale zejście z D5S zielonym szlakiem to była lekka masakra, dość stromo ślisko i tłocznie. Za to super widokowo i wszyscy doszli cali i zdrowi Jedna rada - jeśli ktoś jedzie własnym autem to w Palenicy trzeba być max o 7 rano, potem robi się masakra z parkowaniem. My złapaliśmy się na ostatnie wolne miejsca. Dzień 5 Prosta spacerowa trasa, żeby dzieciaki odpoczęły po D5S, bardziej biwak na Kalatówkach czy Hali Kondratowej. Jak ktoś ma ochotę, można z hali cisnąć na Giewont Dzień 6 Chyba najfajniejsza i najbardziej urozmaicona trasa z tych, które zrobiliśmy. I dość męcząca dla niektórych Pierwszy punkt obowiązkowy to Rusinowa Polana - widoki mega. Drugi punkt z mega widokami na Orlą Perć i Kościelec to trasa Wolarczyska - Zadni Upłaz. To trzeba zobaczyć! Do tego trasa praktycznie pusta (może co pół godzinki max kogoś spotykaliśmy na trasie) Dzień 7 Główna atrakcja dla dzieciaków to wjazd kolejką (oczywiście można na KW z buta) i zdobycie 2tysięcznika. Potem zejście z Kopy z pięknym widokiem na Giewont. Kilka rad - co do kolejki warto kupić z kilkudniowym wyprzedzeniem bilet przez neta albo w biletomacie, bo zazwyczaj kolejki są na kilka godzin stania. Choć na ten dzień co my wzięliśmy.. nie było nikogo w kolejce około godziny 8. Ale to chyba wyjątek a nie reguła. Z Kopy można też cisnąć dalej przez Czerwone Wierchy, ale to jak kto ma siły i ochotę. Zejście z Kopy daje trochę w kolana niestety. Dzień 8 Dzień odpoczynku, bo dwa poprzednie dni ostro dały w kość niektórym. Wycieczka do jaskini Dziura. Spokojnie można to połączyć z wycieczką z dnia następnego Dzień 9 Punkt kulminacyjny - Sarnia Skała. Podejście pod Sarenkę jest dość ostre, a zejście nie należy do najłatwiejszych, ale da się spokojnie to zrobić. Poza tym traska raczej spacerowa, co nie znaczy, że nie przyjemna Dzień 10 Na ostatni dzień zostawiliśmy sobie Dolinę Kościeliską. Tu trasa także dość prosta, choć przejście przez Jasinie Mroźną dla osób o większych gabarytach dość skomplikowane Czasem musiałem iść na czworaka. Wstęp do Jaskini 4 zł. Jak ktoś chce, na trasie można odbić do Jasini Mylnej (ale tu już konieczne są czołówki i chyba nie jest to łatwe przejście), Wąwozu Kraków czy Smoczej Jamy (też czołówki potrzebne). My ze względu za złe samopoczucie jednego z uczestników odpuściliśmy ten element, tak jak i nie każdy doszedł do Smreczyńskiego Stawu. Będzie co nadrobić następnym razem Mały hint - jak ktoś jedzie do Kir to nie stawać na parkingach przy szlaku (wołają po 25 zl), tylko pojechać kawalątek dalej. Jadąć od Zakopanego minąć gospodę Harnaś, mostek i potem w prawo jest parking za 10 zł. To dosłownie 100 metrów dalej niż te główne parkingi. Bonus Trasa, którą robiliśmy rok wcześniej (też z dzieckiem). Dość trudne (ale przepiękne) podejście na Karb (jak kto ma siły, można pocisnąć od razu Kościelec), potem lekka "ściana płaczu" przy podejściu na Kasprowy (przyznam, że tu dziecko ledwo dało radę - droga niby prosta na 40 minut, ale bardzo mocna nachylenie). Z KW można próbować zjeżdżać wagonikiem, my szliśmy na piechotę. Kilka hintów ogólnych Z racji na apartament z kuchnią gotowaliśmy głównie sami, ale zdarzyło się coś zjeść na mieście. polecamy przede wszystkim Karczmy pod Piórem. Zestaw obiadowy po 20 zł, wszystko świeże, smaczne a Panie serdeczne (nawet nas pamiętały z zeszłego roku). o tego jedliśmy też w Borowiance. Też nieźle, choć drożej i jakoś tam masowo Co do poruszania się po Zakopanem, polecam busiki zamiast własnego auta. Jak jesteście większą grupą, polecam p. Wojtka (tel 666 474 537). Zawsze uśmiechnięty, zawsze na czas i zdecydowanie najtańszy z tych co jeździliśmy (za trasę od nas do Kuźnic za 6 osób brał 20zl, każdy inny wołał 30, zawsze drukował paragon (choć nie prosiliśmy ). Busa ma na 8 osób. Co do dzieciaków - warto od razu kupić im książeczkę PTTK. Nic tak nie napędza do chodzenia po szlakach, jak możliwość zdobycia kolejnej pieczątki w schronisku Warto też samemu kupić im w schroniskach odznaki górskie (8-10 zł), żeby miały potem radochę i czuły się docenione). Do planowania tras polecam apkę "Szlaki Tatry" (z niej te screeny są). Fajnie pokazuje czasy, przewyższenia no i w trakcie wycieczki lokalizację na szlaku. W obsłudze łopatologiczna. Większość tras (oprócz Nosala), tam gdzie jest napisane "Murowanica" zaczynaliśmy od Krokwi, niestety nie ma jej na mapce do wyklikania Ogólnie wakacje udały się mega, ponad 100 km po szlakach zrobione, pogoda dopisała, w Tatry na pewno wrócimy.
  38. 11 points
    Schizzm. Są ważne sprawe i ważniejsze. Jeżeli przylecisz i do Włocławka, Poznania czy Bydgoszczy dojedziesz, to Cię stamtąd odbiorę. Choćby o 3 nad ranem.
  39. 11 points
    To był klasyczny przykład ręki, za którą według "polskiej" interpretacji powinien być karny, ale na arenie międzynarodowej się tego nie gwiżdże. Miałem to na kursie
  40. 10 points
    Dawno nie napisałeś niczego bardziej głupiego.
  41. 10 points
    Edit: dobra, to nie ma sensu
  42. 10 points
    Trochę się wypowiem za Szk, tio et consortes, ale Gacek i Profesor w ogóle nas nie rozumiecie (tu mógłby być złośliwy dopisek, ale byłbym debilem gdybym to zrobił). To nie chodzi o to, że nic się nie stało. Tu chodzi o to, że taki materiał będzie miał promilowy wpływ na wyborców. No, może 2/3 procentowy.
  43. 10 points
    Dobra, chwalę się dalej Dziś zobaczyliśmy jak już to wygląda. Pierwszy, mocno wyczekiwany etap zakończony i doczekany. Niby w tym tygodniu ma być ciepło, więc może coś tam się uda jeszcze dokończyć i zacząć ścianki działowe na parterze. Ale już mocnego ciśnienia nie ma Grunt, że na łeb nie kapie. Nawet na werandzie można spokojnie postać. Drugi mocno wyczekiwany etap to będzie: drzwi, okna i zamontowany, sprawny kibelek Tak, żeby można było się na wiosnę przekimać.
  44. 10 points
    Guz w nerce pokonany, jeszcze dwa w wątrobie
  45. 10 points
    Ekhm, jestem trochę zawstydzony, ale dziękuję serdecznie.
  46. 10 points
    Powtórzę to co napisałem w Maryni - sytuacja jest delikatna, nie tylko dlatego, że nie ma pieniędzy, ale też dlatego, że nie ma kontaktu z osobą, która z tymi pieniędzmi zniknęła. Nie jest to przypadkowy gość, czy jak w przypadku Robiego Robsona ktoś tylko "internetowy", ale jeden z pierwszych użytkowników, aktywny na scenie od kilkunastu lat, regularnie jeżdżący na zloty i spotykający się z innymi użytkownikami poza forum. Z szacunku dla niego forum zostało ukryte, bo poruszane kwestie dotyczą jego życia prywatnego, więc nieelegancko byłoby, gdyby były dostępne dla każdego przypadkowego odwiedzającego (tak, wiem że tak samo nieeleganckie jest znikanie z pieniędzmi, ale równajmy w górę, a nie w dół). Gdy tylko pojawiają się jakieś pytania, to staramy się na nie udzielać odpowiedzi. Na ten moment nie ma żadnych postępów, nikt z FYM-em nie rozmawiał, więc nie ma za bardzo tematu. Z mojej wiedzy też wynika, że nikt nie zaangażował w sprawę organów ścigania, bo wszyscy chcieliby najpierw skontaktować się z FYM-em. I tyle, nie wiem jakie informacje chcielibyście jeszcze uzyskać? A tak od siebie dodam, że delikatnie mówiąc brzydkie jest zainteresowanie niektórych, bo wygląda na poszukiwanie taniej sensacji.
  47. 10 points
    W zasadzie to miałem podsumować zlot po powrocie, ale pewnie nie będę mieć sił. Było bardzo pozytywnie, dziękuję wszystkim którzy pomogli mi się tam dostać, jak i wydostać. Trochę za bardzo dałem w palnik w piątek, ale z drugiej strony gdy wszyscy zniknęli, tak barcelonsko-trojmiejska grupa debiutantów walczyła dalej ;). Dzisiaj mam syndrom waszych facjat. Na lotnisko widziałem już z 15 szramkow, lada za 20 lat i me_who'a ;). Dziękuję też za bardzo kulturalne towarzystwo w pokoju. Sorry za chrapanie w jedną noc, ale nie dostałem z lacza od @lad to może nie było tak źle
  48. 10 points
    Powoli, powolutku, ale jakoś idzie. W tym tygodniu już pojawiły się ściany nośne wszystkie. Działowych jeszcze nie ma, ale w ciągu dwóch tygodni się pojawią Wylewek też jeszcze ni ma. W sierpniu planowane jest zamknięcie parteru i więźba dachowa. Garaż i kotłownia w głębi Kuchnia: Przejście i dalej salon: Kawałek sypialni: Salon i po lewej kuchnia: Okienny widok z sypialni: Ja w salonie, żona w wiatrołapie: Pierwszy plan (oprócz pustaków ) to taras, okno w kuchni, obok okno od salonu: I jeszcze rzucik od (prawie) frontu z garażem: Na zdjęciach to malutkie wygląda. Pozory jednak mylą Rozmiar jest w porządku.
  49. 10 points
    Zresztą o taktykę do Realu zawsze mógłby zapytać się na CMF.
  50. 10 points
    Wielkimi krokami zbliżają się kolejne Mistrzostwa Świata. To zawsze jest pamiętny czas, myślę, ze każdy z nas ma jakieś swoje przeżycia, pierwsze lub niezpomniane mecze. Proponuję żebyśmy opisali te swoje wspomnienia związane z mundialami. Forma dowolna, można pisać o całych turniejach, meczach, bramkach, zawodnikach, sędziowskich przekrętach. Ja zrobię to w formie wspomnień związanych z mistrzostwami i krótkim opisem najbardziej pamiętnego przeze mnie meczu. Sa to mecze moim zadaniem najciekawsze, najbardziej emocjonujące, czy po prostu te, które z jakichś powodów zapamiętałem najlepiej. Oczywiście wybór subiektywny. W tych starszych opisy będą bardziej szczegółowe, bo zakładam, ze wiekszośc użytkownikó1) forum może tych meczów nie pamiętać. Do opisania mam 8 mundiali, więc podzielę to na 2 posty. Zaczynamy 1. Meksyk 1986 Pierwsze mistrzostwa, które pamiętam. Miałem wtedy 7 lat, więc rodzice nie pozwalali mi oglądać meczów, które były o północy polskiego czasu. Na szczęście większość ciekawych spotkań była rozgrywana w dzień czasu meksykańskiego, dzięki temu widziałem słynny rajd Maradony z Anglią i wcześniejsza rękę boga. Oglądałem to na małym, biało-czarnym telewizorze u mojego starszego kuzyna. Tylko raz rodzice pozwolili mi oglądać mecz w nocy – Polska :Portugalia. Pamiętam bramkę Smolarka i mojego ojca, który z radości padł na kolana i walił rękami w podłogę. Inne wspomnienia to oczywiście genialny Maradona. Najlepszy/najbardziej pamiętny mecz: Francja-Brazylia 1:1 (k. 4:3) Było sporo świetnych i pamiętnych meczów, ale numerem 1 jest dla mnie ćwierćfinał. Brazylia od 1970 nie zdobyła mistrzostwa, chociaż na każdy mundial jechała jako faworyt. Tak było tez wtedy. Do ćwierćfinału szli jak burza, nie stracili jeszcze bramki, byli więc faworytem. Ale Francuzi na czele z Platinim postawili im się. Mecz był dramatyczny. W dogrywce Brazylia miała karnego. Pamiętam, ze po podyktowaniu jedenastki cieszyli się jakby już zdobyli bramkę. Do piłki podszedł Zico, ale Joel Bats obronił. Francuski bramkarz miał wtedy wielki dzień, pamiętam go do dziś, nawet w którymś FM-ie był moim asystentem, jak grałem w lidze francuskiej. Potem były karne, w których zwyciężyli Francuzi. To była spora niespodzianka. Inne ciekawe mecze: Argentyna-Anglia 2:1 (wiadomo…Maradona), finał Argentyna-Niemcy 3:2 (Argentyńczycy prowadzili już 2:0, Niemcy jednak zdołali wyrównać, ale gol Burruchagi dał zwycięstwo Argentynie. Niepodzianką było, ze gola nie strzelił Maradona). 2. Włochy 1990 Pierwsze mistrzostwa obejrzane od dechy do dechy. Nie można powiedzieć, ze oglądałem te mistrzostwa. Ja je chłonąłem. Żyłem nimi od rana do wieczora. To były pierwsze lata, a nawet można powiedzieć miesiące po upadku komuny i to była dla mnie część nowego kolorowego świata. Pojawiły się gumy do żucia z kartami do gry z piłkarzami, jakieś naklejki. Dzieciaki i teraz miałby z tego frajdę, a wtedy w dodatku to była nowość. Tak samo jak to, że niedługo wcześniej rodzice kupili magnetowid. Oczywiście nagrywałem mecze i oglądałem je później w nieskończoność. I to nie tylko po polsku. Spółdzielnia mieszkaniowa puszczała wtedy dwa kanały z satelity i na czas mistrzostw włączyli Eurosport. To też było wow, sposób prezentowania mistrzostw. Powtórki, skróty, klipy z bramkami, to wszystko było lepsze niż w polskiej telewizji. Pamiętam też, że półfinały i finał oglądałem na koloniach w Ustce. Choć normalnie to już była cisza nocna to wychowawcy pozwalali nam oglądać mecze do końca. Mecze w domu nie tylko oglądałem, ale rozgrywałem je…kapslami na dywanie. Zrobiłem wszystkie drużyny i zagrałem wszystkie kilkadziesiąt meczów. Wyniki i składy notowałem w zeszycie. Mistrzostwa wygrała Kostaryka. Po rozgrywce w kapsle oczywiście z kumplami pod blokiem graliśmy potem w piłkę kolejne mistrzostwa. Potem czytałem opinie, ze to były strasznie nudne mistrzostwa. Ja je zapamiętałem inaczej. Z samych mistrzostw najbardziej pamiętam Argentynę człapiąca do finału i Maradonę. Wtedy już nie genialnego, ale zblazowanego i denerwującego mnie. Najlepszy/najbardziej pamiętny mecz: Anglia-Kamerun 3:2 Kameruńczycy byli absolutna rewelacją tego turnieju. Pierwsze skrzypce grał oczywiście wiekowy Roger Mila, ale inni tez grali świetnie. Makanaky, Omam-Biyik, czy bramkarz N’Kono. Prowadził ich ruski trener, którego nazwiska z angielskiej transkrypcji nie potrafili rozszyfrować polscy komentatorzy Pomimo dobrych występów nie dawano im większych szans. Dlatego nikogo nie zdziwił pierwszy gol dla Anglików, później jednak rozpoczęły się huraganowe ataki Afrykańczyków. W 65. Minucie wyszli na prowadzenie. Wszyscy wtedy spodziewali się, że cofna się, zaczną grać spokojnie. Nic z tych rzeczy, dalej pokazywali radosny futbol i chcieli cieszyć się grą i strzelać kolejne bramki. Zaimponowali mi wtedy. Niestety, odważna gra do przodu poszła w parze z niefrasobliwą obroną i doświadczeni Anglicy przed końcem meczu wyrównali, a w dogrywce strzelili zwycięską bramkę. Dwa karne, a strzelcem oczywiście Lineker. Płakałem po tamtym meczu. Inne pamiętne mecze: Argentyna - Włochy 1:1 (k.4:3) Maradona w Neapolu po drugiej stronie barykady. I wszystko jasne Kamerun - Kolumbia 2:0, Argentyna-Jugosławia 0:0 (k.3:2), Niemcy-Anglia 1:1 (k.5:4), finał Niemcy-Argentyna 1:0 USA 1994 Tu jakoś mniej wspomnień, o dziwo. Zdawałem wtedy egzaminy do liceum. Oczywiście pamiętny samobój Escobara, szybkie odpadnięcie Kolumbii, która miała być czarnym koniem, rewelacyjni Rumuni i Bułgarzy. Roberto Baggio, Romario i Bebeto. Był też oczywiście Maradona. Znowu w innej roli. Tym razem skompromitował się jako oszust. Najlepszy/najbardziej pamiętny mecz: Brazylia-Holandia 3:2 Wygląda na to, że ćwierćfinały wywoływały u mnie najwięcej emocji zawsze. Ale ten mecz był świetny. Zresztą to już zbliżam się do czasów, które wszyscy użytkownicy pamiętają. Najpierw 2:0 dla Brazylii, potem nieustępliwi Holendrzy wyrównali. Wreszcie zwycięski strzał weterana Branco, który zagrął tylko przez czerwona kartkę dla Leonardo. Uderzenie Taba Ramosa przez Leonardo to też jeden z pamiętnych obrazków tamtych mistrzostw. Inne pamiętne mecze: Bułgaria-Niemcy 2:1 i zwycięska łysina Leczkowa, Rumunia-Kolumbia 3:1, Włochy-Nigeria 2:1 Francja 1998 Jak dla mnie najlepsze mistrzostwa pod względem piłkarskim. Nie wiem, Może tez dlatego, że szalone to były czasy, zaraz po maturze i egzaminach na studia. 3 miesiące laby i czas spędzany z kumplami z osiedla. A to oznaczało, że nie chciałbym żeby moje dzieci robiły to co ja wtedy ale i tak było fajnie. No, ale też trzeba oddać też, że kulturalnie grało się codziennie w piłkę przed meczami. Krótko: fajny czas i fajne mistrzostwa. Najlepszy/najbardziej pamiętny mecz: Brazylia-Holandia 2:1. Świetny mecz, wiekszośc z was już go pewnie pamięta. U kumpla, u którego to oglądaliśmy emocje były tak duże, że jego matka stwierdziła, ze jesteśmy za głośno i wyłączyła korki. Akurat w czasie karnych. Szybko biegliśmy do pobliskiego baru, ale dotarliśmy już po wszystkim. Inne pamiętne mecze: Holandia - Argentyna 2:1, Chorwacja-Niemcy 3:0, Argentyna-Anglia 2:2 (k. 4:3)
×
×
  • Create New...