Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 19.01.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 39 punktów
    Witam wszystkich bardzo serdecznie na dorocznej gali przyznania najważniejszych nagród w internecie. Tak, tak CMF Awards według statystycznych badań, skrupulatnie przeprowadzonych przez firmę „Keith Flint & Rafee Brothers”, cieszą się największą renomą wśród ankietowanych. Zwycięstwo w każdej z kategorii oznacza dożywotni splendor, sławę i możliwość zaczynania każdego postu: „Jako zwycięzca CMF Awards uważam…”, co gwarantuje pokonanie każdego interlokutora. Osiemnaście nagród, stu pięćdziesięciu dwóch nominowanych i przede wszystkim bardzo surowa Akademia, której wysublimowany gust i niezwykłe poczucie humoru są znane wszystkim. Rozpocznijmy show! Nagrodę w kategorii „Najlepszy film roku 2017” wręczy największy kinoman naszego Forum – Ajerkoniak! Zapraszamy na scenę! Ajerkoniak: Tak, przyznam się zupełnie szczerze, że obejrzałem każdy z nominowanych filmów, wszystkim dałem też najwyższą notę na Filmwebie. Ciężko byłoby mi się zdecydować na to, aby wyróżnić ten jeden konkretny film, ponieważ wszystkie prezentują równy poziom. Ostatecznie pozwoliłem mojej nowej dziewczynie, której imienia nie wolno mi wymawiać, aby oddała głos za mnie. Jednak nie przyszliśmy tutaj, aby słuchać o mnie i mojej nowej dziewczynie, ale o tym, jaki film wybrała Akademia. Mianowicie jest to: BLADE RUNNER 2049 Dziękuję bardzo Ajerkoniakowi za wręczenie tej nagrody. Kolejną kategorią, która otrzyma CMF Awards 2017 będzie, pozostając w klimatach filmowych, „Najlepszy serial roku 2017”. Statuetkę wręczy znany wielbiciel seriali stefan1984! Zapraszamy! stefan1984: Cały czas za skandaliczne uważam, że pominięto w głosowaniu moją kandydaturę, którą była ukochana Doktor Quinn. Ale ja pewnie, jak to mawiała znana pani lekarz: „Należę chyba do innego świata”. Nie pozostaje mi nic innego jak odczytać werdykt i ogłosić, że serialem roku 2017 została przereklamowana i nudna jak flaki z olejem: GRA O TRON Dziękuję stefan1984 za tę wzruszającą przemowę. Przyszła pora na przyznanie nagrody w kategorii „Gra roku 2017”. Wręczy ją najlepszy gracz na forum, który niczym król Midas wszystko, czego dotknie, zamienia w złoto, przynajmniej jeśli chodzi o granie – Counter! Witamy! Counter: Powiem szczerze, że nie za bardzo miałem czas na to, aby wręczać tę nagrodę, gdyż muszę kerować kolejnych nubków w jednej z licznych gier, w które jestem najlepszy. Dobrze, że tę kategorię zdecydowanie wygrała gra, którą co prawda mam od niedawna, a i tak już zdążyłem wejść na taki poziom skilla, że nie ma dla mnie mocnych. Zgadniecie co to? Pewnie będzie to trudne, bo jest sporo nowych gier, w które jestem dobry. Jednak chodzi tym razem o: PLAYERUNKNOWN’S BATTLEGROUNDS Dziękujemy Counterowi i już więcej nie przeszkadzamy. Tym razem zapraszamy największą gwiazdę naszego forum Jaha, który ogłosi zwycięzcę w kategorii mu najbliższej: „Książka roku 2017”. Jahu: Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Eska i moich fanów! Te książki są lepsze niż te poprzednie, bo te powstały za PiSu, a nie za PO, więc muszą być ciekawsze. Jednocześnie miały one szczęście, że nie powstało dzieło Jankesa z Eski, które będzie najlepszą rzeczą we wszechświecie. A w tym roku wygrała książka. JO JO JO JO JO! JO NESBO „PRAGNIENIE” Dziękujemy bardzo serdecznie naszemu Amantowi. Przyszła teraz kolej na wręczenie nagrody „Sportowiec Roku 2017”. Wręczy ją wybitny sportsmen i propagator aktywności fizycznej Wujek Przecinak. Wujek Przecinak: Widzę, że tu coś smutno Jesteście miśki zbyt mało pozytywni Powinniście się wyluzować, wyjść na świeże powietrze, porzucać trochę jajem Niestety, sportowcem roku CMF nie został żaden Wombat, ale też nieźle radzi sobie z kulą : ROBERT LEWANDOWSKI Przechodzimy wreszcie w naszej ceremonii do kategorii typowo forumowych. Zaczniemy od wysokiego C, czyli od „Cytatu roku 2017”. Nagrodę wręczą dwaj najśmieszniejsi użytkownicy, którzy rzadko występują wspólnie, więc trzymajcie boki, bo możecie je zerwać. Zapraszamy Fenomena i FYMa. Fenomen: Byłem sobie ostatnio na skałkach i widziałem z góry przepiękne pole do zaorania. Zaorałbym je tak, jak Barcelona Real Madryt, ale niestety zasnąłem na szczycie. FYM: Widzę, że było wygięcie=20 (śmiech z puszki) Fenomen: Dobre, naprawdę dobre, a cytatem roku zostaje: i cytat właściwy, me_who: Dziękuję za rozluźnienie atmosfery. Kolejną nagrodę przyznamy w kategorii: „FM-owicz roku 2017”. Nagrodę przyzna sam Profesor. Profesor: Dziwnie się czuję, kiedy mam powiedzieć na forum o czymś innym, jak o śmierci kolejnej osoby, ale tym razem rzeczywiście mam zaszczyt wręczyć nagrodę dla najlepszego FM-owicza w minionym roku. Zostaje nim: JMK Gratulujemy naszemu przedstawicielowi w tym dziwnym obozie. A teraz przejdziemy do kolejnej kategorii, którą będzie „Najciekawszy temat roku 2017”. Nagrodę wręczy wybitny Gość_Profesor. Gość_Profesor: Wynik tego plebiscytu przyprawia mnie o ból głowy i chętnie usunąłbym konto, gdyby nie to, że nie da się tego zrobić drugi raz Widać, że te forum poszło w złym kierunku, opanowały go Maryniowe Misie. Tak, tak, tematem roku zostaje: MARYNIA Tak, tak, dziękujemy i żegnamy. Teraz pora na kategorię: „Moderator roku 2017”. Nagrodę wręczy legenda ModTeamu, nieustraszony łowca ostrzeżeń, wielki inwigilator: Jasonx. Jasonx: Słucham? Co mam zrobić? Otworzyć tę kopertę? Przeczytać co jest w środku? Na pewno? Jesteście pewni? No dobra, niech będzie? Kto zostanie moderatorem roku? Czy wiecie, że była to najbardziej wyrównana kategoria? Że jeszcze godzinę przed końcem czterech modów miało tyle samo głosów? I że ostatecznie wygrał tylko jeden? Wiecie, że tym kimś jest FEANOR? Wiemy, wiem, jak zresztą zwykle to bywa. Czas na przyznanie nagrody w jednej z najsłabiej obsadzonych kategorii, czyli: „Sygnatura roku 2017”. Statuetkę przyzna jeden z poprzednich zwycięzców: Brudinho. Brudinho: Powiem Wam szczerze, że prawie nie zdążyłem na tę uroczystość, bo przejechałem dwa przystanki za daleko, później wyjebałem się na prostej drodze, a na końcu mijałem miejsce, gdzie rozdawali za darmo jedzenie. No, ale jestem, więc doceńcie to. Sygnaturą roku zostaje: Użytkownicy forum są bardzo pomocni, dlatego teraz przyznamy nagrodę dla: „Asystenta roku 2017”. Nagrodę wręczy ten, który rozdał w tym roku chyba najwięcej plusów na forum, czyli wojt3k. wojt3k: Nie wiem sumie dlaczego mnie spotkał taki zaszczyt, bo raczej nie jestem zbytnio rozpoznawalny na forum. Ja sobie jedynie plusuje fajne posty, czasami coś napiszę. No ale skoro już mnie zaproszono to dobrze. Bez zaskoczeń asystentem roku zostaje: KLINSMANN Czas na kategorie avatarowe, czyli co najlepiej i najgorzej przedstawia użytkowników. Zaczniemy od tej negatywnej kategorii: „Najgorszy avatar roku 2017”. Nagrodę wręczy Vami. Vami: Uwielbiam negatywne kategorie w awardsach, pokazują to, co kocham, wolność, także w nieprzyjemnym wsadzaniu knagi w dupsko. Tym właśnie jest ta kategoria. Najgorszym avatarem roku zostaje: DAWNY AVATAR MAHDIEGO Dziękuję bardzo, przechodzimy dal… co to za hałasy, kto tu siłą wchodzi na scenę? Gacek, co Ty tu robisz? Gacek: Przepraszam bardzo, ale ja uważam, że nie tylko avatar Mahdiego zasługuje na nagrodę, że jeszcze jeden powinien dostać CMF Awards. Nie mam nic do Mahdiego, ale nie wiem jakim ilorazem inteligencji trzeba było się wykazać, aby zagłosować na jego przereklamowany avatar. Prawdziwym najgorszym avatarem roku jest: AVATAR REAPERA W zasadzie to dziękuję, gdyż jest to jedyna kategoria, która nie została rozstrzygnięta, a więc mamy w niej dwóch zwycięzców! Teraz czas na „Najlepszy avatar roku 2017”! Nagrodę wręczy Brachu! Brachu: AvE! Z tej strony komandor, książę i GM Brachu. Wchodzi facet do windy, a tam schody. A najlepszym avatarem roku został: AVATAR ME_WHO AvE! Czas na kolejną słabo obsadzoną kategorię: „Debiutant roku 2017”. Nagrodę wręczy poprzedni zwycięzca: Nikt! Nikt: Tak naprawdę to ja, Keith Flint, Nikt jest moim alter ego. Wiem, że życie jest bezsensu, a ja jestem beznadziejny. Beznadziejnie mały był też wybór w tej kategorii, ale wygrał ją po zaciętej walce: LUCIFER MORNINGSTAR To logiczne! Zapraszam teraz na przyznanie nagrody w kategorii: „Opowiadanie roku 2017”. Nagrodę wręczy najlepszy pisarz karier na forum: Chomik. Chomik: Leżę sobie na działce w domu, właśnie posypała mi się kariera piłkarska, bo zerwałem więzadła w obu nogach. Więc sączę sobie już dziesiąte piwko, a tu nagle dzwoni telefon. Patrzę, a tu „NIEZNANY”. Odbieram i słucham: Chomik! Najlepszym opowiadaniem roku było: CZESKI FILM – FEANOR Czas na trzy ostatnie kategorie. Na początek idzie: „Najbardziej kontrowersyjny temat roku 2017”. Nagrodę wręczy jmk. jmk: Pozwólcie, że najpierw odpalę racę i wręczę prowadzącemu szalik Pogoni. Musiałem uciec ze szpitala, aby tutaj być, ale nie żałuję, bo najbardziej kontrowersyjnym tematem roku jest ten, w którym byłem w centrum: TRZECIE MISTRZOSTWA POLSKI WIRTUALNYCH MENEDŻERÓW Przedostatnią kategorią jest: „Wydarzenie roku”. Nagrodę tę wręczy sam wielki legendarny wieszcz Mahdi! Mahdi: Nie ukrywam, że to, że wręczam tę nagrodę to dla mnie spełnienie marzeń. Lubię bowiem wszystko robić sam. Sam zorganizować i sfinansować turniej, który później sam wygram. Nie ma więc dla mnie nic lepszego od wręczenia CMF Awards samemu sobie. Wydarzeniem roku jest bowiem: AFERA RYANAIR Doszliśmy więc do samego końca, do najważniejszej kategorii: „Użytkownik roku 2017”. Zaszczyt przyznania tej nagrody otrzyma: Cała społeczność Forum CM! Cała społeczność Forum CM: Jesteśmy Całą Społecznością Forum CM! Mamy zaszczyt wręczyć nagrodę na użytkownika roku. Za optymizm. Za chęć pomocy. Za dzielenie się wrażeniami z podróży. Za wszystko. Użytkownikiem roku zostaje: REAPER Gratuluję wszystkim nagrodzonym. Mam nadzieję, że spotkamy się za rok na kolejnej gali rozdania CMF Awards! DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM ZA UDZIAŁ!
  2. 25 punktów
    Oficjalnie, zonaty;) Ciezki pierwszy poranek po
  3. 23 punktów
    1 czerwca przyszła na świat moja córka Lena Anna Dzień dziecka więc będzie mniej prezentów do kupienia
  4. 19 punktów
    Tak czytam i wychodzi, ze w półfinale zagrały same przypadkowe zespoły. Francuzi słabi i minimalistyczni, do tego łatwa grupa, słabiutka Argentyna i Urugwaj bez Cavaniego. Belgia banalna grupa, potem jakaś śmieszna Japonia ledwo ograna i Brazylia grająca słabo. Anglia słaba grupa, potem Kolumbia bez Jamesa, potem jakaś Szwecja, która nikt nie wie jak sie znalazła w 1/4 (choć wygrała grupę z Niemcami i Meksykiem, ale wiadomo - Niemcy chujowi, a Meksyk zagrał jeden dobry mecz). No i Chorwacja, która miała śmieszna grupę, a potem beznadziejną Danie i przypadkową Rosję. No ludzie świeci, dotarli gdzie dotarli, to trzeba szanować. Przecież sie nie zmawiali kto na kogo trafi i kogo przejdzie, tylko wywalczyli sobie wszystko na boisku. I wszędzie gdyby A trafił na B to na pewno w ryj. No ale nie trafił. Może faktycznie każdy powinien grać z każdym, żeby uciszyć malkontentów.
  5. 16 punktów
    Zamknij ryj bo jesteś wkurwiajacy.
  6. 16 punktów
    To jest taki wstyd, że nie mam na to słów. Wydawało się, że czasy, w których to "grupy kibicowskie" są grupą trzymającą władzę w polskiej piłce już dawno minęły, ale jednak chyba ten mrok powraca. Twoja drużyna przegrała mistrzostwo, nie chcesz oglądać jak się cieszą rywale? To wyjdź ze stadionu, nikt nie każe ci tam siedzieć. Co teraz z kibicami Legii, którzy pojadą na wyjazd? Klub zapewni im szybki samolot powrotny, żeby zdążyli na fetę mistrzowską? Jeszcze tłumaczenie tego "prowokacją" jest takie żałosne i bardzo źle świadczy o inteligencji kibiców. Ta decyzja to porażka polskiej piłki, a najbardziej ruchu kibicowskiego, który starał się, aby postrzegano ich w sposób poważny.
  7. 15 punktów
    http://krytykapolityczna.pl/kraj/kapitalizm-jest-obrzydliwy-i-doprowadza-mnie-do-placzu/ Moze byc hermetyczne, ale naprawde mnie to rozbawilo. W skrocie: mlody lewicowiec ma problemy z utrzymaniem sie w miescie, a chce utrzymac styl zycia dzialacza spolecznego (protesty itp.), gdyz Na portalach z ofertami pracy korporacyjnej Motto: w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem - Ferdek Kiepski. Praca bardziej dorywcza tez nie pasuje, bo oraz Dosc zabawne, ze przedstawiciel lewicy pogardza prosta praca, ktora np. konkretnie napelnia zoladek setki ludzi, ale jedziemy dalej. Jakie ma rozwiazanie? Salomonowe! A to juz nie ma stypendiow? A to malo juz wiecznych studentow? No ale moze jakos uzasadni, dlaczego akurat ta grupa taka istotna: Nie wiem, moze obserwuje swiat niezbyt uwaznie, ale jakos nie zauwazam, zeby gazety studenckie szczegolnie zmienialy swiat (raczej zmieniaja redakcje, czas wydawania z miesiecznika na kwartalnik albo status z aktywnego na upadly). Dyskusje w gronie kolegow - no coz, z niektorych powstaja firmy, ale z wiekszosci raczej zostaja puste butelki, co rowniez jakos szczegolnie nie popycha swiata. Naiwna wiara w protesty to juz klasyczny obrazek Raczkowskiego o pomszczeniu Katynia - krzyczysz "faszyzm nie przejdzie", a on rok w rok przechodzi, niesamowita zmiana swiata na lepsze - moze lepiej jednak usmazyc nalesnika? Zza kolektywistycznej narracji wylania sie motywacja egoistyczna: Kraina wiecznej szczesliwosci plus zycie na kodach - widzi cel, ale nie chce przejsc drogi. Motto: Chcemy bawić się z wami Chcemy tańczyć i grać Chcemy mieć własne zdanie Kto nam może je dać Skalar - Swiat doroslych Na koniec manifestu oczywiscie akt strzelisty: Bo marzeniami sie nie najesz, a nalesnikami juz tak. Ogolnie od tytulu po argumentacje not sure if troll.
  8. 13 punktów
  9. 13 punktów
    Sprawa tego konfliktu wokół Alfiego nie jest zbyt trudna, gdy się tylko oddzieli medialną papkę od suchych faktów (które tu i ówdzie można wyłapać w dużych ilościach). 1. Szkody w mózgu dziecka są nieodwracalne, jego choroba zakończy się pewną śmiercią i uprzedzając śmieszki, że życie to choroba kończąca się śmiercią, śmierć tego dziecka będzie rychła. Być może będzie bezbolesna, bo prawdopodobnie zmiany w mózgu dziecka są na tyle poważne, że on nawet nie czuje bólu. Pytanie nie brzmi, czy będzie dość sprawny, by uzyskać podstawowe wykształcenie (jak dzieci niepełnosprawne, do których się jego przypadek przystawia), tylko czy dożyje do końca kwietnia. 2. Nie należy mylić władzy rodzicielskiej z prawem własności. Owszem, prawem rodziców jest decydowanie o losie dziecka, ale to prawo ma swoje ograniczenia. Jako że to dziecko nigdy nie mogło dojrzeć i w oparciu o własny system wartości rozporządzić na przyszłość swoim losem tak, by wytrącić z rąk argumenty prolajferskie (jak np. Pratchett, który żądał eutanazji), trzeba przeanalizować jakie są opcje i nie iść ślepo za wolą rodziców. Mam wrażenie, że wszyscy stojący po stronie rodziców w tym dyskursie mylą władzę rodzicielską z prawem własności właśnie - uznając, że mają oni prawo sztucznie podtrzymywać dziecko przy życiu bez żadnych perspektyw na poprawę (fakt) i w stanie silnego bólu (silne przypuszczenie), bo są rodzicami. Otóż nie, to nie władza rodzicielska, tylko niewolnictwo. W mojej ocenie - aczkolwiek rozumiem, że ci, którzy (jak słusznie napisał @kuab) fetyszyzują cierpienie, będą uważać inaczej - rodzice nie mają prawa własności do dziecka i ich wola winna znajdować (i na szczęście w UK znajduje) ograniczenia w rozporządzaniu dzieckiem wedle woli. Tak jak uznałbym za moralnie naganne obwożenie się ze zwłokami dziecka po świecie w formie dodatkowego bagażu, tak uważam za równie moralnie naganne przenoszenie prawie-że-zwłok dziecka bez najmniejszych perspektyw na wyleczenie po kontynencie tylko dlatego, że rodzice nie są psychicznie zdolni na dzień dzisiejszy pogodzić się z jego odejściem (bo myśli, że zależy im na rozgłosie lub są rozgrywani przez cyniczne organizacje prolajferskie, nie dopuszczam do siebie). Tak jak nie mogę psa - który nadal jest, niestety, traktowany przez prawo gorzej niż istoty ludzkie - skazać na cierpienie przez mój kaprys, tak nie powinienem (na równi lub nawet tym bardziej) mieć prawa skazywać na cierpienie własnego dziecka. Cierpienie dziecka w stanie terminalnym, a nie krótkotrwałe dla wychowania (co niektórzy, słusznie czy niesłusznie, stosują). Słusznie zatem IMO Brytyjczycy wykształcili w swoim państwie mechanizmy pozwalające zablokować krzywdzące dla dzieci działania rodziców, niezależnie od ich pobudek. Ile byśmy się nie nagadali na temat etyki lekarskiej, uprawnień przysługujących podmiotom leczniczym (w przypadku tego dziecka prawo brytyjskie zakłada, że szpital występuje w charakterze strony w postępowaniu dotyczącym sprawowania nad nim władzy jako reprezentant interesu dziecka), to dla mnie finalnie dylemat sprowadza się do jednego pytania: czy stan zdrowia dziecka rokuje jakąkolwiek poprawę. Otóż nie, nie rokuje - o czym wypowiedział się szereg uznanych autorytetów medycznych (nie, nie mam tu na myśli sympatyków homeostazy i innych autorytetów prolajferskich). W tej sytuacji podtrzymywanie zdrowia dziecka to w najlepszym wypadku odwlekanie nieuniknionego i marnotrawstwo środków publicznych, a w najgorszym skazywanie na gehennę dziecka, które sobie niczym na to nie zasłużyło. To moim zdaniem zamyka temat. Nawiasem mówiąc to wymowne, że na temat dziecka wypowiedzieli się m.in. politycy PiS (jednocześnie pozostając rozbrajająco nieczuli na argumenty niepełnosprawnych dzieci przebywających w sejmie), a nie wypowiedzieli się przedstawiciele konserwatywnego rządu UK. W mojej ocenie to w 100% wynika z faktu poszanowania przez tych polityków autonomii władzy sądowniczej, a mam nadzieję, że także z poszanowania wyższości wiedzy medycznej i doświadczenia lekarskiego nad zabobonami prolajferów. Wzorce do naśladowania przez Polskę.
  10. 13 punktów
    Ale już Amica - Lecha
  11. 13 punktów
    Dzięki również za ostatnie 13 miesięcy. Tak przy okazji - mam sentyment do tego określenia, przypominają mi się zamierzchłe czasy (13(!) lat temu?) na pewnym muzycznym forum internetowym, gdzie pewien osobnik dał do oceny swoją twórczość. Niestety nikomu się ona nie spodobała, więc zaczął wszystkich przeklinać określeniem "13 miesięcy", co jego zdaniem miało oznaczać, że po takim czasie umrą . Złote czasy internetu . Ja umierać nie mam zamiaru, ale z MT przyszedł czas zakończyć przygodę. Miałem to zrobić już przed ostatnimi wyborami (tzn. po prostu nie kandydować), ale ostatecznie się zdecydowałem i jednak niepotrzebnie. Dlatego z tego miejsca przepraszam osoby, które oddały na mnie swój głos . Dzięki MT za kilka debat. Co prawda Maryń nie zakładałem, ale cieszę się, że w pewnym momencie udało mi się uporządkować temat finansów i dostałem najlepszą odpowiedź na posta ever od samego Mahdiego . Do użytkowników kieruję apel, żebyśmy/żebyście więcej rozrabiali, bo MT ma mało atrakcji . @Reaper, życzę raz jeszcze powodzenia. Masz ostatnio złoty okres na forum! Może ktoś się zastanawiać, jaki był powód? Takowego w zasadzie nie ma, oprócz tego, że pewnie mogę być o wiele rzadziej na forum. Co prawda nie dzieją się tu takie rzeczy, że trzeba być w każdej chwili pod ręką, ale po prostu źle bym się z tym czuł.
  12. 12 punktów
    Mam inne wspomnienia z EURO, bardziej cieszyły mnie zwycięstwa, nie wymagałem pięknego stylu. Na mundialu Zieliński był po grze w kratkę w Napoli, Milik po ciężkiej kontuzji, Krychowiak po grze w kratkę w spadkowiczu z PL, Glik wiadomo. Nie bronię Nawałki za mistrzostwa świata, bo wyraźnie się pogubił, ale był najlepszym selekcjonerem w moim życiu, podniósł kadrę z dna, dał nadzieję na lepsze czasy. Twoje myślenie jest życzeniowe, bo nie wiemy, czy to nie był szczyt tej kadry.
  13. 12 punktów
  14. 12 punktów
    Kolejne marzenie spelnione. Obrona na 5, wiec od dzis inzynier informatyki.:)
  15. 12 punktów
    Na zlot CMF wybrali się wszyscy zadeklarowani forumowicze, czyli: Reaper, FYM, Brudinho, me-who, Hajd, Misiek, Perez, Pulek, Ernie Souchak, BaruS, laki, schizzm, Vami, wwosik. Niespodziewanie na biwaku pojawił się również Mahdi, który postanowił zabawić uczestników plenerową wersją „Rozgrywki gentelmanów” w FM18. Przywiózł też nagrodę, niezwykle cenne, przedpremierowe wydanie kalendarza Pirelli na rok 2019. Turniej był niezwykle zacięty, wszyscy z napięciem oczekiwali na spotkanie finałowe. Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego w obozie rozległ się ostry dźwięk policyjnych gwizdków. Okazało się, że zniknął Mahdi. W jego domku jest pełno krwi i ogólny bałagan. Zniknęła też nagroda. Dzielni policjanci oczywiście podejrzewali morderstwo, którego motywem był rabunek cennego kalendarza. Przeszukując obozowisko policja odnalazła przy pomoście nad jeziorem kalendarz ze śladami krwi (analiza wykazała, że to krew Mahdiego). W kalendarzu były zaznaczone pewne daty: 6 styczeń, 2 luty, 2 marzec, 2 kwiecień, 4 czerwiec, 9 wrzesień. Policja doszła oczywiście do wniosku, że Mahdi uciekał przed mordercą z kalendarzem, w którym zaszyfrował imię mordercy. Ciała nie znaleziono, policja podejrzewała, że spoczywa na dnie jeziora. Analiza tajemniczych dat pozwoliła na wytypowanie podejrzanego. Kim był ów tajemniczy podejrzany?
  16. 11 punktów
    Schizzm. Są ważne sprawe i ważniejsze. Jeżeli przylecisz i do Włocławka, Poznania czy Bydgoszczy dojedziesz, to Cię stamtąd odbiorę. Choćby o 3 nad ranem.
  17. 11 punktów
    To był klasyczny przykład ręki, za którą według "polskiej" interpretacji powinien być karny, ale na arenie międzynarodowej się tego nie gwiżdże. Miałem to na kursie
  18. 11 punktów
    Wpis taktyczny, za jakiś czas pewnie napiszę coś więcej
  19. 11 punktów
    Podobno w klubie mówi się, że nie będzie żadnych ruchów w tym oknie transferowym
  20. 10 punktów
    Powoli, powolutku, ale jakoś idzie. W tym tygodniu już pojawiły się ściany nośne wszystkie. Działowych jeszcze nie ma, ale w ciągu dwóch tygodni się pojawią Wylewek też jeszcze ni ma. W sierpniu planowane jest zamknięcie parteru i więźba dachowa. Garaż i kotłownia w głębi Kuchnia: Przejście i dalej salon: Kawałek sypialni: Salon i po lewej kuchnia: Okienny widok z sypialni: Ja w salonie, żona w wiatrołapie: Pierwszy plan (oprócz pustaków ) to taras, okno w kuchni, obok okno od salonu: I jeszcze rzucik od (prawie) frontu z garażem: Na zdjęciach to malutkie wygląda. Pozory jednak mylą Rozmiar jest w porządku.
  21. 10 punktów
    Może dlatego, że hipotetyczne zamieszki po meczu polskich klubów bardziej pasują do tematu Polscy Kibice niż "zamieszki" francuskich kibiców do tematu Polityka Zagraniczna?
  22. 10 punktów
    Zresztą o taktykę do Realu zawsze mógłby zapytać się na CMF.
  23. 10 punktów
    Wielkimi krokami zbliżają się kolejne Mistrzostwa Świata. To zawsze jest pamiętny czas, myślę, ze każdy z nas ma jakieś swoje przeżycia, pierwsze lub niezpomniane mecze. Proponuję żebyśmy opisali te swoje wspomnienia związane z mundialami. Forma dowolna, można pisać o całych turniejach, meczach, bramkach, zawodnikach, sędziowskich przekrętach. Ja zrobię to w formie wspomnień związanych z mistrzostwami i krótkim opisem najbardziej pamiętnego przeze mnie meczu. Sa to mecze moim zadaniem najciekawsze, najbardziej emocjonujące, czy po prostu te, które z jakichś powodów zapamiętałem najlepiej. Oczywiście wybór subiektywny. W tych starszych opisy będą bardziej szczegółowe, bo zakładam, ze wiekszośc użytkownikó1) forum może tych meczów nie pamiętać. Do opisania mam 8 mundiali, więc podzielę to na 2 posty. Zaczynamy 1. Meksyk 1986 Pierwsze mistrzostwa, które pamiętam. Miałem wtedy 7 lat, więc rodzice nie pozwalali mi oglądać meczów, które były o północy polskiego czasu. Na szczęście większość ciekawych spotkań była rozgrywana w dzień czasu meksykańskiego, dzięki temu widziałem słynny rajd Maradony z Anglią i wcześniejsza rękę boga. Oglądałem to na małym, biało-czarnym telewizorze u mojego starszego kuzyna. Tylko raz rodzice pozwolili mi oglądać mecz w nocy – Polska :Portugalia. Pamiętam bramkę Smolarka i mojego ojca, który z radości padł na kolana i walił rękami w podłogę. Inne wspomnienia to oczywiście genialny Maradona. Najlepszy/najbardziej pamiętny mecz: Francja-Brazylia 1:1 (k. 4:3) Było sporo świetnych i pamiętnych meczów, ale numerem 1 jest dla mnie ćwierćfinał. Brazylia od 1970 nie zdobyła mistrzostwa, chociaż na każdy mundial jechała jako faworyt. Tak było tez wtedy. Do ćwierćfinału szli jak burza, nie stracili jeszcze bramki, byli więc faworytem. Ale Francuzi na czele z Platinim postawili im się. Mecz był dramatyczny. W dogrywce Brazylia miała karnego. Pamiętam, ze po podyktowaniu jedenastki cieszyli się jakby już zdobyli bramkę. Do piłki podszedł Zico, ale Joel Bats obronił. Francuski bramkarz miał wtedy wielki dzień, pamiętam go do dziś, nawet w którymś FM-ie był moim asystentem, jak grałem w lidze francuskiej. Potem były karne, w których zwyciężyli Francuzi. To była spora niespodzianka. Inne ciekawe mecze: Argentyna-Anglia 2:1 (wiadomo…Maradona), finał Argentyna-Niemcy 3:2 (Argentyńczycy prowadzili już 2:0, Niemcy jednak zdołali wyrównać, ale gol Burruchagi dał zwycięstwo Argentynie. Niepodzianką było, ze gola nie strzelił Maradona). 2. Włochy 1990 Pierwsze mistrzostwa obejrzane od dechy do dechy. Nie można powiedzieć, ze oglądałem te mistrzostwa. Ja je chłonąłem. Żyłem nimi od rana do wieczora. To były pierwsze lata, a nawet można powiedzieć miesiące po upadku komuny i to była dla mnie część nowego kolorowego świata. Pojawiły się gumy do żucia z kartami do gry z piłkarzami, jakieś naklejki. Dzieciaki i teraz miałby z tego frajdę, a wtedy w dodatku to była nowość. Tak samo jak to, że niedługo wcześniej rodzice kupili magnetowid. Oczywiście nagrywałem mecze i oglądałem je później w nieskończoność. I to nie tylko po polsku. Spółdzielnia mieszkaniowa puszczała wtedy dwa kanały z satelity i na czas mistrzostw włączyli Eurosport. To też było wow, sposób prezentowania mistrzostw. Powtórki, skróty, klipy z bramkami, to wszystko było lepsze niż w polskiej telewizji. Pamiętam też, że półfinały i finał oglądałem na koloniach w Ustce. Choć normalnie to już była cisza nocna to wychowawcy pozwalali nam oglądać mecze do końca. Mecze w domu nie tylko oglądałem, ale rozgrywałem je…kapslami na dywanie. Zrobiłem wszystkie drużyny i zagrałem wszystkie kilkadziesiąt meczów. Wyniki i składy notowałem w zeszycie. Mistrzostwa wygrała Kostaryka. Po rozgrywce w kapsle oczywiście z kumplami pod blokiem graliśmy potem w piłkę kolejne mistrzostwa. Potem czytałem opinie, ze to były strasznie nudne mistrzostwa. Ja je zapamiętałem inaczej. Z samych mistrzostw najbardziej pamiętam Argentynę człapiąca do finału i Maradonę. Wtedy już nie genialnego, ale zblazowanego i denerwującego mnie. Najlepszy/najbardziej pamiętny mecz: Anglia-Kamerun 3:2 Kameruńczycy byli absolutna rewelacją tego turnieju. Pierwsze skrzypce grał oczywiście wiekowy Roger Mila, ale inni tez grali świetnie. Makanaky, Omam-Biyik, czy bramkarz N’Kono. Prowadził ich ruski trener, którego nazwiska z angielskiej transkrypcji nie potrafili rozszyfrować polscy komentatorzy Pomimo dobrych występów nie dawano im większych szans. Dlatego nikogo nie zdziwił pierwszy gol dla Anglików, później jednak rozpoczęły się huraganowe ataki Afrykańczyków. W 65. Minucie wyszli na prowadzenie. Wszyscy wtedy spodziewali się, że cofna się, zaczną grać spokojnie. Nic z tych rzeczy, dalej pokazywali radosny futbol i chcieli cieszyć się grą i strzelać kolejne bramki. Zaimponowali mi wtedy. Niestety, odważna gra do przodu poszła w parze z niefrasobliwą obroną i doświadczeni Anglicy przed końcem meczu wyrównali, a w dogrywce strzelili zwycięską bramkę. Dwa karne, a strzelcem oczywiście Lineker. Płakałem po tamtym meczu. Inne pamiętne mecze: Argentyna - Włochy 1:1 (k.4:3) Maradona w Neapolu po drugiej stronie barykady. I wszystko jasne Kamerun - Kolumbia 2:0, Argentyna-Jugosławia 0:0 (k.3:2), Niemcy-Anglia 1:1 (k.5:4), finał Niemcy-Argentyna 1:0 USA 1994 Tu jakoś mniej wspomnień, o dziwo. Zdawałem wtedy egzaminy do liceum. Oczywiście pamiętny samobój Escobara, szybkie odpadnięcie Kolumbii, która miała być czarnym koniem, rewelacyjni Rumuni i Bułgarzy. Roberto Baggio, Romario i Bebeto. Był też oczywiście Maradona. Znowu w innej roli. Tym razem skompromitował się jako oszust. Najlepszy/najbardziej pamiętny mecz: Brazylia-Holandia 3:2 Wygląda na to, że ćwierćfinały wywoływały u mnie najwięcej emocji zawsze. Ale ten mecz był świetny. Zresztą to już zbliżam się do czasów, które wszyscy użytkownicy pamiętają. Najpierw 2:0 dla Brazylii, potem nieustępliwi Holendrzy wyrównali. Wreszcie zwycięski strzał weterana Branco, który zagrął tylko przez czerwona kartkę dla Leonardo. Uderzenie Taba Ramosa przez Leonardo to też jeden z pamiętnych obrazków tamtych mistrzostw. Inne pamiętne mecze: Bułgaria-Niemcy 2:1 i zwycięska łysina Leczkowa, Rumunia-Kolumbia 3:1, Włochy-Nigeria 2:1 Francja 1998 Jak dla mnie najlepsze mistrzostwa pod względem piłkarskim. Nie wiem, Może tez dlatego, że szalone to były czasy, zaraz po maturze i egzaminach na studia. 3 miesiące laby i czas spędzany z kumplami z osiedla. A to oznaczało, że nie chciałbym żeby moje dzieci robiły to co ja wtedy ale i tak było fajnie. No, ale też trzeba oddać też, że kulturalnie grało się codziennie w piłkę przed meczami. Krótko: fajny czas i fajne mistrzostwa. Najlepszy/najbardziej pamiętny mecz: Brazylia-Holandia 2:1. Świetny mecz, wiekszośc z was już go pewnie pamięta. U kumpla, u którego to oglądaliśmy emocje były tak duże, że jego matka stwierdziła, ze jesteśmy za głośno i wyłączyła korki. Akurat w czasie karnych. Szybko biegliśmy do pobliskiego baru, ale dotarliśmy już po wszystkim. Inne pamiętne mecze: Holandia - Argentyna 2:1, Chorwacja-Niemcy 3:0, Argentyna-Anglia 2:2 (k. 4:3)
  24. 10 punktów
    Dobra, spróbujmy. Zapraszam do cyklu, w którym co jakiś czas będę zamieszczał jakieś notki na temat płyt, które miały wpływ na moją muzyczną wrażliwość i ukształtowały mnie jako świadomego słuchacza, którym jestem dzisiaj. Traktuję trochę to jak pamiętnik i obnażenie się z bliskich mi rzeczy, więc nie ukrywam, że czasami może być mi ciężko o tym pisać i może wkraść się chaos. Opisy te są/będą skróconymi wersjami pełnych tekstów, które pojawią się też w innym miejscu, jak przyjdzie na to pora. Niektórzy z was pewnie wiedzą, że słuchanie muzyki jest mi bardzo bliskie i uwielbiam odkrywać nowe i stare rzeczy. Kiedyś pisałem o muzyce, ba, były czasy, że nawet zdarzało się dostawać wynagrodzenie za pisanie o muzyce. Nawet myślałem, czy się z tym nie związać bardziej... Jednak pewnego pięknego ranka po przebudzeniu uświadomiłem sobie jedną prostą rzecz, że nie umiem pisać o muzyce tak, jakbym tego chciał i żeby to było wystarczająco interesujące dla innych (hehe dobra zachęta do tego cyklu). Zresztą do dziś uważam, że pisanie o muzyce jest najtrudniejszą "działką" krytyki artystycznej. Opisywane przeze mnie płyty postaram się uporządkować mniej więcej w porządku chronologicznym, czyli według kolejności, w jakiej miałem okazję się z nimi zapoznać. Zasada ta nie będzie zawsze restrykcyjnie przestrzegana, ale jeśli będą jakieś rozbieżności, to niewielkie. Taki układ umożliwi mi uchwycenie swoistej trasy „poznawczej”, ukazującej jak moje podejście do muzyki zmieniało się w czasie. Będą to płyty bardziej oczywiste i znane (szczególnie na początku), czy mniej lub bardziej cenione, chociaż ich „status” nie ma w tej kwestii znaczenia, w końcu to moje zestawienie. Muszę zaznaczyć też jedną rzecz. Fakt, że jakaś płyta pojawi się w tym zestawieniu, nie oznaczy, że należy do moich ulubionych płyt, jest w moim prywatnym top, itp. Nie, jak wspomniałem wcześniej, są to płyty, które odcisnęły swoje piętno w moim poznawaniu muzycznego świata. Jasne, wszystkie w jakimś okresie mi się podobały, ale w ocenie z perspektywy czasu ich odbiór niekoniecznie musi być już aż tak pozytywny. To chyba tyle słowem wstępu, jednak zanim przejdę do pierwszej płyty muszę wprowadzić mały zarys historyczny. Pierwszą rzeczą, którą starałem się ustalić, to określenie, kiedy na dobrą sprawę zacząłem w sposób świadomy słuchać muzyki. Jako przedstawiciel pokolenia lat 80. moje pierwsze zetknięcie z teledyskami i wykonawcami odbyło się za pośrednictwem telewizyjnych stacji muzycznych. Duży wpływ na chłonięcie tego wszystkiego miało również to, że dysponowałem w swoim pokoju telewizorem z podpiętą kablówką. Na ekranie mógł się przewijać jeden z typów kanałów – sport, kreskówki lub stacja muzyczna. Początkowo bardziej niż muzyka fascynowała mnie strona wizualna klipów. W tamtych czasach, będąc kajtkiem, muzyka zamykała mi się pod postacią pojedynczych piosenek, które z jakiegoś powodu zapadły mi w pamięć. Pojęcie płyty jeszcze przez długi czas nie zawitało w mojej głowie. Początek lat 90. to częsta styczność z MTV i wszystkim złym/dobrym (niepotrzebne skreślić), co oferowało, mimo że często kompletnie tego nie rozumiałem (czyt. Beavis and Butthead – nie miałem zielonego pojęcia, o co tam chodzi, ale ważne, że kreskówka i się głupio śmiali , a że podprogowo wpajali do głowy tonę dobrych dźwięków, to inna sprawa ,). To dzięki MTV nastąpiło zetknięcie się z pierwszymi gatunkami muzycznymi: popem, rockiem, r’n’b. Jednak w pewnym momencie MTV zniknęło z anteny a jego miejsce zajęła niemiecka VIVA i tak brutalnie zakończył się pewien etap muzycznych początków. Niemiecka stacja muzyczna to czas ekspansji popu, dance’u, eurodance’u i całej niemieckiej przaśności. To także moment uświadamiania sobie pewnej ciągłości w życiu wykonawców – oni piszą różne piosenki, ba wydają płyty! Po tym przydługim wstępie wprowadźmy pierwszą płytę. The Red Hot Chili Peppers – Californication Raczej bez zaskoczenia, typowo dla nastolatka . Początek mojej świadomej przygody z muzyką (i mojego pierwszego uwielbienia/pierwszej miłości do wykonawcy) mogę umiejscowić wraz z pojawieniem się na rynku ósmej płyty RHCP. Rok 1999, zbliża się koniec szkoły podstawowej, czas pierwszych buntów. To kalifornijska czwórka wmurowała w moją muzyczną świadomość kamień węgielny. Najpierw zaczęło się od zobaczenia teledysku do Otherside – surrealistyczna i oniryczna wizja wyjęta z koszmaru robiła wrażenie. RHCP nie było dla mnie zespołem nowym, pierwsza styczność miała miejsce już we wspomnianych wcześniej czasach MTV (Under the Bridge był jedną z moich ulubionych piosenek w pacholęcym wieku). Jednak dopiero zetknięcie się z Otherside, następnie z Californication i Scar Tissue otworzyło odpowiednie szufladki w głowie: „Hej, hej! To są naprawdę dobre piosenki, basista robi robotę, gitarzysta w Scar Tissue zachwyca mnie swoją grą i solówką, wokalista świetnie śpiewa i same piosenki znakomicie nadają się do śpiewania razem z nim!”. Ciekawość zwyciężyła, musiałem dowiedzieć się, jak brzmi reszta płyty. Tym samym Californication stało się pierwszą świadomie zakupioną (wówczas jeszcze piracką) płytą. I zaskoczenie – na reszcie albumu można znaleźć równie dobre piosenki, jak te, do których nakręcono teledyski! Agresywne otwarcie Around the World, łączący typowe dla Kiedisa rapowe zwrotki z delikatnie wyśpiewanymi refrenami, funkowo-punkowy Get on Top, świetny rockowy Easily (szkoda, że nie był singlem), wyróżniający się nie tyle co z płyty, ale całej dyskografii Savior, czy opierający się na świetnych liniach basu i gitary The Velvet Glove. To była płyta z dużym potencjałem singlowym. Album RHCP był także bodźcem do pierwszych poszukiwań informacji na temat wykonawcy. Szukanie wzmianek, notek, wiadomości o historii zespołu i jego członków, nawet książek (a już i takie o zespole były dostępne) – przypomnę, że była to jeszcze era przedinternetowa – budowała moją świadomość zarówno wobec artysty, jak i piosenek, które były na płycie. I dlatego właśnie decyduję się umieścić tę płytę jako pierwszą, bo zaktywizowała mnie na wielu płaszczyznach, nie ograniczając tylko do biernego przyjmowania dźwięku. Później już było z górki… W międzyczasie: nic oryginalnego dla młodzieńca w takim wieku . Przewijała się Nirvana, Offspring, pierwsze nieśmiałe zetknięcie się z nu-metalem (Papa Roach, Korn), a przy tym pełne chłonięcie europejskiego popu i eurodance’u serwowanego przez VIVĘ. Patrząc z dzisiejszej perspektywy: na pewno nie ma już tych emocji przy słuchaniu Californication, nie znalazłaby miejsca na liście moich ulubionych płyt. Rzadko do niej wracam, zdecydowanie bardziej wolę starsze wydawnictwa zespołu (Mother’s Milk!). Zresztą, jak się miało okazać, był to łabędzi śpiew Red Hot Chili Peppers. Do dziś pamiętam zawód, jaki przeżyłem po kupnie jego następcy By The Way w dniu premiery (64 zł, moja pierwsza oryginalna płyta, majątek dla nastolatka!). Nigdy więcej nie przeżyłem takiego rozczarowania w związku z nową płytą jakiegoś wykonawcy, a przecież "złe" w przypadku tego zespołu miało dopiero nadejść. Wpływ na mnie: Pierwsze świadome słuchanie i rozpoczęcie poszukiwań w celu odkrywania nowych muzycznych rzeczy. Otwarcie drzwi do świata ogólnie pojętej muzyki rockowej. W początkach moich przygód z siecią płyta miała także wpływ na mój nick w internecie (ale jaki to nick, zostawię dla siebie ). Pierwszy post jest okropnie długi, ale wymagał kilku wyjaśnień. Następne ograniczą się już do samych albumów. Jeśli ktoś ma jakieś własne przeżycia lub wspomnienia z daną płytą, jak najbardziej zachęcam do podzielenia się wrażeniami i komentarzami
  25. 10 punktów
    Najlepszy Robin to Faceci w rajtuzach
×