Skocz do zawartości
GrandOne

Sons of Silas

Rekomendowane odpowiedzi

PRZEDSTAWIENIE KADRY I RUCHÓW TRANSFEROWYCH:

 

W bramce obyło się bez zmian, ale tylko dlatego, że sprawiający problemy Olveira nie potrafił sobie znaleźć nowego klubu. Nasz rezerwowy bardzo chciał odejść do lepszej ligi, ale nie dostaliśmy za niego żadnej oferty, mimo wystawienia go na listę i proponowanie każdemu klubowi, z którym mieliśmy kontakt. Oczywiście wypychanie z klubu drugiego bramkarza byłoby głupotą, gdybym nie miał następcy. Podpisaliśmy kontrakt z pewnym piłkarzem, który wejdzie w życie w lipcu, ale spokojnie mogliśmy go wyciągnąć za kilkanaście tysięcy funtów już w tym okienku. Olveira został, więc nie zdecydowałem się na taki krok. Pierwszym wyborem zostaje Perez, jeżeli nie będą mu się przytrafiać urazy, to pewnie zaliczy komplet spotkań, bo nie chce stawiać na niezadowolonego zawodnika, szczególnie na tak odpowiedzialnej pozycji.

 

 

Naszym głównym celem w tym okienku było ściągnięcie prawego obrońcy do rywalizacji z Gomezem. Nikt w klubie nie myślał, że sprawi to takie problemy. Na mojej liście życzeń było kilka nazwisk, ale piłkarze byli średnio zainteresowani naszym klubem, albo chcieli chorych pieniędzy. Walczyliśmy o Jose Luisa Rodrigueza (Urugwaj, 23l.) z Danubio, za którego byłem w stanie zapłacić 500 tys. funtów, ale gdy w trakcie negocjacji kontraktowych jego agent zażądał 150 tysięcy rocznej pensji, albo niskiej klauzuli wykupu, to sobie odpuściłem. Innym obserwowanym piłkarzem był Agustin Sant'anna (Urugwaj, 23l.) z Tlaxcali, ale ten żądał pół miliona pensji, a drugie tyle trzeba było za niego zapłacić. Sam Gomez pojechał na Mistrzostwa Ameryki Południowej u-20 i przez niemal cały okres przygotowawczy na tej stronie defensywy grał młodziutki Daniel Astrada (Urugwaj, 17l.) z naszej drużyny juniorskiej i spisywał się nieźle, nie można mu było zarzucić braku ambicji, ale umiejętności piłkarskich już jak najbardziej. Na finał Espanao Cup i 2 ostatnie sparingi ściągnęliśmy za prawie 250 tys. funtów Franco Romero (Urugwaj, 25l.). Przepłaciliśmy i to bardzo, ale musieliśmy kogoś sprowadzić, aby w lidze nie musiał występować junior. Romero to wychowanek Racingu de Montevideo i przez kilka sezonów trochę spotkań w nim zaliczył, w ostatnich latach był wypożyczany do ligi peruwiańskiej, gdzie najpierw w Unionie Tarapato, a później w Sport Rosario spisywał się całkiem nieźle i grał w prawie każdym spotkaniu. Rozgrywki w Peru stoją jednak na dużo niższym poziomie niż nasze. Na pewno ma więcej atutów ofensywnych niż Gomez i jest w stanie grać na odpowiednim poziomie, co udowodnił w ciągu tych kilku sparingów. Może paradoksalnie ktoś ściągnięty trochę z przymusu będzie lepszą opcją niż zawodnik z pierwszego miejsca na liście życzeń, byli już Felipe i Gabrielli i kompletnie sobie nie poradzili. Po drugiej stronie nie było żadnej zmiany, nadal Espino miał być podstawowym piłkarzem i mentorem dla Viny. Latem wróci do klubu Amaro i wtedy będziemy się zastanawiać nad przyszłością, któregoś z nich. Vina musi wreszcie wystrzelić i poukładać sobie pewne sprawy, aby móc się skupić wyłącznie na piłce. Jedynym nowym stoperem został De Pedro, który po serii wypożyczeń, w końcu dostanie prawdziwą szansę w pierwszej drużynie. W tamtym roku imponował świetną statystyką wygranych pojedynków w powietrzu, jest w miarę wysoki, bardzo umięśniony i potrafi świetnie się ustawić, liczę na jego dobrą grę, gdy dostanie szansę. Nadal pierwszym wyborem na tej pozycji jest Corujo, do którego, w zależności od potrzeb, będziemy dodawać dobrze grającego w powietrzu Ale, albo trochę szybszego i lepiej wyprowadzającego piłkę de los Santosa. Almada zacznie te rozgrywki w drużynie u-19, oczywiście po powrocie z Mistrzostw Ameryki Południowej u-20, na które również dostał powołanie i nie przygotowywał się z nami do sezonu.

 

 

W środku pola nastąpiło sporo zmian, najważniejszą z nich było odejście Aguirre, za którego najpierw wpłynęła wysoka oferta od LA Galaxy, ale nie dogadał się on z klubem, a później zaoferowany innym zespołom przyciągnął kilka innych ofert i ostatecznie za identyczną kwotę trafił do brazylijskiego Guarani. Przyszedł do nas za niecałe 40 tys. funtów, dał nam kilka lat spokoju na pozycji defensywnego pomocnika i odszedł za 180 tysięcy. W momencie podpisania kontraktu z naszym klubem obiecałem mu mistrzostwo Urugwaju właśnie w nadchodzącym sezonie, do tego zbliżał się do trzydziestki i kończył mu się kontrakt. Wykonaliśmy więc dobry ruch. Jego następcą ma być Leo Gomes (Brazylia, 23l.), wychowanek brazylijskiej Vitorii, w której barwach rozegrał kilkanaście spotkań, głównie pucharowych. Na tej pozycji prowadziliśmy szeroki research od kilku miesięcy i obserwowaliśmy wielu piłkarzy, on był w czołówce i bardzo chciałem go w swoim zespole. Długo się zastanawiał, bo miał lepsze finansowo oferty z USA, czy Brazylii, ale chciał spróbować czegoś nowego i wybrał nas. Początkowo dogadaliśmy się na trochę mniejszy kontrakt, ale poprosił o dodatkowe spotkanie, na którym dostał lepszą ofertę i od razu został naszym piłkarzem. W Urugwaju brakuje piłkarzy, którzy potrafią odebrać, wejść w kontakt fizyczny i jeszcze dobrze grać głową, niezłe warunki fizyczne były jego wielkim atutem. Innym piłkarzem, z którym prowadziliśmy rozmowy był Christian Oliva (Urugwaj, 24l.), który ostatecznie wybrał ofertę Defensoru Sporting, czym trochę mnie zaskoczył, bo dostał tam mniejsze pieniądze, niż ja mu oferowałem. Kolejnym bardzo ważnym ruchem było wykupienie za 250 tysięcy funtów (100 tysięcy płacone od razu, reszta w ratach) Pablo Silesa, który spisywał się w zeszłym sezonie bardzo dobrze i był jednym z najlepszych piłkarzy dostępnych na rynku, na których było nas stać. Reszta bez zmian, Chirinos pozostanie przez pół roku zmiennikiem Gomesa, później raczej odejdzie, bo mamy w kadrze dużo cudzoziemców. Pereyra ma grać w u-19, Darias w rezerwach. Piriz dostał sporo zaufania i jak udowodni swój potencjał, to pozostanie w klubie na kolejne lata, jeśli nie, to powtórzy się scenariusz z Aguilarem, którego przez całe okno transferowe wypychałem z klubu.

 

 

Musieliśmy wzmocnić lewe skrzydło i na tę pozycję sprowadziliśmy Santiago Gaspariego (Urugwaj, 26l.), którego wykupiliśmy za kilkanaście tysięcy funtów z Wanderers. Sam zawodnik jest bardzo podobny do swojego konkurenta i rywalizacja z Bone będzie bardzo ciekawa. Na tej pozycji jest straszny deficyt i brakowało choćby solidnych piłkarzy, którzy chcieliby do nas przyjść. Po drugiej stronie boiska będą grać napastnicy, Rigoleto, Leandro Carvalho, czy nawet Jaramillo są w stanie występować na prawym skrzydle i do tej pory wyglądało to przyzwoicie.

 

 

Przez długi czas trwała saga transferowa z udziałem Jaramillo, byłem w stanie wykupić go za klauzulę wynoszącą 675 tysięcy funtów, ale zawodnik nie chciał z nami podpisać kontraktu, bo wolał grać w lepszej lidze i bardziej znanym klubie. Szkoda, ale w takim razie musieliśmy szukać jakiegoś wzmocnienia na atak i znaleźliśmy Mariano Chiesę (Argentyna, 20l.), którego wypożyczyliśmy na 1,5 roku z Banfield. Chcieliśmy wpisać jakąś klauzulę wykupu, ale Argentyńczycy chcieli prawie 2 miliony funtów i uznaliśmy, że lepiej poczekać, bo piłkarz jest pokłócony z władzami klubu, którego jest wychowankiem, a jego kontrakt kończy się wtedy, co nasze wypożyczenie. Innych transferów nie było. Nadal pierwszym wyborem będzie Jaramillo, następny w kolejce jest Leandro Carvalho, ale będziemy na pewno rotować składem, więc każdy powinien być zadowolony z rozegranych minut. Młody Kolumbijczyk był trzecim piłkarzem z naszego klubu, który pojechał na Mistrzostwa Ameryki Południowej u-20.

 

J686zxY.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ligę rozpoczynaliśmy wyjazdem do beniaminka. Z Cerro nie mogli wystąpić Rigoleto i Diaz, którzy doznali urazów na treningu tuż przed meczem. Wyszliśmy w ofensywnym ustawieniu z Chiesą na prawym skrzydle i de los Santosem w parze z Corujo w obronie. Już w 4. minucie mogliśmy prowadzić, gdy Gaspari trafił w słupek po zagraniu do Valoya. Gola zdobyliśmy i tak dość szybko, bo 5 minut później. Gaspari zagrał przeszywającą piłkę w pole karne, a zbiegający ze skrzydła Chiesa uderzył nie do obrony. Chwilę później Leandro Carvalho trafił w poprzeczkę z ostrego kąta. Kompletnie zdominowaliśmy gospodarzy w pierwszym kwadransie. Później stworzyliśmy kilka okazji, ale nie potrafiliśmy już pokonać Suareza. Z kolei Cerro nie oddało nawet na naszą bramkę celnego strzału, a najgroźniejsi byli w 41. minucie, gdy Yangurde uderzył w boczną siatkę po prostopadłym podaniu. W przerwie zmieniłem Leo Gomesa, który powracał dopiero do pełni sprawności po kontuzji z okresu przygotowawczego i wszedł za niego Chirinos. Nerwowo zaczęliśmy drugą połowę, de los Santos nieprzepisowo zatrzymywał napastnika rywali w trakcie walki o piłkę i sędzia podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Mirabaje, ale Perez wyczuł jego strzał i sparował go do boku. Przez długi czas byliśmy kompletnie niewidoczni w ataku. Dopiero w 80. minucie poważnie zagroziliśmy bramce rywali. Szybką akcję na skrzydle zaczął Espino, który odebrał piłkę skrzydłowemu i rozegrał klepkę z Valoyem, a później dośrodkował w pole karne. Tam akcję zamykał Leandro Carvalho, który w końcówce zamienił się pozycjami z Chiesą i mocnym strzałem w okienko nie dał szans Suarezowi. Podłamani przeciwnicy zaczęli popełniać błędy. Kilka minut później Bone dośrodkował w pole karne, de los Santos zgrał piłkę na dalszy słupek, a Valoy nie miał problemów z trafieniem z 3 metrów do bramki. W doliczonym czasie gry Leandro Carvalho dobił rywali ładnym uderzeniem po podaniu Valoya. Zwycięstwo na inaugurację okupiliśmy lekkim urazem Chiesy (2 dni) i trochę poważniejszym Gaspariego (2 tygodnie).

 

 

06.02.21, Primera Division, faza otwarcia [1/15]

 

[-] Cerro 0-4 Central Espanol [-]

 

Chiesa (10'), Leandro Carvalho (80', 90+2'), Valoy (83')

 

Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo, Espino – Leo Gomes (Chirinos 45'), Muller (Piriz 59'), Valoy – Chiesa, Gaspari (Bone 79') – Leandro Carvalho

 

MoM: Leandro Carvalho 9.2 (Central Espanol)

 

Frekwencja: 7 103 (3 125)

 

 

Po meczu do klubu wrócili bardzo zmęczeni Gomez, Almada i Jaramillo. Mistrzostwo wygrali Argentyńczycy, Urugwaj zajął drugie miejsce, a Kolumbia zamykała tabelę fazy finałowej z jedynie 1 punktem. Indywidualnie każdy z naszych piłkarzy mógł być zadowolony ze swojej gry, Gomez rozegrał 8 spotkań, raz wchodząc z ławki i zaliczył 1 asystę. Almada, który debiutował w młodzieżówce na tym turnieju, zagrał w 4 meczach, ale miał dużą konkurencję na środku obrony. Jaramillo opuścił jedynie jedno spotkanie i rozegrał ich łącznie 9 w obu grupach, strzelił w tym czasie 4 gole, znalazł się również jako rezerwowy w drużynie najlepszych piłkarzy całych mistrzostw. Gomez i Jaramillo dostali dodatkowe urlopy i mieli wrócić do klubu za 2 tygodnie, a Almada dostał wolne od treningów na tydzień.

 

Wreszcie udało się wypchnąć z klubu Aguilara, który za darmo przeszedł do Plazy Colonia.

 

 

Juventud w środku tygodnia zaprzepaścił szansę na awans do grupy Copa Libertadores. W pierwszym meczu wygrali z kolumbijskim Millonairos 2:1, ale u siebie doznali porażki 0:2. Byli bardzo zmęczeni i zamierzaliśmy to wykorzystać. W naszym składzie nastąpiło kilka zmian, wszystkie w linii pomocy. Początek meczu nie był tak oszałamiający, jak w poprzedniej kolejce. Dopiero w 12. minucie zdarzyło się coś naprawdę ciekawego, Perez wybiegł z bramki, aby wybić piłkę zagraną za linię naszej obrony i kompletnie nieatakowany zagrał ją prosto do stojącego przed nim Franco Lopeza. Napastnik gości próbował go przelobować, Perez sprintem wracał w stronę bramki, wyciągnął się jak struna i zdołał trącić piłkę, ale ta odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Strata gola nie podziałała na nas mobilizująco, przez długi czas nie potrafiliśmy nawet stworzyć składnej akcji. Po 25 minutach spotkania Juventud zamurował się na własnej połowie, a my nie potrafiliśmy się przebić. W szatni próbowałem zmotywować piłkarzy do lepszej gry i było widać po przerwie chęć zwycięstwa. Graliśmy w piłkę, Juventud jedynie się bronił całą jedenastą na własnej połowie, a momentami we własnym polu karnym. Na 20 minut przed końcem wprowadziłem drugiego napastnika, a Mullera przesunąłem na skrzydło. Nie pomogło. Juventud wygrał na naszym stadionie po kuriozalnym golu i naszej fatalnej grze w ataku.

 

 

14.02.21, Primera Division, faza otwarcia [2/15]

 

[1] Central Espanol 0-1 Juventud [2]

 

Lopez (12')

 

Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo, Espino – Chirinos, Piriz (Muller 61'), Valoy – Chiesa (Rigoleto 61'), Bone (73' Vazquez) – Leandro Carvalho

 

MoM: Sebastian Britos 7.2 (Juventud)

 

Frekwencja: 6 097 (1 414)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Danubio po słabym sezonie zmieniło trenera i zespół przejął Edgar Martinez, czyli człowiek, który przez ostatnie 2 lata wywalczył awans z Juventudem do Primera Division i jako beniaminek zajął miejsce na podium. Graliśmy na wyjeździe. Mogło być ciężko, dlatego przeszliśmy na bardziej defensywną taktykę, w której piłkarze dostali kilka nowych poleceń i liczyłem, że nie tylko będzie zapewniała spokój w tyłach, ale również poprawi się nasza skuteczność. Nowe ustawienie wymagało kilku zmian w składzie. Danubio również grało bez skrzydłowych, więc zapowiadało się na walkę w środku pola. Od samego początku gospodarze zepchnęli nas do głębokiej defensywy, ale nam to odpowiadało. Nie pozwoliliśmy im stworzyć dobrej okazji bramkowej i zwykle strzelali z dystansu. Po jednej z akcji rywali wykonaliśmy zabójczy kontratak. Świetnie w defensywie popracował Muller, który odebrał piłkę na 40. metrze od naszej bramki, przejął ją Siles i zagrał do Leandro Carvalho. Brazylijczyk trochę poprowadził futbolówkę i prostopadłym podaniem obsłużył Vazqueza, który wyszedł sam na sam z bramkarzem i nie dał mu żadnych szans. Chwilę później zdobyliśmy kolejną bramkę. Tym razem Vazquez wygrał pojedynek główkowy po wybiciu Pereza i zagrał do Mullera, nasz rozgrywający wypatrzył wybiegającego na pozycję Leandro Carvalho i Brazylijczyk dołożył do asysty również gola. W przerwie wymagałem od piłkarzy jeszcze lepszej gry i chyba to był błąd, bo niektórzy stracili pewność siebie. Zaczęło się od celnego podania Corujo do... przeciwnika. Na szczęście tego prezentu jeszcze nie wykorzystali nasi rywale. W 53. minucie błąd Leandro Carvalho, który stracił piłkę na skrzydle, już zmienili na bramkę. Ghan ruszył lewą stroną i dośrodkował na głowę Fassaniego. W 58. minucie Vazquezowi nie udało się wykorzystać długiego zagrania od Pereza i tragicznego ustawienia Ramireza, który dał mu wyjść sam na sam. Nasz napastnik nie trafił nawet w światło bramki, będąc samemu w polu karnym naprzeciwko Cristoforo. W 69. minucie Barboza zagrał płaską piłkę w pole karne, pierwszy przy niej zameldował się Marcelo Diaz i jedynie słupek uratował nas przed remisem. Pomóc nam w utrzymaniu wyniku chciał Gino, który minutę później wyleciał z boiska z drugą żółtą kartką. Było bardzo nerwowo, ale w 82. minucie trochę spokoju dał nam Leandro Carvalho, który dostał dobre podanie od Chiesy i strzelił z całej siły obok bramkarza, piłka odbiła się jeszcze od wewnętrznej części słupka i wpadła do siatki. Dowieźliśmy zwycięstwo, a nasz brazylijski napastnik pod nieobecność Jaramillo wyrastał na największą gwiazdę naszego ataku i dawał nam nadzieję, że po odejściu Kolumbijczyka nie stracimy zbyt dużo jakości.

 

 

21.02.21, Primera Division, faza otwarcia [3/15]

 

[6] Danubio 1-3 Central Espanol [9]

 

Fassani (53') – Vazquez (32'), Leandro Carvalho (34', 82')

 

Skład: Perez – Romero, Ale, Corujo (de los Santos 82'), Espino – Leo Gomes, Siles (Diaz 57'), Muller, Valoy – Leandro Carvalho, Vazquez (Chiesa 66')

 

MoM: Leandro Carvalho 8.8 (Central Espanol)

 

Frekwencja: 10 845 (4 500)

 

 

Na domowe spotkanie z Liverpoolem powróciliśmy do ofensywnej taktyki. Do klubu wrócili Gomez i Jaramillo, którzy byli w niezłej formie fizycznej i mogli od razu wskoczyć do pierwszego składu, jednak usiedli tylko na ławce. Romero, a zwłaszcza Leandro Carvalho spisywali się dobrze, więc nasi młodzieżowcy musieli powalczyć o miejsce w jedenastce na treningach. Rywale wyszli bardzo wąsko, bez skrzydłowych, za to z Santosem Bottą na ataku, jednym z najlepszych piłkarzy młodego pokolenia w Urugwaju. Już w 5. minucie ten zawodnik miał dobrą okazję, gdy wychodził sam na sam z Perezem, ale postanowił się zabawić i uderzyć z dystansu, przez co nie trafił nawet w światło bramki. Przez pierwszy kwadrans dominowaliśmy, tworzyliśmy sporo okazji, ale nie potrafiliśmy żadnej wykończyć. Wreszcie 18. minuta przyniosła pierwszego gola w tym meczu, Bone dośrodkował na dalszy słupek, a akcję zamykał Rigoleto. Prawie 15 minut czekaliśmy na kolejny cios. Romero dośrodkował z głębi pola, piłkę trącił Leandro Carvalho, a akcję wykończył Bone. Liverpool nie oddał nawet celnego strzału na naszą bramkę w pierwszej połowie, wszystko wyglądało dla nas idealnie. Na drugą część spotkania nasi rywale wyszli bardzo zmotywowani i już 47. minucie Botta poprawił tragiczną statystykę z pierwszej połowy, na szczęście jego uderzenie było sytuacyjne i bardzo lekkie, więc Perez spokojnie złapał piłkę. Kolejne minuty były jednak bardzo nudne, niewiele się działo. Do 66. minuty, wtedy w zamieszaniu podbramkowym przy rzucie wolnym Sebastian Piriz zdobył gola Bottą. Od razu nastąpiło kilka zmian w naszym składzie. W 76. minucie Rodriguez fatalnie wykonał rzut wolny z okolic chorągiewki i Muller mógł strzelić z 30 metrów na pustą bramkę, ale nie trafił. W końcówce mieliśmy jeszcze kilka okazji bramkowych, najpierw po zespołowej akcji uderzał Siles, a w doliczonym czasie gry Jaramillo wyszedł sam na sam z bramkarzem. Oba strzały były jednak niecelne. Wygraliśmy, ale kolejny raz po przerwie zapominaliśmy, jak się gra w piłkę.

 

 

28.02.21, Primera Division, faza otwarcia [4/15]

 

[6] Central Espanol 2-1 Liverpool de Montevideo [10]

 

Rigoleto (18'), Bone (30') – Botta (66')

 

Skład: Perez – Romero, Corujo, Ale, Espino – Leo Gomes (Diaz 67'), Muller (Siles 81'), Valoy – Rigoleto, Bone – Leandro Carvalho (Jaramillo 67')

 

MoM: Facundo Bone 8.1 (Central Espanol)

 

Frekwencja: 6 414 (1 414)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Na spotkanie wyjazdowe z Racingiem przygotowałem sporo zmian w składzie, bo w tygodniu mieliśmy zainaugurować fazę grupową Copa Libertadores. Ofensywna taktyka, kilka nowych twarzy i parę powrotów do pierwszego składu. Mocno liczyłem na zwycięstwo. Od początku dominowaliśmy i mieliśmy sporo okazji, aby przekuć to na gole, niestety brakowało nam skuteczności. W 18. minucie się to na nas zemściło, gdy po dośrodkowaniu Mendeza bramkę zdobył młody Zapata. Po stracie gola nie graliśmy już tak dobrze, ale wreszcie w 45. minucie udało nam się wyrównać. Gaspari ruszył skrzydłem, zagrał płaską i mocną piłkę w pole bramkowe, a Lacoste, który chciał ubiec Jaramillo, wbił ją do własnej bramki. Na drugą połowę wyszliśmy bardzo zmotywowani, piłkarze usłyszeli kilka mocnych słów, które opisywały ich słabą grę w pierwszej połowie. Wyglądało to coraz lepiej, znowu odzyskaliśmy kontrolę nad spotkaniem, ale wtedy Pizzichillo uderzył z 25 metrów nie do obrony. Na boisku pojawił się od razu Vazquez w miejsce tragicznego dzisiaj Jaramillo. W ostatnich 5 minutach Gaspari obsłużył Vazqueza dwoma świetnymi dośrodkowaniami, ale nasz napastnik najpierw strzelił w bramkarza, a później w słupek. Kolejny raz w głupi sposób straciliśmy punkty, a naszymi najsłabszymi punktami byli Gomez i Jaramillo.

 

 

07.03.21, Primera Division, faza otwarcia [5/15]

 

[12] Racing de Montevideo 2-1 Central Espanol [5]

 

Zapata (18'), Pizzichillo (63') – Lacoste (sam. 45')

 

Skład: Perez – Gomez, De Pedro, Ale, Vina – Chirinos, Piriz (Muller 74'), Diaz (Siles 74') – Chiesa, Gaspari – Jaramillo (Vazquez 63')

 

MoM: Franco Pizzichillo 8.3 (Racing de Montevideo)

 

Frekwencja: 6 863 (3 800)

 

 

W składzie na Universidad da Chile powtórzył się jedynie Perez z ostatniego meczu ligowego. Wróciliśmy do taktyki bez skrzydłowych i za wszelką cenę chcieliśmy nie stracić bramki. Bardzo szybko nasz plan legł w gruzach. W 11. minucie Lorenzo Reyes dostał piłkę w polu karnym, odegrał do Rubio, a ten mocnym strzałem nie dał szans Perezowi. Długo ten mecz wyglądał dla nas słabo, niewiele się działo, a jak już się działo, to pod naszą bramką. W 37. minucie Espino powalczył na skrzydle o odbiór i zagrał do Vazqueza, nasz doświadczony napastnik zagrał piłkę na krótki słupek, gdzie zbiegał Leandro Carvalho i Brazylijczyk wyrównał. Dotrwaliśmy do przerwy, gospodarze zresztą nam tego nie utrudniali. W 56. minucie po zespołowej akcji uderzał Valoy, ale jego strzał był bardzo słaby i ledwo wtoczył się w ręce bramkarza. Chwilę później Rubio po dośrodkowaniu od Araosa trafił w słupek. W 63. minucie dostaliśmy rzut wolny na 18. metrze, niemal na środku bramki. Do piłki podszedł znany z atomowych uderzeń de los Santos i z prostego podbicia trafił ponad murem w okienko. Chilijczycy mocno nas przycisnęli, próbowali wszystkiego. Dośrodkowania wybijali nasi obrońcy, albo na tyle utrudniali robotę napastnikom, że Perez nie miał problemów z interwencjami, strzały z dystansu kończyły się zwykle autem bramkowym. Podania prostopadłe nie wchodziły w ogóle w grę, bo byliśmy bardzo cofnięci i nie było miejsca do wybiegania na pozycję. W tych szaleńczych atakach nasi rywale zapomnieli, że my również możemy wychodzić poza własną połowę, co przez kilkanaście minut nie miało miejsca. W 86. minucie i zespołowej akcji gola zdobył Leandro Carvalho, któremu świetnie wystawił piłkę Rigoleto. Przyjechaliśmy do Chile z jasnym planem: nie stracić gola. Nie udało się, ale zwycięstwo było dla nas wielkim sukcesem.

 

 

10.03.21, Copa Libertadores, faza grupowa [1/6]

 

[-] Universidad da Chile 1-3 Central Espanol [-]

 

Rubio (11') – Leandro Carvalho (37', 86'), de los Santos (63')

 

Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo, Espino – Leo Gomes, Valoy (Chirinos 71'), Muller, Siles – Leandro Carvalho, Vazquez (Rigoleto 76')

 

MoM: Leandro Carvalho 8.8 (Central Espanol)

 

Frekwencja: 32 765 (48)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Po powrocie do kraju czekała nas króciutka przerwa, tym razem na Parque Palermo przyjechał Fenix. Znowu nastąpiło sporo zmian, bo czekał nas w środę kolejny mecz w Copa Libertadores. Bardzo ważny mecz, który miał nam pokazać, na co nas stać. Fenix strasznie dołował, więc nawet najbardziej rezerwowym składem trzeba było wygrać. Już w 4. minucie Chiesa miał stuprocentową sytuację, gdy wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale trafił prosto w Denisa. Dominowaliśmy w tym meczu, ale nie przekładało się to na bramki, próbowali Chiesa i Rigoleto, ale brakowało im skuteczności. Doszło do tego, że rywale sami nam oddawali piłkę, bo wiedzieli, że nie strzelimy gola. W 29. minucie Gimenez dostał podanie na skrzydle, ale nie wiedział co zrobić, więc chciał ją wykopać w nasze pole karne. Piłka leciała dobre kilka sekund, a zatrzymała się... w naszej bramce, przelatując nad Perezem. W 34. minucie wreszcie udało nam się strzelić gola. Rigoleto zagrał płasko na 11. metr, a Chiesa z półobrotu wolejem strzelił pod samą poprzeczkę, nie dając szans bramkarzowi. W przerwie kolejny raz piłkarze usłyszeli kilka mocnych słów, bo fatalna postawa pod bramką rywala mogła znowu odebrać nam punkty. W 49. minucie Chiesa wyprowadził nas na prowadzenie, ale nie byłby sobą, gdyby najpierw nie strzelił prosto w bramkarza, a dopiero po dobitce umieścił piłkę w siatce. 2 minuty później miał niemal identyczną sytuację, ale tym razem nie zdążył dobić, bo piłkę wybili obrońcy. Po kilku bardzo intensywnych minutach tempo meczu drastycznie spadło i nie działo się kompletnie nic. Dopiero 88. minuta przyniosła kolejną bramkę, a nam spokój. Chiesa zbiegł na skrzydło, popędził z piłką i dośrodkował do wbiegającego na jego pozycję Gaspariego, który głową pokonał Denisa. Chiesa przebył drogę od zera do bohatera, mało brakowało, a zdjąłbym go jeszcze w pierwszej połowie, bo zmarnował z 3 stuprocentowe okazje, ale udowodnił swoją grą, że dobrze postąpiłem, zostawiając go jeszcze na boisku.

 

 

14.03.21, Primera Division, faza otwarcia [6/15]

 

[7] Central Espanol 3-1 Fenix [15]

 

Chiesa (34', 49'), Gaspari (88') – Gimenez (29')

 

Skład: Perez – Gomez, De Pedro, Ale, Vina (Espino 77') – Chirinos, Piriz, Diaz (Siles 55') – Rigoleto, Bone (Gaspari 69') – Chiesa

 

MoM: Mariano Chiesa 9.1 (Central Espanol)

 

Frekwencja: 6 414 (1 414)

 

 

Paragwajski Libertad na pierwszy rzut oka był najsłabszy w naszej grupie, ale posiadali w kadrze kilku młodzieżowych reprezentantów swojego kraju i kilku z epizodami w tej głównej. Znowu nastąpiła wielka rotacja w składzie i zmiana taktyki na tą bardziej defensywną. Goście zmienili taktykę po spotkaniu z Sao Paulo i na nas wyszli w klasycznym 1-4-4-2. Od samego początku byliśmy lepszą drużyną, nie spodziewałem się aż tak słabej gry ze strony gości, którzy przez pierwszy kwadrans tylko wybijali piłki z własnego pola karnego. Vazquez obił najpierw bramkarza, później słupek, a Leandro Carvalho trafił w poprzeczkę. Po bardzo mocnym początku trochę odpuściliśmy, rywale wyczuli moment i trochę nas postraszyli, szczególnie stałymi fragmentami, ale pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Ten mecz był jak najbardziej do wygrania i piłkarzom zostało to kolejny raz powtórzone w przerwie. Już w 47. minucie wyszliśmy na prowadzenie, Espino zagrał w pole karne, piłkę przyjął Vazquez, rozejrzał się i zagrał w pole bramkowe. Zza obrońcy wybiegł Leandro Carvalho i sprytnym uderzeniem pokonał bramkarza. W kolejnych minutach tworzyliśmy sytuacje, utrzymywaliśmy się przy piłce, ale nie potrafiliśmy podwyższyć. Kwadrans przed końcem wykonaliśmy świetną kontrę. Valoy zagrał do Leandro Carvalho na uwolnienie, ten pobiegł w stronę bramki i odwdzięczył się za asystę Vazquezowi. Urugwajczyk wygrał pojedynek główkowy z jednym z obrońców i ustalił wynik tego meczu. Kolejne zwycięstwo w grupie bardzo nas przybliżało do naszego celu, jakim było granie w 2. rundzie Copa Sudamericana, a równie dobre wyniki mogły nam dać awans nawet do kolejnej rundy Copa Libertadores.

 

 

17.03.21, Copa Libertadores, faza grupowa [2/6]

 

[2] Central Espanol 2-0 Libertad [6]

 

Leandro Carvalho (47'), Vazquez (77')

 

Skład: Perez – Romero (Gomez 85'), de los Santos, Corujo, Espino – Leo Gomes (Chirinos (73'), Siles (Diaz 64'), Muller, Valoy – Leandro Carvalho, Vazquez

 

MoM: Excequiel Vazquez 7.8 (Central Espanol)

 

Frekwencja: 12 291 (61)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Na wyjazdowe spotkanie z Wanderers wyszliśmy bez skrzydłowych, nie chcieliśmy za bardzo się otworzyć i po raz kolejny pechowo przegrać. Dobrze nam szło w Copa Libertadores, ale nie mogliśmy odpuszczać ligi. Z naszym największym rywalem mieliśmy rachunki do wyrównania, liczyłem na rewanż za poprzedni pojedynek. Od początku dominowali gości i tworzyli sporo okazji, na szczęście Perez dobrze wykonywał swoją robotę i kilka razy uchronił nas od straty bramki. Kompletnie nie istnieliśmy w ataku, pierwszy groźny strzał oddał Ale w 38. minucie po dośrodkowaniu Chirinosa z rzutu wolnego. W przerwie nie robiłem nerwowych ruchów, wypuściłem tę samą jedenastkę w tym samym ustawieniu. Po kwadransie drugiej połowy postanowiłem zaatakować, wprowadziłem Gaspariego za Silesa, przesunąłem Rigoleto na prawe skrzydło i nakazałem piłkarzom grę bardziej bezpośrednią i szybszą. Minęło 10 minut i po słabym podaniu Piriza poszła kontra. Rivero dostał piłkę na skrzydle, zagrał w pole karne, a Balboa wykończył to dośrodkowanie. Mogliśmy odpowiedzieć kilkanaście sekund po wznowieniu gry, ale Rigoleto nie wykorzystał dośrodkowania od Gaspariego. Za to Sebastian Rodriguez potrafił zdobyć gola po rzucie rożnym już w 72. minucie. W 81. minucie Chiesa, który zastąpił tragicznego Jaramillo, miał dobrą sytuację, ale trafił prosto w bramkarza. Nie udało się nawet zdobyć gola kontaktowego. Kolejny słaby wynik w lidze, który oddalał nas od czołówki.

 

 

21.03.21, Primera Division, faza otwarcia [7/15]

 

[10] Wanderers 2-0 Central Espanol [6]

 

Balboa (70'), S. Rodriguez (72')

 

Skład: Perez – Gomez, De Pedro, Ale, Vina – Chirinos, Diaz (Valoy 75'), Piriz, Siles (Gaspari 61') – Jaramillo (Chiesa 75'), Rigoleto

 

MoM: Sebastian Rodriguez 8.3 (Wanderers)

 

Frekwencja: 5 780 (4 621)

 

 

Czekała nas przerwa reprezentacyjna, w trakcie której rozegraliśmy sparing z Artigas de Melo. Wygraliśmy 5:1, a bramki strzelali Jaramillo, Rigoleto, Gaspari, Chiesa i Da Rosa, który pokonał własnego bramkarza. Jeszcze przed meczem kontuzji doznał Chirinos i miał najbliższe 3 tygodnie z głowy. W samym spotkaniu urazu nabawił się Leo Gomes i pozostaliśmy bez defensywnego pomocnika, więc z rezerw wyciągnąłem Dariasa. Tuż przed meczem wypadł nam jeszcze Gaspari na 2 tygodnie.

 

 

Mecz z beniaminkiem trzeba było wygrać i do tego celu użyliśmy lekko przebudowanej ofensywnej taktyki z ofensywnym pomocnikiem i dwoma go wspierającymi, a nie z głęboko cofniętym defensywnym. Brakowało nam opcji w rozegraniu i często napastnik był osamotniony, miało się to zmienić. Trochę musieliśmy mieszać w składzie, bo za kilka dni czekał nas bardzo ważny mecz z Penarolem, ale nie chciałem kolejny raz wystawiać kompletnie rezerwowej jedenastki. Przez pierwszy kwadrans nie działo się nic, zero akcji, brak strzałów. Dopiero w 18. minucie Vazquez dostał dobre podanie na wolne pole od Gomeza, ale nie potrafił celnie uderzyć. 10 minut później wreszcie udało się uderzyć w światło bramki. Bone zagrał w pole karne, gdzie czekał Muller i nasz ofensywny pomocnik świetnie przymierzył przy samym słupku. Perdomo bez szans. Ta bramka nas obudziła, najpierw centrostrzał Leandro Carvalho zatrzymał się na poprzeczce, a chwilę później De Pedro miał szansę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale trafił w bramkarza. Oriental był tragiczny, 1:0 do przerwy nie mogło mnie satysfakcjonować. Po 4 minutach od wyjścia z szatni Vazquez wykorzystał dobre podanie Mullera i podwyższył prowadzenie. 2 szybkie zmiany po przerwie miały pomóc zregenerować się szybciej naszym gwiazdom. Początek drugiej połowy mieliśmy dobry, ale po 10 minutach graliśmy już bardzo słabo i daliśmy się zdominować gościom. Efektem tego był gol Gonelli w 66. minucie. Kilka minut później Bone postanowił sfaulować Queirugę w naszym polu karnym przy rzucie rożnym. Do piłki podszedł Pena i uderzył pod poprzeczkę, Perez nie miał nic do powiedzenia. Rzuciliśmy się do ataku, ale nic nie chciało wpaść. Próbowali Piriz, Vazquez, Rigoleto i za każdym razem bronił Perdomo lub pomagały mu słupki. Nasza fatalna gra w drugiej połowie przyniosła nam żenujący wynik z najgorszą drużyną w lidze.

 

 

03.04.21, Primera Division, faza otwarcia [8/15]

 

[6] Central Espanol 2-2 Oriental de La Paz [16]

 

Muller (28'), Vazquez (48') – Gonella (66'), Pena (k. 73')

 

Skład: Perez – Gomez, De Pedro, Ale, Vina – Diaz (Valoy 76'), Siles – Leandro Carvalho (Rigoleto 56'), Muller (Piriz 49'), Bone – Vazquez

 

MoM: Facundo Bone 8.2 (Central Espanol)

 

Frekwencja: 4 637 (575)

 

 

Po meczu każdego obrońcę wezwałem na dywanik i każdemu wyjaśniłem, co ma poprawić w swojej grze, jeżeli chce pozostać w tym klubie. Tak samo postąpiłem m.in. z Rigoleto, który się obraził i wylądował w rezerwach na czas nieokreślony. Odbyłem również rozmowę z zarządem, który zgodził się rozbudować obiekty młodzieżowe za prawie 300 tys. funtów.

 

 

h3kid35.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie byliśmy faworytem w starciu z Penarolem, dlatego wyszliśmy w defensywnym ustawieniu. Przez pierwszy kwadrans wyglądało to dobrze, gospodarze nie radzili sobie zbyt dobrze i kontrolowaliśmy sytuację. Później zaczęły się problemy, w 22. minucie Dibble wykorzystał płaskie dośrodkowanie Martineza i wyprowadził Penarol na prowadzenie. Próbowaliśmy odpowiedzieć, kilka razy uderzał Leandro Carvalho, szansę miał Corujo po rzucie rożnym, ale brakowało skuteczności. W 38. minucie Romero zaliczył asystę przy golu Moliny, pięknie wystawił piłkę pomocnikowi rywali. Pozycja prawego obrońcy była w naszym klubie przeklęta. Chwilę później, po rzucie wolnym straciliśmy kolejnego gola. Kompletnie niekryty Lewis uderzył z 16 metrów. Rozmowę w szatni zostawiłem asystentowi, nie chciałem jeszcze bardziej psuć panującej tam atmosfery. Druga połowa była lepsza, przynajmniej nie traciliśmy już bramek. Sami również ich nie zdobyliśmy, najlepszą okazję miał Valoy, jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. Nadmierna rotacja i częsta gra co 3 dni przyniosły dołek formy.

 

 

07.04.21, Primera Division, faza otwarcia [9/15]

 

[2] Penarol 3-0 Central Espanol [8]

 

Dibble (22'), Molina (38'), Lewis (43')

 

Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo, Espino – Leo Gomes (Darias 67'), Siles, Muller (Piriz 67'), Valoy – Leandro Carvalho (Vazquez 68'), Jaramillo

 

MoM: Javier Molina 8.3 (Penarol)

 

Frekwencja: 37 200 (1 860)

 

 

Po meczu z Penarolem do pierwszej drużyny wrócił Rigoleto, za to Diaz ostatecznie wylądował na liście transferowej i w rezerwach. Miał być wzmocnieniem środka pola, a odkąd się u nas pojawił, nie zagrał meczu, po którym byłbym w pełni zadowolony z jego usług.

 

 

Na pojedynek z Villa Espanola wróciliśmy do naszego ofensywnego 1-4-2-3-1, za kilka dni mieliśmy grać z Sao Paulo, ale wolałem postawić na pierwszą jedenastkę w ligowym starciu, a mecz z Brazylijczykami uznałem z góry za przegrany. Musieliśmy znowu zacząć punktować. Od początku byliśmy lepsi, tworzyliśmy okazje, próbowaliśmy z dystansu, ale nic nie chciało wpaść. Przez całą pierwszą połowę nie padł żaden gol, cieszyć mogło jedynie, że goście nie oddali nawet celnego uderzenia na naszą bramkę. Druga połowa nie była wcale lepsza, kolejne sytuacje marnowali Leandro Carvalho, Chiesa, Bone, Rigoleto, po prostu każdy, kto oddawał strzał. Kompletna dominacja nie wystarczyła, bo zaważył brak pewności siebie i co za tym idzie skuteczności.

 

 

10.04.21, Primera Division, faza otwarcia [10/15]

 

[10] Central Espanol 0-0 Villa Espanola [11]

 

Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo, Vina – Leo Gomes (Darias 73'), Valoy – Rigoleto (Chiesa 60'), Muller, Bone – Leandro Carvalho (Vazquez 64')

 

MoM: Matias de los Santos 7.7 (Central Espanol)

 

Frekwencja: 6 414 (1 604)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×