Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

- To wasza ostatnia szansa, Melchizedeku. Nie będzie następnej. Tylko Otchłań.

Melchizedek patrzył, wyłącznie patrzył. Tasso nie był przyzwyczajony do takich reakcji. Był przyzwyczajony do szacunku, strachu, czasem służalczości. Tercjarz Anioła Śmierci, czy ten szaleniec tego nie wie? Musi wiedzieć, chyba że narkotyki wyprały mu mózg... nie, one nie miały wpływu na anielską fizjologię.

A Melchizedek był nawet archaniołem. Ten przeklęty, zwieńczony pomarańczowym irokezem łeb należał do archanioła Sarasaela, księcia wśród ziemskich aniołów.

Spotkali się w Dokach. Tasso był już zmęczony tą grą cieni, tym całym sarasaelowym pomiotem, który krył się tak dobrze przed jego ogarami. Był bardzo zmęczony. To trwało już prawie pół roku, Laviah się niecierpliwił, a on nie potrafił potwierdzić, że Liverpool był w pełni kontrolowany.

Znał Melchizedeka, znał dobrze. Walczyli razem w Wielkiej Wojnie, zanim Azrael nie przyjął go pod swe mroczne skrzydła. Ale dziś, dziś go nie poznawał. Tego rozgadanego, sypiącego głupimi dowcipami anioła. Czy to impostor? Nie, niemożliwe, nie można podrobić oczu anioła.

- Melchizedeku...

- Słyszałem cię.

Głos archanioła Sarasaela był chrapliwy, nieprzyjemny. To też była nowość.

- Nie wycofamy się z miasta. Zniknęła siedemnastka moich aniołów. W Otchłani. W tym Bizal, Uśmiech Boga. Naprawdę, jeśli poślesz nas za nim, nie policzę ci tego za winę. Ale część z was pójdzie z nami, bo my, chór Sarasaela tak bardzo lubimy towarzystwo.

Melchizedek odwrócił się i poszedł w mrok, nie dbając szczególnie o to, czy Tasso wykorzysta tę okazję.

 

4 XI 2017, Wembley

(3) Tottenham - (4) Liverpool 2-3

Karius - Robertson, Rugani, Matip (Klavan), Gomez - Milner, Wijnaldum, Henderson (Can) - Coutinho 1 (Mane), Salah - Firmino 2

 

17 XI 2017, Anfield

(3) Liverpool - (1) Manchester United 1-1

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Gomez (Alexander-Arnold) - Milner, Wijnaldum 1 (Lallana), Henderson - Coutinho, Salah (Mane) - Firmino

 

PIERWSZA STRACONA BRAMKA DE GEI W SEZONIE.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
14 godzin temu, Feanor napisał:

PIERWSZA STRACONA BRAMKA DE GEI W SEZONIE.

 

w listopadzie? :o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
25 minut temu, Pulek napisał:

 

w listopadzie? :o

 

Nie inaczej. David jest potworem u mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Po ciężko wywalczonym remisie z liderem Marcin Stróżyna poczuł, że znajduje się na fali wznoszącej. W Lidze Mistrzów nieoczekiwany sukces w rewanżu z Barceloną wyniósł go na drugie miejsce w grupie... i teraz miał tego drugiego miejsca bronić. Mecz z Monaco menedżer przywitał tym samym składem, co kilka dni temu... i po raz kolejny ów skład zadziałał. Szczególnie Coutinho, który swoimi rajdami rozrywał lewe skrzydło. Kontaktowa bramka strzelona przez piłkarzy z Księstwa w 91 minucie już niczego nie potrafiła zmienić. LFC umocnił się na 2 miejscu, mając tylko 1 punkt straty do lidera, Red Bull Lipsk (a właśnie z piłkarzami z Lipska Czerwoni mieli kończyć fazę grupową).

 

21 XI 2017, Stade Louis II

AS Monaco - Liverpool 1-2

Karius - Robertson (Alexander-Arnold), Rugani, Matip, Gomez - Milner, Wijnaldum, Henderson - Coutinho 2, Salah (Oxlade-Chamberlain) - Firmino (Ings)

 

Powrót do Anglii był bardzo podobny. Starcie z Bournemouth też było wymianą ciosów i również Liverpool stracił bramkę w końcówce, tym razem z rzutu karnego. Słabiej tym razem zagrał środek pola, szczególnie Henderson i Wijnaldum, ale geniusz Coutinho, gigantyczne przebudzenie Oxa (dwie asysty!) i ponowne dojście do formy strzeleckiej Ingsa sprawiły, że to jednak LFC wyszedł z tego pojedynku z tarczą.

Nawiasem mówiąc: Arabowie z Manchesteru City zniecierpliwili się fatalną pozycją klubu i zastąpili Guardiolę dotychczasowym dyrygentem Valencii, Marcelino.

 

25 XI 2017, Dean Court

(9) Bournemouth - (3) Liverpool 1-2

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Gomez - Milner, Wijnaldum (Lallana), Henderson (Can) - Coutinho 1 (Mane), Oxlade-Chamberlain - Ings 1

 

Cztery dni później podopieczni Brodatego Polaka zmierzyli się z nowym liderem ligi, którym po wcześniejszym potknięciu United z LFC została niepokonana do tej pory Chelsea. Obrońcy tytułu jednak... zostali zgnieceni. Wynik końcowy sugeruje coś innego, ale obie bramki dla gości były mocno przypadkowe (druga była samobójcza zresztą, autorstwa Mane). Rajdy Robertsona stały się już znakiem rozpoznawczym Nowego Liverpoolu. Na The Kop powiewało już kilkanaście biało czerwonych flag, RAWK podkreślało, że jest "red and white", a Marcin Stróżyna czuł się bardzo, bardzo nieswojo.

Problem w tym, że ze składu wypadli Coutinho i Firmino...

 

29 XI 2017, Anfield

(3) Liverpool - (1) Chelsea 3-2

Karius - Robertson, Rugani, de Ligt (Lovren), Gomez - Milner, Wijnaldum, Henderson - Coutinho 1 (Mane), Salah 1 - Firmino 1 (Ings 1)

 

...tyle, że po co mu Firmino, jak ma Ingsa!!!

 

2 XII 2017, St. James` Park

(6) Newcastle - (3) Liverpool 0-2

Karius - Robertson, Rugani, Klavan, Alexander-Arnold - Milner (Henderson), Wijnaldum (Lallana), Can - Mane, Salah (Oxlade-Chamberlain) - Ings 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

- To przełom, Feanorze! Nareszcie mamy przełom!

Nefavar był radosny całym sobą. Całe nasze mieszkanie było chyba za małe, by pomieścić tę radość.

Odnalazł liverpoolski chór Sarasaela.

Mieszkaliśmy niedaleko Anfield Road. Ja, Nefavar i Jozue (którego zresztą Nefavar dziwnie nie tolerował, anioł i kot ostatecznie wyznaczyli sobie linie demarkacyjne których starali się nie przekraczać). Mieszkanie było trzypokojowe, miało dwa duże telewizory i komputer. Mój pierwszy komputer w życiu. Właściwie Nefavara, ale formalnie również mój. Od kilku tygodni próbuję nauczyć się obsługi tego diabelstwa.

Na ekranie jednego z naszych telewizorów pojawił się Tasso. Srebrne wodospady jego włosów zakrywały dziś niemal całą jego twarz, Tercjarz Azraela pochylał się nad czymś niewidocznym z naszej perspektywy.

- Czego chcecie - spytał się słowami ostrymi jak skalpele.

Nie miałem ochoty na zderzanie się z jego humorami, więc przeszedłem do mojego pokoju. Wiedziałem przecież, co Nefavar chciał mu powiedzieć, znałem to jego odkrycie.

Aniołowie Sarasaela wcale się nie ukrywali. Oni po prostu zintegrowali się ze śmiertelnymi. Zaczęli z nimi mieszkać, przebywać, kochać się i spotykać. Znaleźli się tam, gdzie po prostu dotąd nie szukaliśmy.

Tam, gdzie od czasów Nefilim nie mogło nas być.

Ulicami Liverpoolu popłyną potoki niebiańskiej krwi.

I było mi to doskonale obojętne. Jedyną rzeczą, którą się interesowałem, były postępy mojego podopiecznego.

Skończyła się faza grupowa Ligi Mistrzów. Ostatni mecz był prawdziwym finałem liverpoolskiej grupy: RB Lipsk był liderem wyprzedzającym LFC o jeden punkt. Trzecia Barcelona nie miała wielkich szans na doścignięcie drużyny Marcina, chyba żeby przegrał... Mogło pójść więc bardzo dobrze, mogło pójść bardzo źle. Mecz był wyrównany, bardzo wyrównany. Elementem wyróżniającym The Reds był Wijnaldum, który naprawdę rządził środkiem pola. W 80 minucie to jednak nie wyróżniający się dotąd Coutinho obsłużył podaniem Salaha, który wyprowadził Liverpool na prowadzenie.

Sen o zwycięstwie w grupie trwał do 95 minuty. Wtedy to, w ostatniej sekundzie meczu, Emil Forsberg wyrównał. Drugie miejsce więc. W marcu Marcin spotka się z Athletico Madryt...

 

6 XII 2017, Anfield

Liverpool - Red Bull Lipsk 1-1

Karius - Robertson (Gomez), Rugani, Matip, Alexander-Arnold - Milner, Wijnaldum (Can), Henderson - Coutinho, Salah 1 - Firmino (Ings)

 

Trzy dni później mocno zmieniony skład... nie sprostał słabiutkiemu WBA (wszystkie kręgi niebieskie, ja już znam te wszystkie skróty!). Nie pomogła prawdziwa kanonada na bramkę gości. Tylko 4 z 16 strzałów było celnych... Zresztą, celność strzałów liverpoolczyków już od jakiegoś czasu była przyczyną zmartwień Brodatego Polaka.

 

9 XII 2017, Anfield

(3) Liverpool - (18) West Brom 0-0

Karius - Moreno, Rugani, de Ligt, Gomez - Milner, Lallana, Henderson - Coutinho (Salah), Oxlade-Chamberlain - Ings (Firmino)

 

Ale jeśli ktoś myślał, że w LFC zaczynał się kryzys, to powinien to jednak przemyśleć (nawet biorąc pod uwagę to, jak katastrofalnie sprawowało się na razie Leicester).

 

13 XII 2017, Anfield

(3) Liverpool - (20) Leicester 3-0

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Gomez (Clyne) - Wijnaldum, Lallana (Henderson), Milner 2 - Coutinho, Salah 1 (Mane) - Sturridge

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

LFC było na fali wznoszącej. Co prawda wracający powoli do składu Lallana nie potrafił na razie do końca zastąpić Wijnalduma, ale w takich sytuacjach braki nadrabiali dwaj ofensywni skrzydłowi, znajdujący się naprawdę w wybornej formie. Po meczu z Watford Liverpool znalazł się na drugim miejscu, mając do Manchesteru United tylko jeden punkt straty.

 

16 XII 2017, Vicarage Road

(11) Watford - (3) Liverpool 1-3

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Gomez - Henderson, Lallana (Wijnaldum), Milner (Can) - Coutinho 2, Salah 1 - Ings (Firmino)

 

Tuż przed Bożym Narodzeniem popis wykonał Gomez. Został MotM pomimo tego... że strzelił bramkę samobójczą! Niepokoił jednak fakt straszliwej nieskuteczności liverpoolskiego ataku: z 15 strzałów na bramkę gospodarzy celnych było tylko 5... Tym niemniej: LIDER! Potknięcie United sprawiło, że samotna wigilia Stróżyny pierwszy raz od wyjazdu do Leeds nie miała gorzkiego posmaku.

 

23 XII 2017, Selhurst Park

(14) Crystal Palace - (2) Liverpool 1-2

Karius - RobertsonRugani (Lovren), Matip, Gomez (Can) - Wijnaldum, Lallana, Milner - Coutinho 1, Salah - Ings (Firmino 1)

 

Ale nie, Liverpool nie zabawił na tym miejscu długo.

 

26 XII 2017, Emirates Stadium

(4) Arsenal - (1) Liverpool 4-1

Karius - Robertson (Clyne), Rugani, Lovren (de Ligt), Gomez - Wijnaldum, Lallana (Firmino), Milner - Coutinho, Mane - Ings 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kalenor. Mój nauczyciel miecza na Początku Czasu.

Wbiłem mu sztylet w plecy, tuż pod łopatką. Wracał z dwoma śmiertelnymi z jakiegoś pubu, ciemna kurtka nie potrafiła zatrzymać ciosu. Kobieta idąca z nim pod rękę zaczęła krzyczeć, a trzydziestoletni mężczyzna skamieniał ze zgrozy, gdy ich towarzysz upadał na mokry chodnik. Spojrzałem na nich i stracili przytomność. Rano nic nie będą pamiętać.

Pomijając sny. Za nie gwarantować nie mogłem.

Teodor. 12 lat wspólnej pracy na Korkyrze, tuż przed wojną peloponeską. Potem jeszcze raz, w rzymskiej Lusitanii.

Wiedzieliśmy, że chór Sarasaela w Liverpoolu działa w duetach. Anioł przy śmiertelnych. Anioł w ubezpieczeniu.  Ten drugi wyszukujący i likwidujący zagrożenia. Teodor się spóźnił, ale teraz z krzykiem niszczącym moje organiczne uszy spływał z dachu budynku w pełni niebiańskiej glorii. 

Srebrna smuga miecza mknąca ku mej głowie. Mój miecz materializujący się w prawej dłoni. Uderzenie. Teodor niemal przełamał mi gardę, czuję ból w nadgarstku. Odskakuję.

Dwa strzały i Teodor niczym marionetka leci w drugą stronę. Wstaje chwiejnie, na jego szarym płaszczu zakwitają czerwone kwiaty. Pluje krwią. Przyczajony w bramie Nefavar odrzuca pistolet i doskakuje z mieczem.

Anielska głowa toczy się ad maiorem Dei gloriam pod moje nogi. 

Dyszę. Ból w nadgarstku nasila się. Spoglądam na nieprzytomną kobietę która nie ma już swego anioła stróża i myślę o Marcinie.

 

30 XII 2017, Anfield

(3) Liverpool - (20) Brighton 0-0

Karius - Moreno, Rugani, de Ligt, ClyneMilner, Wijnaldum, Henderson - Mane (Coutinho), Salah (Oxlade-Chamberlain) - Firmino (Ings)

 

1 I 2018, The City of Manchester Stadium

(6) Manchester City - (2) Liverpool 1-0

Karius - Moreno, Rugani (Gomez), Matip, Clyne - Can, Lallana, Milner - Coutinho (Mane), Salah (Oxlade-Chamberlain) - Ings

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A już tak ładnie szło :/. Możesz pokazać tabelę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Niestety, w grze jestem kilka miesięcy dalej, tabela nie do odtworzenia...

 

Liverpool trząsł się od plotek o setkach ludzi, którzy podobno zniknęli jednej nocy. Pojawiły się demonstracje przed komendami policji, lokalni muzułmanie pozamykali się w swych domach, powszechnie oskarżani o uprowadzenia.

Marcin Stróżyna był niemal pewien, że ktoś przy okazji porwał mu jego drużynę. Ta, którą dysponował, zupełnie się zmieniła.

Wróciły demony niewykorzystywanych okazji. Potwornie przestrzelone strzały z dystansu, słabe  strzały z bliska... Z pewnością częściowo można było za to winić brak kontuzjowanego Robertsona, który robił wiele hałasu na lewym skrzydle, ale... to nie mogło tłumaczyć wszystkiego.

Wraz z początkiem zimowego okienka transferowego Brodaty Polak zaczął sprzedawać. Pierwsi jego ofiarą padli dwaj bramkarze, Ward i Bogdan (do Huddersfield i Spartaka Moskwa) za których łącznie dostał 3800000 funtów. W połączeniu z wypożyczeniem Grabary, w rezerwach pozostał jedynie Mignolet któremu Stróżyna kompletnie nie ufał. Stąd jedyny zakup LFC w styczniu: bramkarz Predrag Rajkowić z Maccabi Tel Awiw (6500000 funtów). Największą bombą transferową okienka była jednak sprzedaż Dejana Lovrena za 23 miliony funtów do Shanggang, co powitane zostało euforią i wieloma pustymi butelkami.

6 stycznia LFC zainaugurował swój udział w Pucharze Anglii. To był tragiczny występ, dopiero w 85 minucie główka de Ligta dała gościom zwycięstwo. Liverpool nawet w tym meczu nie dominował...

 

6 I 2018, The Madejski Stadium

Reading - Liverpool 0-1

Rajkowić - Moreno, Rugani, de Ligt 1, Clyne - Can, Lallana (Wijnaldum), Milner - Mane (Coutinho), Oxlade-Chamberlain - Sturridge (Firmino)

 

Tydzień później zaczęło się strasznie, bo od prowadzenia Huddersfield... ale później grę uspokoił Wijnaldum, który raz za razem (no, dokładnie to dwukrotnie) obsługiwał kolejnych strzelców dokładnymi podaniami. Tym niemniej dominacji znowu nie było (beniaminek miał 53% posiadania piłki!), a do tego właśnie przyzwyczaił już Nowy Liverpool (3 miejsce w lidze jeśli chodzi o procent posiadania...).

 

13 I 2018, Anfield

(4) Liverpool - (12) Huddersfield 3-1

Karius - Gomez, Rugani, Matip 1, Clyne - Henderson, Wijnaldum, Milner - Coutinho (Lallana 1), Salah (Mane) - Ings (Firmino 1)

 

Powracający powoli do składu Robertson pomógł w rozbiciu chylącego się ku upadkowi Swansea, choć przede wszystkim zabłyszczał tam asystami Mane. Tym niemniej... to było tylko Swansea, które nie wygrało w lidze od listopada. Po tym meczu zresztą zarząd walijskiego klubu zwolnił Clementa, zastępując go Patrikiem Vieirą.

 

20 I 2018, Liberty Stadium

(17) Swansea - (3) Liverpool 1-4

Karius - Robertson (Gomez), Rugani, de Ligt (Matip), Clyne - Henderson 1, Wijnaldum (Salah), Milner - Lallana 1, Mane - Firmino 2

 

O tym, że nie jest dobrze, świadczyło następne spotkanie. Ciężka wymiana ciosów z West Hamem była upokarzająca i męcząca (a zwycięstwo osiągnięto jedynie dzięki bramce samobójczej). Liverpool był wiceliderem, ale wisiały nad nim czarne chmury.

 

24 I 2018, London Stadium

(14) West Ham - (2) Liverpool 1-2

Karius - Robertson (Gomez), Rugani, Matip, Clyne - Henderson, Wijnaldum (Alexander-Arnold), Milner - Lallana, Salah (Oxlade-Chamberlain) - Firmino 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Cztery dni później przyszedł mecz, który rozproszył nieco złe przeczucia menedżera. W czwartej rundzie FA Cup przyszło się Liverpoolowi zmierzyć z Newcastle... i Newcastle zostało poddane gruntownej demolce. Po raz kolejny mocno zadecydowały o tym skrzydła: Trent i Robertson na przykład przebiegli po 14 km każdy!

 

28 I 2018, St.James` Park

Newcastle - Liverpool 0-3

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Alexander-Arnold 1 - Henderson, Wijnaldum (Can), Milner - Lallana (Firmino), Salah 2 (Oxlade-Chamberlain) - Ings

 

A powrót do ligi wyglądał następująco...

dfy2jTR.jpg?1

Brodaty Polak wylądował na chwilę w szpitalu z wieloma ranami głowy. Szczególnie czoła.

W liverpoolskiej ekipie szeptano, że miało to jakiś związek z uszkodzeniami ściany w jednym ze stadionowych korytarzy.

 

31 I 2018, Anfield

(2) Liverpool - (17) Burnley 0-0

Karius - Robertson, Rugani, Gomez, Clyne - Henderson, Wijnaldum (Lallana), Milner - Coutinho, Mane (Salah) - Firmino (Ings)

 

Ale to był tylko wstęp. Prawdziwym piekłem był mecz następny. Poturbowany Stróżyna miał problem z wycieńczonym składem, więc wrzucił do niego dwóch młodzików: de Ligta i Woodburna. Tylko ten pierwszy spełnił oczekiwania trenera. To jednak nie zwiastowało jeszcze katastrofy: LFC od razu przydusił przeciwnika i szybko padła bramka Cou. Potem fatalnie pomylił się Milner pakując piłkę do własnej bramki, ale napór trwał... a potem...

W 42 minucie Coutinho upadł na murawę i już się nie podniósł. 2 minuty później Berahino wyprowadził Stoke na prowadzenie. 3 minuty później Fletcher to prowadzenie podwyższył, już w doliczonym czasie.

W drugiej połowie obie drużyny dokonały rekonstrukcji jakiejś kompilacji bitew pod Verdun, Passchendale i Stalingradem. Falowe szturmy LFC albo rozbijały się tuż przed polem karnym przeciwnika, albo kończyły się niecelnymi strzałami. Liverpool oddał 25 strzałów (przy 5 drużyny Houghesa), w tym 3 celne (przy dwóch przeciwnika)... Jeden z nich, w 85 minucie, zdołał pokonać Butlanda (Lallana), ale to oczywiście nie wystarczyło...

 

3 II 2018, Anfield

(2) Liverpool - (7) Stoke 2-3

Karius - Robertson, Rugani, de Ligt, Clyne - Henderson, Wijnaldum (Lallana), Milner - Coutinho 1 (Lallana 1), Oxlade-Chamberlain (Salah) - Woodburn (Ings)

 

Dramatyczne morale Brodatego Polaka poprawił dopiero Everton, choć i drużyna Gerardo Martino potrafiła odrobinę napsuć mu krwi, gdy Besić w 17 minucie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Na szczęście do formy strzeleckiej wrócił Ings, co przy okazji oznaczało awans na trzecie miejsce w tabeli, za Chelsea i Manchesterem United.

 

10 II 2018, Goodison Park

(13) Everton - (4) Liverpool 1-2

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Clyne - Henderson (Can), Wijnaldum (Firmino), Milner - Mane (Lallana), Salah - Ings 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Noc Sprawiedliwego Gniewu, tak Tasso nazwał ją w swej odezwie. Im więcej pompatyczności tym większa pewność, że musi ona coś ukrywać.

Ale nie przede mną. Byłem jej częścią. Z mojej ręki padło wtedy pięciu aniołów Sarasaela. Statystyczny ułamek z ponad czterdziestu tysięcy zgonów Nocy Sprawiedliwego Gniewu. Największy jednostkowy mord Nowej Wojny. A ja czułem... obojętność.

Siedziałem w pustym mieszkaniu z Jozuem na kolanach i oglądałem telewizję. Mieszkanie było puste, bo Nefavar za zasługi został tercjarzem samego Tassona (nikt nawet nie wspomniał o maleńkim Stevenie, którego Nefavar był aniołem stróżem), co przyjąłem zresztą z wielką ulgą. Po czterech latach znowu jestem sam. To sytuacja adekwatna w stosunku do świata Milczącego Boga.

W telewizji trwał program podsumowujący ostatnie dokonania czołowych drużyn Premier League.

 

Na Turf Moor w piątej rundzie Pucharu Anglii doszło do rewanżu za niedawny remis w lidze. Rewanżu częściowo udanego, gdyż LFC przebiło się do następnej rundy... dzięki bramce Coutinho z 88 minuty. Kryzys skuteczności trwał, Ings po ostatnim przebudzeniu znowu zasnął twardym, zimowym snem.

 

17 II 2018, Turf Moor

Burnley - Liverpool 0-1

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Clyne - Henderson, Coutinho 1 (Can), Milner - Lallana (Woodburn), Salah (Oxlade-Chamberlain) - Ings

 

Następnie przyszła 1/8 Pucharu Europy. Mecz był równorzędną bitwą z 15 strzałami LFC i 15 strzałami Atletico, tyle że... tylko dwa liverpoolskie były celne, madryckich celnych naliczyłem aż 7. Ciężko wygrywać w takich warunkach. Porażka u siebie mocno ograniczyła nasze szanse na awans, co pogłębiło rozgoryczenie w obozie z Melwood.

 

20 II 2018, Anfield

Liverpool - Atletico Madryt 0-1

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Clyne - Henderson, Coutinho (Mane), Milner (Wijnaldum) - Lallana, Salah - Ings (Firmino)

 

W spotkaniu następnym jednak nastąpiło przebudzenie. Przeciwnikiem było przyzwoicie punktujące Southampton... ale gościom nie pomogła ani czerwona kartka Wijnalduma, ani kontuzja Lallany. Święci zostali wgnieceni w murawę, nie mogli zrobić dokładnie nic. Rozgoryczenie zniknęło, tym bardziej, że...

 

24 II 2018, Anfield

(3) Liverpool - (11) Southampton 3-0

Karius - Robertson (Gomez), Rugani, de Ligt, Clyne - Henderson, Lallana (Firmino), Wijnaldum - Coutinho (Can), Salah 1 - Ings 2

 

...tydzień później znowu doszło do wielkiego triumfu. To prawda, Tottenham był WIELKIM rozczarowaniem tych rozgrywek: od dłuższego czasu zakotwiczył na ósmym dopiero miejscu i nawet sukcesy w Lidze Mistrzów i FA Cup nie uchroniły Pochettino przed zwolnieniem (zastąpił go w grudniu Jorge Jesus). Była to tym niemniej groźna ekipa która od czasu do czasu przypominała sobie o pełnym chwale poprzednim sezonie. Tym razem zgniecenia przeciwnika nie było, ale na dużym luzie The Reds wypunktowali gości... płacąc za to niestety poważną kontuzją Coutinho.

Akurat przed meczem z United i rewanżem z Atletico.

 

3 III 2018, Anfield

(3) Liverpool - (8) Tottenham 3-1

Karius - Robertson, Rugani, Matip 1, Clyne - Henderson, Lallana (Woodburn), Can - Coutinho (Oxlade-Chamberlain), Salah (Firmino) - Ings 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Derby Anglii... Brodaty Polak podchodził do niego z optymizmem. Z Tottenhamem zespół udowodnił, że wraca na dawne tory. Martwił jedynie brak pauzującego za czerwoną kartkę Wijnalduma i kontuzjowanego Coutinho... Szczególnie Holender był bolesną wyrwą, gdyż Lallana, jego zmiennik, na razie nie potrafił dojść do dawnej formy. W meczu z United zresztą potwierdził tę opinię (ocena 6.6, doskonale bezbarwny). Tym niemniej LFC podjęło wyrównaną walkę z drużyną Mourinho. Dokładnie takie samo posiadanie piłki, jeden więcej oddany strzał na bramkę... Poza Valencią zresztą nikt nie potrafił się u gospodarzy wyróżnić. A w 85 minucie Mancs dali Stróżynie to:

J1eFE0a.jpg?1

Było dobrze.

 

10 III 2018, Old Trafford

(1) Manchester United - (3) Liverpool 0-1

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Clyne - Henderson, Lallana (Can), Milner - Oxlade-Chamberlain (Mane), SalahIngs (Firmino 1)

 

A potem było źle.

Rewanż z Atletico długo układał się dobrze. Wyrównana gra, akcje z obu stron... Co prawda już w 7 minucie z murawy zniesiono Oxa, ale Mane godnie go zastępował. Problem w tym, że z siedmiu strzałów LFC (Atletico miało osiem) celny był tylko jeden... Gdy zaś w 64 minucie Nicolas Blandi strzelił bramkę dla gospodarzy, liverpoodlians postawili wszystko na jedną kartę. I Blandi strzelił im jeszcze dwie bramki.

Goodbye, Champions League.

 

14 III 2018, Metropolitano de Madrid

Atletico Madryt - Liverpool 3-0

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Clyne - Oxlade-Chamberlain (Mane), Henderson, Milner - Lallana, Salah (Wijnaldum) - Ings (Firmino)

 

Ta porażka nie złamała Stróżyny, ale następny mecz prawie to zrobił. To była szósta runda Pucharu Anglii i zawsze niewygodny Stoke. Dopiero dogrywka przyniosła dwie bramki kapitana Czerwonych, dogrywka poprzedzona 16 niecelnymi strzałami w czasie zasadniczym. Marcin zaczął zastanawiać się, czy faktycznie przyjście do LFC było dobrym wyborem.

Potem przyszła tygodniówka i przestał się zastanawiać.


17 III 2018, bet365 Stadium

Stoke - Liverpool 0-2

Karius - Robertson (Gomez), Rugani, de Ligt, Alexander-Arnold - Henderson 2, Lallana (Can), Milner - Salah (Mane), Firmino - Ings

 

Cóż, a dwa tygodnie później skończyły się dla Liverpoolu marzenia o mistrzostwie. To jeszcze nie Ten Sezon.

 

31 III 2018, Stamford Bridge

(2) Chelsea - (3) Liverpool 4-1

Karius - Moreno, Rugani, de Ligt, Alexander-Arnold - HendersonLallanaMilner - Coutinho (Mane), Salah - Ings (Firmino (Wijnaldum))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wyprzedzony przez Arsenal Liverpool był żądny rewanżu za klęskę na Stamford. Ofiarą tej żądzy padło nieźle radzące sobie Bournemouth, które kompletnie nie potrafiło poradzić sobie z falowymi atakami The Reds. Poważnie wyglądająca kontuzja Salaha trochę mąciła ten obraz, ale powrót na 3 miejsce był faktem. Co więcej, losowanie półfinałów Pucharu Anglii wyznaczyło LFC za rywala Middlesbrough, co powszechnie uznano w czerwonej części miasta za dobry omen. Może jednak będzie jakieś trofeum w tym roku!

 

4 IV 2018, Anfield

(4) Liverpool - (9) Bournemouth 3-0

Karius - Robertson (Moreno), Rugani, Matip, Clyne - Wijnaldum, Lallana, Milner 2 - Coutinho (Can), Salah (Mane) - Ings 1

 

Trzy dni później niebo długo płakało nad zupełnie inną grą The Reds. Dużo niecelnych podań, zbytnia raptowność w podejmowaniu decyzji pod bramką, po raz kolejny rozczarowujący Mane... Remis z Newcastle (sensacją sezonu, ale to jednak Newcastle...) był przyjęty w Liverpoolu jak porażka... i trudno się temu dziwić.

 

7 IV 2018, Anfield

(3) Liverpool - (6) Newcastle 0-0

Karius - Robertson, de Ligt, Matip (Rugani), Clyne - Wijnaldum, Lallana (Can), Milner - Coutinho, Oxlade-Chamberlain - Mane (Ings)

 

Tydzień później LFC wygrał, ale męczarnie były podobne. Wyraźnie widać było, że drużyna Stróżyny łapie zadyszkę po intensywnym sezonie. Klasą samą dla siebie znowu był Wijnaldum, który w ogóle wyrastał na jednego z najlepszych zawodników z Anfield w tym sezonie. Niestety, inni nie do końca się dopasowali: katastrofalna bra Cou i Oxa, bezbarwny znowu Ings kompletnie odcięty od podań, Robertson pozbawiony wielkiej formy z poprzedniego półrocza...

 

14 IV 2018, The Hawthorns

(19) West Brom - (3) Liverpool 0-1

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Clyne - Henderson, Wijnaldum 1, Milner - Coutinho (Lallana), Oxlade-Chamberlain (Mane) - Ings

 

Mecz z Watford wyglądał tylko o tyle inaczej... że tym razem beznadziejnie zagrali wszyscy poza Coutinho. WSZYSCY. 

Wszyscy.

 

18 IV 2018, Anfield

(3) Liverpool - (11) Watford 1-1

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Clyne (Alexander-Arnold) - Henderson, Wijnaldum (Lallana), Milner - Coutinho 1, Mane (Oxlade-Chamberlain) - Ings

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Chyba już końcówka sezonu? Będzie LM?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

 

2 minuty temu, z0nk napisał:

Chyba już końcówka sezonu? Będzie LM?

 

Najgorzej będę czwarty (jeśli mnie Arsenal dopadnie), więc będzie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie no 4. lokatę to Ty zostaw specjaliście od niej ;) chcemy mistrza! albo chociaż wice! I pucharu! Iiiii darmowych biletów!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

- Samuelu?

Melchizedek był zmęczony. Od kilku tygodni prowadził wojnę podjazdową na ulicach Liverpoolu. Od kilku tygodni zadawał cios, znikał i znowu zadawał cios. Z coraz większym obrzydzeniem do samego siebie, ale robił to. Potestaci Sarasaela mówili mu, by ewakuował to miasto, ale on czekał już jedynie na podróż do Otchłani. W możliwie jak najszerszym towarzystwie.

Blondynka w krzykliwym makijażu weszła do korytarza nie zamykając za sobą drzwi. Samuel.

- Archaniele - powiedziała blondynka i z szacunkiem skłoniła głowę. - Przyprowadziłem gościa.

Melchizedek niedbałym ruchem chwycił swój miecz i wstał.

- Gościa. A ja taki nieprzygotowany.

Przyodziany w łańcuchy i płomienie gość wszedł i uśmiechnął się lekko na widok niebiańskiej głowni. Archanioł Sarasaela wstrzymał oddech, gdyż ta istota ponoć nie uśmiechała się nigdy.

- Nie przychodzę po ciebie, Melchizedeku - szepnął nowo przybyły potestat szeptem wypełnionym gromem. - Przychodzę po Tassona. Pójdziemy razem?

 

Półfinał FA Cup, Wembley, celebra. W zespole LFC delikatna nerwowość: Rugani nie może zagrać, a Ings jest wykończony intensywnością poprzednich spotkań. Zamiast Ruganiego wystąpił młodziutki de Ligt, natomiast ze zmiennikiem Ingsa był nieco większy kłopot. Ostatecznie Stróżyna wygrzebał z rezerw... Sturridga. I się nie pomylił. Stu  strzelił piękną bramkę w samej końcówce pierwszej połowy, wieńcząc dobrą grę całego zespołu. 

20 minut później znoszono go z boiska na noszach. I zaczęła się nerwówka.

Zespół grał brutalniej niż zazwyczaj, brak czerwonej kartki był dla Stróżyny sporym zaskoczeniem. Zaskoczeniem nie było wyrównanie. Co prawda Middlesbrough nie prezentowało w tym meczu niemal niczego, ale ostatnio w niczym to nie przeszkadzało bogom naginania statystyki. Regulaminowy czas się skończył i słaniające się na nogach widma zwane niegdyś piłkarzami musiały powalczyć w dogrywce. Ta wypełniona była niecelnymi podaniami i jednym rzutem karnym, który wysłał Liverpool wprost do finału Pucharu Anglii, gdzie już czekał na niego Tottenham.

 

21 IV 2018, Wembley

Liverpool - Middlesbrough 2-1

Karius - Robertsonde Ligt, Matip, Clyne - Henderson, Wijnaldum (Lallana), Milner (Can) - Coutinho (Mane), Oxlade-Chamberlain -  Sturridge 1 (Ings 1)

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Stało się to wieczorem, podczas powrotu z Anfield. Coraz częściej wykorzystywałem kupiony latem karnet by na trybunach zapomnieć o szaleństwie, które niczym nowotwór ogarniało ulice tego miasta. Drużyna mojego podopiecznego pokonała słabiutkie Crystal Palace w przedostatniej już kolejce ligi. Tym niemniej trzecie miejsce było wciąż zagrożone: Arsenal znajdował się zaledwie dwa punkty z za LFC. Mecz był kontrolowany przez gospodarzy, więc ostatni mecz z Leicester chyba nie przeszkodzi Liverpoolowi w osiągnięciu miejsca na podium...

 

5 V 2018, Anfield

(3) Liverpool - (19) Crystal Palace 2-0

Karius - Robertson, Rugani, Matip, Clyne - Henderson, Wijnaldum (Alexander-Arnold 1), Milner - Coutinho 1, Salah (Oxlade-Chamberlain) -  Ings (Mane)

 

- Paniczu, daj pensówkę.

Obróciłem się, czując szarpnięcie za kurtkę. 

Stał przede mną człowiek żywcem wyjęty z powieści Dickensa. Obszarpany, długi, rozpięty płaszcz zwężony w pasie spod którego wychodził niesamowicie brudny, szary surdut, spodnie w paski z ogromną dziurą na lewym kolanie i resztki niewysokiego, pogniecionego cylindra chroniącego go przed delikatną mżawką. Jakiś kij, którym się podpierał. No i smród, aczkolwiek on był akurat uniwersalny. Stłumiłem obrzydzenie, sięgnąłem do kieszeni i wygrzebałem z niej kilka monet.

- Cnotliwy z ciebie człek - powiedział żebrak i wyszczerzył się w uśmiechu. - Będę o tym pamiętał, paniczu.

Kiwnąłem głową i odwróciłem się. Wtedy usłyszałem od niego coś jeszcze.

- Nie ufajcie pomarańczowemu grzebieniowi. Nie ufajcie.

- O co ci...

Urwałem. Żebraka już nie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zrobiłem sobie małą celebrę.

Liverpool obronił trzecią pozycję w lidze, choć w naprawdę dramatycznych okolicznościach. Zaczęło się od bramki Vardy`ego w 26 sekundzie. Po samobójczej bramce Maguire`a Leicester odpowiedział dwoma trafieniami, a grający równolegle Arsenal objął prowadzenie z Burnley. Było dramatycznie. Przestawienie na ofensywną wersję taktyki przyniosło jednak zintensyfikowanie ataków LFC. W 41 minucie Coutinho strzelił bramkę kontaktową, a w 65 - wyrównującą. Dwie minuty później Grey znowu wyprowadził Leicester na prowadzenie... Ox znowu jednak doprowadził do remisu w 78 minucie, a w 85 Burnley wyrównało z Arsenalem (tym samym wysyłając do piekła Swansea).

Liverpool trzeci!

ovCJoBh.jpg?1

 

Wygrał bezkonkurencyjny Manchester United, którego bramkarz zaliczył 26 meczy bez straty bramki. Drugie miejsce Chelsea też wiązało się z indywidualnym wyczynem jednego z jej zawodników: Morata został królem strzelców z 29 trafieniami (najlepszy liverpoolczyk, Ings, miał 17 trafień). Z Championship do elity trafił Bristol City (!), Hull i (po barażach) Norwich.

Taak. Celebrowałem. Zaprosiłem do siebie Nefavara i Shulada, pierwszy raz od dłuższego czasu zapominając o horrorze za oknami.

Tyle, że ostatecznie Nefavar mi o nim przypomniał.

- Będzie spotkanie z czołówką Sarasaela. Tasso bierze między innymi mnie. Chciałbym, byście mnie ubezpieczali.

Przez chwilę zapadła cisza.

- Co za spotkanie - wykrztusiłem wreszcie.

- Kilku tutejszych archaniołów ma dość uporu Melchizedeka. Chcą negocjować przejście do naszych chórów. To będzie koniec. Tasso obiecał mi, że nie będzie nas już nigdzie ciągał.

- Koniec? A Melchizedek? - spytał sceptycznie Shulad. - To nie będzie żaden koniec.

- Może początek końca, nie bawmy się tu w scholastykę - zbył go Nefavar. - Po czymś takim ten punk nie będzie miał już niemal żadnych wpływów. A poza tym, warunkiem absolucji dla kapitulujących będzie wydanie lokalizacji nory, w której Melchizedek się zaszył. To już długo nie potrwa.

To już długo nie potrwa. Wystarczy zamordować jeszcze jednego archanioła. Jeszcze jedno boże dziecię.

- Pomożecie mi?

 

13 V 2018, King Power Stadium

(13) Leicester - (3) Liverpool 4-4

Karius - Robertson (Moreno), Rugani, Matip, Clyne - Henderson, Wijnaldum, Lallana (Woodburn) - Coutinho 2, Mane (Oxlade-Chamberlain 1) -  Salah

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wzmagał się wiatr znad Morza Irlandzkiego. Zbliżał się świt.

Kilkanaście godzin temu Liverpool zagrał swój ostatni mecz w sezonie. Mecz najważniejszy. Wembley było rozgrzane do czerwoności... albo do białości, przynajmniej w sektorach Spurs.

Tottenham w pewnym sensie grał finał FA Cup u siebie.

Teraz stoję tu i marznę, czekając na zakończenie tego homagium. 

Czterej archaniołowie Sarasaela korzyli się przed Tassonem. Sebastian, śniady brunet z krótko przystrzyżonymi, lśniącymi od jakiegoś lakieru włosami. Klęknął pierwszy. Przysięgę wypowiedział szybko, z kpiącym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Uranon, który obecnie przybrał kobiety w średnim wieku, której stalowoszare włosy spięte w gruby warkocz sięgały niemal ud. Uranol, wraz z którym piłem niegdyś w karczmach Antiochii, klęknął drugi. Wypowiedział przysięgę i od razu wstał, mrugając gwałtownie jakby oślepiony tym, co właśnie zrobił. Tis, zwalisty mężczyzna z tatuażami wychodzącymi mu na wielkie dłonie. Klęknął na jedno kolano i wymruczał coś, co tylko Tasso mógł usłyszeć.

Na Wembley po raz kolejny już w ostatnim czasie Liverpool stracił bramkę w pierwszej minucie meczu. Dele Alli wykorzystał katastrofalny błąd Robertsona i z najbliższej odległości pokonał Kariusa. Tottenham wyciągnął wnioski z ostatniej porażki. Atakował przede wszystkim na skrzydłach, wykorzystując fakt bardzo ofensywnego nastawienia bocznych obrońców LFC. I ci boczni obrońcy zupełnie sobie nie radzili (oceny 6.2 i 6.3 mówią same za siebie).

Ostatnim przybyłym archaniołem był Mitzrael. Stał obok jednego z kamiennych posągów, których tu, w Crosby Coastal Park stało mnóstwo. Jego pociągłą, indiańską twarz zniekształcał grymas smutku. Podszedł powoli do Tassona, który stał w asyście Nefavara z dłońmi opartymi o jelec wbitego w ziemię miecza.

Liverpool odgryzał się. Mecz był wyrównany. Ale... skuteczność jak zwykle ostatnio nie była mocną stroną ataku The Reds. 15 strzałów, tylko 3 celne... Tego meczu nie sposób było wygrać. Ostatnie możliwe trofeum zostało stracone.

Shulad szarpnął mnie delikatnie.

- Coś jest nie tak - szepnął.

Mitzrael składał swoją przysięgę. Wiatr się wzmagał. Z pobliskiego nasypu schodziły dwie ciemne sylwetki. Na głowie jednej z nich był irokez.

- Melchizedek! - krzyknąłem do Nefavara i Tassona.

Mitzrael zaatakował. To było tak nagłe, że Tasso nie zdążył zareagować. Ale Nefavar, ten brzuchaty latynoski macho zdążył. Rzucił się do przodu i zablokował cios napastnika.

Sekundę później potworny cios atakującego z boku Tisa pozbawił go prawej ręki.

Tasso przyprowadził ze sobą jeszcze trzech archaniołów pierwszego chóru, ten zdradliwy atak był szaleństwem. SZALEŃSTWEM! Chwyciłem za miecz i zaatakowałem Uranona, wsparty przez Shulada i jednego z przyjaznych wielkoskrzydłych. Cios, odskok, unik. Pozory stwarzane przez kobiecą formę wroga prawie mnie zgubiły. Srebrny miecz Uranona wydawał się tworzyć wokół niego srebrzystą sieć, morderczą pajęczynę.

Ale nawet Uranon nie był w stanie zatrzymać Tercjarza Azraela. Tasso pojawił się znikąd, jego ostrze wyskoczyło niczym atakująca kobra. Archanioł Sarasaela potknął się, zakrztusił się krwią i upadł. Podbiegłem ku leżącemu Nefavarowi.

Nie żył. Uranon nie żył. Tis nie żył. Mitzrael nie żył. Jeden z archaniołów Tassona nie żył. Drugi leżał na ziemi i charczał, choć nie byłem w stanie stwierdzić dlaczego. Sebastian wycofywał się ku zbliżającemu się niespiesznie Melchizedekowi. 

Wszystko w ciszy. Charkot archanioła również umilkł.

- Jak nazwiesz tę noc, Tassonie - spytał wreszcie drwiąco Melchizedek, gdy wszedł w krąg światła pobliskiej latarni. - Drugą Nocą Sprawiedliwego Gniewu? Trochę traci na wyrazie, prawda?

Tasso uśmiechnął się tym swoim przeklętym, aroganckim uśmiechem.

- Czuję się dotknięty, Melchizedeku. Tak chciałeś ze mną skończyć? Wiesz, kogo miewałem pod mieczem, panku?

- Och nie, to miało cię jedynie zmiękczyć, morderco.

Ten ktoś idący za Melchizedekiem...

Wiatr ucichł. 

Łańcuchy i płomienie.

- Af - wyszeptał z grozą Shulad.

Af.

Tasso ryknął nagle, porzucając swoją arogancką pozę i runął na potestata. Pobiegliśmy za nim, niezdolni do tak szybkiej szarży.

Łańcuchy oplatające Afa wystrzelił nagle i przebiły Tassona w kilkunastu miejscach. Tercjarz zajął się ogniem, nadal rycząc ze wściekłości... i bólu. Łańcuchy podniosły go wysoko nad głowę Anioła Gniewu. Spływająca krew kreśliła mu na twarzy skomplikowane wzory.

- Nie zadbałeś o swoje drzwi, Afie. To je miałeś wysmarować krwią, nie swoją twarz.

Nikt go nie zauważył. Po prostu pojawił się tuż obok triumfującego potestata. Mój żebrak spod Anfield.

Plecy eksplodowały mu nagle rosnącymi skrzydłami.

- TY!?!? - wykrzyczał w absolutnym zdumieniu Af.

- A juści, ja - odpowiedział spokojnie żebrak i wbił swoją laskę prosto w pierś potestata. Po czym zniknął.

Martwy Tasso runął z góry na równie martwego Afa.

Zaczęło padać.

 

19 V 2018, Wembley

Tottenham - Liverpool 2-0

Karius - Robertson (Moreno), Rugani, Matip, Clyne (Alexander-Arnold) - Henderson, Wijnaldum, Lallana (Mane) - Coutinho, Salah -  Ings

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×