Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY
Vami

[FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

Rekomendowane odpowiedzi

Libertariański manifest w karierach, hehe :D

Nawiasem mówiąc, u mnie selekcjonerem też jest Michniewicz :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 17.04.2018 o 21:45, Feanor napisał:

Libertariański manifest w karierach, hehe :D

Nawiasem mówiąc, u mnie selekcjonerem też jest Michniewicz :)

U mnie Michniewicz przegrał wyścig o kadrę z Głowackim, który w sumie nic nie osiągnął :P a wśród czołowych kandydatów Głowacki miał najwyższy kurs. Nigdy nie ogarnę tych wyborów w FMie ;D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Sitting on top of the world

 

Wykorzystując przerwę w rozgrywkach, pokonaliśmy w sparingu portugalskie Rio Ave 5:1 i pełni nadziei pojechaliśmy do Baerum stawić czoła liderom. Dobra forma młodego Brorvika, a także Zaroury`ego i Perminowa pozwoliła nam wygrać dwiema bramkami przejąć pałeczkę najlepszej drużyny w Norwegii. Siłą rozpędu pokonaliśmy Start w lidze oraz Kristiansund w pucharze, po czym doszło do meczu niecodziennego...

 

Love rollercoaster

 

Mecz z Aalesund miał wszystko, co powinien mieć najlepszy thriller: grad bramek, niespodziewane zwroty akcji, dwa rzuty karne, czerwoną kartkę, kontuzję podstawowego gracza i dwa gole w doliczonym czasie. Do przerwy prowadziliśmy 3:1 po golach Tagsetha z rzutu karnego oraz dwóch trafieniach Brorvika. Dla rywali trafił nasz obrońca - Bergum. Po przerwie Dor Elo sprokurował jedenastkę i Bellman trafił na 2:3. Dwie minuty później Kalsaas fauluje rywala przed polem karnym, dostaje czerwoną kartkę, a chwilę po tym zdarzeniu Olsen wyrównuje! Grając w dziesiątkę staraliśmy się nie tracić tempa, jednak Gomes dał prowadzenie rywalom! Rzuciliśmy wszystkie siły do ataku, jednak w 91. minucie znów Gomes zapisał się na listę strzelców. Honorowego gola strzelił Tom Brorvik, pokonując rywali w 95. minucie. 4:5 w Aalesund - początek serii klęsk...

 

Three is a magic number

 

Po drodze wygraliśmy zaległy mecz z Brann, jednak za chwilę miał nastąpić prawdziwy kataklizm. 1:4 z Lillestrom (!) wyeliminowało nas z krajowego pucharu, a do tego doprowadziło do całkowitego upadku morale. Przegraliśmy po kolei 0:2 z ostatnim w tabeli Tromso (!) oraz z walczącym o obronę tytułu Stromsgodset - 0:1. W tym momencie czołówka zacieśniła się niemiłosiernie, a nowym liderem została drużyna... Aalesund! Tak, tego samego, który sensacyjnie pokonał nas 5:4 kilka tygodni wcześniej.

 

Back in black

 

Potrzebowaliśmy solidnego kopa. Chciałem zorganizować spotkanie, natchnąć chłopaków nowym duchem, tymczasem drużyna uznała, iż nie ma żadnego powodu, by się spotykać. No nic... przyjechała Valerenga, przycisnęliśmy ich do ściany, ale piłka za nic w świecie nie chciała wpaść do bramki. Dopiero Riccardo Tonin w 78. minucie dał nam zwycięskiego gola. Wrzesień kończyliśmy domowym pojedynkiem z Arendal, które pogrążył były gracz tego klubu - nasz napastnik Tom Brorvik. Gola dołożył także Storflor.

 

Give me a playmaker or give me death

 

W międzyczasie odszedł z klubu obciążający budżet płacowy Luka Racić, a także wypożyczeni zostali dwaj zawodnicy rezerw. Niestety, straciliśmy też naszego najlepszego playmakera. Edvard Tagseth otrzymał ofertę z Betisu, na którą przystałem. Postanowiłem sobie, iż nie będę zatrzymywał graczy w drużynie, jeśli dostanę za nich satysfakcjonującą sumę. W przypadku Edvarda było to 1,1 mln euro. W tym sezonie Tagseth w 18 meczach dla Rosenborga zdobył... 11 bramek i 8 asyst. Bez niego straciliśmy dużo kreatywności, gdyż jedynym, który może go zastąpić, jest poczciwy Wenezuelczyk Ronaldo Lucena - zawodnik o znakomitym bilansie zera bramek i trzech asyst. Oby do wiosny...

 

HES5IhJ.jpg

 

Irish pride

 

Po remisie z Norwegią wylosowano grupy Ligi Narodów. Irlandia znajduje się w trzeciej lidze, a naszymi grupowymi rywalami zostały Rumunia, Czarnogóra oraz Macedonia. Pierwsze spotkanie rozgrywaliśmy w Skopje, gdzie długo utrzymywał się remis 1:1, jednak w doliczonym czasie Maguire i Kelly zdobyli gole i wywieźliśmy trzy punkty z bałkańskiego kotła. Rumunię podejmowaliśmy u siebie. Dokonałem kilku zmian, zdejmując tych, którzy zawiedli w Macedonii. Znów gola zdobył Kelly, a po jednym dołożyli też Graham oraz - niepasujący mi zupełnie do koncepcji - Patrick Bamford ze Swansea. Wysoki gracz, który nie umie ani dryblować, ani grać głową - za to jest całkiem szybki... Przed meczem w Podgoricy oraz rundą rewanżową sytuacja wygląda więc dobrze. Dwa zwycięstwa po 3:1, sześć punktów i wysokie morale. Irlandia idzie jak burza. Największy problem mam - a jakże inaczej - z rozgrywającym. Pomimo, iż Houhane zdobył gola z Norwegią, nie gra zbyt dobrze. Może znajdę jakiegoś innego playmakera... Drugim problemem naszej kadry jest jej wiek. W pierwszym składzie jedynie Liam Kelly, Jordan Graham i Declan Rice nie przekroczyli trzydziestki. Wśród zmienników także prym wiodą doświadczeni gracze. Za cztery lata nie będzie komu grać w tej reprezentacji...

 

JQrY2T4.jpg

 

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jedziemy po zioło złoto

 

Kalendarz się tak ułożył, że decydującą fazę sezonu zaczynaliśmy meczem z naszym rywalem - Molde. Te spotkania zawsze ekscytują kibiców, jednak w ów październikowy wieczór raczej przysypiali z nudów. Jedynego gola zdobył Tom Brorvik i to by było na tyle. Ważne, że złapaliśmy trzy punkty. Zostały dwa mecze u siebie i aż cztery wyjazdy - w tym do Lillestrom. Październik zamknęliśmy meczami z Sogndal i Ranheim, które nie sprawiły nam żadnego problemu. Co więcej, wyszliśmy na pozycję lidera! Przed decydującym pojedynkiem o mistrzostwo jeszcze pokonaliśmy Haugesund i mieliśmy trzy punkty przewagi.

 

Niemoc ataku

 

Spotkanie na Arasen Stadion przebiegało pod nasze dyktando. Nawet Lucena grał znakomicie, jednak brakowało najważniejszego: wykończenia akcji. Zaroury i Tonin mieli regres formy, podobnie jak wprowadzony z ławki Brorvik. Bezbramkowy remis dawał nam znakomity punkt wyjścia, bo dwa mecze i trzy punkty przewagi to niezła zaliczka. Niestety, na trzy minuty przed końcem Lillestrom zdobyło gola i trzeba było bardzo mocno się spiąć przed finałem Eliteserien...

 

Ciemna, listopadowa noc - grudniowa jutrzenka

 

W walce o tytuł po punktach liczył się bilans bramek, a następnie gole strzelone i dopiero stosunek bezpośredni. Ten zresztą też mieliśmy lepszy od Lillestrom. Konkluzja była prosta: wygrać z Sarpsborgiem i Odds, a nie będziemy musieli się oglądać na rywali. Tak też było. 2:0 na wyjeździe z Sarpsborgiem i 3:0 w kwitującym sezon pojedynku z Odds na Lerkendal dało nam upragniony czempionat. Mistrzostwo zdobyliśmy różnicą bramek - konkretnie sześciu. Tytuł wraca do Trondheim po dwóch latach!

 

98SGZ1d.jpg

UsiRLsh.jpg

 

Analiza indywidualna

 

Spośród graczy, którzy zostali w klubie, 25 zaliczyło występy w Eliteserien w minionym mistrzowskim sezonie.

 

Nasz bramkarz - Jari Weckstrom - najprawdopodobniej opuści klub i zmieni Rosenborg na lepszą drużynę. W odwodzie pozostają dwaj siedemnastolatkowie, jednak - mimo dużego talentu - to jeszcze nie ich czas.

 

Najlepszym stoperem był Vegard Bergum, który zadebiutował w reprezentacji Norwegii, a także zapracował sobie na transfer do Malmo, gdzie miał odejść po sezonie, ale odrzucił ofertę kontraktu. Na prawej stronie obrony dobrze spisywali się zarówno doświadczony Dor Elo, jak i młody Knut Finstad. Po lewej - prawonożny Emil Kalsaas wygrał zdecydowanie rywalizację z Pa Konate, którego będę chciał sprzedać. Wilhelm Alme solidnie wspierał Berguma, zaś troszkę gorzej spisywał się Zdenek Hubnik. Sprowadzony ze Stabaeku 19-letni Ole Kristian Magnussen zaliczył cztery bardzo dobre spotkania.

 

Pomocników chciałbym podzielić na dwie grupy: defensywnych i ofensywnych. Wśród tych pierwszych Hakon Perminow grał nieco gorzej niż wcześniej w Stabaeku, a także ustępował delikatnie kapitanowi - Teunowi Koopmeinersowi. Obaj jednak nie zaliczali się do czołowych zawodników Rosenborga. Słabo wypadł ich młody zmiennik - Ole Jorgen Kristiansen, któremu dziesięć meczów nie wystarczyło, aby zapisać się w pamięci kibiców czymkolwiek wartym uwagi.

 

Dużo lepiej radzili sobie skrzydłowi, gdyż rozgrywający z musu Ronaldo Lucena wyraźnie odstawał od Edvarda Tagsetha, który - niestety - opuścił drużynę. Anass Zaroury i Botond Kemenes grali właściwie po równo, jednak w ostatecznym rozrachunku to Belg wykręcił lepsze liczby, zdobywając 14 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej - przy 10 Węgra. Od tego, który z nich grał, zależała pozycja Riccardo Tonina. Nasz włoski supertalent zaczynał jako napastnik i zdobył w tym sezonie najwięcej goli - 21. Gdy na szpicy postawiłem Toma Brorvika, Tonin przeszedł na skrzydło. Gdy grał Zaroury - na prawe, a gdy Kemenes - na lewe. Wszędzie spisywał się znakomicie. Zmiennikami na skrzydłach byli Kasper Storflor, który zachwycał dryblingami, a także Dennis Johnsen, który przez większość sezonu leczył kontuzję. Młody Roar Sonander zaliczył dwie asysty, jednak obie, gdy grał za napastnikami. Fatalnie spisywali się Jo Frydberg oraz Gustav Wikheim. O ile ten pierwszy ma jeszcze nadzieję na rozwój, ten drugi nie rokuje w żaden sposób. Po jednym meczu zaliczyli jeszcze utalentowani napastnicy: Erik Myhren i Stale Storbaek, jednak przeszły one bez echa. Wracając do Tonina, pobił klubowy rekord bramek i został królem strzelców Eliteserien.

 

Cele kadrowe na przyszły sezon? Pozbyć się niekoniecznych obcokrajowców (Konate, Hubnik) oraz - być może - sprzedać Lucenę i Elo. Wickstrom zapewne sam zdecyduje się odejść. Już do klubu wrócili utalentowany Bułgar Stanisław Simeonow oraz napastnik Jorgen Lindberg, który po odejściu z FC Kopenhaga grał w naszych rezerwach z powodu braku możliwości rejestracji w Eliteserien. Duńczyk w 10 spotkaniach 12 razy trafiał do siatki w rozgrywkach czwartej ligi.

 

Nagrody indywidualne Eliteserien:

 

Artur Karpiński - trener roku
Ricardo Tonin - król strzelców, piłkarz roku, napastnik roku
Tom Brorvik - trzeci napastnik roku
Anass Zaroury - pomocnik roku
Dor Elo - obrońca roku
Emil Kalsaas - drugi obrońca roku
Jari Weckstrom - bramkarz roku

 

Nagrody indywidualne krajowe:

 

Artur Karpiński - trener roku (Polska)

Tom Brorvik - młody piłkarz roku według graczy (Norwegia)

 

 

Irlandia

 

Niestety, w Podgoricy przegraliśmy 1:2 po jedynej bramce Horgana, co stawiało nas w bardzo trudnej sytuacji przed meczami rewanżowymi. Podobnie jak w pierwszej rundzie, i tym razem pokonaliśmy Macedonię... dwoma golami w doliczonym czasie gry. Oj, chyba znienawidzą nas w Skopje. W Dublinie pokonaliśmy rywali 3:1, a hat-tricka ustrzelił Patrick Bamford. Chyba zacznie jednak pasować do taktyki...  Wyjazd do Rumunii miał odpowiedzieć na pytanie: kto awansuje do Ligi B? W piętnastej minucie meczu Declan Rice fauluje przeciwnika w polu karnym, a napastnik Bayernu - Florentin Coman - zamienia jedenastkę na gola. Do końca meczu atakujemy wszystkimi siłami, Rumunia się broni, Maguire i Bamford strzelają po trybunach. Przegrywamy. Aby awansować, potrzebowaliśmy cudu, jednak ten nie nadszedł. Rumuni pokonali Macedończyków i to oni weszli do Lig B. My - na deser - dostaliśmy Czarnogórę. Tę samą, z którą przegraliśmy w Podgoricy 1:2, przez co Rumunia miała łatwiejszą drogę do awansu. Na Aviva Stadium nie było litości. Maguire 3, Bamford 3, po jednej Brady, debiutant Fitzgerald i jeszcze samobój Pejovicia. Rozgromiliśmy Czarnogórę aż 9:0, co jednak nic nie zmieniło w tabeli...

 

wuypY0w.png

  • Lubię! 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kolekcja trofeów już całkiem pokaźna :) Jakie dalsze plany? Próbujesz z Rosenborgiem ugrać coś w Europie? W świecie futbolu Twoje nazwisko już coś chyba znaczy wiec pewnie wkrótce poszukasz czegoś w topowej lidze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@lad Już niedługo siędowiesz ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zmiana klimatu

 

Po zdobyciu mistrzostwa Norwegii przyszła pora na konkretne decyzje. Został mi jeszcze rok kontraktu, który mogłem wypełnić i postarać się np. wygrać krajowy puchar, by mieć oba norweskie trofea w gablotce. Chcąc jednak rozwijać swoją karierę za wszelką cenę, nie mogłem nie zerknąć na listę wakatów w europejskiej piłce. Zestawienie to prezentowało się całkiem ciekawie i po chwili zacząłem wysyłać swoje CV. Warunek był jeden - musi to być klub lepszy i bogatszy od Rosenborga oraz dać mi większą pensję (w Norwegii zarabiałem 313 tys. euro rocznie). Moje wici poleciały w następujące miejsca:

  • Toulouse
  • Rubin Kazań
  • Bologna
  • Standard Liege
  • Fiorentina

Z tej piątki tylko Francuzi stwierdzili, że już mają proces rekrutacyjny zakończony i że zgłosiłem się za późno. Pozostałe kluby miały jedną wspólną wadę: nikt nie chciał grać ofensywnie ani wychowywać juniorów. No cóż, zatrudniając mnie, będą musieli to przeżyć. Bologna stwierdziła, że woli jednak Rastellego, więc temat włoski upadł. Skoro drużyna ze strefy spadkowej mnie nie chciała, to pewnie i Fiorentina wybierze kogo innego. Rozmowa o pracę się odbyła, jednak nie czekałem na jej efekt, gdyż wcześniej otrzymałem dwie bardzo konkretne oferty.

 

W tym miejscu zatrzymam się z moją opowieścią. Jak myślicie - dokąd trafiłem?

  • Rubin Kazań - obecnie 8. miejsce w lidze rosyjskiej
  • Standard Liege - obecnie 7. miejsce w lidze belgijskiej

Na odpowiedzi czekam do jutra ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dobre kluby się zgłosiły. Powoli zaczniesz się dobijać bo Europejskiej czołówki!

 

IMO Rubin Kazań zaproponował znacznie wyższą pensję i z tego powodu zobaczymy Cię w Rosji :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pewnie, że Rubin. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Rubin bankowo. Jakiś tamtejszy oligarcha posmarował i drugie tyle obiecał pod stołem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Miałem czekać do jutra, ale jednak nie wytrzymałem ;)

Otóż, moi drodzy, NIE!

 

Ostatnie rozmowy

 

Rubin Kazań zaproponował mi pieniądze nawet niższe, niż Rosenborg, więc o żadnym kontrakcie nie było mowy. Belgowie z kolei o wiele lepiej podeszli do tematu, ostatecznie zgadzając się na zarobki rzędu 763 tysięcy euro. To ponad dwukrotnie więcej, niż kwota, jaka wpływała na moje konto w Trondheim.

 

System zrodzony w głowie wariata

 

Standard 29 grudnia 2024 roku zajmuje siódme miejsce w tabeli, tracąc do liderującego Club Brugge aż 23 punkty. Realnie patrząc, celujemy w prawo do gry w europejskich pucharach. Droga do tych w Belgii jest niezwykle zawiła... Po zasadniczym sezonie, liczącym 30 spotkań, liga dzieli się na sześciozespołową grupę mistrzowską oraz dwie sześciozespołowe grupy walczące o... europejskie puchary. Automatycznie spada jedynie szesnasty zespół. Ale zaraz... To łącznie daje 19 drużyn, a w lidze jest przecież 16! Nic trudnego dla Belgów! Otóż o europuchary grają także... trzy drużyny z drugiej ligi. Żeby było ciekawiej - te z miejsc 2., 3. i 4.! Mistrz musi zadowolić się nagrodą w postaci awansu. Następnie zwycięzcy obu grup barażowych grają jeszcze drugi baraż o awans do finału, gdzie czeka ich piąty zespół grupy mistrzowskiej. A szósty? Cóż - musi obejść się smakiem - chyba, że wygra Puchar Belgii. Takie to wygibasy się dzieją w tym kraju.

 

Sztab i kadra

 

Drużyna nie miała zbyt wielu specjalistów w sztabie szkoleniowym, a część siedziała tu głównie za nazwisko. Postanowiłem zrobić czystkę i sprowadzić ludzi według mojego klucza. Merytokracja, nie nepotyzm! Następny do zaorania był skład piłkarzy. Na dzień dobry wystawiłem na listę transferową 18 zawodników, którzy nie pasują mi do koncepcji. Gramy po mojemu. Szybkie spojrzenie na zasady, żeby nie utknąć z hordą obcokrajowców na wysokich pensjach w rezerwach, jak w Rosenborgu. Kadra 25 graczy, minimum 8 Belgów, juniorów nie trzeba zgłaszać. Uff - nie tak źle. W Norwegii proporcje był odwrotne, a młodzieżowcy też zajmowali miejsce. Po pierwszym odsiewie pierwszy zespół Standardu wyglądał tak:

 

Bramkarze:

  • 1. Rui Oliveira (22, POR) - były reprezentant portugalskiej młodzieżówki, już piąty sezon na ławce Standardu
  • 16. Arnaud Bodart (26, BEL) - wychowanek, były reprezentant młodzieżówki, od lat pierwszy skład, jeden z trzech liderów szatni, nie do ruszenia

Zakupy: brak

 

Obrońcy:

  • 2. Antonio Candela (24, ITA) - bardzo szybki prawy obrońca o żelaznych płucach, robi wiatr, szkoda, że umiejętności ofensywne ma na poziomie trzeciej ligi
  • 3. Malte Amundsen (26, DEN, 5/0) - lewy obrońca reprezentacji Danii, szybki, wytrzymały, potrafiący znakomicie grać do przodu, idealny do mojej taktyki
  • 4. Sebastiaan Kieboom (20, NED) - wypożyczony z Feyenoordu reprezentant holenderskiej młodzieżówki, ma wszystko, by stać się solidnym stoperem, póki co rezerwowy
  • 5. Filip Benković (27, CRO, 4/0) - potężny stoper, doskonały w powietrzu, reprezentant Chorwacji, potrafi też zagrać dobre podanie, czyżby BPD?
  • 19. Mattia Bani (31, ITA) - drugi z liderów szatni, nominalnie prawy obrońca, jednak bardziej widzę go w środku, odbiór, ustawianie się, gra zespołowa - to jego atuty
  • 21. Luka Racić (25, DEN) - uśmiałem się, przecież to defensor, którego musiałem się pozbyć z Rosenborga, bo nie mogłem zarejestrować kolejnego obcokrajowca, silny i odważny
  • 23. Henrik Hovdevik (23, NOR, 9/0) - lewy obrońca reprezentacji Norwegii, silny, odważny i pracowity, jednak drewniany
  • 37. Milan Antić (21, BEL) - prawy obrońca serbskiego pochodzenia sprowadzony z Beerschot, szybki i sprytny, ale bez ciągu na bramkę

Zakupy: prawy obrońca w stylu Amundsena

 

Pomocnicy defensywni:

  • 12. Mimito Biai (27, GNB, 47/5) - od odbierania piłki woli podryblować albo zaskoczyć kreatywnym podaniem, zawodnik na pewno nie w stylu przecinaka
  • 13. Fredrik Oldrup Jensen (31, NOR, 3/0) - najstarszy zawodnik pierwszej druzyny, nie imponuje szybkością, jednak ma klasę, opanowanie i wytrzymałość oraz nienaganną technikę i podanie, odbiór niezły
  • 17. Mathis Besnard (20, BEL) - wychowanek, reprezentant młodzieżówki, defensywny tylko nominalnie, superszybki, wytrzymały, obdarzony niesamowitą kreatywnością i podaniem
  • 18. Diego Pyck (22, BEL) - były reprezentant młodzieżówki, właściwie jedyny pomocnik, którego atutem jest odbiór piłki, przy czym nie traci na walorach szybkościowych, fizycznych i technicznych

Zakupy: w perspektywie Oldrupa Jensena zastąpi jakiś miejscowy Makelele

 

Pomocnicy ofensywni i skrzydłowi:

  • 7. Michel Simonis (16, BEL) - w wieku 15 lat zdobył 14 goli w drużynie rezerw i zadebiutował w Jupiler Pro League, atomowa szybkość, największy talent w klubie
  • 9. Anaxis Dinsifwa (23, BEL) - bardzo szybki drybler, potrafiący znaleźć się na dogodnej pozycji, w sumie napastnik, ale będzie operował pomiędzy liniami, wychowanek
  • 10. Alessio Zerbin (25, ITA) - trzeci i ostatni z liderów szatni, urodzony schodzący lewy napastnik, świetny drybling, błyskotliwość, szybkość, wytrzymałość, balans, opanowanie, oj będzie strzelał
  • 14. Hugo Bogaerts (20, BEL) -  reprezentant młodzieżówki, zrobi wszystko, byle nie kazać mu wracać pod własną bramkę, czeka na linii i dzida do przodu
  • 15. Frans Matagne (21, NED) - odpowiednik Bogaertsa na lewej flance, tylko minimalnie słabszy
  • 39. Necip Oztep (21, TUR) - wychowanek, reprezentant tureckiej młodzieżówki, robi dużo wiatru, jeden z najszybszych w drużynie

Zakupy: Nie ma potrzeby

 

Napastnicy:

  • 6. Nicola Dalmonte (27, ITA) - ktoś wmówił mu, że jest prawoskrzydłowym, mi wystarczyło jedno spojrzenie, by wiedzieć, iż będzie to mój wysunięty na szpicę napastnik
  • 11. Bismark Ngissah (26, GHA, 13/11) - zmiennik Dalmonte o podobnej charakterystyce, jednak z jedną wadą - nie potrafi się za bardzo znajdować na dogodnej pozycji

Zakupy: W ataku mogą grać też Dinsifwa i Zerbin, więc w razie czego będą jakieś roszady. Zakupów nie przewiduję, chyba, że ktoś odejdzie.

 

Debiut w dniu zatrudnienia

 

De facto pracę zacznę w styczniu, ale już 29. grudnia, w dniu, kiedy podpisałem kontrakt, przyszło mi poprowadzić Standard w wyjazdowej potyczce z Kortrijk. Rywal niezbyt wymagający, ale należy pamiętać, że zawodnicy mają nowe polecenia taktyczne, zupełnie nowy styl gry - no i grają na wyjeździe. Skład Standardu na to spotkanie był następujący: Bodart - Candela, Racić, Benković, Amundsen - Pyck, Besnard (k) - Simons, Dinsifwa, Zerbin - Dalmonte. Od początku przycisnęliśmy rywali do muru i ładowaliśmy strzał za strzałem. Tego nikt się nie spodziewał! Niestety, podczas tej kanonady nieco zapomnieliśmy o tyłach i jedyny celny strzał rywali zakotwiczył w bramce Bodarta. Przed końcem pierwszej połowy akcję lewym skrzydłem wykończył precyzyjnym muśnięciem stopą 16-letni Simonis. Po zmianie stron Candela wyjątkowo brutalnie sfaulował rywala i kończyliśmy mecz w dziesiątkę. Mimo to, wciąż atakowaliśmy, a Ngissah, wprowadzony z ławki za Dalmonte, który - niestety - doznał lekkiego urazu, popisał się dwoma fantastycznymi rajdami prawą stroną, które zakończył celnymi uderzeniami na bramkę. Wygrywamy w debiucie z Kortrijk 3:1 i jedziemy na dwutygodniowe wakacje. Czas przywitać Nowy Rok 2025! Co przyniesie? Oby grupę mistrzowską i walkę o puchary! Nie wspomniałem jeszcze, że styczeń zaczniemy od sparingu z Jagiellonią, a następnie podejmiemy wielkie KAA Gent w półfinale Pucharu Belgii. Do boju Standard!

  • Lubię! 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W kontrakcie nie było zapisu o konieczności wytatuowania sierpa i młota? ;) 

 

Próbuję sobie wyobrazić reakcję fanów Standardu na zatrudnienie managera z poglądami Vamiego i tym ich "red or dead" :keke: 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
16 godzin temu, Vami napisał:

System zrodzony w głowie wariata

 

Standard 29 grudnia 2024 roku zajmuje siódme miejsce w tabeli, tracąc do liderującego Club Brugge aż 23 punkty. Realnie patrząc, celujemy w prawo do gry w europejskich pucharach. Droga do tych w Belgii jest niezwykle zawiła... Po zasadniczym sezonie, liczącym 30 spotkań, liga dzieli się na sześciozespołową grupę mistrzowską oraz dwie sześciozespołowe grupy walczące o... europejskie puchary. Automatycznie spada jedynie szesnasty zespół. Ale zaraz... To łącznie daje 19 drużyn, a w lidze jest przecież 16! Nic trudnego dla Belgów! Otóż o europuchary grają także... trzy drużyny z drugiej ligi. Żeby było ciekawiej - te z miejsc 2., 3. i 4.! Mistrz musi zadowolić się nagrodą w postaci awansu. Następnie zwycięzcy obu grup barażowych grają jeszcze drugi baraż o awans do finału, gdzie czeka ich piąty zespół grupy mistrzowskiej. A szósty? Cóż - musi obejść się smakiem - chyba, że wygra Puchar Belgii. Takie to wygibasy się dzieją w tym kraju.

jajebie co to k... jest?!

 

Ja chcę przetłumaczenie! miejsca z grupy mistrzowskiej 1-4 grają w pucharach tak?

5 gra w finale barażu, gdzie trafia jeden ze zwycięzców pozostałych dwóch 6 zespołowych grup?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
jajebie co to k... jest?!
 
Ja chcę przetłumaczenie! miejsca z grupy mistrzowskiej 1-4 grają w pucharach tak?
5 gra w finale barażu, gdzie trafia jeden ze zwycięzców pozostałych dwóch 6 zespołowych grup?
Exactly

Wysłane z mojego VTR-L29 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Khem khem - Belgio nadchodzę! To jest tak pop... że aż piękne ;D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@z0nk

Nmlh8eP.png

Mniej więcej tak to wygląda :D

  • Zmieszany 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Po trzech minutach analizy uznałem, że podejdę do tej analizy jeszcze raz wieczorem. 

Kiedyś miałem tak z teorią superstrun. 

  • Lubię! 1
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Walcząc o miejsca 4-5 w drugiej lidze de facto walczysz o to, by móc awansować do europejskich pucharów albo... spaść do trzeciej ligi :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

System ciekawy i poje.. no wiadomo. Ta 2. liga... możesz odpalić w połowie sezonu dystansując wszystkich o kupę punktów, a i tak awans może pójść się j... bo przegrasz w barażu. Rozumiem, że baraż rozgrywany jest przed walką o puchary? Wszak uczestnik barażu może dalej być (a nawet powinien wręcz) w top4 ogólnej klasyfikacji.

 

No i najsmutniejsze to zająć w tej chorej lidze 6. miejsce w grupie mistrzowskiej (pomijam spadek).

 

Pytanie dodatkowe. Co jeżeli mistrz, albo ktokolwiek z tych co zapewnią sobie udział w LE zdobywa puchar Belgii? Kto gra w Europie za niego?

 

@Feanor to nieźle to tłumaczy.

W dniu 25.04.2018 o 16:38, Vami napisał:

System zrodzony w głowie wariata

 

Standard 29 grudnia 2024 roku zajmuje siódme miejsce w tabeli, tracąc do liderującego Club Brugge aż 23 punkty. Realnie patrząc, celujemy w prawo do gry w europejskich pucharach. Droga do tych w Belgii jest niezwykle zawiła... Po zasadniczym sezonie, liczącym 30 spotkań, liga dzieli się na sześciozespołową grupę mistrzowską oraz dwie sześciozespołowe grupy walczące o... europejskie puchary. Automatycznie spada jedynie szesnasty zespół. Ale zaraz... To łącznie daje 19 drużyn, a w lidze jest przecież 16! Nic trudnego dla Belgów! Otóż o europuchary grają także... trzy drużyny z drugiej ligi. Żeby było ciekawiej - te z miejsc 2., 3. i 4.! Mistrz musi zadowolić się nagrodą w postaci awansu. Następnie zwycięzcy obu grup barażowych grają jeszcze drugi baraż o awans do finału, gdzie czeka ich piąty zespół grupy mistrzowskiej. A szósty? Cóż - musi obejść się smakiem - chyba, że wygra Puchar Belgii. Takie to wygibasy się dzieją w tym kraju.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W sumie nie wiem kim w FM pograć po przerwie. Ta Belgia brzmi ciekawie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×