Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY
Vami

[FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

Rekomendowane odpowiedzi

O lidera przed przerwą zimową

 

Kolejne dwa mecze to nadal niesamowita forma Trecarichiego. Jednobramkowe zwycięstwo z Nykobing na wyjeździe zawdzięczamy bramce jego autorstwa, a w kolejnym spotkaniu - z czołowym zespołem Superligi - AaB - ogladaliśmy jeszcze dwie bramki naszego argentyńskiego skrzydłowego, dzięki czemu awansowaliśmy do ćwierćfinału Pucharu Danii. Niestety, Lucas się wypalił i w kolejnych spotkaniach nie grał już tak dobrze. O jego partnerze z prawej strony - Osamie Akharrazie - nikt już nie pamieta, gdyż ostatni dobry mecz zagrał chyba na początku sezonu. Po pucharowym zwycięstwie z Aalborgiem jechaliśmy na pierwszy listopadowy wyjazd do Fremad Amager. Powinniśmy byli ten mecz wygrać, jednak Eggert Jonsson nie strzelił karnego i skończyło się na 1:1. Z Helsingorem świetnie zagrał Andreas Holm, wyjątkowo występujący jako defensywny pomocnik, oraz Emil Nielsen. Przed kolejnym spotkaniem trzeba było zewrzeć siły, gdyż po kolei jechaliśmy do Silkeborga i Esbjergu. Zwycięstwo w tym meczu zapewnił nam... Eggert Jonsson z rzutu karnego - rekompensując zmarnowaną jedenastkę sprzed dwóch tygodni. Niestety, kolejnego urazu doznał Nielsen i wypadł na kilka tygodni. Gdyby tego było mało, straciliśmy najlepszego strzelca ligi tuż przed meczem wyjazdowym z Esbjergiem. Rywale zgubuli nieco formę, notując remis i porażkę, jednak w spotkaniu z Roskilde stawiali widoczny opór. Zaczęli wyśmienicie i wyszli na prowadzenie, jednak Maksim Gussev - do którego zdecydowanie należała końcówka jesieni - dał nam wyrównanie. Jakby kontuzji było mało, wypadł ze składu Jakub Słowik i w kończącym jesień meczu z ostatnim w tabeli Koge bronić musiał James Talbot. Debiut Irlandczyka nie należał do najbardziej udanych, gdyż już w osiemnastej minucie musiał wyciągać piłkę z siatki. Na szczęście doskonale zagrał wspomniany Gussev, a także Jonsson, Moreno i Sorensen, którzy dołożyli bramki. Prawdziwym bohaterem okazał się jednak Anthony Georgiou, który dyrygował poczynaniami całego zespołu i zaliczył dwie asysty. Renesans formy przeżył także Lucas Trecarichi, który - co prawda - nie zapisał się na listę strzelców ani asystentów, ale zagrał na bardzo wysokim poziomie. Najbliższy mecz dopiero za trzy miesiące, Esbjerg osiem punktów za nami, a wśród kibiców Roskilde rodzi się jedno pytanie: kiedy obudzi się Osama Akharraz?

 

YronwGh.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zimowe przetasowania i małe zatarcie

 

Przerwa zimowa to zawsze okazja na to, by - niestety - stracić formę. My dla odmiaany postanowiliśmy się niebagatelnie wzmocnić. Najpierw jednak napiszmy kto odszedł. Do szwedzkiego Siriusa przeniósł się Jaime Moreno. Transfer Nikaraguańczyka kosztował 130 tys. euro. Z pierwszego składu ubył nam Anthony Georgiou, ktory za 80 tys. zmienił klub na... Esbjerg! Jewgienij Łeszko wrócił na Białoruś - do Torpiedo Mińsk, zaś Simon Christoffersen tak bardzo chciał grać w pierwszym składzie, że trafił do Vensyssel. Oczywiście został natychmiast odesłany tamże do rezerw. O wiele ciekawiej prezentują się zakupy. Do linii defensywnej przybyło az trzech graczy: ponad dwumetrowy Kolumbijczyk Mikkel Qvist - na lewą stronę, były reprezentant Algierii - Mehdi Zaffane - na prawą, a także młody Sofus Koch Erichsen, by zabezpieczyć środek. W Roskilde zobaczyliśmy też Filippo Damiana z Chievo, ale przede wszystkim kibice przywitali gorąco dwóch napastników: prawoskrzydłowego Shawna Parkera, który zdobył nawet gola w Bundeslidze, a także młodego Tima Waterinka z Groningen, który miał zastąpić kontuzjowanego (znów!) Emila Nielsena. Sparingi zimowe pozostawialy wiele do życzenia, jak i początek ligowych zmagań. Z Avartą na wyjeździe zremisowaliśmy 2:2. Podobnie w Thisted nie potrafiliśmy zdobyć terenu i zadowoliliśmy się wynikiem remisowym. W międzyczasie wrócił Nielsen, jednak nie mógł złapać formy po przebytym urazie. Gdy przyjechała na nasz stadion Federicia, kibice przecierali oczy ze zdumienia, że po kilkunastu minutach nie tylko nie mamy pięciu goli na koncie, ale wręcz ani jednego! Musieliśmy naciskać aż do... siedemdziesiątej minuty (!), kiedy to własnego golkipera pokonał Hansen. Wprowadzony za słabo dysponowanego Trecarichiego Waternik dwukrotnie skierował piłkę do siatki i mogliśmy cieszyć się z okazałego zwycięstwa. W ten sposób kończymy drugą tercję na pozycji lidera i otrzymujemy prawie 400 tys. euro. Przed nami decydujące 11 spotkań. Ważna informacja - z Esbjergiem gramy u siebie.

 

Tabela:

JQ8Y6i1.jpg

 

Nowe twarze:

L7t2qf8.jpg

SjOzSf4.jpg

jrX0vzj.jpg

3x6yItq.jpg

MenvrG0.jpg

 

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Przedostatnia prosta

 

Ostatnio coraz częściej zdarza się nam remisować - często dość szczęśliwie - jednak wciąż utrzymujemy status niepokonanych. Najważniejszym spotkaniem trzeciej tercji sezonu będzie z pewnością pojedynek z Esbjergiem, który da nam zapewne odpowiedź na pytanie: czy awansujemy do Superligi bezpośrednio? Mecz ze Skive na wyjeździe nie należał do łatwych. Szybko straciliśmy gola i dopiero wracający po kontuzji Emil Nielsen wyrównał, dając nam punkt. Także z Nykobing - i to u siebie - męczyliśmy się niemiłosiernie. Znów znakomitą formą błyszczał Nielsen, jednak samobójcze trafienie Stenderupa oraz gol Joachima Wagnera (znowu! strzela nam za każdym razem!) wyrównały wynik meczu. Naprawdę gorąco zrobiło się w Roskilde, gdy na dziesięć minut przed końcem Stankow pokonał Słowika. Na szczęście Tim Waterink złapał w tym momencie znakomitą dyspozycję i dał nam remis. Przełom marca i kwietnia to ogólnie był ciężki okres, gdyż graliśmy co trzy dni, a apogeum tego maratonu stanowił pucharowy pojedynek z Midtjylland. Zanim jednak gościliśmy wiceliderów Superligi na naszym niepięknym stadioniku, przyjechał tu zespół Fremad Amager, który za sprawą duetu Waterink - Nielsen wrócił do domu bez punktów. Pojawienie się w drużynie Holendra zmusiło mnie do pewnych roszad. Nasz najlepszy strzelec - Emil Nielsen - przeszedł na lewe skrzydło, Waterink zaczął grać na środku ataku, zaś po prawej stronie został Shawn Parker. Zwróćcie uwagę, że praktycznie od pół roku nie napisałem nic na temat Osamy Akharraza. Tak się składa, że na tyle mu się przestało chcieć, że nawet, gdy dostawał szanse, marnował je koncertowo. Ostatecznie ma status mojego największego rywala w zakładce kontaktów osobistych menedżera. Przypomnę, że jest to król asyst z zeszłego sezonu... Trecarichi, lider asyst ligowych w tym cyklu rozgrywek, stracił także miejsce w drużynie, ale czasami wystawiam go na środku pomocy, obok Gusseva. Tak też zagrał w meczu, na który wszyscy czekali. Zdobył zresztą przeciw Midtjylland gola dającego Roskilde prowadzenie. Niestety, Alexander Sorloth bramką do szatni wyrównał, a na siedem minut przed końcem Wikheim dał zwycięstwo gościom. Walczyliśmy jednak jak równy z równym, a głównym winowajcą naszego braku awansu do półfinału był... Emil Nielsen, który zagrał chyba najgorszy mecz w tym sezonie. Mogliśmy to wygrać! Jak wsponiałem, życiową formę złapał Tim Waterink, co zaczął regularnie udowadniać w każdym kolejnym meczu. Najpierw zanotował hat-trick z Lyngby, potem kolejny z Silkeborgiem, a w meczach z Helsingorem i Esbjergiem zaliczył po jednym trafieniu. W każdym z tych spotkań strzelał także Nielsen - poza pojedynkiem z Lyngby, gdzie dzieła dopełnił Parker. Z Helsingorem o mało co nie przegraliśmy, bo już po dziesięciu minutach (!) było 2:0 dla gospodarzy. Postawiwszy wszystko na jedną kartę modliłem się o gole i te - w końcu - przyszły. 2:2 tuż przed wielkim meczem o wszystko... Gdy Esbjerg przyjechał na Roskilde Idraetspark, nadal nie mogłem skorzystać z kontuzjowanego Abdula Mumina (cały ten czas zastępował go przesunięty do tyłu Sorensen, dlatego miałem miejsce dla Trecarichiego w drugiej linii), a także naszego piwota Djimala Koukou. Tego z kolei zastąpił Filippo Damian i zaliczył dobry mecz. Ku mojemu zdziwieniu, Esbjerg na mecz o wszystko wyszedł skulony ze strachu. Defensywne 4-5-1 z samotnym Panico na środku ataku? W meczu, który musieli wygrać? No cóż... Waterink, Nielsen, a potem jeszcze raz Nielsen, tyle że Anyembe dotknął ostatni piłki i bramkę uznano za samobójczą, i było 3:0. Czysto, gładko, do widzenia. Mehdi Zeffane z Shawnem Parkerem zniszczyli prawą stroną rywali, a Nielsen z Waterinkiem tylko dobijali. Do końca sezonu pozostały cztery mecze, a my mamy dziewięć punktów przewagi. Cel? Awans bez porażki. Czas, start.

 

A3pwrr1.jpg

 

P.S. Nadal nie podpisałem kontraktu, który mi się kończy po tym sezonie (idzie oczywiście o pieniądze), za to poszedłem na kurs na licencję UEFA A, który potrwa 12 miesięcy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Klasyczny FM i o tym, jak nie zostałem trenerem Wisły Kraków

 

Ostatnie cztery kolejki miały być przypieczętowaniem tryumfalnego marszu przez drugoligowe pastwiska. Tak też było zarówno w meczach z Koge, jak i z Avartą oraz Thisted. W ostatniej kolejce stanęliśmy przed szansą ustanowienia dwóch rekordów: wygrania sezonu bez porażki oraz pobicia największej liczby punktów w rozgrywkach. Niestety, miał tu miejsce tzw. klasyczny FM. Mimo przewagi, przegraliśmy 0:1 z Fredericią i w ten sposób odnieśliśmy jedyną porażkę w sezonie. Niemniej jednak, Emil Nielsen został królem strzelców i asyst oraz MVP rozgrywek, a ja menedżerem roku. Dodatkowo kilku zawodników wybrano do drużyny marzeń. Byli to: kapitan Daniel Stenderup, lewy obrońca Anthony Georgiou (obecnie Esbjerg, ale pół sezonu u nas), rozgrywający Maksim Gussev, lewoskrzydłowy Lucas Trecarichi i... nie! Nie Emil Nielsen! Żeby było sprawiedliwie i po skandynawsku, najlepszy strzelec, asystent i laureat nagrody MVP... nie został uwzględniony w jedenastce sezonu. Miejsca w ataku przypadły Panico z Esbjergu oraz Austinowi z Avarty.

 

gRK1mFB.jpg

 

Jak wspominałem, kończył mi się kontrakt, więc ruszyłem na poszukiwanie pracy, sądząc, że misja Roskilde została zakończona sukcesem i czas ruszyć w drogę. Media spekulowały, iż wrócę do Polski i zostanę nowym trenerem Wisły lub Lecha - co by mi nawet pasowało. Na rozmowę o pracę zaprosiły mnie jeszcze Asteras Tripolis, Portland Timbers oraz Royal Antwerp. W odwodzie był też angielski Luton, lecz nie miałem zamiaru przenosić się do trzeciej ligi. Na obecnym kontrakcie zarabiałem 45 tysięcy euro rocznie. Krakowska Wisła zaoferowała 55.... Trzeba jednak zauważyć, że drużyna z Reymonta obecnie broniła się przed spadkiem, ma kolosalne długi i w niczym nie przypomina Białej Gwiazdy sprzed lat. Pozostałe kluby nie zaproponowały mi kontraktu, a na efekt rozmów z Antwerpią nie mogłem dłużej czekać, gdyż był już 29 czerwca. Nazajutrz miałbym o wiele gorszą pozycję negocjacyjną - jako bezrobotny. Ostatni raz do rozmów usiadł ze mną prezes Roskilde i zaproponował:

  • przejście klubu na zawodowstwo
  • rozbudowę obiektów treningowych
  • rozbudowę obiektów młodzieżowych
  • rozbudowę stadionu
  • 100% podwyżkę pensji

Nie dawałem za wygraną i jeszcze negocjowałem. Ostatecznie podpisałem nowy, dwuletni kontrakt z Roskilde, na mocy którego zarabiał będę 115 tys. euro rocznie. Mimo sowitej podwyżki, wciąż czyni mnie trzecim... najgorzej zarabiającym trenerem Superligi (ex aequo z dwoma innymi). Przeglądając listy płac, w oczy rzuciła mi się jedna niesamowita dysproporcja. Otóż Derk Droze, Amerykanin zatrudniony przez AGF, poprzednio trenujący Vejle, zarabia tam... 538 tysięcy euro - więcej niż jakikolwiek trener ligowy. Jest też lepiej opłacany niż jakikolwiek piłkarz, którego trenuje. W tym akurat jesteśmy zresztą podobni. W całej lidze - poza zawodnikami FC Kopenhaga oraz Johanem Larssonem z Brondby - nikt nie zarabia tyle, co Droze!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kto wywalczył awans?

 

Bramkarze:

 

Jakub Słowik (28; POL (1 U21); 30/-27/13/6,83)
Daniel Tangvig (18; DEN; 2/-1/1/6,80)
Nicolai Vistisen (20; DEN; 2/-1/1/6,90)
*James Talbot (23; IRL; 1/-1/0/7,00)

 

Mlodzi Tangvig i Vistisen grali poprawnie, gdy nie mógł bronić Słowik, natomiast Kuba nie jest golkiperem na miarę Superligi. Dobrze by było zastąpić go kimś lepszym. Na plus na pewno można zaliczyć zgranie Słowika z drużyną. James Talbot po odejściu do Nottingham Forest wywalczył tam miejsce w pierwszym składzie i awansował z tym klubem do Championship.

 

Prawi obrońcy:

 

Mehdi Zeffane (28; ALG (12/0); 13/0/3/7,21)
Eggert Jonsson (31; ICE (20/0); 27/3/0/6,97)
*Jewgienij Łeszko (24; BLR (9 U21); 4/0/0/6,50)

 

Jonsson był dość pewnym punktem drużyny, natomiast okazja ściągnięcia reprezentanta Algierii, grającego w Ligue 1, była zbyt duża, bym zapewnił Islandczyka o jego niezbędności. Mehdi jest piłkarzem na wskroś innym od Eggerta - bardziej ofensywnym, szalonym, brnącym do przodu. Świetnie wpasował się do naszej jedenastki.


Stoperzy:

 

Daniel Stenderup (31; DEN (1 U21); 33/3/1/7,02) - kapitan
Abdul Mumin (22; GHA (4 U20); 24/0/1/7,09)
Andreas Holm (31; DEN; 10/1/0/6,91)
Sofus Koch Erichsen (19; DEN; 3/0/0/6,80)
*Simon Christoffersen (21; DEN; 4/0/0/6,65)

 

Szczerze mówiąc, poza kapitanem Stenderupem i rosłym Muminem - bieda. Andreas Holm, obrońca po trzydziestce na amatorskim kontrakcie, zaliczył dziesięć meczów i - co ciekawe - grał całkiem dobrze - pomimo, że za darmo. Młody wychowanek Christoffersen zapragnął pierwszego składu, więc odszedł do Vendsyssel, natomiast sprowadzony zań Erichsen zaliczył trzy spotkania, w których ani nic nie zepsuł, ani nie zaprezentował żadnego kunsztu. Na pewno pozycja do wzocnienia.


Lewi obrońcy:

 

Mikkel Qvist (27; COL; 13/0/0/6,99)
Kenyi Adachi (27; JPN (1/0); 5/0/0/6,74)
Trevor Elhi (27; EST (7/0); 5/0/0/6,88)
*Anthony Georgiou (23; CYP (2/0); 16/0/3/7,21)

 

Kłopoty bogactwa. Georgiou po odejściu do Esbjergu nieco spuścił z tonu, ale wyrobił sobie taką markę u nas, że i tak trafił do ligowej jedenastki sezonu. Amator Elhi dawał niezłe zmiany, a dwumetrowy Mikkel Qvist zaliczył poprawną rundę wiosenną. Adachi wystawiony jest na sprzedaż, gdyż chce grać w pierwszym składzie, a nie mogę mu tego zapewnić.


Defensywni pomocnicy:

 

Djiman Koukou (29; BEN (49/3); 22/3/2/7,20)
Robert Larsen (25; DEN; 8/0/1/6,96)
Robert Kakeeto (25; UGA (7/0); 11/0/0/6,62)

 

Wychowanek Larsen i wypożyczony Kakeeto wyglądali całkiem blado przy prawdziwym cesarzu środka pola - łączącym obronę i pomoc Djimanie Koukou - kapitanie reprezentacji Beninu. Zawodnik z Afryki wprowadzał spokój, pewność i stałość gry. Nie miewał strat ani niecelnych podań. Cichy bohater.


Środkowi pomocnicy:

 

Maksim Gussev (25; EST (22/5); 30/8/10/7,67)
Asger Bust Sorensen (23; DEN; 33/3/7/7,11)
Mathias Gehrt (28; DEN (5 U21); 15/1/1/6,68)
Filippo Damian (24; ITA; 8/0/0/6,72)
Andrea Volpatto (19; ITA; 2/0/0/6,70)

 

Sorensen to de facto pomocnik defensywny, lecz grający jako jeden z dwójki środkowych - stąd aż siedem asyst. Zaaklimatyzował się na tyle w Roskilde, że otrzymał kontrakt i nie gra już za darmo. Znakomicie partnerował mu Estończyk Gussev, który poczynił niesamowity postęp (w poprzednim sezonie 2 gole i 2 asysty). Zmiennicy? Po Damianie spodziewałem się nieco więcej, a Gehrt był cieniem siebie z poprzednich sezonów. Młody Volpatto może jeszcze coś osiągnie.

 

Prawoskrzydłowi:

 

Shawn Parker (27; GER (2 U21); 13/5/7/7,73)
Osama Akharraz (29; DEN; 24/5/4/7,12)
Mikkel Nohr Christensen (29; DEN; 16/2/1/6,75)

 

Smutno patrzy się, jak zasłużony dla klubu Christensen staje się za słaby nawet na to, by siedzieć na ławce. Jeszcze smutniej zaś obserwuje się Akharraza - króla asyst z zeszłego sezonu, rewelację rundy jesiennej, który na wiosnę przechodził obok każdego meczu, a osobiście uważa mnie za największego wroga. Na szczęście sprowadzony z Augsburga Parker sprawił, że o obu byłych liderach kibice szybko zapomnieli. To zupełnie inny poziom i jakość.

 

Lewoskrzydłowi:

 

Emil Nielsen (26; DEN; 27/20/14/7,72)
Lucas Trecarichi (29; ARG; 33/12/14/7,39)
Nathan Tormey (21; IRL (10 U21); 2/0/0/6,15)
Klaus Moesgaard (23; DEN; 1/0/0/-)

 

Klasyfikuję Nielsena jako skrzydłowego, gdyż po przyjściu Waterinka to właśnie tu grał najczęściej. Zdarzało się też, że Trecarichi wówczas przechodził na środek pomocy. Obaj panowie to arcymistrzowie w swoim fachu, co udowadnia dwucyfrowy wynik w bramkach i asystach obu z nich. Król strzelców i dwóch ex-aequo królów asyst. Czego chcieć więcej? Młody Tormey i wieczny rezerwowy Moesgaard raczej nie mają szans na grę.

 

Napastnicy:

 

Tim Waterink (23; NED; 13/14/2/7,68)
Antonio Fabozzi (20; ITA; 3/0/0/6,40)
Anders Iversen (20; DEN; 1/0/0/-)
*Jaime Moreno (25; NCA (16/9); 4/1/1/6,88)
*Hannes Anier (27; EST (25/8); 1/0/0/-)

 

Sprowadzenie Waterinka z Groningen okazało się strzałem w dziesiątkę. Gdyby grał dłużej niż pół roku, to on zostałby z pewnością królem strzelców. W wyniku znakomitej skuteczności Holendra, zmuszony byłem przestawić legendarnego Nielsena na skrzydło. Fabozzi po trzech miernych meczach odchodzi za darmo do... Romy, która widzi w nim talent. Iversen zaliczył kilka minut z musu. Na tej pozycji grać może też, poza Nielsenem, Shawn Parker, więc brak głębi jest pozorny.

 

Tak oto prezentują się wszyscy zawodnicy, którzy w sezonie 2019/20 wystąpili w tryumfalnym pochodzie do Superligi. Szukając pracy zaniedbałem okienko transferowe i sparingi, więc na dwadzieścia dni przed ligowym debiutem, dopiero zabieram się do pracy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Przygotowania przedsezonowe

 

Debiut z AGF, prowadzonym przez przepłaconego trenera, zbliżał się nieuchronnie, a na budowę drużyny miałem niecałe trzy tygodnie. Dlatego też nie było czasu na gruntowną przebudowę, a jedynie załatanie najbardziej newralgicznych punktów naszego ustawienia. Na początek przedłużyłem umowy z wszystkimi wartościowymi graczami, których kontrakty kończyły się po bieżącym sezonie. Pozostali zostali wystawieni na listę transferową, na wypożyczenie lub przesunięci do drużyny rezerw. Poza wspomnianym wcześniej juniorem Fabozzim (Roma), drużynę opuścili:

  • Nicklas Halse - były kapitan, poprzedni sezon na wypożyczeniu, sprzedany do Koge
  • Robert Larsen - wychowanek, ponad 100 meczów dla Roskilde, Superliga to poziom zbyt wysoki na jego umiejętności, sprzedany do belgijskiego Beerschot-Wilrijk
  • Kristian Lindberg - identyczna sytuacja jak Halse, niegdyś czołowy gracz, ostatnio na wypożyczeniu, także odszedł do Koge
  • Jakub Słowik - zdecydowałem, że Kuba nie nadaje się na poziom Superligi i sprzedałem go do Dalkurd, do Szwecji
  • Andrea Volpatto - młody talent ogrywać się ma w Vendsyssel
  • Ibrahima Diallo - niezwykle utalentowany prawoskrzydłowy szlify ma zbierać w AB
  • Nathan Torney - okazjonalnie grywający w Roskilde skrzydłowy więcej szans na grę będzie miał na wypożyczeniu do Vejle
  • Osama Akharraz - enfant terrible Roskilde dołączy do Larsena w Beerschot, niestety tylko na wypożyczeniu

Poza nimi wciąż szukam klubu dla Adachiego i zastanawiam się nad rolą Christensena w nadchodzących rozgrywkach

 

Barwy Roskilde od nowego sezonu przybiorą następujący nowi gracze:

 

  • Frederik Due - podstawowy golkiper Randers, z którym wywalczył trzecie miejsce w regularnym sezonie Superligi, duże wzmocnienie
  • Teit Jacobsen - prawoskrzydłowy, podstawowy gracz reprezentacji Wysp Owczych, ma być zmiennikiem Parkera
  • Jesper Christjansen - 32-letni pomocnik z 89 meczami w Superlidze na koncie, przekwalifikowany na stopera ma być partnerem Stenderupa
  • Kevin Conboy - jednokrotny reprezentant Danii, lewy lub środkowy obrońca, ogromne pierwszoligowe doświadczenie z Danii (Esbjerg, Randers) oraz Holandii (NEC, Utrecht), ma pełnić rolę odpowiedzialnego zmiennika
  • Jeppe Kjaer - tu należy się zatrzymać i pokłonić. Jeppe Kjaer to 35-letni napastnik, który dziesięć lat temu był dla Roskilde tym, kim obecnie jest Emil Nielsen. Kjaer został królem strzelców trzeciej ligi i wprowadził nasz klub na zaplecze, a następnie tamże strzelał jak najęty. Po spadku w 2012 roku odszedł do Koge, gdzie także strzelał na zawołanie. W Superlidze grywał w Lyngby oraz znajdował się w kadrze AGF. Dla Roskilde zdobył 74 gole w lidze. Oprócz opcji w ataku, będzie także szkolił naszą młodzież. Powrót legendy stał się faktem!

Rozegraliśmy pięć sparingów, każdy co trzy dni i... wygraliśmy wszystkie. Rywale nie byli wcale przypadkowi. Pokonaliśmy m.in. rezerwy Olympique Marsylia 3:0 czy... pierwszą drużynę wielkiego Panathinaikosu 4:2! Oprócz tego na polu hańby pozostawiliśmy Avartę, Norderstedt i - tradycyjnie - B 1903. Najlepszym zawodnikiem sparingów był zdecydowanie Shawn Parker, który nie tylko strzelał, ale także stwarzał mnóstwo sytuacji. Średnia 8,26 mówi sama za siebie.

 

Jedynym negatywnym aspektem przygotowań jest uraz Lucasa Trecarichiego, który wypadł z naderwanym mięśniem na 2 do 3 miesięcy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dawid przeciw Goliatom

 

Patrząc na budżet, skład i doświadczenie - każdy racjonalnie myślący dziennikarz powinien prognozować ostatnie miejsce naszej małej drużynki na koniec ligowego sezonu. Na szczęście jednak w futbolu jeszcze jest trochę romantyzmu i nawet w 2020 roku grupa niedawnych półamatorów (a przecież tacy Sorensen czy Ehli byli w 100% zawodnikami hobbystycznymi) może powalczyć z najlepszymi. Najlepszym na to dowodem była inauguracja sezonu z AGF Aarhus. Do 74. minuty nasi dzielni wojownicy prowadzili 1:0 po bramce Waterinka i dopiero szalony napór gości w końcówce sprawił, iż przegraliśmy 1:3. Za mocno się otworzyliśmy, zabrakło koncentracji i wyciągnęliśmy wnioski. Kolejny mecz - znów u siebie - tym razem z Midtjylland. Pamiętamy wszyscy zeszły sezon i pechowe 1:2 w Pucharze Danii. Tym razem również nie było lekko, ale nasi napastnicy grali jak w transie. Gussev, Waterink, Parker, Nielsen i... 5:3! Szliśmy wet za wet, ale niesamowita skuteczność pozwoliła cieszyć się Roskilde z tego historycznego wyniku. Dalej AaB - to samo, które wyeliminowaliśmy z pucharu dzięki znakomitemu meczowi Lucasa Trecarichiego. Tym razem Argentyńczyk zagrać nie mógł, jednak mamy przecież Waterinka. Gospodarze, a konkretnie Słowak Pavol Safranko, zdobyli szybko dwa gole, co ustawiło mecz. Waterink dał nam nadzieję, jednak druga połowa to skuteczna obrona wyniku przez Aalborg. 1:2 i słaby bilans 1-0-2 po trzech kolejkach, w tym dwóch rozegranych u siebie... Teraz czekały nas dwa wyjazdy. Z Nordsjaelland łatwo nie było. Słabo wypadli Christjansen i Zeffane, a zły dzień miał także duet naszych środkowych pomocników. Na dodatek Waterink doznał kontuzji i wypadł na kilka tygodni. Przypomniał o sobie natomiast Emil Nielsen i dwukrotnie pokonał golkipera gospodarzy. Wystarczyło to na remis. Trzy dni później odrabialiśmy zaległości w Kopenhadze, gdzie mierzyliśmy się z niegdysiejszym potentatem na duńskim rynku - Brondby. Dziś nadal drużyna ta jest jedną z najlepiej opłacanych w lidze i zawsze wymienia się ją w grupie faworytów do czołowych lokat. Tym razem jednak czas był na powiedzenie DOŚĆ! Emil Nielsen ponownie w roli głównej, a na dodatek niesamowicie piękny (uznany bramką kolejki) gol z dystansu młodziutkiego Jonathana Bredala z rezerw. Pokonujemy wielkie Brondby 3:0 na wyjeździe, jak jakiś Dawid, mierzący się kolejny raz z olbrzymim Goliatem, bez szans na cokolwiek. Cztery dni później, na wymęczeniu, graliśmy u siebie z ostatnim w tabeli Hobro. Ci to mają pecha... Jeszcze nawet punktu nie zdobyli. Na fali euforii po kopenhaskim łomocie przejechaliśmy się po biednych rywalach, a po dwie bramki zdobyli Parker i Kjaer, dla którego w końcu znalazłem pozycję na boisku. Wobec kontuzji Waterinka i przy wciąż trwającej rehabilitacji Trecarichiego, zmuszony byłem wstawić legendarnego weterana do składu, jednak Kjaer okazał się być już zbyt wolny, aby pełnić rolę wysuniętego napastnika. Odnalazł się na szczęście jako tzw. fałszywa dziewiątka. Ostatni mecz ligowy przed zakończeniem okna transferowego to wyjazd do Esbjergu, z którym rywalizowaliśmy do niedawna na drugim froncie. Rywale nie dokonali praktycznie żadnych transferów, a jedynym wzmocnieniem miał być Christian Enemark, 21-letni obrońca wypożyczony z Lazio. Póki co jednak nie zachwycał. Spotkanie miało w sobie wszystko, co potrzebne, by pozyskać serca kibiców. Prowadzenie dla Roskilde zdobył w doliczonym czasie pierwszej połowy Jeppe Kjaer, wykorzystując głową (ma 170 cm wzrostu) dośrodkowanie Nielsena. Taki wynik utrzymywał się do końca meczu, mimo że Esbjerg dwukrotnie trafiał w poprzeczkę. W 90. minucie skrzydłowego gospodarzy - Otiego - w polu karnym sfaulował Zeffane i sędzia podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Anthony Georgiou, nasz były gracz, który zamiast być mi wdzięcznym za wyciągnięcie doń ręki, uważa mnie obecnie za potwora. Strzelając w sam środek bramki zafundował sobie osobistą wendettę i wyrównanie stanu gry. Sędzia doliczył w tym momencie cztery minuty, a Roskilde rozpoczęło mecz od środka. Emil Nielsen pomknął lewą stroną, dośrodkował, a tam z prawej flanki wszedł Teit Jacobsen, który magicznym dotknięciem skierował piłkę do bramki. Wygrywamy 2:1 w szalonym meczu. Emil Nielsen znów jest wielki, a my lądujemy na czwartym miejscu Superligi!

 

cT2WfcJ.jpg

 

W ostatni dzień okna graliśmy jeszcze pucharowy mecz z amatorskim FB, który wygraliśmy rezerwowym składem zaledwie 1:0 po bramce Conboya z rzutu wolnego. Teraz 11 dni przerwy i wielki mecz z FC Kopenhaga na wyjeździe!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ostatnia jesień w Danii

 

Druga połowa pierwszej rundy i początek drugiej, który jeszcze miał miejsce jesienią, to symfonia pecha. W każdym praktycznie meczu mieliśmy sporą szansę na niespodziewane zwycięstwo i... prawie zawsze ją marnowaliśmy. 1:2 z Kopenhagą, 3:3 z Randers, 2:3 z SonderjyskE, 3:4 z AGF, 2:3 z OB... te mecze mogły się potoczyć różnie - broniliśmy się, kontrowaliśmy, ale zawsze to rywale wychodzili zwycięsko z tych potyczek. Słabo bronił Frederik Due - najsłabsze ogniwo zespołu. Także dwumetrowy Qvist na lewej obronie nie dawał rady. Do tego wszystkiego doszły kontuzje: jak nie Nielsena, to Parkera. Wygraliśmy z Vejle i z Brondby, przegraliśmy 0:3 z Viborgiem, a także listopadowe spotkania z Midtjylland i Nordsjaelland. Miejsca 3-9 były na tyle wyrównane, że praktycznie jeden mecz powodował, że awansowaliśmy do czołówki, a następny spychał nas na dno. Na szczęście ani przez moment nie byliśmy zagrożeni spadkiem. Misję debiutanckiego sezonu w Superlidze uznaję więc za udaną. Emil Nielsen, Tim Waterink, Lucas Trecarichi, Shawn Parker - ta czwórka udowodniła, że poradzi sobie w każdym zespole w tym kraju. Pojawiły się jednak, jak to pod koniec roku, propozycje zmiany środowiska. Najpierw Pogoń Szczecin - oni jednak wybrali Marcina Brosza, następnie daleki Meksyk, jednak tam także nie zdecydowano się na mnie. Ostatecznie 2 grudnia 2020 roku podpisałem kontrakt z legendarnym Maccabi Tel-Awiw, które w tym sezonie gra dużo poniżej oczekiwań. Żegnaj Danio, witaj Izraelu!

 

g090TxT.png

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pierwszy dzień - pierwszy mecz

 

Na dzień dobry nie wywarłem dobrego pierwszego wrażenia, gdyż na spotkaniu z drużyną stwierdziłem, że walczymy o Lige Europy. A co ma mówić trener zespołu będącego na siódmym miejscu?! Otóz - zdaniem moich nowych podopiecznych - ma twierdzić, iż zdobędziemy mistrzostwo. Wspaniale... Lubię ambitnych ludzi - gorzej, że teraz oni mają mnie za mało ambitnego, gdyż wykazałem się realizmem. W drużynie roi się od reprezentantów kraju, a także wychowanków. Jest też sporo szrotu, który mam zamiar wyautować z Maccabi w zimowym okienku transferowym. Są też prawdziwe perełki. W mojej dotychczasowej karierze żaden zawodnik nie miał odpowiednich atrybutów, by pełnić rolę trequartisty, mezzali czy carrilero - a tu proszę - całe mnóstwo. W ofensywie jesteśmy tytanami. Defensywa i bramkarze wołają o pomstę do nieba. Zimowe okienko - nadchodź...

Pierwszy mecz miałem zagrać już... pierwszego dnia pracy! A co tam - wrzućmy Polaczka na głęboką wodę. Na domiar złego padło na wyjazd. Aszdod to nasi sąsiedzi w tabeli, ale - w przeciwieństwie do kapryśnych gwiazdek ze stolicy - nie mają serii pięciu porażek z rzędu. Ustawiłem priorytety kadrowe i wyszło mi, że trzech podstawowych zawodników nie będzie mogło wystąpić. Są to były reprezentant Argentyny - Gino Peruzzi, a także najlepszy zawodnik klubu - 31-letni Ukrainiec Serhij Polityło oraz podstawowy prawoskrzydłowy - wychowanek i ponad dwudziestokrotny reprezentant Izraela - Dor Micha. Mimo to, udało się wygrać mój debiutancki mecz 1:0, po bramce rezerwowego Matana Hozeza w doliczonym czasie gry. Słabo zagrała cała lewa strona, ale do tego muszę się przyzwyczaić - mam jednego nominalnego lewego obrońcę. Zawodnicy muszą się jeszcze dostosować do taktyki, gdyż bardzo często tracili piłkę. Przesuwamy się na piąte miejsce. Jest progres.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ciekawy kierunek. Miałem w grupie LE Maccabi i zebrali srogie baty (z moim Unionem w dwumeczu 1:11), także mam nadzieję że Tobie pójdzie lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Ciekawy kierunek. Miałem w grupie LE Maccabi i zebrali srogie baty (z moim Unionem w dwumeczu 1:11), także mam nadzieję że Tobie pójdzie lepiej.
Przed nami mecz w Lidze Europy. Mój poprzednik zostawił bilans 0-0-5. O honor i jedyne punkty zagramy u siebie z Heerenveen.

Wysłane z mojego VTR-L29 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dania się wyczerpała? Mogłeś powalczyć o mistrzostwo po roku-dwóch :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@kolek23 rozwijam postać :)

 

Wspinaczka na szczyty

 

W grudniu graliśmy aż siedem spotkań, z czego aż... pięć u siebie! Oprócz wyjazdu do FC Aszdod, pojedynkowaliśmy się poza Tel-Awiwem jedynie w Netanii, z Hapoelem Ra`anana, z którym przegraliśmy 1:2. Na szczęście potrafiliśmy zadowolić kibiców na Bloomfield Stadium - i to nie z byle kim - bo z odwiecznym rywalem derbowym. Hapoel Tel Awiw otrzymał srogą lekcję pokory od trójki napastników: Atziliego, Hozeza i Cohena. W pokonanym polu pozostały także tak uznane firmy jak Beitar Jerozolima czy Maccabi Petach Tikwa. Skromne zwycięstwo odnieśliśmy także w pojedynku z jedną z najgorszych drużyn w lidze - Hapoelem Akka. Mało brakowało, a udałoby się naszym skromnym gościom zremisować, jednak rezerwowy napastnik Schoenfeld na dziesięć minut przed końcem zdobył zwycięskiego gola. Wróćmy jednak do meczu z Beitarem. Drugi mecz na ławce trenerskiej Maccabi, pierwszy przed domową publicznośćią, a tu po 33 minutach jest 0:2... Kibice gwiżdżą, każą mi w żołnierskich słowach wracać do Danii, czy skąd tam przybyłem. Po przerwie karta jednak się odwraca. Schoenfeld w 74. minucie strzela na 1:2, w 89. Hozez wyrównuje, a pięć minut po regulaminowym czasie gry Danino głową daje nam wiktorię. Warto odnotować także, że po raz pierwszy poprowadziłem zespół w europejskich pucharach. Przed pojedynkiem z Heerenveen Maccabi miało zero punktów i tyleż samo szans na awans. Postawiłem na twardą defensywę, jednak ostatecznie przegraliśmy 0:1. Szkoda, bo szansa nawet na zwycięstwo była, jednak fatalnie zagrali Atzili i Cohen. Rok 2020 kończymy na trzecim miejscu w tabeli, z trzema punktami straty do Maccabi Hajfa. Po 26. kolejce liga się podzieli na grupę mistrzowską i spadkową. Najlepszym graczem mojego początku kariery w Maccabi jest z pewnością Gino Peruzzi, prawy obrońca, który biega od linii do linii, dośrodkowuje, drybluje, broni - człowiek orkiestra. Poza nim oczywiście Yonatan Cohen - nasze żądło numer jeden. Bramkarzami rotuję niczym wirniki w śmigłowcach Pinocheta - ostatnio reprezentanta Izraela Harusha zastąpił golkiper młodzieżówki - Ohayon. Drużyna powoli się zgrywa ze sobą i nową taktyką, tworząc schematy współpracy. Jedyną zmianą w poleceniach zespołowych względem Roskilde jest zwiększenie pressingu. Co przyniesie rok 2021? Zobaczymy...

 

6Ia9Yco.jpg

 

NtzpWsv.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mamy lidera i go nie oddamy

 

Styczeń upłynął dość swobodnie, a jego najbardziej interesującym punktem było z pewnością zimowe okienko transferowe, w którym to pozyskaliśmy trzech obcokrajowców:

  • Alexa Munoza ze Steauy Bukareszt - obrońcę mogącego grać po lewej stronie i na środku
  • Grega Sorcana z ND Gorica - słoweńskiego bramkarza mającego stanowić konkurencję dla naszych izraelskich internacjonałów
  • Federico Carrizo - znakomitego argentyńskiego skrzydłowego z Rosario Central

W wyniku tego, musiałem pozbyć się kilku obcokrajowców z puli zarejestrowanych (limit wynosi sześciu). Mavis Tchibota odszedł do FC Arouca na wypożyczenie, Besart Abdurahimi zmienił klub na Vardar Skopje, a także Christopher Remmer do Montpellier.Z drużyny odszedł także trzeci bramkarz - Daniel Lifshitz - który bronić będzie barw FK Mińsk. Gdy pojawił się temat sprowadzenia 21-letniego serbskiego obrońcy Jovana Vlalukina z Partizana, musiałem wypożyczyć naszego świetnego pomocnika Cristiana Battocchio do Udinese. Tak to jest na tym niezbyt wolnym rynku...

 

Maccabi w styczniu nie miało sobie równych. Przejechaliśmy się po lidze jedną rękę trzymając w kieszeni. Na naszej drodze stawali przeróżni rywale, w tym tacy aspirujący do europejskich pucharów. Wygraliśmy jednak wszystkie spotkania, a Yonatan Cohen zdobył sześć ligowych goli. Dzięki temu wskoczyliśmy na pozycję lidera, której nie mamy zamiaru oddać do końca sezonu. Także w krajowym pucharze przeszliśmy dwie rundy i awansowaliśmy do ćwierćfinału, gdzie zmierzymy się z Maccabi Hajfa. Luty jednak to przede wszystkim ostateczne rozstrzygnięcia fazy zasadniczej. Czekają nas arcytrudne pojedynki wyjazdowe z Hapoelem Beer Szewa i Hapoelem Tel Awiw, a także domowe spotkanie z Maccabi Hajfa. Już w marcu czekają na nas Aszdod i Beitar Jerozolima. Będzie ciekawie!

 

Poza Cohenem, znakomicie w styczniu grał Gino Peruzzi, a także powracający po złamaniu nogi Dor Micha i - niespodziewanie - nasz stoper Hatem Abd Elhamed, dla którego szukałem cały miesiąc zastępcy... Mam teraz niemały ból głowy - Sorcan czy Ohayon? Abd Elhamed czy Vlakulin? Kłopoty bogactwa w tym Tel Awiwie!

 

a7C2cr7.jpg

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Maccabi czy Maccabi?

 

Luty zaczęliśmy od sparingu z egipskim Al-Ahly, w którym to znakomitą dyspozycję zaprezentował kupiony niedawno z Rosario Central Federico Carrizo. Niestety, wkrótce okaże się, iż argentyński skrzydłowy nie potrafi znieść słów krytyki i - podobnie jak Osama Akharraz w Roskilde - zaprzepaści swoje nieprzeciętne umiejętności w osobistej wendetcie. Końcówka sezonu zasadniczego nie należała do najbardziej udanych okresów gry moich podopiecznych. Z Bene Jehuda i Hapoelem Beer Szewa wygraliśmy skromnie - 1:0 - a bramki zdobyli wspomniany Carrizo oraz nasz supersnajper Cohen - z rzutu karnego. Również z jedenastu metrów Yonatan pokonał golkipera Maccabi Hajfa w ćwierćfinale Pucharu Izraela. Niestety, rywale znaleźli drogę do bramki Ohayona dwukrotnie. Rewanż zakończył się identycznym wynikiem i odpadliśmy z krajowego pucharu na etapie najlepszych ośmiu drużny. To moja osobista porażka. Na szczęście w lidze nadal utrzymujemy passę drużyny niepokonanej. Na Maccabi Hajfa zrewanżowaliśmy się w rozgrywkach ligowych, pokonując arcyrywali 3:1 po bramkach Cohena i Vlalukina. Z Hapoelem Tel Awiw, w wielkich derbach stolicy, padł remis 1:1, a jedynego gola zdobył znów Carrizo. Niestety, Cohen doznał kontuzji przed tym spotkaniem i wypadł na kilka tygodni, przez co nie wystąpił już do końca rundy zasadniczej. Najpierw zastępował go Schoenfeld, jednak wkrótce odchodzącego po sezonie Amerykanina zmienił wszechstronny Atzili i strzelił bramkę Aszdodowi. Niestety, rywale także potrafili zmieścić piłkę w siatce. Kolejny remis... Finał sezonu zasadniczego miał miejsce w świętym mieście Jerozolima. Beitar próbował nam jakoś przeszkodzić, jednak 16-letni izraelski wonderkid Erez Solomon oraz przypominający sobie od czasu do czasu fakt, iż rok temu był najlepszym piłkarzem w kraju, Dor Micha, pozwolili nam odnieść dwubramkową wiktorię. Ostatecznie zakończyliśmy zasadniczą część sezonu z siedmiopunktową przewagą nad Maccabi Hajfa. Nieźle, jak na drużynę, którą obejmowałem pół roku temu na siódmym miejscu, prawda? W decydującej fazie sezonu dwukrotnie zmierzymy się ze wspomnianym Maccabi, Hapoelem Beer Szewa, Hapoelem Aszkelon, Hapoelem Ironi Kirjat Szemona oraz Bene Jehuda Tel Awiw. Nasza wygrana w ostatniej kolejce z Beitarem spowodowała, iż drużyny z Jerozolimy zabraknie w decydującym etapie sezonu. Przed nami dziesięć meczów o wszystko. Podziału punktów nie ma, więc idziemy na całość. Tylko mistrzostwo!

 

JsiGjvN.png

hysBHWz.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Łatwo nie było...

 

Do fazy mistrzowskiej z udziałem sześciu najlepszych drużyn w Izraelu przystępowaliśmy z siedmiopunktową przewagą nad Maccabi Hajfa. Niestety, już na samym jej starcie dostaliśmy od tej drużyny potężną nauczkę - 0:2 na Bloomfield, przy 29 tysiącach kibiców... Pierwsza porażka Maccabi za mojej kadencji stała się faktem. Drużyna zaczęła grać nieco ospale i w kolejnym spotkaniu tylko zremisowaliśmy z Beer Szewą. Zwycięstwo u siebie z Aszkelonem nieco podbudowało morale, jednak po nim czekały nas aż trzy wyjazdy. Niestety, dwa z nich przypominały bicie głową w mur. 0:0 w Kirjat Szemonie i 1:1 z Bene Jehuda pozwoliły Maccabi Hajfa na wyprzedzenie nas o jeden punkt. Stało się tak... tuż przed meczem z naszymi rywalami! Psychiczna przewaga leżała po stronie gospodarzy. Niezbyt dobrze w obronie spisywał się Abd Elhamed, a Dor Micha był zupełnie niewidoczny. Nawet zwykle niezawodny kapitan Sheran Yeini ogrywany był jak dziecko. Świetnie bronił za to Grega Sorcan - w końcu pewnie strzegący bramki Maccabi. Bez zarzutu także spisywali się Argentyńczycy - Peruzzi i Carrizo, co w przypadku tego drugiego nie jest takie oczywiste. W końcu, przepięknym strzałem zza pola karnego, zwycięstwo dał nam weteran, rozgrywający Serhij Polityło. Pokonaliśmy 1:0 największego rywala, wyprzedzając go i zmieniając na pozycji lidera. Psychika grała teraz na naszą korzyść. Drużyna z Hajfy załamała się. Po tej porażce przegrali nie tylko z Bene Jehuda i Kirjat Szmoną, ale także nie potrafili przezwyciężyć Hapoelu Tel Awiw w finale krajowego pucharu. Serhij Polityło rozbił mentalnie Maccabi Hajfa. My, wzmocnieni doskonałym rezultatem, pokonaliśmy Beer Szewę i Aszkelon, a pierwsze skrzypce grała para Cohen - Carrizo. Myślałem, że zapewnimy sobie mistrzostwo w przedostatnim meczu z Kirjat Szmoną, jednak niespodziewanie padł w nim remis i musieliśmy czekać do ostatniej kolejki. Teoretycznie wszystko się mogło zdarzyć, wszak nasza porażka przy zwycięstwie Hajfy dawała mistrzostwo rywalom. Na szczęście znów na wysokości zadania stanał Carrizo, a także - sensacyjnie - Omer Atzili, który dotychczas raczej zbierał przeciętne noty. Tym razem reprezentant Izraela dwukrotnie pokonał bramkarza rywali, a czwarte trafienie dorzucił inny kadrowicz - Eyal Golasa. 4:2 dało nam mistrzostwo, a na dodatek Hajfa swój mecz przegrała. Po raz pierwszy w karierze odbieram złoty medal krajowego czempionatu. Wzruszyłem się. Wielkie Maccabi zagra w Lidze Mistrzów, Yonatan Cohen z 20 bramkami zostaje Królem Strzelców, Serhij Polityło z 8 asystami Królem Asyst, a oprócz nich jeszcze Gino Peruzzi plasuje się wśród czterech najlepiej ocenianych graczy ligi. W czołowej dwudziestce znalazło się jeszcze miejsce dla Dora Michy i Omera Atziliego. Federico Carrizo miał zbyt mało rozegranych meczów.

 

tqjJXHd.jpg

vaeWFZE.jpg

OhiVB7i.jpg

XViqdVH.jpg

bJxg8IH.jpg

6NyCtP3.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Brawo :)

 

Zostajesz w Izraelu i próbujesz się w LM czy zamykasz rozdział Maccabi i odchodzisz jako zwycięzca?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dzięki! Jestem tu dopiero niecały sezon. Mam trzyletni kontrakt. Przynajmniej na następny rok zostanę. Chyba, że dostanę propozycję z gatunku nie do odrzucenia. Sam jednak nie składam CV nigdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Gratulacje!

 

Co z tym Carrizo w końcu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@Pulek Dzięki! Ogarnął się, bo wiedział, że w wieku 30 lat los się do niego uśmiechnął i dał szansę gry w Wielkim Maccabi. Dalej nie lubi, jak go krytykuję po zawalonych meczach, ale przynajmniej nie rzuca fochów i nie chce odejść.

 

Europejskie przetarcie

 

Aby dobrze przygotować się do Ligi Mistrzów, trzeba było ciut popracować nad składem i jego przygotowaniem. Do drużyny wróciła masa wypożyczonych graczy, a dodatkowo sprowadziłem kilku ciekawych zawodników zarówno na przyszłość, jak i na teraz. Z pierwszego składu odszedł reprezentant Izraela, doświadczony bramkarz Ariel Harush, a także weteran Jahor Filipienka oraz rezerwowy obrońca Yarin Hasan. Niezgłoszonych obcokrajowców także zmusiłem do poszukiwań nowych klubów i w ten sposób pożegnaliśmy się z Marcelo (Baltika), Mavisem Tchibotą (Botew), Alexem Munozem (Gaziantep) oraz Cristianem Battocchio (Karademir Karabukspor). Największą jednak sensacją jest odejście króla strzelców, 24-letniego wychowanka, Yonatana Cohena. CSKA Moskwa zapłaciło za naszego supersnajpera 2,6 mln euro, ale kwota może w ciągu sezonu ulec podwojeniu.

Do drużyny przybyli:

  • Or Gozlan - 17-letni wonderkid z Hapoelu Ironi Kirjat-Szmona, do którego od razu został z powrotem wypożyczony
  • Guy Melamed - rezerwowy z Beer Szewy, ale przyzwoity ligowiec, ma być opcją w ataku, gdyby ktoś się połamał
  • Tom Ben-Zaken - czołowy boczny obrońca ligi, który wyrósł z Aszdodu, u nas oczywiście zmiennik Peruzziego
  • Tal Kahila - solidny defensor z Beitaru, prawie dwieście meczów w lidze, u nas rezerwowy
  • Raz Baruchan - gdy ktoś w wieku 19 lat ma już dwa mecze w dorosłej kadrze Izraela, warto zapłacić za niego 2,1 mln. euro
  • Sun Menachem - nigdy nie grał jakoś dobrze w tej lidze, ale ma potencjał i ja go wykorzystam, zmiennik na lewej obronie
  • Tal Ben-Haim - prawdziwa bomba, legenda reprezentacji Izraela, 31-letni skrzydłowy, którego wyjąłem ze Sparty Praga za okrągły milion euro

Przedstawmy jednak resztę składu, gdyż do tej pory nie było okazji.

 

Bramkarze:

20. Grega Sorcan (25, SLO 2 A, 12/-11)
44. Haviv Ohayon (22, ISR 27 U21, 42/-27)

 

Ohayon od lat uważany jest za jeden z największych talentów bramkarskich w kraju, jako nastolatek był nawet w kręgu zainteresowań klubów angielskich. Wysoki, dobrze zbudowany, pewny. Sorcan zaś póki co broni, bo mimo wszystko czysto bramkarskie i mentalne umiejętności ma wyższe.

 

Obrońcy:

4. Gino Peruzzi (29, ARG 5 A, 86/2)
10. Sun Menachem (27, ISR, 0/0)
13. Sean Goldberg (26, ISR 10 A, 85/1)
14. Omer Danino (26, ISR 7 A, 23/2)
16. Hatem Abd Elhamed (30, ISR 4 A, 32/1)
22. Jovan Vlalukin (22, SRB 21 U21/1, 16/1)
37. Tom Ben-Zaken (26, ISR, 0/0)
41. Tal Kahila (29, ISR 2 U21, 0/0)
53. Raz Baruchan (19, ISR 2 A, 0/0)

 

Gino jest absolutnym liderem i niepodważalnym ogniwem tej formacji, a wychowanek Goldberg nie jest jakiś znakomity, ale ma bardzo ważną pozycję w szatni i ciężko mi z niego zrezygnować nie powodując rewolucji. Kupieni przez Jordiego Cruijffa stoperzy - Danino i Elhamed - grali wymiennie, jednak to ten drugi zaliczył znakomitą końcówkę poprzedniego sezonu. Młody Vlalukin cały czas jest moim priorytetem na środku, mimo że niekoniecznie zawsze potwierdza swą przydatność. Reszta to nowe nabytki.

 

Pomocnicy defensywni

7. Serhij Polityło (32, UKR, 64/6)
17. Marwan Kabha (30, ISR 14 U21, 71/3)
21. Sheran Yeini (34, ISR 31 A, 381/16) - kapitan
42. Dor Peretz (26, ISR 17 A, 107/4)

 

Kapitan Yeini raczej pełnił będzie już tylko rolę maskotki, gdyż - nie da się ukryć - lata robią swoje. Polityło to najlepszy piłkarz ligi poprzedniego sezonu, a także król asyst. Jak wyleczy kontuzję, to być może przesunę go właśnie za dwójkę środkowych pomocników, robiąc miejsce jednemu z młodych. Póki co gra Kabha, który jest solidnym ligowcem. Peretz to wychowanek i reprezentant kraju, ale jakoś nie mam do niego przekonania.

 

Pomocnicy ofensywni

19. Omer Atzili (28, ISR 15 A/2, 82/19)
23. Eyal Golasa (29, ISR 11 A, 92/6)
25. Idan Machluf (19, ISR 1 A, 3/0)
35. Erez Solomon (17, ISR 1 U21, 14/1)
58. Gabi Kanikovsky (23, ISR 10 U21, 0/0)
59. Eden Kartsev (21, ISR 27 U21/8, 0/0)

 

Atzili to bardzo wszechstronny gracz, mogący pełnić każdą ofensywną rolę. W ostatnim sezonie zdobył aż 10 goli, a w drugiej połowie rozgrywek zadomowił się jako mezzala z prawej strony środka pola. Golasa to praktycznie klon Atziliego, ale nieco słabszy, więc pełni rolę zmiennika. Solomon to największy talent w całym Izraelu, już powołany do pierwszej reprezentacji (póki co bez meczu), więc będą z niego mieli pociechę kibice Maccabi. Właśnie podpisał pierwszy zawodowy kontrakt i szykuje się do podstawowej roli w tym sezonie. Machluf także ma ogromny potencjał i teraz, gdy wrócił z wypożyczenia, na pewno trochę pogra. Kanikovsky i Kartsev całe życie spędzili na wypożyczeniach, ale chyba w końcu dostaną kilka szans w lidze.

 

Skrzydłowi

6. Federico Carrizo (30, ARG, 18/6)
15. Dor Micha (29, ISR 25 A, 313/38)
24. Tal Ben-Haim (31, ISR 38 A/5, 119/36)

 

Oprócz nich oczywiście większość środkowych pomocników i napastników także może występować na skrzydłach, więc liczba trzech klasycznych skrzydłowych nie budzi mojej trwogi. Carrizo, nasz enfant terrible, mimo paru wpadek, zaliczył bardzo dobry sezon, jednak postanowiłem sprowadzić legendę klubu i reprezentacji - Ben-Haima - aby miał z kim konkurować. Micha to Micha, laureat nagrody dla Piłkarza Roku sprzed dwóch lat, wychowanek i arcyikona. Gdyby tylko omijały go kontuzje...

 

Napastnicy

33. Guy Melamed (28, ISR, 0/0)
43. Eylon Almog (22, ISR U19, 4/1)
54. Sahar Brami (20, ISR U19, 1/0)

 

Biednie, co? Otóż tylko na pozór. Brami w zeszłym sezonie na wypożyczeniu w Petach Tikwie zdobył 12 bramek, a rok wcześniej dołożył 11 dla Netanii. Mówimy cały czas o ekstraklasie. Almog z kolei dziesięciokrotnie pokonywał ligowych bramkarzy w barwach Aszdod. No i ten nieszczęsny Melamed, który przez trzy lata rozegrał... 17 spotkań w Beer Szewie, po czym w końcu trener na niego postawił, a ten zaliczył osiem trafień w lidze i zapracował na transfer do Maccabi.


***

 

Sparingi

 

Biorąc pod uwagę, że zaczynaliśmy naszą europejską przygodę już 7 lipca, na wejście w rytm meczowy czasu za bardzo nie było. Zdążyliśmy rozegrać trzy sparingi: z palestyńskim Al-Arabi, egipskim El Masry oraz cypryjskim Apollonem Limassol. Wygraliśmy wszystkie te spotkania i straciliśmy zaledwie jednego gola. Jako że zawodnicy byli jeszcze albo na wakacjach, albo na zgrupowaniach kadr, bywało, że bramki strzelali tak egzotyczni piłkarze Maccabi jak 15-letni Elior Ya`acov czy 19-letni Daniel Biton z drużyny rezerw. Pomiędzy europejskimi meczami jeszcze wpadł nam towarzyski pojedynek z Hapoelem Hajfa, którego nie mogłem odmówić z powodu zobowiązań transferowych. Nasi zawodnicy spisali się bardzo przyzwoicie i pokonaliśmy beniaminka Ligi Winner 5:1.

 

***

 

Europa, ach Europa...

 

W zeszłym sezonie Maccabi pokonało Valerengę, Legię oraz Videoton, przegrywając na ostatniej prostej z AEK Ateny. W grupie Ligi Europy podopieczni Jordiego Cruijffa nie zdobyli ani jednego punktu (w ostatnim meczu z Heerenveen drużynę prowadziłem już ja), a jednym z rywali tamże był Red Bull Salzburg. Tym razem pierwsza runda eliminacyjna do Ligi Mistrzów zestawiła nas z mistrzem Irlandii Północnej - Cliftonville. Na stadionie o pięknej nazwie Solitude ponad 2,5 tysiąca kibiców oglądało sromotną klęskę i upadek marzeń swych idoli. Sahar Brami, ten dzieciak, któremu na barki położyłem ciężar zastąpienia Yonatana Cohena na szpicy ataku, zdobył cztery gole, a piątego z rzutu karnego dorzucił Micha. Po takiej kompromitacji nie dziwne, iż na Bloomfield przybyło tylko... 32 kibiców Cliftonville! Tu zupełnie puściły moim chłopcom wodze fantazji. Solomon 3, Ben-Haim 3, Brami 2, a do tego jeszcze Kabha i Carrizo. 10:0. Dwucyfrówka na początek przygody z Ligą Mistrzów. Nieźle, prawda? Otóż nie bez powodu zacząłem ten wątek od zeszłorocznych reminiscencji. Pech chciał, że znów trafiliśmy na Salzburg - i to już w drugiej rundzie eliminacji. W Austrii słabo zagrał Ben-Haim, a w obronie zawiódł Elhamed. Przegraliśmy 1:2, a honorowego gola dla nas zdobył znów Brami. Rewanż to festiwal niecelnych strzałów. Bombardowaliśmy austriacką bramkę raz po raz, jednak piłka jak zaczarowana mijała słupki świątyni Cicana Stankovicia. W końcówce jeszcze Alan Franco dobił nas bramką i ostatecznie odpadliśmy przegrywając 1:3 w dwumeczu. Zostaje walka o awans do Ligi Europy. W trzeciej rundzie eliminacyjnej naszym rywalem będzie islandzki FH Hafnarfjordur.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×