Skocz do zawartości
Do końca roku można głosować na użytkowników, którzy powinni znaleźć się w XIV kadencji ModTeamu.
TEMAT WYBORCZY
Meler

Rugby

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 23.04.2018 o 09:07, Gabe napisał:

Zapowiadało się na totalną dominację Irlandii w Europie, bo po Grand Slamie w 6 Nations w półfinałach Champions cup grali zarówno Leinster jak i Munster, i możliwy byłby finał All-Ireland, ale Francuzi z Racing 92 u siebie postawili mocny opór i wygrali swój mecz (a Teddy Thomas miał hattrick już około 20 minuty, ale oddał w ostatniej chwili piłkę Machenaudowi), pomimo silnego pościgu. Nadal jest szansa na tryumf Irlandczyków z Leinster w finale, ale już bez totalnej dominacji. ;) 

 

Jeden finał jest - Leinster wygrało po nudnym spotkaniu z Racing 15-12. Przekładając to na terminologię judo, 0-5 do 0-4 (przyłożenia - kopniaki), czyli powrót do nudnych finałów bez większych emocji. Z ciekawych rzeczy to kontuzja Pata Lambiego w trzeciej minucie, i dwa celne kopniaki Isy Nacewy w końcówce, które dały mu czwarty puchar Europy w historii, tuż przed drugą emeryturą.  Aż się miło oglądało później skróty z Super Rugby, gdzie obrona nie istniała :keke: 

 

Do dominacji brakuje jeszcze Irlandczykom zwycięstwa w Pro14 - w finale na pewno będą, bo w półfinałach w jednej parze gra Leinster i Munster, ale będą musieli pokonać zwycięzcę drugiego spotkania: Glasgow (większość reprezentacji Szkocji) i Scarlets (pełnego Daviesów, Jonesów i Williamsów :keke: ). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 10.05.2018 o 10:47, Gabe napisał:

Frederic Michalak musi jeszcze przynajmniej o jeden mecz odłożyć sportową emeryturę. :D  Ogrywając w ostatniej kolejce lidera tabeli zapewnili sobie dalszą grę - w ćwierćfinałach jadą do Toulonu, co ma kilka smaczków: wspomniany Michalak, ale też Armitage, Pelissie, Gil, Bruni i jeszcze kilku mniej znanych przywędrowało z Toulon RC po czystkach w 2016. Co więcej, trener Lyonu, Pierre Mignoni jest rodowitym Toulończykiem, ale też i tam zaczynał i skończył karierę, a także był asystentem do 2015 roku.

 

Wyszły razem dwa mecze, bo: z Toulonem doszło do dogrywki - w 80 minucie było 16-16, w pierwszej połowie dogrywki 3 punkty kopnął Trinh-Duc, w drugiej odpowiedział trzema Mike Harris i... okazało się, że wg reguł awansuje Lyon, bo zdobyli w meczu więcej przyłożeń, dwa, a Toulon jedno :D W półfinale jednak Goliat Montpellier rozjechał Dawida 40-14 i to oni awansują do finału. Na zakończenie meczu Michalak pożegnał się w swoim stylu, czyli nie trafiając podwyższenia w 78 minucie :keke: 

 

W drugiej gałęzi playoff do finału dotarł klub z Castres - mistrz z 2013 i wicemistrz z 2014 miał później jeden gorszy sezon, gdzie prawie otarli się o spadek, żeby potem właściwie co sezon docierać do playoffów (a później z nich zaraz odpadać). Tym razem przeszli w drabince kolejno: Stade toulousain (pomimo czerwonej kartki w 60 minucie dla swojego południowoafrykańskiego hookera za bycie debilem), a później tegorocznego finalistę Champions Cup, Racing 92, właściwie stoickim spokojem i pewną stopą swojego argentyńskiego flyhalfa.

 

Tym sposobem mogę śmiało obejrzeć jedynie skrót przyszłego finału, bo jeśli mam kibicować klubowi, któremu przez masowy zaciąg południowoafrykańskiego trenera - w pierwszej drużynie jest 15 zawodników z południowej półkuli, w tym 11 Saffas - właściwie zabił ducha klubu, robiąc kolejne Galacticos :roll:, a klubem w którym gra Rory Kockott (większość dziewiątek jest denerwujących, ale ten wyjątkowo), to śmiało i pewnie wybiorę nic.

 

(Wyniki z pozostałych lig, czyli finał Premiership i finał PRO14 są jeszcze poza moją bańką informacyjną :keke: )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dooglądałem: w Premiership bez wielkiej historii - Exeter nie udało się zdobyć drugiego z rzędu trofeum, ale trzeci finał z rzędu to już można nazwać pewną erą. Thomas Waldrom, zwany Thomasem the Tank Engine stwierdził, że czas wracać do ojczyzny po ośmiu latach występów na wyspach. Wielkiej kariery już raczej w Nowej Zelandii nie zrobi, więc można powiedzieć, że to powolna emerytura.

 

Tymczasem finał TOP14 obejrzałem cały, i jak przymykałem oko na Kockotta (a było to ciężkie), to nawet się dało kibicować Castres :D Dawid zwyciężył Goliata, który praktycznie nie stawił się na boisko, albo chociaż zamienił się w Ronaldo z 1998. Urdapilleta znów kopał 100% (pięć penalties i dwa conversions), ziarnko do ziarnka i Castres powiększali przewagę, żeby w akcji tuż przed gwizdkiem na mi-temps wcisnąć essai. Później, w drugiej połowie Montpellier starali się gonić, ale presja ich trochę cisnęła za mocno - a to nie trafili penalty, a to pewne trzy punkty zamienili na lineout, który nic nie przyniósł - i tak po cichu Steve Mafi po maulu doprowadzonym pod pole punktowe dobił marzenia Montpellier o pierwszym tytule.

 

Oczywiście szkoda mi (osobiście) i Ouedraogo, który wierny Montpellier jest od początku, i Ruana Pienaara, który jest najsympatyczniejszą dziewiątką jaką znam, i Verna Cottera, który dostał taki team w spadku po Jake'u Whitcie, i co miał zrobić? Okazało się, że siła zespołu Castres zwyciężyła "najemników" (10 nie-Francuzów w pierwszej 15, sześciu Saffas!).

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kiedy w ostatniej kolejce rundy zasadniczej ważyły się losy Melbourne Rebels - przegrali swój ostatni mecz, ale korzystny wynik w meczu Sharks - Jaguars dawał im historyczny awans do play-offów - dwóch zawodników tego zespołu w mieszkaniu w Dunedin oglądało wspomniane spotkanie. Obaj pochodzą z Tonga (nawet chodzili razem do średniej szkoły), ale jeden - Amanaki Mafi - reprezentuje Japonię, a drugi - Lopeti Tomani - Australię (zresztą podobnie jak jego starszy brat, Sitaleki). Impreza była spokojna, do czasu kiedy Tomani powiedział podobno coś wulgarnego w stosunku do siostry kolegi, co Mafiego tak zezłościło, że w szale zaczął go okładać, ten uciekł, a przez cztery następne godziny na zmianę go ścigał i woził po mieście w samochodzie, aż wreszcie Tomaniemu udało mu się uciec, i - jak sam to stwierdził - ujść z życiem. :o 

 

To zapewne ostateczny koniec kariery Mafiego - Polinezyjczycy są gorącokrwiści, ale ten w szczególności. A talentem go los obdarzył sporym: w 2016 roku ściągnął go klub z Bath, błyskawicznie stał się tam sensacją, ale po "sprzeczce" z fizjoterapeutą (podobno pretekstem było, że nie chciało mu się czekać w kolejce i pozmieniał kolejność na tablicy) został natychmiastowo odesłany na Antypody. Teraz się raczej nie wywinie, mają mu być postawione zarzuty napaści i grozi mu do pięciu lat. A nawet jak dostanie wyrok w zawieszeniu, to w Japonii już nie zagra, ani w klubie, gdzie ma obowiązujący kontrakt, ani w reprezentacji (taki Loamanu dostał dożywotni ban - później zniesiony - za palenie trawki). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

I druga taka akcja :o 

 

W San Francisco, podczas turnieju World Rugby 7s, po meczu Walia Samoa (24-19), w tunelu jeden z Samoańczyków tak pobił trzech Walijczyków, że jeden z połamanymi kośćmi twarzy trafił do szpitala. Langkilde został aresztowany z zarzutem brutalnej napaści. I znów Polinezyjczyk :roll: Jak Carl Fearns kiedyś powalił Gavina Hensona w barze jednym ciosem (wcale mu się nie dziwię, chyba nie było bardziej denerwującego zawodnika w rugby, nawet Armitage da się trochę lubić ;) ), to się skończyło na pouczeniu, obrażeń wielkich nie było, poza honorem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A tymczasem w the sport for thugs played by thugs:

 

Jonathan Thurston kopiąc conversion przypadkowo trafia piłką młodego kibica. Klasyczny falcon:

 

Żadnej jego winy, raczej dziecka, czy raczej kogoś, kto się nim opiekował. Ale Thurston, będąc najmilszym gościem w tej grze tego tak nie zostawia :D 

 

 

:eusa_clap: :respekt: 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W Super Rugby nudy, panie: po raz pierwszy w historii rozgrywek zespoły grające o mistrzostwo są takie same jak w poprzednim roku - w pierwszym półfinale Lions, taki niepozorny klub, który kilka lat temu z Southern Kings (którzy teraz grają w Europie, bo z Super Rugby wypadli) na zmianę grali w tych rozgrywkach, a teraz trzykrotny z rzędu finalista, w stylu Rocky'ego powymieniali ciosy z Waratahs i to oni okazali się Rockym. W drugim półfinale kliniczna precyzja i odrobina fantazji Crusaders dała im awans w meczu z Hurricanes. Tym samym zagrają w 13 finale (na 25).

 

Znów nie mam komu kibicować :keke: 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tymczasem w trzynastkowym rugby północnej półkuli zakończyła się pierwsza faza sezonu zasadniczego, teraz z pierwszej i drugiej ligi tworzą się trzy grupy:

1) Super 8, czyli pierwsza ósemka zachowuje obecny kształt tabeli i teraz walczą o pierwszą czwórkę, która z kolei zagra w playoffach o mistrzostwo

2) Qualifiers, czyli dolna czwórka z pierwszej ligi i górna czwórka z drugiej, zerowanie wszystkich wyników i siedem kolejek: trzy pierwsze zespoły grają w przyszłym sezonie w Super League, a 4 i 5 grają bezpośrednie spotkanie o Super League (Million Pound Game)

3) Trzecia grupa gra o nie spadnięcie z drugiej do trzeciej ligi (dwa dolne zespoły).

 

Co ciekawe, druga faza rozgrywek ma siedem kolejek, ale obecni prowadzący w tabeli St. Helens mają już zagwarantowaną top 4, bo nad piątym zespołem mają przewagę 19 pkt (za zwycięstwo 2 pkt, za remis 1 pkt).

 

Mam nadzieję, że ten rok będzie wreszcie rokiem Warrington :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A - w Qualifiers zagrają dwa ciekawe zespoły :) 

 

Toronto Wolfpack - tak, tak, zespół z Kanady, który gra w europejskich rozgrywkach :D. Właściciel, z poparciem kanadyjskiego związku, starał się kilka lat temu o dostęp od razu do najwyższego poziomu rozgrywek, ale odmówiono im. Dostali za to pozwolenie na granie od najniższego szczebla profesjonalnego, czyli trzeciego, z czego skorzystali - i obecnie pukają do drzwi pierwszej ligi. Warunkiem było, że zapewnią transport i zakwaterowanie dla wszystkich, którzy będą z nimi grać w Kanadzie (wszystkie zespoły oprócz Super League). 

 

Toulouse Olympique  - drugi po Catalan Dragons profesjonalny klub z Francji, który dziesięć lat temu starał się o granie w Super League, ale ze względu na system licencji, nie miał szans na bezpośredni sportowy awans, więc po kilku sezonach w niższych ligach wycofali się. W 2015, kiedy zmieniono strukturę ligi i umożliwiono bezpośredni awans z Championship do Super League, zaczęli od nowa od trzeciego poziomu rozgrywek. W zeszłym sezonie skończyli na piątym miejscu, dwa punkty od możliwości gry o awans, w tym na trzecim (choć szóste Leigh mieli tyle samo punktów)

  • Dzięki! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

http://pzrugby.pl/news/aktualnosc/PiotrZeszutekwHarlequinsFC,4489

 

O proszę, co za ciekawostka. Co prawda polskiego rugby w ogóle nie znam, ale nowina fajna. Fajnie by było, gdyby się tam zaczepił choćby na sezon, nawet jak nie zagra, to sportowo zyska, tym bardziej, że już kiedyś sezon spędził we Francji, w Saint-Etienne.

 

Inna sprawa, że na stronie Quins o Zeszutku nawet wzmianki... Póki co z Polaków na Wyspach na najwyższym poziomie rugby gra tylko Mikołaj Oledzki, ale to w league :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@Meler

 

Obejrzałem Bledisloe Cup 1, i rzeczywiście, scenariusz jak zawsze: All Cheats naginali zasady kiedy chcieli - choć wcale nie musieli, bo kilka razy w meczu włączyli czwarty bieg, bezlitośnie wykorzystując błędy Aussies i to wystarczyło na piąty obecnie już zespół rankingu światowego.

 

A poniżej rysa na idealnym obrazie Davida Pococka, który poddusza kontuzjowanego Crotty'ego:
gettyimages-poey2.jpg?h=667&w=1000&la=en

 

A na serio, to mój man crush :wub:  Crotty zderzył się głową z kolegą, w typowym friendly fire, od razu upadł z fencing response, Pocock jako pierwszy i chyba jedyny do niego podbiegł (chyba nawet zanim Peyper przerwał grę)  i zaopiekował się do czasu aż do niego dotarli medycy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nowa Zelandia - Australia 40-12. Sześć przyłożeń do dwóch. 30 punktów Barretta. SZKODA SZCZĘPIĆ RYJA. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

 

Roman na arbitra meczów All Blacks! Nawet mu brewka nie tylkła, jak dał żółtą kartkę Fekitoa za ewidentny bark na szczękę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zacząłem sobie oglądać mecz TOP14 (pierwsza liga francuska): Pau - Toulon.

 

Jakby ktoś się zastanawiał, dlaczego Francji tak kiepsko idzie w reprezentacji: w pierwszym składzie Pau, czyli właściwie średniaka aspirującego do czegoś więcej, gdzie mogło by się wybić mnóstwo miejscowych talentów, jest pięciu Francuzów (na piętnastu zawodników), w tym dwóch z tyłu, scrumhalf i skrzydłowy, reszta to czekający na emeryturę Australijczycy i Nowozelandczycy, albo wszędobylscy Fidżyjczycy.

Co ciekawe -  w Toulon nastąpiła jakaś zmiana ideologii (widzę też, że się head coach zmienił), bo tam jest 8/15, zazwyczaj było 1-2/15 :-k 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Gejben, widziałeś już AB - SB? Jak nie to obejrzyj, jak tak to dyskutujmy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Obejrzałem skrót - liczy się? :P 

 

W ogóle dzień sensacji, bo Argentyna ograła Australię na wyjeździe po raz pierwszy od 1983 roku :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie chciałem ci spoilerować wyników :) Jak znasz to spoko :)


No dzień co najmniej sensacyjny. Obejrzałem Wallabies, słabo grali generalnie, ale też ten Sanchez (10) z Argentyny to jest szpiler jakiego im brakowało od czasów Contepomiego. Wreszcie nie są jednowymiarowi, podoba mi się ich gra i na pewno w Japonii będą groźni. 

 

A SA jest strasznie chimeryczna i nie wiadomo kiedy jaki zespół się pojawi. Ten cały Dyantyi wygląda na prawdziwego try-scorera, nowy Habana? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wychodzi na to, że Springboks to druga Francja :keke: No ale trzeba czasem przetrzepać Nową Zelandię, żeby się ogarnęli i zaczęli grać znów swoje, bo np w dwóch ostatnich meczach z Australią nawet się nie musieli wysilać. Z tego co widziałem, to dwa przyłożenia dla Saffas poszło po błędach/przechwytach, więc albo brak koncentracji, albo przeciwnicy znaleźli sposób na mocny pressing bez osłabienia obrony.

 

A u Wallabies może się skończy wymianą Cheiki, bo wydaje mi się, że przegrał już wszystko, co było do przegrania jako selekcjoner Australii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ostatnią akcję meczu Australia-Argentyna najlepiej podsumował LBJ:

41815212_10156706273804282_2958389936094

 

Folau przy stanie 19-23 i czasie po regulaminowym, w tej sytuacji mając po prawej niekrytego Foleya, a za plecami jeszcze Beale'a, zamiast podać któremuś poszedł w Argentyńczyków jak dzik w żołędzie - i legł przed linią punktową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×