Skocz do zawartości
Meler

Rugby

Rekomendowane odpowiedzi

No powiedzmy sobie szczerze, że oprócz ze dwóch zawodników SF, to wystąpił rezerwowy skład.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ugh, Simon Zebo odchodzi z Munsteru po sezonie. A mógł być legendą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A ja skończyłem oglądać 3rd Bledisloe Cup. Co prawda All Blacks sobie zapewnili puchar już w sierpniu, ale miło było popatrzeć jak Aussies nie pozwolili się Nowozelandczykom rozpędzić w drugiej połowie, a jedyne akcje ofensywne All Blacks przez 20 minut były kopaniem o terytorium. A reakcja po końcowym gwizdkiem pokazała, jak im zależało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pierwsza runda RLWC za nami.

 

W meczu otwarcia (który wczoraj dokończyłem dopiero), Australia wygrała z Anglią, i prawdę powiedziawszy, to chyba była jedna para, gdzie można było zastanawiać się nad zwycięzcą. Anglicy rozpoczęli od szybkiego prowadzenia, i choć do przerwy AUS wygrywała 10-4, to gra była wyrównana i wynik był otwarty. Ostatecznie po przechwycie w końcówce Dugan zdobył trzecie przyłożenie dla gospodarzy i zakończyło się 18-4.

 

Sam Burgess zszedł w pierwszej połowie z urazem kolana, co zapewne wpłynęło na morale Anglików. Lomax kilka razy zgubił piłkę w kluczowych momentach (nie do końca ze swojej winy). Ogólnie mecz mógł się podobać.

 

 

W pozostałych meczach bez niespodzianek:

Papua Nowa Gwinea - Walia 50-6

Samoa - NZL 8-38

Fidżi (ze znanym Jarryd'em Haynem) - USA 58-12

Irlandia - Włochy 36-12 - jedyny europejski pojedynek w tej rundzie

Szkocja - Tonga 4-50 (w Tonga grają dwie gwiazdy NRL: Taumalolo gracz roku NRL z 2016 i były reprezentant NZL, który przed RLWC zszokował wszystkich ogłaszając, że będzie grał dla kraju swoich rodziców, oraz Michael Jennings, mistrz NRL z 2013 i mistrz świata 2013 z Australią)

Liban - Francja 29-18 (Liban to właściwie Australijczycy libańskiego pochodzenia, których jest w samym Sydney kilkadziesiąt tysięcy)

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Drugi weekend RLWC minął i dał trzech pewniaków w ćwierćfinałach: Australia wygrała z Francją 52-6, i jeśli nie przegrają w ostatnim meczu z Libanem (co jest oczywiście niemożliwe :keke: ), to awansują z pierwszego miejsca w grupie i w ćwierćfinale w Darwin zagrają z trzecim zespołem z grupy B, a będzie to zwycięzca meczu w następnej kolejce: Samoa - Szkocja. Oba zespoły mają na koncie dwie porażki, ale Szkocja zagra bez trzech zawodników z pierwszego składu (w tym gwiazdą - Broughem), bo zostali odesłani do domu po tym, jak po meczu z Nową Zelandią byli zbyt pijani by wsiąść do samolotu :lol:

 

Właśnie Nowa Zelandia, która zdemolowała Szkocję 74-6 jest drugim ćwierćfinalistą, natomiast trzecim jest Tonga, która wygrała z Samoa 32-18. Ten mecz oglądałem i się okazuje, że Tonga jest bardziej naszpikowana gwiazdami niż myślałem, oprócz Jenningsa i Taumalolo grają tam też m.in. Andrew Fifita, mistrz NRL z 2016 z Sharks, zdobywca decydujących punktów w finale, Daniel Tupou - mistrz z 2013 z Roosters, też zdobywał punkty w finale (a w 2014 zaliczył cap dla Australii), czy gwiazdy europejskiej Super League, Manu Vatuvei (obecnie Salford, w NRL zdobył łącznie ponad 150 przyłożeń), Mahe Fonua (Challenge Cup z Hull FC w 2016 i 2017, obecnie wrócił do NRL) albo weteran Sam Moa. Raczej czarnym koniem rozgrywek nie zostaną, ale może napsują krwi Australii, Anglii i Nowej Zelandii.

 

Anglia musi nie przegrać z Francją więcej niż 57 punktami - co znaczy, że będzie poza Australią i prawdopodobnie Libanem trzecim zespołem z grupy A, który awansuje do play-off.

 

W pozostałych grupach, tych śmiesznych (dwie grupy po trzy zespoły, grają ze sobą i jeden mecz z wylosowanym zespołem z tej drugiej grupy, awansuje jeden najlepszy zespół z grupy), Papua Nowa Gwinea wygrała z Irlandią, tym samym mają potencjalny awans w swoich rękach, bo muszą wygrać z USA w trzeciej kolejce, Fidżi rozjechało Walię, a Włochy USA. Niby w meczu tych drużyn wyłoni się zwycięzca grupy, ale nie wiem co decyduje o miejscu w grupie :-k Jeśli bezpośrednie spotkanie, to kto wygra, ten awansuje, jeśli małe punkty, to Fidżi ma +112, a Włochy +22, więc ten tego...

 

Z ciekawostek - ćwierćfinałowy mecz Australii odbędzie się w Darwin, Northern Territory, stanie (a właściwie terytorium) gdzie nie gra żaden klub z wielkiej czwórki sportów zespołowych (rugby, rugby league, piłka nożna, football australijski). Może to ukłon w stronę nowej franczyzy w NRL? Choć całe NT ma mniej ludzi niż Białystok, to już Tasmania powinna być następna w kolejce :-k 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nigel Owens strikes again :lol:

http://www.skysports.com/watch/video/sports/rugby-union/11113278/owens-if-youre-going-to-cheat-then-cheat-fair

 

Andy Ellis nie może zaakceptować zaostrzonej reguły scrumów, że piłka wrzucona ma być prostopadle, mówiąc że nie może wrzucić piłki w zasięg nogi przeciwnika, bo wtedy ją zdobędą, na to Owens, że na tym właśnie polega fair contest. No i tytułowe "If you're going to cheat, then cheat fair" :D

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tu mamy, proszę państwa, podręcznikowy przykład przenikania światów równoległych :lol: 

 

Sonny Bill Williams zapomniał, w którym momencie kariery jest, i czy gra w union, czy w league, podejrzewam, że elementy białe na koszulce przekonały go, że znów jest w Roosters i książkowo wyrzucił wkopaną przez Francuzów piłkę za linię końcową. Co oczywiście w league jest jak najbardziej legalne (podobnie jak zbijanie do przodu podawanej przez przeciwnika piłki, pod warunkiem, że złapie ją przed jej kontaktem z ziemią, bądź innym zawodnikiem), natomiast w union nie. :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 7.11.2017 o 10:40, Gabe napisał:

Raczej czarnym koniem rozgrywek nie zostaną, ale może napsują krwi Australii, Anglii i Nowej Zelandii.

 

No i wykrakałem :lol:

 

W meczu z Nową Zelandią do przerwy Tonga przegrywało 2-16. Goście telewizyjni już dyskutowali, czy taka dobra gra wystarczy aby powalczyć o zwycięstwo z Australią, pani obecna w studio (nie znam) powiedziała nawet, że Tonga mogą już wyjść na drugą połowę z nastawieniem na naukę, a tymczasem cztery przyłożenia z kolei dla Tonga wyprowadziły ich na prowadzenie 24-16 i do końca meczu go nie oddali, skończyło się na 28-22.  :) 

 

Tym samym Nowa Zelandia trafiła do tej samej gałęzi drzewka co Australia, więc zagrają z nimi ewentualnie nie w finale, tylko w półfinale.

 

W innych meczach nie było niespodzianek, Australia wygrała z Libanem 34-0, Anglia z Francją 36-6, z grupy awansowali Australia, Anglia i Liban (bo wygrali z Francją). W grupie B w ostatnim meczu Szkocja zremisowała z Samoa 14-14, ale to ci drudzy awansowali z grupy (poza Tonga i NZL), zapewne bilansem małych punktów.

 

Z dwóch pozostałych - tych słabszych - grup awansowały Papua Nowa Gwinea (wygrali z USA 64-0) i Fidżi (38-10 z Włochami).

 

Ćwierćfinały powinny być formalnością. Samoa żadnym cudem nie da rady Australii, w końcu awansowali z grupy nie wygrywając żadnego meczu, Nowa Zelandia powinna wygrać z Fidżi, szczególnie po tym zimnym prysznicu. Tonga gra z Libanem, który wygrał tylko z Francją, tu też półfinał raczej pewny dla Mate Ma'a. W ostatnim spotkaniu Anglia będzie jedynym pozostałym zespołem z Europy (Liban, przypomnę, to praktycznie sami Australijczycy :keke:) i raczej takim pozostanie, bo Papua Nowa Gwinea nie powinna z nimi wygrać.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
7 godzin temu, Gabe napisał:

Tu mamy, proszę państwa, podręcznikowy przykład przenikania światów równoległych :lol: 

 

Sonny Bill Williams zapomniał, w którym momencie kariery jest, i czy gra w union, czy w league, podejrzewam, że elementy białe na koszulce przekonały go, że znów jest w Roosters i książkowo wyrzucił wkopaną przez Francuzów piłkę za linię końcową. Co oczywiście w league jest jak najbardziej legalne (podobnie jak zbijanie do przodu podawanej przez przeciwnika piłki, pod warunkiem, że złapie ją przed jej kontaktem z ziemią, bądź innym zawodnikiem), natomiast w union nie. :D 

Żeby nie było wątpliwości, bo tam komentatory się nie zgadzają. Sędzia ma 100% racji przyznając penalty try, bo jeżeli popełnił wykroczenie to analizuje się sytuację tak jakby go tam nie było. A wtedy z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że Uźie by przyłożył. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Raport z RLWC2017.

 

Najpierw sensacja - Fidżi eliminuje Nową Zelandię! Co prawda mecz bez przyłożeń i tylko trzy trafione bramki, ale 2-4 poszło w świat, a Fidżi miało dwa odrzucone przyłożenia przez TMO.

 

W pozostałych meczach awansują faworyci, Australia wygrywa z Samoa do zera (46-0), w tym pięć przyłożeń Valentine Holmesa przechodzi do historii jako najwięcej przyłożeń w jednym meczu. Tonga eliminuje Liban, aczkolwiek wynik był na granicy (24-22), a przez ostatnie 10 minut utrzymywała się różnica ledwie dwóch punktów. Tym samym po raz pierwszy w historii docierają do półfinałów. W ostatnim ćwierćfinale Anglia pewnie wygrała z Papuą Nową Gwineą, 36-6, prowadząc w 60 minucie 20-0.

 

W ten weekend półfinały: w Brisbane Australia będzie grać w Fidżi, i tu awans Bati byłby jeszcze większą sensacją niż ich zwycięstwo w półfinale, a w Auckland Tonga z Anglią. To może być ciekawe spotkanie, bo Anglia poza przegranym pierwszym meczem z Australią miała raczej prostą drogę do półfinału (Liban, Francja, PNG), a Tonga jest na fali :war:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zapomniałem o relacji z półfinałów, a nikt jeszcze nie robi awantury? :>;)

 

Pierwszy półfinał bez historii - Australia spacerkiem przechodzi Fidżi, 54-6 (10 przyłożeń do 1), w tym znów Valentine Holmes bije rekordy, zdobywając w jednym meczu 6 przyłożeń.

 

Za to drugi?  :wub: 

Szkoda Tonga, bo ostatecznie przegrali z Anglią, ale po prawdzie to zasłużyli... i nie zasłużyli.

Po pierwsze, na trybunach 30 tys ludzi, w zdecydowanej większości na czerwono (na Tonga mieszka 100 tys ludzi, ale w Australii i NZL drugie tyle przyznaje się do pochodzenia), klimat niesamowity, Tongańczycy widać, że zmotywowani, na hymnie lecą łzy, na trybunach król, w końcu historia tego małego kraju już dzieje się na oczach wszystkich, a jest realna szansa na finał. Z drugiej strony Anglicy, którzy zawsze byli w trójce najlepszych na świecie, ale w finale nie grali od 1995 roku i mają coś do udowodnienia.

Mecz zaczął się intensywnie z obu stron, ale to Anglicy punktowali - do przerwy dwa przyłożenia: McGilvary'ego, jego siódme w tym turnieju i Widdopa, znanego lokalnej publiczności doskonale, bo w Australii wychowanego i tu od zawsze grającego. W drugiej połowie widać było zmęczenie Tongańczyków, a pewnie i psychicznie też siadali - podania zaczęły być niedokładne, pojawiały się nieporozumienia w akcjach, gubienie piłek. W końcu Widdop dołożył dwa punkty z penalty kicka (jak się później okazało bardzo cenne), potem Bateman zdobył przyłożenie na 12 minut przed końcem (choć moim zdaniem Fifita przytrzymał piłkę na rękach, zdaniem sędziów nie) i wydawało się, że tak się mecz zakończy, kiedy kilka zrywów i broken tackle'ów Taumalolo poderwało rodaków i spowodowało, że w przeciągu czterech(!) minut Tongańczycy zdobyli trzy przyłożenia! Na trzy minuty przed końcem wynik był na włosku, bo Anglicy prowadzili 20-18 i starali się jedynie powstrzymywać ataki przeciwników, jednocześnie starając się nie popełnić żadnego przewinienia, bo to równałoby się kopowi na bramkę, a Taukeiaho był tego dnia bezbłędny.

Wreszcie praktycznie wraz z końcową syreną Fifita ruszył rozpaczliwie w kierunku linii punktowej, minął Whiteheada, który wytrącił mu piłkę z rąk starając się powalić go na ziemię, ale Fifita zgarnął ją ponownie i wpadł w pole punktowe.

fae0f3b8197d6752e3e3d518b9e007c4?width=6

Sędzia zagwizdał loose carry (knock on), czyli błąd Tongańczyka, brak punktów i koniec meczu, choć w league celowe wytrącenie piłki bez intencji tackla to przewinienie. Choć sytuacja była wyjątkowo kontrowersyjna (wynik, stawka, czas) sędzia nie chciał powtórki, Tongańczycy przez chwilę się cieszyli z przyłożenia, potem protestowali, w końcu opadli zrozpaczeni na murawę.

 

Anglia z przebiegu gry awansowała zasłużenie, przez 70 minut kontrolowała grę, ale za te ostatnie 10 minut porywających emocji Tongańczycy zasłużyli chociaż na analizę wideo. Co prawda szef sędziów w analizie po meczu poparł decyzję arbitra, i chyba ma rację, to Tongańczykom należał się uczciwy proces ;) 

 

I jeszcze piękny obrazek - dosłownie chwilę po końcowym gwizdku Tom Burgess pociesza Konrada Hurrella

97b33ed74f94d9a2c3d4d3c839914e4a?width=6

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Brad Thorn, obecnie head coach Queensland Reds, właśnie powiedział Quade'owi Cooperowi, że ten może sobie szukać innego klubu :o 

 

A w finale RLWC Australia wygrywa z Anglią, 6-0, ale meczu jeszcze nie widziałem, więc nie wiem, czy były emocje :-k  (oprócz tych po końcowej syrenie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A w ogóle to wczoraj widziałem pewną rzecz po raz pierwszy w życiu, a oglądam sporo meczów (właściwie od 2011 jeden albo dwa mecze na tydzień) :) 

 

Exeter podejmowało Bath na Sandy Park, właściwie wygrali mecz w pierwszej połowie, ale - na cztery minuty przed końcem Bath zdobyli trzecie przyłożenie i... zrezygnowali z conversion. Nie kopnęli z ręki, bo z tym się spotkałem (nawet w tym samym meczu Jo Joseph sobie kopnął szybko po swoim przyłożeniu), tylko zwyczajnie pognali do linii środkowej, bo brakowało im już tylko jednego przyłożenia do punktu bonusowego. I choć meczu wygrać nie mogli, to Banahan w końcu zdobył czwarte przyłożenie dla gości, więc zagranie się opłacało :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A tymczasem w rugby po staremu: w Oceanii jest talent, a w Europie pieniądze.

 

https://www.rugbypass.com/news/lima-sopoaga-sign-wasps

 

Lima Sopoaga, mistrz z Highlanders z 2015 roku, od tego czasu regularny five-eight All Blacks (choć głównie zmiennik Barretta), w wieku 25 lat rezygnuje z występów w reprezentacji i podpisuje kontrakt z Wasps. Nie wiadomo na ile, ale jeśli liczy na powrót do czarnej koszulki na RWC2019, to najwyżej na rok, i będzie się musiał mocno postarać, żeby w którejś z nowozelandzkich drużyn znalazło się dla niego miejsce na sezon przed.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 4.12.2017 o 13:26, Gabe napisał:

Brad Thorn, obecnie head coach Queensland Reds, właśnie powiedział Quade'owi Cooperowi, że ten może sobie szukać innego klubu :o 

 

Sagi Reds ciąg dalszy - Nick Frisby też dostał informację, że ma sobie szukać innego klubu, więc idzie do Francji.

Stephen Moore (129 występów dla Wallabies) zakończył karierę, Rob Simmons (82 caps) wcześniej usłyszał co Cooper i Frisby, więc już jest w Waratahs.

 

Tymczasem Karmichael Hunt (gwiazda multidyscyplin, przed rugby grał na najwyższym poziomie w league i AFL) został przyłapany na podążaniu za białą linią nawet poza sezonem, co grozi potencjalnie odsiadką, a najprawdopodobniej końcem kariery. Jedyny nominalny fullback w drużynie.

 

A wczoraj z Japonii przyszła nowina, że George Smith (111 capsów), który sobie przerwę między sezonami wypełniał graniem w tamtejszej lidze, został aresztowany za pijackie ekscesy, ucieczkę z taksówki bez płacenia, a po dogonieniu go przez taksówkarza - pobicie go.

 

Skończy się na tym, że sami juniorzy będą grać, może to i dobrze :-k 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

 

 

Oulala, mocno. Na 10 debiutuje dziewiętnastolatek. W scrumie jeden zawodnik po trzydziestce, połowa nie skończyła 25 lat.

O tyle nie ma co mówić, najwięcej capów ma Machenaud, 31.

 

Francja mocno przemeblowała kadrę, może to i metoda na powrót do tłustych lat z początku wieku? :-k 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dejm, poza Slimanim i Vahaamahiną nikogo nie kojarzę

No Machenaud, ale to przeciętniak imho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Co do Machenauda - miał pewnie grać Parra, ale kontuzjowany. No ale właśnie - w składzie mają cudownego singe de balle ;) czyli Baptiste Serina, a zaczyna jakiś Machenaud.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zapowiadało się na totalną dominację Irlandii w Europie, bo po Grand Slamie w 6 Nations w półfinałach Champions cup grali zarówno Leinster jak i Munster, i możliwy byłby finał All-Ireland, ale Francuzi z Racing 92 u siebie postawili mocny opór i wygrali swój mecz (a Teddy Thomas miał hattrick już około 20 minuty, ale oddał w ostatniej chwili piłkę Machenaudowi), pomimo silnego pościgu. Nadal jest szansa na tryumf Irlandczyków z Leinster w finale, ale już bez totalnej dominacji. ;) 

 

No i w Challenge Cup nie ma Irlandczyków w finale, ale kto by się tym pucharem interesował ;) 

 

---

A z innego świata ;) - w drugim sezonie ligowym po reaktywacji* sekcji rugby, Mazovia Mińsk Mazowiecki wygrała wczoraj swój pierwszy mecz o punkty: w II Lidze Rugby (czyli trzecim - i ostatnim -  poziomie rozgrywek w Polsce) na własnym boisku pokonała Chaos Poznań 20-12 :jupi: W składzie nawet uchowało się kilku zawodników, z którymi trzy lata temu przewracałem się w ruckach ;)

 

*w latach 70 i 80 istniała sekcja rugby, z której wyszło nawet kilku reprezentantów Polski

30073703_837587583110049_784442771768571 

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

We Francji sezon zasadniczy się zakończył. Mistrz z zeszłego roku, Clermont, zaliczył słabszy sezon, kończąc ostatecznie poza playoffami, ale w ostatnim meczu, w którym pokonali u siebie Toulouse, oficjalnie zakończyła karierę legenda zarówno klubu (418 meczów w latach 1999-2018), jak i reprezentacji Francji (76 meczów 2001-2012). Na czas zejścia Rougeriego z boiska sędzia zatrzymał zegar, bo uściskom nie było końca (z obu drużyn), a na koniec ustawiono mu szpaler:

Merci Monsieur Rougerie !

 

W innym meczu kolejna historia - Lyon OU po raz pierwszy awansował do rundy pucharowej. Frederic Michalak musi jeszcze przynajmniej o jeden mecz odłożyć sportową emeryturę. :D  Ogrywając w ostatniej kolejce lidera tabeli zapewnili sobie dalszą grę - w ćwierćfinałach jadą do Toulonu, co ma kilka smaczków: wspomniany Michalak, ale też Armitage, Pelissie, Gil, Bruni i jeszcze kilku mniej znanych przywędrowało z Toulon RC po czystkach w 2016. Co więcej, trener Lyonu, Pierre Mignoni jest rodowitym Toulończykiem, ale też i tam zaczynał i skończył karierę, a także był asystentem do 2015 roku.

 

Kolejna historia - w meczu z Pau, Vincent Clerc zdobył swoje 101 przyłożenie w TOP14, tym samym stając się samodzielnym liderem w klasyfikacji wszech czasów, wyprzedzając Laurenta Arbo (na zdjęciu po prawej). Baaaaardzo to było symboliczne, bo właściwie dostał piłkę od kolegi już w polu punktowym :D 

DX_renIX0AA3SCa.jpg:large

 

No i do TOP 14 po bodajże pięciu latach nieobecności wraca USA Perpignan :jupi: (gdzie skądinąd Arbo jest trenerem fizycznym)

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×