Skocz do zawartości
Feanor

Geneza i rozwój Imperium Wenedyjskiego

Rekomendowane odpowiedzi

Postanowiłem sobie wyodrębnić z wiadomego tematu moje antyczne posty o Wenedach. Lubię czasem wracać do wspomnień, a tam czyta się je wyjątkowo niefajnie :)

 

MARCIN I

(887-904)

 

 

U mnie jest tak:

Książę Polan Marcin I podbił Kujawy, ziemię lubuską, Mazowsze, Małopolskę i część Śląska w wyniku czego w 893 roku stworzył Królestwo Polskie. Wtedy zacząłem rozumieć, że u pogan dzieje się weselej niż u chrześcijan.

 

LAMBERT MĄDRY

(904-914)

 

 

Mój starszy syn Lambert Mądry wykazał się inicjatywą i w 904 roku ukatrupił tatusia. Pomimo krwawego początku, jego panowanie okazało się być pokojowe, podbił jedynie ziemię sądecką, natomiast Czersk sam zgodził się być naszym wasalem. No, jeszcze młodszy brat Konrad próbował mnie zdetronizować, ale szybko został przywołany do porządku. Polska osiągnęła te granice:

 

9409109495_ff1210506a_o.png

 

KRZESŁAW I

(914-923)

 

W 914 Lambert doznał ataku apopleksji, zastąpił go syn Krzesław. Krzesław na początku panowania odbił Wielkomorawianom Ołomuniec, co chyba przestało podobać się moim sąsiadom. W 919 roku król Węgier Marton wypowiedział mi wojnę, a widząc jego 9000 wojowników trochę struchlałem. Na szczęście udało mi się wynająć litewskich i szkockich najemników i po krwawych walkach zatrzymałem Madziarów na linii Karpat... wtedy rozpoczęła się u mnie rebelia wewnętrzna :/ Właściwie wszyscy moi zdradzieccy wasalowie wsparli bunt królewskiego kuzyna o wdzięcznym imieniu Piskla (to syn brata Lamberta I, Konrada, poprzedniego rebelianta). Było już naprawdę grubo, na szczęście dzięki drobnym sukcesom w Karpatach Marton Węgierski zgodził się na "biały pokój" (czyli bez jakichkolwiek zmian), miałem wolne ręce i rebeliantom nie pomogła nawet pomoc ze strony Serbów Łużyckich. Wszyscy trafili do lochu... i w tym samym momencie uderzyły Wielkie Morawy. Panujący tam Rościsław II ogłosił krucjatę przeciw pogańskiej Polsce. To był w sumie jego błąd, bo na pomoc podążyli mi inni władcy słowiańscy, z księciem Rusi na czele. W 922 roku wojna się skończyła bez strat z mojej strony :D

Rok po zakończeniu wojen, w 923 rany odniesione w starciach z Morawianami doprowadziły do śmierci króla Krzesława, co uruchomiło nową wesołą karuzelę.

 

MARCIN II

(923-941)

 

Nowym władcą został starszy z jego dwóch synów, Marcin II, niestety niepełnoletni (10 lat). Regentem został książę wielkopolski Sambor, stryj króla. W ciągu pół roku troskliwy stryj zorganizował na mnie pięć kolejnych zamachów, wszystkie jakimś cudem przeżyłem. Ostatecznie regent został zdemaskowany i wtrącony do lochów, nowym regentem została księżna Grzymisława, jedna z sióstr króla Lamberta. Coś mnie podkusiło, by Sambora ściąć... więc chaos jedynie się zaostrzył :D Do 927 roku nastąpiły dwie kolejne rebelie, stłumione z najwyższym trudem. Super jest mieć nadwyżkę pieniężną, dzięki temu pod ręką są zawsze różni Szkoci czy Lapończycy skorzy do przelewania krwi wrogów swego pracodawcy :) Gdy już 2/3 moich wasali siedziało w lochach, w kraju stało 6000 różnych najemników... których postanowiłem od razu wykorzystać. Zaatakowałem Wielkie Morawy, które właśnie miały kłopoty z Serbami Łużyckimi. W efekcie zająłem Cieszyn. Chwilę później nastąpił niespodziewany bonus, mój młodszy brat Jacek (książę wielkopolski) na własną rękę do swej domeny (a więc i do Polski) dołączył kosztem Morawian Brno...

 

Gra jest genialna, a gdyby nie to, że nie potrafię radzić sobie z Mongołami, to uznałbym ją za moją najlepszą grę ever :) Nie zauważyłem prawosławnych na szczęście, chociaż może się pojawią. Chrześcijanie na razie są mało solidarni (mimo tego, że ich biskupi regularnie lądują w moich lochach). Sprzyja mi to, że Niemcy nie są zjednoczone, dzielą się na Wschodnich Franków, Saksonię i Lotaryngię (no i Italia jest niezależna). Niepokojąco rośnie siła Litwy.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Świetne

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

BOLESŁAW I GRUBY

(941)

 

 

W 938 roku wybuchła kolosalna rebelia, na czele której stanął królewski brat, książę kujawski Jacek. Trzy lata później król zginął. Zastąpił go jego jedyny syn, kilkumiesięczny Bolesław. Po kilku zaledwie tygodniach lojaliści skapitulowali, Bolesław został zredukowany do rangi księcia Małopolski i trafił do lochu.

 

 

JACEK

(941- 959)

 

 

Stolica Polski w Inowrocławiu, mój Bolesław w więzieniu, kompletny pat. Jacek I okazał się warmongerem który rozpoczął wojny prawie z całym światem. Zginął, tron odziedziczył jego nowonarodzony syn Krzesław II.

 

 

KRZESŁAW II

(959)

 

 

Regent wypuścił mnie z lochu, zmontowałem spisek, Krzesława udusiła w kołysce niańka... i legalnie odzyskałem władzę jako Bolesław I :D VENDETTA!!

 

 

BOLESŁAW I GRUBY

(959-1013)

 

 

Podbiłem Wielkie Morawy i Rugię (by mieć Arkonę, chcę reformować religię słowiańską, potrzebuję jeszcze jednego sanktuarium). Jedne zagrożenia znikły, inne się pojawiły. Litwa po śmierci Keire Wielkiego rozpadła się na wiele walczących ze sobą państw, przestałem się nią przejmować. Za to na południu Połowcy utworzyli supermocarstwo o nazwie Tartaria.

 

9447457960_7f136a6f32_o.png

 

1 III 1013 roku po 55 latach panowania zmarł król Polski i Czech, książę śląski, mazowiecki, małopolski, kujawski, pomorski i brandenburski Bolesław I Gruby. Pod koniec swego panowania poszerzył swe państwo o Wołyń i Kijów korzystając z naprawdę niewiarygodnego zamieszania, jakie panowało na terenach dawnego imperium Keire I Wielkiego, ale planowanego zreformowania religii słowiańskiej i tak nie udało mu się dokonać (bo nie zauważyłem, że mając jedynie 3 z 5 sanktuariów trzeba mieć jeszcze 50% prestiżu u wszystkich Słowian, ja miałem 29%). Tuż przed śmiercią przydarzył mu się drobny psikus, z uwagi na zawirowania dynastyczne od Polski odpadło hrabstwo słupskie. Bolesław umarł w trakcie przygotowań do odbicia tegoż hrabstwa.

 

9455597619_88ededa803_o.png

 

 

Ta postać to powód dla którego kocham tę serię. I powód, dla którego nie mogę w nią grać zbyt długo. Uwielbiałem Bolesława, choć to chyba mało sympatyczna postać była. Gruby, dość ograniczony, chutliwy kozioł z cynicznym oglądem świata który ostatecznie wpędził go do grobu (umarł ze względu na depresję)... Ale jego niewiarygodna odporność po prostu urzekała. Gdy miał roczek, trafił do ciemnicy stryja Jacka, gdzie spędził następne 17 lat. Wyszedł z lochu z niemal wszystkimi statystykami zbitymi do jedynek. Mimo to odzyskał władzę, przetrwał chyba 7 lub 8 poważnych buntów, przeżył wszystkich swoich potężnych wrogów, podnosił się po przegranych wojnach (Dania, Litwa), potrafił odpuścić w chwilach beznadziejnych by poczekać na sprzyjające okoliczności. Ta gra tworzy fascynujące narracje. Ale właśnie dlatego muszę jej unikać. Przez ostatnie dni grałem po kilka godzin dziennie, to jest jak nałóg, muszę to sobie dawkować. Nie polecam nikomu! :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Pora na potomka Bolesława I Grubego

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Super, nigdy w tego typu gry nie grałem, ale lubię czytać tego typu opisy ;).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

KONRAD I MYŚLIWY

(1013-1033)

 

 

Syn Bolesława Konrad Myśliwy wstąpił na tron, gdy miał już 49 lat, ale jego panowanie nie okazało się być krótkie. Jest rok 1031 i Konrad ciągle żyje, powoli realizując swoje ambitne plany.

Konrad musiał zmierzyć się z dwoma problemami. Po pierwsze, urosła nowa opozycja w kraju. Na jej czele stał Zbigniew, aktualna głowa wielkopolskiej gałęzi Stróżynów. W 1016 roku doszło do wielkiej rebelii, którą Konrad zgniótł w trzyletnich, mozolnych zmaganiach.

Drugi problem dotyczył potomków króla. W przeciwieństwie do Bolesława Grubego, Konradowi poszczęściło się w dziedzinie męskich spadkobierców. Pięciu synów... problem polegał na tym, że Konrad był królem Polski i Czech, obowiązujący w kraju system dziedziczenia gavelkind gwarantował jednemu z nich czeską koronę. Państwo Bolesława Grubego będzie podzielone. Ponieważ na primogeniturę nie było na razie żadnych szans, poszedłem w inną stronę. W stronę stworzenia cesarstwa północnych Słowian, Imperium Wenedyjskiego. W jego ramach zmieściłaby się i Polska, i Czechy.

By to zrobić, trzeba było rozpocząć polskie Drang nach Osten. Na szczęście, po śmierci Keire Wielkiego litewskie mocarstwo nie może dojść do siebie. Na początek podzieliło się na Litwę i Ruthenię, a potem oba królestwa pogrążyły się w serii niszczących wojen domowych. Konrad Myśliwy rozpoczął więc metodyczne skubanie jednych i drugich, co zaowocowało znaczącymi nabytkami terytorialnymi. Niestety, do skubania dołączyła też Dania, więc nieuchronnie zbliżało się starcie z tamtejszymi wikingami...

 

9476357495_29ff69215f_o.png

 

 

WIELISŁAW

(1033-1035)

 

 

W 1033 w ramach "zbierania ziem litewskich" podjąłem wojnę o Wilno. Litwini tradycyjnie byli bez szans... ale w trakcie wojny Konrad I Myśliwy zmarł. Nowym królem Polski i moim avatarem stał się Wielisław. Czechy niestety oddzieliły się pod koroną młodszego brata Trojdena.

Widząc, jaką siłą zbrojną dysponuję (w pobliżu Wilna stało 20000 wojska) uznałem, że dokończę rozprawę z Litwinami by następne w starym dobrym pogańskim stylu podbić Czechy. Pierwsza faza planu wyszła na luzie. By zrealizować drugą, musiałem się najpierw rozbroić. Gdy to zrobiłem... uruchomiła się nagle frakcja możnych, która królem Polski obwołała Trojdena... Zbuntowało się chyba wszystko, co mogło się zbuntować (czerwień na niżej zamieszczonym obrazku).

 

9482325570_1faab0b5aa_o.png

 

Dwa lata próbowałem zatrzymać ten sztorm. Bezskutecznie. Ostatecznie w 1035 skapitulowałem. Trojden okazał się na tyle łaskawy, że mnie nie uwięził. Jestem księciem Galicji, Małopolski, Moraw i Mazowsza, do tego jeszcze ostało mi się Gniezno. Polska i Czechy pozostały jednością, ale już nie ze mną na czele :/

 

9482323464_efa8b2e57a_o.png

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dayum! Sam rozważałem opisywanie mojej mody na sukces, bo jakoś tak fajniej się gra, kiedy jeszcze można to sobie opisać, ale teraz to byłoby ściąganie od mądrzejszych ;)

Historia Bolesława I Grubego niesamowita :D dotychczas może raz udało mi się przetrwać ciemnicę, ale nigdy tym samym człowieczkiem nie odzyskałem straconego tytułu.

 

I mam nadzieję, że po Wielisławie nie poddajesz się? Zabawa w odzyskiwanie starych tytułów może być nawet lepsza

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Wielisław, Wielisław !!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dayum! Sam rozważałem opisywanie mojej mody na sukces, bo jakoś tak fajniej się gra, kiedy jeszcze można to sobie opisać, ale teraz to byłoby ściąganie od mądrzejszych ;)

 

Jak naśladować to najlepszych :profesor:

I może przez takie myślenie pisanie np. forumowe umiera.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

TROJDEN

(1035-1038)

 

 

Nowy król polsko-czeski szybko pożałował swej pochopnej decyzji zostawienia Wielisława na wolności. Potężny książę Galicji miał absolutnie dość sił, by już rok później rozpocząc kontrrewolucję. Dwa lata później krwawe walki zakończyły się kompromisowym podziałem koron: Trojdenowi ostała się czeska, zaś mój Wielisław powrócił na polski tron.

9485613520_e5bdd7bcd0_o.png

 

 

WIELISŁAW

(1038-1040)

 

 

Wielisław po powrocie dręczony był przez jedną, dominującą myśl: jego odwet na młodszym bracie nie był jeszcze dopełniony. Niestety, złamanie rozejmu groziło kolejnymi wojnami wewnętrznymi, więc Wielisław czekał.

I w trakcie tego czekania zmarł.

Odkładasz, przegrywasz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

KONRAD II

(1040-1059)

 

 

Po śmierci Wielisława nowym władcą Polski został jego starszy syn Konrad II. Na początek, udało mu się dokonać aneksji Meklemburgii. Rozochocony sukcesem, w 1043 zaatakował Czechy Trojdena...

No cóż, zaczęła się wtedy chyba najbardziej zwariowana wojenna zawierucha w moich bojach w CK2. Początkowo wszystko z planem: rozbiłem siły stryja, armia rozproszyła się na cztery mniejsze korpusy oblegające i zdobywające kolejne miasta Bohemii... Gdy mój warscore osiągnął 60%, zacząłem nieśmiało sondować Trojdena w sprawie jego kapitulacji. Gnojek niewzruszenie twierdził, że przecież wojna idzie dla Czech znakomicie, więc nie rozumie, o co mi chodzi.

Zrozumiałem w 1045, gdy pod obleganą Pragę podszedł nagle dziesięciotysięczny korpus Królestwa Svithrode (pozostałości po Szwecji, która pod panowaniem królowej Hafrid podbiła Finlandię i północną Rosję). Drugi taki korpus wchodził mi właśnie do Kujaw... Wpadłem w rozpacz. Nie zauważyłem sojuszu wroga!! Z najwyższym trudem pobiłem pierwszy korpus wikingów... Zostało mi 5000 wojów. Na szczęście wojownicy Svithrode nie byli równie mądrzy jak ich królowa, zamiast dopaść moje zdziesiątkowane siły w Czechach plądrowali północ Polski. No to powoli się odbudowałem, najmując za ostatnie denary najemników ruskich, szkockich i lapońskich. Na szczęście w moim wysiłku mobilizacyjnym dzielnie wspomagała mnie chrześcijańska Europa dosyłając mi na dwór misjonarzy których niezwłocznie więziłem i wymieniałem za godziwy okup. Gdy osiągnąłem liczbę 12000, ruszyłem na wroga. Dokładnie w chwili, gdy łamałem wojowników królowej Hafrid, zbuntował się książę Małowuj, przedstawiciel śląskiej gałęzi Stróżynów (odłam gałęzi wielkopolskiej)...

Poradziłem sobie tylko dzięki forsie. W 1048 roku skapitulowały i Czechy i Małowuj. Mój skarbiec był jednak pusty :(

9491292551_493e907cc1_o.png

 

By Konrad zanadto się nie nudził, w latach 1048-55 doszło do Wielkiej Wojny Tartarskiej.

Po latach zamętu w Chanacie do władzy doszedł Połowiec o wdzięcznym imieniu Kravat Wielki. W 1048 wystosował roszczenia do Księstwa Morawskiego. Zirytowałem się, gdyż nie opadł u mnie jeszcze bitewny kurz po poprzedniej wojnie, ale w sumie z drugiej strony ciągle jeszcze zmobilizowanych miałem ok. 16000 wojów, więc podzieliłem ich na dwie armie i ruszyłem na węgierskie posiadłości Tartarów.

Gdy pojawili się Połowcy, to zrobili to z fasonem. 13000 wojowników pod dowództwem następcy ich tronu wdarło się nagle na Nizinę Węgierską i ruszyło w stronę oddziałów Konrada II (10000 wojów). W okolicach Ostrawy doszło do walnej rozprawy, po której siły wroga zostały pokonane, mi jednak zostało jedynie 6000 wojska. Wtedy na scenie pojawił się Kravat Wielki. I 17000 kolegów.

Popełniłem wstydliwy błąd. Podczas wojen w CK2 zawsze operuję kilkoma korpusami, ale trzymam je w odległości jednej prowincji od siebie. Tym razem oszołomiony sukcesami pozwoliłem, by armia królewskiego brata Stanisława (5000 wojów) oddzieliła się od sił głównych na większą odległość. Gdy pojawił się Kravat, to nawet go nie zauważyłem, skupiony na manewrach wokół Ostrawy. Tartarzy zmasakrowali siły Stanisława i nagle osiągnęli ogromną przewagę liczebną.

Dzięki resztkom pieniędzy zdołałem zmobilizować siły najemne i dobiłem liczbę armii głównej do 13000. Nie wystarczyło. W największej bitwie, jaką dotąd w CK2 widziałem, pod Ołomuńcem starło się ponad 30000 wojowników, z których co trzeci pozostał na polu rzezi. Poniosłem klęskę, w dodatku zanim oderwałem się od pościgu Kravat pokonał mnie jeszcze dwukrotnie (byłoto w czasach, gdy uciekającą armię można było jeszcze spokojnie dobijać). W ramach poprawiacza humoru w Grodnie wybuchło chłopskie powstanie, a część moich wasali rozpoczęło rebelię pod wodzą księżnej wielkopolskiej Zwinisławy.

I teraz najważniejsza pointa. W CK2 warto być wytrwałym, nawet w beznadziejnych okolicznościach. Warto grać na czas. Czas bywa pomocny. Na początek okazało się, że grodzieńskim chłopom i siłom Zwinisławy jest nie po drodze i się trochę nawzajem wykrwawili. Potem w Tartarii wybuchły dwa wielkie powstania możnych marzących o tytule chana i Kravat mający już 64% warscora większość sił musiał odesłać na wschód. Zacząłem likwidować przeciwników jednego po drugim, nie przejmując się oblężeniami pozostałych. I nie zanudzając już: udało się! W październiku 1055 roku jako ostatni poddał się Kravat, mający coraz większe kłopoty we własnej stolicy. To była najfajniejsza rzecz, jaka do tej pory spotkała mnie w tym sejwie.

Postanowiłem wtedy przyłączyć do Polski kolejne, czwarte święte miejsce Słowiańszczyzny znajdujące się w prowincji Birlag, Tartaria. Chanat ciągle przeżywał trudne chwile, co ułatwiło decyzję. Tym niemniej, Birlagu nie mogłem zająć od razu, nie miałem odpowiedniego casus belli, na początek rozpocząłem więc wojnę o prowincję będącą "pomostem" do celu: Torki. Poniekąd był to odwet za atak Kravata sprzed czterech lat.

Wojna rozpoczęła się w 1059 roku i przyniosła mi nieszczęście. W zwycięskiej bitwie w okolicach Spiszu zginął król Konrad II :( Co prawda wojnę i tak wygrałem, ale sytuacja wykreowała mi się fatalna: Konrad miał tylko jednego, zaledwie pięcioletniego syna, nowego króla Polski i Czech Michała Okrutnego. W warunkach gavelkindu to zaproszenie do kłopotów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

MICHAŁ OKRUTNY

(1059-1064)

 

 

Dynastia Stróżynów dysponowała w tym czasie kilkoma silnymi pretendentami do korony. Sam zmarły Konrad II miał dwóch braci, księcia galicyjskiego Stanisława i księcia mazowieckiego Kazimierza. Ten drugi co prawda zginął jeszcze w 1043, ale pozostawił po sobie arcyambitną córkę Kunegundę. Stanisław był jeszcze niebezpieczniejszy. Galicja była wtedy tak silna, że w pojedynkę, bez pomocy polskiego seniora odbiła Litwie Mińsk. To Stanisław został regentem i szybko odczułem jego stryjeczną miłość.

To jeszcze nie wszystko. W Wielkopolsce panowała inna Kunegunda, ostatnia już przedstawicielka wielkopolskiej gałęzi dynastii (pochodzącej jeszcze od Konrada Wielkopolskiego, młodszego syna protoplasty rodu Marcina I) darząca króla Michała bezwzględną nienawiścią. Było jeszcze dwóch Małowujów. Jeden z nich panował w Czersku i reprezentował wschodni odprysk wielkopolskiej gałęzi dynastii. Groźniejszy był Małowuj Śląski, brat króla Wielisława I, bardzo popularny wśród wielu polskich feudałów. Prawdziwe gniazdo żmij. A dręczenie małych zwierzątek nie pomagało królowi Michałowi.

Pierwszy zaczął działać książę-regent Stanisław. Zorganizował zamach, nieudany zamach. Stanisław nie był dobrym materiałem na władcę, brak konsekwencji sprawił, że pojedyncza porażka zniechęciła go do ponawiania prób, w dodatku zajął się wspomnianym wcześniej podbijaniem Mińska. Wtedy pałeczkę podjęła Kunegunda Wielkopolska. Pomysł kobiety na tronie wywoływał na wąsatych twarzach polskich panów uśmiechy politowania, więc Kunegunda weszła w rolę kingmakera. Stworzyła rozległą fakcję możnych popierających kandydaturę Małowuja Śląskiego do roli polskiego monarchy. W 1062 roku rozpoczęła się krwawa rebelia. Trwała dwa lata, względnie trzy godziny, zależnie od tego, którego uniwersum upływ czasu liczyć. I przegrałem. Przegrałem, choć naprawdę broniłem się desperacko posyłając do grobu jednego ze zdrajców (Małowuja z Czerska). Moja popularność w narodzie malała jednak tak błyskawicznie, że w pewnym momencie pozostały przy mnie jedynie prowincje prywatnej domeny. W odstępstwach wasali pomogła też moja głupota: wychowawcą króla Michała mianowałem kobietę, która zdołała nawrócić chłopca na wiarę Normanów. Nie spojrzałem jej w rubrykę wyznania...

W 1064 roku skapitulowałem, co wywołało nieoczekiwaną zmianę miejsc. Małowuj I stał się nowym królem Polski, a mój Michał pozostał na tronie Czech... Czech przedziwnych, oplecionych pierścieniem wokół Polski.

9508718069_ce81c919d0_o.png

 

 

MAŁOWUJ I

(1064-1070)

 

 

In the year of our Lord 1067, there is only war!

 

Gdy prezentowałem aktualne odpryski rodziny Stróżynów, zapomniałem o co najmniej dwóch ważnych jego członkach. O jednym już zresztą pisałem, to nieszczęsny dawny król Czech Trojden, syn króla Konrada I Myśliwego, przez kilka lat król Czech i Polski, zanim został w latach trzydziestych wyrzucony z obu tronów przez Wielisława I. Obecnie był księciem Brandenburgii, księciem dość mocno tytularnym, gdyż jedyną prowincją księstwa było... Podlasie. Trojden był wasalem zdrajcy Małowuja, ale ponieważ śląski uzurpator okazał się władcą silnym i energicznym, Trojden (zresztą starszy brat Małowuja) postanowił pograć o drugą ze swych straconych koron. O tę moją, czeską.

Znalazł w tym brudnym przedsięwzięciu wspólnika, drugiego z zapomnianych przeze mnie Stróżynów, Mieszka Morawskiego. Linia morawska to odprysk matrylinearnego małżeństwa siostry króla Bolesława Grubego, parweniusze wśród panującej dynastii. Mieszko chciał czegoś więcej. Postanowił poprzeć pretensje Trojdena... ale w sprzyjających okolicznościach.

Długo czekać nie musieli.

W 1065 mój małoletni Michał ruszył na swoją pierwszą samodzielną wojnę. Celem było maleńkie państewko Marmaros wciśnięte w południowe doliny wschodnich Karpat. Kompletnie nie spodziewałem się, że Marmaros stawi mi twardy opór, tymczasem jego dwie prowincje zmobilizowały 5000 wojowników i rozbiły armię inwazyjną. Wtedy rozpoczęła się rebelia.

Chaos, który się wtedy rozpoczął trudno opisać. Zbuntował się jeszcze walczący o niepodległość Turów, książę Galicji Stanisław (mój stryj) rozpoczął prywatną wojenkę o podbój Połocka a zbuntowany Mieszko Morawski został zaatakowany przez króla Polski Małowuja, który postanowił wykorzystać bałagan i oderwać od Czech Morawy. Generalnie po dwóch latach sytuacja jest następująca: udało mi się podpisać "biały pokój" z Marmaros, zdławiłem bunt Turowa, buntownicy morawscy mają nade mną sporą przewagę (-50% warscore) niwelowaną trochę tym, że mocno biją ich Polacy Małowuja (mnie zresztą też), Połock został przyłączony do Czech... I znowu jestem słowiańskim poganinem :)

 

Trzy lata później skończyła się Wojna Morawska, mordercza, wielostronna wymiana ciosów... którą przegrałem. A właściwie wygrałem, ale pyrrusowo.

Przypomnę, walczyłem z rebelią księcia morawskiego Mieszka, któremu ubzdurało się że brandenburski Trojden byłby lepszym królem Czech niż mój Michał Okrutny. Niestety, Mieszkowi (nie mi) wojnę wypowiedzieli też Polacy, którzy okazali się za silni zarówno dla mnie jak i dla rebeliantów. Byłem w absurdalnej sytuacji, by nie dopuścić do aneksji Moraw przez Polskę musiałem pomagać Morawom w odpieraniu polskich ataków... jednocześnie prowadząc z tymi Morawami własną wojnę :) No cóż, nie zdążyłem, aczkolwiek Polska drogo za to zapłaciła, w walkach niedaleko Pilzna zginął mój zdradziecki dziadek stryjeczny, król Polski Małowuj (na tronie zastąpił go syn Mirosław). Straciliśmy kilka prowincji wokół Pragi oraz Kijów... Załamany Mieszko Morawski zmarł, a jego następca ukorzył się wreszcie przed Michałem. Kilka tygodni po tym smutnym triumfie szesnastoletni Michał Okrutny zmarł bezdzietnie, nowym królem Czech stał się jego stryj, bliźniaczy brat Konrada II, książę Galicji Stanisław I.

Niestety, nie mam już państwa silniejszego od Polski którą nadal pragnę odzyskać. Czechy to teraz kilka odosobnionych terytoriów: Meklemburgia na północnym zachodzie (tam jest obecna stolica Stanisława), oddzielona od niej Brandenburgia, tereny wokół Pragi, część Moraw z Brnem i Ołomuńcem, duży kompleks ziem na wschodzie oraz księstwo Połockie.

9569596494_c5fe906bd3_o.png

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Co tu się odp... Pomaganie buntownikom, aby uratować kraj i jednoczesna próba zbicia ich? To trochę chyba tak jak próba zjedzenia wrzącej zupy jednocześnie przegryzając ją lodami - da się tak w ogóle? No i przynajmniej Stanisław miał prawo rościć sobie tytuł króla więc nie wszystko stracone :>

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

MIROSŁAW

(1070-1072)

 

 

Stanisław był dobrym wojownikiem... i jak dotąd, jego dobre cechy się na tym kończyły. Już pisałem, że wcześniej w pojedynkę, bez pomocy seniorów podbił Mińsk i Połock. Gdy jednak do pomocy dostał moje organiczne neurony, okazał się też zimnym intrygantem. No, pomogła też geopolityka.

Marzenia o Polsce wydawały się na razie nierealne. Król Mirosław I po zwycięstwie w Wojnie Morawskiej poczuł się tak silny, że rozpoczął wojnę ze Svithjod, skandynawskim królestwem obejmującym północną Szwecję, część Finlandii i północną Ruś. Przemieszczające się wzdłuż moich granic wielotysięczne polskie roty napełniały mnie poczuciem bezsilności, z góry więc uznałem, że na razie rewindykację ojczyzny ojców odłożę na później. Zresztą, w latach 1071-72 doszło do dwóch mało poważnych buntów moich wasali, zająłem się więc sprawami wewnętrznymi. W 1072 roku w Polsce wybuchła jednak zaraza, która szybko uśmierciła między innymi Mirosława... i wszystko się zmieniło.

 

 

MAŁGORZATA

(1072)

 

 

Król pozostawił po sobie jedynie dwie córki, żadna z nich nie miała nawet czterech lat. Szybka śmierć zarówno ich ojca jak i dziadka (Małowuja) sprawiła, że Małgorzata i Anastazja stały się ostatnimi przedstawicielkami śląskiej linii dynastii Stróżynów. A najbliższym ich krewnym był król Stanisław. Rozwiązanie narzucało się same...

Spisek mający uśmiercić obie dziewczynki okazał się żenująco prosty do przeprowadzenia. Królowa Małgorzata zginęła jeszcze w 1072 roku...

 

 

ANASTAZJA

(1072-73)

 

 

...królowa Anastazja w pierwszych tygodniach 1073... Ich zdradzieccy dworzanie na wyprzódki oferowali mi pomoc w uśmierceniu tych dzieci, co szansę na powodzenie plotu podbiło w obu przypadkach do ponad 350%. Moi wspólnicy w zbrodni nie silili się na oryginalność: obie kolejne królowe zginęły uduszone poduszką. W Polsce nikt nie uwierzył w oficjalne komunikaty o "śmierci łóżeczkowej", ale nikt też nie próbował w przyszłości sprawy tych biednych dziewczynek wpisywać na sztandar buntu.

9573546024_3d1deb195a_o.png

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

O co się tu dzieje. Masz jeszcze kim grać?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

STANISŁAW I

(1073-1083)

 

 

Król Czech Stanisław I triumfalnie wszedł na polski tron utracony kilkanaście lat wcześniej przez jego bratanka Michała. Mam cichą nadzieję, że kryzys który dopadł mnie od lat trzydziestych XI wieku powili mija i znowu wkraczam na drogę potęgi z czasów Bolesława Grubego i Konrada Myśliwego... By nie było jednak za słodko: po Mirosławie odziedziczyłem wojnę ze Svithjod, która jak się okazało Polakom nie szła dotąd szczególnie dobrze (warscore -45%)... No i mam syna o absurdalnym imieniu Izbor, co dobija mnie jeszcze bardziej.

Wojna z Wikingami szła Mirosławowi i jego córkom fatalnie... ale dosłanie na front czeskich posiłków zadziałało piorunująco. W 1075 roku mapa Polski wyglądała już tak:

9576275420_feca62c714_o.png

 

Nowe zdobycze, nowe kłopoty. Król Stanisław prowadził ostrożną politykę zagraniczną, zaangażował się jedynie w dwie wojny o ograniczonym zasięgu: na początek anektował maleńką baronię Lubeki, po czym dobił mającego ogromne kłopoty wewnętrzne króla Litwy Rusinsa Beztroskiego odbierając mu Malbork. Pod koniec lat siedemdziesiątych pojawił się jakiś zapomniany Yngling o zapomnianym przeze mnie imieniu, który najechał Szwecję na czele... 29000 żołnierzy. Zmagania trwały do 1082 roku, pomógł mi brak koordynacji między poszczególnymi korpusami uzurpatora (podzielił armię na cztery części po 9000 wojowników). W ich trakcie liczący 58 lat Stanisław I zmarł.

 

 

Izbor

(1083-1084)

 

 

Rebelię stłumił ostatecznie jego syn, nowy król Polski, Czech i Szwecji Izbor I.

Po zniknięciu jednego kłopotu, przyszły następne. Zaatakowała mnie Tartaria, ich chan Shilki Wielki chce odzyskać prowincję Torki (mój ewentualny pomost do Birlagu i świętego miejsca Słowiańszczyzny). Gdy rozbiłem z najwyższym trudem siedemnastotysięczną armię Połowców, uznałem że najgorsze za mną... Wtedy nadszedł drugi korpus, dokładnie tak samo wielki. I wbił mnie w ziemię. Zostało mi około 2000 wojowników, zero możliwości werbunkowych, brak możliwości najemniczych. Na szczęście Tartarzy zniknęli (może tłumili powstanie, które wybuchło im w centrum kraju), ale przecież wrócą... ale najgorsze było to, że miałem za plecami frakcję możnych o sile 170% prowadzoną przez marzącego o niepodległości księcia kujawskiego Afanasija I (z rodu Gródeckich), popieranego między innymi przez Adletę Morawską (z morawskich Stróżynów) i Kettilmunda, hrabiego Galicza, przez wielu widzianego jako następnego króla Szwecji.

Chwilę później wybuchły rebelie. Liczba mnoga nieprzypadkowa, wybuchły aż dwie jednocześnie. Książę kujawski Afanasij podniósł sztandar niepodległości (poszli za nim Morawianie Adlety), z kolei Kettilmund rzucił mi rękawicę w grze o Szwecję. No i zaczęły dziać się rzeczy szalone.

Tartaria prowadziła ze mną wojnę chcąc odzyskać prowincję Torki. Torki należy do Księstwa Morawskiego... które właśnie się zbuntowało i przestałem być jego seniorem. W związku z tym Shilki Wielki zakończył ze mną wojnę (bo już nie kontrolowałem Torki :D ). To jeszcze nie wszystko. 25 I 1084 roku ciągłe napięcie zabiło króla Izbora I. Izbor miał dwóch synów, starszy z nich został królem Polski Stanisławem II, z kolei jego młodszy brat Małowuj został królem Czech i Szwecji (Szwecji tytularnie, bo wszystkie prowincje skandynawskie pozostały przy mnie). W związku z tym, że nie byłem już królem Szwecji, rebelia Kettilmunda straciła rację bytu i się skończyła :D Dla mnie te cyrki to największa (i jedyna chyba :D ) wada CK2...

 

Tak wyglądała wtedy Polska:

9598536417_31388b59ce_o.png

  • Lubię! 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

STANISŁAW II

(1084-1088)

 

 

Kilka miesięcy później w Szwecji wybuchła nowa rebelia, tym razem jarla Ostergottlandu Botulfra III. W krótkim czasie straciłem niemal wszystkie tamte prowincje (kilka ciągle rozpaczliwie się broniło), a Botulfr okazał się tak bezczelny, że z siedmiotysięczną armią przepłynął Bałtyk i zaatakował mnie w macierzy. Siedem tysięcy Wikingów użyźniło wielkopolskie pola, ale mi z drugiej strony zostało w rękach może 6000 poturbowanych wojaków. Na szczęście w międzyczasie wreszcie skapitulował Afanasij i Adleta... Mimo wszystko wydawało mi się, że za chwilę wyjdę na prostą. Król Litwy Rusins wyprowadził mnie z błędu wypowiadając mi wojnę. Dwie siedmiotysięczne armie litewskie zaczęły szaleć po moich wschodnich prowincjach, 2/3 Skandynawii w rękach tego śmierdzącego wieprza Botulfra III. Jedno co dobre: król Czech Małowuj solidarnie wypowiedział wszystkim tym draniom wojnę.

AD 1088: wojna z Botulfrem: constans. Wojna z Litwą: tracę coraz więcej prowincji, na razie jeszcze nie ma dramatu. Litwinom zmienił się władca, syn Rusinsa Valikaila II ugrał niestety nieco więcej na loterii genowej. 

Ale to nie wszystko.

W lutym 1088 mój umęczony wojną skarbiec odmówił współpracy. Kilka dni później współpracy odmówili najemni Rusowie i Pieczyngowie, rozpoczynając ze mną regularną wojnę. Ukąsili mnie boleśnie. Niedaleko Gdańska Stanisław II zadał im ciężkie straty, ale sam zginął...

 

 

MAŁOWUJ II

(1088-1091)

 

 

Nowym królem Polski został jego młodszy brat, dotychczasowy król Szwecji Małowuj II (Czechy stracił w międzyczasie na rzecz Budziwuja I z dynastii Gautske, w ich żyłach płynęło trochę krwi Stróżynów). Wraz z nowym władcą dostałem w prezencie dwie nowe wojny, które dotąd "Szwecja" Małowuja prowadziła solo: z księstwem Galicji i Lubeką. Ta pierwsza na szczęście szybko się skończyła, ale Lubeka okazała się twardsza. Uznałem, że zanim policzę się z Litwą, Botulfrem i zbuntowanymi najemnikami, wyżyję się na kimś zdecydowanie słabszym ode mnie.

No cóż, nie wyszło.

AD 1090: jeżeli ktoś tu skusił się moimi opisami na zakup CK2, to serdecznie przepraszam. Ta gra jest sadystycznie chora, pławienie się w cierpieniu gracza sprawia tym cholernym rzędom zer i jedynek jakąś nieludzką, niepojętą rozkosz.

Złamałem pieprzonego zdrajcę Botulfra. Siedzi obecnie w krakowskiej celi bałamucony przez grupę przystojnych klawiszy.

Zmiażdżyłem Lubekę.

Skłoniłem do podpisania białego pokoju Litwę.

Ale zanim to wszystko się stało, stały się jeszcze dwie rzeczy. Znowu wojnę wypowiedziała mi Tartaria. Tym razem chcąc podbić całą Polskę, nie jakieś głupie Tarku.

A papież Adeodat III ogłosił przeciw mnie krucjatę.

17000, 5000, 6000, 5000, 3000, 2000, 7000, 16000, 5000.

Te liczby hasają sobie w moich granicach. Kolejne się zbliżają.

Sic transit gloria mundi.

Rok później Małowuj zginął.

 

 

JOLANTA KULAWA

(1091-1092)

 

 

W 1091 roku od burgundzkiego miecza legł w boju król Małowuj II, podobnie jak brat bezpotomnie. Następcą tronu stała się nastoletnia Jolanta I, ich najmłodsza siostra. Nieletnia kobieta, połączenie idealne na niebezpieczne czasy. W krzyżowców wstąpił nowy duch (zaczął się już kruszyć, bo zanim zginął Małowuj, to polska włócznia powaliła króla Burgundii, najpotężniejszego feudała uczestniczącego w krucjacie), a w Szwecji rozpoczęły się aż DWIE rebelie. Przypominam, że rozżarzony do czerwoności metrowy bagnet w plecy wbijali mi cały czas Tartarzy.

Próbowałem walczyć rok. W CK2 warto grać na czas, różne rzeczy zdarzają się tu królom, chanom i kaganom... ale tym razem się nie zdarzyły. 18 IX 1092 roku skapitulowałem przed Tartarią i 200 lat polskiej historii dosięgło swego kresu. Polska została anektowana przez Połowców, a upokorzona Jolanta pozostała z tytułem królowej Szwecji, z ziemiami rozproszonymi od Narwiku do Halicza. W dodatku z ciągle trwającymi dwiema rebeliami i krucjatą na karku.

 

9638874700_ebd6f592df_o.png

  • Lubię! 2
  • Smutny 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

:o i cały misterny plan w p...

 

Btw pierwsze akapity Stanisława II i Małowuja II chyba zostały wklejone z formatowaniem, bo na ciemnej skórce strasznie to wygląda

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Szukaj wojowniczego męża wśród czwartych synów wokolicznych władców

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

NIEWOLA TARTARSKA

(1092-1212)

 

 

Królowa Jolanta Kulawa zasłużyła na jakiś lepszy przydomek. Cieniem na jej panowaniu kładzie się utrata Polski, ale z potęgą Połowców Shilki Wielkiego nie poradziłby sobie chyba żaden inny Stróżyna, tym bardziej ze skandynawskimi rebeliami i krucjatą na karku. Pokój z Tartarią dał mi też nieoczekiwanych sojuszników: rok później kilku polskich książąt, którzy dostali się w łapy kaganatowi rozpoczęło powstanie, ich efemeryczne państwa prócz walk z Shilki sprzymierzyły się też ze mną w starciach z krzyżowcami. Oczywiście nie odpłaciłem im pomocą.

W 1097 roku krucjata Adeodata III załamała się i skończyła białym pokojem. Chyba bym sobie z nią nie poradził bez sojuszników, ale zarówno walczący z Tartarią Wszebor Śląski jak i Budziwuj Gautske, król Czech okazali się lojalni do końca (nawiasem mówiąc, po śmierci Budziwuja czeski tron udało się przejąć Sulistryjowi, synowi pechowego Trojdena którego daaawno temu wyrzuciłem z Pragi). Po tym zwycięstwie byłem tak wyczerpany, że aż dwóch lat potrzebowałem jeszcze, by zdławić bunt Rikissy II z Upplandu, która na szwedzkim tronie chciałaby widzieć Arnfasta z Bergslagen. Właśnie tego dokonałem.

Szwecja po tych wszystkich wojnach jest krajem ruin. Autorytet królewski nie istnieje, a podatki spływają w śmiesznych ilościach. Terytorialnie moja monarchia wygląda nadal obiecująco (ciągle mam większą część Szwecji, południową Finlandię, kilka prowincji wokół Nowogrodu, północne Mazowsze, zachodnią Litwę, Wołyń, Podlasie, Kraków, Morawy, Słupsk i Lubekę), ale mogę z tego wszystkiego zmobilizować mniej niż 10000 wojów. Cywilizacyjnie zostałem cofnięty, po utracie najlepiej rozwiniętych polskich prowincji. A Jolanta w swym matrylinearnym małżeństwie nie potrafi doczekać się potomków.

9692706670_5055177a7b_o.png

 

Korzystając z tego, że początek XII wieku był spokojny, drobny rzut oka na zagranicę.

 

Jest taka rzecz w CK II, która podoba mi się szczególnie, choć niektórym przyzwyczajonym do standardów EU i EU II może się nie podobać: bardzo mała ilość historycznego determinizmu. Dobrze to widać w naszych raportach, w każdym geografia polityczna Europy wygląda zupełnie inaczej (constansem są jedynie przeklęci Mongołowie). U mnie wygląda ona następująco:

* Wyspy Brytyjskie mają granice bardzo klasyczne. W X wieku powstały tam efemeryczne państewka wikingów, wszystkie jednak przestały istnieć. Co zaskakujące, największą karierę zrobiła zjednoczona w 950 roku przez ród Dal Birn Irlandia, która w pewnym momencie podbiła niemal całą północną Hiszpanię, co zresztą zaowocowało tym, że po wymarciu pierwotnej dynastii władzę przejęła tam w 1055 roku rodzina z Aragonii. Obecnie jednak od dwudziestu lat żelazną ręką rządzi tam królowa Aibinn z rodu Enniscorthy, a Irlandia znowu ograniczyła się do rodzimej wyspy. Na Brytanii dominuje Anglia, aczkolwiek jej siłę paraliżują częste wojny domowe. Anglia zjednoczona została niehistorycznie przez Mercję i do dziś tamtejszy ród panujący dzierży tam władzę. Mercyjczykom udało się włączyć w ciągłe wojny po drugiej stronie La Manche, dzięki czemu opanowali ujście Renu oraz Prowansję. Anglosasom nie udało się jednak podporządkować sobie Szkocji (a może Szkacji, u mnie pisana jest: "Skotland"). Władzę w Edynburgu przejęli Normanie z dynastii af Dunollie, ich największym sukcesem był podbój Walii.

* Francja jest wesołym chaosem co jakiś czas wstrząsanym wewnętrznymi konfliktami. Obecnie tytularna Francja dominuje na północy, aczkolwiek Pikardia jest rękach Anglików, a spore terytoria na zachodzie przejęli Bretończycy. Bretania i Francja rządzona jest przez tę samą dynastię (Unrouchinger), są więc jakieś drobne widoki na zjednoczenie. Nie widzę na razie żadnych na to szans na południu, gdzie sytuacja jest niemal kabaretowa. Galijskie południe podzielili między siebie: Anglia, Niemcy, księstwo Miśni (niezależne), Burgundia i Akwitania.

* Półwysep Iberyjski niemal w całości zjednoczony został przez Omajjadów. Dwa królestwa chrześcijańskie, Kastylia i Leon, przylepione są do Zatoki Biskajskiej i Pirenejów. O rekonkwiście nikt tu nie słyszał.

* Półwysep Apeniński zdominowały dwa mocarstwa. Południe trzyma w ręku Bizancjum, które jest w mojej grze bardzo silne i wygląda niemal zupełnie tak, jak za czasów Bazylego Bułgarobójcy (zresztą faktycznie rządzi tam nieprzerwanie dynastia macedońska). Północ niemal w całości jest w rękach Włoch, gdzie nadal panują Karolingowie. W przeciwieństwie do realiów średniowiecza, moje Włochy na razie zdają test czasu, prowadzą ekspansję w południowej Francji i w Nadrenii. Okolice Wenecji opanowane są przez księstwo Akwilei.

* Niemcy są terytorium ciągłych walk kilku mocarstw. Państwo z "Niemcami" w nazwie ogranicza się do okolic Palatynatu, Badenii, Turyngii i Wirtembergii i rozrywane są na strzępy przez sąsiadów, by się ciągle cyklicznie odradzać. Panowało tam już sześć dynastii, obecnie od kilku lat do tronu dorwał się ród Gellones z władcą o uroczym imieniu Alias. Zdecydowanie potężniejsza jest Bawaria, której potęgę stworzyła kiedyś królowa Judyta Szlachetna. Na początku X wieku udało się jej nawet na chwilę zjednoczyć całe Niemcy, po jej śmierci jednak kilku słabszych następców zaprzepaściło te zdobycze. Obecnie Bawarią rządzi dynastia d`Asti, która wyrzuciła z siodła zarówno rządzących tam od początku Karolingów jak i walczących o dorwanie się do bawarskiego złota Unrouchinger z Francji. Bawaria mało ma wspólnego ze swym pierwowzorem na mapie, obejmuje zaledwie skrawek historycznej Bawarii, większość jej terytoriów to Austria i niemal całe północne Niemcy. Prócz tego w niemieckiej polityce liczą się też Dolna i Górna Lotaryngia, dysponujące szerokim pasem współczesnego niemiecko-francuskiego pogranicza.

A to tylko zachodnia Europa...

 

W Szwecji Jolanta Kulawa przez kilka pierwszych lat XII wieku prowadziła prace nad poprawą infrastruktury, szczególnie w swej stolicy (stolicą Szwecji jest Kraków  ). Postanowiłem być twardy i nie dążę do normanizacji swej dynastii, zachowanie polskiej kultury i religii słowiańskiej stało się moim nieoficjalnym dogmatem. Matrylinearne małżeństwo z duńskim książątkiem Kaupe zaczęło wreszcie przynosić owoce: synów Pisklę i Konrada oraz córkę Jolantę Młodszą. Odparłem jakąś kabaretową inwazję seldżuckiego fantasty, któremu zamarzyło się księstwo kujawskie by następnie rozpocząć próbę odzyskania swych strat w Skandynawii. Przez ostatnie dekady chaosu od Szwecji odpadło kilka małych królestw, które teraz Jolanta zaczęła rewindykować. Na pierwszy ogień poszło królestwo Opplandu, potem Vestmanlandu. Obecnie trwa atak na norweskie państewko Vestlandet. Pokojowo zwasalizowane zostały Islandia i Szetlandy.

W tych miłych okolicznościach w 1108 roku rozpoczęła się III Wojna Tartarska.

CK II lubię również za to, że indywidualizuje mi wrogów.

Otaczająca mnie czereda monarchów nie jest amorficzną masą. Widać tam przeciętniaków, ale wśród nich są też geniusze, psychopaci zostawiający za sobą trupy i ślepców (swoją drogą, oglądanie drzewa genealogicznego rządzących w Bizancjum Makedones to przerażająca czynność, upiorna kawalkada czarnych oczodołów), matki eliminujące swoich pasierbów i głupcy trwoniący dorobek swych ojców. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat gry drżałem przed potęgą Shilki Wielkiego, strasznego starca rządzącego w Kaganacie Tartarii, człowieka który w kilku brutalnych ruchach pozbawił mnie nadziei na utrzymanie polskiej korony. Od 1106 roku wśród Połowców rządził jednak jego syn Sartac... i szybko poczułem różnicę.

Sartac zaatakował mnie w 1108 roku chcąc odebrać mi Dolny Śląsk. Moment wybrał w miarę dobrze, część moich sił ugrzęzła w Norwegii tłamsząc opór Vestlandet. Więcej dobrych decyzji już nie podjął. III wojna tartarska okazała się serią błędów tak koszmarnych, że aż karykaturalnych. Shilki by ich nie popełnił. Po pierwsze, kagan zmobilizował od razu wszystkie siły w polskich prowincjach swego imperium, co z miejsca stało się dla mnie zachętą do krwawej czystki. Oddziały te nie były zbyt liczne (może i polscy feudałowie przyjęli Tengri, religię zdobywców, ale Połowców nadal nie kochają), więc z miejsca utworzyłem dwa lotne korpusy, które masakrowały formujące się siły wroga. Trzy moje większe korpusy (dwa po pięć tysięcy, jeden z ośmioma tysiącami wojowników) ruszyły na południe, by spotkać się z głównymi siłami kaganatu. I tu kolejne zaskoczenie. Gdy miażdżył mnie Shilki Wielki, to zrobił to dwoma wielkimi, siedemnastotysięcznymi młotami idącymi równoległymi torami sąsiednich prowincji. Sartac rzucał przeciw mnie chyba sukcesywnie to, co akurat mu się zmobilizowało, stąd ze wschodu ruszyło na mnie pięć korpusów po około 5000 wojowników. Wykorzystałem szansę i zacząłem niszczyć jeden nieprzyjacielski oddział po drugim. Pod koniec 1108 roku jednak ze wschodnich czeluści Tartarii wychynęła piętnastotysięczna armia i wtedy naprawdę zadrżałem, gdyż dwa mniejsze korpusy wroga były ciągle nietknięte. Sartac swe główne siły jednak zatrzymał, by zdobyć jakąś wschodnią nic nie wartą fortecę w stylu Korsunia... Jeszcze przed grudniem w związku z tym wyeliminowałem oba mniejsze oddziały. Z ciekawości policzyłem: w samym 1108 roku zginęło 30000 Połowców! Szwedów w tym samym czasie padło mniej niż 7000... Jeszcze w lutym 1109 roku przestała istnieć główna armia Sartaca, a do listy jego strat dopisałem kolejnych 12000 koczowników.

Nie wszystko jednak szło dobrze. Pod koniec 1108 roku rebelię podniósł mój daleki krewny z linii morawskiej, Spityhniew Wołyński. Początkowo nie wyglądał on poważnie, ale po chwili pojawił się ZNIENAWIDZONY przeze mnie komunikat o "lots of opportunists" którzy zaciągnęli się pod sztandary buntu. Popełniłem wtedy straszny grzech zachłanności. Warscore w wojnie z Tartarią miałem już na poziomie 51% i widziałem, że Sartac zgodziłby się na biały pokój. Połakomiłem się jednak na totalne zgniecenie wroga licząc na złoto z odszkodowań i takie osłabienie kaganatu, by polscy wasale mogli wybić się na niepodległość (Mazowsze w międzyczasie faktycznie rozpoczęło powstanie). Był to błąd, bo dobijanie Połowców potrwało jeszcze do 1111 roku, a w międzyczasie rozpętało się piekło.

Wybuchły jeszcze dwie następne rebelie, obie w Skandynawii. Po pierwsze, znowu zbuntowała się Rikissa II, księżna Upplandu (walczy o szwedzką koronę), po drugie Bjorg z Bergslagen na spółkę z Oldrzychem z Domazlic (oni walczą o niepodległość). Potem wojnę wypowiedziała mi Litwa marząca o odzyskaniu Wilna. Na koniec do tańca dołączyli Szkoci pragnący Szetlandów.

Jest rok 1112 i krwawię. Zdołałem stłumić bunt Spityhniewa i kompromisowo zakończyć starcie z Vestlandet. Próbowałem walczyć z Litwą, ale po krwawej klęsce pod Lidą zacisnąłem zęby i oddałem tym hienom Wilno. Szkotów początkowo zlekceważyłem, ale gdy ich drakkary zaryły dziobami w piachu plaż Pomorza, poddałem się i im oddając Szetlandy. Obecnie walczę z Rikissą (warscore -1%) i Bjorgiem (-10%), większość skandynawskich prowincji jest w rękach wroga który odbił mi też część Rusi. Królowa Jolanta dysponuje siłami o łącznej sile 4600 wojów. Trwa.

 

Jolanta jest niezniszczalna, oba bunty zostały stłumione, w tym rebelia Bjorga doszczętnie. Nie od razu jednak było łatwo. Pomogła mi... Tartaria, która ma nowego władcę. Nieudolny Sartac zastąpiony został przez dużo groźniejszego syna Kuvrata, który w starym, dobrym, kumańskim stylu podbił Czechy (trojdenowska gałąź Stróżynów ma wyraźnego pecha) przy okazji zgarniając ziemie rebelianta Oldrzycha. W 1116 roku miałem znowu pokój, całkiem dużo gotówki (część i tak już zainwestowałem w rozbudowę Krakowa) i pytanie, gdzie rozpocząć ekspansję: w Skandynawii, na Litwie czy wśród postwęgierskich księstewek które ciągle jeszcze wegetowały na zgruzowanej monarchii Arpadów po połowieckim podboju.

 

9717840405_82cbf7211e_o.png

 

W 1126 roku szokująco nagle zmarła królowa Jolanta Kulawa. Ta część Szwecji, która akurat nie znajdowała się w rękach rebeliantów okryła się żałobą.

Jolanta była moim najwybitniejszym władcą od czasów Bolesława Grubego. 35 lat jej panowania znalazło się co prawda w cieniu upokarzającej klęski i utraty polskiej korony, ale Jolanta zdołała utrzymać to, co w tamtych warunkach utrzymać się dało: Szwecję wraz z licznymi przyległościami na południu, królestwo które pokonało krucjatę, królestwo które dwie dekady później rozbiło Tartarię w kolejnej wojnie. W ostatnich latach panowania Jolanta koncentrowała się na drobnych korektach granic: odbiła prowincję Bereg księstwu Marmaros, zajęła litewską Żmudź i ruski Brześć. W realizacji naprawdę wielkiego projektu przeszkodziła jej śmierć... i rebelia.

Na początku lat dwudziestych XII wieku z niewytłumaczalnych dla mnie powodów Tartaria straciła kontrolę nad Śląskiem i Mazowszem (dziwnym Mazowszem złożonym z Pomorza Gdańskiego, Brandenburgii, Czerska i Sącza). Władzę sprawowali tam moi zaprzańscy kuzyni, nawróceni na tengri Aldona Szlachetna (z najstarszego, konradyńskiego odgałęzienia Stróżynów) na Mazowszu i Jakusz Śląski (z linii trojdenowickiej). Obudziło to moje nadzieje na rewindykację przynajmniej części macierzy... ale w 1125, na rok przed śmiercią królowej wybuchło niepodległościowe powstanie brandenburskiego jarla Torfinna I, księżnej Holmgardu Elin, księżnej Trębowli Perchty i baronessy Ładogi Edly. Walki wykorzystali sąsiedzi: dwie prowincje Perchty już zostały zajęte przez Połowców...

Jolanta miała trzech synów: Pisklę, Konrada i Izbora. Nie wiem jak będzie z Izborem (ten jest jeszcze nieletni), ale dwaj pierwsi przy matce wyglądają jak niedorozwinięci. Załatwiłem następcy tronu Piskli arcyinteligentną żonę z Nitry, ale tuż przed śmiercią matki zmarł też Piskla, nowym królem Szwecji został więc Konrad I którego żona też niewiele podbijała mu mizerne statystyki. Co gorsza, gavelkind zostawił mu jedynie dwie prowincje domeny (Jolanta miała sześć), nowym księciem żmudzkim został młodziutki syn Piskli Miłosz, a nieletni Izbor przejął smakowitą Małopolskę. Król Konrad był nieśmiałym tchórzem co gwarantowało ciekawą grę w przyszłości.

 

Sytuacja na rok przed śmiercią Jolanty, tuż przed rozpoczęciem rebelii Torfinna:

9734135327_dbd2d5a99d_o.png

 

Konrad otrzymał od niewdzięcznych poddanych przydomek Beztroski, który mam za odrobinę niesprawiedliwy. Jego panowanie nie przypomina co prawda rządów wielkiej matki, ale i on dorobił się sukcesów, przetykanych niestety poważnymi porażkami.

Początek nie był wesoły. W Skandynawii wybuchły trzy bunty, które zaczęły mnie przerastać. Jeden jednak zakończył się sam, NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA dlaczego, drugi zakończyłem białym pokojem, trzeci stłumiłem już bez większych problemów. Później, nie licząc dwóch chłopskich rebelii kłopotów z możnymi już nie miałem, jedynego szczególnie potężnego i nieprzyjaznego (Egila II z Vastergotlandu) uprzejmie zamordowała własna żona. Miałem już nawet niezwykły moment, gdy w Szwecji nie było żadnych frakcji... ale się skończył, gdyż zaczęła rosnąć w siłę grupa, która na tron wynieść chciała antyczną, 88-letnią księżniczkę Agnieszkę, siostrę zmarłego jeszcze w poprzednim wieku króla Izbora I (na czele grupy stoi hrabia Połocka Bezprym, ale jeśli dojdzie do wojny, to zbuntuje się pewnie też książę Wołynia Jakusz, Agnieszka jest jego matką).

Konrad Beztroski poniósł dwie wojenne klęski, obie dotkliwe, obie z tym samym przeciwnikiem: Tartarią. Rządzi tam obecnie Tarasij Wielki, jego nade mną przewaga jest jeszcze bardziej obezwładniająca niż za Shilkiego. W IV Wojnie Tartarskiej odebrał mi Kraków i Sącz, w następnej Włodzimierz Wołyński i Brześć. W dodatku cieszy się takim uwielbieniem poddanych, że o żadnych buntach nie ma mowy, asasyni też nie mają żadnych punktów zaczepienia. Swoją drogą, ciekawy jestem co by się stało, gdyby Mongołowie przybyli już teraz, gdy Kaganat jest u zenitu swej potęgi. Skoro już o mocarstwach mowa... na zachodzie pojawił się władca bodaj jeszcze wybitniejszy: Eadmund Sprawiedliwy ma dopiero 37 lat, lecz dzięki swemu nieprzeciętnemu talentowi strategicznemu pokonał Omajjadów w Krucjacie Andaluzyjskiej, po czym stworzył Cesarstwo Hiszpanii obejmujące niemal całą Iberię, Anglię, Prowansję i Lotaryngię. Chłopcy z Tenochtitlan nie będą się nudzić.

Konrad miał też sukcesy. Podbił Estonię, Litwę i Werle w Meklemburgii a jego wasale dorzucili też Finlandię, południową Norwegię, większość południowej Szwecji i Prusy. Mogłem utworzyć Królestwo Litewskie... ale nie chciałem rozpadu państwa. Miałem coraz większy mętlik w głowie dotyczący religii. Z jednej strony chciałem zachować wierzenia słowiańskie, ale z drugiej: nie miałem szans na ich zreformowanie (trzy z pięciu sanktuariów są w rękach Tartarii, więc poza zasięgiem), a bez tego nie mogłem wzmocnić autorytetu monarszego. Poza tym... religia słowiańska kompletnie się nie liczy, wciśnięta między tengri, religię normańską i katolicyzm (dwie ostatnie wojny tartarskie miały charakter świętych, sam dostarczam im casus belli). Z drugiej strony: wszyscy najsilniejsi wasale wyznawali religię słowiańską... 

Miałem też pięciu synów, będzie wesoło.

9760338446_575de1363d_o.png

9760343836_bb3015d534_o.png

W 1147 roku w Tartarii zmarł Tarasij, jego następca Shilki II nie panował nawet pół roku, zginął w zamachu zorganizowanym przez swojego najnowszego lennika, wodza Włodzimierza Wołyńskiego Wojciecha. Kolejnym kaganem został nastolatek Isbul. To zawirowanie zachęciło chyba tartarskich watażków do działania na własną rękę, gdyż jeden z nich, Wasilij Kujawski wypowiedział mi świętą wojnę o Mazowsze. Najeźdźcę pokonałem, ale nie było to łatwe: Szwecja była wykrwawiona po V wojnie tartarskiej, połowę mych sił stanowili najemnicy. A frakcja Agnieszki rosła w siłę, miała już 95% mojego potencjału... Ten atak Wasilija jeszcze mocniej postawił pod znakiem zapytania moje przywiązanie do Trygława, Szwecja jest jedynym krajem z władcą wyznającym religię słowiańską i nikt mi w razie świętej wojny nie pomaga. Baaardzo chciałem swą religię reformować, ale trzy sanktuaria w rękach Połowców przekreśla jakiekolwiek na to nadzieje. Z trzech religii mnie osaczających brałem teraz pod uwagę katolicyzm i tengri (zreformowane), chociaż ciągle mi szkoda było tego stanowiska ostatniego bastionu Dawnych Bogów...

 

W roku 1158 Konrad Beztroski nadal żył. W dodatku, pomimo kilku wpadek z Połowcami i nieciekawych statystyk dorobił się już trzeciego miejsca wśród moich władców jeśli chodzi o przyrost prestiżu (po Bolesławie Grubym i Jolancie Kulawej). W ostatnich latach powiększył Szwecję o prowincję Agder w południowej Norwegii, tereny wokół jeziora Onega i dwie kolejne prowincje w Inflantach, z kolei jego wasale na wschodzie podbili duże księstwo Biełoozierskie. Odparłem atak jakiegoś seldżuckiego awanturnika i stłumiłem bunt w Skandynawii. A najlepsze jest to, że córka Konrada Krystyna została małżonką kagana Isbula Grubego. Z Tartarią na razie mam spokój. W skarbie drzemie 1500 sztuk wirtualnego złota czekającego na najemników. Wielisław, pierworodny syn, był opętany, więc gdy zastąpi on kiedyś ojca, najemnicy będą potrzebni.

A na zachodzie rosła potęga Eadmunda z Hiszpanii. Aktualnie miażdżył Arabów w Maroku.

 

W 1159 roku stało się. Konrad I Beztroski ochrzcił się, porzucając stare wierzenia. Doszło do fali nawróceń możnych, aczkolwiek pewna część wasali normańskich pozostała wierna Odynowi. Ta grupa kilka miesięcy później wywołała powstanie, stłumione jednak rok później. Nawiasem mówiąc, już zapomniałem jak wygląda domyślny design menu, bardzo przyzwyczaiłem się do pogańskiego :) Drugi nawias otwieram by stwierdzić, że przejście na chrześcijaństwo włączyło mi tak jakby mniejszy poziom trudności: nagle w opcjach zmiany ustroju pojawiła mi się primogenitura, a w oddziałach do wynajęcia darmowi rycerze zakonni...

Północne karki są sztywne. W 1162 roku wybuchło kolejne powstanie, tym razem ogarniające całą Skandynawię i północną Ruś. W trakcie jego tłumienia stały się trzy ważne rzeczy: w trakcie jednego z ataków szaleństwa umarł książę Wielisław, następcą tronu stał się mierny, lecz przewidywalny Walentynian (drugi z pięciu synów Konrada); w Tartarii doszło do wojny domowej, w wyniku której Isbul Gruby został zdetronizowany i zesłany do chanatu gruzińskiego (razem z moją córką Krystyną :( ); w 1163 zmarł z przyczyn naturalnych król Konrad.

Nigdy bym się tego nie spodziewał, ale władca który doznał dwóch ciężkich klęsk od Połowców w klasyfikacji prestiżu stał się na razie najwybitniejszym Stróżyną w historii (8900 punktów) wyprzedzając Bolesława Grubego i Jolantę Kulawą. Walentynian I, jego syn i następca odziedziczył państwo niewiele mniejsze od mocarstwowej Polski w chwili jej największej świetności, w dodatku państwo chrześcijańskie. Odziedziczył też bunt, ale ten został wbity w ziemię przez szarże ciężkozbrojnych szpitalników i templariuszy. Mamy rok pański 1164, na horyzoncie jeszcze jedna chyba rebelia... a potem rozpoczynamy marsz ku primogeniturze :)

 

W roku 1170 Walentynian nadal panował, aczkolwiek był już trochę zmęczony. Właśnie skończyła się wielka rebelia, o której ewentualności wspominałem ostatnio. Bunt Renfra Biełoozierskiego trwał pięć lat i poważnie mnie osłabił, tym bardziej że zostałem przy okazji wplątany w nieudaną krucjatę przeciw księstwu Peszt. Zacząłem przy okazji odczuwać wielkość swego państwa: kresowe prowincje znajdowały się w okolicach Moskwy, więc zanim siły uderzeniowe tam docierały, traciłem kilka zamków.

Ale stłumiłem to. Po to tylko, by po miesiącu usłyszeć o rozpoczęciu kolejnej dużej rebelii, tym razem Konrada, księcia Połocka.

Z lepszych wieści: mój zięć Isbul Gruby powrócił na tron Tartarii. Jeden z moich lenników rewindykował Wołyń.

 

Mam wewnętrzne opory przed mordowaniem wirtualnych krewnych, ale mojego ówczesnego pierworodnego z chęcią bym jednak ubił. Mieszko był upartym osłem który nie chciał chrystianizacji. Po śmierci króla Walentyniana mogłem przeżyć okres pogańskiej reakcji :/

W latach 1174-75 przeżyłem VI wojnę tartarską. Kagan Isbul Gruby już drugi raz stracił władzę, tym razem na rzecz chana Czech Ispora I. Karuzela władców na połowieckim tronie zaowocowała nową inwazją na Szwecję. Tym razem najeźdźcy mieli pecha. Rok wcześniej, po śmierci pierwszej żonie Walentynian poślubił Aelfflaed, córkę cesarza Eadmunda Sprawiedliwego, władcy Hispanii. Ten okazał się być godnym swego przydomka i wywiązał się ze swych zobowiązań sojuszniczych. I to jak... Przez Tartarię przetoczyło się ponad sto tysięcy hiszpańskich rycerzy. W trakcie walk Ispor zginął, jego kilkuletni syn Goleda gwarantuje, że przez kilka lat co najmniej imperium tartarskie nie będzie mnie niepokoić...

9881039066_0f9c49602f_o.png

 

W 1187 roku Walentynian I obchodził 24 rocznicę wstąpienia na tron, od kilku lat nazywany był "Mądrym". To ciekawe, gdyż właściwie jego największym sukcesem było trwanie w nieuszczuplonym państwie. Przetrwał dwie kolejne duże rebelie, co przy okazji dało nieoczekiwany efekt: 50 punktów sympatii u wasali sprawiło, że mój krnąbrny następca tronu Mieszko wreszcie zgodził się na chrzest. Reakcji pogańskiej po śmierci Walentyniana nie będzie :)

Chrystianizacja otworzyła mi szeroko drzwi do wielkiej polityki matrymonialnej. Moja córka Grzymisława stała się małżonką Anastazjusza III, cesarza bizantyjskiego, Walentynian zaś po śmierci pierwszej żony zaręczył się z młodszą o prawie pół wieku jedyną córką króla Szkocji Yrsą (niestety, okazało się że i tak dziedziczy tam jakiś męski kuzyn). Sojusz z Bizancjum nie przyniósł mi wiele dobrego prócz prestiżu: jedynie nową wojnę, gdy Tartaria rozpoczęła świętą wojnę o Bułgarię. Na spółkę pokonaliśmy Tartarów co najwyraźniej tak rozsierdziło ich młodego kagana Goledę, że ten zmarł wkrótce na atak apopleksji. Mój szwagier Isbul Gruby stał się dzięki temu kaganem trzeci raz z rzędu Niestety, przy okazji zmarł też bazyleus Anastazjusz, Grzymisława została wtedy czym prędzej wydana za Hrodberhta, syna cesarza Hiszpanii Hrodberhta I. Moje koneksje przyprawiały mnie o zawrót głowy :)

Jedyną zdobyczą było Bergen, zbyt zajęty byłem tłumieniem rebelii, by zajmować się ekspansją.

 

9954416975_52d59219c9_o.png

 

Walentynian Mądry umarł w 1194 roku... i mimo mego wcześniejszego narzekania, stał się najwybitniejszym władcą dynastii (ok. 9100 punktów prestiżu). Szwecja stała się na tyle silna, że po śmierci mego sojusznika Isbula Grubego rzuciłem pośrednio wyzwanie Tartarii. Gdy kilka jej pomorskich i polskich prowincji rozpoczęło powstanie, zaatakowałem zbuntowanego księcia kujawskiego pod hasłami świętej wojny o Pomorze (zachodnie). W ten sposób musiałem walczyć i z rebeliantami i ludźmi kagana, ale przy armii liczącej ponad 50000 wojowników zdołałem ich pokonać, nawet pomimo tego, że w międzyczasie wybuchły dwie rebelie moich skandynawskich wasali. Przy okazji, odkryłem całkiem fajny sposób na częściowe rozmontowanie dużych frakcji możnych: gdy pojawiają się dowody na przestępczą działalność feudałów nikogo nie aresztuję, trzymam je w czarnych teczkach by użyć po przyłączaniu się do frakcji, nawet gdy szansa na aresztowanie jest minimalna. Nawet gdy uciekną (zazwyczaj to robią), to organizują powstanie solo, dzięki czemu łatwo je zgnieść.

Walentynian zmarł w trakcie podbijania Pomorza, jego następca Mieszko I na razie jednak sobie radzi, wbrew potężnemu minusowi z uwagi na krótkie panowanie. Biorąc pod uwagę jednak to, że za wschodnim horyzontem pewien mężczyzna który urodził się z grudką krwi w dłoni właśnie kończy budowę fundamentów swego imperium, mam już sporego stracha.

 

Poczucie siły upaja.

Rozbujałem się. Po zwycięstwie nad Tartarią dokonałem dwóch wojennych egzekucji, najpierw na Trondelag (odbierając Norrland), później na Połocku (odbierając Sambię). W 1198 roku zacząłem pomagać Bizantyjczykom w odparciu dżihadu. A w 1201 wziąłem udział w krucjacie o Czechy.

Gigantyczna koncentracja sił spowodowała, że niezadowoleni feudałowie (dorzuciłem im jeszcze do pieca wprowadzając wysoki autorytet monarszy) rozpoczęli wielkie powstanie w południowej Skandynawii. To jeszcze stłumiłem, ale później wybuchły CZTERY równoległe powstania chłopskie. I jeszcze jedno, jeden z moich odległych kuzynów (Małowuj) zebrał grupę awanturników i zaczął kontestować moją władzę. Dwadzieścia cztery tysiące awanturników. Jakby tego było mało, doszło do małej rodzinnej afery: jedyny syn Mieszka I ujawnił swe sodomiczne skłonności. Gdy doszedł do 16 roku życia i dawno umówiony ślub z kanaryjską księżniczką miał zostać skonsumowany, Krzesław umarł (może w charakterze protestu). A było tak pięknie, jeden dziedzic... :( Teraz dziedziczyć będą dwaj moi bracia (Konrad i Stanisław) oraz bratanek Walentynian (urodzony w Hereford, Anglia).

Ale nic to. Nic to. W 1203 roku czeska krucjata zakończyła się triumfem, a moje umęczone wojnami królestwo anektowało Czechy. Po 100 latach Stróżynowie znowu na Hradczanach!!

 

9985924454_8c22741984_o.png

 

Dwa lata później w Tartarii rozpętała się wielka wojna domowa, którą postanowiłem wykorzystać. VII wojna tartarska otrzymała status świętej, a stawką w niej były hrabstwa chanatu wielkopolskiego. Uroczyście ogłaszam, że po 100 latach Stróżynowie wrócili do swego gniazda. W 1208 roku upokorzony kagan zmuszony został do pokoju. W dodatku na rok przed rozpoczęciem wojny udało mi się wprowadzić primogeniturę, aczkolwiek niestety czeska korona jej nie podlegała: jej dziedzicem nadal był mój najmłodszy brat Stanisław, nie obecny główny spadkobierca Konrad. Tym niemniej, z dziedziczenia wykluczony został anglosaski Walentynian z Hereford, co groziło podporządkowaniem kilku hrabstw Cesarstwu Hiszpanii (przeżywającej ciężką wojnę sukcesyjną nawiasem mówiąc).

Brakowało mi jeszcze jednej prowincji do restytucji Polski, aczkolwiek na razie i tak bym tego nie dokonał: nie chciałem tracić później tych prowincji w wyniku dziedziczenia :( Jedynym wyjściem było to, co próbowałem zrobić za czasów Bolesława Grubego i Konrada I Myśliwego: stworzyć tytuł cesarski. Miałem dwa w zasięgu: imperium skandynawskie (ale tu musiałbym mieć germańską lub fińską kulturę władcy) i wenedyjskie. Marzyłem o wenedyjskim, ale tu brakowało mi jeszcze około 10 prowincji. Część z nich była w rękach Bawarii (z nią zadzierać nie chciałem), część Tartarii (tu szybciej, ale na razie miałem rozejm), część Połocka (w zasięgu, ale ma bardzo prymitywne prowincje, więc oblężenia pochłaniają ogromne ilości moich żołnierzy), część Śląska (panowali tam trojdenowscy Stróżynowie, więc miałem delikatne wyrzuty sumienia), jedna wreszcie stanowiła niezależne hrabstwo Liwonii, które miało jednak czterech silnych sojuszników. Męki wyboru...

BTW: papiestwo musiało przenieść się do Niemiec, Rzym zdobyli schizmatycy z Bizancjum...

 

9998460986_d6effc3068_o.png

 

No i cóż...

 

1212...

 

My name is Ozymandias, king of kings:

Look on my works, ye Mighty, and despair!

10043786666_1dd155fae6_o.png

 

  • Lubię! 5
  • Uwielbiam 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×