Skocz do zawartości
peżet

Rosa Bella

Rekomendowane odpowiedzi

Odcinek 1. Niespodzianka na Sycylii.

 

Miałem koleżankę, która studiowała medycynę. Owa koleżanka w czasie studiów kilkukrotnie latała do Włoch, a konkretnie do Palermo. Raz był to Erasmus, raz prywatna praktyka, a następnie kontrakt zawodowy. Zainspirowany jej wspaniałymi opowieściami o wspaniałym życiu we wspaniałym Palermo poleciałem spróbować sił na słonecznej Sycylii. Do tej pory nic specjalnego mnie w życiu nie interesowało. Ot, banalne studia, praca w pizzerii i nałogowe oglądanie piłki. W wolnym czasie FIFA na konsoli. Pomyślałem, że to samo można robić we Włoszech.

 

Plan był taki, że przez miesiąc bawię się za zabrane ze sobą pieniądze, a później szukam roboty w gastronomii. Jakież było moje zdziwienie kiedy już po drugim dniu pobytu obudziłem się skacowany w parku. Bez dokumentów (pieniędzy także), ale za to z ogromnym bólem głowy.

 

To było dziesięć lat temu.

 

 

 

***

 

fm 2010.3

ligi : Anglia, Francja, Hiszpania, Niemcy, Polska, Włochy po dwie

baza danych : własna

zasady : też własne

 

 

p.s witam po latach

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

FM 2010? Troche traca myszka ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

FM 2010? Troche traca myszka ;)

Tam miałem jedną z najlepszych karier- Hutnikiem Warszawa. Moje ustawienie 2-3-2-1-2 było kozakiem w tej wersji ;)

 

@peżet - witam i chcemy dużo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

no cóż, nowsze wersje tej gry w ogóle mi nie podchodzą, ostatnia jaką kupilem to 14, a ostatnia w jaka grałem to 14. FM 10 najlepszy ;)

 

Odicnek 2. Niespodzianka na Sycylii, vol. 2.

 

Sensacyjne wieści obiegły świat piłki nożnej pod koniec czerwca 2009 roku. Młody, szerzej nieznany polski trener obejmuje klub z Serie A! Tym trenerem jestem ja, a klubem oczywiście US Palermo.

 

Niemiła przygoda sprzed dziesięciu lat zahartowała mój charakter. Najpierw postanowiłem spróbować sił w tym co umiałem czyli w lepieniu placków. Jednocześnie swoje myśli skierowałem ku pasji, którą od zawsze była piłka nożna. Zarobione w pizzerii pieniądze przeznaczyłem na naukę i po pewnym czasie zostałem trenerem. Trampoliną do wielkiej piłki była świetna praca z juniorami i młodzieżą. Najpierw w lokalnym klubie, a później już w Palermo. Najpierw mistrzostwo Włoch u18, a później zwycięstwo prowadzonej przeze mnie Primavery. Wszystko to spowodowało, że nieco szalony prezes Zamparin postanowił zaryzykować i dać mi szansę prowadzenia pierwszej drużyny.

Jako szkoleniowiec pierwszej drużyny na pewno wprowadzę do niej chłopaków przez nas wychowanych. Moją pierwszą decyzją było wprowadzenie na stałe do pierwszego zespołu prawego obrońcę Giammarco Corsino.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Odcinek 3. Debiut.

 

15 sierpnia 2009 roku to dzień mojego debiutu w roli managera Palermo. W meczu trzeciej fazy kwalifikacyjnej Coppa Italia podejmowaliśmy drugoligową Mantovę. W meczowej osiemnastce znalazło się miejsce dla wszystkich trzech nowych nabytków, jednakże jeden z nich musiał zadowolić się miejscem na ławce rezerwowych. Tym graczem okazał się najpóźniej zakontraktowany Jan Verthongen. Dwudziestodwuletni Belg sprowadzony za niemal dziesięć milionów euro z Ajaksu Amsterdam powinien okazać się solidnym wzmocnieniem składu, chociaż jego przekleństwem jest wszechstronność. Zawodnik najlepiej się czuje w roli stopera, ale ja równie często będę ustawiał go na pozycji libero lub lewego wysuniętego obrońcy.

 

Nowymi graczami, którzy z miejsca wskoczyli do wyjściowej jedenastki są Guillermo Ochoa oraz Kamil Glik. Co do samego meczu to niewiele ciekawego można o nim napisać. Goście przyjechali do nas jak na stracenie, a mecz okazał się być formalnością. W 21 minucie padł pierwszy gol dla Palermo pod moją wodzą, a strzelił go zawodnik, z którego mam zamiar zrobić światową gwiazdę. Mowa oczywiście o Edinsonie Cavanim, który skorzystał ze świetnego prostopadłego podania od młodego Gruzina Mczedlidze. Nie zagraliśmy porywającego spotkania, ale żeby zwycięstwo było choć trochę bardziej okazałe Lewan w doliczonym czasie gry do asysty dorzucił także gola. Ważne, że w debiucie wygrałem, a mój zespół gra dalej w rozgrywkach, które zamierzam potraktować bardzo poważnie.

 

15.08.2009, Coppa Italia, 3 faza kwalifikacyjna, Renzo Barbera, La Favorita, Palermo, 26009 widzów

Palermo – Mantova 2-0 (Cavani 21’, Mczedlidze 90+3’)

Zawodnik meczu : Lewan Mczedlidze – 8.4

 

Ochoa – Bovo – Glik, Kjaer – Celustka, Balzaretti – Fabio Simplicio, Migliaccio – Pastore (30’ Nocerino) – Cavani, Mczedlidze

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Pokażesz kadrę? Obyś pisał jak najdłużej :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Właśnie, kadrę byśmy obejrzeli.

Ostatnio jakoś tak Włochy popularne so :-k

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

niestety jest to niemożliwe, ponieważ w grze jestem zdrowo do przodu

 

Odcinek 4. Podsumowanie transferów.

 

Trzeba przyznać, że zastałem w Palermo silny i młody skład, który już na starcie gwarantował odpowiedni komfort pracy. Jednakże zespół potrzebował minimalnej korekty, a zwłaszcza nowego bramkarza. Spotkani tutaj przeze mnie Salvatore Sigiru oraz wypożyczony z Lecce Francesco Benussi to nawet nie jest poziom na Serie B! Na szczęście nie miałem większych kłopotów z wybraniem i zakontraktowaniem odpowiedniego kandydata. Za niemałą kwotę 6,75 miliona euro zza oceanu sprowadziłem efektownie grającego Guillermo Ochoę. Kibice nie rozumieli wydawania fortuny na nieogranego w Europie łapacza, ale ja jestem pewien, że Guillermo swoją grą szybko zamknie usta wszystkim krytykom.

 

Wzmocnienia potrzebowała także formacja defensywna, która cierpiała przede wszystkim na braki liczbowe, a mniej na jakościowe. Za bardzo skromną kwotę 160 tys euro z Piasta Gliwice sprowadziłem nikomu bliżej nieznanego Kamila Glika. Kamil, który uczył się grać w Realu Madryt, to jeszcze młody (zwłaszcza jak na środkowego obrońcę) zawodnik, ale już o bardzo dużych umiejętnościach. Powinien wyrosnąć na lidera naszej formacji defensywnej. Transfer Verthongena przybliżony został w poprzednim odcinku.

 

Z klubem pożegnał się tylko jeden istotny gracz. Zamierzam grać formacją z trójką obrońców i wahadłowymi. Nie mam miejsca w zespole dla typowych skrzydłowych, tak więc odejść musiał doświadczony Mark Bresciano. Niespodziewanie po Kangura zgłosił się Manchester United, który zapłacił za niego satysfakcjonujące 6,5 miliona euro.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Oho, mafijna rywalizacja ;).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

nie da się ukryć :D

 

Odcinek 5. Zimny prysznic.

 

Serie A zaczęliśmy pewnie, chociaż może oczekiwałbym od zespołu większego polotu. Nie mniej trzy wygrane w trzech pierwszych kolejkach cieszą. Zespołami, które musiały uznać naszą wyższość były Siena, Bologna oraz przede wszystkim Catania. W żadnym z tych meczów nie wygraliśmy większą różnicą bramek niż jedna, ale styl odszedł w niepamięć po ograniu największego rywala. Trzy punkty w derbowym starciu zapewnił nam nie kto inny jak Edinson Cavani.

 

W czwartej kolejce na Stadio Olipico w Rzymie podejmowała nas wielka AS Roma. Właśnie ten mecz zakończył się tytułowym zimnym prysznicem mojego zespołu, a było to zaledwie dzień po moich urodzinach. Taki prezent. Już w piątej minucie atomowym strzałem prowadzenie gospodarzom zapewnił Julio Baptista. Szybko strzelony gol oczywiście ustawił mecz, a gdy niecałe dziesięć minut później na 2-0 podwyższał Vucinic stało się jasne, że nic tu nie wskóramy. W samej końcówce meczu Czarnogórzec dobił nas drugim golem, a mecz zakończył się klęską 3-0.

 

20.09.2009, Serie A 4/38, Stadio Olimpico, Rzym, 44367 widzów

Roma – Palermo 3-0 (Julio Baptista 5’, Vucinic 14’ 90+4’)

Zawodnik meczu : Mirko Vucinic – 9.1

 

Ochoa – Verthongen – Glik, Kjaer – Morganella (45’ Cassani), Balzaretti – Nocerino (72’ knt), Migliaccio – Miccoli (63’ Pastore) – Cavani, Budan (52’ Mczedlidze)

 

Jednym z najgorszych na boisku był Verthongen, który co prawda w meczu z Bolonią strzelił jedną z bramek, ale oprócz tego meczu na samym starcie swojej przygody z Palermo irytuje swoją postawą. Zarówno na boisko jak i poza nim. Belg narzeka na życie na Sycylii i opowiada pierdoły o tęsknocie za domem. W dodatku na treningach nie prezentuje postawy największego pracusia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Odcinek 6. Mordercza końcówka.

 

Porażkę z Romą powetowaliśmy sobie w następnej kolejce, w której spokojnie ograliśmy Sampdorię. Dwa gole w tym meczu strzelił wypożyczony z Empoli Gruzin Mczedlidze. Lewan od początku sezonu zaskakuje mnie swoją grą. Oczywiście wiedziałem, że to duży talent, ale nie spodziewałem się tak dobrej gry już na początku sezonu. Po tym sezonie kończy mu się kontrakt z jego zespołem, a ja zamierzam z tego w perfidny sposób skorzystać.

 

W szóstej kolejce Serie A znów czekało na nas nie lada wyzwanie. Na słynnym San Siro podejmował nas AC Milan. W pierwszej połowie po piłkarzach Palermo widać było jeszcze dużą tremę. W trzynastej minucie rywale za sprawą potężnego uderzenia Ambrosiniego wyszli na prowadzenie. Dziesięć minut później przegrywaliśmy już dwoma bramkami. Andrea Pirlo pewnie wykorzystał jedenastkę podyktowaną za faul Cassaniego na Seedorfie. Wynikiem 2-0 zakończyła się pierwsza połowa.

 

W szatni jednak udało mi się dotrzeć do głów moich zawodników. Dziesięć minut po wznowieniu gry zdobywamy gola kontaktowego. Balzaretti idealnie dośrodkował na krótki słupek, Cavani sprytnie uciekł obrońcom i delikatnym strzałem nie dał szans Abbiatiemu. Zaledwie cztery minuty później Edinson doprowadza do wyrównania! Nasz snajper nie zmarnował sytuacji jeden na jeden po genialnym prostopadłym podaniu od Fabio Simplicio. Po tych szokujących czterech minutach sytuacja na boisku na powrót uspokoiła się. Gospodarze z furią zaatakowali, ale my stawiliśmy im dzielny opór. Najpierw odparliśmy ataki rywali, a w samej końcówce zadaliśmy dwa śmiertelne ciosy. To w istocie była mordercza końcówka. W pierwszej z czterech doliczonych minut nasz supersnajper Cavani skompletował hat-trick! Przy tej bramce wspaniałą asystą i wcześniejszym dryblingiem popisał się Mczedlidze. Gruzin dwie minuty później dokończył dzieła zniszczenia. Już w polu karnym otrzymał wspaniałe podanie od Pastore, po czym świetnie ograł Nestę i strzałem po ziemi ustalił wynik meczu na 2-4! Sensacja stała się faktem! Co za mecz!

 

3.10.2009, Serie A 6/38, San Siro Giuseppe Meazza, Mediolan, widzów : 66532

AC Milan – Palermo 2-4 (Ambrosini 13’, Pirlo kar 23’ / Cavani 55’ 59’ 90+1’, Mczedlidze 90+3’)

Zawodnik meczu : Edinson Cavani – 9.5

 

Ochoa – Verthongen – Glik, Kjaer – Cassani (83’ Bovo), Balzaretti – Fabio Simplicio (83’ Blasi), Migliaccio – Miccoli (61’ Pastore) – Cavani, Mczedlidze

 

Po tym spotkaniu z powrotem awansowaliśmy na pozycję wicelidera.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Odcinek 7. Zimny prysznic vol. 2

 

Po wspaniałej wiktorii na San Siro chyba pomyśleliśmy, że jesteśmy goście. Niestety 2 tygodnie później (przerwa reprezentacyjna) mój zespół zamienił się w bandę panów piłkarzy, którzy dostali gładkie 2-0 w Bari. Spektaklu żenady ciąg dalszy mieliśmy w kolejnym spotkaniu, w którym takim samym wynikiem odprawiła nas Fiorentina. W tym momencie wypadliśmy poza miejsca gwarantujące grę w pucharach, a zapewnienie gry w nich w następnym sezonie jest moim celem.

 

Po dwóch porażkach z rzędu kibice mieli prawo być zaniepokojeni, zwłaszcza że na koniec października graliśmy z raczej nielubianą na Sycylii Atalantą. Na szczęście na ten mecz udało nam się odpowiednio zmobilizować i po wspaniałej grze wygraliśmy 4-0! Mimo to w następnej kolejce nie poszliśmy za ciosem i zaledwie zremisowaliśmy u siebie z Livorno. Gola na wagę remisu zdobył doświadczony Miccoli, który jednak swoją grą zawodzi na całej linii.

 

A już w następnym odcinku wyjazd do Turynu na mecz z Juventusem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Odcinek 8. Olimpico zdobyte!

 

W jedenastej serii gier graliśmy w Turynie z tamtejszym Juventusem, który po rozegraniu dziesięciu meczów znajdował się na pozycji lidera Serie A. Drużyna, która musiała przejść swoiste katharsis sygnalizuje powrót do walki o Scudetto. Naszym zadaniem było im w tym przeszkodzić.

 

Do tej pory w każdym meczu ustawiałem zespół z ofensywną mentalnością. Tym razem postanowiłem nieco zaskoczyć rywali i kazałem grać swoim piłkarzom z kontry. Gospodarze dali się nabrać! Dwa wspaniałe podania Javiera Pastore, dwie piękne ‘machnięcia’ Fabio Cannavaro i gole strzelone przez Miccolego i Cavaniego. Rywale nie potrafili w żaden sposób sforsować naszej defensywy, chociaż ostatnie pół godziny to już nasza zdecydowana obrona. Zmusiła nas do tego gra w osłabieniu po drugiej żółtej kartce dla Nocerino. Wygrywamy z kolejnym klubem z TOP3 na jego terenie! Do tego w drugim meczu z rzędu gola zdobywa Miccoli, czyżby zwiastowało to powrót tego gracza do odpowiedniej dyspozycji? Z wyprzedzeniem odpowiem na to pytanie. Niestety nie.

 

8.11.2009,Serie A 11/38, Stadio Olimpico, Turyn, widzów : 25213

Juventus – Palermo 0-2 (Miccoli 30’, Cavani 53’, Nocerino cz/k 60’)

Zawodnik meczu : Javier Pastore – 8.5

Antybohater : Fabio Cannavaro – 3.3

 

Ochoa – Bovo – Glik, Kjaer – Corsino (78’ Morganella), Balzaretti – Nocerino (60’ cz/k), Migliaccio – Pastore (78’ Goian) – Miccoli (61’ Fabio Simplicio), Cavani

 

Niezmiernie się cieszę, że przyczyniliśmy się do opuszczenia przez Juve pierwszego miejsca w tabeli. Nowym liderem został Inter, a my wskoczyliśmy na czwarte miejsce! Niestety ponownie po wielkim sukcesie przychodzi trochę gorsza gra. Do końca listopada zagraliśmy jeszcze dwa mecze w lidze, 0-0 u siebie z Napoli oraz porażka 1-2 na Friuli w Udine. Drugiego grudnia męczyliśmy się z drugoligową Modeną w meczu Coppa Italia. Do awansu potrzebowaliśmy dogrywki, w której decydującego gola zdobył Antonio Nocerino.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Odcinek 9. Wymagająca końcówka.

 

W grudniu 2009 czekały nas jeszcze trzy trudne mecze, w których jednak mój zespół pokazał się z świetnej strony! Najpierw czekała nas domowa potyczka z zawsze trudnym rywalem jakim jest Lazio. Wygraliśmy 1-0 po golu Edinsona Cavaniego. W następnej kolejce rozegraliśmy perfekcyjne zawody w Genui gdzie wygraliśmy z Genoą 1-3. Dwie bramki zdobył Cavani, a jedną dorzucił Nocerino. Ostatnim meczem w tym roku był pojedynek u siebie z broniącym tytułu Interem. Po przeciętnym starcie rozgrywek drużyna Mourinho wygrywa ostatnio mecz za meczem we wszystkich rozgrywkach.

 

My jednak twardo się im postawiliśmy! W pierwszej połowie można powiedzieć nawet o naszej delikatnej przewadze. Twarda i doświadczona defensywa gości okazała się jednak niezawodna. W drugiej połowie sytuacja na boisku diametralnie się odmieniła. Inter grał z rozmachem i polotem, ale naszej bramki strzegł fantastyczny Ochoa. Guillermo popisał się wspaniałymi paradami po uderzeniach Pandewa, Milito czy Stankovicia. W 65 minucie nie dał jednak rady i skapitulował po pięknym uderzeniu z dystansu Javiera Zanettiego! Wielki kapitan Interu raczej ze strzelania goli nie słynie. Na szczęście dość nieoczekiwanie udało nam się uratować remis w tym meczu. Dośrodkowanie na krótki słupek Cassaniego wykorzystał dzięki swojemu sprytowi Miccoli. Trzeci gol w sezonie to jednak już tylko łabędzi śpiew Fabrizio. Nie udało nam się znaleźć wspólnego języka. W styczniu ten gracz powróci na półwysep Iberyjski, ale grać będzie w Hiszpanii. Za siedem milionów euro kupiła go słynna Barcelona, która najwyraźniej potrzebuje doświadczonego napastnika na ławkę.

 

19.12.2009, Serie A 16/38, Renzo Barbera, La Favorita, Palermo, widzów : 36800

Palermo – Inter 1-1 (Miccoli 88’ / Zanetti 65’)

Zawodnik meczu : Guillermo Ochoa – 8.2

 

Ochoa – Bovo – Glik, Kjaer – Corsino (69’ Cassani), Balzaretti – Nocerino (73’ Fabio Simplicio), Migliaccio – Pastore – Cavani, Mczedlidze (69’ Miccoli)

 

Tym samym rok 2009 kończymy na bardzo dobrym trzecim miejscu w tabeli. Włączenie się do walki o najwyższe cele będzie jednak niemożliwe, Inter i Juventus grają w innej lidze. Bardziej powinniśmy patrzeć się za nas, ponieważ walka za plecami wielkiej dwójki będzie niesamowicie zażarta.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Odcinek 10. Styczniowe mercato i powrót do gry.

 

W styczniu głównie skupiłem się na przewietrzeniu szatni. O odejściu Miccolego już wspominałem. Drugim zawodnikiem, który okazał się kompletnym niewypałem był Jan Verthongen. Belg przez te pół roku zagrał w trzynastu meczach, w których osiągnął średnią notę 6,63. Niestety nie tak łatwo jest się pozbyć zawodnika, którego kupiło się raptem pół roku wcześniej. Ostatecznie za 850 tysięcy wypożyczyliśmy go do Manchesteru United. Jeśli Anglicy zechcą go wykupić, będą musieli dopłacić jeszcze 9 milionów. Trzecim zawodnikiem, z którym się pożegnałem był argentyński skrzydłowy Nicolas Bertolo. Gracz, dla którego nie miałem miejsca w zespole za 3,3 miliona euro przeniósł się do Hoffenheim.

 

W tym czasie nikogo nie kupiliśmy, ale postanowiłem uzupełnić skład wypożyczając zawodników niechcianych w ich klubach. Tym samym na pół roku wzmocnili nas serbski napastnik Danko Lazovic z PSV oraz dwaj środkowi pomocnicy z La Liga : Sebastian Eguren z Villareal oraz Mahamadou Diarra z Realu. Ten ostatni ostatecznie nawet nie zadebiutuje w naszych barwach. Gdy odniesie czwartą kontuzję z rzędu zostanie odesłany z powrotem do Madrytu.

 

Już dziewiątego stycznia wróciliśmy do gry i wydaje się, że mogliśmy w styczniu zrobić o wiele więcej. W lidze graliśmy z samymi słabszymi rywalami i zaczęliśmy dobrze, bo od trzech spokojnych zwycięstw. Na koniec miesiąca jednak dwukrotnie bezbramkowo zremisowaliśmy, na wyjeździe ze Sieną i u siebie z Bologną. W międzyczasie rozegrana została pierwsza runda zasadnicza Coppa Italia. Niestety na niej zakończył się nasz udział w tych rozgrywkach, na Artemio Franchi wyraźnie ulegliśmy 3-1 zespołowi Fiorentiny. W lidze zajmowaliśmy na koniec stycznia czwarte miejsce. Wyraźnie odstają Inter i Juventus. Za ich plecami oprócz nas liczą się jeszcze Udinese, Fiorentina oraz obie ekipy z Rzymu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Odcinek 11. Masakra w Bergamo.

 

Luty zaczęliśmy od wyjazdowych derbów Sycylii. Catania dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, ale my za sprawą Kjaera i Mczedlidze doprowadzaliśmy do wyrównania. Remis w tym spotkaniu przyjęliśmy ze zrozumieniem. Tydzień później skromnie ograliśmy Romę po bramce Fabio Simplicio. To bardzo ważne zwycięstwo niemal eliminuje ekipę z Rzymu z walki o europejskie puchary. Kolejne dwa mecze graliśmy na wyjeździe i oba te spotkania przyniosły kibicom (zwłaszcza naszym) wiele emocji. 20 lutego w Genui podejmowała nas Sampdoria. Gospodarze grali świetne zawody, prowadzili już 3-1, ale po raz kolejny okazało się, że w piłkę gra się do samego końca. W 81 minucie pewnym strzałem z jedenastu metrów gola kontaktowego zdobył Mczedlidze. W ostatniej minucie gry uratowaliśmy remis. Kamil Glik, który wyjątkowo grał jako libero fantastycznie podał w pole karne do Cavaniego, który strzałem po ziemi zdobył swojego drugiego gola w meczu.

 

Ostatnim meczem w tym miesiącu był wyjazd do Bergamo na mecz z zawsze niewygodnym rywalem jakim jest Atalanta. Tym razem słynąca z dobrej postawy przed własną publicznością drużyna została zmieciona z płyty boiska.

 

W pierwszej połowie po jednym golu strzelili nasi urugwajscy napastnicy. Najpierw Cavani celnym trafieniem zakończył ich dwójkową akcję, a następnie Abel Hernandez wykorzystał dośrodkowanie Corsino na krótki słupek. W 63 minucie plasowanym strzałem po ziemi gola zdobył skuteczny w tym sezonie Fabio Simplicio. Parę chwil później rywale stracili jednego z graczy po czerwonej kartce. Grę w przewadze wykorzystaliśmy bezlitośnie i zaaplikowaliśmy rywalom kolejne dwie bramki. Javier Pastore popisał się dwoma bajecznymi prostopadłymi podaniami, które na gole zamienili Hernandez i rezerwowy w tym meczu Mczedlidze. Pogrom! Tak grający swój zespół chcę oglądać zawsze1

 

27.2.2010, Serie A 25/38, Atleti Azzuri d’Italia, Bergamo, widzów : 9214

Atalanta – Palermo 0-5 (Barreto cz/k 72’ / Cavani 19’, Hernandez 38’ 78’, Fabio Simplicio 63’, Mczedlidze 80’)

Zawodnik meczu : Abel Hernandez – 9.4

 

Ochoa – Bovo – Glik, Kjaer – Corsino (53’ Cassani), Balzaretti – Nocerino, Migliaccio - Fabio Simplicio (64’ Pastore) – Hernandez, Cavani (76’ Mczedlidze)

 

Cały czas pozostajemy w walce o europejskie puchary, a w zasadzie gra w Lidze Europy jest już niemal pewna. Niestety konkurencja w postaci Udinese i Fiorentiny nie śpi, a dodatkowo nie można lekceważyć drużyn ze stolicy. W całym zamieszaniu tylko Milan nie liczy się w walce o nic.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Gratulacje

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

dzięki

 

 

Odcinek 12. Wiosenna zadyszka.

 

Marzec rozpoczęliśmy dobrze, bo od skromnego pokonania Milanu. Zwycięstwo golem w ostatniej minucie spotkania zapewnił nam Javier Pastore. Następnie jednak spotkała nas seria fatalnych wyników. Nie bez znaczenia był fakt, że dopadło nas kilka kontuzji, a ławka rezerwowych okazała się nieco za krótka. Posiadanie bardzo młodego zespołu w takiej sytuacji również nie pomaga.

 

W kolejnych siedmiu meczach zanotowaliśmy tylko jedno zwycięstwo oraz po trzy porażki i remisy. Najbardziej bolesne były przegrane mecze przed własną publicznością z bezpośrednimi rywalami w walce o Ligę Mistrzów. Polegliśmy 0-2 z Fiorentiną i 1-2 z Udinese. Na koniec tej serii przegraliśmy też w Rzymie z Lazio co jeszcze bardziej skomplikowało sytuację w tabeli.

 

Wciąż pozostajemy w walce o grę w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, w walce są jeszcze trzy inne drużyny. Tak przedstawia się sytuacja w naszej części tabeli po 33 rozegranych kolejkach :

 

3 Udinese 62

4 Lazio 60

5 Palermo 58

6 Fiorentina 57

 

Niestety zespół mam przetrzebiony kontuzjami i zmęczony tak wymagającym sezonem. Ważne, że grę w Europie mamy tak czy siak zagwarantowaną.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Odcinek 13. Zakończenie sezonu.

 

W ostatnich pięciu spotkaniach sezonu mój zespół nie zaprezentował się tak jak tego oczekiwałem. W ostatecznym rozrachunku kosztowało nas to pożegnanie się z myślami o grze w Lidze Mistrzów. Te plany odkładamy co najwyżej na rok! Ogólnie to prawie wszystkie zainteresowane walką o LM zespoły miały na koniec rozgrywek wyraźne problemy. Nie dotyczyło to tylko Fiorentiny, która z tej czwórki jako jedyna nie przegrała i po efektownym finiszu zakończyła sezon na czwartym miejscu.

 

Przełom kwietnia i maja zwiastował szczęśliwe zakończenie dla mojej drużyny. Spokojne zwycięstwa nad Genoą i Parmą przed własną publicznością i nieuchronna porażka na San Siro z kroczącym po kolejne mistrzostwo Interem. Niestety sprawę zaprzepaściliśmy w dwóch ostatnich meczach, w których mój wyraźnie zmęczony zespół dwukrotnie bezbramkowo zremisował. Ostatecznie okazaliśmy się gorsi od Udinese i Fiorentiny o zaledwie jeden punkt! Finalnie zajmujemy piąte miejsce w lidze co jest wyrównaniem najlepszego wyniku w historii klubu z lat 2006 i 2007.

 

Inter obronił tytuł mistrzowski, odzyskał krajowy puchar, a 22 maja dokonał dzieła zniszczenia pokonując na Santiago Bernabeu Chelsea w finale Ligi Mistrzów. Gola na wagę potrójnej korony Wesley Sneijder strzelił w szóstej doliczonej minucie gry! Jose Mourinho poprowadził Nerazzurich do wspaniałej tripletty.

 

Z Serie A żegnają się z kolei Siena, Chievo i Parma, a w ich miejsce rywalizować z najlepszymi będą Torino, Mantova oraz Reggina. Królem strzelców z 23 golami został napastnik Juventusu Vincenzo Iaquinta.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Chyba jednak lekki niedosyt wyszedł.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×