Skocz do zawartości
Do końca roku można głosować na użytkowników, którzy powinni znaleźć się w XIV kadencji ModTeamu.
TEMAT WYBORCZY
Reaper

Nowe technologie

Rekomendowane odpowiedzi

Teraz, Reaper napisał:

Ale rozwinęli go teraz, mogą odmówić usługi np. pociągu za to, że masz niski rating.

O tych pociągach też czytałem już jakiś czas temu - i odnosiłem się bardziej do tego, że Black Mirror tutaj niczego nie przewidziało, bo ten system istniał przed powstaniem tego serialu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ciemna strona nowych technologii:

Fałszywe informacje przechodzą na wyższy poziom. Tzw. deep fakes to nieprawdziwe nagrania wideo lub audio tworzone z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego – generatywnej sieci kontradyktoryjnej (GAN). Technika ta została stworzona w 2014 r. przez Iana Goodfellowa i polega na wykorzystaniu odpowiednich algorytmów, dzięki którym system, na podstawie istniejących danych, może generować nowe. Na przykład na podstawie tysiąca zdjęć Baracka Obamy może stworzyć kolejne, które nie będzie kopią żadnego z poprzednich. Na początku GAN było wykorzystywane w filmach pornograficznych, w których aktorom „wstawiano” głowy celebrytów, dzisiaj pojawia się w coraz większej liczbie nagrań udostępnionych w sieci.

Jednym z przykładów zastosowania GAN był film opublikowany w maju br., na którym Donald Trump zwraca się do Belgów w sprawie wycofania się ich kraju z porozumienia paryskiego. Wideo zostało stworzone przez belgijską Partię Socjalistyczną (Socialistische Partij Anders) i opublikowane na jej kontach w mediach społecznościowych. To, że amerykański prezydent odważył się skomentować politykę klimatyczną Belgii, wywołało oburzenie. Natomiast intencją belgijskiej partii było wykorzystanie fałszywego wideo do przyciągnięcia uwagi ludzi do internetowej petycji, wzywającej belgijski rząd do podjęcia pilnych działań w kwestii klimatu. Twórcy wideo powiedzieli później „Politico”, że zła jakość nagrania miała zwrócić uwagę odbiorców na jego nieautentyczność.

Fake newsy stały się sposobem na zarabianie pieniędzy m.in. w Kosowie. Burim, mężczyzna zajmujący się dystrybucją fałszywych informacji, przyznał w rozmowie z BBC, że zarabiał na liczbie kliknięć w publikowane przez niego artykuły w mediach społecznościowych i na zewnętrznych stronach. Liczba polubień jego stron na Facebooku sięgała nawet 240 tys., a dzienny przychód wynosił ok. 600 euro. Powstawały też zamknięte grupy na Facebooku, gdzie osoby takie jak Burim mogły handlować polubieniami, fałszywymi kontami, czy udzielać rad na temat tego, jak obejść działania Facebooka. Handlarze cytowani w artykule twierdzą, że w ten sposób zarabiają tysiące osób, a być może nawet 40% młodych Kosowian.

Po zmianie polityki serwisu w walce z fake newsami, biznes stał się nie tylko mniej dochodowy (dzienne przychody Burima spadły do 100 euro), ale także mniej polityczny – teraz publikowane treści dotyczą w większości celebrytów.

Z badań przeprowadzonych przez BBC w Indiach, Nigerii i Kenii wynika, że mieszkańcy tych krajów, nie ufając kanałom informacyjnym, udostępniają w mediach społecznościowych wiadomości z alternatywnych źródeł, bez ich wcześniejszej weryfikacji. Badania obejmowały liczbę komentarzy przy postach na Facebooku, rodzaje udostępnianych zdjęć lub nadawcę informacji. Wielu ludzi zakładało, że wiadomości otrzymane na WhatsAppie od rodziny i przyjaciół są zaufane i wysłali je bez sprawdzania, wierząc, że pomagają rozpowszechnić prawdziwe informacje.

Powszechne dzielenie się fałszywymi informacjami przez WhatsAppa, wzmacniane działaniami nacjonalistycznymi, doprowadziło do fali przemocy w Indiach, podczas której ludzie przekazywali przyjaciołom i rodzinie fałszywe wiadomości o porwaniach dzieci, z poczuciem obowiązku ochrony swoich bliskich i społeczności. Według BBC w zeszłym roku co najmniej 32 osoby zostały zabite wskutek nieprawdziwych informacji rozpowszechnianych na ich temat w social mediach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

To ciekawa sprawa, bo wszystko dąży do tego, że nagranie video przestanie być wiarygodnym dowodem choćby na przestępstwo. Pytanie jak przystosują się do tego przepisy prawne.

 

Wołam @Gacek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Temat od dawna w procesach przerabiany, jeśli któraś ze stron kwestionuje prawdziwość nagrania, to w praktyce przeprowadzany jest dowód z opinii biegłego informatyka, który ocenia, czy materiał wideo był przedmiotem manipulacji czy nie.

Korzystałem z opinii takiego biegłego w sprawie o pobicie, gdzie na nagraniu z nocnego klubu widać było, że ofiara po uderzeniu składa się w sposób, który w recenzji gry komputerowej uznalibyśmy za błąd fizyki gry - jakbym to obejrzał w TV, a nie po rozmowie z klientem, uznałbym, że musowo ma złamany co najmniej kręgosłup, tymczasem miał jakieś obrażenia jedynie twarzy. Strona przeciwna to zakwestionowała (imo trolling procesowy), sąd dopuścił dowód z opinii jakiegoś informatyka i ten w oparciu o zapisy z kamer z miejsca zdarzenia orzekł, że nie podlegały one manipulacjom. Jak to teoretycznie było przeprowadzone - nie wiem, ale podobnie działo się już wcześniej z np. fotografiami czy nagraniami rozmów. Przecież stosuje się to nawet w sprawach dużej wagi - jak na przykład sprawa Wałęsy w IPN w przedmiocie fałszowania jego teczki - i to nas sprowadza na bardzo istotny problem: co z tego, że opinie takich osób weryfikujących wiarygodność materiału dowodowego wykazują (jak u Wałęsy) fałszowanie dowodów, skoro damage is done i pelikany łykają już historię o byciu przez niego TW? Tak samo publikacja fałszywego nagrania polityka może wyrządzić więcej szkód niż korzyści wyrządzi późniejsze orzeczenie wskazujące na fałszywość tego nagrania.

 

Nie mam pojęcia jak to jest technicznie możliwe oraz czy taka weryfikacja jest w 100% wiarygodna.

  • Lubię! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W kontekście procesów, to raczej niewiele się zmieni, bo specjaliści powinni być w stanie ocenić autentyczność fotografii czy wideo. Ale niestety żyjemy w czasach, gdzie jesteśmy ogłupieni setkami newsów pojawiających się w internecie i nawet najbardziej świadome jednostki nie są w stanie przefiltrować i kwestionować wszystkiego. Nawet jeśli 2-3 dni później okaże się, że wideo było fejkiem, to i tak taka informacja dotrze tylko do procenta osób, które w to uwierzyły, a cała reszta będzie dalej żyć w niewiedzy. Najstraszniejsze jest to, jak łatwo można zniszczyć komuś życie - wystarczy stworzyć kompromitujący filmik, np. porno z czyjąś twarzą i puścić w świat. I chuj, że udowodnisz, że nieprawdziwy, ale smród będzie się ciągnął do końca życia. 

  • Lubię! 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zmieniając dziedzinę z prawa na medycynę:

 

Cytat

 


"Podczas zabiegu pojawiły się poważne komplikacje, a na sali operacyjnej panował totalny chaos. Zespół nie był w stanie się ze sobą komunikować, ponieważ operujący robot wydawał z siebie zbyt głośne dźwięki, przez co lekarze praktycznie nie słyszeli się. W pewnym momencie jeden z asystujących przy operacji został przez przypadek uderzony przez robota.

W trakcie operacji uszkodzona została aorta, z której krew polała się na obiektyw kamery robota, ograniczając tym samym widoczność. Dodatkowo maszyna, już po skończonym zabiegu, źle założyła szwy pacjentowi

 

 

http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/7,144984,24184099,pacjent-zmarl-podczas-operacji-ktora-wykonywal-robot-da-vinci.html

 

Wprowadzanie robotów w medycynie/biotechnologii oczywiście jest szalenie skomplikowane i powolne przez duży stopień uregulowania, i co za tym idzie niechęć przemysłu do zmian, szczególnie jeśli stosunek zysków do ryzyka jest niekorzystny albo minimalnie korzystny.

Ostatnio czytałem też o przypadku algorytmu, który miał rozpoznawać guzy u pacjentów, że "nauczył się" rozpoznawać guzy na zdjęciach, gdzie jest miarka/linijka od zmierzonego guza :kekeke: Zastosowania nowych technologii przy produkcji leków zdecydowanie skupiają się na gromadzeniu i analizie big data różnego rodzaju, ale jednym z poważniejszych ograniczeń jest niechęć konkurujących firm do dzielenia się danymi, np. nieudanymi wynikami badań klinicznych/przedklinicznych (na komórkach/zwierzętach).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×