Skocz do zawartości
Hawkeye

Seria Mass Effect

Rekomendowane odpowiedzi

@Feanor

Nie wiem na jakim levelu jesteś, bo ta walka może być upierdliwa jak pójdzie się za wcześnie. Generalnie w ME zanim zrobisz główne misje warto najpierw odnaleźć Liarę T'soni (choć gra chyba sugeruje, żeby zacząć od tego). Potem latać po możliwie wszystkich dostępnych układach i lądować na dostępnych planetach robiąc różne poboczne misje (łącznie z tymi na Cytadeli), bo dzięki temu nabijamy se level. Jeśli też dobrze pamiętam, to z dwóch głównych misji ta na Noverii jest trudniejsza od tej na Feros, więc może warto zrobić tę misję najpierw. Jako tip przy pierwszym podejściu radziłbym skupić się na jednej z dostępnych charakterów Shepard (u mnie na zawsze pozostanie kobitą, stąd odmiana ;) ) i zawsze odpowiadać jako paragon albo renegade. Brzmi głupio, ale dzięki temu można się w późniejszych etapach wymiksować gadką/dowiedzieć się więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

tylko że z wyzwalaniem Liary sie wiaze moj spojler :P Chyba najciezszy moment gry (no ok, sama misja na Cytadeli jest tez ciezka)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Poziom 15 :) misja na Novarze była najbliżej Cytadeli, więc tam poleciałem. 

Przebilem się przez trzy fale komandosów, pogadałem z matką... i to jeszcze nie koniec :sad:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ja przestałem grać przez Berezję :] Zapomniałem zapisywać i polazłem do niej i od razu mnie zajebali...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dobra, przeszedłem ją. Ale teraz jest gorzej. Wybrałem jeden z tych mniejszych questów i to był błąd. Walczę z jakimś milionem najemników, nie widzę żadnych szans na sukces. Potrafię wyjść ze stacji na powierzchnię, ale.... czy tu można w jakikolwiek sposób wrócić na Normandię w sytuacji, w której nie zrobiłeś misji, a na planetę dotarłeś w Mako (ergo: nie ma na niej Normandii aktualnie)? Jeśli nie, to chyba moje trzecie podejście zakończy się nową klęską. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@Feanor

Na mapie wciśnij X żeby wezwać Normandię (tako rzecze instrukcja). Ale nie możesz być w walce.

Nie rozumiem za bardzo fragmentu z brakiem Normandii na planecie, bo oidp we wszystkich przypadkach jesteś zrzucany w Mako.

  • Dzięki! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

No nie, na Novarze Normandia grzecznie czekała w dokach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Fakt, w głównych ląduje na planecie, zapomniałem o tym :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ostatecznie jednak zniszczyłem tych najemników. Kluczem okazał się odwrót i obrona w ciasnym korytarzu :) No i korzystanie z tych wszystkich mocy (swoją drogą, sterowanie na padzie wymaga w tym przypadku ciągłego trzymania przycisku, bardzo niewygodne).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ogolnie Mass Effect 1 preferuje mocno defensywny styl walki, pamietaj o tym.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, Keith Flint napisał:

Ogolnie Mass Effect 1 preferuje mocno defensywny styl walki, pamietaj o tym.

 

No właśnie co chwila przekonuję się, że jak atakuję, to ginę co chwila :) Obecna taktyka: stać w miejscu, buffować, czekać aż przyjdą ;)

 

Mam też za sobą walkę z miażdżypaszczą. Fatalnie mi się walczy w tym Mako :) aczkolwiek tutaj też dorobiłem się jako takiej taktyki: przestałem się przemieszczać, stoję, strzelam, a jak gadzina pluje, to... skaczę nad plwociną :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Korzystając z urlopu zdrowotnego ostro łupię. Już wiem, że gra mi się podoba. Grafika w ogóle się nie zestarzała: no, może mała ilość detali na planetach jest czasem zauważalna, ale to... no właśnie, detal. Fabuła rozwija się fajnie, choć na razie cudów nie zauważyłem. Bardzo podoba mi się otoczka: te wszystkie informacje które chyba (?) w grze nie są przydatne chłonę jak gąbka, przydają się w robieniu imersji. Moi bohaterowie zrobili się mocni i już tak się nie kryją podczas starć z wrogiem (quest na Faros przeszedłem jak czołg, btw, "osobliwość" jest cudowna :) ). Jedynie ten cholerny Mako mnie wkurza, szczególnie w momentach gdy chcę się wycofać, a przez ustawienie kamery gnojek cofać się nie chce (no i najbardziej irytujące: to czekanie na odnowienie się osłon po każdej walce). Obecnie szturmuję Virmir, myślę, że to może być przedsionek końca, za sobą mam 24 godziny bardzo satysfakcjonującej gry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Virmir...Pamietam jak dziś. Czekam na wrażenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

No zaczyna się nieciekawie, bo dłuuuuuuuugim tunelowym przejazdem Mako, czego szczerze nie cierpię :) Myślałem, że dotarłem do jego końca, wysiadłem, wyrżnąłem gethy... i okazało się, że mogę podnieść bramę, więc zapewne dalszy ciąg podróży :D Wtedy zasejwowałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Virmir za mną. Cudowna misja

 

Dużo walki, ale nie takiej nużącej, bo podzielonej na wiele sekcji. Bardzo fajna akcja z Wrexem którą rozwiązałem zastraszaniem. Bardzo filmowe ujęcie z tym celowaniem do siebie

:) objawienie się Suwerena jako Żniwiarza: pewnie mnóstwo ludzi to przeczuwało, ale mnie to zaskoczyło jednak :) a że wygląda jak jakiś kleszcz, to nabrałem do nich gwałtownego obrzydzenia od razu. Patent z zabiciem członka drużyny: to akurat przeczuwałem od momentu rozdzielenia. Przeżyła Ashley, ale ten wybór trochę mnie gryzie aż do teraz (bo Alenko był takim cichym i sumiennym bohaterem który w mojej grze nigdy nie pchał się z jakimiś swoimi sprawami; no i na końcu go zabiłem :/ )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

No i skończyłem :) Zakończenie jest po prostu epickie. Szczególnie epilog, który jest po prostu ZNAKOMITY. Gdyby nie Mako, dałbym 9/10, z Mako jest 8. No i szkoda, że nie mogłem dograć questów pobocznych :sad: 

Jutro chyba napocznę część drugą :lol:

 

ps: cudowny był ten moment spokoju podczas rozmowy z WI na Ilos. Chylę czoła za światotworzenie, to mi się zawsze podoba. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A dwójka jest IMO najlepsza. Do tej pory jak oglądam trailery to mam ciary. Aczkolwiek jak nic nie wiesz o dwójce to nie oglądaj tylko graj od razu. Będzie lepszy efekt.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dwójka najlepsza. Zdecydowanie Top 3 moich ulubionych gier. Jeśli masz możliwość, to zagraj z DLC  „Lair of The Shadow Broker” i „Arrival”. Szczególnie to pierwsze. I na Boga, nie omijaj sidequestow. W ME 1 są powtarzalne, ale jak lubisz swiatotworzenie, to pozbawiłeś sie wielu ciekawych opowiastek i wątków. Szczególnie jednego, który daje sporo do myślenia na starcie „dwójki”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wiele sidequestów zrobiłem, niestety nie wszystkie, gdyż po prostu szybkość zakończenia mnie zaskoczyła. Co do tego Shadow Brokera, to niestety nie za bardzo widzę go w sklepie xboksowym (co dziwne, bo wewnątrz gry go jak najbardziej widzę do wykupienia niestety, ale tam nie mogę). Odpaliłem początek (kilka minut) i muszę stwierdzić, że graficznie wielki skok do przodu, ale koncept z Lazarusem nie przypadł mi do gustu :)  No i okazało się, że mam wersję z polskimi dialogami, minus milion do imersji (bo jedynkę miałem tylko z polskimi napisami) :sad:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ooooo :sad: Co prawda ja za pierwszym razem ME2 przeszedłem z polskim dubbingiem i nadal było to 11/10 ale z angielskim to by było chyba 13/10.

A może jak Ci się spodobał ME to może warto się szarpnąć i wydać te 20 zł na wersje PC? Będziesz miał po angielsku i DLC dostępne? :-k 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×