Skocz do zawartości
Dickson

Bianco Rosso

Rekomendowane odpowiedzi

Sytuacja się zagęszczała. Oprawcy coraz rzadziej odwiedzali mnie w ciemnym pokoju, a ja sam dosłuchiwałem się częstszych kłótni z ich udziałem, dobiegających zza drzwi. Niestety, niewyraźne krzyki uniemożliwiały mi rozpoznanie o czym rozmawiają. Doskwierał mi głód, od dłuższego czasu nie dostawałem nic do jedzenia.

W pewnym momencie, do pokoju weszło trzech gości, zapalili światło, zdjęli mi knebel z ust.

Dwóch było w kominiarkach, jeden, grubszej postury starszy, siwy facet nie zakrywał niczym twarzy. Był około pięćdziesiątki, miał siwe włosy oraz wąsa. Ubrany w skórzaną kurtkę. Był łudząco podobny do Stanislava Levy'ego. Od razu było widać, że to on zarządza tym całym towarzystwem.

-Wiesz dlaczego tutaj jesteś? - powiedział spokojnie mężczyzna

-Nie, nie wiem, przecież nic nikomu nie zrobiłem- odparłem lekko wystraszony. Nie ukrywam, że ból od wcześniejszych uderzeń, pobić bardzo mi doskwierał, miałem wszystkiego serdecznie dość. Pewnie o to im chodziło, o moją uległość.

-W styczniu do klubu wpłynie oferta z jednego z klubów z ekstraklasy. Jeden z chłopaków wpadł nam w oko i chcielibyśmy, żeby zasilił nasze szeregi. Wysłaliśmy nieoficjalnego maila z zapytaniem do Was jakiś tydzień temu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Twoja aktualna sytuacja to drugie zapytanie, a w zasadzie poinformowanie Cię o tym, że Kamil, bo o nim mowa, opuści Ostrovię. Rozumiesz? To ostatnie, "spokojne" spotkanie z działem wykonawczym sekcji transferowej naszego klubu. Trzeciego kontaktu nie przeżyjesz. - W tym momencie zostałem podniesiony w powietrze, przez jego goryli, założono mi bawełniany worek na głowę. Szybkim sposobem, obijając kilka futryn głową wepchnęli mnie do jakiegoś samochodu. Po dłuższej chwili usłyszałem, że bagażnik się otwiera. Znów zostałem podniesiony i rzucony na ziemie. Kilka obrotów sprawiło, że znalazłem się w jakimś rowie. Samochód z piskiem opon ruszył. Po kilku minutach udało mi się zdjąć worek z głowy. moim oczom ukazał się las pokryty cienką pokrywą śniegu.

Kurwa! - krzyknąłem i rozpocząłem walkę ze skrępowanymi rękoma.

Zanim mi się udało uwolnić kończyny, usłyszałem serię wystrzałów. Głośny huk rozlegał się po całym lesie. W oddali widziałem wybuchające sztuczne ognie na niebie.

-Sylwester? no pięknie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Udało mi się oswobodzić ręce a po chwili również i nogi. Byłem ubrany w same krótkie spodenki, przez co mój organizm bardzo sie wychłodził. Byłem zmęczony, obolały i wyziębiony, a w pobliżu nie widać było chociaż cienia szans na lepsze jutro. Z wielkimi trudnościami udało mi się wyjść z rowu. Przy nim biegła droga, która prowadziła w głąb lasu. Postanowiłem iść przed siebie, ile sił i tchu mi starczy. Wiedziałem, że nie będzie to długo trwało. Albo ktoś mnie znajdzie, na kogoś natrafię, albo już po mnie.

Szedłem prosto, myśląc o rodzinie, małej garstce przyjaciół oraz o swojej pasji, czyli piłce.

Upadłem. Łzy zaczęły płynąć mi po policzkach, czułem, że nie mam już sił iść dalej. Niebo zaczęło się rozjaśniać, a ja uświadomiłem sobie, że moje starania nic nie dały. Odwróciłem głowę. okazało się, że moja (moim zdaniem) trwająca wieczność wędrówka tą drogą, tak naprawdę była odcinkiem około dwustumetrowym. Leżąc na prawym boku, przeżegnałem się. Nigdy nie byłem wielkim przedstawicielem religii katolickiej. Do kościoła udawałem się raz w roku, na święta. Mimo wszystko, w tym właśnie momencie zrobiłem to odruchowo. Dlaczego? Jak trwoga to do Boga? Zamknąłem oczy. W głowie pożegnałem się ze wszystkimi. Myśli były tysiące, po chwili jakby bardziej niewyraźne, stłumione. Nagle, nie było ich wcale...

-Halo, nic Panu nie jest?

-Patrz, otworzył oczy!

Głosy, wyraźne, mniej wyraźne. Buczenie. Zamazany obraz. Czarność. Odczuć, wszelkich było wiele.

Po kilku minutach, obraz powoli zaczął się krystalizować. Ku mojemu zdziwieniu, ujrzałem siedzącą przy łóżku na którym się znajdowałem młodą, długowłosą rudą dziewczynę. Miała bardzo delikatną twarz z gęsto rozsypanymi piegami. Miała ciemno zielone oczy. Poprawiła mi koc, pod którym leżałem i napoiła ciepłą herbatą.

-Ptfu! Kurwa, co to za gówno mi dajesz!? - wydarłem się głupio

-To herbata, zawiera sok z traw cytrynowych. Na pewno będzie ci po niej lepiej

Zabrałem kolejnego łyka, na mojej twarzy pojawiły się ogromne rumieńce, uświadomiłem sobie, jak głupio zareagowałem na jej pomoc.

-Kim jesteś, gdzie się teraz znajduję?

-Jestem Ania, a jesteśmy na Zielonym Wzgórzu!

-Gdzie ?

-Żartowałam, jesteśmy w Antoninie, to jest mój dom, co ci się stało?

-Nie wiem... nie pamiętam... - odparłem, nie chcąc opowiadać o tym , co mi sie przytrafiło.

Po kilku godzinach wspólnych rozmów, Ania opatrzyła wszelkie moje rany, podała przepyszny obiad i obdarowała w ciepłe ubrania.

-Dziękuję Ci za pomoc, muszę wracać do domu.

-Tutaj masz mój numer telefonu, gdybyś kiedyś potrzebował czegoś, dzwoń - Powiedziała rudowłosa dziewczyna

Złapałem stopa, z Antonina do Ostrowa jest rzut beretem. Szybko znalazłem się w swoim domu. Na łóżku leżał mój telefon. Po podłączeniu go do ładowania, na ekranie wyświetliło się 45. nieodebranych połączeń. Najczęściej dzwonił Prezes.

No pięknie, trzeba by to wszystko teraz wyjaśnić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Styczeń 2017

Na dywaniku prezesa padły mocne słowa. Jeszcze jeden taki "wyskok" podczas którego nie będzie ze mną kontaktu - wylatuję. Na szczęście podczas pierwszych treningów w 2017 roku w szatni głównie mówiło się o wpadce dwóch naszych zawodników, którzy zostali przyłapani podczas akcji Policji w miejscowym burdelu.

Przy obu na szczęscie nie znaleziono narkotyków, ale żony dowiedziawszy się o tej akcji, rzuciły im w twarz papierami rozwodowymi.

Sam długo zastanawiałem się co zrobić z ofertą transferową, która przyjdzie do klubu. Sprzedać, czy się postawić? Kilka godzin później nie miałem już zagwozdki. Otrzymałem MMS'a ze zdjęciem moich rodziców, oraz pytaniem czy zadecydowałem już jaką decyzję podejmę. Postanowiłem nie babrać się w mafijne porachunki, i sprzedać.

Do klubu wpłynęła oferta za Kamila Kucharskiego. Nasz młody skrzydłowy z dorobkiem 11 asyst był czołowym graczem naszej drużyny. Niespełna 21.letni zawodnik za 30. tyś zł przeniósł się do Ruchu Chorzów, stając się tym samym najdroższym transferem z klubu w historii.

Podczas przygotowań postanowiłem, że rozegramy dużą liczbę meczów sparingowych. Chciałem, aby moi zawodnicy byli w jako takim rytmie meczowym wchodząc w rundę wiosenną. Nie próżnowaliśmy również na rynku transferowym, poszukując wzmocnień. Jako, że Ostrovia współpracuję z Górnikiem Konin występującym w rozgrywkach III ligi, własnie z tamtego klubu miałem możliwość wypożyczyć graczy, którzy jesienią nie mieli okazji zbyt dużo pograć. Tym sposobem do zespołu na okres rundy wiosennej dołączyli do nas : Prawoskrzydłowy - Krystian Sobieraj oraz prawy obrońca Sebastian Maciejewski.

Po kilku dniach, otrzymałem telefon od starego znajomego, że ma dla mnie ciekawego gościa. Grający na pozycji środkowego pomocnika, były gracz Śląska Wrocław i Miedźi Legnica, a w minionym sezonie reprezentujący Piasta Żmijgród zawodnik był gorąco zainteresowany zmianą barw klubowych. W sezonie 15/16 w 22 spotkaniach III ligi zdobył 14 bramek co było świetnym rezultatem. I tak pod moje skrzydła trafił Mateusz Fedyna.

Przyszedł również czas na pożegnania. Z powodu nie wystarczającej liczby występów rozwiązaliśmy kontrakt z Radkiem Flejterskim Doświadczony pomocnik kilka dni później dogadał się z IV ligowymi Budowlanymi Lubsko. Damian Michalski również zdecydował się, że chce zmienić barwy klubowe. Doszedł do porozumienia z Ruchem Zdzieszowice występującym w III lidze.

 

W styczniu rozegraliśmy następujące sparingi:

 

Orzeł Sadowice 1:1 Ostrovia Ostrów (Patryk Perz)

Kłos Zaniemyśl 2:2 Ostrovia Ostrów (Tomasz Kempiński x2)

Szczyt Szczytniki 0:2 Ostrovia Ostrów (Damian Michalski, Patryk Adamski)

Orkan Buczek 3:1 Ostrovia OStrów (Jakub Jóźwiak)

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Luty 2017

Najkrótszy miesiąc w roku obfitował oczywiście w ogromną liczbę sparingów. Rywale nie byli zbyt wymagający, a my skupialiśmy się głównie nad pojedynczymi rozwiązaniami taktycznymi. Zwiększona liczba spotkań, oraz treningów miała zaowocować dobrą grą i przygotowaniem na wiosnę. Luty zakończyliśmy bez porażki.

 

Bystrzyca Górna 2:8 Ostrovia (Michał Majer, Tomasz Kempiński x2, Patryk Perz x2, Jakub Jóźwiak x2, Kamil Król)

 

Warta Śrem 1:1 Ostrovia (Daniel Kaczmarek)

 

Korona Piaski 1:3 Ostrovia (Tomasz Kempiński, Kamil Król, Patryk Perz)

 

Ostrovia 2:2 Górnik II Zabrze (Mateusz Fedyna, Kamil Król)

 

GKS Żerków 1:2 Ostrovia (Kamil Król, Krystian Sobieraj)

 

W lutym na zasadzie wolnego transferu dołączył do nas Dominik Spaleniak. 18-nasto letni bramkarz pozyskany został z III- cio ligowej Lechii Dzierżonów a wychowankiem był Górnika Boguszów-Gorice. Młody goalkepper testowany był przez nas przez 14 dni, po czym zadecydowałem, że przyda się nam młody, perspektywiczny zawodnik.

Najbardziej zadowolony byłem ze spotkania, w którym rywalem były rezerwy Górnika. W ekipie ze Śląska wystąpiło kilku zawodników, mających za sobą grę w pierwszym zespole. Mimo tego, po bombie Fedyny, oraz nosie snajpera Króla udało nam się osiągnąć remis.

W meczach sparingowych swoje szanse otrzymywał Patryk Powalisz, młody napastnik rundę jesienną spędził lecząc poważną kontuzję. W styczniu wrócił do treningów. Skutecznością nie imponował, ale widać było po jego grze, że drzemie w nim spory potencjał.

Marzec mieliśmy rozpocząć od starcia z Jarotą Jarocin.

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Marzec

Marzec rozpoczynaliśmy od spotkania towarzyskiego z Jarotą. Ekipa z pobliskiego Jarocina prowadzona przez Janusza Niedźwiedzia spisywała się bardzo dobrze w III ligowych spotkaniach, zajmując 9. miejsce w tabeli. Niestety, to spotkanie pokazało nam na jakim etapie się znajdujemy. Zagraliśmy beznadziejnie, a wynik mówi sam za siebie. W naszej grze nie było nic, co zasługiwało by na pochwałę.

 

Ostrovia Ostrów 1:6 Jarota Jarocin (Taras Maksimov sam.)

 

 

Po tym łomocie, powiedziałem zawodnikom co sądzę o cnocie ich matek, a na spotkanie z rezerwami Poznańskiego Lecha wystawiłem taką samą jedenastkę. Za karę.

Mecz zagraliśmy zdecydowanie lepszy, niż ten z Jarotą. Niestety przegraliśmy. Na uwagę zasługuje bardzo ładna bramka Patryka Powalisza, młody snajper z zimną krwią wykorzystał dogodną sytuację wypracowaną przez Konrada Ruska.

 

Ostrovia 2:4 Lech II Poznań (Patryk Perz, Patryk Powalisz)

 

 

Okres sparingowy kończyliśmy spotkaniem z rezerwami Zagłębia Lubin. W ekipie miedziowych można było zobaczyć m.in. Arkadiusza Woźniaka, Jarosława Kubickiego czy też Deimantasa Patraviciusa (11 występów w reprezentacji Litwy).Chłopaki po dwóch sromotnych porażkach wzięli się do roboty. Wybiegali solidnie całe spotkanie, co zaowocowało wygraną 4:2. Zawodnikiem spotkania Patryk Perz, zdobywca dwóch bramek.

 

Ostrovia 4:2 Zagłębie II Lubin (Łukasz Wiącek, Tomasz Kempiński, Patryk Perz x2)

 

 

 

Nadszedł czas powrotu do ligowych realiów. Okres sparingowy zakończyliśmy w dobrym stylu, jednak z przebiegu całego okresu, nie byłem zadowolony. Z poważniejszymi rywalami odnosiliśmy dotkliwe porażki. Nie ukrywam, że przed inauguracją ligowych zmagań miałem mieszane uczucia.

 

18. Marca na stadionie w Słupcy graliśmy z tamtejszym SKP. Ekipa gospodarzy rozpoczęła to spotkanie z impetem. Już w 9. Minucie spotkania, Maciej Mazur pokonał Peksę uderzeniem z linii szesnastego metra. W odpowiedzi dwie szybkie bramki zdobył Jakub Jóźwiak. Druga połowa grana była pod nasze dyktando. Najpierw Daniel Kaczmarek zdobył bramkę strzałem "piętką" a następnie Łukasz Wiącek wyskoczył najwyżej w polu karnym i pokonał bramkarza gospodarzy. Ostatnie słowo należało jednak do Przemysława Woźniaka, który wykorzystał błąd naszego lewego obrońcy Kamila Krawczyka. Defensor naszej drużyny "machnął się" a rezerwowy napastnik zdobył bramkę ustalającą wynik spotkania na 2:4.

 

Peksa- Wachowiak, Rauk, Wiącek, Krawczyk - Kaczmarek, Vasenda, Fedyna, Giecz - Jóźwiak, Kempiński (Na zmiany wchodzili: Patryk Powalisz, Marek Szymanowski oraz Miłosz Nowicki.)

 

SKP Słupca 2:4 Ostrovia Ostrów (Jakub Jóźwiak x2 , Daniel Kaczmarek, Łukasz Wiącek)

Graczem spotkania został autor dwóch asyst: Michał Giecz

 

 

Marzec kończyliśmy wyjazdem do Wrześni. Spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty należało do nas.

 

Peksa-Wachowiak,Rusek,Wiącek,Krawczyk - Kaczmarek,Vasenda,Fedyna,Nowicki - Jóźwiak, Kempiński (Na zmiany wchodzili: Powalisz,Szymanowski,Król i Giecz)

 

Victoria Września 0:3 Ostrovia Ostrów (Miłosz Nowicki, Tomasz Kempiński, Daniel Kaczmarek)

Graczem spotkania został Daniel Kaczmarek

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kwiecień 2017

Mimo dobrego rozpoczęcia rundy wiosennej, atmosfera w klubie zagęszczała się. W klubie szukano oszczędności, przez co prezes poinformował nas, że do końca sezonu nie możemy liczyć na nic więcej, niż podstawa zapisana w kontrakcie. Każdy z nas do tej pory miał ustalone premię "pod stołem" które właśnie nam zlikwidowano. Dodatkowo kolejny raz właściciel Ostrovii nie podpisał mojego podania o kurs trenerski. Wszyscy byli mocno zdenerwowani, każdy zaczął poważnie myśleć o odejściu. Tym bardziej, że...

Konradem Ruskiem, naszym stoperem poważnie już zimą interesowała się pierwszoligowa Miedź Legnica, Danielem Kaczmarkiem Wigry Suwałki.

Byli to czołowi zawodnicy naszego zespołu. W prasie huczało od informacji, że połowa Ostrovii już dogadana jest z innymi zespołami. W prasie pojawiła się również informacja, że Cezary Kulesza wie kim jestem i chce mnie w Białymstoku. Była to (niestety) tylko plotka, którą szybko zdementowałem.

TVN48 podał informacje, że jakoby Wiktor Z. i Marcin B. zostali zatrzymani. Chodziło o aferę korupcyjną i serię porwań. Oboje byli z Chorzowa i natychmiast poznałem posturę moich byłych oprawców. Na jaw wyszły wymuszenia, lecz widocznie nie wszystkie. O mnie nic nie wspomnieli, mojej sprawy nie było. Sam wolałem nic nie zgłaszać, ale cieszyłem się, że nic mi i moim bliskim już nie grozi, liczyłem również, że w przyszłości nic podobnego już mi się nie przytrafi.

Na treningu po ostatnim spotkaniu spotkała nas nie miła przygoda. Boisko "Za Parowozownią" na którym odbywaliśmy na co dzień treningi zostało odcięte od prądu i wody. Spowodowane było to zaległościami w płatnościach sięgających pięciu miesięcy. Klub tonął w długach, a wraz z nim i my.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×