Skocz do zawartości
Zapraszamy do udziału w tradycyjnym plebiscycie CMF Awards, edycji 2017! Swój głos można oddać w poniższym dziale do 25.01 do godziny 23:59.
CMF Awards 2017
tio

Karuzela

Rekomendowane odpowiedzi

PROLOG


Boening 747 linii American Airlines lecący z Miami wylądował na lotnisku największej z wysp archipelagu Kajmanów - Grand Cayman kilka minut przed czasem.

Tadeusz Sęk nie zatrzymał się przed taśmą bagażową. Miał ze sobą tylko torbę z laptopem, która kontrastowała z jego hawajską koszulą i słomkowym kapeluszem. Zamierzał powrócić do Miami wieczornym lotem. Spodziewał się, że zaproszenie na urlop w Miami było nie tylko łapówką ale też pretekstem by mogli się z nim spotkać. Dlatego gdy zadzwonili do niego wieczorem z prośbą o spotkanie w Georgtown na Grand Cayman nie był zaskoczony. Żonie powiedział, że spędzi cały dzień na łódce z przyjacielem z Polski. Nie interesowało ją to.

W hali terminala przywitał go wysoki siwowłosy mężczyzna z niezapalonym cygarem w ustach.

- Witaj w raju Tadziu – odezwał się po polsku.

- Heniek? – Tadeusz był zaskoczony – Co ty tutaj robisz?

- Laszlo powiedział mi, że namówił cię na przylot więc nie mogłem sobie odmówić spotkania. Przyleciałem wczoraj z Nowego Jorku.

- Myślałem że to ma być takie zwykłe kurtuazyjne spotkanie. Skąd to ożywienie?

- Pojawił się pewien problem. Ale to później. Najpierw jedziemy do banku.

Henryk zaprowadził Tadeusza do stojącego na parkingu jeepa. Kilka kroków z klimatyzowanej hali lotniska sprawiło, że na czole Tadeusza pojawiły się krople potu. Przy swoich stu trzydziestu kilogramach źle znosił upały. Urlop w Miami spędzał niemal nie opuszczając klimatyzowanego hotelu. Jego żonie to nie przeszkadzało. Plaże i bary Miami oferowały wystarczająco wiele rozrywek by nie doskwierał jej brak towarzystwa męża.

- Heniek, możesz mi powiedzieć dlaczego wybraliście Kajmany? Przecież podpisaliśmy z nimi umowę o wymianie informacji podatkowych. Czy to rozsądne dla naszych interesów?

- Jak najbardziej Tadziu. Nie będą nas tu szukać. A nawet gdyby, to naprawdę myślisz, że ta umowa cokolwiek zmienia. Kajmany zbyt długo pracowały na swoją pozycję by miały nagle zacząć udzielać informacji każdemu kto o to poprosi. Jesteśmy bezpieczni Tadziu, nie martw się.

Samochód jechał na zachód Sheddon Road. Po obu stronach znajdowały się budynki banków i międzynarodowych instytucji finansowych.

- Kajmany są czwartym centrum finansowym świata. Po Tokio, Nowym Jorku i Frankfurcie to właśnie tutaj obraca się najwięcej pieniędzy. Łatwo się tutaj schować.

Samochód zatrzymał się przed białym, dwupiętrowym budynkiem Royal Bank of Canada.

-Kanadyjski bank?

- Są bardziej dyskretni od Szwajcarów i nie są na świeczniku. Jedyna niedogodność to to, że do otworzenia rachunku wymagana jest osobista wizyta. Nie potrwa to długo.

Po podpisaniu dokumentów w banku pojechali nad zachodnie wybrzeże wyspy. Samochód mijał ekskluzywne hotele i kluby plażowe wśród palm. Zatrzymali się przy jednym z domków wśród palm.

Ze środka wyszła kobieta w żółtym bikini, które apetycznie kontrastowało z jej opalenizną. Miała jasne, niebieskie oczy i brązowe włosy. Wzrok Tadeusza bezwiednie powędrował ku jej dużym piersiom.

- Witam panie naczelniku – zwróciła się do niego po angielsku i wyciągnęła dłoń. Uścisk miała mocny, pewny. Tadeusz ocenił, że ma jakieś trzydzieści lat. Znów się zaczął pocić.

- Proszę mnie tak nie nazywać pani Blanko.

- Panno. Zapraszam do środka.

W środku był jeszcze jeden mężczyzna. Tadeusz nigdy wcześniej go nie widział ale wiedział, że to Laszlo, zwany też Pułkownikiem. Prawdopodobnie był Serbem, choć w przypadku informacji o nim nic nie było pewne.

Spojrzał na wchodzących, delikatnie skinął głową Tadeuszowi.

- Siadajcie panowie – Blanka wskazała im miejsca. – Czego się napijecie?

Poprosili o wodę i usiedli.

- W banku wszystko w porządku? – Laszlo zapytał Henryka. Mówił po angielsku i widać było, że sprawia mu to trudność.

- Tak, żadnych problemów. Jak zwykle.

Blanka przyniosła wodę i usiadła przy stole.

- Panie Tadeuszu – powiedziała Blanka. – Dotarły do nas niepokojące informacje z Polski.

- Tak? – Tadeusz ciężko przełknął łyk wody.

- Pewna dziennikarka z jakiegoś wsiowego radia przyszła do Struckiego.

Tadeusz czekał na ciąg dalszy.

- W jednym pytaniu wymieniła K3 i Arko.

- Kurwa. Skąd wiedziała?

- Nie wiemy.

- Nie muszę panu mówić co to znaczy – odezwał się Laszlo.

- Strucki rozmawiał z nią?

- Nie. Spławił ją. Ktoś ją jednak przysłał.

- Wiecie kto?

- Jeszcze nie. Ale zamierzamy wypłoszyć go z nory.


Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
ROZDZIAŁ 1


Od: Ola

Data: 21.09.2014 03:14

Do: Mati

Temat: Dobrze, że jesteś


Hej Mateuszku!

Nigdy bym nie przypuszczała, że poranne uruchamianie komputerka w pracy może być takie przyjemne :). Szczególnie, że wiesz.... Skąd się wziąłeś? Czy Ty naprawdę istniejesz, czy to jakiś cudowny duszek stara mnie się podtrzymać na duchu? Twoje maile bardzo optymistycznie nastawiają mnie do każdego dnia i... śmieję się w duchu do siebie.

Kwiatek jest śliczny, dziękuję. Nigdy nie przypuszczałabym, że posiadasz takie zdolności plastyczne. Jakie tajemnice jeszcze skrywasz? Skutecznie burzysz stereotypowy wizerunek urzędnika państwowego :). Nie mogę sobie wyobrazić w jaki sposób osobie tak niezależnej duchowo i intelektualnie udaje się wtłoczyć w sztywne formy biurokracji państwowej.

Cała moja odwaga i pewność siebie prysła gdy dyrektor wezwał mnie wczoraj do siebie. „Pani Aleksandro” – mówi i już czuję, że nie będzie lekko, bo szef zazwyczaj mówi mi na „ty”. „Słyszałem, że chciała pani zrobić reportaż o spółce Arko. Podobno chodzi o jakieś przekręty?”

Wiesz, postanowiłam sprawdzić tę informację od Ciebie o tej spółce. Chciałam się umówić na rozmowę z kimś z zarządu. Sekretarka zanotowała, że chciałabym porozmawiać o ich współpracy z ukraińską spółką K3i powiedziała, że oddzwonią. Cóż, odpowiedź przekazał mi sam dyrektor. Był wściekły i zabronił mi zajmować się sprawami gospodarczymi i „węszeniem”. „Jesteśmy radiem rozrywkowym, nie szukamy żadnych afer”. Mateuszku, jeśli Ci na tym zależy to spróbuję się jeszcze czegoś o tym dowiedzieć, ale wiesz… Zależy mi na tej pracy.

A teraz powiem Ci najlepsze: będę dziś prowadziła pierwszą audycję na żywo!!! Uwierzysz? Jezu jak się cieszę! Audycja nazywa się „Nocnik” i leci od pierwszej do czwartej w nocy. Jasne, że mam tremę. To takie podniecające, jestem taka szczęśliwa. Chętnie bym kogoś wycałowała. No gdzie Ty jesteś? Na razie to tylko zastępstwo, ale chodzą słuchy, że Tomek ma dostać pracę w eremefce, więc...


-Proszę pana, czy mogę o coś zapytać?

W urzędowym okienku, nad ekranem monitora pojawiła się twarz staruszki. Jej cichy, nieśmiały głos oderwał Mateusza od lektury maila.

-Słucham panią. – Na twarz przywdział urzędowy uśmiech.

-Wie pan, kupiłam wnuczkowi książkę do szkoły. Lekturę wie pan. "Krzyżacy”, może pan słyszał? To bardzo ciekawa książka wie pan. Zbyszko z Bogdańca poprzysiągł że zdobędzie krzyżackie czuby i gdy jechał ze swym wujem ujrzał trzech zakonnych jeźdźców wie pan, no to hajda na nich z mieczem. A to byli posłowie wie pan. No to oni go pod sąd i na karę śmierci wie pan. Ale ta ładna zarzuciła mu chustkę na głowę wie pan i te Krzyżaki nic nie mogły zrobić bo ona krzyczała...

-Mój ci on, mój ci on. Tak, słyszałem – Mateusz uśmiechnął się do starszej pani. - O co chce pani zapytać?

-Czy ja mogę odliczyć sobie od podatku?

-Tych trzech Krzyżaków?

-No tę książkę wie pan. - Staruszka uśmiechnęła się doceniając żart. - Bo to dla wnuczka, do szkoły. On jest w piątej klasie wie pan, taką lekturę mają i ja mu kupiłam, żeby sobie Jędruś miał.


-Niestety nie ma takich odliczeń. - Starsza pani posmutniała.

-Wie pan, bo on w przyszłym miesiącu będzie przerabiał "Chłopców z Placu Broni” wie pan, to może tych chłopców można odliczyć?

-Niestety, bardzo mi przykro.

-No trudno, chciałam tylko zapytać wie pan, bo to zawsze dobrze zapytać by sobie w brodę potem nie pluć. Bo kto to teraz nadąży za tymi podatkami wie pan. Jednego roku żaluzji nie można odliczać, drugiego już można pod warunkiem, że antywłamaniowe, a teraz znowu nie można żadnych, to ja myślałam, że z książkami do szkoły też robią takie schodki.

-Śledzimy to na bieżąco proszę pani i jeśli pani zostawi mi swój numer telefonu to ja panią poinformuję jeżeli minister finansów postanowi włączyć do odliczeń podatkowych "Krzyżaków” i "Chłopców z Placu Broni” a także inne lektury. A z tymi żaluzjami to rzeczywiście ma pani rację. Ciężko nadążyć nawet nam.

-Dziękuję panu, jest pan bardzo uprzejmy wie pan. Wie pan może czy jest tu gdzieś w pobliżu apteka?

-Jak wyjdzie pani z urzędu to proszę skręcić w lewo – jakieś sto metrów dalej, w takim zielonym budynku ze śmiesznym dachem jest apteka. Przy okazji odliczeń powiem pani, że zakup leków można w wielu wypadkach odliczyć od podatku. Proszę tylko pamiętać by poprosić o fakturę.

-Naprawdę? Dziękuję panu!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×