Skocz do zawartości
Feanor

Elite: Dangerous

Rekomendowane odpowiedzi

Co do Elite:

 

 

 

Kocham tę grę!!! :)

Moje początki w standard becie były niezbyt szczęśliwe. Mierne umiejętności nawigacyjne połączone z brakiem znajomości podstawowych zasad sprawiły, że przy próbach lądowania w Azeban City i Beagle 2 (dwóch satelitarnych stacjach kosmicznych) mój Sidewinder dotkliwie się poobijał, docierając do... 2% spójności kadłuba :D Nie dość na tym: za zarysowanie lakieru tychże stacji kosmicznych otrzymałem łącznie... 900 kredytów kary (na 1000 początkowych). Kilka lotów z przegniłymi owocami z Azeban sprawiło, że spłaciłem swe długi długiemu ramieniu prawa, a mój kosmiczny wierzchowiec przestał straszyć okoliczne dzieci swoimi szramami, ale... zostało mi wtedy 8 kredytów w kieszeni...

W głowie mojego bohatera zagnieździła się wtedy rozpacz i myśl o porzuceniu kariery, gdy do jego zaplutego stolika w kantynie Beagle 2 dosiadł się kontrahent proponujący sporą kasę za przewiezienie do Freeport w systemie LP 98-133 tony jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego towaru. Ponieważ nigdy tam jeszcze nie był, a gwiazda znajdowała się w zasięgu Sidewindera, Tulkaion zgodził się entuzjastycznie na propozycję, nie czytając na galaktycznej mapie opisu tego miłego systemu słonecznego. A LP 98-133 to takie "Tortuga meets Somalia".

Tuż przed Freeport zostałem zaatakowany przez pirata o nazwisku Bryant, zwolennika niewoluntarystycznego dzielenia dóbr. Nigdy jeszcze nie walczyłem w ED, jeśli nie liczyć "combat mission", więc były to dla mnie stresujące minuty... ale zwycięskie (choć przetrwałem na 42% mojej latajki) :) I teraz siedzę sobie we Freeporcie bogatszy o 2550 kredytów. A godzinę temu miałem osiem. Tak mnie to oszołomiło, że musiałem przestać grać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Co do Elite:

 

 

 

Kocham tę grę!!! :)

Moje początki w standard becie były niezbyt szczęśliwe. Mierne umiejętności nawigacyjne połączone z brakiem znajomości podstawowych zasad sprawiły, że przy próbach lądowania w Azeban City i Beagle 2 (dwóch satelitarnych stacjach kosmicznych) mój Sidewinder dotkliwie się poobijał, docierając do... 2% spójności kadłuba :D Nie dość na tym: za zarysowanie lakieru tychże stacji kosmicznych otrzymałem łącznie... 900 kredytów kary (na 1000 początkowych). Kilka lotów z przegniłymi owocami z Azeban sprawiło, że spłaciłem swe długi długiemu ramieniu prawa, a mój kosmiczny wierzchowiec przestał straszyć okoliczne dzieci swoimi szramami, ale... zostało mi wtedy 8 kredytów w kieszeni...

W głowie mojego bohatera zagnieździła się wtedy rozpacz i myśl o porzuceniu kariery, gdy do jego zaplutego stolika w kantynie Beagle 2 dosiadł się kontrahent proponujący sporą kasę za przewiezienie do Freeport w systemie LP 98-133 tony jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego towaru. Ponieważ nigdy tam jeszcze nie był, a gwiazda znajdowała się w zasięgu Sidewindera, Tulkaion zgodził się entuzjastycznie na propozycję, nie czytając na galaktycznej mapie opisu tego miłego systemu słonecznego. A LP 98-133 to takie "Tortuga meets Somalia".

Tuż przed Freeport zostałem zaatakowany przez pirata o nazwisku Bryant, zwolennika niewoluntarystycznego dzielenia dóbr. Nigdy jeszcze nie walczyłem w ED, jeśli nie liczyć "combat mission", więc były to dla mnie stresujące minuty... ale zwycięskie (choć przetrwałem na 42% mojej latajki) :) I teraz siedzę sobie we Freeporcie bogatszy o 2550 kredytów. A godzinę temu miałem osiem. Tak mnie to oszołomiło, że musiałem przestać grać :D

Ależ się rozczarowałem Elite :(
Gra jest imo niegrywalna. Sterowanie jest potworne, kompletnie frustrujące i ogłupiające. Lata się jak pijany bąk we mgle. Na stronie głównej producenta powinno być ostrzeżenie - gra na myszce to szaleństwo.
Poza tym na kilka pierwszych gier nie wyleciałem nawet z pierwszego systemu, bo atakują mnie jacyś ludkowie (gram solo, więc nie inni gracze i nie policja) a na pierwszym statku to mogę se he he, w połączeniu z tym sterowaniem to już w ogóle. Chociaż pierwszy system, który i tak jest na stałe systemem początkowym powinien być w miarę spokojny, a nie spamowany piratami :-k Chyba, że o to chodzi, żeby uczyć się grać w ogniu walki. Ale to tak jakby uczyć się pływać na środku jeziora ze związanymi rękoma i w betonowym obuwiu.
Na YT bardzo mi się podobały te boczne panele, ale w realu są całkowicie bezużyteczne i denerwujące (obsługa klawiaturą?? w XXI wieku? Really?).
Dotarcie gdziekolwiek trwa niezliczoną ilość czasu (a na końcu wyskoczy ci ziomek i cię niszczy w dwóch strzałach, co za fun!). Dokowanie jest całkiem niezłe i w miarę proste - ale przyjemność pryska po kilku razach. Potem jest imo niepotrzebne i zbyt czasochłonne - nie ma kompresji czasu, więc nie dość, że nawet w ramach jednego systemu leci się kilka-kilkanaście minut, to potem kolejne minuty marnuje się na sekwencję lądowania. Autopilot powinien kosztować jakieś grosze i nie zajmować tyle miejsca.
Chyba miałem nadzieję, że to będzie bardziej jak stary amigowy Frontier, z którego miałem miłe wspomnienia. Owszem, początek był trudny, ale nie dlatego, że statkiem nie dało się normalnie sterować, tylko dlatego, że taki był urok tej gry. A tutaj odbijam się od tego przeklętego sterowania, które powoduje, że zamiast cieszyć się gra tylko wyszukuję kolejnych jej wad.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

 

Co do Elite:

 

 

 

Kocham tę grę!!! :)

Moje początki w standard becie były niezbyt szczęśliwe. Mierne umiejętności nawigacyjne połączone z brakiem znajomości podstawowych zasad sprawiły, że przy próbach lądowania w Azeban City i Beagle 2 (dwóch satelitarnych stacjach kosmicznych) mój Sidewinder dotkliwie się poobijał, docierając do... 2% spójności kadłuba :D Nie dość na tym: za zarysowanie lakieru tychże stacji kosmicznych otrzymałem łącznie... 900 kredytów kary (na 1000 początkowych). Kilka lotów z przegniłymi owocami z Azeban sprawiło, że spłaciłem swe długi długiemu ramieniu prawa, a mój kosmiczny wierzchowiec przestał straszyć okoliczne dzieci swoimi szramami, ale... zostało mi wtedy 8 kredytów w kieszeni...

W głowie mojego bohatera zagnieździła się wtedy rozpacz i myśl o porzuceniu kariery, gdy do jego zaplutego stolika w kantynie Beagle 2 dosiadł się kontrahent proponujący sporą kasę za przewiezienie do Freeport w systemie LP 98-133 tony jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego towaru. Ponieważ nigdy tam jeszcze nie był, a gwiazda znajdowała się w zasięgu Sidewindera, Tulkaion zgodził się entuzjastycznie na propozycję, nie czytając na galaktycznej mapie opisu tego miłego systemu słonecznego. A LP 98-133 to takie "Tortuga meets Somalia".

Tuż przed Freeport zostałem zaatakowany przez pirata o nazwisku Bryant, zwolennika niewoluntarystycznego dzielenia dóbr. Nigdy jeszcze nie walczyłem w ED, jeśli nie liczyć "combat mission", więc były to dla mnie stresujące minuty... ale zwycięskie (choć przetrwałem na 42% mojej latajki) :) I teraz siedzę sobie we Freeporcie bogatszy o 2550 kredytów. A godzinę temu miałem osiem. Tak mnie to oszołomiło, że musiałem przestać grać :D

Ależ się rozczarowałem Elite :(

Gra jest imo niegrywalna. Sterowanie jest potworne, kompletnie frustrujące i ogłupiające. Lata się jak pijany bąk we mgle. Na stronie głównej producenta powinno być ostrzeżenie - gra na myszce to szaleństwo.

Poza tym na kilka pierwszych gier nie wyleciałem nawet z pierwszego systemu, bo atakują mnie jacyś ludkowie (gram soli, więc nie inni gracze i nie policja) a na pierwszym statku to mogę se he he, w połączeniu z tym sterowaniem to już w ogóle. Chociaż pierwszy system, który i tak jest na stałe systemem początkowym powinien być w miarę spokojny, a nie spamowany piratami :-k Chyba, że o to chodzi, żeby uczyć się grać w ogniu walki. Ale to tak jakby uczyć się pływać na środku jeziora ze związanymi rękoma i w betonowym obuwiu.

Na YT bardzo mi się podobały te boczne panele, ale w realu są całkowicie bezużyteczne i denerwujące (obsługa klawiaturą?? w XXI wieku? Really?).

Dotarcie gdziekolwiek trwa niezliczoną ilość czasu (a na końcu wyskoczy ci ziomek i cię niszczy w dwóch strzałach, co za fun!). Dokowanie jest całkiem niezłe i w miarę proste - ale przyjemność pryska po kilku razach. Potem jest imo niepotrzebne i zbyt czasochłonne - nie ma kompresji czasu, więc nie dość, że nawet w ramach jednego systemu leci się kilka-kilkanaście minut, to potem kolejne minuty marnuje się na sekwencję lądowania. Autopilot powinien kosztować jakieś grosze i nie zajmować tyle miejsca.

Chyba miałem nadzieję, że to będzie bardziej jak stary amigowy Frontier, z którego miałem miłe wspomnienia. Owszem, początek był trudny, ale nie dlatego, że statkiem nie dało się normalnie sterować, tylko dlatego, że taki był urok tej gry. A tutaj odbijam się od tego przeklętego sterowania, które powoduje, że zamiast cieszyć się gra tylko wyszukuję kolejnych jej wad.

 

Primo: wyrzuć myszkę! No przecież napisałem, że w to się gra iksowym padem. A jak gram padem, to klawy właściwie nie używam (poza wyszukiwaniem planet na mapie). Granie padem to po prostu miód - malina (choć zapaleńcy i tak polecają jakieś hotasy).

Secundo: Latasz minutami? A bezczelnie zapytam się: wchodzisz w ogóle w super cruise? ;) Bo to jest właśnie kompresja czasu ubrana w "superszybkość" :D Raz czy dwa mi się zdarzyło, że do stacji leciałem... minutę? A tak, to kwestia 10-20 sekund (chyba, że poleciałeś na Alfę Centauri, tam dolot do Hutton Orbital jest legendarnie długi :D ). może pół minuty.

Tertio: Wymalowałeś sobie na kadłubie "Fuck you all"? Ja gram w miarę intensywnie, a w styczniu zaatakowano mnie.... zero razy. Nie wiem, może latasz po jakichś ultraanarchicznych systemach czy co... Może odpowiedzią jest też tryb solo: ja gram w open play.

BTW, moja relacja z podróży na Sol:

 

 

Ze względu na lepszy FSD (silnik nadprzestrzenny), mogę teraz latać zdecydowanie dalej. Stąd wczoraj rozpocząłem dwuetapową podróż do kolebki ludzkości... na Ziemię! Podróż to długa, więc wczoraj wyznaczyłem sobie punkt docelowy, którym był Altair. Przygoda była super, z nieoczekiwanymi skokami adrenaliny :D

 

Startowałem ze stacji orbitującej wokół planety 31 Aquile B 11. Niefajna nazwa na taką ślicznotkę, w większości pokrytą gęstymi lasami. Niestety, na planetach lądować będzie można raczej pod koniec tego roku dopiero, więc na razie jedynie impresja z orbity, na którą musiałem na początku podróży wlecieć:

16165846368_62507def2a_c.jpgScreenshot_0046 by Tulkaion, on Flickr

 

 

Potem nastąpiła seria skoków po niezamieszkałych systemach, chociaż ta rysa w lewej części poniższego zdjęcia ujawnia jakiegoś gracza czy NPC, który zaplątał się gdzieś na trasie mojej wycieczki...

16166090610_316da77df8_c.jpgScreenshot_0038 by Tulkaion, on Flickr

 

 

A potem przyszła zapowiadana adrenalina. Po jednym ze skoków wleciałem do systemu... gdzie nie zobaczyłem gwiazdy. Kilka sekund później ją jednak zobaczyłem: gwiazda była brązowym karłem!

16167246179_d0f8ca79c4_c.jpgScreenshot_0049 by Tulkaion, on Flickr

 

 

Ten widok tak mnie zaskoczył i zafascynował, że niczym Ikar.... zbliżyłem się zbyt mocno do znaleziska... rezultatem było katapultowanie...

16167244339_e95e0e7428_c.jpgScreenshot_0051 by Tulkaion, on Flickr

 

 

Na szczęście miałem wykupione ubezpieczenie i za zaledwie 600 kredytów kupiłem nowego Sidewindera. Tym razem zdołałem dolecieć do Altaira bezpiecznie. Warto było, Altair z tym swoim srebrnym blaskiem jest niesamowity...

16353449065_ebf2771a00_c.jpgScreenshot_0056 by Tulkaion, on Flickr

16167575707_ab88fc644e_c.jpgScreenshot_0058 by Tulkaion, on Flickr

 

W sprawach handlowych przeskoczyłem jeszcze na śliczny outpost Grandin Gateway...

15739916044_8d7aebb8ab_c.jpgScreenshot_0063 by Tulkaion, on Flickr

 

 

...po czym ruszyłem ku Barnard`s Star, ostatniemu etapowi podróży.

16176475527_ba92bd1786_c.jpgScreenshot_0064 by Tulkaion, on Flickr

 

 

A potem... final frontier...

16175000080_9d7e90da5a_c.jpgScreenshot_0068 by Tulkaion, on Flickr

 

 

Gdy dotarłem do ojczystej gwiazdy, to poczułem coś na kształt wzruszenia.

16174750048_c656d03b6c_c.jpgScreenshot_0069 by Tulkaion, on Flickr

 

 

A już w ogóle gęsią skórkę miałem, gdy dotarłem do Ziemi. Przywitała mnie Afryką i Półwyspem Arabskim.

16176482877_d0187cf708_c.jpgScreenshot_0072 by Tulkaion, on Flickr

 

 

Jeszcze tylko lądowanie na ogromnej stacji orbitalnej Abraham Lincoln i quest zakończony.

15739928494_6cd97df4b2_c.jpgScreenshot_0073 by Tulkaion, on Flickr

 

 

 

Teraz ruszam z questem w stronę Imperium.

 

 

BTW: jaki masz nick? Mój: Tulkaion.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

1. Grałem w startowym systemie. Nie wiem dlaczego mnie atakowali. Jakieś totalne randomy, bo wyskakiwali z hyperprzestrzeni. Nie umiem latac sensownie (poza "parkowaniem", bo tu osiągnąłem level master ;))

2. Supercruise czyli klawisz J? Tak, no bez tego to lipa. Ale wystartowanie - odlecenie od stacji, potem szpula po systemie, potem zazwyczaj przestrzeliwuję cel (choć mam np odległość 4 Ls, to i tak mi tylko miga przed ekranem), więc hamowanie, nacelowuję znowu i w tym cruise lecę dość wolno, żeby móc wyjść z tej prędkości bez uszkodzeń. W tutorialu było to dość proste, w grze pojawia się to "przestrzeliwanie" celu.

3. Nie mam malunków ;)

 

Mam pada do iksa i by mi to znacznie ułatwiło grę :-k Tylko namiary na jakieś sensowne obłożenie jakbyś mi podesłał - skoro się u Ciebie sprawdza, a grasz dużo to znaczy, że jest dobre.

 

Mam jeszcze pytanie: zawsze musimy wyjść z nad przestrzeni na wielką gwiazdę i prawie na jej powierzchni? ;) I jak można dolecieć do celu, który jest w momencie wyjścia ze skoku centralnie za gwiazdą? Przyspieszyć się nie da, bo statek momentalnie się smaży. Jest jakiś inny sposób? Poza tym ja nadal nie wiem jak można gdziekolwiek dolecieć w 20 sekund. Nie zszedłem poniżej 10 minut chyba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie ma jednego startowego systemu. Mnie wrzuciło w jakiś LHS z dużą liczbą, w każdym razie na stację Trevithick Dock (mniej więcej). Jeśli latałeś po systemie anarchicznym, to tam takie przygody są częstsze. W każdym razie zapraszam do open play: tam mnie jeszcze NIKT nie zaatakował, a skądinąd wiem, że "ludzcy" piraci (bo jednak są takowi) i tak zawsze najpierw żądają wyrzucenia części lub całego ładunku i tym się zadowalają.

Jeśli chodzi o SuperCruise i przestrzeliwanie celu, to łatwo się tego pozbyć. Grunt, to obserwacja wskaźników.

 

 

15769121734_8c4834961f_c.jpgScreenshot_0085 by Tulkaion, on Flickr

 

 

 

Na screenie powyżej lecę w SC i właśnie zbliżam się do stacji docelowej (Trevithick Orbital, nazwa nad kółkiem celowniczka). Najważniejsze jest to menu z nazwą Alignment. Cała sztuka polega na tym, by kreski oznaczające szybkość i dystans do celu zjechały nam do niebieskiego poziomu mniej więcej synchronicznie. Jeśli to zrobią, to pojawi się niebieski napis informujący o tym, że można bezpiecznie wyjść z SC, Ty to robisz et voila: stacja jest już przed Tobą. Aby nie przestrzelić, warto powoli redukować szybkość już wcześniej. Wyrobiłem sobie taki hint: jeśli szybko zbliżasz się do celu, pojawiła się już kreseczka na wskaźniku dystansu a nie ma jeszcze kreseczki na wskaźniku szybkości (co znaczy, że lecisz bardzo szybko i system Cię jeszcze "nie łapie" w skali), to czekam maksymalnie do momentu, gdy wskaźnik dystansu znajdzie się nad jedynką z tego tekstu poniżej ">1.00 Mm". Jeśli w tym momencie nie pojawia się jeszcze kreseczka na skali szybkości, to znaczy, że muszę hamować już ostro, nie ostrożnie. Ja raz się uda, to już załapiesz.

 

Jeśli chodzi o pada, to gra mi go sama udatnie skonfigurowała (to znaczy zauważa go, aczkolwiek jedynie wtedy, gdy pad jest włączony zanim odpalę grę). Na pewno podłożyłem pod "Back" wchodzenie i wychodzenie z SuperCruise. Mogę później wypisać wszystkie podłożenia przycisków, ale na pewno nie zmieniałem zbyt dużo. Przydaje się wciskanie prawego dżoja, to włącza swobodne rozglądanie się po kabinie, co włącza boczne panele. Operujesz na nich za pomocą LB, RB i krzyżaka.

 

Co do wychodzenia z nadprzestrzeni, to chyba niestety tak: i to czasem wywołuje ostrą adrenalinę. Gdy wyszedłem nad Altairem który jest białym olbrzymem, to tak spanikowałem, że straciłem kontrolę nad kierunkiem lotu i przegrzałem maszynę :)

 

Jeśli obiekt jest za gwiazdą, to komputer pokładowy po prostu każe Ci nakierować się najpierw na "wektor ucieczki" czy coś w tym stylu (czyli kierunek omijający przeszkodę). Nie musisz go sam wybierać, ten wektor staje się po prostu wirtualnym obiektem na który musisz nakierować dziób statku, wtedy wejdziesz w SC.

 

Mam jeszcze jedno pytanie: Twój kłopot z omijaniem gwiazd trochę sugeruje mi, że nie lockujesz celów przed wejściem w SuperCruise (nie nadprzestrzeń, ale tę szybkość wewnątrzukładową). Lockujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Lockuję. Do tej pory mi się przytrafiło to trzy razy - dwa razy miałem za gwiazdą stację, a raz punkt wejścia do nadświetlną. Stacje to pal licho, ale w systemie przesiadkowym trochę się zdenerwowałem jak mi układ docelowy był za gwiazdą :)

 

Co do startowego systemu, to czytałem na forach, że się ludzie buntują, bo każdą nową grę zaczynasz w LHS cośtam na stacji bez sklepu, co odbiera smaczek randomowości.

 

Dzięki za rady - wczoraj już na spokojnie pograłem, nie wyskakiwali mi piraci. Znalazłem sobie dwa układy gdzie znalazłem niezłą przebitkę na towary i mam już ;) prawie 3k kredytów i jak nie umrę z nudów krążąc tym liliputem między dwoma systemami to dam grze szansę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

BTW: najbardziej bój się gwiazd małych. Raz zniszczył mnie brązowy karzeł, którego początkowo prawie nie zauważyłem (pisałem o tym wyżej), a raz takie małe białe maleństwo, które sprowadziło mojego Sidewindera do 11%. Nie wiem, wielkość spowodowała u mnie lekceważenie wroga czy co, ale poza wypadkiem z Altairem który jest duży, dwukrotnie kłopoty miałem z maluchami.

 

I deser sprzed chyba trzech dni: federacyjny okręt liniowy orbitujący wokół Ziemi. Dodam, że przy doleceniu do tego bydlaka od razu zmieniła się muzyczka :)

 

 

16204178710_8e1c2b1570_c.jpgScreenshot_0078 by Tulkaion, on Flickr

16205354759_c5cae554b7_c.jpgScreenshot_0080 by Tulkaion, on Flickr

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

I ważny element, na który wpadłem dopiero wczoraj: jakieś 50 razy szybciej zarabia się na bounty huntingu początkowo :) Uzbrajasz swojego Sidewindera, lecisz do Nav Beacon, skanujesz latające tam maszyny, jak coś jest wanted i nie jest Anacondą lub Pythonem, atakujesz :) Od wczoraj zarobiłem tak ponad 100 000 kredytów (i mam już w związku z tym Haulera).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A mi gra znowu podpadła. Przez pomyłkę (przeszedłem na sterowanie padem i wdusiłem nieopatrznie LT) wystrzeliłem z lasera wewnątrz stacji, wobec czego zostałem zestrzelony w sekundę, zanim nawet zdążyłem zorientować się co się stało i zrobić ratunkowe Ctrl+Alt+Del (nawet nie wiem czy coś by dało). Także zmarnowałem jakieś 10h fruwania w tę i wewtę i dorabiania się na handlu (miałem jakieś 20k). A reload jest taaaaaki każualowy i musisz zaczynać od zera :roll: A grałem solo, także reload nie powinien być problemem.

Nic to, przeszedłem na open, zobaczymy jaka jest różnica. Btw - warto sprzedać tarcze by dokupić cargo space? Bo budowanie kapitału idzie taaaak wolno, a na walkę nie mam ochoty póki co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ok, wsiąkłem :D

Znalazłem sobie fajne i dochodowe (jak na początek) szlaki, wywaliłem w cholerę tarcze i trzepię kabonę :) Wydaje się to cholernie monotonne, ale miło mi się lata. Jak uzbieram ze 100k to polecę gdzieś dalej. Chciałbym znaleźć system ze stacją military albo high tech, bo w okolicy nie ma żadnej i można by trzepać na ich produktach dużo kasy jak przypuszczam.

Moja trasa to Kini (uran) -> Chamunda (kombajny) -> Eravate (kawa) i z powrotem na Kini. Przy 8 tonach ładowności zysk wynosi ~12-15k. Jedyny minus, że na Kini jest jedna malutka stacja i jak jest duży ruch, to się długo czeka na pozwolenie na dokowanie :-k

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jaki masz nick? Mój to Tulkaion :) I jeszcze raz: polecam bounty hunting. Od przedwczoraj zarobiłem 100k!! A jakiegoś nieprawdopodobnego skilla to nie wymaga, o ile nie atakujesz Anacondy i Pythona :)

 

Co do osłon, to raczej bym sprzedawał, o ile latasz po bezpiecznych systemach (kojarzę te Twoje i nikt mnie tam nigdy nie zaatakował). Ale jeszcze jedno: czasem w przelocie warto polatać po nieznanych systemach. Twój skaner zbierze o nich informacje, za każde ciało niebieskie dostajesz 200 kredytów w Universal Cartographic, czasem taki system dawał mi 1500 kredytów :)

 

 

BTW: jak jesteś zupełnie pacyfistyczny, to zlikwiduj i broń, przestrzeni bagażowej to nie zwiększy, ale zasięg nadprzestrzenny powinien wzrosnąć (bo ważyć będziesz mniej).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Może z tą bronią to nie będzie głupie, bo co jak znowu przez przypadek wystrzelę na stacji? :keke: Eksplorację troszkę robię, mam "zamrożone" jakieś 3k w odkryciach, ale póki co fruwam po okolicy i nie mam gdzie ich spieniężyć. Ale może po zmianie statku polecę se na Sol, jak Ty :)

 

Wysłałem zaproszenie (Van'Cee)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W nocnej sesji dorobiłem się w końcu Haulera, choć nie tak jakbym sobie życzył. Planowałem uskładać około 110-120k, żeby kupić statek (~53k) i wymienić mu cargo racki (~10,5k każdy). No i w ostatnim kursie, przy drugiej stacji "kółeczka", jakieś 300 Ls od docelowej stacji, gdzie miałem kupić upragniony ;) statek, jakiś luzer mnie napadł i zmiótł salwą z rakiet. Na nieszczęście na pace miałem 8t sprzętu za około 40k. Czyli prawie połowę kasy, którą wypracowałem w ciągu ostatnich dwóch dni intensywnego latania :|

Zacisnąłem zęby i z duszą na ramieniu dorobiłem te kilkanaście tysiączków by kupić Haulera (ale już bez większej przestrzeni na towary) i .... omal nie pożegnałem się z grą. W pierwszym kursie w nowiutkim statku zostałem znowu napadnięty. Koleś kulturalnie napisał "Oddawaj towar!!11", ale po pierwsze nawet nie wiem jak odpisywać :D, a po drugie w towar włożyłem wszystko, co mi zostało, także dla mnie żaden biznes. Dość szczęśliwie udało mi się uciec, ale od tego momentu rozważam powrót do gry solo. W grę inwestuje się zbyt wiele czasu, żeby stać się pożywką dla jakiegoś złodziejaszka :-k Może niektórym ten dreszczyk emocji się podoba, ale gdyby mnie koio zestrzelił i nie starczyłoby mi kasy na ubezpieczenie, to chyba bym zakończył przygodę z E:D, bo po prostu nie chciałoby mi się startować od zera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W nocnej sesji dorobiłem się w końcu Haulera, choć nie tak jakbym sobie życzył. Planowałem uskładać około 110-120k, żeby kupić statek (~53k) i wymienić mu cargo racki (~10,5k każdy). No i w ostatnim kursie, przy drugiej stacji "kółeczka", jakieś 300 Ls od docelowej stacji, gdzie miałem kupić upragniony ;) statek, jakiś luzer mnie napadł i zmiótł salwą z rakiet. Na nieszczęście na pace miałem 8t sprzętu za około 40k. Czyli prawie połowę kasy, którą wypracowałem w ciągu ostatnich dwóch dni intensywnego latania :|

Zacisnąłem zęby i z duszą na ramieniu dorobiłem te kilkanaście tysiączków by kupić Haulera (ale już bez większej przestrzeni na towary) i .... omal nie pożegnałem się z grą. W pierwszym kursie w nowiutkim statku zostałem znowu napadnięty. Koleś kulturalnie napisał "Oddawaj towar!!11", ale po pierwsze nawet nie wiem jak odpisywać :D, a po drugie w towar włożyłem wszystko, co mi zostało, także dla mnie żaden biznes. Dość szczęśliwie udało mi się uciec, ale od tego momentu rozważam powrót do gry solo. W grę inwestuje się zbyt wiele czasu, żeby stać się pożywką dla jakiegoś złodziejaszka :-k Może niektórym ten dreszczyk emocji się podoba, ale gdyby mnie koio zestrzelił i nie starczyłoby mi kasy na ubezpieczenie, to chyba bym zakończył przygodę z E:D, bo po prostu nie chciałoby mi się startować od zera.

Pamiętaj, że piraci zazwyczaj zadowolą się częścią tylko ładunku. To dotyczy też NPC, mój jedyny jak dotąd kontakt z piractwem to NPC właśnie, odleciał z okrzykiem "haha, jestem bogaty" po tym, gdy wyrzuciłem mu z Sidewindera dwie tony sprzętu akwanautycznego (musiał być zdesperowany, biedaczek). I daj spokój z Solo! Strata kilku tysięcy kredytów jest do odrobienia w trzy minuty bounty huntingu! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

So jakies promo na to czy cos? Bo 200 zeta za bete troche duzo - a chcialbym sprobowac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Feanor - ale jak jak handluje/eksploruje tylko, to inni gracze nie są mi do niczego potrzebni, a komfort latania większy :) Dzisiaj mnie komp zaatakował raz, bo połaszczyłem się na dużą przebitkę na tytoniu w mocno anarchistycznym układzie (jedyny zakaz był na odpady toksyczne :D). Do group wrócę z Cobrą Mk3 :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

So jakies promo na to czy cos? Bo 200 zeta za bete troche duzo - a chcialbym sprobowac.

Od grudnia to już nie beta, od grudnia to już release :) Niestety nie ma żadnego dema, pozostaje oglądanie YT. Tutaj masz na przykład piracką akcję z perspektywy Jolly Rogera :) Polecam przeczytanie konwersacji między myśliwym a ofiarą :)

 

A co do zalet open: tam przynajmniej możemy się spotkać :) No i żywi gracze dodają trochę kolorytu.

 

 

BTW, prośba do jakiegoś moda: może by tak wyodrębnić kilka ostatnich postów w osobny wątek? Myślę, że Elite na to zasługuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Bounty hunting takie dochodowe pisali, 100k w jeden dzień :roll: Póki co w mojej uzbrojonej po zęby Cobrze dostałem potworny łomot od jakiegoś łebka (kierowanego przez komp) w Eagle :roll: Przez 90% walki nawet nie wiedziałem gdzie jest, bo radar może być jak są obiekty mało ruchome, przy szybko poruszających się tylko mi miesza w głowie. Kompletnie nie łapię o co chodzi w walce w tej grze. Jeszcze mogę poświęcić z 50k na naprawy, ale jak tylko będę tracił kasę, to wracam do handlu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pierwsza rada: jeśli wchodzisz w walkę kołową, zmniejsz prędkość do poziomu niebieskiego. Jesteś wtedy o niebo sterowniejszy.

 

Druga rada: jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zmień broń na "gimballed", czyli samosterującą. Ciągnie więcej energii i trochę mniej rani, ale dla takiego słabiaka jak ja, to prawdziwe błogosławieństwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Miałem pulsowe lasery gimballed, i dokupiłem takoweż cannons.

Dwóch frajerów już do piachu (?) posłałem, ale brakuje mi kliku gadżetów, typu cargo scoop, kill warant itp. Ale miejsce na nie jest, także może jeszcze trochę op handluję i dokupię gadżety, i lepsze działka, i lepsze tarcze, i może nowy napęd, i .... Ok. Neverending story ;)

 

Edyta: a nie, lasery mam nieruchome.

 

Edyta 2: jak kogoś zestrzelę i pozabieram to co mu wypadnie z cargo, to jest to towar kradziony? Bo takie opinie widzę w necie :-k

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×