Skocz do zawartości
Do końca roku można głosować na użytkowników, którzy powinni znaleźć się w XIV kadencji ModTeamu.
TEMAT WYBORCZY

Rekomendowane odpowiedzi

Uznałem, że trzeba zakończyć to co zacząłem :) Mój manager jest już grubo po 60-tce, ale zamierzam rozegrać jeszcze kilka sezonów :)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

W 3. rundzie Pucharu Ligi wpadliśmy na odwiecznego, choć pogrążonego w przeciętności rywala – FC Porto. Mimo prestiżu, jaki otaczał ten mecz, wystawiłem rezerwowy skład i właśnie nominalnie rezerwowy Jacek Bartos otworzył wynik spotkania. Mensah wycofał piłkę przed pole karne, a polski pomocnik huknął bez przyjęcia w samo okienko. Trudno o ładniejszy debiutancki gol w nowych barwach. Niestety gospodarze odpowiedzieli dwie minuty później – sposób na pokonanie Dujmovica znalazł Gil.

Z czasem przewaga „Smoków” rosła, co zaowocowało kolejnym ich trafieniem: Araujo dośrodkował z lewej flanki, a Vranic wyskoczył wyżej od Petkovica i głową posłał piłkę do bramki. Szybko doprowadziliśmy do wyrównania, bo Mensah bezbłędnie wykorzystał precyzyjne podanie Bartosa (największego wygranego Benfiki); jednak ostatnie słowo należało do podopiecznych Daniela Fernandesa. W 70. minucie Barata dobrze obsłużył Vranica, a że Chorwat był zupełnie niepilnowany... Wiadomo.

Kolejna porażka, do tego prestiżowa, ale odpadnięcie z Pucharu Ligi mogło nam wyjść na dobre.

Puchar Ligi [3. runda]

30.09.2043, Estadio do Dragao, Porto

FC Porto [1 L] – Benfica [1 L] 3:2 (1:1)

 

16'- Bartos (0:1)

18'- Gil (1:1)

61'- Vranic (2:1)

66'- Mensah (2:2)

70'- Vranic (3:2)

MoM: Vranic (9)

Widownia: 32049

Do starcia z Sanjoanense przystępowaliśmy jako przedostatnia drużyna w tabeli. Uznałem, że jeśli teraz nie odbijemy się od dna, to bieżący sezon można będzie powoli spisywać na straty.

Na szczęście zawodnicy byli chyba podobnego zdania, bo od początku zaatakowali z dawno niewidzianym animuszem. Objęcie prowadzenia zajęło nam 25 minut – właśnie wtedy Vera podał do Mensaha, który z małą pomocą obrońcy gości umieścił piłkę w siatce. Młody reprezentant Ghany jeszcze przed przerwą podwoił swój dorobek, i to w jakim stylu! Christensen dośrodkował wprost perfekcyjnie z lewego skrzydła, a Mensah niewiele mniej efektownym szczupakiem pokonał Martinsa.

Początek drugiej połowy rozwiał wszelkie wątpliwości, gdyż na 3:0 podwyższył Ciprian Telescu. Rumun wykorzystał złe wybicie piłki przez Daniela i strzałem ze skraju pola karnego nie dał szans bramkarzowi przyjezdnych. Dzieła zniszczenia dopełnił w 75. minucie Goran Jovic, który ostatnio słynął głównie z marnowania stuprocentowych okazji. Reprezentant Czarnogóry po prostu huknął z ostrego kąta nie do obrony!

Wprawdzie honor naszych rywali zdołał uratować Hernandez, jednak to nie miało większego znaczenia. Odnosimy pierwsze ligowe zwycięstwo w sezonie – zwycięstwo wysokie i zasłużone.

Bwin Liga [6/30]

3.10.2043, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [15] – Sanjoanense [9] 4:1 (2:0)

 

25'- Mensah (1:0)

38'- Mensah (2:0)

48'- Telescu (3:0)

75'- Jovic (4:0)

76'- Hernandez (4:1)

MoM: Mensah (9)

Widownia: 58491

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Uznałem, że trzeba zakończyć to co zacząłem Mój manager jest już grubo po 60-tce

To można zgadywać zakończenie- zawał. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dlatego zastanawiam się, czy mój plan zakończenia kariery w polskim klubie jest dobrym pomysłem ;)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

Nadszedł czas na drugą kolejkę fazy grupowej Ligi Mistrzów i arcytrudny wyjazd do Liverpoolu. Z The Reds mierzyliśmy się kilka miesięcy wcześniej w półfinale tych rozgrywek i po zaciętym dwumeczu musieliśmy uznać wyższość Anglików.

Teraz nic nie zapowiadało udanego rewanżu, tym bardziej, że gospodarze wyszli na prowadzenie już w 40. sekundzie (!), za sprawą Jana-Moritza Weinera. Niemiecki pomocnik uderzył płasko ze sporej odległości, a piłka wylądowała idealnie przy słupku.

Mimo wyraźnej przewagi podopiecznych Grzegorza Jasiczka, nieoczekiwanie zdołaliśmy wyrównać – Perkovic dośrodkował w pole karne, a Nana Mensah uwolnił się spod opieki Rocchiego i spokojnie pokonał Lawrence'a. Niestety, był to jedyny jasny punkt tego wieczoru. Jeszcze przed przerwą zawodnicy Liverpoolu zaaplikowali nam dwa gole – najpierw defensywę Benfiki rozmontował Joe Anderson, a następnie uczynił to Paul Holmes.

Druga połowa wyglądała nieco lepiej, poza żenującą końcówką. W doliczonym czasie gry coś odbiło Christianowi Selke... Szwajcar z całej siły zdzielił łokciem Andersona i oczywiście wyleciał z boiska. Idziemy na rekord – trzecia czerwona kartka w dwóch meczach Ligi Mistrzów! Chwilę później Bartos dopuścił się przewinienia w polu karnym, a jedenastkę skutecznie wyegzekwował Clint Ball, pieczętując wysoką wygraną The Reds.

Cóż, to było do przewidzenia.

Jedyna dobra wiadomość: Spartak bezbramkowo zremisował z Rapidem.

Liga Mistrzów – Grupa H [2/6]

6.10.2043, New Anfield, Liverpool

Liverpool [2] – Benfica [1] 4:1 (3:1)

 

1'- Weiner (1:0)

21'- Mensah (1:1)

25'- Anderson (2:1)

34'- Holmes (3:1)

90'- Ball – K (4:1)

MoM: Holmes (8)

Widownia: 60960

W siódmej kolejce ligowej znów czekał nas bardzo trudny sprawdzian – wyjazdowa batalia z liderem, Nacionalem da Madeira. Ekipa Marco Silvy wygrała cztery ostatnie mecze, a ostatnią porażkę na własnym stadionie poniosła pół roku temu. Brałem pod uwagę czarny scenariusz, ale całkowicie niepotrzebnie – zagraliśmy z wyspiarzami jak równy z równym, a może nawet mieliśmy delikatną przewagę. Udokumentowaliśmy ją w 32. minucie, gdy Kapetanos dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Mensaha, a ghański napastnik zaskoczył bramkarza i kibiców Nacionalu. Mina zrzedła mi nieco w doliczonym czasie pierwszej połowy... Bartos sprokurował rzut karny, pewnie wykorzystany przez Randjelovica, więc do szatni schodziliśmy remisując.

Po zmianie stron sytuacja nie uległa zmianie, mecz wciąż był zacięty, jednak to my lepiej ustawiliśmy celowniki. Prowadzenie Benfice przywrócił na samym początku drugiej odsłony Goran Jovicvan Berlo wybronił strzał i dobitkę Mensaha, ale przy poprawce Czarnogórca był już bezradny. Chwilę później holenderski bramkarz ponownie musiał wyciągać piłkę z siatki – futbolówka trafiła bowiem dość przypadkowo pod nogi Perkovica, który nie namyślając się długo, huknął z ostrego kąta nie do obrony.

Ten gol ostatecznie podciął gospodarzom skrzydła i wynik nie uległ już zmianie. Przekonujące zwycięstwo na terenie lidera mogło zwiastować trwały powrót na właściwie tory.

Bwin Liga [7/30]

21.10.2043, Stadion Miejski, Funchal

Nacional da Madeira [1] – Benfica [11] 1:3 (1:1)

 

32'- Mensah (0:1)

45'- Randjelovic – K (1:1)

47'- Jovic (1:2)

51'- Perkovic (1:3)

MoM: Perkovic (8)

Widownia: 51734

Co mogę powiedzieć o potyczce z Rapidem Wiedeń w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów?

Oddaliśmy 18 strzałów (7 celnych), goście oddali JEDEN (niecelny). Końcowy rezultat – 0:0. Pechowa, głupia, niepotrzebna strata punktów.

A Spartak zremisował w Moskwie z Liverpoolem 1:1.

Liga Mistrzów – Grupa H [3/6]

27.10.2043, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [2] – Rapid Wiedeń [3] 0:0

 

MoM: Schimpl (7)

Widownia: 62789

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mecz z nieznacznie, ale jednak wyżej notowanym Olhanense miał być wyrównany... Nie był. Zdominowaliśmy gości całkowicie, dość powiedzieć, że nie zdołali oddać ani jednego celnego strzału na bramkę Dujmovica. Jednak w przeciwieństwie do spotkania z Rapidem, moi podopieczni mieli znacznie lepiej ustawione celowniki. Pierwszy cios zadał Goran Jovic, wykorzystując dobre dośrodkowanie Taulanta Shaniniego. Krótko po przerwie w ślady starszego kolegi z ataku poszedł Nana Mensah, który otrzymał znakomite podanie od Rodrigo Very. Kropkę nad „i” postawił w 69. minucie JovicKapetanos dośrodkował z rzutu rożnego, a reprezentant Czarnogóry efektowną główką skierował piłkę do siatki.

No i fajnie. Trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu dało mi tytuł Menedżera Miesiąca, Jovicowi tytuł Zawodnika Miesiąca, a Benfice awans o kilka pozycji.

Bwin Liga [8/30]

31.10.2043, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [10] – Olhanense [7] 3:0 (1:0)

 

35'- Jovic

50'- Mensah

69'- Jovic

MoM: Jovic (9)

Widownia: 60205

Z rewelacyjnym Espinho nie było już tak różowo. Ekipa Nuno Pinto zawiesiła poprzeczkę zdecydowanie wyżej i do przerwy prowadziła 1:0 – Oliveira odpalił istną petardę z 25 metrów, ale Dujmovic mógł zachować się znacznie lepiej. Chorwat, zamiast zrobić cokolwiek, stał jak wryty.

W 43. minucie Oliveira został nieoczekiwanym... antybohaterem meczu. Brazylijski napastnik zarobił czerwoną kartkę za brutalny faul, co oznaczało, że całą drugą połowę mieliśmy grać w przewadze liczebnej. Mimo to, długo nie potrafiliśmy sforsować zasieków obronnych Espinho; uczynił to dopiero w 64. minucie niezawodny Goran Jovic. Rezerwowy Neofytou wyłożył mu piłkę tak idealnie, że bałkański snajper nie miał żadnych problemów ze skierowaniem futbolówki do opuszczonej bramki. Chwilę później sam Neofytou wpisał się na listę strzelców, po świetnej akcji i dośrodkowaniu Matiasa Ruiza.

Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni, i mimo gry w osłabieniu zdołali doprowadzić do wyrównania. Dujmovica pokonał Avelino i znów – nasz bramkarz się nie popisał, nawet nie próbował porządnie interweniować.

Sądziłem, że zanotujemy remis, tymczasem w ostatniej akcji meczu Jovic zacentrował (choć mam wrażenie, że to miał być strzał), a Molina przytomnie dołożył nogę, skutecznie zamykając całą akcję. Tak jest! Kapitalna seria zwycięstw trwa.

Bwin Liga [9/30]

8.11.2043, Estadio do Sporting Clube de Espinho, Espinho

Espinho [4] – Benfica [9] 2:3 (1:0)

36'- Oliveira (1:0)

64'- Jovic (1:1)

72'- Neofytou (1:2)

76'- Avelino (2:2)

90'- Molina (2:3)

MoM: Neofytou (8)

Widownia: 16007

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W Lidze Mistrzów nadszedł czas rewanżów. Rapid musieliśmy pokonać, by wciąż realnie myśleć o awansie do fazy play-off.

Nasza przewaga w liczbie strzałów czy posiadaniu piłki nie była tak wyraźna jak dwa tygodnie wcześniej, ale za to najważniejszą rzecz - skuteczność - zdecydowanie poprawiliśmy. Wynik został otwarty już w 12. minucie - Albino dośrodkował z prawej strony wprost na głowę Mensaha, a kompletnie nieobstawiony Ghańczyk zrobił co do niego należało.

Drugi gol padł krótko po przerwie - Perkovic wymienił podania z Mensahem, po czym huknął w swoim stylu, czyli bardzo mocno, z ostrego kąta. Świetna akcja i równie piękne wykończenie, jednak najładniejsza była bramka numer trzy. Neofytou przymierzył bezpośrednio z rzutu wolnego, czysto, wprost idealnie, i rozwiał tym samym nadzieje Austriaków na uzyskanie korzystnego rezultatu.

Efektowni i efektywni, taką Benfikę aż chce się oglądać. Niestety, zwycięstwo okupiliśmy kontuzją Jovica, który skręcił staw kolanowy i będzie pauzował przez około miesiąc.

 

Tymczasem Liverpool nieoczekiwanie znów zremisował ze Spartakiem 1:1.

 

Liga Mistrzów - Grupa H [4/6]

11.11.2043, Ernst Happel Stadion, Wiedeń

Rapid Wiedeń [3] - Benfica [2] 0:3 (0:1)

 

12'- Mensah

54'- Perkovic

70'- Neofytou

 

MoM: Perkovic (8)

Widownia: 25579

 

Vitoria Setubal po dziewięciu kolejkach miała taki sam dorobek punktowy co my; ekipa Carlosa Sousy ustępowała nam tylko gorszym bilansem bramkowym. Sam Sousa (były trener juniorów Benfiki) dolał przed meczem oliwy do ognia, mówiąc że na pewno nie obronimy mistrzowskiego tytułu.

Cóż, mistrzostwa być może nie zdobędziemy, ale pokonania tego zarozumiałego bufona nic nam nie odbierze. Choć spotkanie było bardzo wyrównane, to moi podopieczni pierwsi zdobyli bramkę, a konkretnie Neofytou. Cypryjczyk uderzył z rzutu wolnego, nie tak pięknie jak przeciwko Rapidowi (wydatnie pomógł mu rykoszet), ale równie skutecznie. Jeśli goście marzyli o odrobieniu strat, to przestali krótko po zmianie stron - na początku drugiej połowy wyprowadziliśmy dwa szybkie, nokautujące uderzenia. Najpierw Mensah wykorzystał sprytne zagranie Bartosa, a następnie Neofytou udanie główkował po precyzyjnym dośrodkowaniu Albino.

Zawodnicy Vitorii zdołali odpowiedzieć tylko honorowym trafieniem Henrique, co oznaczało, że właśnie odnieśliśmy piąte z rzędu ligowe zwycięstwo. Powoli doganiamy czołówkę.

 

Bwin Liga [10/30]

18.11.2043, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [6] - Vitoria Setubal [7] 3:1 (1:0)

 

33'- Neofytou (1:0)

47'- Mensah (2:0)

54'- Neofytou (3:0)

80'- Henrique (3:1)

 

MoM: Neofytou (9)

Widownia: 65529

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Flat <3 Twoją karierę to ja pamiętam jeszcze z początków mojego obcowania z forumkiem :D Na dobre wróciłeś na stare śmieci? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Taki mam zamiar i nadzieję :)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

Prestiżowy mecz z FC Porto niestety zakończył naszą znakomitą passę. Jedynego gola zdobył w 36. minucie Vranic, który wykorzystał dośrodkowanie Fernandesa, uwolnił się spod opieki Christiana Selke i spokojnie pokonał Dujmovica.

Czasu na odwrócenie losów rywalizacji było jeszcze dużo, ale sam w to nie wierzyłem. Graliśmy ospale, powoli, bez pazura. Zasłużona porażka, choć „smoki” też niczego wielkiego nie pokazały.

 

Bwin Liga [11/30]

28.11.2043, Estadio do Dragao, Porto

FC Porto [10] - Benfica [5] 1:0 (1:0)

 

36'- Vranic

 

MoM: Vranic (8)

Widownia: 35469

 

Trzy dni później pojechaliśmy do mroźnej Moskwy, gdzie mogliśmy sobie zapewnić wyjście z grupy Ligi Mistrzów. Wystarczyło zremisować ze Spartakiem...

Początek wyglądał obiecująco; po kwadransie moi podopieczni już prowadzili – Grishin głupio stracił piłkę na rzecz Neofytou, a Cypryjczyk pognał na bramkę i z zimną krwią wykończył całą akcję. Pięknie, prawda? Nasza radość nie trwała jednak długo, bo w 27. minucie brutalny faul Jacka Bartosa poskutkował usunięciem polskiego pomocnika z boiska...

Mimo gry w dziesiątkę, zdołaliśmy dowieźć prowadzenie do przerwy. Rosjanie dopiero po zmianie stron rzucili się nam do gardeł – wyrównał Aleshin, finalizując szybką kontrę gospodarzy. A jednak niedługo potem znów wygrywaliśmy. Matias Ruiz przebiegł prawą flanką blisko pół boiska i dośrodkował tak precyzyjnie, że Neofytou nie mógł spudłować. To tylko rozsierdziło zawodników Spartaka, którzy na przestrzeni sześciu minut wbili nam trzy gole – dwukrotnie ukąsił Zhilyaev (w tym raz z ewidentnego spalonego), a gwóźdź do trumny Benfiki wbił Aleshin.

W 72. minucie Leitao zarobił drugą żółtą kartkę, więc kończyliśmy w dziewięciu, jednak gospodarze nie chcieli się nad nami dodatkowo znęcać.

Podsumowując: zgromadziliśmy pięć czerwonych kartek w pięciu meczach Ligi Mistrzów i musieliśmy pokonać Liverpool, by zapewnić sobie awans do 1/8 finału...

 

Liga Mistrzów - Grupa H [5/6]

1.12.2043, Stadion Spartak, Moskwa

Spartak Moskwa [3] - Benfica [2] 4:2 (0:1)

 

15'- Neofytou (0:1)

49'- Aleshin (1:1)

52'- Neofytou (1:2)

60'- Zhilyaev (2:2)

63'- Zhilyaev (3:2)

66'- Aleshin (4:2)

 

MoM: Zhilyaev (9)

Widownia: 41962

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W ramach 12. kolejki ligi portugalskiej podejmowaliśmy wicelidera, ekipę Gil Vicente. Biorąc pod uwagę nasze ostatnie występy, trudno było zachować optymizm. Tymczasem rozegraliśmy świetne zawody, kompletnie tłamsząc faworytów. Statystyki tym razem nie kłamią, goście zdołali oddać zaledwie trzy strzały, tylko jeden celny. My stworzyliśmy sobie dużo więcej dogodnych sytuacji, niestety „zabrakło wykończenia”. W związku z powyższym, mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Cóż, na bezrybiu i rak ryba.

 

Bwin Liga [12/30]

6.12.2043, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [7] - Gil Vicente [2] 0:0

 

MoM: Kazakov (8)

Widownia: 63020

 

Obronę Pucharu Portugalii rozpoczynaliśmy od czwartej rundy, w której zmierzyliśmy się z lokalnym rywalem – Atletico, czyli ostatnią drużyną ekstraklasy. Ponieważ trzy dni później czekała nas batalia z Liverpoolem, wystawiłem częściowo rezerwowy skład. Nie zmieniło to faktu, że wyraźnie dominowaliśmy, w ciągu kwadransa aplikując żółto-niebieskim dwa gole, oba autorstwa Floriana Bizeula. Powracający po kontuzji Francuz otworzył wynik, z bliska dobijając uderzenie Mensaha (reprezentant Ghany trafił w poprzeczkę). Druga bramka to następstwo rzutu rożnego Luisa LeitaoDomingues wybił piłkę tak niefortunnie, że Bizeul musiał tylko dostawić nogę.

Domingues wlał też odrobinę nadziei w serca kibiców gospodarzy. Po rzucie wolnym podyktowanym tuż przed polem karnym Benfiki, pomocnik Atletico huknął prosto w mur, a piłka po rykoszecie wpadła do siatki.

Jak się okazało, był to ostatni gol wieczoru. Mimo ewidentnej przewagi, wygraliśmy tylko 2:1, ale liczył się awans do kolejnej rundy.

 

Puchar Portugalii [4. runda]

13.12.2043, Estadio da Tapadinha, Lizbona

Atletico CP [1 L] - Benfica [1 L] 1:2 (1:2)

 

4'- Bizeul (0:1)

15'- Bizeul (0:2)

29'- Domingues (1:2)

 

MoM: Bizeul (8)

Widownia: 7501

 

Wreszcie nadszedł moment prawdy. Tylko zwycięstwo nad pewnym awansu Liverpoolem dawało nam gwarancję pozostania w Lidze Mistrzów. Jasne – remis, a nawet porażka, też nie przekreślały naszych szans, ale wtedy musielibyśmy nasłuchiwać wieści z Wiednia, gdzie Rapid podejmował Spartaka. A jak powszechnie wiadomo, najlepiej liczyć wyłącznie na siebie.

Nastawiłem się na najgorsze, tymczasem... w drugiej minucie Antonis Neofytou dał nam prowadzenie! Perkovic dośrodkował, reprezentant Cypru strzelił głową, a piłka otarła się jeszcze o Smarandę i zatrzepotała w siatce.

Wyglądaliśmy naprawdę korzystnie, jednak Liverpool to Liverpool – wreszcie znalazł sposób na pokonanie Dujmovica. Wystarczyło dokładne podanie Harrisa i spokojny, płaski strzał Holmesa zza pola karnego. Koniec balu? Nic bardziej mylnego! Anglicy cieszyli się z remisu zaledwie dwie minuty. Tyle czasu wystarczyło, by Perkovic popisał się kolejnym kapitalnym dośrodkowaniem, a Jovic mocną, i co najważniejsze skuteczną główką.

Na tle ubiegłorocznego finalisty prezentowaliśmy się jak równorzędny, a nawet odrobinę lepszy przeciwnik. Dlatego nie daliśmy sobie odebrać korzystnego rezultatu i wspaniałe zwycięstwo (oraz awans do 1/8 finału) stało się faktem!

Zwycięstwo wspaniałe, choć... niewiele zmieniające w układzie tabeli. Spartak tylko zremisował z Rapidem 2:2, więc Rosjanie nawet nie mogli mieć pretensji, że Grzegorz Jasiczek „podłożył się” rodakowi.

 

Liga Mistrzów - Grupa H [6/6]

16.12.2043, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [2] - Liverpool [1] 2:1 (2:1)

 

2'- Neofytou (1:0)

28'- Holmes (1:1)

30'- Jovic (2:1)

 

MoM: Perkovic (8)

Widownia: 65606

 

Tabela końcowa grupy H: http://i.imgur.com/pczabKs.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Trzynasta kolejka ligowa nie była szczęśliwa dla zawodników trzynastego w tabeli Belenenses. Dostali od nas prawdziwą lekcję futbolu, a właściwie od jednego zawodnika, Antonisa Neofytou. Cypryjczyk otworzył wynik szczęśliwie uderzając z rzutu wolnego, ale na dobre rozszalał się po przerwie. W 51. minucie wykorzystał podanie Very i obijając po drodze obrońcę gospodarzy, pokonał Eduardo. Niedługo potem wychowanek AEK Larnaka stanął przed szansą na hattricka – został sfaulowany w polu karnym, a następnie sam postanowił wymierzyć sprawiedliwość. Ustawił piłkę na jedenastym metrze, wziął niewielki rozbieg i... trafił! Trzy gole mu jednak nie wystarczyły, bo w końcówce meczu dorzucił czwartego – Albino dośrodkował z połowy boiska, a Neofytou dość przypadkową główką zmusił bramkarza Belenenses do kapitulacji.

Dzięki perfekcyjnemu występowi reprezentanta Cypru odnosimy efektowne zwycięstwo w małych derbach Lizbony.

 

Bwin Liga [13/30]

20.12.2043, Stadion Miejski, Lizbona

Belenenses [13] - Benfica [6] 0:4 (0:1)

 

39'- Neofytou

51'- Neofytou

70'- Neofytou - K

84'- Neofytou

 

MoM: Neofytou (10)

Widownia: 35921

 

Tydzień później podejmowaliśmy innego stołecznego rywala, Atletico. O gościnności nie było mowy, pierwszy cios zadaliśmy już w trzeciej minucie. Solidną dawkę ping ponga zakończył mocnym strzałem Rodrigo Vera, a piłka po uderzeniu Chilijczyka odbiła się jeszcze (jakże by inaczej) od jednego z zawodników żółto-niebieskich i wylądowała w siatce. Gol numer dwa był już dużo bardziej widowiskowy – Perkovic dośrodkował z lewej strony (tak jak ostatnio miał w zwyczaju, czyli wyśmienicie), wprost na głowę Jovica, który nie zmarnował tej doskonałej okazji.

Dwie stosunkowo szybko zdobyte bramki pozwalały mi myśleć o wyniku dwucyfrowym, przede wszystkim dlatego, że moi podopieczni grali WYBORNIE. Mówię serio, to był futbol totalny: piękno, precyzja, rozmach, intensywność. Nie żartuję, dawno czegoś podobnego nie widziałem. Jasne, rywal do najmocniejszych nie należał, ale mimo wszystko...

Tymczasem więcej goli nie padło. Napieraliśmy niemal non stop (choć w drugie połowie trochę spuściliśmy z tonu), ale dzień konia miał bramkarz Atletico, młody Brazylijczyk Marcio (wybrany zresztą Graczem Meczu).

 

Bwin Liga [14/30]

26.12.2043, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [4] - Atletico CP [14] 2:0 (2:0)

 

3'- Vera

24'- Jovic

 

MoM: Marcio (8)

Widownia: 63137

 

W 1/8 finału Ligi Mistrzów mogliśmy trafić na następujących przeciwników: Manchester United, Juventus, Inter, Chelsea, Valencia, Arsenal, Lyon. Dlatego losowanie średnio mnie ekscytowało - tak czy inaczej jasnym było, że zmierzymy się z bardzo wymagającym rywalem. Ostatecznie los skojarzył nas z Valencią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wygrana z Santa Clarą była naszym psim obowiązkiem, ale jeśli ktoś oczekiwał spacerku po plaży, to się przeliczył. Nie żeby podopieczni Hugo Miguela Ribeiro nas zdominowali, jednak statystyki jasno pokazują - to było wyrównane spotkanie, mógł paść każdy wynik. Wszystko wskazywało na bezbramkowy remis, aż do doliczonego czasu gry... Perkovic dośrodkował z rzutu wolnego, a bohaterem ostatniej akcji został Florian Bizeul. Francuski napastnik wyskoczył najwyżej i głową umieścił piłkę w siatce, by chwilę później paść w objęcia rozentuzjazmowanych kibiców.

Uff, kamień z serca! Te punkty mogą w ostatecznym rozrachunku okazać się bezcenne.

 

Bwin Liga [15/30]

10.01.2044, Estadio de Sao Miguel, Ponta Delgada

Santa Clara [13] - Benfica [4] 0:1 (0:0)

 

90'- Bizeul

 

MoM: Bizeul (8)

Widownia: 9825

 

Na półmetku rozgrywek zajmowaliśmy 4. miejsce ze stratą pięciu punktów do lidera: http://i.imgur.com/4ccQyJW.png

 

Rundę rewanżową zainaugurowaliśmy potyczką z kolejnym niżej notowanym przeciwnikiem. Wprawdzie Leiria od czterech spotkań była niepokonana, jednak my szczyciliśmy się passą trzech zwycięstw z rzędu i czterech meczów bez straty gola. Zatem to nas uważano za faworytów i słuszność tych twierdzeń udowodniliśmy w 19. minucie. Teixeira sfaulował Ivana Perkovica w obrębie szesnastki, a rzut karny pewnie wykorzystał sam poszkodowany.

Jednobramkowe prowadzenie zawsze jest ryzykowane... Kwadrans przed końcem spotkania Silva uderzył z rzutu wolnego, a piłka odbiła się od muru i wylądowała za plecami Dujmovica. Bramkarz reprezentacji Chorwacji został pokonany po raz pierwszy od 488 minut. Na szczęście znów walczyliśmy do końca i zgarnęliśmy komplet punktów dzięki bramce z 89. minuty. Christensen wstrzelił piłkę w pole karne, a Mensah uciekł obrońcy i zrobił swoje.

Brawo, brawo, brawo. Nasz styl ostatnio może nie porywa, ale wyniki mówią same za siebie.

 

Bwin Liga [16/30]

17.01.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [4] - Leiria [11] 2:1 (1:0)

 

19'- Perkovic - K (1:0)

74'- Silva (1:1)

89'- Mensah (2:1)

 

MoM: Perkovic (8)

Widownia: 60410

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W piątej rundzie Pucharu Portugalii trafiliśmy na trzecioligowego średniaka, Feirense. Między innymi dlatego wystawiłem rezerwowy skład - drugim powodem był fakt, iż dwa dni wcześniej musieliśmy rozegrać sparing z Lechem Poznań, który został zagwarantowany przy okazji transferu Jacka Bartosa.

Mimo eksperymentalnego ustawienia, łatwo poradziliśmy sobie z niżej notowanym rywalem. A wszystko w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy. Najpierw Jovic wykorzystał dośrodkowanie Ruiza, a następnie Bartos odebrał piłkę Marco Oliveirze i dograł do Floriana Bizeula. Francuski napastnik przepięknym, piekielnie mocnym uderzeniem ze skraju pola karnego podwyższył na 2:0 i jak się okazało, ustalił wynik spotkania.

 

Gładki awans cieszył, ale zmartwień nie brakowało. Do kontuzjowanego Neofytou dołączyli Mensah i Jovic, więc w ataku pozostał tylko Bizeul i z braku laku Perez. A Liga Mistrzów coraz bliżej...

 

Puchar Portugalii [5. runda]

24.01.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [1 L] - Feirense [3 L] 2:0 (2:0)

 

35'- Jovic

45'- Bizeul

 

MoM: Jovic (8)

Widownia: 25693

 

Brak ofensywnych żądeł był aż nadto widoczny w ligowym starciu z nieobliczalną Bragą. Gospodarze też nic wielkiego nie pokazali, jednak to wystarczyło, by tuż po przerwie zadać dwa nokautujące ciosy. Oba były dziełem pozyskanego ze Sportingu Lizbona brazylijskiego snajpera Aldo. Pierwszy gol padł po centrze Roberta StanciuAldo wykorzystał gapiostwo Luisa Leitao i z bliska wpakował piłkę do siatki. Druga bramka to dużo bardziej efektowny, płaski strzał zza pola karnego.

Moi podopieczni wyglądali mizernie, jednak braku woli walki zarzucić im nie mogę. Złapaliśmy kontakt po rzucie rożnym Kapetanosa – w zamieszaniu podbramkowym najsprytniejszy okazał się niedoceniany, wystawiony z musu Gabriel Perez. Trzeba będzie przeprosić cierpliwego Urugwajczyka. Mogliśmy nawet wyrównać, bo sędzia podyktował dla nas rzut karny; niestety Rodrigo Vera koszmarnie przestrzelił... To wydarzenie kompletnie podcięło nam skrzydła i rezultat nie uległ już zmianie.

 

Bwin Liga [17/30]

30.01.2044, Estadio Axa, Braga

Braga [7] - Benfica [4] 2:1 (0:0)

 

47'- Aldo (1:0)

55'- Aldo (2:0)

66'- Perez (2:1)

 

MoM: Aldo (8)

Widownia: 25589

 

Zimą sprowadziłem z Velez argentyńskiego ofensywnego pomocnika, Jose Luisa Pochettino, za okrągłe 7 milionów euro. Przepłacony? Może. Ale biorąc pod uwagę, że Ruiz nie chce przedłużyć kontraktu, a Molina złapał kontuzję, powinien się przydać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Największe transfery – styczeń 2044

 

TOP 10 – ŚWIAT

1. Ahmed Al-Zahrani [27 lat, Arabia Saudyjska 68/44, napastnik] Recreativo Espanyol (30 M)

2. Sergio Doria [23 lata, Brazylia 2/0, środkowy pomocnik] Deportivo Valencia (22,5 M)

3. Ramon Ramirez [25 lat, Meksyk 18/1, ofensywny pomocnik] Racing Chelsea (20,5 M)

4. Stanislav Katic [22 lata, Czarnogóra 13/4, napastnik] Espanyol Arsenal (20 M)

5. Daniel Amouya [25 lat, Wybrzeże Kości Słoniowej 55/2, środkowy obrońca] Mallorca Real Madryt (16 M)

6. Aldo [26 lat, Brazylia, napastnik] Sporting Lizbona Braga (16 M)

7. Gabriel Caceres [26 lat, Urugwaj 16/1, środkowy obrońca] Zaragoza Sevilla (15,75 M)

8. Ruben Diaz [22 lata, Urugwaj 11/2, lewy pomocnik] Strasbourg Valencia (15 M)

9. Francisco Javier Moreira [24 lata, Paragwaj 7/1, defensywny pomocnik] Lens Frankfurt (13,75 M)

10. Klaudiusz Maciejewski [21 lat, Polska 7/6, napastnik] Parma Inter (13,75 M – współwłasność)

TOP 10 – PORTUGALIA

1. Aldo [26 lat, Brazylia, napastnik] Sporting Lizbona Braga (16 M)

2. Vladimir Ristic [25 lat, Serbia 4/2, napastnik] AZ Gil Vicente (13,25 M)

3. Paulo Ricardo [25 lat, Brazylia, ofensywny pomocnik] Belenenses Braga (9,5 M)

4. Jose Luis Pochettino [24 lata, Argentyna, ofensywny pomocnik] Velez Benfica (7 M)

5. Jadson [24 lata, Brazylia, środkowy obrońca] Espinho Vitoria Setubal (6,75 M)

6. Ivan Mykhaylenko [23 lata, Ukraina 2/0, bramkarz] Maccabi Hajfa Espinho (6 M)

7. Angel Luis Martinez [24 lata, Peru 22/0, środkowy obrońca] Monterrey Espinho (4,8 M)

8. Alejandro Perez [24 lata, Urugwaj 2/0, lewy/środkowy obrońca] Espinho Belenenses (4 M)

9. Darlan Melo [21 lat, Brazylia, środkowy obrońca] Instituto Atletico CP (4 M)

10. Slavko Zikovic [23 lata, Chorwacja 9/0, lewy pomocnik] Schalke Gil Vicente (2,9 M)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Opis meczu z Academiką będzie krótki – my oddaliśmy 13 strzałów (8 celnych), oni oddali 3 strzały (ani jeden w światło bramki). Wynik? Bezbramkowy remis.

 

Bwin Liga [18/30]

7.02.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [4] – Academica [5] 0:0

 

MoM: Bartos (7)

Widownia: 62795

 

By awansować do ćwierćfinału Pucharu Portugalii, musieliśmy pokonać drugoligowe Fafe. Zadanie okazało się łatwe, pierwszego gola zdobyliśmy już w drugiej minucie – Jose Lucas zagrał długą piłkę na Pereza, ten przebił głową do Bizeula, a Francuz stanął sam na sam z bramkarzem i spokojnie go pokonał.

Mimo wyraźnej przewagi, drugi cios zadaliśmy dopiero w drugiej połowie. Telescu znakomicie podał do Pereza, który mocnym strzałem z ostrego kąta nie dał Fernandesowi żadnych szans. Urugwajski napastnik na jednym trafieniu nie poprzestał, równo dziesięć minut później podwoił swój dorobek strzelecki. Asystę znów zaliczył Ciprian Telescu, Rumun i Urugwajczyk doskonale się rozumieli.

Honor gospodarzy strzałem z dystansu uratował w doliczonym czasie gry Nuno Cabral, ale to my zameldujemy się w najlepszej ósemce Pucharu Portugalii.

 

Puchar Portugalii [6. runda]

14.02.2044, Estadio Municipal dos Desportos, Fafe

Fafe [2 L] – Benfica [1 L] 1:3 (0:1)

 

2'- Bizeul (0:1)

58'- Perez (0:2)

68'- Perez (0:3)

90'- Cabral (1:3)

MoM: Perez (9)

Widownia: 9076

Czas na wielkie derby Lizbony, czyli starcie aktualnego lidera z urzędującym mistrzem kraju. Lidera, który miał nad nami aż 10 punktów przewagi, więc był to ostatni moment, by spróbować go dogonić.

Moi zawodnicy najwyraźniej wzięli to sobie do serca, bo po kwadransie... prowadziliśmy 2:0. Wynik, podobnie jak przed tygodniem, już w drugiej minucie otworzył Florian Bizeul. Wychowanek Bordeaux celnie główkował po precyzyjnym dośrodkowaniu Matiasa Ruiza. Bizeul nie zamierzał jednak tylko strzelać – przy drugim golu zanotował asystę, i to nie byle jaką. Zacentrował wprost idealnie, Gabriel Perez nie mógł tego nie wykorzystać!

Gdy w 63. minucie Urugwajczyk podwyższył na 3:0, naprawdę uwierzyłem w możliwość odniesienia efektownego zwycięstwa. Tymczasem „Lwy” właśnie się przebudziły... Chwilę później sygnał do odrabiania strat dał Danilo – nie wiedzieć czemu, lider klasyfikacji strzelców był kompletnie niepilnowany na 16. metrze. Mało tego, w 69. minucie gospodarze zdobyli gola kontaktowego – Kapetanos wybił piłkę przed pole karne, a Bastos strzałem z półwoleja zmusił Dujmovica do kapitulacji.

Zrobiło się nerwowo. Bardzo nerwowo. Dobre wieści nadeszły dopiero w 87. minucie, gdy Alberto Andrade zarobił zasłużoną czerwoną kartkę. Zdążyliśmy nawet wykorzystać przewagę liczebną: w doliczonym czasie gry Perez zgrał piłkę głową do Pochettino, a rezerwowy Argentyńczyk czubkiem buta wepchnął futbolówkę do siatki.

Tak jest proszę państwa, ogrywamy Sporting, największego rywala i lidera ekstraklasy, 4:2 na Jose Alvalade! Siedem punktów straty to wciąż dużo, ale kto wie, kto wie...

Bwin Liga [19/30]

21.02.2044, Estadio Jose Alvalade Seculo XXI, Lizbona

Sporting [1] – Benfica [4] 2:4 (0:2)

 

2'- Bizeul (0:1)

16'- Perez (0:2)

63'- Perez (0:3)

66'- Danilo (1:3)

69'- Bastos (2:3)

90'- Pochettino (2:4)

MoM: Perez (9)

Widownia: 63052

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wreszcie nadszedł moment, na który wszyscy czekali – pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko Valencii. Z „Nietoperzami” rywalizowaliśmy też w ubiegłym sezonie (w fazie grupowej) i poszło nam co najmniej nieźle. U siebie odnieśliśmy wysokie zwycięstwo 4:1, a na wyjeździe zremisowaliśmy 3:3.

Tym razem tak wesoło nie było. Pierwszą połowę komentatorzy zgodnie uznali za „przeraźliwie nudną”, i mieli rację, ale mnie wynik bezbramkowy całkowicie satysfakcjonował. Nic zatem dziwnego, że w 58. minucie wpadłem w istną euforię... Gabriel Perez przytomnie odegrał do wychodzącego na pozycję Floriana Bizeula, a francuski napastnik dostrzegł, że bramkarz gości jest mocno wysunięty i postanowił przelobować go z 30 metrów. Skutecznie i przepięknie!

Niestety, Hiszpanie zdołali wyrównać na kwadrans przed końcem meczu. Bruinier dobrze dośrodkował do Tchamiego, który uwolnił się spod opieki Leitao i bez problemu pokonał Dujmovica.

1:1 – ten rezultat daje nadzieję przed piekielnie trudnym rewanżem.

 

Liga Mistrzów - 1/8 finału [1/2]

24.02.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica - Valencia 1:1 (0:0)

 

58'- Bizeul (1:0)

76'- Tchami (1:1)

 

MoM: Tchami (8)

Widownia: 65583

 

Starcie z Beira-Mar było niezwykle ważne, ponieważ zwycięstwo pozwoliłoby nam wskoczyć na podium i utrzymać kontakt ze ścisłą czołówką. Niestety, przystępowaliśmy do niego osłabieni brakiem dwóch podstawowych stoperów: Kapetanosa i Leitao. Siłą rzeczy należało postawić na atak, co ochoczo wprowadziliśmy w życie. Zwłaszcza Gabriel Perez, bo właśnie on otworzył wynik w 14. minucie spotkania. Warto wyróżnić podanie Perkovica, który wyłożył Urugwajczykowi piłkę jak na tacy.

Mimo przewagi, pozwoliliśmy wyrównać Figueroi... Reprezentant Chile uderzył zza pola karnego delikatnie, acz zabójczo precyzyjnie. To nas jednak nie podłamało, gdyż mieliśmy w swych szeregach kapitalnego Pereza. Wychowanek klubu Rampla Juniors szybko odzyskał dla nas prowadzenie, główkując po znakomitej centrze Albino. Chwilę później Perez miał już na koncie hattricka – ponownie soczyście główkował, ponownie po kapitalnym dośrodkowaniu Albino. Prawy obrońca rozgrywał znakomite zawody.

W drugiej połowie gwóźdź do trumny Beira-Mar wbił Ciprian Telescu. Rumuński pomocnik uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego... Właściwie bardziej przypominało to dośrodkowanie, ale jakimś cudem zaskoczyło Blessinga Ademolę i zakończyło się kuriozalnym golem.

W samej końcówce rozmiary porażki gości zmniejszył Figueroa, jednak mało mnie to interesowało. Odnosimy efektowne zwycięstwo i awansujemy na trzecie miejsce! Mało tego – Sporting nieoczekiwanie przegrał w Coimbrze z Academiką, a Gil Vicente tylko zremisowało z Vitorią Setubal. A zatem do lidera tracimy już tylko cztery punkty, a do wicelidera zaledwie jedno oczko.

 

Bwin Liga [20/30]

28.02.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [4] - Beira-Mar [3] 4:2 (3:1)

 

14'- Perez (1:0)

27'- Figueroa (1:1)

35'- Perez (2:1)

39'- Perez (3:1)

74'- Telescu (4:1)

88'- Figueroa (4:2)

 

MoM: Perez (9)

Widownia: 63511

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Trzy dni później ponownie mierzyliśmy się z Beira-Mar, tym razem w ćwierćfinale Pucharu Portugalii. Co można powiedzieć o tym „spektaklu”? Najciekawszą rzeczą była druga żółta kartka dla Christensena w 59. minucie, która sprawiła że przez godzinę graliśmy w osłabieniu. Dlaczego godzinę? Ponieważ podstawowy czas gry zakończył się bezbramkowym remisem.

Kiedy w 110. minucie Mads Eide uderzył z rzutu wolnego tak szczęśliwie, że piłka po rykoszecie wpadła do siatki, powoli żegnałem się z marzeniami o awansie. Tymczasem w ostatnich sekundach dogrywki futbolówka dość szczęśliwie spadła pod nogi Pereza, a ten strzelił bez namysłu zza pola karnego, umieszczając ją tuż przy słupku! A zatem: rzuty karne.

W pierwszej kolejce trafił zarówno Mendes, jak i Neofytou. Za to próbę Madsa Eide wybronił Dujmovic! Dzięki interwencji Chorwata, jedenastka wykorzystana przez Pereza dała nam prowadzenie 2:1. Następny piłkę na wapnie ustawił Sampaio i... przestrzelił! Za to Bento nie popełnił błędu, więc nasz sukces był naprawdę blisko. Van Hove przedłużył nadzieje Beira-Mar, ale mogły one prysnąć po rzucie karnym Perkovica. Chorwat wziął rozbieg... i kompletnie zmylił Ademolę.

Jesteśmy w półfinale!

 

Puchar Portugalii [Ćwierćfinał]

2.03.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [1 L] - Beira-Mar [1 L] 1:1 (0:0, 0:0), k - 4:2

 

110'- Eide (0:1)

120'- Perez (1:1)

 

MoM: Ademola (8)

Widownia: 38489

 

Do meczu z Sanjoanense przystąpiliśmy w lekko rezerwowym składzie, ponieważ trzy dni później czekało nas rewanżowe spotkanie z Valencią.

Mimo to, pierwsi objęliśmy prowadzenie – po serii rykoszetów, Bizeul z najbliższej odległości dobił uderzenie Mensaha. Nasza radość trwała tylko trzy minuty, bo błyskawicznie wyrównał Daniel. Młody Brazylijczyk przymierzył z rzutu wolnego wprost perfekcyjnie. Przewaga gospodarzy wciąż rosła, aż wreszcie zadali drugi cios – konkretnie Faria, który udanie główkował po dośrodkowaniu Luisa Rochy. Do końca pozostał niespełna kwadrans, jednak zdołaliśmy uratować remis. W ostatniej minucie Telescu idealnie obsłużył Pochettino, a Argentyńczyk huknął z ostrego kąta jak z armaty, pod samą poprzeczkę!

Tak wyrwany punkt smakowałby wyśmienicie, gdyby nie fakt, że nasza strata do Sportingu powiększyła się i wynosiła sześć oczek.

 

Bwin Liga [21/30]

5.03.2044, Estadio Conde Dias Garcia, Sao Joao da Madeira

Sanjoanense [12] - Benfica [3] 2:2 (1:1)

 

15'- Bizeul (0:1)

18'- Daniel (1:1)

77'- Faria (2:1)

90'- Pochettino (2:2)

 

MoM: Pochettino (8)

Widownia: 14752

 

Rewanż z Valencią zaczął się... tak jak wszyscy przewidywali, czyli od stosunkowo szybkiej bramki gospodarzy. Sposób na pokonanie Gorana Dujmovica znalazł argentyński gwiazdor, Leandro Penayo. I tak dotrwaliśmy do przerwy, obiecując sobie, że druga połowa będzie wyglądała dużo lepiej. Nic z tego... W 64. minucie Ruben Diaz dośrodkował precyzyjnie na głowę Pierre'a Tchamiego i potrzebowaliśmy teraz dwóch goli, by wywalczyć awans do ćwierćfinału. Odsłoniliśmy się więc i... dostaliśmy trzecią bramkę, znów autorstwa Tchamiego.

Sprawa się rypła, choć końcowe pięć minut dało mi złudną nadzieję. Najpierw Shahini dobrze obsłużył Bizeula, a chwilę później sam Albańczyk wykorzystał dośrodkowanie Perkovica, uciekł Lohmannowi i pokonał Paulo Cesara. 2:3, jest jeszcze szansa! Była szansa, jednak jej nie wykorzystaliśmy. Szkoda, szkoda, szkoda. Czas skupić się na lidze.

 

Liga Mistrzów - 1/8 finału [2/2]

8.03.2044, Nuevo Mestalla, Walencja

Valencia - Benfica 3:2 (1:0)

 

20'- Penayo (1:0)

64'- Tchami (2:0)

72'- Tchami (3:0)

85'- Bizeul (3:1)

88'- Shahini (3:2)

 

MoM: Tchami (8)

Widownia: 59862

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Niezwykle istotny mecz z Nacionalem zaczął się dla nas bardzo niefortunnie. Już w siódmej minucie Randjelovic dobrze dośrodkował z prawej strony, a Anderson celną główką dał przybyszom z Madery prowadzenie.

Ponieważ graliśmy naprawdę bezbarwnie, po przerwie kazałem chłopakom zaatakować ze zdecydowanie większą mocą. Poskutkowało – Ruiz zacentrował w pole karne, dzięki czemu Neofytou mógł kapitalnym zwodem położyć Verheyena i pokonać Adriano. Tylko co z tego, skoro chwilę później goście znów prowadzili. Wprawdzie Dujmovic wybronił uderzenie Martineza, jednak przy dobitce Andersona nic nie mógł zrobić.

Jak się okazało, był to decydujący gol, ustalający wynik meczu. Co tu dużo mówić, jest źle.

 

Bwin Liga [22/30]

12.03.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [4] - Nacional da Madeira [5] 1:2 (0:1)

 

7'- Anderson (0:1)

54'- Neofytou (1:1)

57'- Anderson (1:2)

 

MoM: Anderson (8)

Widownia: 63761

 

Z kim przerwać fatalną passę, jeśli nie z przedostatnim w tabeli Olhanense? Znów wyglądaliśmy mizernie, ale wreszcie zdołaliśmy sforsować zasieki obronne rywala. Matias Ruiz niską wrzutką umożliwił Antonisowi Neofytou przytomne muśnięcie piłki, skutkujące pokonaniem Jacka Woronieckiego. I wszystko skończyłoby się pewnie wymęczonym zwycięstwem, gdyby nie Rui Albino. Prawy obrońca sprokurował rzut karny, pewnie wykorzystany przez Andrade.

Tym samym pożegnaliśmy się z marzeniami o mistrzostwie.

 

Bwin Liga [23/30]

19.03.2044, Estadio Jose Arcanjo, Olhao

Olhanense [15] - Benfica [4] 1:1 (0:0)

 

61'- Neofytou (0:1)

76'- Andrade - K (1:1)

 

MoM: Andrade (8)

Widownia: 17262

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mecz z Espinho opiszę bardzo krótko. Oddaliśmy 21 strzałów, w tym 14 celnych... a spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Jakie to typowe.

 

Bwin Liga [24/30]

3.04.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [5] - Espinho [8] 0:0

 

MoM: Mykhaylenko (8)

Widownia:62776

 

Do wyjazdowego starcia z Vitorią Setubal podchodziłem pesymistycznie, dlatego byłem zaskoczony, gdy w 21. minucie Neofytou ośmieszył obrońcę gospodarzy, wpadł w pole karne i płaskim strzałem po długim rogu umieścił piłkę w siatce.

Potem długo wynik utrzymywał się na ostrzu noża, odetchnąłem dopiero w końcówce. Znów za sprawą Neofytou, który przymierzył ze skraju szesnastki nie do obrony.

Wreszcie panowie, wreszcie!

 

Bwin Liga [25/30]

10.04.2044, Estadio do Bonfim, Setubal

Vitoria Setubal [9] - Benfica [5] 0:2 (0:1)

 

21'- Neofytou

85'- Neofytou

 

MoM: Neofytou (9)

Widownia: 18671

 

Gdy do Lizbony przyjeżdża FC Porto, zwykle oznacza to wielkie piłkarskie święto. Tym razem nie bardzo, bo obie drużyny nie grały właściwie o nic poza prestiżem.

Może to był powód, dlaczego wychodziło nam w zasadzie wszystko. Wynik otworzył Florian Bizeul, uderzając zza pola karnego niezbyt mocno, ale niezwykle precyzyjnie. Równo kwadrans później Francuz podwoił swój dorobek, bo piłkę wprost na jego głowę dośrodkował z rzutu rożnego Kapetanos.

Jednak prawdziwa masakra miała miejsce w drugiej połowie. Na 3:0 podwyższył Mensah – znów dobrą centrą z narożnika popisał się Kapetanos, a niefortunna interwencja Sedlacka umożliwiła reprezentantowi Ghany zdobycie gola. Afrykański snajper wkrótce miał na koncie dwie bramki, w czym duża zasługa innego rezerwowego, Taulanta Shahiniego. Albańczyk zaserwował takie dośrodkowanie, że Mensah mógł spokojnie przyjąć piłkę i z najbliższej odległości skierować do siatki. W doliczonym czasie gry wychowanek Ashanti Gold skompletował hattricka – ponownie asystę na swym koncie zapisał Shahini.

5:0 z FC Porto, kibice byli wniebowzięci. Faktycznie, znakomite zawody w naszym wykonaniu, szkoda że tak późno.

 

Bwin Liga [26/30]

16.04.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [4] - FC Porto [11] 5:0 (2:0)

 

22'- Bizeul

37'- Bizeul

70'- Mensah

76'- Mensah

90'- Mensah

 

MoM: Mensah (9)

Widownia: 64415

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jedyną szansą, by zakończyć ten sezon z jakimkolwiek trofeum, było zdobycie (trzeci raz z rzędu) Pucharu Portugalii. Dlatego na półfinał z Academiką wystawiłem najmocniejszy możliwy skład. Wszystko wskazywało na to, że podjąłem słuszną decyzję, bo już w piątej minucie mogliśmy cieszyć się z prowadzenia. Łukasz Jarosz obronił uderzenie Neofytou, ale dobitki Ivana Perkovica - już nie. Jeśli jednak ktoś liczył na pogrom i szybkie rozstrzygnięcie losów rywalizacji, to srodze się zawiódł. Dopiero w samej końcówce wbiliśmy drugiego gola, będącego jednocześnie gwoździem do trumny gospodarzy. Piłka po strzale Kapetanosa odbiła się od obrońcy Academiki i wpadła pod nogi Perkovica, który z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Niedługo potem sędzia zagwizdał po raz ostatni, co oznaczało, że awansujemy do wielkiego finału! Tam stawimy czoła nieobliczalnej Bradze.

 

Puchar Portugalii [Półfinał]

20.04.2044, Estadio Cidade de Coimbra, Coimbra

Academica [1 L] - Benfica [1 L] 0:2 (0:1)

 

5'- Perkovic

81'- Perkovic

 

MoM: Perkovic (9)

Widownia: 14153

 

Gil Vicente wciąż miało matematyczne szanse na mistrzostwo, więc w Barcelos czekała nas ciężka przeprawa. I rzeczywiście, podopieczni Vitora Januario zadali cios jako pierwsi. W 34. minucie Luciano przymierzył z rzutu wolnego, a piłka odbiła się od muru, kompletnie dezorientując Dujmovica. Jednak zdobywca bramki chwilę później popełnił koszmarny błąd - chciał wycofać do bramkarza, ale zrobił to tak nieudolnie, że Kazakov się z nią minął. Dzięki temu Mensah nie miał problemów ze strzeleniem wyrównującego gola. Kuriozum!

Po zmianie stron mecz wciąż był bardzo wyrównany (choć ze wskazaniem na Gil Vicente), ale wynik nie uległ już zmianie. Notujemy dziewiąty remis w sezonie.

 

Bwin Liga [27/30]

24.04.2044, Estadio Cidade de Barcelos, Barcelos

Gil Vicente [3] - Benfica [4] 1:1 (1:1)

 

34'- Luciano (1:0)

41'- Mensah (1:1)

 

MoM: Luciano (8)

Widownia: 35327

 

Derby Lizbony z Belenenses ułożyły się dla nas znakomicie. Zegar wskazywał dopiero trzecią minutę, gdy Matias Ruiz świetnym podaniem otworzył Antonisowi Neofytou drogę do bramki. Cypryjczyk oczywiście takiej okazji nie zmarnował. Nie minął kwadrans, a prowadziliśmy już 2:0 - jeszcze piękniejszym dośrodkowaniem popisał się Ruiz, a główka Neofytou również była przedniej marki. To w ogóle był dzień wybornych dośrodkowań, w 70. minucie centrował Selke, a wykończył Mensah. Pozamiatane? Niby tak, ale nie do końca. Honorowego gola szybko zdobył Rui Sousa, który kopnął z 25 metrów, zaliczył szczęśliwy dla siebie rykoszet i zmylił Dujmovica. Nerwowo zrobiło się w samej końcówce, gdy po rzucie rożnym Fidela Bravo kontaktową bramkę strzelił Viorel Grec. Na szczęście goście nie zdążyli wyrównać - i bardzo dobrze, bo moim zdaniem nie zasługiwali na punkt.

 

Bwin Liga [28/30]

30.04.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [4] - Belenenses [12] 3:2 (2:0)

 

3'- Neofytou (1:0)

15'- Neofytou (2:0)

70'- Mensah (3:0)

75'- Sousa (3:1)

89'- Grec (3:2)

 

MoM: Neofytou (8)

Widownia: 65626

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W meczu z Atletico objęliśmy prowadzenie krótko po przerwie. Neofytou dobrze odegrał do wracającego po kontuzji Jovica, a reprezentant Czarnogóry spokojnie umieścił piłkę tuż przy słupku. Niestety, mimo przewagi, ne zdołaliśmy zwyciężyć, bo w 77. minucie wyrównał Yordan Bonchev.

 

Bwin Liga [29/30]

8.05.2044, Estadio da Tapadinha, Lizbona

Atletico CP [13] - Benfica [4] 1:1 (0:0)

 

48'- Jovic (0:1)

77'- Bonchev (1:1)

 

MoM: Bonchev (8)

Widownia: 14207

 

Ligowe spotkanie z Bragą było tak naprawdę przetarciem przed wielkim finałem Pucharu Portugalii, w którym mieliśmy zmierzyć się z tym samym rywalem. Generalny sprawdzian wypadł... średnio. Goście lepiej weszli w mecz i to oni pierwsi cieszyli się ze zdobycia bramki. Aldo przymierzył zza pola karnego - sądziłem, że Dujmovic to obroni, jednak nie obronił... Do wyrównania doprowadził Pochettino, który sfinalizował kontrę płaskim strzałem z dystansu. Piłka nabrała szybkości na mokrej murawie i wylądowała w siatce. Niestety, zawodnicy Bragi odpowiedzieli błyskawicznie. Dwie minuty później dośrodkowanie Stanciu na gola zamienił Cedomir Zarkovic. Ostatecznie punkt uratował nam w końcówce meczu Perkovic - chorwacki pomocnik pewnie wykorzystał rzut karny.

 

Bwin Liga [30/30]

15.05.2044, Estadio do Sport Lisboa e Benfica, Lizbona

Benfica [5] - Braga [7] 2:2 (0:0)

 

55'- Aldo (0:1)

72'- Pochettino (1:1)

74'- Zarkovic (1:2)

85'- Perkovic - K (2:2)

 

MoM: Perkovic (8)

Widownia: 62826

 

Kończymy sezon ligowy na rozczarowującym piątym miejscu. Wszystkiemu winne remisy... Choć zdobyliśmy raptem jeden punkt mniej niż w ubiegłym, mistrzowskim sezonie.

 

http://i.imgur.com/WESbHDp.png

http://i.imgur.com/hrCi2Uy.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wielki finał Pucharu Portugalii przeciwko Bradze miał dać nam przepustkę do europejskich pucharów i zapisanie się w historii jako trzykrotny z rzędu zdobywca trofeum. Niestety, był podsumowaniem całego mizernego sezonu. Jedyną bramkę zdobył Aldo w 39. minucie, po tym jak kilku jego kolegów z łatwością rozklepało defensywę Benfiki. Niby próbowaliśmy odrobić straty, ale bardzo niemrawo i - co za tym idzie - nieskutecznie.

Porażka sprawiła, że moja przyszłość w Lizbonie stanęła pod dużym znakiem zapytania. Muszę się poważnie zastanowić.

 

Puchar Portugalii [Finał]

22.05.2044, Estadio Nacional, Lizbona

Braga [1 L] - Benfica [1 L] 1:0 (1:0)

 

39'- Aldo

 

MoM: Aldo (8)

Widownia: 50985

 

Bramkarze

 

Goran Dujmovic [27 lat, Chorwacja 28/0] - 47 meczów, 55 wpuszczonych goli, 14 x czyste konto, 0 x MoM, średnia ocena: 6.98

Edgar Vitorino [27 lat, Portugalia] - 1 mecz, 0 wpuszczonych goli, 1 x czyste konto, 0 x MoM, średnia ocena: 7.00

 

Dujmovicowi nie mam wiele do zarzucenia, zwłaszcza w lidze często zachowywał czyste konto. Vitorino nie godzi się z rolą rezerwowego i chce odejść.

 

Lewi obrońcy

 

Bruno Nogueira [25 lat, Portugalia 1/0] - 43 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 6.98

Dalibor Petkovic [26 lat, Czarnogóra 16/0] - 6 meczów, 0 goli, 0 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 6.77

 

Dość nieoczekiwanie Nogueira wygryzł rok starszego kolegę, ale nie bez powodu. Zazwyczaj grał dobrze, zadebiutował nawet w reprezentacji Portugalii. Na początku sezonu marudził o odejściu, teraz się uspokoił. Petkovic podpadł mi w pierwszych meczach i nie wrócił już do łask, choć to nadal solidny zawodnik.

 

Prawi obrońcy

 

Rui Albino [25 lat, Portugalia] - 26 meczów, 0 goli, 6 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 7.08

Christian Selke [25 lat, Szwajcaria 13/0] - 20 meczów, 0 goli, 3 asysty, 0 x MoM, średnia ocena: 7.05

 

Tutaj podobnie - Albino świetnymi występami zdetronizował Szwajcara, którego pozycja była dotąd niepodważalna. Obaj całkowicie spełniają moje oczekiwania.

 

Środkowi obrońcy

 

Anastasios Kapetanos [24 lata, Grecja 4/1] - 41 meczów, 0 goli, 5 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 7.00

Luis Leitao [24 lata, Portugalia] - 41 meczów, 0 goli, 0 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 6.95

Jose Lucas [20 lat, Portugalia] - 10 meczów, 0 goli, 0 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 6.70

Neca Bento [29 lat, Portugalia] - 9 meczów, 0 goli, 1 asysta, 0 x MoM, średnia ocena: 7.00

 

Cały czas stawiałem na duet Kapetanos - Leitao. Niestety Grek wciąż chce odejść, a Portugalczykowi zdarzały się proste błędy. Rezerwowi różnie - Lucas gorzej, ale jest bardzo młody, Bento lepiej, ale powoli się starzeje. Można pomyśleć o wzmocnieniach.

 

Lewi pomocnicy

 

Ivan Perkovic [25 lat, Chorwacja 5/0] - 38 meczów, 6 goli, 10 asyst, 6 x MoM, średnia ocena: 7.24

Nikolaj Christensen [25 lat, Dania 16/2] - 18 meczów, 0 goli, 2 asysty, 0 x MoM, średnia ocena: 6.89

Maximiliano Lopez [22 lata, Urugwaj] - 11 meczów, 0 goli, 0 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 6.82

 

Perkovic to prawdopodobnie najlepszy piłkarz Benfiki sezonu 2043/44. Nieoceniony! Christensen jest wartościowym zmiennikiem, za to młody Urugwajczyk... Imprezuje, nie przychodzi na treningi. Mimo dużego potencjału - do odstrzału.

 

Prawi pomocnicy

 

Matias Ruiz [26 lat, Argentyna] - 38 meczów, 1 gol, 11 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 7.08

Taulant Shahini [26 meczów, Albania 22/3] - 23 mecze, 2 gole, 4 asysty, 0 x MoM, średnia ocena: 7.13

 

Trzeba będzie się pożegnać z Ruizem, bo nie chce podpisać nowego kontraktu i prawdopodobnie odejdzie. Spokojnie mogę stawiać na Shahiniego, jednak Albańczyk będzie potrzebował zmiennika.

 

Środkowi pomocnicy

 

Rodrigo Vera [24 lata, Chile 16/0] - 35 meczów, 1 gol, 8 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 7.06

Jacek Bartos [23 lata, Polska] - 31 meczów, 1 gol, 3 asysty, 1 x MoM, średnia ocena: 6.97

Ciprian Telescu [26 lat, Rumunia 2/0] - 24 mecze, 2 gole, 6 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 7.04

Joao Neves [18 lat, Portugalia] - 17 meczów, 0 goli, 1 asysta, 0 x MoM, średnia ocena: 6.76

Drazen Sostaric [30 lat, Chorwacja] - 4 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 6.25

 

Jest bardzo dobry Vera, a dalej... pojawiają się problemy. Bartos źle się czuje w Portugalii, Telescu chce odejść do lepszego klubu, Neves wciąż jest trochę za młody, a Sostaric za stary.

 

Ofensywni pomocnicy

 

Sebastian Molina [24 lata, Urugwaj 4/1] - 14 meczów, 2 gole, 0 asyst, 0 x MoM, średnia ocena: 6.50

Jose Luis Pochettino [24 lata, Argentyna] - 14 meczów, 3 gole, 1 asysta, 1 x MoM, średnia ocena: 6.79

 

Obaj wchodzili głównie z ławki, więc trudno ich winić za przeciętne statystyki. I trudno jednoznacznie ocenić.

 

Napastnicy

 

Antonis Neofytou [25 lat, Cypr 21/5] - 36 meczów, 21 goli, 6 asyst, 6 x MoM, średnia ocena: 7.17

Nana Mensah [22 lata, Ghana 15/5] - 34 mecze, 14 goli, 7 asyst, 2 x MoM, średnia ocena: 7.06

Florian Bizeul [27 lat, Francja] - 28 meczów, 14 goli, 1 asysta, 3 x MoM, średnia ocena: 7.04

Goran Jovic [27 lat, Czarnogóra 24/5] - 28 meczów, 12 goli, 1 asysta, 3 x MoM, średnia ocena: 6.93

Gabriel Perez [26 lat, Urugwaj 2/0] - 11 meczów, 9 goli, 4 asysty, 3 x MoM, średnia ocena: 7.27

 

Właściwie każdy napastnik zmagał się w tym sezonie z kontuzjami, dlatego dobrze mieć kilku równorzędnych snajperów. Wyraźnie wybijał się jednak Neofytou.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×