Skocz do zawartości
Pushek_

Rock, Metal

Rekomendowane odpowiedzi

Minęło pół roku. Schizzm, glosik i inni userzy co uznajecie za wartosciowe z rzeczy wydanych e tym roku?

Dajmy na to takie Kobongowe klimaty: https://youtu.be/rKRpuUduF44

Względnie nowy album Power Trip, dobrze się tego słucha nawet: https://youtu.be/kPwPwSQE9bs

A to będzie pewnie top w tym roku: https://youtu.be/OexeAtxr24E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Krzte slyszalem.już, rzeczywiście fajna, za resztę dziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Muszę podzielić się z Wami moim najnowszym odkryciem - BLACK SWAMP WATER. Jestem zachwycony :wub:

 

Uwielbiam muzykę, która przenosi mnie na amerykańskie południowe bezdroża. Nigdy nie byłem w USA, ale taka muzyka kojarzy mi się z wolnością, która jest z kolei dla mnie wartością najwyższą. Co ciekawe, Black Swamp Water nie pochodzą z USA, a z Danii. W północnych krainach tworzą bardzo południową muzykę, inspirowaną - jak sami mówią - Lynyrd Skynyrd, Corrosion of Conformity i Black Sabbath. Za trzy tygodnie wychodzi ich drugi album. Można tak grać w 2018 będąc grupą pięciu młodych chłopaków z Europy? Można! A nawet trzeba 2764.png<3 Trzymam za nich kciuki.

 

 

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Coś dla fanów metalu i WW2

 

http://www.dailymail.co.uk/news/article-6080921/Real-life-history-Spitfire-brought-life-fly-Iron-Maidens-rock-concerts.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

10 rockowych hymnów 2018 roku

 

Jak co roku, gdy przychodzi czas zmienić kalendarz, w internecie pojawia się multum podsumowań. Ja także je lubię i od czasu do czasu staram się zebrać do kupy swoje przeżycia z minionego roku. Tak, przeżycia, bo to nie są ani najlepsze, ani najpopularniejsze utwory, jakie powstały w przeciągu minionych 12 miesięcy - a jedynie te, które poruszyły moją duszę głodną rockowych, stadionowych hymnów, o jakie - niestety - coraz trudniej. W zestawieniu znalazły się także dwie ballady, gdyż uznałem, że są warte uwagi, a wracałem do nich bardzo często.


10. Nozomu Wakai's Destinia - The End of Love

 

 

Znane internetowe powiedzenie mówi, że jeśli robisz coś dobrze, to na pewno jest jakiś azjatycki dzieciak, który robi to lepiej. Wakai to wyszkolony klasycznie gitarzysta, który od nastoletniego wieku gra z najlepszymi w kraju, a od kilku lat wydaje własne płyty jako projekt Destinia. Właśnie wydał drugą płytę, a do jej nagrania zaprosił prawdziwą śmietankę hard rockowego świata. Za sekcję rytmiczną odpowiada stary Whitesnake: Marco Mendoza na basie i Tommy Aldridge na perkusji, a wokale nagrał Ronnie Romero, którego sam Richie Blackmore wyznaczył na nowego wokalistę Rainbow. The End of Love to znakomity rockowy kicker z tak chwytliwą linią melodyczną, że nie powstydziłby się jej Ricky Martin.

 

9. Big City - From This Day

 

 

W Europie stolicą melodic rockowego grania z pewnością nazwać można kraje skandynawskie. Tam utwory ard rockowe czy power metalowe docierają wyjątkowo często na czołowe miejsca list przebojów, a praktycznie w każdej wiosce ktoś krzewi rock and rollowe credo. Big City to pięciu Norwegów, którzy graja razem od kilku lat, nagrali płytę już w 2013, jednak nigdy jej nie wydali. Dopiero teraz uderzają na rynek z podwójną edycją, zawierającą stary i kompletnie nowy album. To właśnie z niego pochodzi ten numer. Dajcie mu się rozkręcić.

 

8. Junkyard Drive - Sweet Little Dreamer

 

 

Kontynuując wątek północny, przenosimy się do Danii. Chłopaki z Junkyard Drive wyglądają i grają, jakby wyciągnięci byli z zadymionego pubu dla bikerów na południu Stanów - tak trzydzieści lat temu. Dostaniecie tu wszystko, od hipisowskich inspiracji, przez Sabbathowskie gitary, aż po świetne melodie i bardzo ejtisowy tekst.

 

7. Gathering of Kings - Love Will Stay Alive

 

 

Najnowsze odkrycie! Właściwie wpadli tu w ostatniej chwili, bo o ich istnieniu dowiedziałem się dosłownie kilkanaście dni temu. Gdy to usłyszałem, myślałem, że Jorn Lande ma kolejny projekt, a tymczasem Gathering of Kings to autorski pomysł Victora Olssona, gitarzysty Saffire, do którego zaprosił mnóstwo skandynawskich muzyków - byłych lub obecnych członków tak uznanych grup jak Masterplan, Within Temptation, Crashdiet, Eclipse, Therion, Pretty Maids czy Sabaton. Z takiego połączenia mógło wyjść tylko coś przeznakomitego. Premiera albumu w styczniu, a póki co łapcie singiel.

 

6. Candlemass - Fortuneteller

 

 

Tych panów nikomu przedstawiać nie trzeba. Mieli nie nagrywać nowych rzeczy, odejść będąc na szczycie, jednak Leif Edling skusił się na stworzenie muzyki do gry komputerowej House of Doom, a następnie na pociągnięcie tematu dalej i zarejestrowanie pełnego albumu - The Door to Doom - ktory ukaże się w przyszłym roku. Wszystkie kawałki z growej EPki są znakomite, jednak najczęściej sięgałem po tę klimatyczną balladę. Na wokal, po ponad 30 latach, wraca oryginalny śpiewak - Johan Langqvist. Jest świetnie!

 

5. Lord of the Lost - Voodoo Doll

 

 

Pozostając w gotyckim klimacie, przenosimy się na chwilę do Niemiec. Lord of the Lost to moje zeszłoroczne odkrycie numer jeden. Składankę Swan Songs II, a zwłaszcza utwór "My Better Me" katowałem do upadłego. Chris Harms i spółka nie spoczywają na laurach i nagrywają nowy materiał będąc u szczytu swej kreatywności. W 2018 roku wydali dwie kolejne płyty: Thornstar - nagraną w pełnym brzmieniu, oraz 10 Thorns - wypuszczony w limitowanej edycji zestaw dziesięciu piosenek w wersjach "naked", czyli zagranych akustycznie, bardziej kameralnie. To właśnie te wersje najbardziej chwyciły mnie za serce. Oprócz klimatycznego, głębokiego głosu Harmsa, świetne są teksty zespołu oraz cała historia o zaginionej inteligentnej cywlizacji czczącej boginię Morganę. Ja wybrałem jednak nie singiel o tym tytule, a coś bardziej buntowniczego i indywidualistycznego - grającego w moje liryczne klimaty.

 

4. The Poodles - Go Your Own Way

 

 

 

Znów jesteśmy w Szwecji. Co poradzę na to, że to tam jest stolica dobrego grania? The Poodles poznałem podczas eliminacji do Eurowizji ponad 10 lat temu. Hity takie jak "Night of Passion" czy "Metal Will Stand Tall" to już klasyka europejskiego melodic rocka. Nazwą, wyglądem i muzyką panowie nawiązują do pięknych lat 80-tych, a melodie, które tworzą, mogłyby spokojnie zostać umieszczone na albumach Poison czy Ratt. Tym razem jednak wzięli na warsztat klasyk zespołu Fleetwood Mac, który zagrali po swojemu i - moim zdaniem - wynieśli go na jeszcze wyższy poziom. Jeden z najczęściej słuchanych przeze mnie utworów minionego roku.

 

3. Judas Priest - Lightning Strike

 

 

Zanim straciłem woodstockowe dziewictwo i udałem się tam, by posłuchać Halforda i kolegów, w moje uszy wpadł ten utwór. Był to styczeń, a już spadła taka muzyczna bomba! Wtedy wiedziałem, że bedzie to rok bardzo udany dla melodyjnego grania. Razi jedynie mix refrenu i wyraźne podciągnięcie, rozmycie i nałożenie ścieżek krzyku Roba, co zapala żółte światło w temacie tego, czy jeszcze da radę? Na szczęście na koncercie nie było problemów i Judasi dali czadu najlepiej, jak umieją. Cała płyta Firepower jest znakomita i jedna z lepszych w dyskografii zespołu. Zdecydowany hit!

 

2. Hardcore Superstar - You Can't Kill My Rock'n'Roll

 

 

No i znów Szwecja! Są takie kapele jak Shiraz Lane czy właśnie Hardcore Superstar, które sprawiają, że cofam się w czasie i czuję się, jakbym miał 18 lat i siedział w parku śpiewając rockowe kawałki ze znajomymi, popijając nienajlepszej jakości trunki. Ważne, by w tym całym dorosłym syfie, rachunkach, fakturach, pracy, obowiązkach, codziennym życiu, nie zatracić w sobie tego zbuntowanego rock and rollowca z głową pełną idei i szaleństwa. Wdzięczny jestem takim kapelom za to, że ten ogień podsycają.

 

1. Black Swamp Water - Bitter Harvest

 

 

Nie mogło być inaczej. Absolutne odkrycie roku 2018 jeśli chodzi o mnie. Prowadzący riff zagrany na banjo, a później we wzmocnionej, gitarowej wersji, chodzi w mojej głowie non stop. Słuchając Black Swamp Water czuję się, jakbym przeniósł się na południe Stanów, jechał swoim starym pick-upem gdzieś przez bezdroża i obserwował, jak biegacze pustynne przewalają się przez jezdnię. Zajeżdżam do opuszczonego motelu i, odpalając cygaro, liczę zarobione na sprzedaży bimbru i sutenerstwie dolary. Aż dziw, że kapela jest z... Danii, a nie z Arizony!

 

Jak widzicie, 7 z 10 zespołów to składy szwedzkie lub duńskie. To właśnie tam melodic rock kwitnie i ma się świetnie. Niech im się wiedzie jak najlepiej! Oby 2019 był jeszcze lepszy.

  • Lubię! 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×