Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY
Gość Profesor

Polityka zagraniczna

Rekomendowane odpowiedzi

Nie byłbym sobą gdybym nie zgrzytnął zębami nad głupuim stereotypem przywołanym przez Posenera "atak polskiej kawalerii na niemieckie czołgi w 1939 roku" - kiedy w końcu ludzie w Europie odrzucą propagandę

 

Hmm, ale to stwierdzenie pada w kategoriach "ośmieszającego hasła", a nie prawdy historycznej :-k

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Nie byłbym sobą gdybym nie zgrzytnął zębami nad głupuim stereotypem przywołanym przez Posenera "atak polskiej kawalerii na niemieckie czołgi w 1939 roku" - kiedy w końcu ludzie w Europie odrzucą propagandę

 

Hmm, ale to stwierdzenie pada w kategoriach "ośmieszającego hasła", a nie prawdy historycznej :-k

 

Sam fakt, że coś takiego funkcjonuje jest wkruwiający. Posener słusznie to kwalifikuje jako chwyt niskiego lotu ale jego głos ginie w ogólnym bełkocie zza Odry i dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
ale jego głos ginie w ogólnym bełkocie zza Odry i dalej.

Trudno, żeby przez paręnaście lat wyplenić wszystkie kłamstwa, które powielano prze lat 50 :|

Na szczęście już nikt nie mówi o "polskich obozach koncentracyjnych". Może i o tych biednych kawalerzystach przestaną...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Niestety, ale stereotypy na temat Polaków będą w obrocie jeszcze bardzo długo. No cóż, wg mojej opinii za granicę do pracy, wyjeżdza więcej bandziorów niż tej "młodej inteligencji" o której jest taki szum.

 

Ci ludzie, niestety nie będą wystawiać nam pozytywnej opinii za granicą. Znam wiele osób które wyjechały za granicę, i ze zdumieniem stwierdzam, że praktycznie wszyscy z moich znajomych, którzy mieli styczność z więzieniem, rozprawami sądowymi, kradzieżami i różną działalnością niezdogną z prawem, wyjechali ! Ci, którzy już tutaj, kombinowali, są za granicą !

Zdałem sobie sprawę z tego, gdy z Irlandii wrócił jeden z "gwiazd osiedla" i stwierdził, że nikogo z jego ekipy w Polsce nie ma. Nie ma co robić, nie ma z kim się napić, więc wraca tam znów. Na całe szczęście dla nas, a nieszczęście dla Irlandczyków.

Drugą sprawą jest to, że wyjeżdza również mnóstwo ludzi ze wsi (nie ubliżając nikomu, lecz standardy higieny i kultury są jednak inne niż w większych miastach. Oczywiście nie mówię o wszystkich mieszkańcach wsi, żeby nie było. Dzięki temu zawdzięczamy właśnie poradniki dla Polaków, że trzeba podawać rękę na przywitanie i nie pluć na ulicy. No i stereotyp polaka jako śmierdzącego wąsacza trwa dalej ... Gdyż niestety mnóstwo z wyjeżdzających Polaków takich jest.

 

Co więcej, znajomy Duńczyk, kiedy gościł w Polsce, w calach czysto rekreacyjnych, stwierdził, że Polacy w Polsce, a Polacy w Danii, to zupełnie inni ludzi. Tutaj widzi otwartych, życzliwych ludzi skorych i do imprezy i do pracy, a w Danii właśnie tych śmierdzących i wąsatych. Także coś w tym chyba jest.

 

No i niestety stereotyp którego bardzo nie lubię, jakim jest "łatwa jak Polka" ... To z kolei potwierdza każdy z moich co bardziej kumatych kolegów, którzy wyjechali (głównie mowa o wyspach). Polki dostają czegoś w rodzaju ogłupienia po wyjeździe, i po prostu dają dupy każdemu, mającemu obywatelstwo, widząc w tym "szansę na lepsze życie", porzy czym nieistotne jest to, że angol jest głupi i paskudny jak dupsko.

 

Z moich obserwacji wynika, że większość wyjeżdzających, to wcale nie jest ta młoda elita intelektualna ... Wykształceni ludzie to może 1/3 emigrantów.

 

A tak chciałem sobie wywód pierdyknąć, to sobie ulżyłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
No i niestety stereotyp którego bardzo nie lubię, jakim jest "łatwa jak Polka" ... To z kolei potwierdza każdy z moich co bardziej kumatych kolegów, którzy wyjechali (głównie mowa o wyspach). Polki dostają czegoś w rodzaju ogłupienia po wyjeździe, i po prostu dają dupy każdemu, mającemu obywatelstwo, widząc w tym "szansę na lepsze życie", porzy czym nieistotne jest to, że angol jest głupi i paskudny jak dupsko.

OT: I nie tylko widząc szansę na lepsze życie, ale IMHO masa moich koleżanek z roczników 87 - 90 jadąc zagranicę daje dupy każdemu, kto nie jest Polakiem, bo to są inteligentniejsi, atrakcyjniejsi ludzie, itepe.

A w sumie chodzi tylko o to, żeby mieć u kogo się zatrzymać na dwa tygodnie w fajnym mieście, czy pójść na imprezę.

A później dziwię się, że facet, u którego wynajmuję mieszkanie, pyta się mnie, czy przyjadą jakieś ładne koleżanki ze mną, bo już bliżej poznał kilka lasek, i tylko czeka na przyjazd kolejnych Polek. :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Na szczęście już nikt nie mówi o "polskich obozach koncentracyjnych". Może i o tych biednych kawalerzystach przestaną...

 

Mhm - postęp idzie we właściwą stronę: obecnie są "polsko-niemieckie obozy koncentracyjne" :-k (http://rafalziemkiewicz.salon24.pl/16101,index.html)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor
Na szczęście już nikt nie mówi o "polskich obozach koncentracyjnych". Może i o tych biednych kawalerzystach przestaną...

 

Mhm - postęp idzie we właściwą stronę: obecnie są "polsko-niemieckie obozy koncentracyjne" :-k (http://rafalziemkiewicz.salon24.pl/16101,index.html)

 

Nie broniąc zasadności określenia, pozwoliłem sobie zerknąć na owo wydawnictwo - antyreligijne, lewackie, marksistowsko-leninowskie (chociaż Stalina się wypierają :]) - jednym słowem skrajna ekstrema. Równie dobrze można by snuć uogólnienia o Polakach na podstawie Leszka Bubla.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nigel: wszystko zależy od tego, jak zdefiniować "szarżę na czołgi" :) Pod Krojantami szarża przeciw piechocie niemieckiej nadziała się na ich siły pancerne (Guderiana). Pod Wólką ułani jazłowieccy przebijając się do Warszawy przejechali sobie po pozycjach niemieckich i tam pojawiły się czołgi :)

Istotą jest, że nigdy czołgi nie były celem szarży. Ale jak tu walczyć ze stereotypem (nawiasem mówiąc, stworzonym z sympatii dla Polaków :) ), jeśli podpiera go swym autorytetem sam Wajda (bodajże w "Lotnej" jacyś konni idioci szarżują na czołgi i okładają je szablami... rozumiem symbolizm itp, ale we mnie jednak budzi to niesmak).

 

Szkoda tylko, że przy okazji nie wspomina się o tym, że i Wehrmacht miał masy kawalerii w swoich szeregach. Ba! Doszło nawet do jednej bitwy kawaleryjskiej we wrześniu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Niemcy, Rosjanie, nawet US Army, panie dzieju

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Stimmen für Kriegstote

Vor dem EU-Gipfel fährt Polen härtere Geschütze auf: Deutschland dürfe aufgrund seiner historischen Schuld nicht wesentlich mehr Stimmen erhalten als Polen, sagt Ministerpräsident Jaroslaw Kaczynski.

 

 

Vor dem EU-Gipfel hat der polnische Ministerpräsident Jaroslaw Kaczynski seine umstrittenen Forderungen zur Stimmengewichtung mit der historischen Schuld der Deutschen begründet. Polen dürfe bei Abstimmungen in der EU nicht wesentlich weniger Stimmen erhalten als große Mitgliedstaaten wie Deutschland, bekräftigte Kaczynski in einem Interview der Financial Times.

 

Zur Begründung erklärte er: "Wenn Polen nicht die Jahre 1939-1945 durchgemacht hätte, wären wir heute, um auf das Kriterium der Einwohnerzahl zurückzukommen, ein Staat von 66 Millionen.“

 

In einem Radio-Interview sagte er weiter: "Wir befinden uns in einer ungewöhnlich paradoxen Situation - die Deutschen haben uns einen unvorstellbar großen Schaden zugefügt, uns wiederholt ungeheures Leid zugefügt, haben in unvorstellbarem Ausmaße Verbrechen an Polen verübt - und die Polen lieben heute die Deutschen, und die Deutschen lieben die Polen nicht.

 

Psychologisch mag dies verständlich sein, aber ich fürchte, dass dies vor allem die Folge einer nicht angemessenen Darstellung der Vergangenheit ist. Selbstverständlich möchte ich dadurch nicht sagen, dass die Polen ihre Ressentiments ablegen sollten, weil dies zu nichts führt. Doch sollten wir auf die reale Welt schauen und uns daran erinnern, dass Schwäche, auch psychische Schwäche, die Schwäche eines Opfers zu nichts in zwischenmenschlichen Beziehungen führt und erst recht zu nichts in zwischenstaatichen Beziehungen."

 

Aussicht auf Erfolg mit Lech

 

In letzter Minute hat Polen das Rätselraten darüber beendet, wer das Land beim Gipfeltreffen der Europäischen Union in Brüssel vertritt: Präsident Lech Kaczynski nehme an dem Treffen am Donnerstag und Freitag teil, teilte sein Büro mit.

 

Obwohl es normalerweise Sache des Staatschefs ist, das Land bei einem Gipfel zu vertreten, hatte die polnische Regierung bis zuletzt offen gelassen, ob der Präsident oder sein Zwillingsbruder, Regierungschef Jaroslaw Kaczynski, nach Brüssel reisen würde. "Wenn die Dinge schlecht laufen, fahren ich selber hin“, hatte der Regierungschef vergangene Woche im Radio gesagt. "Wenn es eine Aussicht auf Erfolg gibt, fährt der Präsident.“

 

Barroso erhöht den Druck

 

Warschau wehrt sich mit halbherziger Unterstützung Tschechiens gegen ein neues Abstimmungssystem für die EU, das die deutsche Ratspräsidentschaft auf dem Gipfel mit einem Paket weiterer Reformen beschließen möchte.

 

Es handelt sich um die Kernelemente des gescheiterten EU-Verfassungsentwurfs, die Bundeskanzlerin Angela Merkel in einen neuen "Reformvertrag“ hinüberretten will.

 

In einer Beschlussvorlage für den Gipfel spricht sich die Ratspräsidentschaft für die "Einführung des Systems der Abstimmung mit doppelter Mehrheit“ aus, die auch im Verfassungsentwurf vorgesehen war.

 

Zur Kritik Polens und Tschechiens an diesem Verfahren heißt es in einer Fußnote: "Zwei Delegationen“ seien der Auffassung, eine demokratischere Entscheidungsfindung im Rat würde am besten "mit einer degressiven Proportionalität der Stimmen“ erreicht. Mit dieser Formel will Polen den Einfluss großer Mitgliedstaaten wie Deutschland begrenzen.

 

 

Derweil erhöht Kommissionspräsident José Manuel Barroso den Druck auf Polen. "Polen hat eine Menge zu verlieren, wenn es so dasteht, als würde es eine Einigung verhindern“, sagte Barroso kurz vor Beginn des EU-Gipfels auf N24.

 

Bereits jetzt zeichnen sich viele Komromisse ab: So sollen als Zugeständnis an die Verfassungsgegner neben dem Titel "Verfassung“ auch die Symbole der EU, wie das Sternenbanner und die Hymne aus dem Vertragstext gestrichen werden. Die Ratspräsidentschaft reagiert damit auf die Ablehnung der Verfassung durch Franzosen und Niederländer vor zwei Jahren sowie auf Befürchtungen, die EU wolle sich die Rolle eines Superstaats anmaßen.

 

Kein Außenminister, keine Grundrechtecharta

 

Aus demselben Grund schlägt die Bundesregierung vor, auf die Umbenennung des bisherigen EU-Außenbeauftragten in Außenminister zu verzichten. Wie das Amt künftig bezeichnet werden soll, lässt sie offen: "Der ’Außenminister der Union’ wird XXX genannt“, heißt es in dem Verhandlungsvorschlag. Die Rolle des Außenbeauftragten soll aber aufgewertet werden.

 

Die Charta der Grundrechte soll anders als im Verfassungsentwurf im neuen Vertrag nicht abgedruckt werden. Die deutsche Ratspräsidentschaft will sie aber durch einen Querverweis für rechtsverbindlich erklären, wogegen Großbritannien bereits Bedenken angemeldet hat.

 

Die Rolle der nationalen Parlamente soll mit dem neuen Vertrag gegenüber dem Verfassungsentwurf "weiter gestärkt werden“, wie die Ratspräsidentschaft schreibt. Wendet sich ein Drittel der Parlamente gegen eine Gesetzesinitiative der EU-Kommission, so muss diese den Vorschlag überprüfen.

 

Eine sehr ähnliche Bestimmung ist allerdings auch in einem Protokoll zum Verfassungsentwurf bereits vorgesehen. Forderungen der Niederlande, ein Nein von einem Drittel der nationalen Parlamente sollte für den Kommissionsvorschlag automatisch das Aus bedeuten, griff die Ratspräsidentschaft nicht auf.

 

http://www.sueddeutsche.de/,tt1m4/ausland/...59/article.html

 

Gdyby babka miała wąsy to by dziadkiem była..... :rotfl:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Niestety, ale stereotypy na temat Polaków będą w obrocie jeszcze bardzo długo. No cóż, wg mojej opinii za granicę do pracy, wyjeżdza więcej bandziorów niż tej "młodej inteligencji" o której jest taki szum.

 

Ci ludzie, niestety nie będą wystawiać nam pozytywnej opinii za granicą. Znam wiele osób które wyjechały za granicę, i ze zdumieniem stwierdzam, że praktycznie wszyscy z moich znajomych, którzy mieli styczność z więzieniem, rozprawami sądowymi, kradzieżami i różną działalnością niezdogną z prawem, wyjechali ! Ci, którzy już tutaj, kombinowali, są za granicą !

Zdałem sobie sprawę z tego, gdy z Irlandii wrócił jeden z "gwiazd osiedla" i stwierdził, że nikogo z jego ekipy w Polsce nie ma. Nie ma co robić, nie ma z kim się napić, więc wraca tam znów. Na całe szczęście dla nas, a nieszczęście dla Irlandczyków.

Zastanawiam sie co napisac i w jakim tonie:/

Sam siedzialem w Irlandii pol roku i poznalem troche polakow tam mieszkajacyh, oraz mam duzo znajomych to tam mieszkaja albo wujezdzaja tam na wakacje.

Widac fajna ekipe macie w Lublinie, szkoda ze sie tak prezentuja za granica. Na szczescie z ludzmi z innych miast jest lepiej. Oczywiscie zdazaja sie wyjatki ze sie ktos schla itp. ale nie ma co generalizowac ze to Polacy tylko, tak robia wszyscy. Anglicy i Irole tez sobie lubia popic to to czesto bardziej niz polacy. Znajomy robil tam w jednej firmie, a jest zwyczaj taki ze zazwyczaj pensje sie co tydzien dostaje, u niego zmienili to ze raz na miesiac placili, a czemu?? bo irlandczycy w piatek po wyplacie szli chlac i czesto sie zdazalao ze do pracy wracali dopiero we wtorek czy w srode!!:/

Wiadomo ze zycie tam za pieniadze ktore sie zarabia jest inne i latwiejsze, ale bez przesady. Jak ktos by tylko pil i sie awanturowal to by w pracy dlugo nie wysiedzial i do polski by szybko wrocil. Pracowalem z gosciem co mial troche ponad 40 lat i tez w wiezieniu w polsce siedzial (nie bal sie do tego przyznac, ale tez mowil za co siedzial - sprawy gospodarcze i w wiekszasci nie jego wina, wiec dlugo nie posiedzial - przynajmniej tak mowil:P) no ale jakos w irlandi nie widzialem zeby mu odpierdalalo. Normalnie kultorka zachowanie. Oki mozna sie bylo isc z nim czasem napic, ale jak pomocu sie potrzebowalo to zawsze pomogl. Pracowal normalnie spokojnie i kase wysylal rodzinei do Polski.

 

Drugą sprawą jest to, że wyjeżdza również mnóstwo ludzi ze wsi (nie ubliżając nikomu, lecz standardy higieny i kultury są jednak inne niż w większych miastach. Oczywiście nie mówię o wszystkich mieszkańcach wsi, żeby nie było. Dzięki temu zawdzięczamy właśnie poradniki dla Polaków, że trzeba podawać rękę na przywitanie i nie pluć na ulicy. No i stereotyp polaka jako śmierdzącego wąsacza trwa dalej ... Gdyż niestety mnóstwo z wyjeżdzających Polaków takich jest.

 

Co więcej, znajomy Duńczyk, kiedy gościł w Polsce, w calach czysto rekreacyjnych, stwierdził, że Polacy w Polsce, a Polacy w Danii, to zupełnie inni ludzi. Tutaj widzi otwartych, życzliwych ludzi skorych i do imprezy i do pracy, a w Danii właśnie tych śmierdzących i wąsatych. Także coś w tym chyba jest.

 

No i niestety stereotyp którego bardzo nie lubię, jakim jest "łatwa jak Polka" ... To z kolei potwierdza każdy z moich co bardziej kumatych kolegów, którzy wyjechali (głównie mowa o wyspach). Polki dostają czegoś w rodzaju ogłupienia po wyjeździe, i po prostu dają dupy każdemu, mającemu obywatelstwo, widząc w tym "szansę na lepsze życie", porzy czym nieistotne jest to, że angol jest głupi i paskudny jak dupsko.

 

Z moich obserwacji wynika, że większość wyjeżdzających, to wcale nie jest ta młoda elita intelektualna ... Wykształceni ludzie to może 1/3 emigrantów.

 

A tak chciałem sobie wywód pierdyknąć, to sobie ulżyłem.

Z ta wsia to tez przegiales. Ale ja jedno zauwazylem. Niektorzy probuja tak mowic ze Jest Polska A i Polska B. Jezdzilem troche po naszym kraju i czesto tak uwazana za zacofana czesc kraju jak malopolska czy podkarpacie, jest 10 razy lepsza niz reszta Polski. Moze i ludzie nie maja tu za duzo kasy, ale zyja normalnie, porzadne domy i gospodarswta, a nie to co widac jak sie pojedize bardziej na polnoc i na zachod polski. Nie wiem co masz do ludzi ze wsi, moze jakies kompleksy??

Nie zauwazylem zeby sie jakos inaczej zachowywali!

taa a te poradniki to ciekawe gdzie widziales. Wlasnie w Irlandii to z podawaniem reki przez ajriszow jest tak ze ci reki nie poda. Oni sobie sami nie podaja. W pracy u mnie polacy zawsze rano wszyscy sobie rece na przywitanie podawali, a irlandczycy nigdy z nikim (nawet sobie) Na ulicy tez zcesto mozna bez problemow poznac Polaka, a czemu?? A po ubraniu i nie dla tego ze mial szamty na sobie tylko wlasnie byl porzadnie ubrany, a to irlandczycy lazili w szmatach, dziurawych ubraniach i butach. Ot taka cooltura ichniejsza;)

Na zakonczenie. NIe uwazam zeby Polacy dawali jakis b. zly przyklad za granica, Moze nie jest bardzo dobrze, ale uwazam ze jest przyzwoicie. na pewno nie uwazaja nas za brudasow czy szmaciazy ani zadnych meneli, a po wizycie w Polsce (do czego wlasnie sklania ich obcowanie z Polakami) sa zazwyczaj zachwyceni!

 

PS. lukas zajebiscie, ale to jest polskojęzyczne forum, nie wiem czy zauwazyles!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@lukas:

 

Gdyby każdy znał niemiecki, to by ten post cokolwiek wnosił ...

 

@xemi:

 

Nic nie mam, nie miałem, i nie będę miał do ludzi ze wsi. Przeczytaj tamtego posta jeszcze raz.

 

Nie chcę uogólniać, ani nigdzie nie stwierdziłem, że wszyscy emigranci to czy tamto.

 

Post miał na celu zwrócenie uwagi na to, że po części, sami jesteśmy sobie winni naszego stereotypu. I z dupy on się nie wziął.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Uczyć się trzeba języków :P

 

W skrócie JK gdyba sobie, że gdyby nie było wojny, Polska miałaby 66 milionów mieszkańców (w domyśle: więc pierwiastek jest sprawiedliwszy :>)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Uczyć się trzeba języków :P

 

W skrócie JK gdyba sobie, że gdyby nie było wojny, Polska miałaby 66 milionów mieszkańców (w domyśle: więc pierwiastek jest sprawiedliwszy :>)

 

No widzicie - trzeba brać przykład z Profesora - nick zobowiązuje :zawstydzony:

 

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans- Gert Poettering jako bolesne i nieodpowiednie w XXI wieku określił w czwartek, przy okazji szczytu europejskiego, deklaracje premiera Jarosława Kaczyńskiego odwołujące się do polskich strat wojennych..

 

"Deklaracje premiera Kaczyńskiego są dla mnie bolesne i gdy je słyszę, jest mi smutno. Uważam, że nie powinny być używane w XXI wieku" - powiedział Poettering na konferencji prasowej po zakończeniu pierwszej części szczytu, w której wziął udział.

 

Chodzi o cytowane w czwartek na pierwszej stronie przez "Financial Times" deklaracje premiera Kaczyńskiego, jakoby Polska podczas szczytu miała zabiegać o rekompensatę za swoje straty wojenne przy ustalaniu w nowym traktacie systemu podejmowania decyzji w UE, opartego m.in. na liczbie mieszkańców.

 

"Domagamy się tylko tego, by nam oddano to, co nam zabrano. Gdyby Polska nie przeżyła lat 1939-1945, byłaby dzisiaj, jeśli odwołać się do kryterium demograficznego, państwem 66-milionowym" - cytuje "FT" wypowiedź premiera Jarosława Kaczyńskiego w Polskim Radiu.

Weto nie wykluczone

 

Na rozpoczętym w czwartek po południu do Brukseli na szczycie Unii Europejskiej przywódcy Unii mają przyjąć mandat na otwarcie negocjacji w sprawie nowego traktatu UE, który miałby zastąpić eurokonstytucję.

 

Strona polska nie wyklucza jednak weta wobec decyzji szczytu, jeśli nie uzyska korzystnych, wzmacniających pozycję Polski ustaleń.

 

W rozmowie z dziennikarzami na pokładzie samolotu do Brukseli polski negocjator Marek Cichocki ocenił, że warunki do tego, żeby szczyt zakończył się powodzeniem, zostały stworzone, ale - jak powiedział - polityka rządzi się własną logiką, dlatego ostateczny efekt szczytu nie będzie znany do końca.

 

W przygotowanym przez przewodnictwo niemieckie projekcie mandatu nie uwzględniono najważniejszego polskiego postulatu dotyczącego sposobu podejmowania decyzji w Radzie Unii Europejskiej.

 

Niemcy, wspierane przez większość państw, chcą zachować przewidziany w Traktacie Konstytucyjnym system podwójnej większości, co znalazło odzwierciedlenie w przedstawionym przez nich projekcie mandatu na negocjacje nowego traktatu. Polski postulat (wspierany także przez Czechy) dotyczący umożliwienia dalszej dyskusji nad sposobem ważenia głosów i zamiany podwójnej większości na system pierwiastkowy, korzystniejszy dla krajów małych i średnich, odnotowano jedynie w przypisach do dokumentu.

 

Bez chrześcijaństwa w preambule

 

Ponadto Niemcy ryzykują powrót do dyskusji nad odwołaniem do Boga w preambule nowego traktatu, niespodziewanie proponując przeniesienie z eurokonstytucji zapisu o "dziedzictwie religijnym Europy", bez odniesienia do wartości chrześcijańskich. Wbrew zapowiedziom, w projekcie nie ma też zapisów dotyczących solidarności energetycznej, a Polska od dawna apeluje, by nowy traktat UE odnosił się również do tej kwestii.

 

Według źródeł zbliżonych do polskich negocjatorów, sprawy preambuły i solidarności energetycznej zostały "dołożone" w ostatniej chwili, po to, by powiązać je w negocjacjach z Polską ze sprawą głosowania w Radzie Unii Europejskiej.

 

Polska nie chce łączyć tych spraw. Strona polska wolałaby, aby nowy traktat UE, który ma zastąpić eurokonstytucję, w ogóle nie zawierał preambuły; z kolei w sprawie solidarności energetycznej - jak mówią źródła zbliżone do polskich negocjatorów - Polska porozumiała się z Litwą. Dzięki temu podczas szczytu Litwa, której tak samo jak Polsce zależy na bezpieczeństwie energetycznym, będzie samodzielnie zabiegała o wpisanie tej sprawy do mandatu.

 

Kompromis pewny pół na pół

 

Cichocki pytany, czy Polska rozważa możliwość rezygnacji z systemu pierwiastkowego, powiedział, że w tej chwili taka ewentualność nie jest brana pod uwagę. - Jedziemy na szczyt z naszą propozycją pierwiastkową - podkreślił.

 

Choć do ostatniej chwili premier Jarosław Kaczyński deklarował, że Polska może zgłosić weto wobec decyzji szczytu w razie niekorzystnych ustaleń, to jednak im bliżej rozpoczęcia spotkania w Brukseli, tym częściej słychać było wypowiedzi o gotowości do zawarcia kompromisu.

 

Szef polskiego rządu powiedział dzień przed szczytem agencji Reutera, że Polska jest gotowa poniechać sprzeciwu wobec nowego systemu głosowania w UE, jeśli uzyska zabezpieczenia dające jej silny głos w tym bloku. Szef rządu ocenia szanse powodzenia szczytu na pół na pół.

 

Również szefowa polskiej dyplomacji Anna Fotyga powiedziała w środę wieczorem dziennikarzom, że jest "kilka obszarów, które mogłyby być pakietem wzmacniającym pozycję Polski w UE". Jak mówiła, jest umiarkowaną optymistką jeśli chodzi o przebieg szczytu.

 

Szczyt ma się zakończyć w piątek, jednak polska delegacja liczy się z przedłużeniem negocjacji do soboty.

 

Widać, że nasi stawiają wszystko na jedną kartę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

niestety w szkole niemiecki mialem na 7:25, z reguly na lekcji byly 3-4 osoby, i ja nie nalezalem do nich :D ale zaluje teraz (choc nauczycielka helga skutecznie obrzydzila edukacje ;) ) :)

 

co do tego kto emigruje, to mysle, ze tych biedniejszych, mniej wyksztalconych po prostu bardziej widac. Imaja sie roznych zajec, miejsca zamieszkania to sluza glownie za hotel, minimalizacja kosztow, z reguly wyjezdzaja zagranice w grupach itp. To na pewno bardziej rzuca sie w oczy. A jak taki pojedynczy czlowieczek zalatwi sobie gdzies prace za granica, w wyuczonym zawodzie to on na pewno znacznie szybciej przystosowuje sie do tamtejszych warunkow, i miejscowych tak nie kluje po oczach :)

Ale fakt, jesli spojrze przez pryzmat mojej dzielnicy, to najszybciej wyjechaly wszelkie osiedlowe szumowiny. Doslownie je wymiotlo. Chyba wszyscy mlodzi - gniewni wyjechali. Czasami sie zastanawiam, czy aby tez nie powinienem bo az glupio tak hehe. Powiedzialbym, ze w moim przedziale wiekowym (+/- 4-5 lat) to z 90 % wyjechalo, z tego 60-65 % okreslilbym jako takie osiedlowe szumowinki ;)

 

Ale daleki jestem od stwierdzen, ze "tam" tez sie tak zachowuja. Moze to, ze wyjezdzaja, po prostu wynika z hmm wiekszej ambicji, swiadomosci tego, ze jest to duza szansa, za wiele do stracenia tez nie maja bo z reguly posady w kraju mieli dosc marne. A taki "standardowy" Polak to juz zaczyna miec dylemat bo z reguly mial jakies tam stanowisko, wiec w domysle wiecej zarabial. A jak wiecej zarabial to pewnie mial juz troche "inwestycji" i na pewno takiemu znacznie trudniej wszystko rzucic. Wiec koniec koncow, moze i faktycznie wiecej takich szumowinek wyjezdza.

 

Czy wystawiaja dobre swiadectwo ? Mysle, ze mimo wszystko tak. Wbrew jakims tam opiniom, wskaznikom, Polacy to wg mnie pracowita nacja :) Poza tym, ta "normalnosc" zycia moze tez zmienic wiele osob bo takim mlodym - gniewnym to tez sie nie staje bez powodu (z reguly jest to zwiazane z problemami roznego typu: bieda, patologie itp.)

 

 

Zreszta, tak szybko roznych mitow, pol-prawd sie nie wypleni. Najszybszy sposob na zmiane to po prostu przyjechac do Polski. Czesto jak rodzina do mnie przyjezdzala ze Szwecji to zabierali ze soba 1-2 rodowitych Szwedow (kolezanki itp.) no i praktycznie zawsze wizyta w Polsce konczyla sie niezlym szokiem. Wielu przyjezdza nad polskie morze, ale to jeszcze nie to samo. Dopiero jak przyjada do normalnej rodziny to sie dziwia i otwarcie przyznaja, ze oni mysleli (albo tak im mowil tata badz mama, badz sami obserwowali tych co przyjezdzali np. na truskawki - a z reguly sa tam podstarzali panowie z wasikiem, panie przy kosci itd. itp. ;) ), ze tutaj straszna bieda, zacofanie, ze taki troche inny swiat - typu jakas rudera, w srodku zimna woda, jak jest zima to -30 i ludzie w kozuchach chodza, a na drodze niedzwiedzie ;) itd. itp.

 

Wsrod wyjezdzajacych to bym w ogole wyroznil:

1. Tacy, co musza (panowie, panie po 40-50) i ostatnim rzutem na tasme probuja cos zmienic w swoim marnym zywocie

2. Tacy, co wiedza, ze to ich jedyna szansa -> osiedlowe szumowinki

3. Tacy, co zarabiaja w kraju niezle, ale wiedza ze zagranica beda zarabiac 3-4 razy tyle i ciagnie ich do tego mimo, ze w kraju nie zyja zle

4. Tacy, co chca sie sprawdzic i traktuja wyjazd w kategorii wyzwania

5. Mlodziez chcaca dorobic

 

Oczywiscie, najwiecej pewnie 1 i 2 wiec moze stad to wrazenie, ze faktycznie jada szumowinki itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ja tam nie wiem, mieszkam juz troche w Irlandii, znam ze 50 polakow, i najwieksza wpadka jaka widzialem, to bylo jak kolesia zamkneli bo padl spac w rowie (no, wzieli go na izbe). Nadmienie tylko ze xemi slusznie prawi ze najlatwiej rozpoznac Polaka czy Polke po tym ze podobnie wyglada, a o tym ze opinie mamy dobra niech swiadczy to ze w mojej firmie pracuja prawie sami Polacy, bo boss stwierdzil ze z pierdolnietymi, leniwymi i chlejacymi Irlandczykami nie chce miec nic wspolnego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Nigel: wszystko zależy od tego, jak zdefiniować "szarżę na czołgi" :) Pod Krojantami szarża przeciw piechocie niemieckiej nadziała się na ich siły pancerne (Guderiana). Pod Wólką ułani jazłowieccy przebijając się do Warszawy przejechali sobie po pozycjach niemieckich i tam pojawiły się czołgi :)

Istotą jest, że nigdy czołgi nie były celem szarży.

 

 

Ale jak tu walczyć ze stereotypem (nawiasem mówiąc, stworzonym z sympatii dla Polaków :) ), jeśli podpiera go swym autorytetem sam Wajda (bodajże w "Lotnej" jacyś konni idioci szarżują na czołgi i okładają je szablami... rozumiem symbolizm itp, ale we mnie jednak budzi to niesmak).

 

To oczywiste... ale dla nas, a dla przecietnego "Europejczyka" bardziej wymowny jest właśnie obraz ułana tnącego szablą lufę czołgu, utrwalony przez Wajdę a zaczerpnięty ze wspomnień "blitz Heinza" - reżyser tłumaczył się symboliczna wymową tej sceny

Szkoda tylko, że przy okazji nie wspomina się o tym, że i Wehrmacht miał masy kawalerii w swoich szeregach. Ba! Doszło nawet do jednej bitwy kawaleryjskiej we wrześniu...

 

A szkoda...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tak naprawdę to toto czyli (Panzerkampfwagen II) trudno nazwać czołgiem w dzisiejszym słowa tego znaczeniu, a (Panzerkampfwagen I) tym bardziej nie przypomina późniejszych czołgów . Pierwszą armate 50mm zamontowano bodajrze na kolejnym :Wagonie". Tak więc w tym kontekście walka kawalerii, która była pewnie przygotowna do walki jako dragonii, z tymi cudami nie jest ania bezsensowna, ani tym bardziej beznadziejna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Hmm, no nie wiem - ja słysząc "szarża kawaleryjska" widzę rozpędzoną jazdę uderzającą i przechodząca do walki wręcz. I pewnie tak samo wyobraża ją sobie wiele osób, dochodząc do wniosku, że Polacy mają coś nie tak z głowami. Bo przyznasz, że atakować szablą nawet na PzKw I to jest głupi pomysł :-k

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

"W rzeczywistości kawaleria nie szarżowała na czołgi. Niszczyła je ogniem działek ppanc i rusznic. Atakowała lub broniła się w szyku pieszym, używając karabinów, granatów albo – w walce wręcz – niejednokrotnie bagnetów. Kawalerzyści nie byli romantycznymi samobójcami, lecz zdyscyplinowanymi i świetnie wyszkolonym wojskiem"

 

"Ułani, szwoleżerzy i strzelcy konni mieli takie same zadania – poruszali się konno i walczyli pieszo. Przeznaczeni byli do typowej walki kawaleryjskiej z szarżą włącznie oraz do rozpoznania, do ubezpieczania skrzydeł i do osłony odwrotu. Szwadron karabinów maszynowych służył do wsparcia i przygotowania szarży, oraz do współdziałania w walce pieszej. Szkolenie kawalerii coraz bardziej upodabniało się do szkolenia piechoty"

 

To są cytaty z jakiejś strony dotyczące kawalerii.

 

Możemy jeszcze podyskutować w tym miejscu o szarży Szwolerzerów( prawdziwej jazdy) w Górach Ayllon, która była z punktu widzenia strategii najsłuszniejszą decyzją

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×