Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY
Gregorovius

Książki - dobre, złe i średnie. Co czytać?

Rekomendowane odpowiedzi

25542912d2.jpg

Macbeth – Jo Nesbo. Ostrzyłem sobie zęby na tę powieść od kiedy tylko usłyszałem o tym projekcje. Krwawa opowieść o żądzy władzy wydawała się idealnym tematem dla Nesbo, który z dramatu Szekspira postanowił uczynić kryminał w swoim czarnym stylu. Liczyłem, że autor potraktuje oryginał tak jak potraktował Ewangelię w powieści „Syn”.
I co? Nic. Nesbo po prostu przepisał Makbeta. Przerobił dramat na powieść, akcję umieścił w latach siedemdziesiątych ubiegłego roku. Macbeth jest policjantem, dowódcą elitarnej jednostki. Najbliższym przyjacielem i mentorem Macbetha jest Banco. Dwójka bohaterów tak jak w oryginale dostaje przepowiednię od trzech wiedźm, które wróżą Macbethowi władzę. Owa przepowiednia zaczyna szybko się spełniać. Po brawurowej akcji wymierzonej w Sweno - szefa jednego z dwóch rządzących miastem narkotykowych gangów Macbeth zostaje szefem jednostki. I do tego momentu historia może się podobać – dostajemy dobrze zarysowanych bohaterów, sprawnie napisany i trzymający w napięciu opis akcji przeciw gangowi narkotykowemu. Dalej już jest niestety tylko gorzej. Wiarygodność postaci, ich motywów i zachowań jest kompletnie sztuczna i nieprzekonująca a Nesbo po prostu odtwarza kolejne sceny z Szekspira, oczywiście nie zbliżając ani na milimetr do klasy oryginału.
To co trzyma czytelnika to nadzieja, że Nesbo na pewno przygotował jakieś zaskakujące zwroty akcji, które sprawią, że to co uważamy za słabe nabierze innego znaczenia i stanie się genialne. No i tak dotrwałem do końca tej powieści nie doczekawszy się niczego.
Niestety, słaba ta powieść jest. Postaci i sceny są kompletnie sztuczne, żaden z bohaterów nie budzi jakichkolwiek uczuć (no dobra, trochę życia udało się autorowi tchnąć w Duffa).
W jednym z wywiadów, Nesbo mówiąc o tym, że motywy z Makbeta wykorzystywane są w wielu dziełach powołał się na przykład „Człowieka z blizną”. Miałem więc nadzieję, że Nesbo napisał właśnie historię w tym stylu. Niestety:
„Nieba patrzyły na to i ścierpiały
Taką okropność?” (Makbet, W. Szekspir)

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Skończyłem "Dawcę Przysięgi", trzecią część Archiwum Burzowego Światła Brandona Sandersona. 

 

Oceniam bardzo pozytywnie, jest odpowiedni dla dobrego fantasy miks tajemnicy, budowania świata przedstawionego, patosu i emocjonujących scen. Do tego jest to nadal bardzo oryginalne i z chęcią czeka się na kolejną stronę by dowiedzieć się więcej o świecie, magii i wszystkich innych zależnościach. Polecam :)

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

"Epoka milczenia" - Kamil Janicki

 

Kobieta zawsze ma gorzej

 

Pamiętacie słynne zdanie mówiące o tym, że prostytutki nie da się zgwałcić? A czy wiecie, że padła też opinia, że każda żona jest trochę gwałcona? Takich przykładów jest całe mnóstwo. W końcu, gdy kobieta mówi “nie”, myśli “tak”, lubi być brana siłą. Do tego zbioru “mądrości” należy jeszcze dodać często powtarzane “sama jest sobie winna”, to ona “sprowokowała do gwałtu”. Można wyliczać w nieskończoność.

    Książka “Epoka milczenia” to szokujący zapis historii przemocy, głównie wobec kobiet, ale nie tylko. Przyzwolenie na gwałt panowało nie tylko w niższych warstwach społecznych, ale także wśród osób z wykształceniem. Przepisy prawne czyniły oprawców bezkarnymi. Paweł Horoszowski w Encyklopedii Podręcznej Prawa Karnego twierdził na przykład, że zdrowa kobieta, zwłaszcza dojrzała płciowo jest w stanie się przed gwałtem obronić. Ten człowiek napisał jeden z pierwszych w Polsce podręczników kryminalistyki, był ekspertem od oględzin miejsc zbrodni i wykrywaczy kłamstw. Z kolei np. Paweł Klinger uważał, że kobiety w czasie menstruacji mogą być “niepoczytalne”. Zapewne więc wymyślają sobie gwałty i molestowanie.

Zapadały wyroki uniewinniające gwałcicieli, bo: nie wiedzieli, że dziewczyna jest nieletnia, bo ofiara zachowywała się bezsilnie, więc być może czerpała z gwałtu przyjemność, bo skoro wyszła z nieznanym mężczyzną, to musiała wiedzieć, co się stanie, bo na wsi nie ma nic innego do roboty… Przez pierwszych kilkanaście lat istnienia niepodległej Polski obowiązywały zaborcze kodeksy. Zmiany miały przynieść powiew nowoczesności, a przyczyniły się do złagodzenia przepisów odnośnie odpowiedzialności za gwałt. Gwałt był gwałtem jedynie wtedy, gdy ofiara do ostatniej chwili się broniła, jeśli wykazała jakąkolwiek oznakę bierności było to interpretowane jako zgoda: “opór kobiety powinien być ciągły, nieprzerwany, rzeczywisty i niesymulowany”.

Autor przytacza historie, od których włosy jeżą się na głowie. Między innymi o uniewinnieniu lekarza oprawcy, który stwierdził, że to nie mógł być gwałt, ponieważ ofiara nie wołała na pomoc pielęgniarki. Sąd przyznał mu rację. Podobnie było w przypadku gwałconych służących - oczywiste było, że jej zadaniem nie jest tylko sprzątanie. Byli też i urzędnicy, którzy gwałcili kobiety “dla dobra ojczyzny”, nie sprawiało im to przecież przyjemności, chcieli tylko wykryć przestępstwa skarbowe.

Po przedwojennych ulicach grasowali też fetyszyści obcinający dziewczynom warkocze. Dzieci zwabiane były przez pedofilii za pomocą cukierków. A prasa milczała lub opisywała zbrodnie w niezwykle zawoalowany sposób. Bicie żon było uznawane za normę, w końcu “gdy mąż żony nie bije, to jej wątroba gnije”. Paweł Klinger uważał, że agresja jest wpisana w męską naturę i należy przejść na tym do porządku dziennego.

    Pod względem konstrukcji książka jest bardzo przejrzysta. Poszczególne historie zostały pogrupowane na bloki tematyczne. Mamy tutaj solidne kompendium wiedzy na temat przedwojennej rzeczywistości. Obejmuje ono historie gwałtów, molestowania, mobbing, pedofilię a nawet handel żywym towarem.

    Co się zmieniło przez kilka dziesięcioleci? I dużo i mało. Wciąż słyszy się słowa, które wydają się żywcem wzięte z przedwojennej Polski, w której gwałtów praktycznie nie było, bo przecież kobieta sama chciała. Trudno przejść obojętnie obok tej publikacji. Powinna zostać przeczytana nie tylko przez kobiety, ale może przede wszystkim przez mężczyzn. Sam autor podkreśla, jak ważną rolę w powstaniu książki odegrała jego żona. Zdecydowanie “Epoka Milczenia” Kamila Janicka, opublikowana przez wydawnictwo ZNAK, zasługuje na uwagę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dostałem kupon do Empiku na 100 zł, zastanawiam się czy kupić sobie coś do pracy (informatyka) czy pasji ;) z tym pierwszym bym sobie wybrał sam, ale z tym drugim mam pewną zagwozdkę mianowicie, przyczajam się trochę do książek Normana Daviesa... może to ten moment? Czytał ktoś którąś? 

 

Zastanawiam się nad "Boże Igrzysko", "Europa walczy 39-45" oraz "Europa. Rozprawa historyka z historią".  Po pierwsze - Boże Igrzysko jest w dwóch wersjach - jedno i dwutomowej. Jakie są różnice? Po drugie czy trzecia pozycja - ta rozprawa dotyczy konkretnego okresu Europy czy tak całościowo? Jaki to styl opowieści?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Davies to takie eseje historyczne. Taki Jasienica trochę. Boże Igrzysko chyba w obu wersjach jest takie samo. Europa dotyczy całej historii Europy. 

Generalnie polecam, czyta się bardzo dobrze, ale... Norman momentami dość swobodnie podchodzi do faktów (nie pamiętam już przykładów niestety). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zgodzę się z Feanorem. Lubujesz się w historii więc może najpierw gdzieś sprawdź czy styl pisania Daviesa Ci podejdzie. Ja pamiętam, że jak się zetknąłem pierwszy raz z Bożym Igrzyskiem, to się trochę zaskoczylem. Liczyłem na jakąś mniej lub bardziej poważna rozprawę a dostałem przystępnie napisany  tekst hm.. no właśnie, w stylu eseistycznym. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zawsze myślałem, że to kanon historii II ws. A może coś innego polecacie? Co się dobrze czyta dotyczy historii drugiej wojny lub od czasów rewolucji przemysłowej. Taka wielka księga dziejów Europy od dawien też mi pasuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Anthony Beevor ma świetne książki o II WŚ. Jego "Berlin" przeczytałem z wypiekami na twarzy, więc jeśli inne są równie dobre, to się nie zawiedziesz. Ma w swoim dorobku tytuły o poszczególnych bitwach jak "Stalingrad" i "Arnhem", a także o całej wojnie "Druga wojna światowa". Zawszę będę też polecał książki Ambrose'a (to ten od "Kompanii Braci"), szczególnie jego "Obywatele w mundurach". "D-Day" też jest bardzo ciekawy. Z kolei syn Ambrose'a napisał znakomity moim zdaniem "Pacyfik".

Jeśli chodzi o I wojnę światową, to z czystym sumieniem mogę polecić książkę Martina Gilberta "Pierwsza wojna światowa".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, jmk napisał:

Zawsze myślałem, że to kanon historii II ws. A może coś innego polecacie? Co się dobrze czyta dotyczy historii drugiej wojny lub od czasów rewolucji przemysłowej. Taka wielka księga dziejów Europy od dawien też mi pasuje.

 

Jedna z dwóch najpiękniejszych, najgenialniejszych książek historycznych jakie kiedykolwiek czytałem dotyczy Twojego okresu. To "Sierpniowe salwy" pani Tuchman, traktuje o początku I wojny światowej. To jest tego rodzaju książka, że jak o niej teraz piszę to mam delikatne dreszcze.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W empiku tylko  Beevor jest. Podejdę chyba na miejsce i przeczytam po kawałku jego i Daviesa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×