Skocz do zawartości
Urbi

Turystyka

Rekomendowane odpowiedzi

kofola

Kofola to zupełnie obca historia :) ale też poznalem się na tym "przysmaku" :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Po czesci pytanie zwiazane z tym tematem. Orientuje sie ktos ile trwa teraz wyrobienie paszportu i czy mozna wymienic paszport jakis czas przed utraceniem przez niego waznosci. Moj traci w czerwcu 2008, ale chcialbym wymienic go na nowy puki mam troche wolnego czasu na stanie w kolejkach i chodzenie do urzedu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Chciałbym przedstawić parę ciekawych miejsc które można zobaczyć na Kaszubach i Pomorzu które w ciągu ostatnich dwóch tygodni zjeździłem na rowerze podczas wyprawy z moją dziewczyną. Łącznie jeździliśmy od 9 do 19 sierpnia, potem jeszcze 5 dni spędziliśmy nad Zatoką Pucką w przyczepie znajomych. Ogólnie przejechaliśmy 530 km. i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego co udało nam się zobaczyć.

 

Farma strusi w Garczynie

Struśburger :D

Kręgi w Węsiorach

Widok z Wieżycy

Łosiowa Dolina

Odwrócony dom

Zamek w Łapalicach

Zamek w Łapalicach part 2

Elektrownia atomowa w Żarnowcu

Elektrownia atomowa w Żarnowcu part 2

Elektrownia atomowa w Żarnowcu part 3

Elektrownia atomowa w Żarnowcu part 4

 

Pomniejszych atrakcji nie chce mi się wrzucać ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Czy ktoś mógłby mi polecić jakiś tani hotel w Pradze. Zależy mi głównie na położeniu - powiedzmy do 30 min. piechotą od Placu Wacława i centrum miasta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

a nie prościej szukać na obrzeżach w okolicy zewnętrznie skrajnych stacji metra? bankowo będzie taniej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
a nie prościej szukać na obrzeżach w okolicy zewnętrznie skrajnych stacji metra? bankowo będzie taniej

 

Chodzi mi o to żeby można było spacerkiem wrócić po imprezie.

Zresztą sprawdzałem pobieżnie ceny i o dziwo między 3gwiazdkowym 10 min od centrum a 1gwiazdkowym na peryferiach jest różnica 8 euro za noc. Gdybym miał brać pod uwagę tylko to co znalazłem w necie to nie miałbym się nad czym zastanawiać, ale może ktoś zna coś naprawdę godnego polecenia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

01-04.09.2007, czyli o tym, jak pogoda zrobiła mnie w konia

 

 

Sobota rano, ambitnie gotujemy się do wyjścia. O 4.20 wyjazd z domu, o 6 jesteśmy z bratem w Opolu i zabieramy dwie koleżanki. O 10.50 jesteśmy w Białym Dunajcu. Po drodze jeszcze zaliczyliśmy drogowy wypadek, stąd opóźnienie.

Natychmiast wychodzimy w góry, ale pogoda nie zachwyca. Decydujemy się na wyjście ze znajomymi (którzy już byli na miejscu przed naszym przyjazdem) na wyjście na Nosal, bo wszelkie inne wysokogórskie trasy mogą być niebezpieczne na rekonesans. Na Nosalu megaslisko, ale jakoś udaje się wejść. Na tym kończy sie pierwszy dzień.

Dzień drugi to ambitne plany. Najpierw w planach była Świnica, ale rano stwierdzilismy, że lepiej jeszcze nie wychodzić w najwyższe góry i wybraliśmy Szpiglas. Po dojściu do Piątki, gdzie kompletnie nie było nic widać (Piątka w chmurach) decydujemy się na jeszcze bardziej lajtowe przejście - Świstówka (1763m n.p.m.). Trasa niby łatwa, ale w chmurach i dużej wilgoci momentami niebezpieczna. A i tak udało się ją zrobić w 6 godzin.

Dzień następny to ambitne podejście na Szpiglas. Tym razem miało być udane, bo podobno do trzech razy sztuka (raz już nie udało mi się tam wejść dwa lata temu). Dochodzimy do Piątki, a tam leje... Śniadanie w Piątce, jest godzina 9. Podejmujemy męską decyzję, że jednak idziemy na ten Szpiglas. Do momentu, gdy szlak żółty odchodzi od niebieskiego w Piątce jesteśmy już przemoczeni, ale wszyscy są dobrej myśli. Okazało się, że decyzja o kontynuowaniu wycieczki była bardzo trafna. Z chwilą dojścia do łańcuchów przestało padać, choć widoczność ograniczona była do około 5 metrów - bujaliśmy w obłokach. Wejście na przełęcz i natychmiast na szczyt. Powietrze lekko się przerzedziło, tak, że widać było Cubrynę i Mięgusze. Zejście do Dolinki za Mnichem przyszpieszone przez skrót żlebem (za który powinniśmy dostać mandat od TOPRU) i dojście do czerwonego szlaku na Wrota Chałubińskiego. Krótka przerwa na drugie śniadanie i ciśniemy do góry. Jak dla mnie podejście niekoniecznie łatwe. O ile jeszcze wejście dało radę, o tyle przy zejściu się sporo nagimnastykowałem, bo spowalniały mnie osypujące się spod stóp kamienie, lecące na głowy turystów wchodzących do góry. Na Wrotach sakramencko wiało, dlatego posiedzielismy tylko chwilę. O 14.30 jesteśmy w Moku, a o 15.45 już w Palenicy.

Dzień następny, to przyglądanie się padającemu deszczu. Nasza irytacja sięgnęła zenitu i stwierdziliśmy, że nie będziemy czekać na poprawę pogody, zwłaszcza, że prognozy nie były obiecujące i dziś rano wróciliśmy.

 

 

http://picasaweb.google.pl/Fenomen33/BiaYDunajec2007

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

no wręcz niesamowite, we wrześniu w Tatrach pada śnieg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W górach panują zimowe warunki. Co prawda dziś nie było już zagrożenia lawinowego, ale powyżej schronisk leży śnieg i lód.

W poniedziałek do centrali TOPR zadzwoniła dwójka turystów. Kobieta, gdy zobaczyła oblodzony łańcuch na początku szlaku na Zawrat, powiedziała mężowi, że nie pójdzie już ani do góry ani na dół.

Zanim do turystów dotarli ratownicy, pani zmieniła zdanie i zeszła na dół.

Gratulujemy turystom, którzy wychodzą na "łańcuchowe" szlaki w zimowych warunkach, nie mając pojęcia o tym jak się zachować, anticipation - 0 :-k

 

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe po raz pierwszy w historii chce wystawić poszkodowanemu rachunek za akcję ratunkową. Chodzi o turystę, który w niedzielę uległ wypadkowi na Granatach i - jak się okazało - był pod wpływem alkoholu.

 

30-letni turysta, schodząc z Zadniego Granatu potknął się na szlaku i stoczył kilkanaście metrów. Na miejsce przyleciał śmigłowiec z ratownikami TOPR. Okazało się, że mężczyzna ma poważną ranę głowy. W szpitalu zachowywał się dziwnie, a lekarze wyczuli od niego woń alkoholu. Badanie wykazało, że miał we krwi 0,8 promila alkoholu. Teraz ratownicy chcą obciążyć poszkodowanego kosztami akcji ratunkowej, którą wycenili na ok. 4 000 zł.

 

- Wystąpiłem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o opinię prawną na ten temat. Jeżeli okaże się, że mamy możliwość wystawienia rachunku, byłby to precedens - powiedział nam wczoraj Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. - Dotychczas nie było takiego przypadku, żeby pijany turysta uległ poważnemu wypadkowi. Zdarzało się, że musieliśmy asystować takim osobom w zejściu np. z Hali Gąsienicowej, a wzywali nas zwykle postronni turyści. Tym razem to była już przesada i chcemy dać sygnał, że w takich sytuacjach trzeba ponieść konsekwencje swojej nieodpowiedzialności. Oczywiście, podchodzimy do tego rozsądnie - nie chodzi o turystów, którzy wypiją piwo w schronisku i schodząc, np. skręcą sobie nogę, tylko o takich, którzy wypiją więcej piw i wybiorą się na Orlą Perć.

IMHO bardzo słuszna inicjatywa; trzeba debili uczyć, że albo się pije albo się wychodzi na szlaki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Panowie, szukam jakiegoś ciekawego i niedrogiego miejsca do którego można by wyskoczyć w przerwie pomiędzy świętami a nowym rokiem. W dwie osoby. Zastanawiałem się już nad Wrocławiem, praktycznie byliśmy z dziewczyną zdecydowani jednak teraz tak pomyslałem że 180 zł od osoby za przejazd i dwa noclegi to troche dużo. Doliczyc do tego conajmniej 200 zł które wydalibyśmy zapewne na miejscu na osobe i już się robi naprawdę spora suma jak za 48h pobytu w danym mieście. Może byście mogli mi coś polecić. Góry byłyby na przykład idealne (Zakopane odpada). Macie może namiary na jakieś sprawdzone i tanie miejsce w jakiejś fajnej miejscowości gdzie można by sobie pojeździć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Szczerze mówiąc to żeś się obudził dość późno :]

Moi rodzice chcieli sobie w październiku coś zaklepać w górach to babka ledwo się powstrzymała od śmiechu, mówiąc że miejsca sprzedali w maju w ciągu 4 godzin po otwarciu oferty :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jabol,

 

Pokoje gościnne z łazienkami i TV przez cały rok.

Halina i Andrzej Orłowscy,

ul.Wierch Olczański 84 A,

34-530 Bukowina Tatrzańska

tel: 018 20-78-157 / 0663-175-557

 

Byłem co prawda w wakacje, ale świetne miejsce, rewelacyjne wręcz. Sam bym chętie pojechał w tym roku, ale brak funduszy. Pociągi ulgowe 30 zł, noclegi nie_wiem_ile (w wakacje 25 zł/doba!) [w pokoju tv, łazienka, ogólnie lux], do Zakopanego 20 min drogi busami [4 zł w jedną stronę]. Mogę polecić z całego serca, tylko nie wiem jak miejscówki :-k

 

Daj znać jak coś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Jabol,

 

Pokoje gościnne z łazienkami i TV przez cały rok.

Halina i Andrzej Orłowscy,

ul.Wierch Olczański 84 A,

34-530 Bukowina Tatrzańska

tel: 018 20-78-157 / 0663-175-557

 

Byłem co prawda w wakacje, ale świetne miejsce, rewelacyjne wręcz. Sam bym chętie pojechał w tym roku, ale brak funduszy. Pociągi ulgowe 30 zł, noclegi nie_wiem_ile (w wakacje 25 zł/doba!) [w pokoju tv, łazienka, ogólnie lux], do Zakopanego 20 min drogi busami [4 zł w jedną stronę]. Mogę polecić z całego serca, tylko nie wiem jak miejscówki :-k

 

Daj znać jak coś.

 

Tez w bukowinie:

http://www.stasinda.com.pl/

Obrazk ze strony glownej, nie oddaje teg jak to teraz wyglada. Teraz jest conajmniej 2 razy bardziej rozbudowane!! W srodku bardzo milo:) Ja tam bylem w poprzednim roku w grudniu, ale na poczatku, miesc duzo wolnych bylo, ale nie wiem jak na okres miedzy swietami i NR.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dzięki panowie za linki.

 

Właśnie wróciłem w weekendowego wypadu do Wrocławia, muszę przyznać że miasto to bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło i jestem niemalże pewien że kiedyś jeszcze tu zawitam. Naszą bazą wypadową był ten hostel usytuowany tuż obok kina Helios. Moim zdaniem był to średnio udany wybór. W pokoju było cholernie zimno. Poza łóżkiem, mikro kącikiem pseudo kuchennym i łazienką nie otrzymywaliśmy praktycznie nic a liczyli sobie za noc całkiem sporo, 60 zł od osoby w pokoju dwu osobowym. Największym plusem tegoż hostelu była jego doskonała lokalizacja. Do rynku mieliśmy maksymalnie 300 metrów ... Ułatwiało to oczywiście jego przemierzanie. Kiedy chcieliśmy mogliśmy wapść na chwilę do pokoju aby sobie odpocząć, zdrzemnąć się itp. Dawało to nam super komfort.

Jeśli zaś chodzi o samo miasto to muszę przyznać że prezentuje się nienajgorzej, jest trochę brudu i syfu ale widać że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Rynek piękny, klimatyczny. Akurat mieliśmy pecha że sporą jego część zakrywała budowana właśnie scena no ale cóż poradzić. Okoliczne uliczki urokliwe. Plac Solny bardzo ładny, Ostrów Tumski super. Akurat trafiliśmy na śluby w katedrze tak więc mogliśmy ją obejrzeć nie jako obiekt muzealny a żywa instytucja z pięknie grającymi organami. Spacer po Zoo naprawdę przyjemny mimo zimowej pory. Strasznie podobała mi się Pergola i widok z niej na Halę Ludową. Trafiliśmy tam akurat gdy słońce była bardzo nisko na widnokręgu i chowało się za Halą. Efekt był niesamowity, zdjęcia wyszły genialne. Jak tam wybudują tę mega fontannę to naprawdę będzie zaje*****.

Dodatkowo we Wrocławiu można naprawdę dobrze zjeść za bardzo niewielkie pieniądze. Szczególnie do gustu przypadła nam knajpka "Czeski Film" z pysznymi naleśnikami, grzanym miodkiem i świetnymi ciastami. Dla przykładu kolacyjka złożona z tych trzech specjałów kosztowała 20 zł. Dużo i naprawdę bardzo smacznie. A dziś obiad zjedliśmy w bistro STP "Szybko, tanio, pysznie" i naprawdę byliśmy oczarowani. Naprawdę warto spróbować. Plusem jest też świetna lokalizacja, 10 metrów od Rynku :).

O świetnie zorganizowanym punkcie IT nawet nie będe wspominał. Dostaliśmy tam za darmoszke tyle materiałów że po przyjściu do hostelu musieliśmy zrobić selekcje a i tak sporo nam zostało. I nie były to jakieś gówniane reklamówki gdzie na 1 stronę treści konkretnej przypada 15 stron reklam. Wszystko było jak najbardziej "na temat". No i te cudowne krasnale porozrzucane po całym mieście :D. Upolowaliśmy chyba koło 30 :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

To chyba najodpowiedniejsze miejsce dla mojego pytania :)

Pod koniec marca mam zamiar wyjechać na małą wycieczkę poślubną w góry :) Planuję zakotwiczyć w Zakopanem, a potem przenieść się do Krakowa. Ktoś za może jakieś ciekawe miejsce na nocleg? Bo póki co znalazłem jedno miejsce godne uwagi w Zakopanem, gdzie doba będzie mnie kosztowała 40 zł/os, ale w pokoju jest pełen wypas, łącznie z lodówką, mikrofalą. Bo widzę, że w większości ogłoszeń internetowych, nie ma lodówki w pokoju, a jedynie aneksy kuchenne na piętrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

proponuje szukać nie w samym Zakopcu, ale okolicznych wioskach, takich jak Biały Dunajec, Białka Tatrzańska, Poronin, etc... Tam często można znaleźć oferty proponujące standard podobny jak w Zakopcu, a za niższą cenę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W sumie w Zakopcu to jest w czym wybierać i ceny nie są aż takie straszne, ale za to Kraków mnie trochę przeraża. Ktoś może mi coś polecić właśnie w Krakowie, za w miarę rozsądną cenę? Szukam czegoś innego, niż doba za 40-50 zł o standardzie akademika. Choć również się domyślam, że trzeba by szukać gdzieś na uboczu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W dniach 15.02.2008-22.02.2008 miałem przyjemność być uczestnikiem wymiany młodzieżowej w ramach unijnego projektu. Wymiana odbywała się w Turcji, dokładnie zaś w mieście Diyarbakir, na południowym wschodzie kraju (120 km od granicy z Syrią, około 250 km od granicy z Irakiem). O samej wymianie pisać nie mam zamiaru, ale o mieście i kraju jak najbardziej, bo jest i o czym się rozpisywać.

 

Samo dotarcie na miejsce już było dla mnie sporym doświadczeniem, bo po raz pierwszy miałem okazję przelecieć się samolotem. Po dotarciu na miejsce i poznaniu kilku bardzo sympatycznych Turków (a właściwie to Kurdów, bo Diyarbakir jest w 95% miastem kurdyjskim) złapałem trochę snu a od następnego dnia zaczęło się zwiedzanie.

 

Największą atrakcją turystyczną są mury miasta, długie na ok. 5,7 km, wysokie na 10-12 m, a szerokie na 4-6 m. Oprócz tego w mieście jest wiele bardzo interesujących obiektów sakralnych – meczetów, minaretów, kościołów, etc… Warto również odwiedzić mosty na Tygrysie, które również (w połączeniu z legendami, które ich dotyczą) mogą stanowić nie lada atrakcję.

 

Samo miasto zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Liczy ono ok. 800 tys. mieszkańców, ale cała aglomeracja tego miasta to ok. 1,5 mln ludzi, jak już pisałem, w dużej większości, Kurdów. Kultura tego miejsca jest zupełnie inna od tej europejskiej. Ludzie są bardzo przyjaźni i chcą pomagać, czasem aż za bardzo. Miasto żyje z handlu. Ogólnie miasto to jedno wielkie targowisko, na którym można kupić wszystko, od bananów, poprzez dywany, aż po telefony komórkowe i akcesoria samochodowe.

 

A propos samochodów – w tym mieście ludzie chyba nie znają pojęcia „kodeks drogowy”. Tutaj każdy jeździ jak chce i przez to co chwilę dochodzi do bardzo niebezpiecznych sytuacji, które jednak prawie zawsze kończą się dobrze – wypadków drogowych w mieście praktycznie nie ma – przynajmniej ja żadnego nie zauważyłem przez ten spędzony tam tydzień.

 

Nienawiść turecko-kurdyjska jest aż nadto widoczna, ci ludzie się bardzo nie lubią. Doszło nawet do tego, że nie można było zorganizować spotkania z burmistrzem miasta i gubernatorem jednocześnie tylko dlatego, że burmistrz jest Turkiem, a gubernator, Kurdem. Z resztą w ostatnich dniach można było wyczytać na różnych serwisach o rozpoczętej operacji militarnej Turków skierowanej przeciwko kurdyjskim nacjonalistom. W samym mieście też czuć było atmosferę niepokoju. Jeżdżące po ulicy czołgi, transportery opancerzone i fruwające wojskowe śmigłowce skutecznie taką atmosferę utrzymywały.

 

Jeśli chodzi o kuchnię to jest ona zbliżona trochę do greckiej – dużo w niej warzyw i owoców, mało mięsa (dominuje baranina i jagnięcina) i sporo różnych makaronów, ryżu, a przede wszystkim pieczywa – zwłaszcza popularne i powszechne są takie specjalne placki chlebowe wypiekane mniej więcej jak nasze ciasto od pizzy. Trzeba przyznać, że to całkiem smaczne i skutecznie można się tym najeść. Do tego mają takie specjalne pieczywo, które smakuje jak gorzki piernik – doskonale smakuje z dżemem, a jeszcze lepiej z miodem (który jest również bardzo powszechny). Jeśli chodzi o alkohole, to Turcy mają dobre piwo (Efes Pilzen jest super). Mocniejszych alkoholi nie skosztowałem, bo ich ceny były zabójcze – zaczynały się od 30 lirów (w przeliczeniu: 60 zł) za 0,5 litra.

 

Turcy (a właściwie to Kurdowie) mają też bardzo zbliżoną do greckiej muzykę, która zawiera wiele elementów śródziemnomorskich (liry, cytry, harfy, etc…). bardzo fajnie się przy tym można bawić, zwłaszcza, jeśli uda nam się nauczyć kilku podstawowych kurdyjskich tańców. Muzyka rozrywkowa to już coś zupełnie innego niż to co znamy w Polsce, ale nie znaczy to, że nie można przy tym potańczyć i się powyginać.

 

 

Zdjęcia: http://picasaweb.google.com/Fenomen33

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wielkimi krokami zbliża się sezon wędrówek po Tatrach i z tej okazji chciałbym zapytać czy jest ktoś chętny na wyprawę w słowackie Tatry Wysokie? Termin wyjazdu -> koniec sierpnia/poczatek września (koło 6-8 dni). Trasa przejścia do uzgodnienia, noclegi wyłącznie w schroniskach. Wymagane kilkuletnie doświadczenie w wałęsaniu się po góach :>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×