Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY
Icon

Polityka wewnętrzna

Rekomendowane odpowiedzi

2 godziny temu, kaderr napisał:

Przecież z tego co napisał Gacek jasno wynika, że nie chodzi o kwestie finansowe, a o krytykę rozumowania opierającego się na tym, że jeśli ojciec/matka rodziny będzie musiała od czasu do czasu mieć pracującą niedzielę, to taka sytuacja koniecznie odbije się negatywnie na stosunkach rodzinnych, wychowaniu dzieci, itd. No i takie rozumowanie jest problematyczne, bo taka okoliczność sama w sobie nie powinna wpływać negatywnie na prawidłowo funkcjonującą rodzinę... No a poza tym, to trochę wybiórcze myślenie, bo co z rodzinami tych, którzy w weekendy muszą z oczywistych przyczyn pracować (kierowami autobusów/motorniczymi komunikacji miejskiej, policjantami, kelnerami, itd? 

 

Ps. kuab - odmiana smutnego attentionwhoryzmu, którą od dluższego czasu prezentujesz zaczyna być już coraz bardziej widoczna, ewidentna i coraz bardziej komiczna. Smutno się na to patrzy.

Ale sęk w tym, że nie wszyscy będą je mieli zajęte "od czasu do czasu". Przecież nie chodzi o to, że zakaz handlu w niedziele uczyni z patologicznych rodzin wzorcowe, możesz wskazać kogoś, kto tak nieironicznie myśli? Wolna niedziela ma pomóc rodzinom. No i widzisz - jest różnica pomiędzy pracownikami szpitali, strażą pożarną czy kierowcami autobusów, a ludźmi pracującymi w dyskontach (bo małe osiedlowe sklepy są często otwarte, bo prowadzą je sami właściciele, a poza tym zakupy da się zaplanować do przodu, pożarów i wypadków nie, tzn. lepiej nie).

 

No i co do tego odchodzenia kobiet z rynku pracy, to po pierwsza korelacja to nie przyczynowość. Po drugie, jestem przekonany, że skoro kobieta rezygnuje dla 500/1000 zł miesięcznie z pracy, to problemem jest raczej wynagrodzenie w niej i wcale nie oznacza, że te kobiety są leniwe. No i - przede wszystkim - zostanie w domu, żeby zająć się dziećmi, a to też praca - ale niestety Polska kulturowo nie dojrzała do tego, żeby kobiety zajmujące się domem doceniać. Ilość toksycznej narracji  od czasu wprowadzenia 500+ była widoczna gołym okiem. Np. patola wydaje 500+ na wódę, a matki zostające w domu leżą całymi dniami do góry brzuchem, nie brakowało też klasycznego dyskursu klasy średniej pt. "biedne rodziny = patologiczne rodziny". W bardziej cywilizowanych krajach, np. Niemczech czy Austrii, kobieta zajmująca się domem - Hausfrau - to normalny zawód, który wpisuje się do dokumentów, i nikt nie uważa tego za powód do wstydu. Wg mnie rodziny, w których jeden rodzic zajmuje się na cały etat domem (ten, który zarabiałby mniej, oczywiście) to optymalne rozwiązanie w kontekście szeroko pojętego wychowywania dzieci.

 

Co do ostatniego akapitu - jeśli nie możesz mnie znieść, kiedy jestem najgorszy.... :) 

  • Lubię! 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

IMHO twierdzenie, że spadek PiSu wynika z zakazu niedzielnego jest, używając pasującej do tego akurat stylistyki pisowskiej bodajże, narzekaniem tłustych kotów :) To narzekanie wielkomiejskiej inteligencji, która zazwyczaj do wyborów i tak nie chodzi. Z perspektywy mojego małego miasteczka widzę, że niezadowolenie wyrażają jedynie właściciele sklepów i marketów, reszta pomysłowi przyklaskuje (a, co ważne, Chodzież od zawsze była antypisowskim bastionem, w ostatnich wyborach PO miało tu afaik jeden z trzech najlepszych wyników w Wielkopolsce). Że nie można wydawać 500+? To soboty wyleciały z kalendarza? BTW, jestem przeciwnikiem zakazu, piszę to tylko po to, by rozwiać złudzenia. 

Spadek wyników partii wynika imho wyłącznie lub prawie wyłącznie z afery z nagrodami, bo to są rzeczy, na które wyborca w Polsce jest czuły. 

  • Lubię! 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

No i popatrzcie jaki ruch i przede wszystkim jakie promocje dają teraz dyskonty w soboty i czasem piątki. A co do 500+, to zatwardziałych nie przekonają nawet fakty:

Spada liczba młodocianych złodziei. W 2017 r. młodzież dokonała o 22 proc. mniej przestępstw przywłaszczenia mienia niż rok wcześniej.



W ubiegłym roku doszło do 2519 przestępstw przywłaszczenia mienia w wykonaniu osób poniżej 18. roku życia. Jeszcze w 2014 r. było 4686 kradzieży z udziałem nieletnich – wynika z danych Komendy Głównej Policji opracowanych dla DGP. Funkcjonariusze zwracają uwagę, że ogólna liczba kradzieży w Polsce z roku na rok się zmniejsza. W 2014 r. było ich w sumie 174,9 tys., a w ubiegłym roku – niecałe 111,3 tys.

Dlaczego jednak nieletni kradną mniej? Z jednej strony to polepszenie sytuacji materialnej polskich gospodarstw domowych, do czego przyczynił się m.in. rządowy program 500 plus (jednym z efektów był spadek ubóstwa w grupie najbiedniejszych). Ale i rosnące zarobki czy niskie bezrobocie, które przekłada się na stabilność zatrudnienia w kraju. – „Zmniejsza się rozwarstwienie w dochodach polskich rodzin” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego.

https://nowyobywatel.pl/2018/04/05/nieletni-mniej-kradna/

  • Lubię! 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Bardzo odważne tezy, zwłaszcza to o zmniejszeniu rozwarstwienia w dochodach polskich rodzin... ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×