Skocz do zawartości
Icon

Ruch Chorzów

Rekomendowane odpowiedzi

Oczywiście, że chyba każdy wolałby Wleciałowskiego w Ruchu, ale już dobra stało się i Radolsky jest całkiem niezłym couchem i sprowadzeni przez niego Mynar, Lazarevski, Sedlacek do całkiem dobrzy grajkowie i jeżeli miałby z 1 może 2 takich sprowadzić to ok, byle nie 7 jak to miało miejsce w Grodzisku bo Porazi, Sebo, czy Cumbev się nie spisali....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Ruch Chorzów nie otrzymał licencji na grę w I lidze. Decyzja Komisji Odwoławczej ds. Licencji jest ostateczna.

 

O braku licencji dla Ruchu zadecydowały nieuregulowane sprawy zadłużenia klubu z lat ubiegłych. Nie zdecydowano jeszcze, czy Ruch Chorzów będzie miał prawo do gry w przyszłym sezonie w II lidze, ani kto zastąpi Ruch w rozgrywkach Orange Ekstraklasy. Największe szanse na to ma Wisła Płock, która zajęła w ubiegłym sezonie 15. miejsce w rozgrywkach Orange Ekstraklasy.

90 minut

 

Kurde ciezko w to uwierzyc. Juz myslalem ze skoro gornik sie utrzymal to dojdzie do wielkich derbów Ślaska. Hehe znowu mecze z odra nazywane derbami. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
"Ruch nie dokonał pełnej spłaty długów, a w przekazanej nam dokumentacji finansowej panował bałagan. Biegły księgowy, członek komisji, nie zaakceptował tego i stąd decyzja o odmowie przyznania licencji" - powiedział rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.

Faaajnie - czyli jakiemuś biegłemu kutasowi się nie podobało to wywalamy Ruch :doh!: Mam nadzieję, że Ruch pozwie PZPN do sądu. Dla klubu taka decyzja to ogromna strata finansowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor
"Ruch nie dokonał pełnej spłaty długów, a w przekazanej nam dokumentacji finansowej panował bałagan. Biegły księgowy, członek komisji, nie zaakceptował tego i stąd decyzja o odmowie przyznania licencji" - powiedział rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.

Faaajnie - czyli jakiemuś biegłemu kutasowi się nie podobało to wywalamy Ruch :doh!: Mam nadzieję, że Ruch pozwie PZPN do sądu. Dla klubu taka decyzja to ogromna strata finansowa.

 

Trzeba było mieć finanse uporządkowane, nikt im nie kazał mieć burdelu w papierach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Burdel wcale nie musi oznaczać nieprawidłowości czy sprzeczności. Widzew ma większy dług niż Ruch a gra w OE i licencję dostał. To skandal żeby mistrz II ligi nie mógł występować w Ekstraklasie. Czemu PZPN jest tak konsekwentny w ujebywaniu śląskich klubów a na resztę przymyka oko?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Wymień inne przykłady tej antyśląskiej niekonsekwencji? Arka Gdynia? Górnik Łęczna? Podbeskidzie Bielsko-Biała? Jesteś przewrażliwiony, imho.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Wymień inne przykłady tej antyśląskiej niekonsekwencji? Arka Gdynia? Górnik Łęczna? Podbeskidzie Bielsko-Biała? Jesteś przewrażliwiony, imho.

Polonia Bytom, Odra Wodzisław albo najlepszy przykład - GKS Katowice, który wypierdolono aż do 4 ligi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Hmmm, a w jaki to sposób Odra i Polonia zostały udupione przez PZPN? I serio twierdzisz, że GKS Katowice nie oberwał zasłużenie? Przecież zgodnie ze związkowymi przepisami powinien zaczynać od B-klasy, a nie od IV ligi - też mi prześladowanie :> .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dla mnie najśmieszniejsze jest to że tyle pisało się o powrocie Wisły Płock do Orange pisało się, pisało i w końcu ta sztuka się Wiśle udała :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Wymień inne przykłady tej antyśląskiej niekonsekwencji? Arka Gdynia? Górnik Łęczna? Podbeskidzie Bielsko-Biała? Jesteś przewrażliwiony, imho.

Polonia Bytom, Odra Wodzisław albo najlepszy przykład - GKS Katowice, który wypierdolono aż do 4 ligi.

 

A to że Polonii B. dano czas do poniedziałku na przedstawienie umowy na stadion z podgrzewaną murawą to też nazwiesz udupianiem? Wyraźnie było mówione że dzisiaj bedą decyzje a teraz się z tego wycofano... Więc nie uogólniaj tak bardzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Hmmm, a w jaki to sposób Odra i Polonia zostały udupione przez PZPN?

Polonia nie ma cały czas licencji. Odra miała przez początek rundy wiosennej zamknięte pół stadionu bo jakiś debil miał zastrzeżenia do monitoringu, zamknęli 2 kasy biletowe z tego samego powodu. Potem sprawa z SA.

I serio twierdzisz, że GKS Katowice nie oberwał zasłużenie?

Tak. Bo Dziurowicz śmiał się odezwać, że polska piłka to bagno i syf, więc oberwało się GieKSie.

Przecież zgodnie ze związkowymi przepisami powinien zaczynać od B-klasy, a nie od IV ligi - też mi prześladowanie

Zgodnie z przepisami powinien grać w II lidze :] ale, trzeba było go ujebać za Dziurowicza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Dając zły przykład użytkownikom:

 

:rotfl:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Działacze Ruchu nie odpuszczają. Trwają gorączkowe wyliczenia programu restrukturyzacji zadłużenia chorzowskiego klubu

 

- Ruch nie dokonał pełnej spłaty długów, a w przekazanej nam dokumentacji finansowej panował bałagan. Biegły księgowy, członek komisji, nie zaakceptował tego i stąd decyzja o odmowie przyznania licencji - powiedział rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.

 

Według Koźmińskiego miejsce Górnika zajmie Wisła Płock. - Decyzję taką musi formalnie podjąć Ekstraklasa S.A., ale przepisy mówią jednoznacznie - w takim przypadku miejsce w ekstraklasie zachowuje zespół, który był na najwyższym miejscu spośród spadkowiczów - stwierdził rzecznik PZPN.

 

Ruch nie otrzymał licencji, ponieważ nie przedstawił planu restrukturyzacji długów. Komisji pokazał te same dokumenty co przed rokiem. Według PZPN decyzja o nie przyznaniu licencji jest ostateczna.

 

Jednak jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, działacze Ruchu nie składają broni. Okazało sie, że Komisja Odwoławcza zakwestionowała część wniosku Ruchu, w którym wcześniej nieprawidłowości nie dopatrzyła się Komisja Licencyjna.

 

- Zadłużenie klubu zgodnie z ustaleniami z PZPN było na bieżąco spłacane. Przez dwa ostatnie lata wykazywaliśmy też, z kim w tej sprawie zostały zawarte ugody. Nawet w pierwszej instancji nie było tu zastrzeżeń, a prezes Kolator mówił, że Ruch ma 88 procent długów spłacone - powiedział dyrektor Ruchu Jerzy Ziętek. - Teraz nagle komisja odwoławcza ds. licencji ogłasza co innego. Rozumiem, że komisja działa pod egidą PZPN, jednak ta różnica interpretacji jest brzemienna w skutkach. Oczekujemy, że zarząd związku spotka się w tej sprawie z komisją - dodał dyrektor Ruchu.

 

W PZPN trwają gorączkowe wyliczenia, czy rzeczywiście program restrukturyzacji zadłużenia nie spełnia wymogów licencyjnych. - Jeszcze może się zdarzyć tak, że Ruch w środę licencję otrzyma - powiedział nam jeden z działaczy PZPN.

 

Mariusz Klimek, właściciel klubu: - Byłem spokojny o losy licencji, bo realizowalismy plan restrukturyzacji długów z nadwyżką. W kieszeni mam ugodę na kolejne 100 tys. zł., której nie dołączyłem, bo bylem przekonany, że nie będzie to już konieczne.

Czyli tak jak mówiłem :] Ruch spłaca regularnie wszystkie długi. Spłacono już ponad 12 milionów z 14, które były do spłacenia. Czemu kiedy Ruch grał w II lidze wszystko było ok a kiedy ośmielił się awansować to nagle znakomicie realizowana polityka spłacania zaległości przestała się PZPNowi podobać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Nieprzyznanie licencji na grę w ekstraklasie Ruchowi Chorzów wywołało na Śląsku gigantyczne emocje nie tylko w środowisku piłkarskim. Niebiescy to klub wyjątkowy, kibicują mu więc także ludzie kultury, nauki, biznesu. Zwykle powściągliwi w opiniach, tym razem nie przebierają w słowach.

 

Wszyscy są zrozpaczeni, oburzeni, wściekli. - Wyraźnie mamy do czynienia z czyjąś złą wolą, czyjąś zawiścią. Tym powinny zająć się najwyższe władze w państwie! - denerwuje się kompozytor Wojciech Kilar. - Łajdactwo w biały dzień. Nie wiem, czy w tej sytuacji nie warto rozważyć secesji śląskich klubów z polskiej ligi! - wtóruje mu pisarz Wojciech Kuczok, laureat nagrody Nike. - Dyskwalifikacja, może i zgodna z regułami gry wolnorynkowej, jest na pewno niezgodna z regułami ludzkimi i życiowymi - uważa senator Kazimierz Kutz.

 

Nasi rozmówcy apelują do działaczy piłkarskiej centrali o rozsądek, cierpliwość i ponowne zbadanie sprawy Ruchu

 

Kazimierz Kutz, reżyser, senator:

Nieprzyznanie licencji klubowi, który jest uosobieniem wszystkiego, co najlepsze w polskiej piłce, to sprawa bardzo przykra i bolesna. Dyskwalifikacja, może i zgodna z regułami gry wolnorynkowej, jest na pewno niezgodna z regułami ludzkimi i życiowymi. Ciągle jednak wierzę, iż rządząca Ruchem niezwykła pani prezes - menedżer [Katarzyna Sobstyl - przyp. red.] coś wymyśli. Gdyby Ruch po tylu latach starań o awans do szeregów ekstraklasy miał spotkać taki los, to przyjąłbym ten fakt jak tragedię i w konsekwencji żałobę we własnej rodzinie.

 

Wojciech Kilar, kompozytor:

Dla mnie jest to ogromny cios. Tyle się dzieje rzeczy skandalicznych w naszej piłce, a tutaj taka drobna sprawa - dla maluczkich szykuje się kruczki prawne. Uważam, że trzeba zrobić absolutnie wszystko, by jeden z najbardziej zasłużonych klubów w polskiej piłce powrócił na swoje należne miejsce. Nie wierzę, że nie można tego załatwić. Jest to wstyd dla władz piłkarskich. Apeluję o trochę uczciwości i patriotyzmu. Biorąc pod uwagę rangę innych skandali, tę sprawę trzeba raz jeszcze przebadać. Wyraźnie mamy do czynienia z czyjąś złą wolą, czyjąś zawiścią. Nie mogę się z tym pogodzić. Tym powinny się zająć najwyższe władze w państwie.

 

prof. Jan Miodek, językoznawca:

To straszna krzywda i nie chodzi tylko o aspekt historyczny, ale i sportowy. Przecież ci chłopcy wywalczyli awans na boisku, wygrywając zmagania drugoligowe z ogromną przewagą. Dlatego z powodu jakiejś idiotycznej ludzkiej pomyłki w zaksięgowaniu nie można im tego odbierać przy zielonym stoliku! Dla mnie to ogromna tragedia: kibicowska i ludzka, jestem kibicem Ruchu od 55 lat.

 

Próbuję sobie wyobrazić, co czuje mój przyjaciel Gerard Cieślik, i kiedy czytam o stanie przedzawałowym, to aż serce się kraje. Błagam o parę dodatkowych dni dla Ruchu, trzeba spróbować drużynę uratować! Przecież Ruch to obok Wisły Kraków i Cracovii ikona polskiego piłkarstwa. To drużyna proweniencji powstańczej i symbol Śląska, który wrócił do Polski. Stąd zresztą jej barwy - niebiesko-białe.

 

Wojciech Kuczok, pisarz:

Kibic wolny od układów nie jest w stanie zebrać słów, by wyrazić to, co czuje w takiej sytuacji. Łajdactwo ostateczne w biały dzień. Okoliczności śmierdzące na kilometr korupcją. Mętna sytuacja, absurdalnie brzmiące wyjaśnienia. Pośmiewisko na całą Polskę, cos okropnego. Naprawdę "świetna" reklama dla firmy Orange. Pozazdrościć... Nie wiem, czy w tej sytuacji nie warto rozważyć secesji śląskich klubów z polskiej ligi! Czuję potworną gorycz, naprawdę...

 

Ingmar Villqist, dramatopisarz:

Czy to jest fair wobec trenerów, zawodników, a zwłaszcza kibiców, którzy wspierali klub przez te wszystkie lata? Jak nas potraktowano? Na Śląsku więzi międzyludzkie i przywiązanie do tradycji są bardzo silne. Również do tradycji sportowych. Dlatego my, kibice Ruchu Chorzów, klubu z wielkimi tradycjami możemy mieć tylko wiarę i nadzieję, że decyzja nie jest ostateczna i zostanie zmieniona. Źle by się stało, gdyby została w nas wszystkich zachwiana wiara w sportowy sukces.

 

źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Bardzo fajne wypowiedzi :) Wszyscy od dziennikarzy, kibiców Ruchu, po zwykłych szarych mieszkańców, są przekonani, że Ruch skrzywdzono w łajdacki sposób. Wszystkie gazety głośno i stanowczo krzyczą (od dawna nie było tak zdecydowanego tonu), że to kolejna po nieprzyznaniu Chorzowowi praw do organizacji meczów ME2012 celowa zagrywka centrali mająca na celu odcinać Górny Śląsk od reszty. Jestem zbulwersowany i cisną mi się na usta słowa bardzo nieprzyzwoite.

 

Dzisiaj na konferencji prasowej bardzo dużo powiedziano. Ruch ma zobowiązania, a nie długi! Spółka tych długów nie zrobiła, ale musi je spłacać. Obecni działacze płacą za okres działania Rogali. Wszystko jest spłacane w terminie. Jest to błąd czysto ludzki. Naganne jest to, że kogoś rozlicza się za błędy innych, a bardzo łatwo możemy wymienić kilka klubów w tym kraju, które w inny sposób rozwiązały problem długów – nie tak honorowo, jak Ruch Chorzów.

 

I tu aż ciśnie się cytat z Dziennika Zachodniego: "W 2004 roku przyznano bezprawnie licencję dla RTS Widzew Łódź, a ten później scedował ją na Stowarzyszenie, choć prawo na takie posunięcie nie pozwala. Ten drugi podmiot, w którym zaczął rządy Zbigniew Boniek, odciął się od RTS i powiedział, że długi po poprzedniku go nie interesują, ale jednocześnie przejął po nim miejsce w tabeli i wystartował od drugiej ligi, do której spadł RTS. I PZPN to przyklepał, pozostawiając wierzycieli z ręką w nocniku. A w podobnej sytuacji, gdy chodziło o GKS Katowice, klub relegowano do siódmej ligi i tylko wielkiemu zaangażowaniu wielu osób katowiczanie zawdzięczają, że skończyło się na zesłaniu jedynie do czwartej. "

 

I jeszcze wczoraj ktoś skomentował to samo w sposób " :rotlf: " dając zły przykład użytkownikom...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor
I jeszcze wczoraj ktoś skomentował to samo w sposób " :rotlf: " dając zły przykład użytkownikom...

 

Jest opcja Report, nie krępuj się...

 

Oburzenie jest w pełni zrozumiałe, ale nie zmienia faktu, że Ruch przedstawił wniosek licencyjny zawierający błędy merytoryczne i Komisja Apelacyjna miała obowiązek go odrzucić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Jest opcja Report, nie krępuj się...

Jest coś takiego jak ironia, pewnie słyszałeś.

Oburzenie jest w pełni zrozumiałe, ale nie zmienia faktu, że Ruch przedstawił wniosek licencyjny zawierający błędy merytoryczne i Komisja Apelacyjna miała obowiązek go odrzucić.

Miała też prawo zażądać od klubu poprawienia tego wniosku. PZPN wykazał się niczym więcej jak brakiem dobrej woli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Zażądał - dlatego miało miejsce posiedzenie przed Komisją Odwoławczą. A że Ruch uznał, że niczego poprawiać nie musi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeszcze coś bardzo ciekawego wyszperałem w dzisiejszej prasie.

Fantastyczny felieton Wojtka Kuczoka laureata Paszportu "Polityki" (2003) i Nagrody Literackiej Nike (2004):

 

"Już drugi dzień chodzę po Chorzowie i szukam słów. Draństwo, łajdactwo, podłość, niegodziwość - wszystko to mało.

 

Do nazwania zła, które się w środowe popołudnie dokonało w siedzibie PZPN, potrzeba określenia nowej jakości. Jeszcze się ono w mojej głowie nie zmieściło, jak pewnie wszystkim Ślązakom, kibicom Ruchu, czy po prostu miłośnikom futbolu czystego od zakulisowych układów. Wszystkim nam decyzja, a zarazem arogancja członków komisji odwoławczej odebrała mowę.

 

Ta perwersja ma w sobie coś kafkowskiego - okazuje się, że zdrowa euforia dziesiątek tysięcy ludzi rozemocjonowanych uczciwym sportowym sukcesem może zostać unieważniona w zaciszu gabinetu przez kilku panów w garniturach. Oni to powiadają: "Tych zwycięstw nie było, tych bramek, punktów, radości, to wszystko wam się, śląska hołoto, wydawało, nie przeżyliście tego, a skoro się upieracie, wiedzcie, że przeżyliście nadaremno. Bo znaleźliśmy lukę w papierach. Wynika z nich, że was na grę w profesjonalnej lidze po prostu nie stać".

 

Panowie jednakowoż nie wiedzą, że tą decyzją strzelają sobie jeszcze jedną samobójczą bramkę. Że niniejszym stają się królami strzelców bramek samobójczych. Winni odebrać za swoje zasługi w zabijaniu polskiej kultury futbolowej złote onuce. Zdają się nie pamiętać, że ta liga jest pośmiewiskiem Europy. Mistrz Polski został nim tylko dlatego, że kilka lat temu kupił awans do pierwszej ligi. Kilka innych klubów z udowodnioną korupcją też czeka na wyroki, co - jak się okazuje -wcale nie przeszkadza im w dopuszczeniu do rozgrywek. Telewizyjne relacje z ligowych boisk przeplatane są doniesieniami o kolejnych aresztowaniach.

 

Wicemistrz z Bełchatowa, jedyna drużyna, która w ubiegłym sezonie w chwilach przebłysków grała ładną piłkę, po raz trzeci w ciągu dwóch lat zmienia nazwę. Piłkarze krakowskiej Wisły, najbardziej rozpoznawalnej w ostatnich latach polskiej drużyny, wybierają sparingi za oceanem zamiast udziału w ligowej kolejce. Mecz o Superpuchar Ekstraklasy, w normalnych krajach spektakularna przygrywka do sezonu, może dojść do skutku jako żałosna prowizorka tylko dlatego, że zgodziła się w nim zagrać ekipa, która pucharu w zeszłym sezonie nawet nie powąchała.

 

W rozgrywkach UEFA wszyscy reprezentanci Orange Ekstraklasy odpadają wcześniej, niż europejscy potentaci zdążą do nich przystąpić. Największy klub stolicy, kolejna chluba ligi, przez 45 minut demonstruje na boisku słabiutkiej drużyny z Litwy pożałowania godny antyfutbol, tracąc szansę na przejście najprostszej przeszkody. Chwilę później warszawscy fani urządzają na stadionie pandemonium i reprezentują ojczyznę, wypinając gołe tyłki do kamer.

 

Co pół roku najlepsi piłkarze zmykają z ekstraklasy gdzie pieprz rośnie, wybierając kierunki do niedawna piłkarsko i ekonomicznie wstydliwe; reprezentanci Polski wolą grać w Rumunii, Serbii i Rosji, niż tytłać się na boiskach w polskim błocku. I teraz - przepełnienie czary goryczy u progu sezonu, brutalne zgaszenie płomyka nadziei, który wznieciła antykorupcyjna kampania umożliwiająca czysto sportowy awans klubom, by tak rzec, tymczasowo niedoinwestowanym. Klubom zbyt biednym na to, by kupować mecze wczasach, w których końcową tabelę rozgrywek ustalali przed sezonem przestępcy przy plikach banknotów.

 

W te właśnie kluby arogancko i bezlitośnie uderza się po to, by zrobić miejsce dla możniejszych. Wisła Płock kolejny raz okazała się doskonałą antyreklamą Orlenu, spartaczyła sezon i spadła z ligi z hukiem, ale miejsca w ekstraklasie dla niej nie zabraknie. Ruch Chorzów, czternastokrotny mistrz Polski, który podniósł się z największego kryzysu w historii i w pięknym stylu wygrał drugoligowe rozgrywki, zostaje zdegradowany za brak świstka, który pomógłby zrozumieć kilku panom, że w Chorzowie długi się sukcesywnie spłaca od lat. Ruch to znana firma, żywa legenda, kojarząca się z najlepszymi czasami polskiej piłki, klub-symbol. Skompromitowana w wielu wymiarach polska ekstraklasa potrzebuje takich marek, żeby spróbować podreperować swój wizerunek. Niweczenie sportowego sukcesu Ruchu ze względów czysto biurokratycznych jest działaniem haniebnym, nieetycznym, oburzającym.

 

Schadenfreude niektórych dziennikarzy przyklaskujących tej decyzji zniesmacza mnie w najwyższym stopniu. Wykluczenie Ruchu za nieścisłości w restrukturyzacji zadłużenia nie jest żadnym aktem odwagi, przeciwnie, w tak skorumpowanej lidze uderzenie w "Niebieskich" przypomina atak sfrustrowanych policjantów na rowerzystę, który przejechał przez pasy. Najlepiej odwrócić uwagę od swojej niemocy, dokładając słabeuszowi.

 

Żyję nadzieją, że pezetpeenowscy decydenci przemyślą raz jeszcze swoją decyzję, rozważą jej szkodliwość i przestaną podkreślać jej ostateczny wymiar. Choć nie należę do stadionowych oszołomów i kibicuję dość spokojnie, nawet we mnie krew się gotuje, a wokół czuję swąd dymu z rozpalonych głów. Siła upokorzenia, jakie na te głowy znienacka spadło, budzi we mnie obawy, czy aby nie jest to swąd ostateczny."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
O komisji kierowanej przez Zbigniewa Sadowskiego głośno było już w 2004 roku. Jej członkowie niespodziewanie zadecydowali wtedy uznać odwołanie II-ligowego Widzewa Łódź. Wcześniej klub z Łodzi zmienił osobowość prawną, pozbywając się przy okazji balastu kilkunastu milionów złotych długu. Komisja licencyjna uznała to za niedopuszczalne. Widzew odwołał się do komisji Sadowskiego, czyli... wiceprezesa łódzkiego Związku Piłki Nożnej i licencję dostał!

 

- Gdyby Widzew nie otrzymał licencji, wierzyciele nigdy nie zobaczyliby swoich pieniędzy - tłumaczył wtedy przewodniczący. Potem okazało się, że nowy Widzew, który miał przejąć długi poprzednika, w całości ich nie spłacił.

 

Rok później komisja Sadowskiego rozpatrywała odwołanie Lecha Poznań. W pierwszej instancji poznaniacy licencji nie dostali ze względu na długi (podobnie jak teraz Ruch). Komisja uwzględniła jednak odwołanie Lecha. - Wiedzieliśmy, że jeśli tej licencji nie dostaną, to wierzytelności Lecha nie zostaną nigdy spłacone - tłumaczył ponownie Sadowski.

 

Pytany o tamte decyzje przewodniczący tłumaczy teraz, że nie można ich porównywać do sprawy Ruchu. - W przypadku łodzian musieliśmy rozstrzygnąć, czy klub, który się zgłosił po licencję jest następcą prawnym dawnego Widzewa. Poza tym, to była tylko II liga. Jeśli chodzi o Lecha, to już wtedy usłyszeliśmy zapowiedź jego połączenia z Amicą Wronki, co zapowiadało rozwiązanie kłopotów finansowych - mówi.

 

Sadowski nie rozumie oburzenia sposobem potraktowania Ruchu. - Zarzucono nam, że traktujemy kluby zbyt łagodnie. Zapowiadaliśmy, że w końcu przyjdzie czas na ostre ocenianie wniosków. Teraz ten czas nadszedł - podkreśla.

Sadowski swoimi wypowiedziami się po prostu skompromitował! Celowo pogrubiłem taki najważniejsze rzeczy, żeby te nie umknęły przypadkiem ludziom o słabszym wzroku a także starszym... Może warto powiedzieć, że Ruch ma przejąć np. ING i licencję mamy pewną jak wtedy Lech :rotfl: Kompromitacja PZPNu...

 

W poniedziałek wniosek licencyjny chorzowskiego Ruchu weźmie pod lupę audytor. Jeśli okaże się, że klub popełnił w nim błąd, PZPN zwróci się do UEFA o zgodę na ponowne rozpatrzenie wniosku "niebieskich" na grę w ekstraklasie.

 

Działacze Ruchu zapewniają, że plan restrukturyzacji zadłużenia realizowali z nadwyżką. Ale we wniosku licencyjnym popełnili błąd. Jak tłumaczą, przy pewnych sumach zamiast adnotacji "podpisane", znalazła się informacja "wysłane". I tych ostatnich Komisja nie zakwalifikowała jako sum zapłaconych. Sprawdzi to w poniedziałek audytor.

 

- Jeśli się to potwierdzi, PZPN wystąpi do UEFA o zgodę na ponowne rozpatrzenie wniosku Ruchu Chorzów - powiedział nam Zbigniew Koźmiński, rzecznik PZPN. Zaznaczył jednak, że ostateczne zdanie w tej sprawie i tak należy do Komisji Odwoławczej.

Miękną gnoje z Miodowej? Chyba tak, bo okazuje się, że kiedy sławni ludzie, fani Ruchu i normalni kibice piłkarscy odezwali się głośno, mówiąc stanowcze NIE decyzji PZPN to miśki jednak pomału zaczynają odkręcać to wielkie oszustwo, które popełnili.

 

I dalej:

Pod listem w obronie Ruchu Chorzów podpisali się m.in. wojewoda śląski i Antoni Piechniczek

 

Informacja o odmowie przyznania Ruchowi Chorzów SSA licencji na grę w I lidze wywołała ogromne poruszenie nie tylko wśród śląskich kibiców, ale także wśród mieszkańców naszego regionu, w tym również osób ze sfer kultury, nauki i biznesu.

 

W związku z tym, że sprawa dotyczy najstarszego ze śląskich klubów sportowych, mającego wspaniałe tradycje piłkarskie i niekwestionowaną rangę w polskim futbolu, wraz z całym środowiskiem piłkarskim Górnego Śląska zwracamy się do Pana Prezesa o to, aby przy jej rozpatrywaniu zapewnić maksymalną transparentność, zrozumiałość i zasadność wszelkich podejmowanych przez PZPN rozstrzygnięć.

 

Jesteśmy przekonani, że wszechstronne i wnikliwe rozważenie istotnych okoliczności sprawy przy rygorystycznym i równym dla wszystkich stosowaniu przepisów i wynikających z nich standardów oceny klubów piłkarskich doprowadzi do pozytywnego rozstrzygnięcia problemu.

 

Janusz Moszyński - Marszałek Województwa Śląskiego

Tomasz Pietrzykowski - Wojewoda Śląski

Antoni Piechniczek - Przewodniczący Komisji Turystyki i Rekreacji Sejmiku Województwa Śląskiego

Marek Kopel - Prezydent Chorzowa

Gerard Cieślik - Honorowy Prezes Ruchu Chorzów

To się nie może inaczej skończyć niż przyznaniem licencji Niebieskim. PZPN strzeli sobie kulkę w łeb jeżeli Ruch nie otrzyma licencji.

Na krytej trybunie stadionu przy ulicy Cichej odbyła się w piątek niecodzienna konferencja prasowa. Rozmowie działaczy i dziennikarzy przysłuchiwało się kilkuset kibiców. Na koniec po odśpiewaniu klubowego hymnu część fanów nawet się popłakała.

 

Teraz jeszcze wszystko co do joty o błędzie:

Katarzyna Sobstyl, prezes niebieskich, wyjaśniła, że we wniosku licencyjnym był błąd. Przy nazwiskach dwóch wierzycieli zamiast słowa "podpisano" pojawił się wyraz "wysłano".

 

"Podpisano" załatwiało sprawę, "wysłano" - nie znaczyło dla członków komisji nic. Dlatego też nie mogli dodać tych sum, by stwierdzić, czy Ruch realizuje plan spłaty zobowiązań. - Ruch realizuje w pełni uchwałę dotyczącą redukcji zadłużenia. Zakładała ona spłatę 350 tys. zł kwartalnie. Ten proces trwa od siedmiu kwartałów i w tym czasie łączna wartość uregulowanych kwot i ugód zawartych z wierzycielami wynosi 2 455 100,68 zł, co w pełni wyczerpuje wymogi PZPN-u - wyjaśniła pani prezes.

 

Członkowie Komisji Odwoławczej twierdzą jednak, że Ruch wykazał jedynie spłatę 30 procent długu (około 750 tys. zł). Z czego 400 tys. zł trafiło na konto tylko jednego piłkarza.

 

- Reszta to ugody. Tyle że nie było na to żadnych dokumentów! W tej kwocie znalazły się też "uregulowane" zobowiązania wobec Wisły Kraków [około 810 tys. zł za transfer Piotra Ćwielonga - przyp. red.]. Okazało się jednak, że umowy z Wisłą jeszcze... nie ma! Dziwi mnie, gdy słyszę, że dopiero teraz działacze siedzą po nocach i sprawdzają dokumenty - podkreśla Kazimierz Fiedorowicz, członek komisji.

 

Działacze zapewniają jednak, że ich wniosek jest kompletny. - Mam nadzieję, że nie wpadł im do głowy szalony pomysł i nie antydatowali żadnych umów - przestrzega Zbigniew Sadowski, przewodniczący komisji .

 

Zbigniew Koźmiński, rzecznik prasowy PZPN-u, poinformował nas, że w poniedziałek rano wniosek Ruchu sprawdzi jeszcze audytor. - Jeżeli rzeczywiście znajdzie tam błąd ludzki czy matematyczny, PZPN może zwrócić się do UEFA, by ta zezwoliła Komisji Odwoławczej, aby jeszcze raz zajęła się dokumentami Ruchu. Zaznaczam jednak, że ostatnie zdanie i tak będzie zależeć od komisji - stwierdza.

 

- Przyznam, że jest taka ogólna reguła, że organ, który podjął pewną decyzję, może ją potem zmienić. Ale czy tak będzie w przypadku Ruchu? Każdą sprawę należy traktować indywidualnie. Dużo słyszę o przygotowywaniu nowych dokumentów, błędach ludzkich itd. Jak zobaczę te dokumenty w poniedziałek w siedzibie PZPN-u, to wtedy będę mądrzejszy. Decyzję, co dalej, na pewno podejmiemy kolegialnie, a nie ja osobiście - dodaje Sadowski.

 

Inne rozwiązanie proponuje Fiedorowicz. - Być może wyjściem dla Ruchu byłoby, gdyby sprawą zajęła się Komisji ds. Nagłych PZPN-u. Osobiście nie widzę przeszkód, aby jeszcze raz rozpatrzyć wniosek tego klubu. Jeżeli nawet spłacono by część zaległości, to wtedy proporcje zadłużenia byłyby całkiem inne - mówi.

 

Za Ruchem stanęło murem wiele znanych osób ze świata kultury, nauki i polityki. Na konferencji niebieskich bronili prezydent Marek Kopel i posłanka Maria Nowak, która zapewniła, że sprawą Ruchu może w trybie nadzwyczajnym zająć się sejmowa Komisja Kultury Fizycznej i Sportu. Pod specjalnym listem do Michała Listkiewicza, prezesa PZPN-u, podpisali się też m.in wojewoda Tomasz Pietrzykowski, marszałek Janusz Moszyński, Gerard Cieślik i Antoni Piechniczek.

I na koniec taka zwykła wypowiedź zawodnika:

Fatalne nastroje panują w szatni drużyny. Działacze prosili, by oszczędzić zawodnikom stresu i o nic nie pytać. Rąbka tajemnicy uchylił jednak Jacek Trzeciak, kapitan Polonii Bytom. - Mam kontakt z kolegami z Ruchu. Nawet nie macie pojęcia, jak bardzo przeżywają to, co stało się z ich klubem. Stracili chęci do grania i trenowania. Kilku starszych zawodników powiedziało mi, że jeżeli nic się nie zmieni, to zakończą kariery! - zdradził doświadczony piłkarz.

KS Ruch! Wierzę, że sprawiedliwości stanie się za dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tez w to wierze bo k....ca mnie strzela jak sie przypomni wlasnie kwiatki, ktore wspomniales w swoim poscie (czyli jaja z licencja m.in. dla Widzewa i paru innych klubow) a jeszcze bardziej mnie strzela jak Plock ktory byl jedna z najslabszych ekip poprzedniego sezonu teraz w nagrode mialby przy zielonym stoliku dostac awans do OE i pare baniek zlotych z tego tytulu.

 

I mam nadzieje, ze Ruch zagra w OE, a kopaczom Niebieskich zycze powodzenia i zeby nie zawiedli Pana Gerarda Cieslika, ktory mimo swych lat i niezbyt dobrego stanu zdrowia tak aktywnie wlaczyl sie w akcje.

 

I jeszcze wczoraj ktoś skomentował to samo w sposób " :rotlf: " dając zły przykład użytkownikom...

 

Jest opcja Report, nie krępuj się...

 

Oburzenie jest w pełni zrozumiałe, ale nie zmienia faktu, że Ruch przedstawił wniosek licencyjny zawierający błędy merytoryczne i Komisja Apelacyjna miała obowiązek go odrzucić.

 

W normalnej instytucji w takich wypadkach kieruje sie pismo do wnioskodawcy z informacja o usunieciu brakow formalnych i daje mu sie czas na realizacje tego. I odnosi sie to zarowno do postepowan w I instancji jak i przed organami odwolawczymi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×