Skocz do zawartości
Icon

Kącik depresyjny

Rekomendowane odpowiedzi

Wiem, że już macie dość mojego pierdzielenia o zdrowiu, także tego popisze tutaj, nie trzeba tu zaglądać ;) A mi to w jakiś sposob nie wiem sam w sumie czemu, ale pomaga.

 

 

Miałem kontrolny rezonans. Trzy guzy w brzuchu. Jeden w prawej nerce na różnicowanie między torbielą a chłoniakiem. Byłem wcześniej u urologa-onkologa, stwierdził torbiel, ale kazał kontrolować.

 

Dwa pozostałe guzy są w wątrobie. Jeden podejrzenie FNH a drugi naczyniak jamnisty. Jeden to łagodny guz, drugi niezłośliwy nowotwór. Oczywiście dalej trzeba obserwować itp... w przyszłym tygodniu obejrzą to inni radiolodzy.  Tylko to czekanie dla mnie najgorsze, bliscy mówią: nooo to nic groźnego nie ma się co martwić. I racja, ale to i tak jak mały ładunek wybuchowy w środku. Czasem wydaje mi się, że tego nie zniosę, że moja "siła" to tylko maska, jak to się kiedyś mówiło - kolos na glinianych nogach i tylko czekać aż pierdolnie. Już 10 lat jestem na tym szlaku badań, leczenie, nfzu...i niby wiele widziałem, ale teraz mam takie wewnętrzne uczucie, że 'no ile kurwa jeszcze'. Czemu jedno badanie, drugie, konsultscje, czemu to nie wystarcza. Czemu nie wystarcza do diagnozy, czemu tak wiele razy muszę słyszeć, że trzeba poczekać, kontrolować i żyć sobie jak gdyby nic. A potem słyszę, że pacjenci z niedoborem odporności są bardziej wrażliwy na nowotwory niż zdrowi. Chłoniaka podejrzewano u mnie właśnie 10 lat temu jeszcze w Choszcznie przed prawidłowa diagnoza, wtedy było to błędne. Za tydzień konsultacja za dwa miesiące kolejne badanie i tak dalej, a Ty żyj... Nigdy nie stwierdziłem, że mam beznadziejnie i że nie dam rady z jakąkolwiek choroba albo że teraz to już przejebane, problem właśnie w tej niewiedzy, wyczekiwaniu...

 

Tak wiem, biegunki nikogo już też nie interesują, a ja dalej mam na co dzień i z tym też muszę żyć, już się nawet przyzwyczaiłem, że nie mozna mnie zdiagnozować a co za tym idzie, leczyć. No, ale godzę się na każdą próbę, za 2 tygodnie przyjmą chcą mi zrobić naraz gastroskopię i kolonoskopię, bo... Wtedy mogę w ramach wizyty na dziennym oddziale, a inaczej musiałbym się kłaść na 3 dni . No i się zgodziłem, poboli, poboli, zmęczenie też zejdzie.

 

Siły biorę cały czas z marzeń, próby ich spełniania i życia poza choroba. Nie chcę być pracującym z choroba, nawet najlepszym pracownikiem z PNO. Chce być po prostu pracownikiem. Nie chcę być chorym co zbudował dom, a po prostu tym co go zbudował, leczę się po to, żeby żyć obok choroby.  Taka misja poboczna w walce o główny wątek. A tych celów jeszcze trochę sobie wyznaczyłem i mam nadzieję, że zdążę.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A Ty żyj! Racja. Masz konkretne plany, te problemy zepchnij. Wiem, że niby łatwo powiedzieć, ale...

Ogarniałeś/ogarniasz sporo rzeczy to i sraczka niestraszna. Jak sam stwierdziłeś ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×