Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY
Icon

Kącik depresyjny

Rekomendowane odpowiedzi

Pierwsza misja zakończona sukcesem. Orzeczenie zus przedluzone o kolejne 5 lat.

  • Lubię! 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Druga misja póki co także na plus - przeszedłem przez cały cykl nowej metody leczenia, najpierw dostałem 10g, tydzień później 20g i dwa tygodnie później już pełne 30 tyg - nie miałem skutków ubocznych i zniosłem to niemal bezboleśnie! Nie powiem, uważałem iż to będzie nieco łatwiejsze - bo w końcu sam to będę docelowo sobie aplikował w domu, ale dojdę do wprawy nabierania leku strzykawką z igłą ;)

Ogólnie samo wkłucie czy podaż leku nie jest bolesna. Dostaje przy tym leki nasenne, więc ledwo siedzę w trakcie. Najgorszy jest moment kilkanaście i później minut PO. Nie idzie nie spać :D A że miałem to we wtorki to trochę kijowo, bo środa w pracy. Ta "kieszeń" która robi się w brzuchu to taki trochę flak, ale trochę boli, nie można leżeć na boku, na którym robiłem wkłucie. Ciężko też jest z podnoszeniem czegokolwiek tak 2-3 dni. Docelowo więc powinno być ok, jak będę sobie w domu aplikował w spokojniejsze dni ;) A jak z poziomem odporności? To się okaże dopiero w przeciągu 0,5 roku czy jest poprawa. Oby.

 

 

Kolejny mały krok do przodu - złożyłem w dziekanacie swoją pracę inżynierską, wyrobiłem się w terminie (tylko nas dwóch z roku, lol) , a więc obrona za niecały już miesiąc :) Moja trzecia praca dyplomowa napisana w życiu ;)

 

To teraz trochę mniej optymistycznie... jak byłem w szpitalu w Gdańsku w grudniu to zalecono mi kontrolę w poradni chorób zakaźnych w związku z wykryciem norowirusa. Akurat termin miałem teraz ;) Pan profesor powiedział, że norowirusa to... nie leczy się, bo nie ma jak. Natomiast moje biegunki nasiliły się, więc zrobili dodatkowe badania i niestety - zakażenie bakterią clostriudium difficile dodatnie :/ Już po raz trzeci.... To był czwartek, 22 marca, a więc... tydzień przed weselem :| Profesor chciał mnie położyć na oddziale, minimum dwa tygodnie leczenia. Wyjaśniłem jednak sytuację i zgodził się na leczenie poza szpitalem. Tydzień leczenia, przerwa na wesele, powrót do leczenia, kontrola - jeśli nic się nie poprawi to szpital. Trochę to dziwnie, bo skoro takie zakażenie (zaraźliwe dla osób z obniżoną odpornością lub biorącymi antybiotyki) to z drugiej strony... mogę chodzić do pracy. Zapytałem o to, bo teraz w robocie też  mamy zapierdol i nie mogę liczyć na wolne czy coś... i profesor odparł, że to moja decyzja, mogę dostać zwolnienie, więc nie wziąłem. Już jest nieco lepiej, ale cały czas mam obawy czy zdążę się wyleczyć :/ Dodatkowo od wczoraj katar i kaszel się nasiliły... no daj Boże siłę na ten tydzień chociaż;)

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Po zusie, napisaniu inżynierki, zaliczeniu pierwszego nowego leczenia teraz przyszła kolej na ślub i wesele :D Udało się, było pięknie :)

 

To teraz tylko się obronić i zbudować dom :kekeke:

  • Lubię! 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
16 minut temu, Reaper napisał:

Genialny artykuł o autyzmie, lepiej się tej choroby nie da przedstawić niż na przykładzie tego chłopaka.

 

http://wyborcza.pl/7,161389,23210629,geniusz-zna-szesc-jezykow-i-uczy-sie-mowic.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

Co Ty gadasz. To fatalny stereotyp, że wszyscy (albo dużo/większość) autystów ma jakiś niesamowity talent i że są sawantami, co mówią w 5038725 językach albo znają 93587 cyfr liczby pi. Wg statsów, które znalazłem, 10% autystów jest sawantami. To oczywiście więcej niż w reszcie populacji, ale to nadal zdecydowana mniejszość.

 

https://www.wisconsinmedicalsociety.org/professional/savant-syndrome/resources/articles/savant-syndrome-2013-myths-and-realities/

 

 

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Niestety to nie zawsze prawda - zaburzenia ze spektrum autyzmu nie są powiązane z wyższym ilorazem inteligencji. Są autyści ponadprzeciętnie inteligentni (zazwyczaj z górnej granicy spektrum, jak ci z ZA), są i upośledzeni umysłowo, i to najczęściej z autyzmem głębokim. Pytanie, czy to nie inne pojmowanie świata, nieumiejętność porozumienia się, czyli właściwie uniemożliwienie rozwoju normatywnego dla dzieci w danym wieku (brak odpowiedniej stymulacji) powoduje obniżoną inteligencję, nie zmienia to faktu że przypadek z tego artykułu jest raczej wyjątkiem.

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

OK, nie wiedziałem, że ten odsetek jest tak mały, ale bardziej chodziło mi o działanie człowieka z autyzmem, o tę niemożność skomunikowania się pomimo pełnej racjonalności w pojmowaniu tego co dzieje się dookoła. Nawet jeśli nie są geniuszami, to zakładam, że nie są "przygłupami" na jakich wyglądają, tylko normalnymi ludźmi zamkniętymi w ułomnym ciele.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dodam jeszcze, że ja mam w rodzinie chłopaka ze stwierdzonym aspergerem i faktycznie jest niezwykle uzdolniony. Szczęśliwie udało się znaleźć dla niego dobrą szkołę, która przygotowała dla niego tok studiów dostosowany do zainteresować i obecnie ma chyba 8h tygodniowo chemii :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
27 minut temu, Reaper napisał:

OK, nie wiedziałem, że ten odsetek jest tak mały, ale bardziej chodziło mi o działanie człowieka z autyzmem, o tę niemożność skomunikowania się pomimo pełnej racjonalności w pojmowaniu tego co dzieje się dookoła. Nawet jeśli nie są geniuszami, to zakładam, że nie są "przygłupami" na jakich wyglądają, tylko normalnymi ludźmi zamkniętymi w ułomnym ciele.

ale to tak sobie tylko w to wierzysz bo ci się robi wtedy miło na serduszku? nice xd

  • Lubię! 1
  • Zmieszany 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kolejne marzenie spelnione. Obrona na 5, wiec od dzis inzynier informatyki.:)

 

 

  • Lubię! 10
  • Uwielbiam 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Gratulacje

 

  • Dzięki! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

To powinien być „kącik jmk”, a nie depresyjny.

 

Gratulacje :)

  • Dzięki! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dziękuję. No jednak nie, bo powodów do smutku ciągle nie ubywa. 

 

Nie wiem co robić. Od tylu lat próbuję wyleczyć biegunki. Ciągle w czymś idę do przodu, a tu ciągle (HEHE) w dupie. Próbowałem trzech dietetyków, próbowałem samemu się ograniczać, kilka razy leżałem na oddziale gastrologii, mam stwierdzone choroby jelit (wrzodziejące zapalenie jelita grubego) i inne problemy z tym związane, cały czas jestem narażony na zakażenie clostriudium (już 3 razy), widzieli mnie wszyscy gastrolodzy, chodziłem teraz do profesora od chorób zakaźnych, wynik na bakterię ujemny, więc.... "a może się uda" kolejnym lekiem, kolejny lek co wiadomo co powoduje, a ten jeszcze 120zł/5 kapsułek.  Już nie choruję, nie mam gorączek, nie miałem L4, gdy wszyscy chorowali, prychali i grypy, ale mam wieczną biegunkę. Jestem czasem wycieńczony, chociaż nigdzie nie mogę tego okazać, staję w nocy po 2-3 razy do kibla. Muszę ogarniać kibel, w promieniu 15 minut zawsze jak gdzieś idę. Diagnozowałem się na oddziale geriatrii w Gdańsku znaleźli mi norowirus, którego nie zna się przypadków leczenia, tutaj w Szczecinie to samo. Wszyscy rozkładają ręce i każą się przyzwyczaić, tak żyć, bo widocznie tak przy tych chorobach będzie. Ja wiem, że to nie jest coś tak ciężkiego, ale naprawdę odbiera mi to siły, żeby dalej się spełniać, czuję się bezradny, bezsilny. Nie poddaję się, ale nie mam żadnych perspektyw, alternatyw.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×