Skocz do zawartości
Icon

Kącik depresyjny

Rekomendowane odpowiedzi

Dalszy ci?g

 

Teraz b?dzie o czym? czego tu jeszcze nie by?o. ?ycie choleryka. Jestem cholerykiem, ?le mi z tym. Czasami reaguj? zbyt ostro na ró?nego rodzaju zaczepki ze strony innych. Ja g?owa och?onie troch? to cz?sto wychodzi na to, ?e owszem mia?em racj? w dyskusji ale przegra?em tym, ?e nie potrafi?em zapanowa? nad emocjami. Jak si? uodporni?? Jak skuteczniej panowa? nad emocjami? Tego nigdy nie zrozumie :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

ja wlanie pije....

wiem wiem ... zaraz powiecie ze sobie posta nabijam, ale wlasnie o to chodzie:/

j atez jestem bardzo nerwowy ale staram sie nad tym panowac i w sumie mi to coraz lepiej wychodzie....

Wiecej napisze ranoo.... pozdro good night :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Te? jestem cholerykiem (czy mówi?em ju?, ?e odchodz? z Mod Teamu? :>), ale staram si? nad tym zapanowa?. Najprostsze rozwi?zanie - jak zaczynam si? w?cieka?, da? sobie pi?? minut na och?oni?cie. Natychmiastowa reakcja jest zwykle nieadekwatna do sytuacji i tylko j? zaognia. Poza tym warto stara? si? ukierunkowa? na optymistyczne my?li, a wtedy ca?y ?wiat wygl?da bardziej pozytywnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Brawo Prof, brawo :] Tyle tylko, ?e moja natura choleryka jest tym, o czym nie my?l?, jak co? mnie wkurza wpadam w dziki sza?, dopiero potem zdaj?c sobie spraw?, ?e w niego wpad?em :) A jak sobie zdam, to juz jest "po ptokach" :) Ale pomaga mi sport, roz?adowanie emocji na boksie, pi?ce, siatce, nawet tenis pomaga :) No i gitarka. Ka?dy sobie chyba musi znale?? co?, co go uspokaja :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ja nauczy?em si? panowa? nad swoimi emocjami, bo po prostu po takich wybuchach by?o mi g?upio i stwierdzi?em, ?e ?atwiej mi przychodzi panowanie nad wybuchami z?o?ci ni? przepraszanie pó?niej tych, których zrani?em. Dlatego teraz najwi?cej co mi si? wymsknie to jaki? uszczypliwy komentarz, chocia? te te? próbuje zachamowa?, bo cz?sto te osoby na takie traktowanie nawet nie zas?uguj?.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Oj mam nieraz te? takie wybuchy. Chocia?by dzi?. Co? tam mnie mamu?ka wespó? z bratem zdenerwowali. Trzasn??em drzwiami i poszed?em si? przej?? po zakupy. Wróci?em i znów normalnie. Taka ju? jest moja natura. Nieraz nie patrz? na nic tylko jak proch odpalam. Impuls i do widzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
zachamowa?

PAC, zahamowa? :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Oj mam nieraz te? takie wybuchy. Chocia?by dzi?. Co? tam mnie mamu?ka wespó? z bratem zdenerwowali. Trzasn??em drzwiami i poszed?em si? przej?? po zakupy. Wróci?em i znów normalnie. Taka ju? jest moja natura. Nieraz nie patrz? na nic tylko jak proch odpalam. Impuls i do widzenia.

 

 

Bo tYm si? chyba ró?ni choleryk od szale?ca, choleryk wybucha nie?wiadomie, szaleniec szaleje bo lubi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Panowie cholerycy jest jedna rada (dotycz?ca dyskusji) i jest trudna w realizacji ale dzia?a. Jak si? zaczyna jaka? dysputa swoje racje trzeba mówi? tempem ok. 100 s?ów na minut?, trzyma? si? jednej intonacji i nie podnosi? g?osu. ?eby to zrobi? oczywi?cie w pierwszej chwili trzeba zd?awi? ten sój gniew i emocje, ale je?li to si? zrobi to uspokoji si? zarówno siebie jak i rozmówc? i nie przekroczycie granicy mi?dzy mniej lub bardziej rzeczow? rozmow? a konkretn? k?ótni?.

 

Ponadto nie mo?ecie panowie jeszcze sobie wmawia? ?e "to nie wyjdzie bo jestem zbyt wybuchowy", "i tak mnie poniesie" itp. Nie b?dzie ?atwo, ale o ile nie dyskutujesz z psychopat? to musisz odnie?? sukces (którym jest spokojne dogadanie si?).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość MikeMitnick
Nie b?dzie ?atwo, ale o ile nie dyskutujesz z psychopat? to musisz odnie?? sukces (którym jest spokojne dogadanie si?).

 

Kazda moja rozmowa ze starym konczy sie awantura. Podkreslam KAZDA. Cokolwiek bym nie powiedzial, nie mam racji, nie znam sie, nie znam zycia, jestem za mlody, pojde na budowe to zobacze jak zycie wyglada, zaczne na siebie zarabiac to bede mogl rzadzic (to a'propos tego, ze w lodowce byly 3 otwarte mleka a stary kupil kolejne 3) itp itd. Normalna dyskusja nigdy nie miala miejsca :] Malo tego, nauka i studia nic nie znacza, panowie pracujacy w garniturach za biurkiem to obiboki, paliwo idze w gore i szykuje sie ucisk chinczykow a w Oswiecimiu, Niemcy powinni pracowac na III zmiany (to wszystko sa cytaty), Polska to przegrany narod (chociaz konkretnych faktow z ust starszego nigdy nie uslyszalem, tylko suche narzekanie dla idei narzekania). Facet jest w miare mlody, cos kolo 44 lat ma, dobrze usytuowany (dosyc duzy zaklad krawiecki). Teraz prosze ktoregos madrego o kilka rad odnosnie tego jak podjac z takim osobnikiem rzeczowa dyskusje :]

 

PS. Wariant z narzekaniem przerabialem, tzn staralem sie byc wiekszym upierdliwcem niz on. Daje to skutek ale tylko chwilowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Kazda moja rozmowa ze starym konczy sie awantura. Podkreslam KAZDA.

U mnie jak cos jest do zrobienia (np. malowanie pokoju, przenoszenie mebli itd itp.) to tez zawsze jest awantura :D

 

 

pojde na budowe to zobacze jak zycie wyglada

Jest w tym troche racji. Chodzac do liceum, na studia zylem sobie beztrosko :D

 

zaczne na siebie zarabiac to bede mogl rzadzic (to a'propos tego, ze w lodowce byly 3 otwarte mleka a stary kupil kolejne 3)

Tez racja. Wprawdzie i tak jak mam cos kupic to kupuje :keke:, ale coraz czesciej zdarza mi sie rezygnowac z zakupu bo szkoda mamony :D

 

Malo tego, nauka i studia nic nie znacza

Jak patrze na swoja edukacje to dochodze do wniosku, ze nauczylem sie absolutnych podstaw, ktore jakos pozwalaja mi zyc, ale tak naprawde dopiero w pracy nauczylem sie konkretnej wiedzy, ktora moge zastosowac w praktyce, ktora nie jest akademicka wiedza, ktora wiele razy mozna sobie zwyczajnie w d...usze wsadzic. Wiec znow troche racji jest ;)

 

panowie pracujacy w garniturach za biurkiem to obiboki

Bo dosc czesto zdarza sie, ze takie funkcje pelnia kolesie wcisnieci przez kogos (klucz polityczny czy inny uklad) i w rezultacie istotnie jest tak, ze siedza w firmie na sile, a ludzie pod nimi zapieprzaja. Oczywiscie to jest duze uogolnienie bo np. u mnie w pracy to szef zapieprza 2-3 x wiecej ode mnie. Fakt, ze w gajerku to on nie siedzi ;d

 

Polska to przegrany narod (chociaz konkretnych faktow z ust starszego nigdy nie uslyszalem, tylko suche narzekanie dla idei narzekania).

Zalezy jak spojrzec. Jak porownam sobie do Niemiec (ktorzy rozpoczeli wojne, byli agresorami), do Szwecji (wystarczy popatrzec jak tam zyja emeryci - taki to faktycznie moze sie czuc spelniony, moze kochac kraj itd. itp.) to faktycznie widze ten kraj jako przegrany, zwlaszcza z obecnymi rzadami.

 

Ja mysle, ze przemawia przez niego frustracja, pewnie nie tak sobie kiedys wyobrazal zycie gdy bedzie mial te 40-50 lat. Wg mnie takich ludzi jest w Polsce cala masa. Ale jak z nimi rozmawiac to nie wiem :D Chyba najlatwiej pojsc do roboty i samemu sie przekonac czy to co mowi to prawda ;) Nie wiem ile masz lat, ale jesli uczysz sie to na pewno masz zupelnie inne myslenie. Ja wiem jak zmienilo sie moje, ot zycie ;):D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość MikeMitnick
Ja mysle, ze przemawia przez niego frustracja, pewnie nie tak sobie kiedys wyobrazal zycie gdy bedzie mial te 40-50 lat.

 

Tutaj jest wlasnie pies pogrzebany bo finansowo stoimy naprade bardzo dobrze. Ot tak, przez kaprys, kupil mlodszemu rodzenstwu motor za 3,2 tys zlotych :] To nie nadszarpnie naszego budzetu a chyba nie kazda rodzine stac na takie prezenty z rekawa :/ Ten czlowiek lubi byc upierdliwy, robic z siebie Jezusa i Matke Terese po prostu. Wg niego NIKT w domu nic nie robi tylko on.

 

Nie wiem ile masz lat, ale jesli uczysz sie to na pewno masz zupelnie inne myslenie. Ja wiem jak zmienilo sie moje, ot zycie wink.gif D.gif

 

Lat 20, koncze 2 semestr studiow budownictwa na politechnice swietokrzyskiej (studia 3,5 letnie, inzynierskie).

 

Wg mnie takich ludzi jest w Polsce cala masa.

 

Po prostu jest mu za dobrze bo czego dusza nie zapragnie to ma :] W dupie sie poprzewracalo od mamony i dobrobytu bo ludzie ktorzy zyja skromnie takich problemow nie maja, fakt faktem, ze narzekaja ale nie popadaja w jakiech chore stany gdzie widza tylko siebie i swoja niedole (tak jest od zawsze, to nie chwilowy stan).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Co do choleryków, to zaradzi? mo?e chyba tylko psycholog i to te? nie po kilku wizytach. Je?eli co?, co denerwuje jest np. na forum - ?atwo temu zaradzi?. Po prostu odczeka? 5-10 minut i wróci? do tematu pó?niej. W ?yciu poza komputerem jest jednak znacznie trudniej, bo przecie? nie powiesz rozmówcy, ?eby przesta? mówi? na 10 minut, bo si? musisz uspokoi?. Wed?ug mnie najlepsz? recept? jest powiedzie? innym o tym, ?e jeste? cholerykiem. Kto?, kto o tym wie, b?dzie bardziej wyrozumia?y przy ewentualnym napadzie w?ciek?o?ci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość MikeMitnick

Zaczyna mnie powoli trafiac szlag. Byc moze sie powtarzam ale z kazda mini awantura (chociaz z tymi wiekszymi tez) mam dosc domu i jego. Wkurwia mnie niemilosiernie brakiem poszanowania mojej osoby, brakiem uwzglednienia faktu, ze ja mam SWOJE zycie, swoje problemy, SWOJ SWIAT i niekoniecznie wszystie te sprawy musza sie wiazac z nim (celowo z malej litery).

 

Robie sciagi na kolokwium...jest zle...bo mam isc montowac w tym czasie rurki do garazu. Mowie, ze nie mam czasu i w zamian slysze przeklenstwa, nerwy i tekst "no a wczoraj to czas miales" (bo bylem u dziewczyny.

 

To nic, ze procz mnie jest jeszcze dwoch 15 latkow w domu, ktorzy mogliby mnie wyreczyc...do nich sie nie przypierdoli. Tylko do mnie. I jak tu widziec swiat w pozytywnych barwach kiedy na kazdym kroku jest sie gnojonym, nie mozna wyrazic swojego zdania, nie mozna miec innych pogladow bo pan "wikipedia" wie wszystko najlepiej.

 

Z tym, ze zauwazylem jedna smieszna rzecz...co do obcych jest potulny jak baranek i najgorsza scieme przyjmuje ot tak. Na pstrykniecie palcem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ja bym sie przeprowadzil. Oczywiscie gdybym mial gdzie. Nie wiem. Do znajomych, jakiejs rodziny, gdziekolwiek... Oczywiscie na krotko - zeby pokazac, ze staje sie dorosly i radze sobie bez niego/zeby zobaczyl jak to jest jak mnie nie ma. Moze by przemyslal swoje zachowanie i zrozumial, ze juz nie ma nade mna kontroli. ;>

 

Ale to zrobilbym ja. :)

 

 

Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość MikeMitnick
Ja bym sie przeprowadzil

 

Byle bym dostal staz na lipiec-sierpien-wrzesien to postaram sobie robote wykombinowac od pazdziernika. Ale do tego czasu trafie predzej do psychologa bo zaczynam tracic nad soba kontrole, pojawia sie we mnie zbyt duzo agresji kiedy po raz enty mam wysluchiwac jego pieprzenia.

 

Najsmieszniejsze jest to, ze ostatnio poswiecilem caly dzien zeby zapieprzac na dworze, przy odkuwaniu parapetow dlutem i mlotkiem kiedy on sobie spal bo goraco bylo :roll: Myslalem, ze w ramach tego odpierdoli sie ode mnie na jakis tydzien...niestety mylilem sie.

 

Ta cala sytuacja zaczyna mnie powoli przerastac, to prawienie kazan, jakies moraly z dupy wziete...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jaki? czas temu mialem podobn? sytuacje...

Ka?da moje zdanie czy inicjatywa byla na "nie", wszystko co robilem bylo zle lub od razu gaszone w zarodku jakim? kretynskim tekstem... Od roku, kiedy po studiach,poszedlem do powa?nej pracy sytuacja diametrialnie si? zmienila...

Ojciec calkowicie inaczej zacz?l mnie odbiera?,nabral dystansu do ró?nych spraw i mo?na z nim calkiem normalnie porozmawia?... Nie mówie, ?e jest to jakies wyj?cie, ale u mnie poskutkowalo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość MikeMitnick
Od roku, kiedy po studiach

 

Slowo klucz "po studiach". U mnie studia traktowane sa przedmiotowo. To taki wymysl dla tych ktorym sie robic nie chce :] Dla opierdalaczy, obibokow, "lewych rak" itp. Takie przeswiadczenie panuje u mnie w domu bo tylko starsza ma wyzsze wyksztalcenie. Stary ma zawodowke (chyba :-k), fartem udalo mu sie biznes rozkrecic i w jego przekonaniu..."mlody dzisiaj nie da rady nic stworzyc" a studia..pfff...marnowanie czasu. Do lopaty trza isc.. ot co :]

 

Dla przykladu, bo byc moze niektorzy nie zrozumieja wlasciwego przekazu:

 

-osoba pracujaca fizycznie 10 godzin, zarabiajaca te 800-1000 zl to PRACOWNIK

-osoba przy biurku, pod krawatem, pracujaca od 8 do 15, zarabiajaca srednio 1,5 tys OPIERDALACZ

 

I wez tu teraz tlumacz cokolwiek osobie z takimi pogladami. Pomijam juz fakt, ze on jest chodzacym google i wikipedia i wszystko wie najlepiej, chociaz czasami popierdoli mu sie USA z Wlk. Brytania :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A ,,starsza" co na zaczepki ojca? Nic? Piszesz, ze ma wyksztalcenie wy?sze, akceptuje poglady ojca? Tak samo sadzi, ze studia sa nie potrzebne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość MikeMitnick
A ,,starsza" co na zaczepki ojca? Nic?

 

Jak to baba (zdominowana)...czyli nic. Kiedy startowala w wyborach na wojta gminy tez w domu dymy byly :] Teraz gdzies sie tam do rady gminy wepchnela (malo zorientowany jestem) to staremu godzi to w jego meskosc, bo jak to...kobieta obraca sie wsrod okolicznych elit a on z pospolstwem :-k Ona raczej jest ulegla, bardzo ulegla...cos tam powie, niby sie postawi czasami ale jak przychodzi co do czego to taka cicha myszka.

 

Moze sie zale, moze za bardzo przezywam duperele...ale dla mnie to nie jest zdrowa i normalna sytuacja, momentami czuje sie w domu jak intruz, nikomu niepotrzebny, taki ktory tylko lodowke oproznia i wode marnuje w lazience. Starego cos nosi od jakichs 2 lat, od mojej klasy maturalnej...kiedy ujebalem fizyke podstawowa na maturze i zapowiadalo sie na to, ze bede musial mature powtarzac...nawet sie milo w domu zrobilo...jednak jak sie okazalo, ze Mr. Romek amnestie wprowadzil i moglem rozpoczac normalne studia, ba, okazalo sie ze daje sobie rade i mam duza szanse na wyzsze wyksztalcenie (bo bez problemow zaliczylem 1 semestr na polibudzie) a co za tym idzie wyzszy poziom kolegow/przyjaciol/zycia niz on...zaczelo sie znowu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×