Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

No akurat ja Labirynt uwielbiam, a poza tym bardzo cenię pierwszego Hellboya, Kręgosłup diabła też mi siadł. Jakie relacje masz na myśli? Nie zauważyłem żadnego wybrakowania. Masturbacja jest normalną czynnością, nie rozumiem zdziwienia. A opowiadania też nie czaje, jeśli ktoś jest blisko i czuje się swobodnie to w sumie pewnie bywa.

 

Shannon jest karykaturalny i jednowymiarowy, ale to mi się podoba. Po prostu moim zdaniem swoją rolę realizuje na bardzo dobrym poziomie.

 

A co do dłużenia to przecież dobry film też może mieć takie elementy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Black Panther

 

czyli mokry sen Afryki ;)

 

Unikałem jak zwykle wszelkich recenzji itp. aczkolwiek nie oczekiwałem zachwytów. I zachwytów nie było, ale film był dobry. Na pewno nie zawiodłem się.

Po pierwsze różnica od ostatniego filmu Marvela Thora - praktycznie brak tu żartów. I o ile uwielbiałem za to Thora to przyznam, że do budowy emocji, zrozumienia czarnego charakteru był on potrzebny jak dziury w moście.

 

I podobała mi się kreacja bardzo złego. Nie był to zwykły bohater 'jestem zły roaaar' lub 'zemszczę się roaaar', a postać, która gdy pojawiła się pierwszy raz na ekranie od razu wzbudziła we mnie myśl 'chcę wiedzieć kim jesteś, chcę cię więcej'. Dobra koniec końców poszło to w tą stronę też, ale było w tym coś więcej.

Aktorsko ogólnie było dobrze. Bardzo dobre kobiece role i Serkis. Postacie pierwszoplanowe były dobre, ale to bohaterzy drugiego planu mym zdaniem pokazali się z lepszej stronie.

 

Największym plusem obok postaci drugiego planu jednak była sama Wakanda. Świetnie przedstawiono ten klejnot Afryki, to czego mi trochę  brakowało w As(s)gardzie. Kraj był piękny, ciekawy, po prostu chciało się go zobaczyć więcej. Podoba mi się kreatywne zmieszanie komiksu, kultury afrykańskiej, o której notabene wiem nic.

 

Sam klimaks nie powalił mnie na kolana. Brakowało mi w nim czegoś i nie potrafię powiedzieć czego. Był bardzo przewidywalny, ale to nie jest nawet to co mi przeszkadzało w nim. Efekty w nim też nie powaliły, zapewne budżet został zjedzony przez otoczenie, a może trochę oszczędzano też na Avengers ;) Jeżeli ktoś mi powie, czego mi dokładnie brakowało w punkcie kulminacyjnym przyznam wirtualny order z cebuli.

 

Jak zwykle w przypadku MCU warto iść do kina, bawiłem się dobrze i podobało mi się. Jak zwykle nie trzeba też znać komiksów (potwierdzam, nie znam) oraz nie trzeba znać nawet poprzednich filmów MCU.

 

Edit:

Ah scena po napisach nie wniosła nic praktycznie.

 

Ponadto pytanie:

Spoiler

Czy koleś w kasynie, przechowujący wygraną T'Challi przeżył? Czy dalej ją przechowywał? ^^

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Phantom Thread

 

O ja Cię, ale ten film się niełatwo oglądało. Ciężka klimatem, baaaaardzo spokojnie i precyzyjnie tocząca się opowieść, a do tego w oszczędnej grze aktorskiej. Pomysł w sumie nie jest niczym nowym, historia relacji geniusza i kobiety, która się w nim zakochuje i  go zmienia to już bardzo odgrzewany kotlet. Tutaj mamy na pewno bardzo dobre aktorstwo, zwłaszcza w przypadku Vicky Krieps (totalnie mi nieznana osoba do tej pory), ale naturalnie Day - Lewis gra na dobrym poziomie, a i Lesley Manville sobie dobrze radzi. Razem to wszystko jest opakowane w niezłe kadry, muzyka dobrze buduje emocje, ale...no ciągnie się ten film niesamowicie. Nie buduje historii źle bo tempo wydaje się pasować, jednakże jest ona tak spokojna, z małymi elementami zagrożenia czy emocji że ciężko to śledzić. Nie mam zielonego pojęcia za co miałby ten film dostać Oscara, może za kostiumy bo projekty są ciekawe, a same sceny szycia dają poczucie ekskluzywności i indywidualności jaką dają usługi krawców takich jak główny bohater.

 

Jeżeli ktoś jest fanem gry aktorskiej Lewisa to godny polecenia film. W innym przypadku...nie ma co się spieszyć z seansem.

  • Haha 1
  • Nie lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

@z0nk

Zważywszy, że to był Stan Lee, to można założyć, że przeżył

;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

OtherLife

http://m.filmweb.pl/film/OtherLife-2017-748073

 

Fajna produkcja dostepna na Netflixie. W sumie spokojnie moglaby byc jedbym z odcinkow Black Mirror i nie odstawala by poziomem. Nie jest to kino wybitne, ale jesli ktos ma wolne 90 minut i nie ma pomyslu co ogladac, to polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pojawił się nowy trailer do "Infinity War"

 

 

  • Lubię! 1
  • Uwielbiam 2
  • Nie lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jestem zajarany, że ja pierdole :wub:

Quill & Stark <3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Był ktoś na Ostatnim Psie?

 

To bardziej Niebezpieczne kobiety czy bardziej Nowe porządki?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
3 minuty temu, jmk napisał:

To bardziej Niebezpieczne kobiety czy bardziej Nowe porządki?

 

W sensie czy jest kiepski czy chujowy? ;)

  • Lubię! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A ja liczę na porządne kino gangsterskie w stylu Psów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ja się wybieram po weekendzie. Z tego co słyszałem, w porównaniu z "twórczością" Vegi jest zacnie, ale też nie ma co się spodziewać rewelki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nowe porządki były nawet nawet, za to Niebezpiecznie kobiety były fatalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Myślę, że Pasikowski poradził sobie na tyle, by spokojnie wypadło lepiej od obu.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Czytałem dość pozytywną recenzję na gazecie.pl więc z ciekawością obejrzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

 

X-Force, Terry Crews, LL Cool J w trailerze, akcja wygląda zajebiście, dużo Domino, no kurwa dawać to :D

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pitbull. Ostatni pies

 

Poszedłem na Ostatniego psa bo liczyłem, że to będzie powrót do kina sensacyjnego lat 90tych i...w sumie się nie zawiodłem. Film ma problemy i mam wrażenie, że przez postać Dody (która gra...no, nie boli wzrok, powiedzmy) Pasikowski chciał trochę sięgnąć po widzów Vegi, a jednocześnie próbował być takim prostym kinem policyjnym, dosyć surowym, jak pierwsza część. Nie da się nie pochwalić Mohra czy oczywiście Dorocińskiego, grają świetnie, przekonująco i nie są w żaden sposób sztuczni czy nadęci jak większość postaci w filmach Vegi. O Stroińskim też nie da się nic złego powiedzieć, ale to Nielat i Despero są bardziej rozwinięci jako postacie i są zwyczajnie bardziej ciekawi. Pazura niestety rozczarowuje, początek jego związku z Dodą to absurd i idiotyzm, a później nie jest lepiej. Dziędziel czy Kuna nie mają za dużo czasu ekranowego więc ciężko powiedzieć coś więcej o nich, acz Kuna ma jeden ważny wątek, rozwiązany w sposób tyle zaskakujący, co jednak naciągany.

 

Niestety lata 90te są także w warstwie audio wizualnej. O ile jedna ze scen na bazarze jest nakręcona całkiem ciekawie to cała reszta jest zwyczajnie przeciętna, a dźwięk cofnął się o dekady. Fatalne efekty wystrzałów czy nierówna głośność dialogów w porównaniu do efektów i muzyki czyli coś co znamy dobrze z polskiego kina.

 

Na pewno jest to lepszy, i to znacznie, film od ostatnich produkcji Vegi, tylko co to za poprzeczka? Poza tym mamy zwyczajnie przeciętny film z paroma błyskami w postaci Dorocińskiego czy Mohra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mnie wkurzało to, ze jest to kolejny film, który za cholerę nie umie operować czasem. Przeskoki są tak absurdalne i nieczytelne, ze ciezko mi było to zaakceptować. Na plus w porównaniu do nowego Pitbulla Vegi jest to, że w filmie nie ma pourywanych w nicości wątków. Stara ekipa nokautuje nowa na wejściu, wiec tutaj nie było nawet porównania. Doskonale epizody Kiersznowskiego czy Zamachowskiego. Dobrze mi się oglądało do

momemtu jak na pogrzebie Ananas obrywa młotem w głowę. Potem scenariusz i film leci na łeb na szyje. Doda robiąca Amber Gold, przekupni politycy, bzdurna strzelanina z Czeczeńcami no i podsumowanie, ze rozbijają mafie pruszkowską w sumie przez przypadek, bo Soczka jednak odjebała żona

:picard: 

Pozostane przy zdaniu, ze szczytowa forma to serialowe sezony 1-2. Trzeci był wyraźnie słabszy, z nowych odsłon Vegi widziałem jednego i mi się nie podobał za bardzo, kolejny to ponoć zupełny dramat, wiec ten to takie przywrócenie odrobiny godności serii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mam podobne przemyślenia co @me_who. Na plus aktorstwo, nawet Doda wypadła lepiej niż się spodziewałem. Kuleje trochę scenariusz bo mamy tutaj zbyt dużo wątków, które często są rozwiązywane w debilny sposób. Nie są to "Psy", nawet chyba nie "Psy 2" ale zupełnie przyzwoite kino gangstersko-policyjne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wieczór Gier

 

Jeśli będziecie jeszcze mieli okazję, a szukacie dobrej komedii do obejrzenia to w ciemno polecam Wieczór Gier. Film z dosyć prostym pomysłem, ale przez dobrą grę aktorską i celne żarty fajnie wykorzystany. Nie wiem nawet co więcej napisać bo film może nie jest wybitny, ale we wszystkim solidny. Bardzo dobra gra McAdams (jaka ona śliczna!) i Batemana, fajny epizod Michaela C. Halla i dobre tempo filmu, a także żarty lekko zahaczające momentami o absurdalny humor. Świetna sprawa, wbijać do kina :)

  • Lubię! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pacific Rim 2: Rebelia

 

Nooooo i niestety mamy małe rozczarowanie. Po świetnie zmontowanych trailerach oczekiwałem filmu co najmniej na poziomie jedynki. Pierwszy Pacific Rim był totalnie przerysowany, karykaturalny i dzięki temu każdy wiedział, że nikt nie próbuje być cool tylko Del Toro popuścił wodze fantazji. No bo serio, kto poważnie traktuje postać o imieniu i nazwisku Stecker Pentecost ;) ?

W dwójce na pewno nie brak dobrych walk (w tym najlepsza na Syberii z pewnym "fatality"), ale wszystko wydaje się być takie mrugające okiem do widza i próbujące być cool. Nowi piloci to dzieciaki i niestety żaden z młodych aktorów nie zapada w pamięć. Poznajemy historię tylko jednej bohaterki i jest to kopia historii Mako z pierwszej części. Sam Boyega daje radę, nie ma tak wielkiej przemowy jak Elba w pierwszej części, ale bawi i dobrze czuje się w roli. Eastwood...no jest i chyba ma być takim twardym żołnierzem z zasadami, a wypada nudno. Dobre epizody naukowców z pierwszej części, z którymi się wiąże pewien twist fabularny, całkiem zaskakujący.

 

Niestety filmowi brakuje muzyki, która w jakikolwiek sposób by dawała kopa w trakcie scen akcji, bo same walki wizualnie wyglądają dobrze, zwłaszcza w IMAX 3D.

 

Ogólnie film jest niezły, ale do luzu i zabawy jaką miałem podczas oglądania pierwszej części mu daleko.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×