Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Rekomendowane odpowiedzi

ajer może Cię to zainteresuje - "The Post" właśnie poniósł totalną klęskę nie dostając żadnej nominacji do nagród Gildii Aktorskiej. Duży cios w perspektywie walki o Oscary.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ostatni Jedi

 
Ostatni Jedi to film głównie...satysfakcjonujący.
 
Naturalnie Gwiezdne Wojny doszły do takiej wielkości marki, że nie zadowolą każdego fana, ale Ostatni Jedi powinien się przynajmniej do tego zbliżyć.
 
Po pierwsze i najważniejsze - to bardzo niezależny od Starej Trylogii film, w przeciwieństwie od Przebudzenia. Naturalnie dalej mamy Leie czy oczywiście Luke'a, ale pomimo ich potrzebnego w fabule udziału i dosyć niekrótkiego czasu ekranowego udaje się ich posłać na dalszy plan.
 
I to jest coś co TRZEBA pochwalić. Ile mamy w ostatnich latach wznawianych wielkich marek, które nie potrafią się odciąć od swoich poprzedników? Tutaj zaryzykowano tworząc film, który jest bardzo stand alone i udało się.
 
Rozwiązania fabularne na najbardziej nurtujące fanów kwestie rozwiązano zaskakująco i bardzo dobrze.
 
Wizualnie film jest fantastyczny, lepszy nawet od (moim zdaniem) bardzo ładnego Łotra 1. Pokazywana w trailerach bitwa z udziałem nowych AT-AT jest śliczna. Zwłaszcza w ostatnich 15 minutach, aż miałem ochotę by ktoś zatrzymał sceny przy paru kadrach. Będzie masa gotowych tapet na pulpity, będziecie wiedzieć kiedy ;)
 
Film ma też, nawet jak na Star Wars, MASĘ, MASĘ cringu. W Starej Trylogii i w Przebudzeniu mieliśmy też tego dużo, ale że szło to głównie z ust czarującego i świetne zagranego przemytnika to mogło tu przejść. Tu nie ma takiej postaci choć Poe Dameron mocno się stara.
 
Od razu uspokajam - Porgi nie są takie złe, akurat stanowią całkiem uroczy i zabawny element, to nie nowe Ewoki ;)
 
Z drugiej strony - nadmiar BB-8 jest koszmarnie widoczny. To nie jest R2, który potrafił dużo, ale w sumie był droidem, z nowej maskotki zrobiono małą machinę wojenną co w sumie mocno wyśmiewa Najwyższy Porządek.
 
Ostatni nie jest też Imperium. Ani nie jest to tak dobry film, ani nie posuwa tak bardzo fabuły do przodu. Tutaj skupiono się na rozwoju postaci, a zwłaszcza relacjach Snoke - Kylo, Rey - Kylo i Kylo - Luke. I wyszło to bardzo dobrze. Wyjaśnienia najbardziej oczekiwanych tajemnic z Przebudzenia są nieoczekiwanie dobre i zaskakujące, a także odważne. Za to OGROMNY plus bo twórcy bardzo nie chcieli pójść na łatwiznę.
 
Niestety film ma też duży problem ze strukturą. Jest minimum pięć momentów kulminacyjnych i cholera właściwie wie po którymś kiedy film się ma skończyć. Nie jest to jakiś koszmarny minus, ale trochę wpływa na odbiór i dezorientuje widza.
 
Jest też jeden TOTALNIE wtf moment, kiedy chyba wszyscy się w kinie zaśmiali z zirytowaniem. Nie jest to dialog o piasku, ale jest źle.
 
Z nowymi postaciami jest różnie. Powiedzmy, że Snoke jest taką i jest tu akurat dobrze. Za to Rose, która co 30 sekund przypomina jak ważna jest rebelia jest niemożebnie nudna i nie wnosi absolutnie nic.
 
Muszę też wyrazić swój zachwyt grą aktorską - Hamill gra życiówkę, Gleeson jako Hux gra krótko, ale dalej cholernie dobrze, Driver rozwija Rena i moim zdaniem jest BARDZO dobrym villainem, Carrie Fisher ma świetny hołd i gra bardzo solidnie, do tego dalej nieźli Isaac czy Boyega.
 
Miałem wrażenie, że Przebudzenie było hołdem dla Starej Trylogii i wstępem do nowego rozdziału SW. Nie było Nową Nadzieją. Za to Ostatni Jedi jest mocnym krokiem naprzód, fabularnie sukcesem i dobrym wstępem do kulminacji najnowszej trylogii.
 
Nowe SW to bardzo, bardzo solidny film z wyraźnymi plusami. Zostanie zapamiętany jako duży krok w odcięciu się od Starej Trylogii co będzie największym sukcesem.
 
Spoilery:
 
Bardzo mi się podoba to, że rodzice Rey okazali się całkowicie nikim. To bardzo prosty, ale dobry zabieg ze stront twórców. Wszelkie pomysły z pochodzeniem od Obi Wana czy Skywalkerów byłyby niesamowitym pójściem na łatwiznę. A tutaj mamy coś co jest kolejnym odcięciem i prostym rozwiązaniem, super! Śmierć Snoke'a to właściwie był niemały szok. Może dziwić jak łatwo to poszło, ale pokazuje też potęgę Rena i pychę Snoke'a plus, jakby nie patrzeć, jest nawiązaniem do zasady dwóch Sithów. Jednoznacznie też wskazuje Rena na głównego złego serii co tutaj udaje się bardzo dobrze. Duża odpowiedzialność na Drivera i dobry wybór. Podobało mi się również wyjaśnienie przejścia Kylo. To, że błędy popełnił Luke to świetna sprawa. W ogóle Skywalker, odcięty od mocy, zgorzkniały i mylący się to bardzo odświeżający moment, super rozwiązanie, co dało też pole do opisu Hamillowi. Jego "śmierć" była przewidywalna, ale fakt że odszedł jak jego mistrzowie mi się podobał. Zrobił swoje, uratował resztki Rebelii, został symbolem, a postać dostała swój hołd, brawo! Bardzo mnie za to zdziwiło, że Leia przeżyła film i nie mam zielonego pojęcia co zrobią z nią w IX, no ale to też może być plus. Najwidoczniej jej śmierć nadejdzie na koniec. Słaby niestety był pojedynek Finna z Phasmą, właściwie z Finna jest zrobiona przeciętna postać z furą szczęścia. No, jedynie jest ekspertem od każdego statku Najwyższego Porządku :keke: byłem mega zdziwiony pojawieniem się Yody, z jednej strony fabularnie miało to sens, efekty były spoko, a z drugiej, no po co?
  • Lubię! 3
  • Nie lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tymczasem...

 

Cytat

The Walt Disney Co. has set a $52.4 billion, all-stock deal to acquire 20th Century Fox and other entertainment and sports assets from Rupert Murdoch's empire. The deal between Disney and 21st Century Fox marks a historic union of Hollywood heavyweights and a bid by Disney to bolster its core TV and film businesses against an onslaught of new competitors in the content arena.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
W dniu 7.12.2017 o 15:51, ajerkoniak napisał:

http://www.ibtimes.co.in/sorry-deadpool-ryan-reynolds-x-mens-wolverine-avengers-unite-disneyfox-close-acquisition-deal-752102

 

Plotkowane od jakiegoś czasu przejęcie Fox przez Disneya stało się faktem. Wspaniale bo Fox poradził sobie jedynie z X2, Logan i Deadpoolem (gdzie i tak praktycznie nie mieli nic do gadania), i w miarę z X: First Class. Disney nie jest na tyle głupi by wpływać na usuwanie R z Deadpoola, a tak przynajmniej jest nadzieja na:

 

- pierwszy udany film z FF

- W końcu sensowną adaptację X-Men

 

No i większe komiksowe eventy :)

 

Było

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pośpieszyłeś się z tym "stało się faktem" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

E tam, takie transakcje trwają, pewnie wtedy już zaczęli płacić ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ostatni Jedi obejrzany, kawał solidnej starwarsowej roboty.  Zgadzam sie z większością plusów ajera: bardzo ładnie jest zrobione odejście od starej trylogii (w jednej scenie niemal dosłownie do tego dochodzi) i wrzuca historie na całkowicie nowe tory. Wizualnie jest dobrze, z doskonale plastyczna czołówka z masą „epickich” ujęć, które z pewnością zagoszczą na niejednym pulpicie. Za największy minus filmu uważam pewna chaotyczność w środku. Mamy prowadzone rownolegle cztery wątki, każdy stara sie być inny, ale są mieszane ze sobą tak często, ze to trochę rozprasza. Podejrzewam, ze dzieciaki które na to pójdą bedą miały kłopot z ogarnięciem. Jak już przy najmłodszych widzach jesteśmy, to brawa dla marketingowca za te małe stworki. Są na ekranie dokładnie tyle ile trzeba, żeby sprzedać ich miliony ;) ale w żaden sposób nie denerwują czy są narzucane. Gorzej z BB-8, ten jest za bardzo wykorzystywany. Reszta w spojler, bo nie będę psuł oglądania choćby kawałkiem fabuły.

 

 


Film sie nie mógł skończyć, tak jakby nie wiedzieli, która scenę dać na koniec, wiec dali kilka. Trochę to wybijało z rytmu na koniec. Dla mnie ideolo byłby moment odejścia Luke’a, jak kamera cofała sie do jego samotni, a ekran wypełniało zachodzące słońce. No ale z pierścieniem tez ok. Oby jednak ten dzieciak nie był nowym Anakinem (widzieliście, jak sobie podał miotle? Mocą).

Doskonały był, co mnie zdziwiło, Kylo Ren. Bardzo ładnie dojrzał jako niemilec i już tak nie drażni, jak robił to w Przebudzeniu. To jak załatwił Snoke’a, to brawo, brawo. Na przeciwnym biegunie jest Finn, bardzo sympatyczny, ale zrobili z niego „czarnego wesołka”, a do tego dorzucili mu nieśmieszna (choć pocieszna) Azjatkę. Scena z jej tekstem jak sie wygrywa wojny okraszana całusem spowodowała u mnie rozjebanie systemu i cringe over 9000. Z fabularnych głupolek, to nie zrozumiem dlaczego Rebelia wolała, żeby zginęło tylu ludzi zanim od razu jebnac tarana z nadswietlnej. A tutaj wystrzelali im 3/4 składu zanim pani admirał, która i tak była pogodzona ze swoim losem ogarnęła temat. Bardzo nie podobała mi sie tez scena z ożywieniem Lei. Bardzo to źle wyglądało,  no bo wyszło, ze jest jakimś kosmicznym bóstwem. W sumie nie wiem jak ja teraz fabularnie odstrzelą. Z drugiej strony doskonała jest scena, w której Leia przekazuje pałeczkę Dameronowi (na mnie nie patrzcie) - znakomicie zrobiona w sumie prosta scena. Mam tez wrażenie, ze niektóre ujęcia są przerobione po śmierci Fisher. Albo wyszły przypadkowo. Zanim odchodzi Luke, to jego scena z Leia była dla mnie jakby hołdem i pożegnaniem z Carrie. Później okazuje sie, ze to w druga stronę, ale w momencie sceny, miałem szklane oczka ;) Co tam jeszcze. Baaardzo podoba mi sie Rey jako postać. Jest może troszkę za dobra, ale nie jest bynajmniej święta. Dameron, no cusz, śmieszek zawadiaka, trochę słabo wróżę Rebelii pod jego dowództwem (w filmie wszystkie jego pomysły kończą sie słabo). Co do samej Rebelii, to idealnie zrobiony jest motyw iskry, która wznieca płomień. To naprawdę zostało poprowadzone doskonale. Bardzo fajne kino, może za długie odrobine, ale Moc jest w tym obrazie

 

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ale co do Lei to masz na myśli jej

 

przyciągnięcie się mocą nazad do statku czy jej powrót do zdrowia? Ja wiem, że od starej trylogii wiadomo, że moc w niej silna, ale ta scena przyciągania wywołała u mnie prawie histeryczny śmiech

 

Finna szczerze powiedziawszy spisałem na straty w tej trylogii i czekam na X-XII od Riana, może wtedy coś z nim zrobią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Twórcy "Simpsonów" już 20 lat temu wiedzieli co się święci :kekeke:  

 

25352004_1278958475538667_72805028294807

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

obejrzałem i ja nowe SW i... a dam w spoiler, bo i przemyślenia przeplatane z fabułą:

Spoiler

Kurde jak wyszedłem z kina, to byłem lekko mówiąc zawiedziony. Bo w zasadzie choć lepsza część od Przebudzenia Mocy, to chyba dla mnie gorsza od Łotra. Miałem takie wrażenie jakby formuła SW w takiej formie się trochę wyczerpała i powinni iść właśnie w spin offy różnego rodzaju.

 

Już przed seansem z wiadomych względów zastanawiałem się jak zakończą wątek Lei i jaki będzie hołd dla Carrie. Jak wypadła ze statku byłem usatysfakcjonowany, myślę sobie, teraz ładnie wrzucą w napisach końcowych: in memory of, zdjęcie i będzie spoko. A tu na koniec zaserwowali supermena (superwomen) kurwa. Moc mocą, ale kurwa mać... to po co im latać statkami jak sobie mogą sunąć po galaktyce mocą... Potem już tylko czekałem, kiedy, kiedy i nie powiem, że zaskoczyło mnie, że przeżyła do końca. Jak powiedziała, nie patrzcie na mnie, to pomyślałem, że jednak tam zostanie i pójdzie do synusia, który rozprawi się i z nią, uprzednio pozbywając się Luke'a. Znowu poszli za bardzo w humor jak dla mnie, ja cholera chyba przez sentyment do starej trylogii nie kojarzę tego tam aż tyle... BB-8 niczym rambo, w pojedynkę zakończy konflikt ;) Trochę słaby następca R2. Żegnają się z tymi "starymi" bohaterami wprowadzając nowych, ale jakoś nie przekonują mnie następcy. Wątek Finna i azjatki ckliwy do porzygu.

 

Co mi się podobało? Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka. Williams świetny. Aktorsko bardzo dobry Mark Hamill, bardzo przekonujący jako zgorzkniały Luke, już nie taki krystaliczny jakim go pamiętamy z poprzednich części, popełniający błędy. Zyskał na autentyczności, jeśli można tak mówić w takim filmie :) Fajnie, że zjednoczył się z mocą, jak jego mistrzowie, fajnie spina to klamrą postacie starej trylogii, choć nie powiem, zaskoczyła mnie jego śmierć. Podobało mi się pojawienie się Yody, ten jeszcze jeden raz jako mentor, mistrz dla Luke'a. Aczkolwiek małą rysą dla mnie jest skopane CGI, bo w pewnym momencie brakowało mu tej niebieskiej aury. Młody chłopaszek przyciąga miotłę mocą, czyli będzie nowe "Zawsze dwóch ich jest, nie więcej, nie mniej. Mistrz i jego uczeń.", w końcu nie ma Snoke'a (swoją drogą też szok, że tak szybko się go pozbyto).

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Również obejrzałem Gwiezdne Wojny i na wstępie powiem, że dla mnie Imperium Kontratakuje nie były wielkim filmem, na pewno nie lepszym od pozostałych z tamtej trylogii, natomiast zyskał IMO masy fanów poprzez zastosowanie plot twista ze zwycięstwem złych i namieszanie w zwyczajowym w Hollywood zwycięstwem sił dobra zawsze i wszędzie. Ten plot twist w Imperium zrobił efekt wow, na którym ukuto moim zdaniem mit wielkiego dzieła. Uwagi dotyczące Ostatniego Jedi prewencyjnie też dam w spoiler swoje uwagi, bo za dużo mogą zdradzić:

Spoiler

Tym samym nie dziwi mnie to, że do Ostatniego Jedi wiele osób ma masę krytycznych uwag, bo w wielu elementach powiela rozwiązania znane z Imperium, ale już pozbawione wspomnianego efektu wow. Owszem, nie powiela Imperium w skali 1:1, bo... wiele czerpie też z Nowej Nadziei ;) Dlatego jako film tak niesłychanie odtwórczy siłą rzeczy nie może powalić na kolana - a hardkorowych fanów Gwiezdnych Wojen takich jak moja narzeczona może wręcz wkurzyć, co muszę znosić od godziny ;)

 

Mnie się jednak podobał. Owszem, nużące było to przeciąganie finału i masa punktów kulminacyjnych, gdybym nie wiedział wcześniej ile trwa film, to spodziewałbym się co parę minut napisów końcowych, a tak patrzyłem na zegarek czy to już, czy jeszcze chwilę. Owszem, wątek Finna nudny, cała ta odyseja kosmiczna statków lecących na śmierć mnie nie zachwyciła. Bardzo fajnie jednak wprowadzono te słodkie zwierzaczki, ciekawie rozwiązano wątek ze świętej wyspy, ogólnie cały film został zrobiony po prostu solidnie z paroma świetnymi momentami. Nastawiałem się na to, że będę oglądał nowe Imperium, że źli zagonią dobrych w ślepy zaułek, że pewnie ktoś ważny z dobrych umrze (i z tym trafiłem, spodziewałem się tego już w Przebudzeniu), że nie będzie poza aspektami wizualnymi nic fabularnie nowego - i nie było, poza zabiciem Snoke'a, co jednak okazało się bardzo mocnym punktem tego filmu i w sumie bardzo logicznie komponuje się z przewidywaną przeze mnie koncepcją twórców na tę trylogię.

 

Dobrze się bawiłem, prawie się nie nudziłem ;) , elementów totalnie absurdalnych (tak, tak, pewnie wszyscy ten sam moment uważamy za turbożenujący) było niewiele, oceniam więc ten film znacznie lepiej niż Łotra, który uważam za film nie tyle przeciętny, co po prostu słaby. W przeciwieństwie do Łotra nie żałuję, że poszedłem na to do kina, a takie odczucia momentami pojawiały mi się nawet przy Przebudzeniu.

 

Dla równowagi dodam, że dla mojej partnerki, która kanon ze starej trylogii traktuje jak świętość, ten film to zupełny syf bez cienia pozytywów, więc może dobrze mi zrobiło nastawienie się na kolejny film na poziomie Łotra z powieleniem rozwiązań z Imperium, oczekiwania miałem niewielkie, to wyszedłem zadowolony.

  • Lubię! 1
  • Nie lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Z tym Imperium się nie zgodzę, ze to wygrana złych zrobiła film. W Imperium jest po prostu wszystko, co powinno być w space operze w odpowiednich proporcjach. Jest genialna bitwa na Hoth, jest element kina drogi ;) jest wątek miłosny, ale nie ckliwy, jest wątek mistrz-uczeń z pięknymi naukami Yody, jest zdrada, jest odkrycie szokującej tajemnicy - jest tam po prostu wszystko co powinno być w takim filmie. Nowa nadzieja jest filmem o wiele bardziej kameralnym, ponadto większość sen infiltrowania Gwiazdy Śmierci to zgrzyt zębów ;) W Powrocie mamy za to Ewoki, które bitwę na Endorze zamieniają w straszny spektakl. Dla mnie Imperium pozostaje najlepszym filmem jeśli chodzi o Star Wars. 

  • Lubię! 6
  • Uwielbiam 1
  • Dzięki! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

What he said. Imperium jest kompletnym filmem w swoim gatunku. Czy dobrym czy złym to inna sprawa, ale ma wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ma też Fetta, który pokazuje jak tworzyć silnego szwarccharaktera, który nawet nie musi być zbyt często na ekranie. Każde jego pojawienie się na ekranie jest genialne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Z tymi SW to jest tak. Poprzednia część, tak mocno wyczekiwana, to był typowy odgrzewany kotlet, zawierający wszystkie standardowe składniki filmu o SW. Ale to był taki kotlet, którego nie jadło się od kilkunastu lat i smakował jak za dzieciństwa, przywoływał kupę emocji i wspomnień, jadło się go z uśmiechem na twarzy. Ale jak na kolejny dzień (nowa część SW) znów dostajemy tego samego kotleta, to nie dość, że już się trochę przejadł, nie ma tej magii, to na dodatek jest jeszcze z wczoraj.

 

Zrobili kolejną taką samą część, bez próby wprowadzenia czegoś nowego w to wszystko i trudno mi jest zachwycić się tym filmem. Miałem większe oczekiwania wobec niego, a wyszło odcinanie kuponów. Łotr był zdecydowanie ciekawszy pod tym względem, bo właśnie był inny.

  • Nie lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Ciekawa jest Twoja opinia, bo większość jakie czytam dotyczy zbyt dużych inowacji/odejścia od kanonu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Godzinę temu, me_who napisał:

Ciekawa jest Twoja opinia, bo większość jakie czytam dotyczy zbyt dużych inowacji/odejścia od kanonu.

Też nie chciałbym się wypowiadać jako ekspert od SW, bo raczej jestem entuzjastą serii niż wielkim fanem ;) Ale mi bardziej chodzi o wyjście poza schemat w kontekście wydarzeń, bo prawie każdą część można streścić w podobny sposób i nie zaspoilerować - dobrzy dostają w dupę, mają jakiś plan, wielka walka głównych postaci na koniec, dobro ze złem walczy dalej, czekamy na kolejną część. Choćby zakończenie Łotra było na swój sposób rewolucyjne w kontekście tego, co wydarzyło się z głównymi postaciami, a szczególnie doceniłem to, że pomimo tego, że była to para damsko-męska, to nie zrobili z nich od razu jakiejś wielkiej miłości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tak na gorąco po SW: TLJ, to jestem strasznie zawiedziony. Wydaje mi się, że to najgorszy film z serii, gorszy nawet od The Phantom Menace. To czego mi zabrakło to takiego efektu wow. Wszystko było do bólu przeciętne lub co najwyżej solidne. Nawet trudno mi to opisać. Jedyne co naprawdę mi się podobało i to w kontraście do wspomnianego wcześniej The Phantom Menace, to

wytłumaczenie przez Luke'a istoty mocy. Chyba najprostsze i najbardziej obrazowe z dotychczas przedstawionych, a jednocześnie najbardziej konkretne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie no, sorry ale strona wizualna na pewno nie zasługuje na określenie "przeciętne/solidne" :>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

 

 

W 2018 do kin trafi "Soldado", kontynuacja świetnego "Sicario". Co prawda ze starej ekipy został tylko scenarzysta (Taylor Sheridan), ale liczę, że będzie dobrze. Villeneuve'a na stanowisku reżysera zastąpił Stefano Sollima ("Gomorra"). Za zdjęcia odpowiada Polak, Dariusz Wolski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×