Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY
Fenomen

W co warto zagrać?

Rekomendowane odpowiedzi

Slay the Spire

 

Uwielbiam gry karciane. Parę lat grania w Magic: The Gathering (zakończonego koniecznością sprzedania moich kart :(), jakieś 400 godzin w Might & Magic: duel of champions i teraz powrót do Hearthstone sprawiły, że nigdy gry karciane mi się nie znudziły. Swoją drogą od dawna zastanawiam się nad powrotem do magica, ale chyba zajęłoby to za dużo czasu.

 

W każdym razie do brzegu. Przedmiotowa gra to niestety tylko early access, którym w sumie gardzę, ale jednak coś w tym tytule mnie zachęciło. Może to połączenie gatunków karcianki i rogue-like, w nic tego typu wszak jeszcze nie grałem.

 

Fabularnie nie ma tu nic. Ot gramy bohaterem, który ma wejść na szczyt tytułowej iglicy zarzynając po drodze potwory i bossów. To mechanika jednak sprawia, że to cholerstwo tak mnie wciągnęło, że zapomniałem wczoraj o ugotowaniu obiadu i musiałem zamawiać na szybko pizzę ;) Walka odbywa się turowo, dostajemy talię kart, z paroma umiejętnościami i atakami. W czasie naszej tury widzimy jaki zamiar ma wróg: zaatakować (widzimy siłę ataku), blokować nasze ataki, nałożyć na nas debuffa, nałożyć na siebie buffa. Z czasem pojawia się kilka opcji więcej, ale to już by psuło zabawę, gdyby ktoś chciał spróbować ;) Mamy 3 pkt energii i musimy w tym zmieścić się z zagraniem kart, których koszta energii wahają się od 0 do 4. Celem jest zabicie wroga, ale trzeba to robić rozważnie, blokując co się da, gdyż droga na szczyt jest długa.

 

Z początku nasza talia jest dość uboga, ale każda wygrana walka daje nam nagrody. Złoto, czasami jakiś przedmiot i co ważne dobranie karty do talii. Do wyboru dostajemy 3 karty i jeżeli jakąś uznamy za wartą uwagi, możemy ją włączyć do decku. Każdą kartę można raz ulepszyć (są egzemplarze, które można ulepszać dowolną ilość razy), co też ma znaczenie, gdyż naturalnie im dalej w las, tym silniejszych rywali spotykamy.

Właśnie budowanie talii jest tu niesamowicie ciekawe. Pierwsze dwie rozgrywki dobierałem co się da, co skończyło się jak w każdej karciance, za wielką talią i rozrzutem bezużytecznych kart. Mechanika polega na dobraniu co turę 5 kart. Po turze wszystkie lądują na stosie odrzuconych i gdy przewiniemy się przez karty do dobrania, te odrzucone wracają do gry. Mając więc silne karty, zawsze możemy liczyć na dobre top decki. Majac dużo syfu... no wiadomo. Żeby było trudniej podczas wyprawy w niektórych pomiesczeniach w evencie możemy dostać ranę, albo klątwę. To po prostu karta, której nie można w trakcie gry zagrać, ale no zajmuje bezcenne miejsce w ręce.

 

Arsenału dopełniają mikstury i relikty. Te pierwsze możemy użyć w trakcie walki (nie zuzywając energii) celem wzmocnienia swoich statystyk. Te drugie dają przeróżne efekty, od leczenia X hp przed walką do zwiększenia ilości złota zdobywanego z potworów.

 

Jak to w rogalikach, giniemy tylko raz i zaczynamy od nowa. Oczywiście sama iglica też zmienia się zupełnie. Mapa samego poziomu zawsze jest przejrzysta i możemy zaplanować sobie podróż na szczyt (bez obaw i tak w końcu zginiemy).

Mam nadzieję, że nie będzie to abandonware i twórcy dalej będą rozwijać grę. Za 57 zł dostajemy kupę dobrej zabawy (ostrzegam wciągającej, więc chętnym radzę przygotować się na fochy dziewczyny/żony/głodnych dzieci/zwierząt domowych).

 

;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×