Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY
Kamtek

Kolarstwo szosowe

Rekomendowane odpowiedzi

Kontynuacja tego tematu o kolarstwie szosowym na świecie. Tym w pełni profesjonalnym i tym amatorskim.

 

Giro trwa w najlepsze, a ja wciąż nie miałem okazji chociaż przez chwilę spojrzeć na którykolwiek z etapów. Może dzisiaj? Etap z Tivoli do Spoleto? Na razie w "generalce" dominują Włosi, co wielkim zaskoczeniem w sumie nie jest. Di Luca, Pellizotti, Noe', Nibali, Cunego, Savoldelli, Mazzoleni. Zaskakuje mimo wszystko dobra pozycja Kazacha Mizurowa, który zamyka pierwszą dziesiątkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

No, właśnie. Wczoraj się zastanawiałem, czemu ten temat jest w tym roku nieaktywny. Domyślam się, że zniechęcenie płynie z afer dopingowych i reklamowych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Szczerze? W moim przypadku nie. Po prostu kompletnie brakuje mi czasu na oglądanie wyścigów (które transmitowane są w czasie, gdy siedzę w pracy bądź tkwię we wrocławskich korkach drogowych moim Rdzescortem). Zresztą, Giro nigdy przesadnie nie fascynowało kolarskich fanów z CMF. Czasami wzbudzało większe emocje, ale nigdy tak nie fascynowało jak TdF...

 

A tymczasem sagi pt. "Landis i jego doping" ciąg dalszy... :rolleyes:

 

Prawnicy Floyda Landisa zmusili francuską laborantkę Claire Frelat do przyznania, że popełniła błędy podczas badania tzw. próbki B, która miała potwierdzić doping u zwycięzcy kolarskiego Tour de France.

 

W Kalifornii od poniedziałku trwają przesłuchania przed Amerykańskim Sportowym Trybunałem Arbitrażowym w sprawie Floyda Landisa, któremu grozi utrata tytułu zwycięzcy Tour de France oraz dwuletnia kara za stosowanie testosteronu.

 

Wynajęta przez Amerykanina armia prawników próbuje wykazać, że badanie przeprowadzone we francuskim laboratorium w Chatenay-Malabry zostało przeprowadzone błędnie. W czwartek prawnicy odnieśli pewien sukces, bo Claire Frelat, która badała próbkę B przyznała, że popełniła błędy przygotowując sprzęt do przeprowadzenia analizy, musiała przerwać badanie i rozpocząć je od nowa. Prawnicy Landisa będą teraz dowodzić, że m.in. z tego powodu u Landisa wykryto podwyższony poziom testosteronu. Frelat zeznała też, że dopiero od pół roku zajmowała się tego typu analizami (tzw. testy węglowe na stosunek testosteronu do epitestosteronu) i nie miała dużego doświadczenia. Francuzka powiedziała też, że przeprowadzając badanie wiedziała, że chodzi o próbkę Floyda Landisa, a zgodnie z procedurą nie powinna wiedzieć o jakiego sportowca chodzi.

 

Do końca postępowania jeszcze daleka droga. Nawet jeśli Landisowi udałoby się wygrać przed amerykańskim trybunałem, to USADA (Amerykańska Agencja Antydopingowa) oraz UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) odwołają się do Trybunału Międzynarodowego ds. Sportu (CAS).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Ostatni rok w świecie kolarskim to pojawiające się co chwilę nowe wiadomości na temat dopingu jaki stosowali zawodnicy i ekipy. Tym razem sprawa dotyka T-Mobile, gdyż ich byly kolarz Bert Dietz ujawnił w niemieckiej telewizji, że w drużynie stosowano EPO.

Bert Dietz jeździł w Team Telekom (obecnie T-Mobile) w latach 1994 - 1998, okresie jednym z największych sukcesów zespołu (wygranie Tour de France przez Riisa i Ullricha). Kolarz przyznał, że istniał wtedy w drużynie cały system dopingowy opierający się na EPO i kontrolowany przez lekarzy.

 

"Kiedy lekarze byli z nami to osobiście dawali nam zastrzyki." - powiedział Dietz.

 

Na pytanie jednak odnośnie Riisa i Ullricha odpowiedział wymijająco:

"Jestem tutaj by opowiedzieć moją historię..."

 

"EPO w drużynie pojawiło się w 1995, wcześniej był kortyzol. Pamiętam dokładnie ten moment... był to obóz wiosenny na Majorce. Lekarze byli coraz bardziej zaangażowani w nasz plan treningowy (na życzenie Telekomu). Prowadzili także indywidualne rozmowy z każdym zawodnikiem opisując w nich sytuację w kolarstwie. Potem mowa była o pozycji Telekomu i fakcie, że ciąży na nas duża presja przewodzenia w wielu wyścigach. Jeśli więc chcemy być cały czas z przodu to musimy wprowadzić nowy produkt. Pobieżnie wytłumaczono nam jak działa, jego skutki uboczne i ryzyko."

 

"W tamtym czasie nie było testów wykrywających Epo. Dopiero później musieliśmy być bardziej ostrożni. Musieliśmy mieć wewnętrzne kontrole, żeby nie dopuścić do zbyt wysokiego podniesienia hematokrytu"

 

Na pytanie czy lekarze oferowali EPO czy wręcz kazali je brać Dietz odpowiedział:

"Oczywiście tylko oferowali, ale nakreślili taki scenariusz o jakim każdy wiedział; nie weźmiesz to prawdopodobnie będziesz mieć bardzo słabe wyniki w sezonie i twój kontrakt może nie zostać przedłużony. To było wręcz oczywiste. Większość kolarzy miała tylko kontrakty roczne lub dwuletnie więc musieli myśleć o ewentualnym ich przedłużeniu. Trzeba więc było już pokazywać dobre wyniki już na wiosnę, zwykle ostatnim terminem był 1 maja i wyścig Henninger Turm."

 

"Niestety, ale każdy chciał kontynuować swoją karierę. Kolarze zaczęli myśleć, że bez wspomagania nie dadzą rady tego zrobić. W tej sytuacji trzeba było ślepo zaufać lekarzom. Czasami nawet nie wiedzieliśmy co nam podają" - powiedział Dietz.

 

Obecnie jednak T-Mobile odcina się od swoich dawnych lekarzy i współpracowników. Chce zacząć swoją przygodę z kolarstwem od czystej karty, ze ścisłym reżimem antydopingowym.

pro-cycling.org

 

Czyli Riis jak wygrywał TdF do pewnie też brał EPO. Teraz śmiać mi się chce, jak się wypowiadał jako menadżer CSC, że jest przeciwko dopingowi. Rzygać się chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Mace, pomijając sam fakt stosowania(?) dopingu przez kolarzy TT, to ponownie zadam jedno pytanie: co nakazuje kolarzowi po zakończeniu kariery oskarżać wszystkich wkoło i dlaczego zwlekał z tymi oskarżeniami tyle czasu? Dlaczego nie przyznał się w czasie trwania swojej kariery? Hm, pewnie kasy zabrakło i trzeba jakoś dorobić do sportowej emerytury? Dopingowi w kolarstwie mówię stanowcze nie, ale coraz bardziej irytują mnie tzw. skruszeni, którzy opowiadają o wszystkim kilka lat po zakończeniu kariery sportowej (kiedy okazuje się, że nie ma dla nich miejsca w zawodowym peletonie i muszą szukać środków do życia w inny sposób).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Brałem EPO w 1996 r., ale po tygodniu przerwałem z powodu skutków ubocznych - ze łzami w oczach, łamiącym się głosem powiedział Eric Zabel, zwycięzca 12 etapów w Tour de France.

 

Zabel aż sześć razy wygrywał klasyfikację sprinterów Wielkiej Pętli. Odniósł dotąd 194 zwycięstwa, w tym cztery w klasyku Milan - San Remo. Wciąz się ściga, teraz we włoskiej grupie Milram. Jego koledzy z zespołu Telekom wygrywali najsłynniejszy wyścig świata w 1996 (Bjarne Riis) i 1997 r. (Jan Ullrich).

 

I właśnie do niedozwolonego wspomagania w 1996 r. przyznał się wczoraj 36-letni Zabel, zastrzegając, że było to jego jedyne doświadczenie dopingowe w całej karierze. - Nie wiem, co się stanie ze mną w przyszłości, ale nadszedł czas, by powiedzieć całą prawdę - mówił Niemiec drżacym głosem podczas konferencji prasowej grupy T-Mobile, sukcesora Telekomu.

 

Obok Zabela siedział Rolf Aldag, wówczas kolarz Telekomu, teraz menedżer T-Mobile. On przyznał, że dopingował się w latach 1995-2002. - Brać EPO zacząłem w 1995 r., po dyskusji z kolegami o tym, co się dzieje w kolarstwie. Zaczałem mieć nieczyste sumienie w 1997 r., kiedy musiałem wstawać o piątej rano, by zmierzyć hematokryt (stopień zagęszczenia krwi) i uniknąć złapania - wspominał Aldag. - Kłamałem w prasie i telewizji, mówiąc, że jestem czysty, bo myślałem, że mnie nikt nigdy nie złapie. Przepraszam.

 

Oświadczenia Zabela i Aldaga to ciąg dalszy afery, która wybuchła w kwietniu po opublikowaniu pamiętników masażysty Jeffa d'Honta. Napisał on, że EPO używali - za pełnym wsparciem zespołu Telekom - i Ullrich, i Riis. Do dopingowania kolarzy najpierw przyznali się dwaj lekarze Telekomu Andreas Schmid i Lothar Heinrich, którzy zostali natychmiast zawieszeni przez klinikę uniwersytecką we Fryburgu - renomowany w Niemczech ośrodek medycyny sportowej.

 

Potem prawdę ujawniali kolarze: Bert Dietz stwierdził w poniedziałek w telewizji ARD, że Telekom prowadził systematyczny doping w latach 1994-98, a zastrzykami administrowali lekarze. We wtorek Udo Bölts i Christian Henn dodali, że proceder trwał co najmniej do 1999 r.

 

T-Mobile zorganizował konferencję prasową pod hasłem walki z dopingiem, ale dopingowicz Aldag pozostanie dyrektorem sportowym grupy. Henn był dyrektorem sportowym zespołu Gerolsteiner od 2001 r. Riis jest menedżerem grupy CSC. Ullrich zakończył karierę w zeszłym roku, gdy z powodu dopingowych podejrzeń nie dopuszczono go do Tour de France.

 

Koniec kariery = przyznanie do dopingu. Staje się to coraz bardziej irytujące. Żaden z tych panów nie miał na tyle jaj, by: 1) nie brać; 2) przyznać się wczeniej. A teraz w kolejce ustawiają się kolejni "skruszeni". Może należałoby ich docenić i odebrać wszystkie laury? Skoro Zabel przyznaje się do brania EPO w 96', to skąd pewność, że w innych sezonach nie brał i najlepszym sprinterem na świecie nie był właśnie dzięki szprycowaniu się? Brawa dla tych wszystkich, którzy niszczą fenomenalną dyscyplinę sportu, jaką jest kolarstwo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Koniec kariery = przyznanie do dopingu. Staje się to coraz bardziej irytujące. Żaden z tych panów nie miał na tyle jaj, by: 1) nie brać; 2) przyznać się wczeniej.

 

ad 1: Jest to dyscyplina w której nie biorąc nic nie osiągasz :>

ad 2: O tak już to widzę :P konferencja prasowa po zwycięskim TdF "moje zwycięstwo zawdzięczam rodzinie, ekipie oraz EPO" :kekeke:

 

Brawa dla tych wszystkich, którzy niszczą fenomenalną dyscyplinę sportu, jaką jest kolarstwo...

 

Niestety i raczej nie widzę sposobu żeby zatrzymać proces koksu :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Koniec kariery = przyznanie do dopingu. Staje się to coraz bardziej irytujące. Żaden z tych panów nie miał na tyle jaj, by: 1) nie brać; 2) przyznać się wczeniej.

 

ad 1: Jest to dyscyplina w której nie biorąc nic nie osiągasz :>

ad 2: O tak już to widzę :P konferencja prasowa po zwycięskim TdF "moje zwycięstwo zawdzięczam rodzinie, ekipie oraz EPO" :kekeke:

 

Brawa dla tych wszystkich, którzy niszczą fenomenalną dyscyplinę sportu, jaką jest kolarstwo...

 

Niestety i raczej nie widzę sposobu żeby zatrzymać proces koksu :/

 

Tym bardziej, że nie jest to problem nowy, a wręcz trwał od narodzin tej dyscypliny (czytałem kiedyś, jak jakiś kolarz mówił, że doping bral już jego dziadek) zmieniały się jedynie zażywanane substancje. Też zastanawiam sie czy ktokolwiek z peletonu jest "czysty". Natomiast zaczęto już robić etapy na wytrzymałość "normalnego" człowieka (np. długość i trudność etapów). Może to zmniejszy przynajmniej odsetek kokosowników.

I jescze pytanie. Kiedy zaczynają sie wysokie góry w tegorocznym Giro?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wysokie góry już jutro, później etap który możemy nazwać krolewskim - w niedziele i wielkie starcie w środe. Myślę że wiele się rozstrzygnie już po weekendzie. Na razie Di Luca, świetnie pojechał czasówkę, nadrobił nad Simonim - aktualnie ma 3.30 przewagi nad Włochem i wygląda na zdecydowanie mocniejszego. Ciekawe jednak czy wytrzyma ataki, które dwukrotny zwycięzca Giro napewno przeprowadzi na najcięższych podjazdach...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Kontynuując:

 

Duńczyk Bjarne Riis jest pierwszym zwycięzcą Tour de France, który przyznał się do stosowania dopingu. Najlepszy kolarz Wielkiej Pętli z 1996 roku oświadczył w piątek, że używał niedozwolonych środków w latach 1993-1998, gdy był zawodnikiem grupy Telekom.

"Brałem zakazane substancje, brałem EPO. Kupowałem je sam i brałem je sam" - powiedział Riis na konferencji prasowej w Lyngby w Danii.

 

Na pytanie jednego z dziennikarzy, czy uważa, że zasłużył na zwycięstwo w Tour de France, Riis krótko odpowiedział: "Nie, nie zasłużyłem na to".

 

Grupa Telekom dominowała w światowym kolarstwie w połowie lat 90., a największymi jej sukcesami były zwycięstwa Riisa i Jana Ullricha w Tour de France. W ciągu kilku dni prysł mit o potędze w tamtym czasie niemieckiego zespołu. Do brania dopingu przyznali się kolejno Bert Dietz, Christian Henn, Udo Boelts, Erik Zabel i Rolf Aldag. Ullrich, który był zamieszany w aferę dopingową "Puerto", zakończył ostatnio karierę.

 

Do praktyk dopingowych przyznali się również dwaj lekarze Telekomu Andreas Schmid i Lothar Heinrich, pracujący w renomowanej klinice uniwersyteckiej we Fryburgu Bryzgowijskim. W czwartek władze uczelni zwolniły ich dyscyplinarnie i zamknęły tymczasowo wydział medycyny sportowej.

 

Link : http://sport.onet.pl/0,1248734,1542352,wiadomosc.html

 

Niedługo dużo łatwiej będzie zrobić listę tych którzy byli czyści.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Niedługo dużo łatwiej będzie zrobić listę tych którzy byli czyści.

Chyba tych, których nie złapano bądź którzy się jeszcze nie przyznali. Przestaję wierzyć, że którykolwiek był czysty. Część milczy albo nie daje się złapać... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Część milczy albo nie daje się złapać...

 

Co jest strasznie podejrzane :> Przy takiej ilości badań i takiej technice :>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Riis czy Zabel też nie dali się złapać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Przy takiej aktualnej technice i walce z dopingiem, wcześniej az tak bardzo nie kontrolowana zawodników, mysle ze wielu (mam nadzieje ze nie wszyscy) nadal jeżdżących zawodników mialo kontakt z dopingiem w przeszlosci, jesli sie sami nie przyznają lub nie odkryją kolejnych zbiorów próbek krwi to nie wykryjemy wszystkich oszustów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W 1997 r. rozpieprzono całą Festinę* w związku ze zmasowanym dopingiem. Możliwości więc były całkiem spore.

 

*do dnia dzisiejszego trafia mnie, jak widzę pana Viranque'a (jednego z głównych oskarżonych w procesie Festiny i gościa, który się do dopingu przyznał), który zaczyna węszyć doping u innych kolarzy [neoficka nadgorliwość czy co?!] :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wykryli Festine i po tej aferze dopiero zaczęto wprowadzac nowę technike do badań dopingu, co prawda wydaje sie ze nadal lekarze zajmujacy sie dopingiem są o krok przed tymi którzy usiłują ich tropić, powoli zaczynają ich doganiać stąd kolejne afery

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Wykryli Festine i po tej aferze dopiero zaczęto wprowadzac nową technike do badań dopingu

Raczej - wykryli Festinę, bo zaczęto wprowadzać nowe techniki do badań...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

No jasne ale dopiero wtedy zobaczyli jak wielki jest problem dopingu w kolarstwie i tym bardziej zaczeto unowocześniać sposoby wykrywania niedozwolonych środków

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Riis czy Zabel też nie dali się złapać...

 

Ullrich i Basso, też brali i nie dali się złapać. A przecież ścigali się w poprzednim sezonie i żadna kontrola nic nie wykazała. Widać, że kolarze są o krok do przodu przed kontrolami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Serio nie dali, jakby nie wykryli laboratorium doktora F. zapewne Ullrich i Basso nie przyznali by sie do winy i dalej by jeździli oszukując wszystkich. Sytuacja i dowody ich do tego zmusiły, a nie czysta niewymuszona wola...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×