Skocz do zawartości
martin

Wisła Kraków

Rekomendowane odpowiedzi

Aż trudno uwierzyć. Może to wszystko tylko jakieś nieporozumienia. Bo jeśli nie, to mam nadzieję, że te przekręty były robione dostatecznie po amatorsku by dowodów było dość.

 

Ciekawym elementem afery będzi jednak, czy faktycznie opiekę sprawowało tutaj prawnicze środowisko Krakowa i czy będą to nadal blokować, czy może jednak kogoś z opiekunów da się dorwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Odnosząc się do tego zajęcia chciałbym wskazać, że (AFAIR i w dużym uproszczeniu) jeśli dłużnik zajętej wierzytelności odmawia w egzekucji administracyjnej organowi egzekucyjnemu jej wydania, to może sam się stać podmiotem, względem którego będzie prowadzona egzekucja.

W praktyce działa to tak, że jeśli (a słychać, że tak było) prezes Wisły przysługiwało z racji pełnionej funkcji wynagrodzenie, a nie było ono wypłacane, to Wisła była dłużnikiem pani prezes. W tej sytuacji skoro wobec p. Sarapaty prowadzona była egzekucja w administracji, to organ egzekucyjny zajmuje tę kwotę i zobowiązuje Wisłę do jej wypłaty organowi. Ta jeśli ma środki, to powinna je wypłacić, a jak ich nie wypłaci, to organ może określić kwotę należności przysługującej Sarapacie od Wisły i po tę kwotę przyjść niejako w imieniu Sarapaty do Wisły, kierując wobec niej egzekucję. A egzekucja w administracji jest generalnie dość skuteczna wobec takich podmiotów jak Wisła.

Krótko mówiąc jakby Wisła tego nie spłaciła, to narażałaby się na stanie się samej dłużnikiem. Ofc mogłaby się zasłonić brakiem pieniędzy, bo przecież trzeba było spłacić piłkarzy... Ale to też nie tak, że nie miała prawa czy nawet nie powinna była spłacać tych kwot.

 

Moralnie też oceniam to zachowanie nagannie (trzeba było spłacić innych wierzycieli, tak jak kapitan nie powinien ratować w pierwszej kolejności siebie), ale prawnie w obliczu informacji, że chodziło o egzekucję w administracji, nie mogę tego krytykować.

 

Mnie w tej sprawie ciekawi co innego:

1. Jakim cudem radca prawna prowadząca kancelarię i zarabiająca od dłuższego czasu spore pieniądze jako prezes (w czasach, gdy Wisła jeszcze była wypłacalna + w ostatnich miesiącach, gdy rzekomo pobrała razem ze swoim zastępcą ok. 900k PLN) narobiła sobie takich długów w postępowaniu egzekucyjnym w administracji (czyli niespłacone należności wobec państwa), że sama Wisła spłaciła jej 60k PLN (czyli to zadłużenie wynosiło co najmniej tyle)?

2. Co na to rzecznik dyscyplinarny, który w przypadku radców prawnych (jak i adwokatów) bardzo, bardzo krytycznie ocenia prowadzenie egzekucji wobec radcy prawnego i np. na Śląsku zdarzało się wydalanie z zawodu za mniejsze długi.

  • Lubię! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

A tutaj głos prawnika na temat zwłoki w postępowaniu prokuratury w sprawie klubu trochę bardziej zbliżony do mojej opinii, niż głos Gacka. 

 

Cytat

Zaczął pan od stwierdzenia, że lepiej późno niż wcale... Czyli jest w panu poczucie, że do działania można było przystąpić dużo szybciej, a nie - jak cytuje PAP ministra Ziobrę - "prokuratura nie jest organem nadzorczym klubów sportowych i nie ma takich uprawnień, ani uprawnień kontrolnych. Prokuratura działa w stanie ostatecznej konieczności, gdy zachodzi oczywiste podejrzenie popełnienia przestępstwa".

- Uważam, że prokuratura dzisiaj w tej sprawie chce zachować twarz, dlatego powiedziano to, co powiedziano. Sytuacja związana z klubem była tak dynamiczna i tak szybko się zmieniała, że w zasadzie każdy dzień zwłoki mógł być ze szkodą dla ewentualnego zgromadzenia dowodów w postępowaniu. Tym bardziej, że ja cały czas będę się upierać, że skoro prokuratora wszczęła postępowanie 31 grudnia, o którym rzekomo nikt nie wiedział, to dlaczego czynności zostały podjęte dopiero tydzień później? Jeżeli ktoś chce wejść do jakiegoś pomieszczenia, to takie postanowienia są wydawane natychmiast, jeszcze tego samego dnia. Takie czynności byłby uzasadnione, gdyby miały na celu zatrzymanie kogoś; wtedy bym rozumiał, że przez tydzień ktoś byłby obserwowany, w jakich miejscach się pojawia, a następnie należało skoordynować całą akcję tak, aby wszystkie osoby zostały zatrzymane tego samego dnia w swoim miejscu pobytu. Natomiast w tej sytuacji takie tłumaczenie wydaje mi się trochę niezbyt spójne od strony logicznej. W każdym razie cieszę się, że cokolwiek zaczęło się dziać. Teraz trzeba będzie patrzeć prokuraturze na ręce i obserwować, co robi w tym kierunku. Bo przecież sam fakt, że prokuratura coś zaczęła robić, wcale nie oznacza, że będzie to wykonane dobrze i w sposób należyty. W końcu można pracować tak, jakby ogłosiło się permanentny strajk włoski, a można działać w sposób, jakby rzeczywiście chciało się coś znaleźć.


Czytaj więcej na https://sport.interia.pl/klub-wisla-krakow/news-wisla-krakow-adwokat-piech-prokuratura-w-sprawie-wisly-chce-,nId,2772672#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pan adwokat (doktor prawa in spe) miał 3 sekundy sławy bo wysłał zawiadomienie do prokuratury i teraz jest rozżalony, że ze sławy nici, bo okazuje się, że prokuratura nie potrzebowała jego zawiadomienia tylko już prowadzi postępowanie

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
36 minut temu, Man_iac napisał:

A tutaj głos prawnika na temat zwłoki w postępowaniu prokuratury w sprawie klubu trochę bardziej zbliżony do mojej opinii, niż głos Gacka. 

Po pierwsze zgadzam się z tym, co napisał tio.

Po drugie rzucenie w dniu przeprowadzenia gigantycznej akcji Policji i prokuratury, która jest dodatkowo chwalona przez fachowców, hasła "prokuratura chce zachować twarz" to esencja butthurtu. Jak trzylatek, który po odebraniu mu zabawki krzyczy "i tak nie chciałem się tym bawić!"

Po trzecie chciałbym widzieć oceny wejścia funkcjonariuszy do siedziby klubu np. w starym roku, gdy jeszcze były wątpliwości co do wpływu kasy od Ly i tysiące osób łudziły się, że te pieniądze wpłyną. Jezu, ale byłby dym.

Po czwarte chciałbym zobaczyć jak pan adwokat wyobraża sobie tak szeroką akcję jak dzisiejsza - wejście równoczesne do szeregu domów, mieszkań, lokali itp. - zorganizowaną w dzień lub dwa, przy uwzględnieniu święta państwowego.

Po piąte zapominamy o istocie problemu - dzisiejsza akcja zasługuje na poklask, ale jeśli ktoś myśli, że gdyby weszli do klubu tydzień temu to by się znalazły kluczowe dokumenty, a teraz śladu po - hipotetycznie - wyprowadzaniu kasy z handlu narkotykami czy innych przekrętach Sharków nie ma, bo dano im tydzień czasu, to jest skończenie naiwny. Jeśli tam były kiedykolwiek jakieś dokumenty dowodzące popełnienie przestępstw przy pomocy Wisły, to ich nie ma od tygodni. Jeśli coś zostało, to jakieś dokumenty księgowe dotyczące ewentualnej upadłości, ale te pewnie też były porządkowane już od jakiegoś czasu.

Po szóste - zajebiście chciałbym zobaczyć postulowane przez tego adwokata zatrzymania dokonane dziś, zanim jeszcze prokuratura pozyskała dokumenty księgowe klubu, czyli zanim tak naprawdę pozyskała jakieś uzasadnienie dla tych zatrzymań - przecież w takiej sytuacji za 48h by musieli wypuszczać ludzi, którzy szybko (i zasadnie) zyskaliby miano ofiar.

Po siódme - teraz wychodzi na to, że skoro prokuratura działała od tygodnia, to to zawiadomienie ujawnione mogło działać nawet na szkodę śledztwa, bo parę osób mogło sobie uświadomić zagrożenie :kekeke: zamiast czekać w nieświadomości na działania prokuratury.

 

Edyta jeszcze dodaje, że o samym zawiadomieniu dowiedziałem się w dniu jego opublikowania od kolegi adwokata, który naprawdę dobrze ogarnia temat - przez jego wiadomość prześmiewczą, że jest "mocno średnio napisane" ;)  Sam chwyt marketingowy jednak bardzo mocno propsuję.

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Myślę, że zapominacie o jednej sprawie. Przecież to już któryś nalot policji. Wcześniej szukano tam narkotyków i papierosów z przemytu. Dziwi mnie, że już wtedy nie pociągnięto tematu dalej i nie postawiono pytania dlaczego Sarapata pozwala na coś takiego pod "swoim" dachem i co z tego ma. Tym bardziej, że ten nalot z maja to przecież był już trzeci, a tam dalej nic się nie zmieniło i dalej osoby zamieszane w tamte sytuacje miały dostęp do pomieszczeń klubu. W tym świetle takie pytanie nasuwa się samo, a jednak nikt go nie zadał, dopóki o sprawie nie rozpisały się media.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie wiem czy wiesz, ale takie pieniądze z narkotyków pierze się głównie przez gotówkę - stąd obiektem zainteresowań są firmy, które taką gotówką obracają. To nie tak, że jakby tam weszli pół roku temu, to zobaczyliby fakturę sprzedażową wystawioną przez Sharksów "sto kilo kokainy na potrzeby kateringu" i fakturę sprzedażową wystawioną przez Wisłę z podpisem zarządu "wynagrodzenie za pobicie gliny węszącego wokół składu kokainy".

No i obecne postępowanie prowadzone jest na okoliczność zbadania, czy ktoś działał na szkodę klubu - bo spółka okazała się bankrutem. Wejście do klubu na tej podstawie pół roku temu, gdy nie była bankrutem (czyli trudno byłoby mówić o szkodzie, bo skąd władze miałyby o niej wiedzieć?), byłoby z lekka absurdalne.

  • Lubię! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Zdaje sobie sprawę że w nielegalnej działalności musi to się odbywać w gotówce. Niemniej jednak zakładając że nikt nie płacił tych sum z prywatnej kieszeni to jakoś te pieniądze trzeba wyksięgować. Zapewne poprzez fakturę na fikcyjna usługę wystawioną na fikcyjna spółkę. Znalezienie tego to oczywiście żmudna robota, ale nie niewykonalna. Przynajmniej jakiś czas temu, bo teraz faktycznie najprawdopobniej te papiery są gdzieś pomiędzy Krakowem a Kambodżą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Przecież od paru dni już krąży informacja, że kibole utrzymywali się z biletów (kupowane za gotówkę), usług marketingowych, kateringu, usług sprzątających...

To naprawdę nie jest takie trudne wyobrazić sobie, że kibole za gotówkę przez swoje stowarzyszenie kupują X tysięcy biletów dla domów dziecka (takie akcje były przez nich organizowane na Wiśle), a następnie dają je za friko domom dziecka, a klubowi wystawiają fakturę za usługę marketingową (rzeczywiście wyświadczoną).

Tu nie trzeba wystawiać żadnych fikcyjnych faktur ani kontraktować się z fikcyjnymi spółkami. Właśnie o to chodzi - i właśnie dlatego na podstawie aktualnie dostępnych informacji doskonale rozumiem, że nikt się temu nie przyglądał parę miesięcy temu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Z mojej perspektywy wygląda to dość logicznie ta historia cała - zaznaczam, że to tylko moje domysły.

 

TS kupiło Wisłę z długami. Faktycznie zarządza tym wszystkim WSH, które przy okazji brata się z PF - kasa leje się strumieniami z nielegalnych praktyk, nie od dziś w świecie mówiło się o bogactwach kiboli Ruchu i Wisły. Potrzebny jest wiarygodny słup - Sarapata, którą już znają, dodatkowo obsadzone stanowiska 'swoimi', ale wszystko legalnie (w ogóle takie sytuacje to norma, w Pogoni jest jeden dyrektor od bezpieczeństwa, a w klubie pracuje cała jego rodzina;)). Pranie pieniędzy w tym momencie wydaje się bezproblemowe - wszystkie firmy-usługi są 'swoje' - od kateringu, przez sprzątanie itp.  Były też próby inwestycji, że tak powiem w Wisłę - wysokie kontrakty dla obcokrajowców, licząc na sukces, który nie nadszedł a przy okazji - w maju większość WSH i PF poszła siedzieć. Sporo wtedy poszło na  '60', małego koronnego w zamian za współpracę. Przestały dopływać pieniądze, może coś wyszło, ktoś coś powiedział, zarząd był może i zagubiony, ale też nagle bez kasy nie wiedzieli co robić, długi rosły, bo nie było z czego płacić - trzeba było to przedłużać aż do wyjścia członków WSH siedzących za Człowieka, żeby znowu ruszyli biznes, więc stąd akcja ze sprzedażą. Może ktoś się pogubił, coś poszło nie tak, nie udało się i stąd problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie powiem, by mecenas Sarapata była jakąś gwiazdą środowiska, ale teoria o niej jako o słupie jest o tyle niewiarygodna, że na takie pozycje nie bierze się doświadczonych radców prawnych, zwłaszcza chcąc przeprać hajs uzyskany z (para)mafijnej działalności, gdzie zawsze łatwo znaleźć biernego, miernego i wiernego sługusa zdolnego podpisać największą bzdurę.

To już mądrzej by zrobili biorąc na prezesa jakiegoś anonima z Ukrainy (model Praktikera).

  • Lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tylko to już wyglądałoby podejrzanie,  a radca prawny i jak twierdzisz - dość znany to świetna przykrywka, żeby nikt "się nie czepiał" - podejrzewam, że mogła dostawać o wiele więcej kasy niż zarabiała wcześniej ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Poza tym chyba nie ma żadnych informacji ani przesłanek o tym, że Sharksi wkładali jakiekolwiek pieniądze do klubu, a po tym jak ich pozamykali źródełko wyschło - imo to tylko życzeniowe myślenie kibiców, bo przecież oni mieli Wisłę w sercu :) Wszystko wskazuje na działania odwrotne, czyli drenowanie Wisły z kasy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Przez dwa lata klub funkcjonował (?) więc o ten okres mi chodzi - kontrakty piłkarzy też małe nie były.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie no, ile tej kasy mogła dostać przez ten czas?

Kobieta ma ile, 40 lat? Jeśli nie ma bardzo silnych pleców w zawodzie, to ją zeżre rzecznik dyscyplinarny - a jest na to olbrzymie parcie w izbie. Pomijając kwestie karne - nie ogarniam tematu, nie jestem w stanie oszacować wiszącego nad nią zagrożenia - pomijając kwestie, o których pisał Stanowski (że nie będzie mogła wyjść po bułki bez pytań innych ludzi jak mogła to zrobić) i nawet oceniając, że z ksh czy prawa upadłościowego nic jej nie zrobią (za działanie na szkodę spółki, za brak zgłoszenia wniosku o upadłość, nie mówiąc o niewyjaśnionych wątkach podatkowych), to ona jest w zawodzie skończona.

Załóżmy nawet, że nie dostanie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej, że wyjdzie cało z przyszłych prawdopodobnych procesów cywilnych i karnych - kto ją weźmie na obsługę? My tu nie mówimy o jakiejś przypadkowej omyłce typu jednodniowe spóźnienie z wniesieniem środka zaskarżenia czy błędny adres na kopercie - tu chodzi o konsekwentne, regularne współdziałanie z kibolami (czyli bandytami) na szkodę podmiotu, którym zarządzała.

 

Ja rozumiem, że kwota rzędu 800k zł działa na wyobraźnię, ale w przypadku jakoś tam znanej, jakoś tam renomowanej radcy prawnej to nie jest warte co najmniej paroletniej infamii i potencjalnego wydalenia z zawodu.

 

Stoję na stanowisku, że osoba radcy prawnego o jej pozycji to najgorszy typ na słupa, bo przede wszystkim ona sama na taką rolę się nie zgodzi - chyba że jej gdzieś trzymali w piwnicy męża/ojca/dziecko, do czego kibole są zdolni.

 

Tyle dobrego z całej tej historii, że pięknie podsumowała powtarzane przez wiele lat złudzenia kiboli co to by było, gdyby to oni rządzili w klubach i że w ogóle "klub to my".

  • Lubię! 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Wszystko to domysły, ja mówię tylko, że tak mogło być. Te 800k to kwota, która gdzieś tam w papierach widniała, a nie wiemy ile poszło bokiem. Możliwe, że była ustawiona do końca życia. A teraz jak będzie milczeć w zeznaniach to pewnie finansowo nie straci.

 

Skoro odrzucasz taką wersję to... Twoja jest taka, że ona o niczym nie wiedziała czy jaka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Moja wersja jest taka, że nie była słupem, tylko prowadząc już wcześniej sprawy tej kibolskiej bandyterki zyskała ich zaufanie jako osoba zajmująca się tematami prawnymi i tym samym dobra kandydatka do pełnienia funkcji prezesa zarządu w takim przedsiębiorstwie. Tym samym miała rzetelnie prowadzić przedsiębiorstwo do czasu znalezienia kupca, który by je odpowiednio dokapitalizował, zachowując jednocześnie kibolską sitwę w klubie. To - cóż za niespodzianka! - nie wypaliło, a rolowanie długu przy tej skali zobowiązań też nie było możliwe w nieskończoność.

Ta kobieta miała wielotysięczne zobowiązania wobec skarbu państwa - które spłaciła Wisła w grudniu 2018 r. Kto wie, może ma je nadal, może ma jeszcze inne. Nie róbmy z niej osoby ustawionej do końca życia, to nie XIX wiek, że wyjedzie sto kilometrów dalej, zmieni nazwisko i będzie żyła bezpiecznie. Specyfika zawodu nie pozwala jej na posługiwanie się członkiem rodziny bez uprawnień. Mi to wygląda na nieprzewidziany fuckup, odrzucam też myśl, że kibolska bandyterka zmanipulowała radcę prawną do takiego poziomu, by ta poszła do zarządu kryć ich interesy. Zaszantażowała - może, ale nie zmanipulowała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jak dla mnie to nie zmanipulowała, a po prostu Misiek czy inny Zdzisiek ją zwyczajnie, regularnie pukał i była tego wszystkiego częścią. Przecież wystarczy na nią popatrzeć.

  • Lubię! 3
  • Nie lubię! 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
10 minut temu, Misiek napisał:

Jak dla mnie to nie zmanipulowała, a po prostu Misiek czy inny Zdzisiek ją zwyczajnie, regularnie pukał i była tego wszystkiego częścią. Przecież wystarczy na nią popatrzeć. 

Ogarnij się chłopie, nie wypada takich rzeczy pisać.

  • Lubię! 3
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Może i mocne słowa, ale czasem robi się z niej ofiarę, chyba zupełnie niepotrzebnie.

  • Nie lubię! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×