Skocz do zawartości
paszczaq

Kącik absurdalny

Rekomendowane odpowiedzi

To zależy w jakiej formie i ilości :] .

 

BTW "...a wódka jeszcze lepiej" :D .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jak dla mnie to powinniśmy dać w Polsca bana na język angielski, bo po angielsku "drugs" to może być i lekarstwa i narkotyki. Albo po prostu zbanujmy wszystkie leki jakie mamy z krajów anglojęzycznych, bo w końcu to są te słynne "dragi".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Mieszkańcy rzeszowskiego osiedla Zalesie nie muszą nastawiać budzików, żeby wcześnie wstawać. Proboszcz miejscowej parafii zafundował im budzenie... pieśniami religijnymi

- Nie idzie wytrzymać. O godz. 6.30 od poniedziałku do niedzieli staję na baczność. Nie ma szans się wyspać - wścieka się pan Stanisław z Zalesia. Nazwiska nie poda: - Bo mnie potem wyczytają na ambonie - tłumaczy. Do domów mieszkańców rzeszowskiego osiedla od niedawna codziennie rano dociera pieśń "Kiedy ranne wstają zorze". - Mieszkamy 500 m od kościoła i wszystko słychać. Żeby to chociaż była jedna zwrotka, ale nie. Czasem są dwie, a nawet trzy. Po jednej bym usnęła, ale po kolejnych nie ma szans. Przykrywanie się poduszką, kołdrą nie pomaga. Moja córka siedzi w pokoju z zamkniętym oknem, bo nie może wytrzymać - mówi Jolanta Mróz, która z mężem Krzysztofem na ul. Goździkowej mieszka od 3 lat.

 

Ks. Stanisław Płaza, proboszcz kościoła na Zalesiu wpadł na nowatorski pomysł - poranne budzenie pieśnią religijną, która płynie z zainstalowanych na wieży kościoła dwóch głośników. Ale proboszcz na budzeniu nie skończył. Kolejne pieśni płyną z głośników o godz. 9, 12, 15, 18, 21 i 21.37 (godzina śmierci Jana Pawła II). W środę o godz. 12 z głośników słychać było melodię "Maryjo Królowo Polski". - Nie chcę wojny z kościołem, chodzę na msze, ale nie do tej parafii. Ale mogą być ludzie niewierzący, którzy nie życzą sobie tych pieśni - uważa pani Jolanta, która osobiście w tej sprawie dwa dni temu rozmawiała z proboszczem.

 

- Ja mu mówię kulturalnie, że jest głośno, że dobrze by było ściszyć pieśni, a on do mnie, że nie widzi mnie w kościele na mszach. Jedno z drugim przecież nie ma nic wspólnego - irytuje się pani Jolanta. - Wytargowałam, bo inaczej tego nie potrafię nazwać, że pieśni w sobotę i niedzielę będą się puszczane o godz. 8. W zamian ksiądz chce mnie zobaczyć w swoim kościele. Pójdę raz, ale tylko raz - dodaje. Sąsiad Mrozów 60-letni Edward Ślemp uśmiecha się, gdy go pytamy, czy pieśni mu nie przeszkadzają.

 

- Ależ skąd! Podpisuję się pod tym pomysłem dwiema rękami. Przynajmniej wiadomo, która jest godzina, jak pieśni lecą. A przecież o godz. 6.30 to nikt nie śpi. Ci, co narzekają to pewnie do kościoła nie chodzą - stawia sprawę jasno pan Edward. Niedaleko kościoła mieszka Stanisława Cyrek. - Słucha się pięknie. Och, proszę pana.... Takie życie jest wtedy inne. Nie trzeba się smucić - uważa kobieta. Inna mieszkanka Zalesia, której dom sąsiaduje z kościołem. Nazwiska nie zdradza. - Ja już się przyzwyczaiłam, ale wiadomo, że pieśni mogą denerwować, jak są puszczane przez cały dzień, ale nie mam nic przeciwko temu - mówi. - Nieoficjalnie to powiem panu, że denerwują - odzywa się mąż kobiety. - Nie mów, że nieoficjalnie, bo to i tak w gazecie będzie - strofuje męża kobieta, po czym dodaje: - Ksiądz nas nie pytał, czy chcemy tych pieśni.

 

Spotykam dwie młode dziewczyny obok kościoła: - Młodzi ludzie o niczym teraz nie mówią, tylko o pieśniach. Proboszcz z Zalesia zrobił codzienny "Przystanek Jezus". Gdzie my żyjemy, w jakich czasach, żeby tak z modlitwą wchodzić z butami w czyjeś życie - nie może się nadziwić 24-letnia Agnieszka. Ale pomysł proboszcza ma tyle samo przeciwników, co zwolenników. - Nie ma co się obruszać. Nikomu to nie powinno przeszkadzać - mówi Joanna Miąsik. - "Barka" o godz. 21.37 przypomina nam o papieżu - dopowiada inna kobieta.

 

Z ks. Stanisławem Płazą spotykam się na korytarzu w Szkole Podstawowej w Zalesiu, gdzie uczy religii. Na początku rozmawia się nie klei. - Jesteście gazetą świecką, a ja z takimi nie rozmawiam - mówi. Potem już jest lepiej. Proboszcz mówi o idei puszczania pieśni. - One nadają rytm pracy - tłumaczy. - Głosów przeciwnych nie było zbyt wiele. Była ostatnio u mnie pewna pani, ale ona to do kościoła nie chodzi. Słyszałem też opinię zielonoświątkowca. Jak pieśni przyciszyłem, to od razu rozdzwoniły się telefony z pretensjami. Poza tym cisza nocna jest od godz. 6 do 22, więc pieśniami jej nie zakłócamy - mówi ks. Płaza.

 

- A osoby, które nie chodzą do kościoła, to nie mają prawa do spokoju? - pytam. - Mają, mają, ale tu ludzie chodzą na msze - odpowiada proboszcz. Wyjaśnia technikę puszczania pieśni. - Jest zaprogramowany komputer. Na wakacjach będziemy układać nowy repertuar pieśni. To wtedy w sobotę i niedzielę poranną pieśń przesuniemy na godz. 8 - obiecuje ks. Płaza. Na krytyczne głosy ma odpowiedź: - Jak są wesela i jest głośno to nie protestuję. Wsadzam watę w ucho.

 

- Ksiądz to mi jeszcze powiedział, że ludzi z ul. Goździkowej w ogóle nie widzi w kościele. Może własnie dlatego te głośniki tak ustawiono, żeby nas pieśni nawróciły? - zastanawia się Jolanta Mróz

 

Na prośbe niektórych naszych rozmówców zmienilismy ich personalia

 

Państwo wyznaniowe jak się patrzy ... Bo przecież w końcu ludzie z tamtego rejonu chodzą do kościoła. No i ten tekst że "przecież o 6:30 nikt już nie śpi" :hahaha:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Trzeba parafię do sądu podać ....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Jak? Ciszy nocnej nie zakłóca, a uciążliwość trudno będzie udowodnić, pewnie nawet progu decybeli uznawanego za uciążliwy nie przekracza... W polskim sądzie sprawa nie do wygrania, w amerykańskim, gdzie zdarzały się podobne przypadki, również nie. Jedyne wyjście to zrobić proboszczowi Noriegę - ustawić na półciężarwce głośniki, podjechać pod plebanię i pięć minut przed sygnałem z dzwonnicy przez tę samą ilość czasu walnąć Behemota. Ale wtedy sprawę w sądzie masz murowaną, bo obrażasz uczucia religijne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Jak? Ciszy nocnej nie zakłóca, a uciążliwość trudno będzie udowodnić, pewnie nawet progu decybeli uznawanego za uciążliwy nie przekracza... W polskim sądzie sprawa nie do wygrania, w amerykańskim, gdzie zdarzały się podobne przypadki, również nie. Jedyne wyjście to zrobić proboszczowi Noriegę - ustawić na półciężarwce głośniki, podjechać pod plebanię i pięć minut przed sygnałem z dzwonnicy przez tę samą ilość czasu walnąć Behemota. Ale wtedy sprawę w sądzie masz murowaną, bo obrażasz uczucia religijne.

Ależ skąd :) Prof, zapominasz o "white metalu", niech puszczają death metal z chrześcijańskimi tekstami, przecież jest tego od groma :lol: Ksiądz z pewnością będzie zachwycony :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Hmmm, w sumie Arka Noego po pół godzinie wystarczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Hmmm, w sumie Arka Noego po pół godzinie wystarczy...

Boję się, że księdzu jednak mogłoby się spodobać. Ale w Chodzieży mam grind corowy zespół Enema, nie jest im może bardzo po drodze z Kościołem, ale mają antyaborcyjne przekonania (bodajże motywowane ateistycznie :) ) i jedna z ich pieśni jest temu poświęcona (tytuł: "Smród, gnijący płód"). Nawet słowa mniej więcej słychać w tym bulgotaniu, więc z "antychrześcijańskim przekazem" nie powinno być problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Profesor

Ok, jak mi probolinek zacznie robić dyskotekę o 6:30, potraktuję go Lewatywą :>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Jak? Ciszy nocnej nie zakłóca, a uciążliwość trudno będzie udowodnić, pewnie nawet progu decybeli uznawanego za uciążliwy nie przekracza... W polskim sądzie sprawa nie do wygrania, w amerykańskim, gdzie zdarzały się podobne przypadki, również nie. Jedyne wyjście to zrobić proboszczowi Noriegę - ustawić na półciężarwce głośniki, podjechać pod plebanię i pięć minut przed sygnałem z dzwonnicy przez tę samą ilość czasu walnąć Behemota. Ale wtedy sprawę w sądzie masz murowaną, bo obrażasz uczucia religijne.

Myślę, że mozna wiele rodzajów muzyki wtedy puścić. Nie musi być metal, byle zagłusyć księdza. Tylko, czy nie będzie to wtedy podchodziło pod publiczne odtwarzanie utworów z naruszeniem praw autorskich? Dlatego ja w tym przypadku sam bym coś zaśpiewal i nagrał :)

Minusem tego planu jest to, że mógłbym w ten sposób skrzywdzic wielu niewinnych ludzi :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Jak? Ciszy nocnej nie zakłóca, a uciążliwość trudno będzie udowodnić, pewnie nawet progu decybeli uznawanego za uciążliwy nie przekracza... W polskim sądzie sprawa nie do wygrania, w amerykańskim, gdzie zdarzały się podobne przypadki, również nie. Jedyne wyjście to zrobić proboszczowi Noriegę - ustawić na półciężarwce głośniki, podjechać pod plebanię i pięć minut przed sygnałem z dzwonnicy przez tę samą ilość czasu walnąć Behemota. Ale wtedy sprawę w sądzie masz murowaną, bo obrażasz uczucia religijne.

Ta, niezle paranoja. Podobna sytuacja jest ogolnie z zaklocaniem spokoju. Np. piesek wyjacy 2-3 godziny w domu, czy na balkonie (nie w nocy, ale np. w srodku dnia, zeby bylo trudniej :) ). Mam takiego jednego sasiada co idzie wpizdu, a piesek skamle. qrwa lubie zwierzeta, ale gdzie moje prawo do swietego spokoju, gdy przyjde do domu ? Pod tym wzgledem to naprawde jestesmy w sredniowieczu. No chyba, ze ktos jest obeznany w temacie i zna "sztuczki", wiec niech sie podzieli :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Mam takiego jednego sasiada co idzie wpizdu, a piesek skamle. qrwa lubie zwierzeta, ale gdzie moje prawo do swietego spokoju, gdy przyjde do domu ? Pod tym wzgledem to naprawde jestesmy w sredniowieczu.

True. Nie lubimy zwierząt. Lubimy tylko ich towarzystwo. IMO trzymanie w bloku czegokolwiek, co nie mieści się w akwarium/terrarium jest głupotą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Np. piesek wyjacy 2-3 godziny w domu, czy na balkonie (nie w nocy, ale np. w srodku dnia, zeby bylo trudniej :) ).

 

albo małe dziecko sąsiadów urządzające koncert o trzeciej rano. powinny być zezwolenia na dzieci w zależności od miejsca zamieszkania. mieszkasz w bloku - przymusowa sterylizacja, żeby tylko przypadkiem nie zakłócić spokoju jaśniepana z mieszkania obok.

 

i koniecznie zlikwidować nocą ruch na ulicach i torach! tramwaje i autobusy to z kilometra słuchać, a pociąg i z kilku, to zakłócenie spokoju niesamowite!

 

niektórym to naprawdę w dupach się poprzewracało od tej wolności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Np. piesek wyjacy 2-3 godziny w domu, czy na balkonie (nie w nocy, ale np. w srodku dnia, zeby bylo trudniej :) ).

 

albo małe dziecko sąsiadów urządzające koncert o trzeciej rano. powinny być zezwolenia na dzieci w zależności od miejsca zamieszkania. mieszkasz w bloku - przymusowa sterylizacja, żeby tylko przypadkiem nie zakłócić spokoju jaśniepana z mieszkania obok.

 

i koniecznie zlikwidować nocą ruch na ulicach i torach! tramwaje i autobusy to z kilometra słuchać, a pociąg i z kilku, to zakłócenie spokoju niesamowite!

 

niektórym to naprawdę w dupach się poprzewracało od tej wolności.

Nie wiem, to mialo byc smieszne czy jak ?

 

Wlasnie przez takich jak ty, z takim nastawieniem (totalny egoizm - "ja mieszkam sobie i mam wszystko w dupie, bo ja jestem wielbiciel zwierzat i mam psa, i on moze wszystko, takze wyc przez caly dzien, najlepiej na balkonie, bo w domu to i mi przeszkadza"), mam ochote rozwiazywac takie sprawy w kurewski sposob, adekwatny do "nastawienia" sasiada majacego wszystko w dupie. Wlasnie po takich wypowiedziach jak twoja widac, ze spoleczenstwo polskie nie doroslo jeszcze. Zagranica taki problem zalatwisz bardzo szybko, bo tam tez lubia zwierzeta, ale wiedza, ze zwierzeta to najpierw trzeba wychowac, a kto tego nie umie, to niech ponosi odpowiedzialnosc.

 

Poza tym, wybierajac mieszkanie masz wplyw na miejsce, wiec mozesz zredukowac halas autobusow, jesli ci on przeszkadza (mi akurat nie), za to na debilnego "sasiada" nie masz wplywu (chyba, ze kupisz sobie domek). Chocby dlatego, mieszkanie w bloku powinno uczyc ludzi kompromisow, a nie egoizmu.

 

ps. a juz porownywanie problemu psa, ktorego debilny wlasciciel nie potrafil nauczyc sie zachowywac od dobrych paru lat, do dziecka, ktore dopiero sie rozwija swiadczy , ze to tobie lekko przewrocilo sie, ale we lbie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Wlasnie przez takich jak ty, z takim nastawieniem (totalny egoizm - "ja mieszkam sobie i mam wszystko w dupie, bo ja jestem wielbiciel zwierzat i mam psa, i on moze wszystko, takze wyc przez caly dzien, najlepiej na balkonie, bo w domu to i mi przeszkadza")

 

generalnie to egoistyczna jest postawa 'wszystko mi przeszkadza, wszystko trzeba uciszyć'. mieszkasz w mieście = akceptujesz pewne niedogodności i utrudnienia.

 

Poza tym, wybierajac mieszkanie masz wplyw na miejsce, wiec mozesz zredukowac halas autobusow, jesli ci on przeszkadza (mi akurat nie), za to na debilnego "sasiada" nie masz wplywu (chyba, ze kupisz sobie domek). Chocby dlatego, mieszkanie w bloku powinno uczyc ludzi kompromisow, a nie egoizmu.

 

no więc właśnie. ty czasem chcesz sobie posłuchać muzyki, pies sąsiada czasem chce sobie poszczekać. jeszcze nie spotkałem się z psem szczekającym bez przerwy dłużej niż godzinę.

 

ps. a juz porownywanie problemu psa, ktorego debilny wlasciciel nie potrafil nauczyc sie zachowywac od dobrych paru lat, do dziecka, ktore dopiero sie rozwija swiadczy , ze to tobie lekko przewrocilo sie, ale we lbie.

 

pierdolenie. pies ma właściciela, dziecko ma rodziców. jedno i drugie można odpowiednio wychować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Ta, niezle paranoja. Podobna sytuacja jest ogolnie z zaklocaniem spokoju. Np. piesek wyjacy 2-3 godziny w domu, czy na balkonie (nie w nocy, ale np. w srodku dnia, zeby bylo trudniej :) ). Mam takiego jednego sasiada co idzie wpizdu, a piesek skamle. qrwa lubie zwierzeta, ale gdzie moje prawo do swietego spokoju, gdy przyjde do domu ? Pod tym wzgledem to naprawde jestesmy w sredniowieczu. No chyba, ze ktos jest obeznany w temacie i zna "sztuczki", wiec niech sie podzieli :)

 

 

Jak cały świat? Myślisz, że niby w Niemczech, Szwajcarii, czy Francji jak jest? Że odprowadzają psa do hotelu na 8h w ciagu dnia? A w nocy zamykają w dzwiękoszczelnej budzie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
generalnie to egoistyczna jest postawa 'wszystko mi przeszkadza, wszystko trzeba uciszyć'. mieszkasz w mieście = akceptujesz pewne niedogodności i utrudnienia.

Zeby bylo jasniej w klatce 3 sasiadow ma psy, przeszkadza jeden jedyny bo sasiad polglowek. (swietnie sprawdza sie powiedzenie, ze pies jest tak samo glupi jak wlasciciel (albo wlasciciel tak samo jak jego pies)). Nie rusza mnie muzyka, ruch tramwajow, okresowe wycie pijaczkow itd itp. Nie jestem jakos przesadnie wyczulony na odglosy z zewnatrz, w zasadzie niewiele mnie rusza, poza tym jednym psem :) Nie wiem czy to jest egoistyczne. Watpie, bo na jakiekolwiek proby rozwiazania sytuacji kulturalnie, odpowiedzi sa hmm chamskie, ze najchetniej od razu poszedlbym po blokade od auta i pierdyknal mu nia w leb...

 

 

no więc właśnie. ty czasem chcesz sobie posłuchać muzyki, pies sąsiada czasem chce sobie poszczekać. jeszcze nie spotkałem się z psem szczekającym bez przerwy dłużej niż godzinę.

To "czasem" oznacza dzien w dzien. Oj, to malo widziales jak utrzymujesz, ze pies nie moze szczekac dluzej niz przez godzine :D Ok, moze i ma jakies tam przerwy, ale ogolnie to spokojnie ze 2 godz jest. Jesli w domu jestes srednio 6 godz (nie liczac np. snu), no to latwo wyliczyc, sa sytuacje ze 33 % przebywania w domu, masz przy akompaniamencie wyjacego psa.

 

 

pierdolenie. pies ma właściciela, dziecko ma rodziców. jedno i drugie można odpowiednio wychować.

Dzieciaka nie wystawiasz na balkon, zeby tam wyl. Samego tez malca nie zostawiasz wiec nawet jesli wyje to masz swiadomosc, ze rodzic jest w domu i jednak cos probuje zrobic, a jak wlasciciel psa idzie sobie na 3-4 godzinki gdzies tam, a piesek wyje, meczac sie przy tym, no to nie jest to normalne (nie wspominajac juz o tym, ze on i do cienia moze szczekac :lol:). A to, ze jedno i drugie mozna wychowac to ja doskonale wiem. Dlatego zapytanie, co zrobic z takim typem, ktory wlasnie wychowac nie umie, i zeby albo sie zaczal edukowac w tym kierunku, albo dal sobie spokoj ze zwierzakiem bo meczy i zwierzaka i sasiadow obok ?

 

 

Jak cały świat? Myślisz, że niby w Niemczech, Szwajcarii, czy Francji jak jest? Że odprowadzają psa do hotelu na 8h w ciagu dnia? A w nocy zamykają w dzwiękoszczelnej budzie?

W sumie jakbym policzyl to w Szwecji, ze 2 lata "mieszkalem" i w ciagu tygodnia, dwoch w Polsce, no miesiaca, mozna sie "osluchac" wiecej niz tam w ciagu 2 lat. I to naprawde nie jest przesada, nie mieszkalem na jakims osiedlu emerytow itp. :) To po prostu slychac. Jesli piesek siedzi np. zamkniety na balkonie to do tego wlasciciela dobieraja sie panowie z ochrony zwierzat i albo sie nauczy wychowywac psa w cywilizowany sposob, albo predzej czy pozniej zacznie placic kary lub straci zwierzaka. U nas wyegzekwowanie czegos to chyba abstrakcja.

 

I wlasnie o to mi chodzi - w jaki sposob prawny mozna interweniowac w takiej sytuacji, bo cos mi sie zdaje, ze w Polsce zbytnio nawet nie mozna :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Nie rusza mnie muzyka, ruch tramwajow, okresowe wycie pijaczkow itd itp. Nie jestem jakos przesadnie wyczulony na odglosy z zewnatrz, w zasadzie niewiele mnie rusza, poza tym jednym psem :) Nie wiem czy to jest egoistyczne.

 

Generalnie nie, raczej pechowe, bo trafia w jakiś irytujący Cię zakres częstotliwości.

 

Ogólnie zainteresowałbym sprawą Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Bo problem nie polega najpewniej na tym, że pies jest głośno, bo tak, tylko pies jest głośno, bo ma ch****e warunki (trzymanie na balkonie jest znęcaniem się nad zwierzęciem, zwłaszcza w taką pogodę). Pies z w-miarę-dobrymi-warunkami życiowymi nie będzie wył godzinami.

 

 

Dzieciaka nie wystawiasz na balkon, zeby tam wyl.

 

Wystawiam go na podwórko, żeby się pobawił, ewentualnie z nim wychodzę, jeśli jeszcze nie jest w takim wieku. U mnie jest akustyka taka, że na drugim piętrze przy otwartym oknie słychać rozmowę prowadzoną półgłosem kilkanaście metrów od okna, normalnym głosem ze znacznie dalszej odległości. Wyobraź sobie teraz szóstkę rozkosznie bawiących się dzieciaków wyprowadzanych przez mamusie na poranny spacerek o 8 rano :D (wkurwiające zwłaszcza w wakacje, jak przedszkola nie funkcjonują).

 

A co do psów - sąsiedzi mają psa, który uwielbia bawić się cegłą. Zwykłą, wyjętą z muru, mamy taki jeden rozsypujący się murek oporowy od trawnika na podwórku. Bierze ją w pysk i ciąga ze sobą po całym podwórzu. Wyobraź sobie ten zgrzyt cegły o beton i asfalt podwórka - bezcenne :D.

 

 

A z dziećmi jest problem taki, że to jest jakaś świętość i uwagi nie można zwrócić mamusi, żeby raczyła przytemperować nieco bachora, aby nie zostać wyzwanym od najgorszych. Wracałem ostatnio z dziewczyną z weekendu z działki od kumpla pociągiem, sporo ludzi, bo ładna pogoda, jechała matka z trójką przychówku w wieku wczesnoprzedszkolnym. Rozwydrzone bachory rzucały się po całym wagonie, robiąc m.in. z mojego plecaka tor wyścigowy dla samochodzików, wrzeszcząc Olce nad głową, gdy ta próbowała się zdrzemnąć i ogólnie zachowując się dosyć niestosownie. Na delikatną (nie moją) sugestię, że w sąsiednim wagonie jest przedział dla matki z dzieckiem do lat czterech, konduktor z chęcią go otworzy, cipsko zareagowało świętym oburzeniem, że ona zapłaciła za bilety i nigdzie nie będzie się ruszać.

 

I, żeby była jasność - nie mam nic przeciwko małym dzieciom jako takim. Rozumiem, że niemowlak czasem musi sobie popłakać, rozumiem, że kilkulatek musi się pobawić. Wkurwiają mnie tylko tępe cipska, które pozwalają swoim bachorom na absolutnie wszystko, bez cienia reakcji (bo jeszcze gdyby ona chociaż próbowała ten żywioł opanować, a nie dawała sobie rady, to byłbym nawet skłonny jej współczuć).

 

zdravim!

f.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
U mnie jest akustyka taka, że na drugim piętrze przy otwartym oknie słychać rozmowę prowadzoną półgłosem kilkanaście metrów od okna, normalnym głosem ze znacznie dalszej odległości. Wyobraź sobie teraz szóstkę rozkosznie bawiących się dzieciaków wyprowadzanych przez mamusie na poranny spacerek o 8 rano :D (wkurwiające zwłaszcza w wakacje, jak przedszkola nie funkcjonują).

ASG.

No dobra, to joke ;D

 

A z dziećmi jest problem taki, że to jest jakaś świętość i uwagi nie można zwrócić mamusi, żeby raczyła przytemperować nieco bachora, aby nie zostać wyzwanym od najgorszych. Wracałem ostatnio z dziewczyną z weekendu z działki od kumpla pociągiem, sporo ludzi, bo ładna pogoda, jechała matka z trójką przychówku w wieku wczesnoprzedszkolnym. Rozwydrzone bachory rzucały się po całym wagonie, robiąc m.in. z mojego plecaka tor wyścigowy dla samochodzików, wrzeszcząc Olce nad głową, gdy ta próbowała się zdrzemnąć i ogólnie zachowując się dosyć niestosownie. Na delikatną (nie moją) sugestię, że w sąsiednim wagonie jest przedział dla matki z dzieckiem do lat czterech, konduktor z chęcią go otworzy, cipsko zareagowało świętym oburzeniem, że ona zapłaciła za bilety i nigdzie nie będzie się ruszać.

I takie pindy nalezy tepic. :D

 

I, żeby była jasność - nie mam nic przeciwko małym dzieciom jako takim. Rozumiem, że niemowlak czasem musi sobie popłakać, rozumiem, że kilkulatek musi się pobawić. Wkurwiają mnie tylko tępe cipska, które pozwalają swoim bachorom na absolutnie wszystko, bez cienia reakcji (bo jeszcze gdyby ona chociaż próbowała ten żywioł opanować, a nie dawała sobie rady, to byłbym nawet skłonny jej współczuć).

Mozna wyciagnac wiec wniosek, ze najbardziej denerwuje bezczynnosc wlasciciela :)

 

No ale doszlismy do sedna. Czy ktos wie, slyszal o jakims przepisie regulujacym takie kwestie jak chalasliwe wydawanie dzwiekow, zachowanie (nie wiem nawet jak to okreslic :D) itp. ? Wiadomo, ze nie chodzi o to, aby jakas absolutna cisza byla, no ale czy w ogole mozna cokolwiek zrobic ? Bo mi to wyglada na taka totalnie czarna dziure - troche chyba absurdalna. (wyjace psy, dzieci, ksieza robiacy "dyskoteki" od switu do nocy, wystawiajac kolumny "w strone osiedla", sasiedzi wiercacy cos tam dzien w dzien "od 20 lat" itd :D)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

tępić to chyba za mało... ;). Zaczynając od tego, że takim rodzicom nie chcę się chyba wychowywać dziecka (bo o 8 do 20 wciąż są takie dzieciaki na podwórku [z małymi przerwami oczywiście]). I rzeczywiście - na każdą uwagę reagują histerycznie. Mimo że bachory mają plac zabaw, kilka metrów dalej mają spory plac przed sklepem, to oczywiście muszą iść pod same okno i tam wrzeszczeć i rzucać piłką w sam blok itd. Nie rozumiem tylko dlaczego jakaś uwaga kończy się awanturą albo tekstem "oh, to tylko dzieci' (i co z tego?).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×