Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'talent' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Konkurs
    • KONKURS CM FORUM - Kariera Football Managera
  • Strefa Administracyjna
    • Ogłoszenia Administracji
  • Football Manager
    • Football Manager 2019 (FM 2019)
    • Football Manager 2018 (FM 2018)
    • Seria Football Manager
    • Akademia Taktyczno - Treningowa
    • Kariery
    • Melina Grafików
    • Championship Manager Retro
  • Scena FM
    • Serwisy i projekty
    • Spotkania i Zjazdy
    • Strefa tekstowa
  • Inne
    • Piłka nożna
    • Sport
    • Różne
    • Gry komputerowe
    • Inne menedżery
    • Porady sprzętowo-techniczne
    • Hyde Park

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Website URL


Gadu Gadu


Skype


Klub w FM


Ulubiony klub


Skąd


Zainteresowania

Znaleziono 1 wynik

  1. W bramce zawsze pewny Sebastian Frey, przed nim w obronie Philippe Mexes, Christoph Metzelder, Gianpaolo Bellini i Wes Brown – mur nie do przejścia. W drugiej linii tyły zabezpiecza Sebastian Kehl, a za kreowanie ofensywnych akcji odpowiada magiczny trójkąt Ronaldinho – Tomas Rosicky – Andres d’Alessandro. Na zmiany wchodzi Rafael van der Vaart. Dokładne podania tej konstelacji gwiazd wykańczają bohaterowie koszmarów wszystkich bramkarzy: Michael Owen i Javier Saviola. Tak właśnie według Championship Managera 01/02 miał wyglądać idealny zespół złożony z zawodników najwyżej 21-letnich z najwyższym potencjałem. O grupie graczy z wartością ujemną tego atrybytu będzie osobny tekst. Teoretycznie każdy z nich powinien być w szczytowym momencie swej kariery, mieć na koncie dziesiątki mistrzowskich tytułów i koło setki występów w reprezentacji. Tymczasem gdy otworzymy FM 2012 i zaczniemy szukać tych piłkarzy, zauważymy, iż coś poszło bardzo nie tak. Przede wszystkim rzuca się w oczy to, jak zmieniło się podejście do przyznawania graczom CA/PA. W poprzednich wersjach gry szastano wysokimi wartościami, co skutkowało dużo łatwiejszą rozgrywką, gdyż było po prostu więcej dobrych piłkarzy. Dość powiedzieć, że tylko jeden zawodnik o PA >= 175 w CM 01/02 osiągnął przewidywaną wartość w FM 2012 i żaden jej nie przekroczył. Tym rodzynkiem był David Villa, którego talent podczas gry w Sportingu Gijon oceniony został na wartość graniczną mojego eksperymentu. Postanowiłem w nim porównać wszystkich zawodników maksymalnie 21-letnich o PA >= 175 w CeeMie z ich aktualnymi wersjami w grze. Na pytanie o skuteczność odkrywania talentów przez CM odpowie jednak raczej drugie badanie – to z zawodnikami o ujemnych potencjałach – gdyż dodatnie wartości przyznawano głównie (choć – jak się okaże - nie zawsze…) zawodnikom już zauważonym na futbolowym firmamencie. Zacznijmy od tych, którzy spełnili pokładane w nich przez researcherów nadzieje… Oprócz wspomnianego wcześniej Villi, mamy 27 graczy, którzy zdołali osiągnąć minimum 80% zakładanego potencjału. Pięćdziesięciu czterem udało się sprostać wymaganiom futbolowego świata w siedemdziesięciu procentach. Tu należy zaznaczyć, że ta liczba może wyglądać efektownie, jednak tak naprawdę 70% oznacza np. CA ~125 przy oczekiwanym 180. To jest różnica taka, jak między Pawłem Brożkiem i Waynem Rooney. Dokładnie! Albo rozwiniesz się na tyle, by grać w czołowym klubie świata i być jego gwiazdą, albo będziesz siedział na trybunach w szkockiej lidze. Byli też tacy, którzy okazali się zupełnymi beztalenciami, a researcherzy chyba ustawili im wysoki potencjał za usługi, które im świadczyli. No bo jak wytłumaczyć fenomen Federico Marongiu, którego w ogóle nie powinno być w bazie, a co dopiero z PA = 175. Otóż wg CM ma on 14 lat (!) i gra w Virtus Lanciano. Tamtejszy researcher przewidział, iż to właśnie Marongiu, a nie Pirlo, będzie rozdzielał piłki w narodowej kadrze podczas Euro. Kim zaś naprawdę jest ten gracz i ile ma lat – niewiadomo. W FM ma datę urodzenia o rok starszą niż w CM, a źródła intenetowe podają z kolei, iż tak naprawdę urodził się… dwa lata później! Nie grał też w Virtusie Lanciano, a w dwóch innych klubach z tego miasta – Realu (futbol pięcioosobowy) i SPALu (szósta liga). Być może researcher sprzed dekady był jasnowidzem i po „Motorynkę” powinien sięgnąć czym prędzej Widzew Łódź, znany ze swych hurtowych testów niższoligowców z zagranicy. Inną zupełnie sytuacją jest casus Samuele Dalla Bony. Kiedy przychodził do Milanu, miał za sobą pół setki występów w Premiership w barwach Chelsea i wszelkie prawo, by nazywać się wielką nadzieją włoskiej piłki. Niestety, życie potoczyło się inaczej. Ciągle wypożyczenia i brak zaufania ze strony trenerów spowodowały, iż 31-letni obecnie Dalla Bona od lat nie może przebić się do wyjściowego składu w jakimkolwiek klubie. Aktualnie próbuje grać w Mantui. Kolejnym zmarnowanym talentem jest Bojan Djordjić, któremu wróżono bycie następcą Ryana Giggsa w Manchesterze United. O nim więcej możecie poczytać na Weszło (http://www.weszlo.com/news/9263-Bojan_Djordjic_Skandalista_oszolom_i_wonderkid_z_Championship_Managera_na_dnie). Ostatnio znów znalazł naiwniaków, którzy go zatrudnią. Otóż – niczym jego wielki poprzednik Anders Limpar – na koniec kariery związał się z Brommapojkarną i jutro będzie miał szansę debiutu w meczu z Assyriską. Czy kibice wicelidera szwedzkiej drugiej ligi będą mogli zobaczyć na boisku legendę serii CM/FM – zależy od trenera. Być może w końcu Djordjić z kimś się dogada i pokaże, na co go stać… Podobnie jak Djordjić, wielką karierę według CeeMa miał zrobić stoper Charlton – Jonathan Fortune. W wieku dwudziestu jeden lat zadebiutował w swym klubie i przez pół dekady nie oddał miejsca w składzie. W końcu wyszło na to, że rola defensora marnego Charlton to wszystko, na co było stać Jonathana. Ostatecznie utracił miejsce w składzie, błąkał się na wypożyczeniach, a ostatnio można było go zobaczyć w barwach Exeter, z którym spadł do czwartej ligi. Był za słaby nawet na ten klub, gdyż koszulkę City założył jedynie pięciokrotnie. Obecnie szuka klubu. Aż 180 wpisał w rubryce PA niemiecki researcher Michaelowi Zepkowi. Wówczas był on jednym z ważnych ogniw reprezentacji młodzieżowej, a jego karta zawodnicza została zakupiona przez Bayer Leverkusen za ponad milion euro. W drużynie „Aptekarzy” Zepek nie miał jednak łatwego życia i większość swojego kontraktu wypełniał kopiąc się w czoło na zapleczu ekstraklasy. W 2008 roku ten, który miał być nowym Jurgenem Kohlerem sięgnął dna. Został wyrzucony z Elversbergu i przez rok nie mógł nigdzie znaleźć zatrudnienia. Ostatecznie trafił do Hessen Kassel, gdzie przez trzy lata dogorywał piłkarsko. Grał coraz mniej i ostatecznie zakończył karierę po minionym sezonie. Dziś pracuje w agencji menedżerskiej i chyba sam jeden wie, dlaczego jego przygoda z futbolem zakończyła się tak szybko. Wielki potencjał CM widział także w siedemnastoletnim napastniku Cerro Porteno – Aldo Alejandro Jarze. Ten mierzący zaledwie 165 cm wzrostu latynoski talent rozwijał się całkiem nieźle i wkrótce ze swym klubem wywalczył mistrzostwo Paragwaju oraz wystąpił nawet pięć minut w meczu Copa Sudamericana, mając ledwie 20 lat. Przeskok do dorosłej piłki jednak okazał się dla mikrego snajpera zbyt trudny. Tuż po mistrzowskim sezonie wyjechał do Chile, gdzie przepadł w ligowej szarzyźnie. Jego Coquimbo Unido nie wystawiało nosa poza środek tabeli, a sam Jara w końcu odszedł do Peru. Wielkie Universitario Lima miało być miejscem, gdzie w końcu spełni swój potencjał. Tam jednak znów nie było dla młodego Paragwajczyka miejsca i zdołał zaledwie dwukrotnie wyjść na ligowe boiska. Zrezygnowany powrócił do ojczyzny, gdzie bronił barw Sol de America. W barwach tego klubu zaliczył kilka spotkań, wyniki miał dobre i ponownie wyemigrował. Trafił ponownie do Peru – tym razem do Melgar – gdzie zaliczył najlepszy sezon w swej karierze. Siedmiokrotnie wybiegał w pierwszej jedenastce, w pięciu kolejnych spotkaniach wszedł z ławki i zdobył dwie bramki. Mimo to, Melgar zajął odległe 10. miejsce, a sam Jara znów musiał szukać klub. Miał dopiero 24 lata i już przyklejoną łatkę niespełnionego talentu. Przecież w 2001 roku wraz z kolegami grał na Mistrzostwach Świata do lat 17. Jedenaście lat później, gdy jego partner z boiska – Edgar Barreto – gra w Palermo i zarabia miliony, Aldo Jara dogorywa w Sportivo Iteno – najgorszym klubie paragwajskiej drugiej ligi. Kolejny wonderkid to Dejan Komljenović. W CeeMie można było go kupić nawet do słabszych drużyn, gdyż występował w słoweńskim Mariborze. Zapowiadał się naprawdę nieźle, mając 19 lat wystąpił w dwunastu meczach w mistrzowskim sezonie swojego klubu, a trzy lata później wyemigrował do Austrii. Nie do Rapidu Wiedeń, nie do Salzburga czy Sturm Graz. Największy słoweński talent CeeMa zakotwiczył w trzecioligowym Sportingu Ritzing. Rozegrał tam niezły sezon i wkrótce trafił do Grecji, gdzie przez dwa sezony bronił barw Kastorii. Z miesiąca na miesiąc grał coraz mniej i wkrótce podziękowano mu za usługi. Mając zaledwie 25 lat, z kartą na ręku, trafił do… Łokomotiwu Płowdiw. Nawet tam głównie grzał ławę, więc powrócił ze skulonym ogonem do ojczyzny. Na Maribor był już za słaby, więc dostał szansę gry w Nafcie Lendawa, z którą o mały włos spadłby z ligi. Żeby było jasne – spadliby raczej jego koledzy, gdyż Komljenović na boisku pojawił się w ciągu sezonu przez całe 106 minut. Jako że Dejan ma podwójne obywatelstwo, wyjechał do Chorwacji, by spróbować raz jeszcze odbudować swą karierę. O tym, jakim zaufaniem go dam darzą, najlepiej świadczy jeden fakt. Nowy klub Słoweńca – Varażdin – przegrywa w Zagrzebiu z Dinamem 0:7. Komljenović siedzi na ławce, jednak nawet przy takim rezultacie trener nie ufa jego ofensywnym możliwościom. Przez cały poprzedni sezon na boisku pojawił się raz, wchodząc z ławki w przegranym spotkaniu z HNK Split. Kariery nie zrobili też ani Denis Calincov (piętnastolatek z Anderlechtu, który ostatnio przypomniał o sobie grywając ogony w Dacii Kiszyniów, z którą zdobył wicemistrzostwo Mołdawii), ani jego równieśnik Rudy Carlier (on dla odmiany ogony grywa w trzeciej lidze francuskiej), ani brygada brazylijskich super-talentów: Francisco Alberoni, Anderson Costa oraz mój ulubieniec – Bruno Ferraz das Neves – najlepszy ofensywny pomocnik, jakiego widziała ziemia. Alberoni rzeczywiście musiał mieć wielki talent, gdyż zatrudniły go Inter (2 mecze w Serie A!) oraz Barcelona, jednak nigdy nie spełnił oczekiwań, jakie na nim ciążyły. Kiedy przez dwa sezony zaledwie dwukrotnie pojawił się w składzie Sławii Sofia, wrócił do ojczyzny i obecnie kopie się w czoło w drugoligowym Arapiquense. Anderson zaś trafił do Chorwacji, gdzie zdobył mistrzostwo kraju wraz z Dinanem, a następnie słuch o nim zaginał. Grywał pojedyncze mecze od Szwajcarii po Izrael, a po drodze zahaczył nawet o czwartoligowe Pro Vercelli we Włoszech. Ostatnio znów kopie piłkę w Brazylii, w ramach wypożyczenia do ABC Natal. No i na koniec mój ulubieniec – Bruno. Za długo chyba siedział w kraju, aż w końcu wszyscy zapomnieli o jego istnieniu. Odnalazł się dopiero niedawno, kiedy to próbował swoich sił w Leirii, lecz szybko wyemigrował do Japonii. Tam wraz z Consadole Sapporo awansował do ekstraklasy i… wrócił do ojczyzny. Obecnie broni barw Guarani, z którym zdobył wicemistrzostwo stanu Sao Paulo. Żeby nie było tak różowo – Bruno w swym klubie pełni raczej rolę maskotki. Po jedenastu kolejkach Serie B ma na swym koncie 31 minut rozegranych w jednym meczu. Poza niewypałami są oczywiście ci, którzy rzeczywiście zrobili wielkie kariery. Poza wspomnianym już Davidem Villą, należy tu wspomnieć o Zlatanie Ibrahimoviciu, Glenie Johnsonie, Maiconie, Julio Cesarze, Luisao, Diego czy w końcu Giampaolo Pazzinim, który wedle fantazji researchera dostał CA/PA 66/185 i rzeczywiście ostatecznie trafił do Interu Mediolan i reprezentacji Włoch. Per Verner Ronning, który jako gracz amatorskiego Levanger oceniony został na CA/PA 95/181 co prawda nie został nowym Rune Bratsethem, ale wybił się na krajowym podwórku i gra w Rosenborgu. Tak więc różne losy tej naszej CeeMowej młodzieży bywają. O wiele ciekawsze są dzieje tych z minusowym potencjałem, jednak o nich w następnym tekście…
×