Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'kryminał' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Strefa Mistrzostw Świata 2018
    • Strefa MŚ 2018
  • Football Manager
    • Ogłoszenia Administracji
    • Football Manager 2018 (FM 2018)
    • Football Manager 2017 (FM 2017)
    • Seria Football Manager
    • Akademia Taktyczno - Treningowa
    • Kariery
    • Melina Grafików
    • Championship Manager Retro
  • Scena FM
    • Serwisy i projekty
    • Spotkania i Zjazdy
    • Strefa tekstowa
  • Inne
    • Piłka nożna
    • Sport
    • Różne
    • Gry komputerowe
    • Inne menedżery
    • Porady sprzętowo-techniczne
    • Hyde Park

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Website URL


Gadu Gadu


Skype


Klub w FM


Ulubiony klub


Skąd


Zainteresowania

Znaleziono 1 wynik

  1. tio

    Bloog

    Areszt 19 sierpnia Ten Kutas mnie aresztował!!! Podejrzewa, że to ja zastrzeliłem tę kobietę. Nie znaleźli jeszcze Romana R., który potwierdzi moją wersję. Podobno znaleźli dowody, które mnie obciążają. Blefuje, chce się popisać przed prasą. Oczywiście, nie pierwszy raz mnie aresztowano. Pewnie też nie ostatni. Taka praca. Przez jakiś czas nie będę mógł pisać. Przywieźli mnie do aresztu na Kłobuckiej, zaraz zabiorą mi telefon. Najnowsze komentarze: Kasia L. 18 sierpnia 2014 16.12 Trzymaj się! Można Cię odwiedzać w tym areszcie? Ludek 18 sierpnia 2014 17.00 Policja to idioci! Niech szukają prawdziwego mordercy. Jestem z Tobą Franz! Laszlo 24 sierpnia 2014 23:03 Zabiłeś ją??? Rozwiązanie? 18 sierpnia Wytrzeźwiałem i postanowiłem zabrać się do roboty. Twardym trza być a nie miękkim. Staram się nigdy za wcześnie nie wyrabiać sobie poglądu na sprawę bo często prowadzi to na manowce (vide sprawa L. Krawczyka - początkowo myślałem o nim, że jest mordercą i co? To jego zamordowano), sprawa jednak wydawała się oczywista; sprytna damulka wyciągnęła od naiwnego Romana forsę i zniknęła. Może obaj nie odzyskamy już miłości, może pogrążymy się w depresji i nigdy nie odważymy się kogoś pokochać, może złamane serce nie zrośnie nam się nigdy, nie zamierzam jednak dopuścić aby mój klient stracił również dorobek swojego życia. Postanowiłem zacząć od domu nad Wisłą, w którym Roman spotykał się ze swoją kochanką. Chciałem wziąć swój rewolwer na akcję ale okazało się, że pod biurkiem go nie ma. Wisiały tylko pałąki, do których był przymocowany. Hmmm, może wziąłem go gdzieś wczoraj po pijaku? Na szczęście w sejfie miałem pistolet. Duża kamienica na Pradze z zewnątrz sprawiała korzystne wrażenie, jednak klatka pozbawiała złudzeń - to była rudera, tania czynszówka dla życiowych nieudaczników, przymierających głodem artystów, prostytutek, urzędników budżetówki i niejakiej Małgorzaty. Drzwi numeru 18 wyglądały solidnie, pozbawione były jakiejkolwiek wizytówki. Włożyłem prawą dłoń za pazuchę chwytając rękojeść mojej beretty 92 a lewą zastukałem głośno. Rozległo się potężne dudnienie i nic ponadto. Cisza. Na wyższym piętrze zaskrzypiały drzwi. Spróbowałem jeszcze raz, tak samo bezowocnie. Szarpnąłem za klamkę. Drzwi ku memu zdziwieniu się uchyliły. Wyciągnąłem broń i odbezpieczyłem. Ciche kliknięcie metalu nie było zapewne obcym dźwiękiem na tej klatce. Gwałtownie wkroczyłem do środka i błyskawicznie rzuciłem się za pierwszą rzecz, która wpadła mi w oczy wykorzystując ją jako osłonę. To była kanapa. Ostrożnie wychyliłem głowę. Pokój był pusty i wyjątkowo czysty. W powietrzu poczułem delikatną woń perfum, snu, płynu do podłóg i coś jeszcze. Ostry zapach potu. Na wprost mnie znajdowało się wejście do małej kuchni a tuż obok, na ścianie o którą się opierałem były drzwi do łazienki jak sądzę. Zwróciłem uwagę na puchaty dywan, który był bardzo przyjemny w dotyku. Ręką wymacałem coś na podłodze. Były to damskie majteczki. Mam słabość do damskiej bielizny i momentalnie przed oczami zobaczyłem moją Ann w tych majteczkach. Przysłała mi kiedyś zdjęcie w identycznych majteczkach. Czarne, bardzo przyjemne w dotyku, z seksowną koronką po bokach. Cholera! Odłożyłem je z powrotem. Podniosłem się, chwilę nasłuchiwałem. Szarpnąłem za klamkę i wycelowałem do środka. Nic się nie poruszyło więc zapaliłem światło. W wannie leżała naga kobieta. Dziura w jej lewej piersi nie pozostawiała wątpliwości, że została zastrzelona. Najpierw zadzwoniłem po policję, potem próbowałem skontaktować się z Romanem R. „Abonent znajduje się poza zasięgiem naszej sieci lub ma wyłączony telefon.” Wraz z policją przyjechał prokurator Gawron, stary znajomy. Kutas. Najnowsze komentarze: Kasia L. 18 sierpnia 2014 18.22 Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy! Ludek 18 sierpnia 2014 19.31 Czy to była Małgorzata? Ja myślę, że ona była w kimś w zmowie, okradła Romana R. a wspólnik ją rąbnął. Mam nadzieję, że odzyskasz kasę. Laszlo 19 sierpnia 2014 01.14 A znalazł się Twój rewolwer? Pieprzyć to… 17 sierpnia Powiem jedno, k***a, nie zakochujcie się, naprawdę. Tak, wyobraźcie sobie, że ta słodka, słaba, krucha, mikra istotka kopnie Was prędzej czy później w dupę. Nadmienię jedynie że jestem zaspawany jak zepsuty k***a messerschmidt, i… zaraz Wam zresztą wkleję: W dniu 2014-08-16 23:26, ann pisze: Drogi Franku To mój ostatni mail do Ciebie. Myślę że będzie lepiej skończyć to zanim zabrniemy za daleko. Bardzo lubię do Ciebie pisać, czytać Twoje maile ale mam wrażenie, że ostatnio Twoje zaangażowanie jest… sama nie wiem. Nie chcę Cię ranić tym, że nie będę umiała odwzajemnić Twoich uczuć. Nie myśl o mnie źle. Najlepiej wcale. Anna Najnowsze komentarze: Kasia L. 17 sierpnia 2014 08.22 Współczuję. Trzymaj się jakoś! Tadeusz W. 17 sierpnia 2014 12.23 Dziwka! Zobaczysz, bez niej będzie lepiej. Laszlo 17 sierpnia 2014 14.10 Może przemyślała sprawę i wróciła do męża? Pozory mylą 16 sierpnia Wielkie sprawy zaczynają się niekiedy zupełnie niewinnie. Kiedy ta mała postać rzuciła dziś wielki cień na szybę w drzwiach mojego biura gdzie bardzo eleganckimi złotymi literami stało napisane: „Franz Malik, prywatny detektyw”, w ogóle nie przeczułem żadnych kłopotów. Gdy postać cichutko zapukała do drzwi i na moje donośne „proszę” nieśmiało weszła do środka okazało się, że jest to mężczyzna. Kłopoty sprowadzały kobiety (pamiętacie zapewne sprawę Lady Wystawowej, o której rozpisywały się bulwarówki), więc klient wyglądający na księgowego w fabryce wrotek nie wzbudził we mnie żadnych podejrzeń. Zdziwiło mnie jedynie, że mimo upału nosił rękawiczki. Widząc, że na nie patrzę przeprosił, że nie może podać mi ręki. -Paskudna egzema, podobno to od wody – wyjaśnił. Wskazałem facetowi krzesełko przed swoim biurkiem bo już zaczynałem podejrzewać, że przestoi pod drzwiami cały dzień nie odezwawszy się ani słówkiem. Podręcznik „Młody biznesmen” strona 51: „postaw klientowi krzesło niższe od twojego; uzyskasz przewagę psychologiczną patrząc na niego z góry”. To bardzo cenna rada i cytuję ją w każdej sytuacji, więc jeśli macie coś pod ręką to ją sobie zapiszcie. Człowieczek jak wspomniałem był mały, krzesło również, więc facet zniknął z pola mojego widzenia za stertą papierów mających za zadanie sprawiania wrażenia, że jestem bardzo zapracowanym człowiekiem. Zamachał rękami, wylądował tyłkiem na podłodze i spojrzał oko w oko mojego rewolweru smith&wesson model 10, który sprytnie miałem przymocowany pod biurkiem (tej rady nie znajdziecie w podręczniku „Młodego biznesmena” ale weźcie ją sobie także do serca jeśli chcecie odnieść jakikolwiek sukces i przeżyć). Facecik z pewnością pierwszy raz widział takiego olbrzyma z tak bliska więc gdy już się wychylił zza papierów i przycupnął na krześle, zapewniłem go, że w moich rękach jest absolutnie bezpieczny (tak wiem, że to tekst dla kobiet ale nic stosowniejszego nie przyszło mi do głowy). Facet w dziwny sposób wzbudzał we mnie instynkt macierzyński. -Co pana do mnie sprowadza? – starałem się przybrać jak najłagodniejszy wyraz twarzy. -Pan Franz Malik? Najlepszy prywatny detektyw na wschód od Missisipi? -Tak wiem, że to kiepski slogan. Zmieniłem już agencję reklamową. Proszę mi mówić po prostu Detektywie. Na biurku zadzwonił telefon, na dźwięk którego klient omal nie spadł z krzesła. -Słucham, Malik. -Cześć kotku, stęskniłam się za tobą i tak mi samej smutno. Tak bardzo nie mogę się doczekać chwili gdy cię w końcu ujrzę... - i właśnie w takich momentach najtrudniej jest mi ratować swój wizerunek twardego gościa z whisky zamiast krwi i stalą w oczach. Gdzieś tam czeka kobieta, którą dzięki kaprysom losu tego Kupidyna, którego internetem nazywają wywróciła moje życie do góry nogami. Jeszcze jej nigdy nie widziałem a już nie mogę bez niej żyć. Oboje odliczamy dni do chwili, w której wreszcie się spotkamy. Ale przede mną siedział człowiek, który liczył na moją pomoc. -Te kobiety... – nonszalanckim tonem zwróciłem się do klienta. A ten zupełnie nagle i niespodziewanie wybuchnął płaczem. Padł na moje biurko i pod wielkim ciśnieniem począł toczyć z oczu łzy. -Panie Detektywie! Pan musi odnaleźć moją Małgorzatę rozumie pan? Ja ją muszę odzyskać, nie mogę bez niej żyć, jest całym moim światem. Nikogo tak nie kochałem jak jej... Proszę ją odnaleźć - na biurku stało pudełko z chusteczkami, które mu podsunąłem. Otarł łzy, a potem pot. -Proszę się uspokoić. Jestem świetnym detektywem i zapewniam cię, że z pewnością ci pomogę. Proszę powiedzieć o co chodzi. Spomiędzy łez wyłoniła się historia Ryszarda R. (personalia oczywiście zmieniłem), nudziarza zakochanego bez pamięci w swej przepięknej i będącej prawdziwym aniołem kochance Małgorzacie. -Bo ona jest największym, najwspanialszym, najcudowniejszym diamentem na świecie. Jest moim klejnotem, moją księżniczką, miłością mojego życia! Ktoś ją porwał! - Niech się pan nie martwi. Moją główną specjalnością jest odnajdywanie zaginionych osób, negocjowanie z porywaczami, wsadzanie bandziorów za kratki. Słyszał pan zapewne o porwaniu ministra, który rozmnażał chleb na konferencjach prasowych? ABW przypisała oczywiście sobie całą zasługę ale zapewniam pana, że dopiero kiedy do mnie zwrócili się o pomoc sprawa została rozwikłana. Proszę się uspokoić i powiedzieć kiedy ostatni raz widziałeś Małgorzatę? -Dwa dni temu. Ona jest taka zajęta wie pan? Widujemy się raz, dwa razy w tygodniu a ja strasznie tęsknię i chcę ją widzieć ją częściej i żebyśmy mogli.. -Gdzie się spotykaliście? - dość brutalnie wszedłem mu w słowo. -Ona miała wynajętą kawalerkę nad rzeką. Dzwoniła do mnie wcześniej kiedy możemy się spotkać i tam przychodziłem. -Czy to jej mieszkanie? -Nie. Mieszkała gdzieś w centrum, nie wiem gdzie, nie mówiła mi. Była bardzo tajemnicza i chyba dlatego taka podniecająca wie pan? Potrafiła sprawić, że.. eeech - na twarzy wykwitł mu rozmarzony uśmiech. -Nie wątpię. Proszę mi wybaczyć niedyskretne pytanie, ale moja praca polega na zadawaniu właśnie takich; dlaczego nie mieszkaliście razem? - Roman lekko się zarumienił, spuścił oczy i odpowiedział ciszej: -Znamy się od niedawna, dokładnie to od dwóch miesięcy jak wspomniałem... -Dobrze, proszę powiedzieć co się stało. -Porwali ją albo stało się coś gorszego panie Detektywie. Na pewno stało się coś złego. Mieliśmy się spotkać wczoraj na kolacji w restauracji pod tą spaloną tęczą. Potem mieliśmy pójść do naszego gniazdka nad rzeką i tam... -Nie przyszła do restauracji jak rozumiem - znów skierowałem jego wywody na właściwe tory. -Tak, czekałem półtorej godziny, wypiłem trzy kawy z tych nerwów. -Zadzwonił pan do niej? -Tak, nie odbierała. Poszedłem do kawalerki. Nikogo tam nie było. Panie Detektywie, jej musiało się coś stać. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się by nie przyszła na umówioną kolację. Musiało ją spotkać coś złego. Panie Malik, ja ją kocham, my mamy się pobrać wie pan, już kupujemy wspólny dom, dałem jej pieniądze by wybrała coś ładnego, ona ma taki dobry gust, wie pan. -Zaraz zaraz. Dałeś jej pieniądze? -Tak, na nasze wspólne mieszkanie, jak mówiłem mamy się pobrać. -Dużo? -Nie wiem czy dużo, dałem jej wszystko co udało mi się zaoszczędzić przez te wszystkie lata pustego, samotnego życia.. -Czyli ile? -Czterysta tysięcy. -Matko Magdaleny! - Wymknęło mi się. - To sporo pieniędzy panie R. Czegoś jednak tutaj nie rozumiem. Zna pan tę kobietę od dwóch miesięcy i powierzył jej oszczędności swego życia? - Wprawdzie naiwni faceci przynosili mi niezłe zyski ale coś takiego spotkałem po raz pierwszy. -Przecież to Małgorzata, mój diamencik, kobieta mojego życia. Co to ma do rzeczy panie Detektywie? Ja chcę odnaleźć Małgorzatę a nie pieniądze. -Obawiam się, że obie sprawy są ze sobą bardzo mocno powiązane. - Facet powierzył kupę forsy kobiecie, której właściwie nie znał a ta zniknęła. Sprawa wydawała się oczywista. Niestety, mój klient mógłby nie znieść brutalnej prawdy. Podręcznik młodego biznesmena, strona 243: "Kiedy myślisz, że kobiety są aniołami nie zapominaj, że szatan także nim jest.” -Słuchaj Roman, zrobię wszystko by odnaleźć Małgorzatę i czy ci na tym zależy czy nie, także twoje pieniądze. Podaj mi adres tej kawalerki, rozejrzę się tam. Podejrzewam, że nie masz zdjęcia swojego diamencika? - Roman pokręcił przecząco głową. Nie musiałem go pytać o wygląd kobiety by wiedzieć, że mam szukać po prostu anioła. Nie ułatwiało mi to sprawy, ale im zadanie trudniejsze tym satysfakcja większa. Najnowsze komentarze: Piotr M. 16 sierpnia 2014 17:04 Sądzę, że kobiety nie ma już w kraju. Powodzenia! Ludek 16 sierpnia 2014 18.22 Śledzę Twojego bloga od dawna i bardzo mi się podoba. Jak skończę szkołę to też zostanę detektywem. KUTGW! Kasia L. 16 sierpnia 2014 21.12 Podoba mi się, że mimo swojej nierzadko brutalnej i brudnej pracy pozostajesz romantykiem. Pięknie piszesz o swojej miłości. Mam nadzieję, że w realu się nie rozczarujesz. Powodzenia. Odpowiedzi: Franz M 16 sierpnia 2014 21.51 Dziękuję. Czekam na to spotkanie. Niestety z Jej strony jest to bardziej skomplikowane. Pozdrawiam. Laszlo 20 sierpnia 2014 14.15 I po co Ci to było?
×