Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Niemcy' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Football Manager
    • Ogłoszenia Administracji
    • Football Manager 2018 (FM 2018)
    • Football Manager 2017 (FM 2017)
    • Seria Football Manager
    • Akademia Taktyczno - Treningowa
    • Kariery
    • Melina Grafików
    • Championship Manager Retro
  • Scena FM
    • Serwisy i projekty
    • Spotkania i Zjazdy
    • Strefa tekstowa
  • Inne
    • Piłka nożna
    • Sport
    • Różne
    • Gry komputerowe
    • Inne menedżery
    • Porady sprzętowo-techniczne
    • Hyde Park

Znaleziono 10 wyników

  1. Informacja: Jest to część 2 opka, o tym samym tytule, który znajduje się w dziale archiwum. Zarchiwizowanego – link: http://forumcm.net/index.php/topic/6908-10-950-dni-na-i-pod-lawka-trenerska/ Można się spodziewać umieszczania nieregularnie części kariery . Podsumowanie sezonu 2010/2011 Walka o utrzymanie trwała do ostatniej minuty, ostatniego spotkania z GKS Bełchatów. Mecz wygrałem 3:1 (Nawrocik x2, Malinowski), niestety rezultaty innych spotkań spowodowały, że zająłem 13 pozycję w lidze. W trakcie meczu byłem nawet na bezpiecznej dwunastej pozycji. Po tej wygranej, morale drużyny wzrosło i spotkań barażowych z RKS Famegiem Radomsko się nie obawiałem. Ostatecznie w dwumeczu wygrałem 3:1. Z transferów zawiódł mnie Harasimowicz, na plus wyszło pozyskanie Okikiolu. Sezon 2011/2012 Początek sezonu odwiedził mnie Główny Księgowy i oznajmij, że na transfey mam okrągłą sumkę, 400 tysięcy funtów. Ucieszyłem się, gdyż może to ułatwić realizację trzech celów: Awansu do grupy mistrzowskiej. Awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski, Awansu do ćwierćfinału Pucharu Ligii. Od początku zacząłem poszukiwać zawodników, zdolnych wypełnić to zadanie. W ten sposób klub zasilili w dniu 1.07.2014 r., następujący gracze: Andrzej Grzelak, Stanisław Terlecki, Piotr Lech (reprezentant młodzieżówki), Paweł Zając. Klub też opuścili: Truszczyński, Vogel, Dąbrowski, Szymański, Nowakowski, Jurkowski, Adamski. Zatrudniłem scouta Wołczyka a kontrakt rozwiązał trener Artur Kupiec. ================================================================================================ 2011/2 Transfers ================================================================================================ Date Player In From Fee ----------------------------------------------------------------------- 27.6.11 Zbigniew Wolczyk Free Transfer Free scout 1.7.11 Dariusz Banas Miedz Bos 1.7.11 Andrzej Grzelak Wisla Ł110K 1.7.11 Stanislaw Terlecki Polkowice Bos 1.7.11 Piotr Lech Orlen Bos 1.7.11 Pawel Zajac Cracovia Ł12K 1.7.11 Wojciech Lobodzinski Gryf Ł95K Date Player Out To Fee ----------------------------------------------------------------------- 7.6.11 Maciej Truszczynski Released Free 8.6.11 Kamil Kolpak Released Free 22.6.11 Artur Kupiec Released Free trener 23.6.11 Holger Vogel Released Free 1.7.11 Marek Dabrowski Ruch Chorzow Ł35K 1.7.11 Mariusz Szymanski Radomsko Bos 1.7.11 Mariusz Nowakowski Widzew Bos 1.7.11 Marcin Jurkowski Widzew Bos 1.7.11 Piotr Adamski Radzionkow Ł18K W międzyczasie zgłosiła się Wisła Kraków (uczestnik LM )i za milion funtów, w sześciu ratach zakupiła Michała Golańskiego. Zastępstwo już pozyskałem, właśnie reprezentanta U-21. We wrześniu wzmocniłem skład jeszcze Jackiem Jezierskim z Polonii Warszawa (28 tysięcy funtów) – brak jego profilu w linkach. Poniżej linki do profili zakupionych graczy: Zakupieni gracze - linki do obrazków. Polska ma w sumie: dwa miejsca w LM (Wisła w 3 rundzie i ŁKS 2 rundzie), jedno w PUEFA (Legia 1 runda) i Groclin (Inter-Toto). Ostatecznie do LM weszły Wisła i ŁKS.
  2. Grupa G

    Najciekawsza grupa tegorocznego Mundialu, a w niej: 1. Niemcy 2. Portugalia 3. Ghana 4. USA Przede wszystkim Niemcy, którzy wydają się być poza zasięgiem wciąż mocnych pozostałych ekip. O drugim miejscu może przesądzić geniusz Cristiano Ronaldo.
  3. Fortuna kołem się toczy

    FM: 6.0.3 DB: duża Zasady: własne Pliki dodatkowe: Bomboniera Mega Supa Profesora Ligi: Angielska, Szkocka, Polska , Niemiecka, Holenderska, Francuska, Hiszpańska , Rosja, Czechy, Włochy (od najniżej i pełna symulacja). Klub: Düsseldorfer Turn- und Sportverein Fortuna 1895 e.V. (Regionalliga Nord) Założony: 5.05.1895 Stadion: LTUArena Pojemność: 51 500 miejsc Przydomek: F95 Sukcesy: Mistrzostwo Niemiec: 1933 Wicemistrzostwo Niemiec: 1936 Puchar Niemiec: 1979, 1980 Finalista Pucharu Niemiec: 1937, 1957, 1958, 1962, 1978 Finalista Pucharu Zdobywców Pucharów: 1979 Zwycięzca Pucharu Intertoto: 1967, 1984, 1986 Ciutat de Palma: 1989 Gauliga: 1927, 1929, 1931, 1933, 1936, 1937, 1938, 1939, 1940, 1940 Amatorskie mistrzostwo Niemiec: 1977 Wicemistrzostwo 3 Ligi Niemieckiej: 2009 Polonika: W klubie występowali w przeszłości Polacy: Rudolf Wojtowicz (1986–1992), Tomasz Zdebel (1988–1990), Ryszard Cyroń (1992–1997), Marek Leśniak (1997–1999), Paweł Bocian (1997–1999) i Adam Matuszczyk (2012). Ciekawostka: Kibicami drużyny z Dusseldorfu jest kapela Die Toten Hosen, która dotowała klub, kiedy ten miał problemy finansowe.
  4. CM: 01/02 3.9.68 DB: duża Zasady: własne Ligi: Angielska, Szkocka, Polska, Niemiecka, Włoska, Hiszpańska (od najniższej). Karierę rozpocząłem, jako menadżer SG Wattenschied 09 w (Regionallliga), z którego prowadzenia zrezygnowałem po pół roku. Powód był prosty – słabe wyniki pracy. Na bezrobociu pozostawałem niespełna trzy miesiące. Zatrudniła mnie Miedź Legnica (2 liga). W składzie której miałem byłego reprezentanta Polski, uczestnika LM w barwach Widzewa Łódź, niedoszłego zawodnika Blackburn Rovers, Marka Citką i na dodatek okrągły milion funtów na transfery. W moim debiutanckim sezonie awansowałem do Ekstraklasy z drugiego miejsca. Zająłem również drugie miejsce w kategorii menadżer roku Drugiej Ligi. Po awansie pozyskałem kilku piłkarzy, jednak awans do Grupy Mistrzowskiej się nie udał. W drugim sezonie było znacznie gorzej. Nie udało mi się wypełnić minimum wymagań z ultimatum Zarządu klubu i straciłem pracę. Mimo tak słabego CV, złożyłem podanie o pracę z kadrą U.S.A., po które to miejsce zwolniło się po Bruca Areny. Został on zwolniony po wywalczeniu awansu na Mistrzostwa Świata. Nie dowierzałem, jak otrzymałem propozycję kontraktu. Tym bardziej, że związane to było z przygotowaniem drużyny do MŚ`06. Celem, który mi postawiono, był awans z grupy, który to osiągnąłem. W Drugiej Rundzie przegrałem z Włochami 0:2. Po Mistrzostwach Świata rozgrywam tylko spotkania towarzyskie. Na chwilę obecną zremisowałem tylko 1:1 na wyjeździe z R.P.A, po czerwonej kartce dla Bocanegry. Przeciwnicy na ogół nie są wymagający (Zambia, Trynidad i Tobago, Jamajka), poza R.P.A., Chinami i Australią. Ranking FIFA – http://postimg.org/image/5l6tni9rn/ Nagrody – http://postimg.org/image/i7lty31mb/ Wyniki spotkań towarzyskich – http://postimg.org/image/pmb5qgnhv/ i http://postimg.org/image/tmdpoyokz/ Daty rozpoczęcia i zakończenia pracy – http://postimg.org/image/k5nwic4qb/ Udział we wszystkich rozgrywkach w karierze - http://postimg.org/image/peixg7n5f/ Jeżeli ktoś ma ochotę, mogę przedstawić wszystkie swoje transfery w karierze. Tu część pierwsza, z jedną perełką – http://postimg.org/image/bh0rawp2r/
  5. FC Eindhoven

    FM: 13.3.0 DB: duża Zasady: własne Ligi: Angielska, Szkocka, Polska, Niemiecka, Holenderska, Francuska, Hiszpańska (od najniższej). Klub: FC Eindhoven (holenderska Erste Divisie) Założony: 13.10.1909 Stadion: Jan Louwers Stadion Pojemność: 4 600 miejsc Przydomek: Blauw-witten Największe sukcesy: Mistrz Holandii – 1953/1954; KNVB Beker: 1936/1937 Największy rywal: Helmond Sport (Erste Divisie), poprzednio PSV. Ilość sezonów w Erste Divisie: 53 (rekord). Po spadku w sezonie 1976/1977 z najwyższej klasy rozgrywkowej, jest drużyną nieprzerwanie występującą na drugim szczeblu rozgrywek. Ciekawostką jest, że w 2004 roku nawiązano współpracę z PSV, skąd wypożyczono kilku graczy. Cele do zrealizowania (klubowe) – plan 10 letni: Awans do Eredivisie w przeciągu pięciu sezonów, Utrzymanie się w niej, W pierwszym sezonie zajęcie pozycji w przedziale 9¸13, Rozwiązanie współpracy z PSV i zostanie w przyszłości klubem partnerskim dla innego klubu, Zdobycie Mistrza Kraju, Zwyciężenie w KNVB Beker. Cele do zrealizowania (menadżerskie) Po zdobyciu Mistrza Kraju i zwycięstwie w KNVB Beker przejście do innego kraju. Zdobycie tam Mistrza oraz Pucharu Krajowego.
  6. Piąta strona świata

    I. PIĄTA STRONA ŚWIATA 5 Maja 2011 roku Pustkę na rynku tak typową tylko w okresie od listopada do marca spowodował mroźny długi weekend i co nawet tu w Beskidach jest pewnego rodzaju anomalią. W ciągu paru dni biały puch pokrył wszystkie okolice w tym i to małe miasteczko. Fakt, co jakiś czas przechodzili jacyś ludzie, najprawdopodobniej do pracy, ale w tym okresie byłoby tu już sporo turystów, zwłaszcza tych, którzy przyjechali tu porostu by wypocząć. Tego poranka centrum miasta było jednak ciche i spokojne. No może nie do końca.. Ulicą Krakowską przejeżdżał właśnie Volkswagen. Będąc ściślejszym najsłynniejszy jego model Golf, z 92’, czyli sygnowany numerem III. Dość niezgrabnie wciął się na plac rynkowy i chwilę potem dość ostro zaparkował, co zostało skwitowane tą oto kłótnią mojego kolegi z jego dziewczyną. - Kurde. Kobieto, co ty robisz? I Ty masz prawo jazdy? - spytał ironicznie Bartek. - Żebyś wiedział, że mam. Zresztą marudzisz, nie było tak źle.- stwierdziła pewnie Kasia. - Tak, to ja zawsze będę gorszy.- skwitował Bartek. - Aj przestań, nie było tak źle. Co nie Stefek? - spytała Kasia. - Pewnie. Może nie kłóćmy się. Wysiądziemy i pójdziemy do pensjonatu. - stwierdziłem. Przed wyjściem z samochodu obleciało mnie jeszcze zimne spojrzenie Bartka, który chyba myślał, że podlizuję się jego nowej dziewczynie. Ale nie, nie takie było moje intencje. Chciałem ich jak najszybciej wyprowadzić z samochodu i zaprowadzić ich do pensjonatu, który prowadzą moi rodzice. Od czasu, gdy wyjechałem do Warszawy w wieku licealnym odwiedzałem ich tylko na święta. Teraz jednak wracam na stałe po piętnastu latach na "stare śmieci". Po studiach techniczno-informatycznych zamierzam rozwinąć tu własny, gdyż w tym regionie jest zapotrzebowanie na artykuły tego działu. W Warszawie mieszkałem u swoich dziadków na Woli i mieszkałem u nich prawie przez cały rok, wykluczając te noce w trakcie, których imprezowałem bądź byłem poza Warszawą. Mojego kolegę, Bartka poznałem z kolei podczas mojego krótkiego epizodu, jaki zaliczyłem trenując piłkę nożną w drużynie juniorskiej "Czarnych Koszul". Pech zadecydował, że kiedy byłem w najwyższej formie i miałem poważne szansę wskoczyć do zaplecza Polonii odezwała się do mnie stara kontuzja. Jeszcze trenując w młodzikach mojego rodzimego klubu, Ogniwa złamałem obojczyk, co jak wszyscy zorientowani wiedzą wiąże się z długą przerwą. Moje miejsce zajął wtedy Bartek i to jemu udało się zabłysnąć wyżej. Zaliczył nawet krótki epizod w I zespole i to w zwycięskim sezonie Czarnych Koszul. Szybko uznano, że jest za słaby na napastnika i Polonia bez żalu oddała go do Hutnika. W ślad za nim poszedłem i ja. Obaj osiągnęliśmy mały sukces, bo swą dobrą grą łapaliśmy się do składu. Niestety nasze starania nie zostały wtedy zauważone przez scoutów, gdyż Hutnik, jako drużyna spisywał się słabo. Zdecydowałem, więc, zresztą jak i Bartek zająć się na poważnie nauką, a w tym czasie amatorsko dogrywać w jakimś zespole. Agrykola Warszawa z wielką chęcią przygarnęła nas no i tak przez następne parę lat trenowaliśmy wspólnie w tym klubie. To tyle, jeśli chodzi o moją historię. Teraz trochę o podróży. Bartek oczywiście ma rację, Kasia, choć wcale nie jest blondynką nie potrafi prowadzić. I nie, że wszystkie stereotypy coś dla mnie znaczą, ale jest mało kobiet, które naprawdę potrafią jeździć i coś wycisnąć z samochodu. Wracając do dziewczyny Bartka, parę razy w trasie zgubiła drogę i gdyby nie ja, który znam te drogi jak mało, kto dojechalibyśmy tu w następnym tygodniu. Kaśka jest młodsza od Bartka o dwa lata. Podobnie jak jego wszystkie byłe może się pochwalić ładnymi piersiami i pięknymi, gęstymi włosami. Nie powiem brzydka nie jest, ale nie w moim typie. Bartek jednak, jeśli chodzi o swoje kobiety jest bardzo zaborczy i nie dopuszcza do siebie myśli by ktoś się nimi interesował, nawet najlepszy kolega. Wychodząc z samochodu, poczułem to. Tak to jest to powietrze, pomyślałem. Nie tylko ja zresztą było zachwycony klimatem tego miejsca. Co ciekawe to Bartek poczuł się tu jak u siebie w domu. Szybko z tego relaksu wybiła go jednak dziewczyna. - Kochanie czujesz to powietrze?- spytał Bartek. - Tak, ale teraz nie mamy czasu. Jest zimno, weź walizki i idziemy.- odpowiedziała. - To jest typowe dla tego miejsca. Mamy tu taki beskidzki mikroklimat, przyzwyczaicie się.- odpowiedziałem. - O patrz, a co to?- wskazała palcem Kasia. - To stara studnia, jest na rynku od 100 lat. Jeszcze paręnaście lat temu ludzie czerpali z niej wodę, a prababka mówiła mi, że miała też funkcję przeciwpożarowe. - odrzekłem. - To całkiem ciekawe, nie Bartek?- spytała Kasia do zasępionego coraz bardziej Bartka. - Tak, coś w tym jest. Chodźmy już do pensjonatu.- wyraźnie odszedł od tematu zabytków, bo nigdy tu nie był. - No to w drogę, choć w zasadzie już ten budynek widzimy.- rzekłem. - To ten budynek? Bardzo ładny, już mi się podoba. – stwierdziła Kasia. I znów to samo spojrzenie ze strony Bartka. Nic sobie jednak z tego nie robiłem. On nie znał moich zamiarów, a już patrzył się na mnie groźnie, choć tak naprawdę powinien na swoją dziewczynę, która mam dziwne wrażenie, trochę nam nie leci. Pozostawmy jednak tą głupią historię, bo teraz mogłem rozkoszować się ponownie klimatem mojego miasta. Tutejszym mieszkańcom różne strony świata kojarzą się z zupełnie czymś innym. Gdy przyjedzie turysta z północy to od razu popatrzą posępnie, bo pomyślą, że znad morza, bądź wielkomiastowy. Z drugiej strony, gdy pojawi się obcokrajowiec z południa to zły, bo będzie posępnie patrzył na Polki. Zachód kojarzy im się głównie z wielką kasą i ogłupionymi gwiazdami, a wschód z biedą, historią Polski no i dalej idąc z wojną. A tu? Tu jest właśnie piąta strona świata, tu wszystko ustaję, wszelkie problemy wydają się być tu błahostką z tym, co można przeżyć poza tą piękną górską okolicą. Nie oznacza to jednak, że nie ma tu nawet wyjątków…
  7. Koń bawarski

    SpVgg Unterhaching - prowincjonalny klub piłkarski z przedmieść Monachium. Choć istnieje od 1925 roku, tylko przez dwa lata rywalizował w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przełom wieków do dziś uznawany jest przez kibiców za złoty okres w dziejach zespołu. Potem nastąpił boleśnie szybki powrót do szarej rzeczywistości. Fani musieli pogodzić się z faktem, że kolejne derby Bawarii przeciwko znienawidzonemu Bayernowi prędko się nie odbędą. Czerwono - niebiescy stopniowo obniżali loty, aż wreszcie wylądowali w Regionallidze. To rozwścieczyło wieloletniego prezesa klubu, Engelberta Kupkę. Uznał, że drużyna potrzebuje porządnego wstrząsu, by jak najszybciej wrócić na zaplecze ekstraklasy. Zastosował terapię szokową, nowym menedżerem mianując (nigdy nie zgadniecie) mnie. Doświadczenie miałem mizerne, a na takim poziomie - zerowe; autorytetem dla piłkarzy też być nie mogłem, bo sukcesów jako zawodnik nie odnosiłem, zaś niektórzy gracze byli moimi rówieśnikami. Oczywiście, nie zaprzątałem sobie głowy takimi drobiazgami; generalnie czułem radość i podekscytowanie, chociaż mój dobry kumpel Sven nie podzielał entuzjazmu. - Unterhaching? Czyś ty na głowę upadł? Naprawdę chcesz przejść na stronę wroga? - Już podjąłem decyzję. To życiowa szansa, zrozum. Cokolwiek by nie mówić, Unterhaching jest naprawdę mocnym klubem jak na trzecioligowe warunki. - Serio... Ze wszystkich drużyn świata musiałeś wybrać akurat tę najbardziej znienawidzoną? - irytował się Sven. - Nie przesadzaj, jest jeszcze Regensburg... Zresztą, to, że będę prowadził Unterhaching nie oznacza, że przestanę kibicować Burghausen. No właśnie – wzburzenie kolegi wynikało z faktu, iż obaj kibicowaliśmy Wackerowi Burghausen, a te zespoły za sobą nie przepadały. Cóż, uprzedzenia schowałem do kieszeni. Poza tym, awansem do drugiej ligi premiowane były dwa pierwsze miejsca, więc po cichu liczyłem, że promocję wywalczy zarówno mój nowy klub, jak i ekipa z rodzinnego miasta. Prezes wymagał awansu błyskawicznego, dlatego wyłożył ponad 100 tysięcy euro na wzmocnienie składu. Spora kwota pozwoliła na sprowadzenie kilku nowych, utalentowanych zawodników. Kadra przed pierwszym meczem sezonu wyglądała następująco. Pewne miejsce między słupkami miał Dariusz Kampa (30 lat). Bramkarz znany przede wszystkim z występów w Norymberdze (ponad 80 spotkań w Bundeslidze) posiadał ogromne doświadczenie, a umiejętnościami dysponował wysokimi, zwłaszcza jak na realia Regionalligi. Jego zmiennik - Stefan Riederer (21 lat) to na razie melodia przyszłości, ale też spory talent. Dobre wyjścia do piłki, mocny chwyt, niezły refleks - idealny rezerwowy golkiper. Lewa obrona była obsadzona bardzo słabo, dlatego sprowadziłem Lesleya Fellingę (21 lat) z holenderskiego Veendam. Młody Haitańczyk nic nie kosztował, a kopać piłkę potrafił. Czułem, że będzie mocnym punktem zespołu. Na prawej stronie rywalizowali: wychowanek klubu Florian Hornig (21 lat) i ściągnięty z Gimnasii La Plata Argentyńczyk, Cristian Pierrou (19 lat). Ten pierwszy imponował świetnym przygotowaniem fizycznym; drugi - dobrym wyszkoleniem technicznym. Wśród stoperów wyróżniał się rosły Stefan Fruhbeis (28 lat), który wiele czasu spędził w Burghausen. Jego partnerem miał zostać Witold Cichy (21 lat), ostatnio broniący barw Odry Wodzisław. O wygryzienie podstawowego duetu walczył wychowanek Stuttgartu, Raphael Schaschko (22 lata) oraz urodzony w Monachium Dennis Polak (26 lat). Obaj nieźli, ale wyraźnie słabsi od swych kolegów. Na lewej pomocy hasał jeden z najlepszych zawodników Unterhaching - Timo Nagy (24 lata). Kreatywny, szybki skrzydłowy o węgierskich korzeniach, zaczynał karierę w Wackerze Burghausen; później został dostrzeżony przez scoutów słynnego Hannoveru. Tam kariery nie zrobił - tutaj słusznie uchodził za gwiazdę. Młody Maik Schutzbach (21 lat), którego sprowadziłem z rezerw Freiburga, mógł w przyszłości zastąpić Nagy'ego. Miał spory potencjał, już teraz zachwycał techniką, dryblingiem i szybkością. Prawą flanką atakował Robert Lechleiter (27 lat), silny zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Był to dla niego już piąty sezon w czerwono - niebieskich barwach. Pochodzący z Francji Bruno Custos (30 lat) nie należał może do czołówki klubowych pomocników, ale na ławkę - jak znalazł. Środkiem pomocy dyrygował Oliver Fink (25 lat), zawodnik niemal idealny. Niemal, bo miał pewne problemy z wykonywaniem stałych fragmentów gry. Nie zaliczał się też do najszybszych, ale na tej pozycji nie potrzebowałem sprintera. Co ciekawe, wcześniej zaliczył dwa inne bawarskie kluby - Regensurg i Burghausen. Wojciecha Mroza (20 lat) ściągnąłem za grosze z Polonii Bytom. Polak miał szanse rozbłysnąć na niemieckich boiskach; wielu fachowców wróżyło mu świetlaną przyszłość. Grupę klasycznych łączników uzupełniał 25-krotny reprezentant Czech, Roman Tyce (30 lat). Doświadczony piłkarz, który przez lata stanowił o sile TSV 1860 Monachium. Dobry w odbiorze, zdeterminowany, agresywny. Takich ludzi nam trzeba. Miałem też do dyspozycji dwóch ofensywnych środkowych pomocników, operujących za napastnikami. Pierwszym był Ricardo Villar (28 lat) - istny obieżyświat. Brazylijczyk z włoskim paszportem kopał już piłkę w USA (Pittsburgh), Austrii (Red Bull Salzburg) i Korei Południowej (Chunnam). Teraz postanowił podbić Bawarię. Rywalizował z nim Olcay Sahan (20 lat). Młody Turek był podobno niezwykle utalentowanym graczem, produktem szkółki Borussii Monchengladbach. Wreszcie - atak. Za strzelanie goli miał być odpowiedzialny młody Marcel Silva Sacramento, czyli po prostu Marcel (19 lat). Osobiście pilotowałem jego transfer z brazylijskiego klubu Ceara. Ciekawie prezentował się również 3-krotny reprezentant Czech, Michal Kolomaznik (31 lat). Mimo słusznego wieku, wciąż gwarantował co najmniej kilka bramek w sezonie. Nieco słabiej wypadał Mario Konrad (24 lata), były młodzieżowy reprezentant Austrii, wychowanek Stuttgartu. Przeciętną technikę nadrabiał dobrą szybkością i przyspieszeniem. Na koniec, najgłośniejsze nazwisko w kadrze - Schweinsteiger! Niestety, nie Bastian, a jego starszy (25 lat) i znacznie mniej utalentowany brat o imieniu Tobias. Baardzo przeciętny, lecz zdeterminowany, by chociaż częściowo dorównać słynnemu bratu.
  8. Zagrajmy w to jeszcze raz...

    Słońce znów daję w czambo, dokładnie tak jak wtedy gdy tu przyjechałem. A było to bardzo dawno, no może to krótko patrząc na moje życie, ale prawdę mówiąc zapominam już rzeczy, które robiłem tu na początku. Przyjechałem tu 20 lat temu w 1990 będąc 19 letnim, mało ambitnym chłopakiem, który przyjechał tu za pierwszą ambitną pracą, na budowie... Spotkałem wtedy wielu moich obecnych przyjaciół, zarówno Polaków jak i Anglików, Niemców i paru Egipcjan. Byłem świadkiem jak Egipt się zmieniał, kiedyś bardziej spokojny, choć z trwogą o kolejną wojnę z Izraelem, dziś jest więcej waśni w państwie i czuję tu początek jakieś rewolucji.. Jak się okazało już kilka miesięcy po przyjeździe udało mi się kontynuować pasję, którą zacząłem w Polsce. Chodzi tu o sens mego życia, piłkę nożną.. Moją karierę piłkarską zacząłem w LKS Mogilany jako 14 latek. Od samego początku byłem wyrózniającą się postacią w klubie, gdzie nawet zagrałem parę meczów w seniorskiej kadrze jako skrzydłowy. Pamiętam jak biły się o mnie Garbarnia Kraków i Cracovia i gdyby nie wyjazd pewnie, grałbym już przynajmniej w 3 lidze albo w juniorach drugiej krakowskiej drużyny. Pozostawiłem to jednak za sobą, gdyż rodzice nie widzieli sensu w piłce nożnej, gdyż chcieli bym osiągnął coś w życiu. Stwierdziłem, dobra zrobię to sam, wyjechałem na własną rekę do Egiptu, gdzie miałem zapomnieć o piłce i zacząć pracować w Kairze. Ale albo to ja nie zapomniałem o mojej pasji, albo ona o mnie. Dziwnym trafem, kiedy grałem z nowo poznanymi na budowie kolegami, przyłączyli się do nas gracze i trener lokalnej drużyny (mieszkaliśmy blisko Kairu w blokach robotniczych, w Al Quabbat). Trenerowi spodobała się moja gra i już za tydzień miałem przyjść na testy do tej drużyny. W końcu w ciągu miesiąca zadebiutowałem w pierwszej drużynie, pierwszy mecz i 2 asysty przeciwko liderowi 2 ligi, lepiej bym sobie tego nie wymarzył. Potem do asyst zacząłem dokładać również i bramki, a nasz zespół otarł się w 1991 o awans. Zarówno ja jak i drużyna nie poddaliśmy się i ze zdwojoną siłą ruszyliśmy w kolejny sezon. Wciąż utrzymywałem rodziców w tym, że pieniądze zdobywam tylko dzięki działalności jako robotnik.. niedługo jednak... Przyszła gwiazdka owego roku, trener pozwolił mi wyjechać na święta do rodziny, czułem wtedy, że była to okazja by powiedzieć o tym rodzicom.. O dziwo zaregowali na to ze spokojem i stwierdzili, że jako dorosły podejmuję za siebie własne decyzje i tylko czas pokaże czy błędne. Wróciłem do klubu i jakby natchniony słowami rodziców grałem świetne mecze, które poprowadziły nas do awansu w 1992.. W przerwie letniej biły się o mnie wielkie kluby egipskie i trafiłem w końcu do znanej firmy, wprost ze stolicy Al-Ahly. Zamieszkałem z innymi obcokrajowcami, ale nie zapomniałem o budowie. Pierwszy sezon tj. 1992/1993 nie wspominałem dość dobrze, drużyna była silna i trudno się było przebić, na dodatek zdobyliśmy tylko Puchar Egiptu, co dla ekspertów było wielkim zawodem naszej drużyny. Wtedy przetrzebiono skład i dano szansę młodym, w tym i mi. Zresztą rok 1993 jest dla mnie wyjątkowy, poznałem swego czasu piękną Polkę, która była przewodniczką w muzeum w Kairze, który zbudowaliśmy wcześniej. Jak się potem okazało, ta kobieta została moją żoną w 1997. Wracając jednak do futbolu w sezonie 1993/1994 nasza drużyna odniosła dosłownie na każdym polu sukces, wygrała ligę i Puchar Zdobywców Pucharów w Afryce, a ja byłem główną postacią drużyny. Co prawda Puchar Egiptu przeleciał nam koło nosa, ale biorąc pod uwagę młody skład odnieśliśmy wielki sukces. Wtedy jakiś tam scout z Polski zaczął mnie nakłaniać bym grał dla Polski, ale tak samo czyniły władzę egipskiej piłki. Przeprosiłem Egipcjan, ale moje serce zawsze biło dla Polski i w 1994 zadebiutowałem w reprezentacji w czasach Henryka Apostela. Pierwszy mecz pamiętam i to jak, bo daleko to nie miałem, we wrześniu zaliczyłem bowiem debiut w przegranym meczu wyjazdowym z Izraelem 1:2. Pojawiłem się w drugiej połowie, ale furory nie zrobiłem. Wróciłem do klubu i dalej ciężko pracowaliśmy by znów zdobyć mistrza, udało nam to się ponownie i w sezonie 1994/1995 znów wygraliśmy ligę. Zostałem wybrany graczem ligi i byłem tak rozpoznawalny, że byłem często zaczepiany przez fanów i fanki. W 1995 znów wróciłem też do reprezentacji i na wiosnę u siebie odgryźliśmy się Izraelczykom pokonując ich u siebie 4:3. Wciąż mieliśmy szansę na Euro 1996. W tym roku zacieśnił się mój związek ze wspomnianą przewodniczką, Asią. Zacieśnił się mimo, iż porzuciłem już pracę na budowie i zająłem się na dobrę piłką nożną. Do tego doszedł inny aspekt, bo w 1995 wracam do Polski! Za grube pieniądze z Huty kupuję mnie Hutnik Kraków, a w Egipcie pozostawiam mój dom i kolegów. HKS dzięki mnie i paru innych zawodników staję się niemałą sensacją rozgrywek i zdobywa 3 miejsce. W 1996 wygrywamy ze Słowacją 5:0 w reprezentacji i jesteśmy blisko Euro.. Wszystko zawaliło się jednak w Bratysławie, gdzie totalnie się pogubiliśmy i przegraliśmy 1:4, a ja zrezygnowałem na jakiś czas z reprezentacji. W 1996/1997 dalej grałem dla HKS, ale było to rok mniej udany dla mnie i dla drużyny i osłodził mi tylko go Puchar UEFA, w którym też nie błysnęliśmy. Jako dość doświadczony gracz w 1997 przechodzę do Schalke 04 Gelschenkirschen, do zespołu który został rozsprzedany po triumfie w Pucharze UEFA. Do zespołu wchodzę świetnie, ale potem się coś zacina. Trener i inni piłkarze psioczą na mnie i w złej atmosferze odchodzę w 1998 z klubu z Zagłębia Ruhry i wracam do Polski, gdzie buduję dom w Krakowie z moją żoną, gdyż niedługo na świat ma przyjść mój synek... W 1999 roku wracam do reprezentacji i podpisuję także kontrakt z Wisłą Kraków, odnosimy w tym sezonie zawód, bo mistrzem zostaję Polonia Warszawa, a nie wielka wtedy Wisła. Drużynie narodowej z kolei nie udaję się dostać do kolejnego Euro i trenerem zostaję Engel. W sezonie 2000/2001 zostajemy mistrzem kraju, a ja osobiście królem strzelców. Drużyna narodowa z kolei zaczyna z moim udziałem jak się to potem okaże marsz do MŚ 2002. W 2001/2002 znów nasza drużyna przegrywa rywalizację ligową i jest druga, a w pucharze dość szybko kasuję nas Inter Mediolan. Na MŚ w 2002 definitywnie kończę przygodę z reprezentacją po blamażu. Mój dorobek to 32 mecze z 6 golami i 10 asystami dla drużyny narodowej. Sezon 2002/2003 jest wielkopomny dla Wisły, wracamy na sam szczyt, a mój syn, który zaczyna już kopać piłkę w klubie, widzi jak ojciec przegrywa dopiero w 1/8 finału po wyrównanym dwumeczu z Lazio Rzym (w między czasie rewanżuję się Schalke, pokonując ich rundę wcześniej). Powoli jednak przychodzi czas kiedy nachodzą się kontuzję, tych w 2003/2004 zdarza się mi zdecydowanie za dużo i tylko z ławki oglądam jak znów zdobywamy mistrza. Jak się okazuję 2004/2005 to mój ostatni sezon jako gracz w piłce nożnej. Z Wisłą zdobywam mistrza i głównego asystenta ligi. Kończę z zawodowym trenowaniem i na 3 lata oddaję się własnemu biznesowi, którym okazuję się budownictwo. W 2008 postanawiamy z żoną wrócić do Egiptu, gdzie mamy dom i zaczęliśmy nasz związek. 10 letni Jarek zaczyna z kolei swoją karierę juniorską w Al-Ahly, a ja zostaję trenerem juniorów. Nasza drużyna odnosi wielki sukces i uważana wcześniej za słabo przygotowaną wygrywa w lidze U-17. Kiedy w następnym sezonie wygrywam z nimi ligę i dokładam do tego Puchar Kontynentalny widzą we mnie zbawcę nie tylko jako piłkarza, ale także jako trenera, wtedy przychodzi do mnie ciekawa propozycja z 2 ligowego zespołu, a to co dzieję się teraz to jest tuż po podpisaniu zawodowego kontraktu z Matrouh FC... A zatem jest 1 czerwiec 2010, a do początku sezonu zostało jeszcze 4 miesiące, jesst zatem nad czym pracować.... FM 2011 11.3 Baza danych: duża Liga: Egipt (2), Polska (3), RPA (2), Korea (2), Meksyk (2), USA (1), Anglia (6), Niemcy (3), Hiszpania (3), Australia (1), Brazylia (3), Argentyna (2) Zasady: HC Zespół: Matrouh FC (2 liga, Dolny Egipt) Mam nadzieję, że ten opek będzie dłuższy niż poprzedni i żaden brak chęci, albo spalony dysk lub zgubiony save nie przerwie mi tej kariery (na brak chęci jestem zabezpieczony ligami ze wszystkich kontynentów). I wybrałem FM 2011, bo mam do niego większy sentyment niż do FM2012.
  9. 90 minut

    Wersja gry: FM 12.0.4 Wybrane ligi: Białoruś (2), Czechy (2), Litwa (2), Łotwa (2), Słowacja (2), Ukraina (2), Niemcy (4), Polska (5) Baza danych: duża Klub: FK Silute (1 liga litewska) Data powstania: 1991 Trofea: Litewska 1 liga (wygrana 2009) Oczekiwania zarządu: Zwycięstwo i awans do Ekstraklasy Osobiste oczekiwania: Zwycięstwo Obecny dzień: 8 luty 2011 (system wiosna-jesień) Sezon: 12.03.2011 - 5.11.2011
  10. Piłkarski przegląd prasy

    Świat Futbolu Drezno W dzisiejszym wydaniu zapraszamy do przeczytania rozmowy z nowym menedżerem Dynama Drezno, Flat Erikiem. Jako pierwsi zapytaliśmy młodego polskiego trenera o przedsezonowe cele, preferencje taktyczne oraz futbolowe inspiracje. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, chcących poznać nowego dyrygenta orkiestry z Gluckgas Stadion. Świat Futbolu Drezno: Nie da się ukryć, że dla zdecydowanej większości kibiców jest pan postacią zupełnie anonimową. Liczymy zatem, że wyjawi pan naszym czytelnikom kilka tajemnic, na przykład: 'skąd się tutaj wziąłem'? Flat Eric: Rozumiem zdziwienie i lekkie zaniepokojenie wszystkich, którym dobro Dynama leży na sercu. Pragnę uspokoić - nie tylko posiadam wszystkie wymagane dokumenty, ale też spędziłem w Niemczech kilka ładnych lat, ucząc się tutejszego futbolu. Nie jestem więc oderwany od miejscowych realiów. Wiele nauczyła mnie praca w trzecioligowym Wackerze Burghausen, gdzie pełniłem rolę asystenta oraz trenera drużyny młodzieżowej. ŚFD: W takim razie możemy liczyć na intensyfikację szkolenia młodych zawodników? F.E.: Z pewnością bacznie przyjrzę się wszystkim wychowankom drezdeńskiej szkółki piłkarskiej i jeśli tylko któryś z chłopców wpadnie mi w oko, dostanie szansę na występ w pierwszym składzie. Im więcej zawodników identyfikuje się z klubem, miastem, kibicami, tym lepiej. ŚFD: Zdążył się pan wstępnie zapoznać ze swymi nowymi podopiecznymi. Jak wrażenia? Czy konieczne będą wzmocnienia? F.E: Skład wygląda naprawdę solidnie. Przyznam, że nie spodziewałem się zastać w drugoligowym beniaminku tak wielu dobrych piłkarzy. Na kilku pozycjach należy jednak wzmocnić konkurencję - dotyczy to przede wszystkim boków obrony. Podkreślam - problemem nie jest jakość, a ilość. Po prostu brakuje wartościowych zmienników. ŚFD: Rozumiem, że to nie najlepszy moment, by pytać o personalia. Zapytam więc o preferowane rozwiązania taktyczne. Dynamo pod batutą Flat Erica będzie grało ofensywnie, czy raczej zachowawczo? F.E.: Cóż, postaram się znaleźć złoty środek. Należy jednak pamiętać, że jesteśmy beniaminkiem i nie powinniśmy przeceniać własnych umiejętności w starciu z bardziej doświadczonymi przeciwnikami. Zabezpieczenie tyłów będzie zatem priorytetem. ŚFD: Czy w dobieraniu taktyki będzie się pan inspirował jakimś słynnym trenerem, czy będzie to całkowicie nowy, autorski pomysł? F.E.: Zawsze imponowali mi stratedzy pokroju Jose Mourinho czy Rafaela Beniteza, analizujący każdy, najdrobniejszy szczegół; dostrzegający pozornie nieistotne niuanse. Niestety, nie dysponuję analitycznym umysłem. Bliżej mi do Harry'ego Redknappa - wychodzę z założenia, że piłkarze najlepiej wiedzą, co mają robić. To oni od małego biegają za piłką. Moją rolą jest nakreślenie ogólnego planu, dobranie najlepszych wykonawców i przeprowadzenie rozmowy motywacyjnej. ŚFD: Jak wyglądają cele Dynama Drezno na sezon 2011/2012? F.E.: Po pierwsze: trzymać się z daleka od strefy spadkowej. Po długiej przerwie wydostaliśmy się z odmętów trzecioligowej szarzyzny i nie mamy zamiaru prędko tam wracać. Druga liga jest obsadzona wyjątkowo mocno, dlatego każde zwycięstwo będzie dla nas dużym sukcesem. Jeśli uda się osiągnąć więcej - ok, ale usatysfakcjonuje mnie spokojna pozycja w środku tabeli. ŚFD: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
×