Skocz do zawartości

Shrek

Użytkownik
  • Zawartość

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

6 Neutralny

O Shrek

  • Tytuł
    Nowy

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Shrek

    WYNIKI KONKURSU

    Gratulacje dla zwycięzcy, podziękowania dla organizatorów i uczestników. Co do wyników konkursu - sam głosowałem podobnie. Ja chcę się dowiedzieć co się stało ze światem i jak radził sobie Mak w nowej post apokaliptycznej rzeczywistości. Mimo tego, że nie jestem fanem sci-fi.
  2. Shrek

    OCENA PUBLICZNOŚCI

    Ja także zdecydowałem się zagłosować. 1. Krzysztof Ibisz - świetny sposób na to, jak pokazać karierę, z perspektywy minionego czasu. Super koncept - punktów 5. 2. Czas przeszły - inne pokazanie swoich sukcesów w post apokaliptycznych czasach. Nie rozumiem jednej rzeczy. EMP niszczy urządzenia elektryczne i elektroniczne - dlaczego jednak w naszym świecie pojawiły się strzygi i inne upiory? Pytanie drugie - dlaczego świat cofnął się w rozwoju o jakieś 200 lat z okładem? Punktów 4. 3. Sei tutta la me vitta - klasyczne przedstawienie sezonu po sezonie. Karierze niczego nie brakuje, no może tym, że wiadomo o czym będzie kolejny odcinek. Punkty 3. 4. Mila na pomoc - też gram prawdziwymi piłkarzami, którzy zakończyli swoje kariery, więc mnie to ujęło. Zabrakło zdjęć, które upiększyłyby ścianę tekstu. Punkty 2. 5. Jak będzie na Sudtribune - tutaj jak wyżej.
  3. Shrek

    Gregory Lacombe

    Rankingi nie oddają prawdziwej siły reprezentacji – uważa tak 74% czytelników internetowego wydania France Football. I coś w tym jest, bo ja sam tak głosowałem, za taką opcją. Nie uznaje je jednak za bezużyteczne, gdyż według czegoś trzeba ustanawiać rozstawienia w piłkarskich turniejach. A jak zestawić, który zespół jest lepszy, gdy nawet nie mają okazji ze sobą zagrać? Ilością zdobytych punktów w eliminacjach? Skoro tak, to najsłabiej prezentują się zespoły afrykańskie (bo maksymalnie mogły zdobyć 18 punktów), najsilniejsze zaś byłyby zespoły z Ameryki Południowej. W środku stawki znalazłyby się zespoły z Azji i te zespoły z Europy które trafiły do 6 osobowej grupy, gdyż mogłyby zdobyć 30 punktów. A trzeba pamiętać o tym, że i rywale są bardziej wymagający w różnych federacjach. Dlatego ranking, mimo że nie zawsze odzwierciedla siłę reprezentacji, jest do tego najlepszy. W koszyku 1 znalazł się gospodarza imprezy – Australia (cóż takiego jego prawo jako gospodarza), oraz Anglia, Brazylia, Hiszpania, Niemcy, Kolumbia, Portugalia i my. Oznacza to, że z żadnym z tych zespołów nie spotkamy się w fazie grupowej. Najbardziej poszkodowaną reprezentacją jest reprezentacja Belgii, która pomimo zajmowania 8 pozycji, musi być losowana z koszyka 2. Oznacza to, że obecni Mistrzowie Europy trafią na kogoś silnego i już w fazie grupowej może być hit godny finału. Grupę zespołów losowanych z drugiego koszyka uzupełniają Austria, Dania, Grecja, Ukraina, Włochy, oraz Urugwaj i Senegal. W trzecim koszyku jest największy pechowiec z ostatnich dni. Przegrana w domowym pojedynku z Rosją nie tylko zepchnęła Oranje na drugie miejsce, ale umieściła także ten zespół ex aequo z Meksykiem na pozycji 16 w rankingu. Oznacza to, że będzie ona losowana z trzeciego koszyka i może być sytuacja, gdy w jednej grupie spotkają się Brazylia, Belgia i Holandia właśnie. W koszyku trzecim znajdują się także Korea Południowa, Japonia, Stany Zjednoczone, Meksyk, Kamerun, Paragwaj i Rosja. Ostatni koszyk, ale i tutaj można znaleźć niewygodnego rywala. Peru, co prawda weszło do Finałów kuchennymi drzwiami, to jednak nie można ich w żadnym wypadku ignorować. Ciekawa sprawa z Korea Północną. Według ankiety, większość kibiców chciałoby Koreę jako przeciwnika w fazę grupową. Z drugiej jednak strony w imponującym stylu przeszła eliminacje i nie można jej lekceważyć. Ponadto zawodnicy będą ekstra zmotywowani – może nie tak jak w 2006 roku i obiecaniem Obozów Pracy, ale możliwością wyjazdu do zagranicznego klubu – to jest zawsze dodatkowy bodziec. Druga sprawa, to okrojone możliwości przestudiowania sparingów rozegranych przez Koreańczyków. Tę dwójką uzupełniają Iran, Nowa Zelandia, Jamajka, Egipt, Republika Zielonego Przylądka, oraz Demokratyczna Republika Kongo. Jak Francuzi wyobrażają sobie grupę śmierci? Belgia, Stany Zjednoczone i Demokratyczna Republika Kongo. Czy słusznie? Tak, bo zespoły te nam nie leżą. Zawsze groźni Belgowie, Stany Zjednoczone, które wyłączyły nasze ofensywne atuty, oraz Demokratyczna Republika Kongo, która poradziła sobie z bardo dobrymi reprezentacjami afrykańskimi. A jak według ankiety prezentuje się grupa marzeń? Grecja/Ukraina, Paragwaj, Korea Północna. Ja bym zamienił dwie ostatnie drużyny na odpowiednio Koreę Południową i Nową Zelandię. Sympatyczny zespół Kiwi będzie gryzł i walczył do ostatniej minuty, ale mają dużo mniejsze umiejętności piłkarskie. Owszem będzie po ich stronie liczba i sympatia kibiców, także są przystosowani do klimatu, ale powinniśmy ich ograć w środku nocy. A Korea Południowa. To nie turniej w 2002 roku i ściany na pewno nie będą pomagały gospodarzom. Jeśli chodzi o system losowania jest dosyć jasny. Zaczynamy od pierwszego koszyka, następnie dolosowywane są zespoły z drugiego. I tak dalej. Ograniczenia jest jedno, zespoły z tych samych federacji nie mogą się ze sobą spotkać w fazie grupowej, lub w jednej grupie nie może być więcej niż 3 zespołów ze strefy europejskiej. A kogo wylosowaliśmy? Zostaliśmy wylosowani już na początku i trafiliśmy do grupy B. Oznacza to, że w przypadku zajęcia pierwszego miejsca w grupie zmierzymy się z kimś z czwórki – Australia, Dania, Meksyk, Peru. O pierwsze miejsce musimy jednak powalczyć z groźnym Urugwajem, nieprzewidywalnym Iranem, oraz Rosją. (kliknięcie na nazwisko podkreślonego gracza, przenosi na jego profil w dniu losowania Mistrzostw – 3 grudnia 2021) Urugwaj Największą gwiazdą reprezentacji jest niewątpliwie Luis Suarez, który w dniu rozpoczęcia Mistrzostw będzie miał już 35 lat. Tak samo jak jego partner z ataku Edinson Cavani, który jednak najlepsze sezony ma za sobą. Urugwaj ma jednak kilku młodych, zdolnych, którzy będą nadawali ton akcją ofensywnych, lub zabezpieczali tyły. Lucas Toreirra jest główną postacią środka pola w Atletico Madryt, Jose Gimenez świetnie zabezpiecza tyły w Chelsea i chociaż obecnie ma poważną kontuzję (złamanie stopy), to na Mistrzostwa powinien zdążyć się wyleczyć i odzyskać formę. I pewne jest tylko jedno – w bramce stanie Fernando Muslera. Rosja Alexy Miranchuk to największa obecnie gwiazda Sbornej. Wysunięty pomocnik Zenita Sankt Petersburg jest w świetnej formie i pomimo ofert, jakie składają zachodnie kluby, wciąż pozostaje w Rosji. Takich oporów nie miał naturalizowany Rosjanin – Mario Fernandes, który został najlepiej opłacany Rosjaninem. Jego pensję płaci Paris Saint Germain. Drugim naturalizowanym graczem, tym razem z Brazylii jest Vitinho. Ten urodzony w Sao Paolo gracz Juventusu, przez 8 lat występował w CSKA Moskwa. Debiut zaliczył w 2019 rok, a od tego roku jest podstawowym graczem reprezentacji. Innym zawodnikiem, który świetnie się zadomowił jest Fedor Chalov. 23 latek na co dzień występujący w niemieckiej Borussi Moenchengladbach, miał kapitalny poprzedni sezon ( 10 bramek i 5 asyst), ten jednak jest dużo słabszy. Iran Najbardziej znanym Irańczykiem biegającym po europejskich boiskach jest Alireza Jahanbabkhsh, który od 9 lat gra w Holandii, a od trzech sezonów jest zawodnikiem PSV Eindhoven. Innymi zawodnikami, na których trzeba zwrócić szczególną uwagę są: lewy obrońca Milad Mohammadi z Kolonii, Mehdi Taremi napastnik Trabzonsporu, oraz rozgrywający Mohsen Mosalman z Perepolis Teheran. A tak prezentuje się wszystkie grupy.
  4. Shrek

    Gregory Lacombe

    XXII Mistrzostwa Świata – 2022 – Australia. 2 grudnia 2010 roku Komitet Wykonawczy FIFA zdecydował, o gospodarzu dwudziestej drugiej edycji Mistrzostw Świata. Katar pozostawił w pokonanym polu Stany Zjednoczone. W styczniu 2013 roku pojawiły się pierwsze podejrzenia, jakoby przedstawiciele katarskiej federacji mieli przekupić członków komitetu wykonawczego. W wyniku śledztwa, zarzuty te okazały się prawdziwe, a konsekwencją udowodnienia korupcji, oraz niepokojów na Bliskim Wschodzie, 30 czerwca 2017 roku Mistrzostwa Świata zostały przeniesione do Australii. Miejsca dla poszczególnych federacji: Europa 13 miejsce Afryka: 5 miejsc Azja: 4 miejsce + 1 miejsce po barażu z najlepszym zespołem z 5 zespołem z Ameryki Południowej Ameryka Południowa: 4 miejsca + 1 miejsce po barażu z 5 zespołem z Azji Ameryka Północna: 3 miejsca + 1 miejsce po barażu z najlepszym zespołem z Oceani Oceania: 1 miejsce po barażu z 4 zespołem z Ameryki Północnej. Azja Pierwszą federacją, która rozpoczęła eliminacje była federacja azjatycka. Mecze rozpoczęły się już 3 kwietnia 2019 roku! Nic dziwnego, że pierwszym zespołem, który uzyskał awans do australijskich finałów była Korea Północna. Była to swoista niespodzianka, bo mało kto stawiał, na to, że to akurat Koreańczycy z Północy awansują bezpośrednio do finałów. Swój kamień węgielny, pod ten sukces podłożył Han Kwang Song autor 25 trafień w 17 spotkaniach. Kolejny strzelec miał zaledwie 17 bramek. W ciągu wszystkich spotkań w ramach eliminacji Koreańczycy przegrali zaledwie jeden mecz – z reprezentacją Filipin 1:3. Kolejnymi zespołami, która awansowały do Finałów były Japonia, Iran i Korea Południowa. W barażu spotkały się Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie i zwycięzca tego spotkania spotykał się z piątym zespołem ze zespołem Ameryki Południowej. Ameryka Południowa 11 października odbyła się pierwsza seria spotkań. A w niej sensacja – Brazylia na własnym stadionie ulega Kolumbii. Kolejną niespodzianką, chociaż na mniejszą skalę jest porażką Argentyny z Peru. Ciężki start faworytów – Argentyńczycy zdobywają 4 punkty w 5 meczach. Brazylijczycy dwukrotnie przegrywają, ale w pozostałych spotkaniach punktują solidnie, dzięki czemu stali się pierwszą drużyną z Ameryki Południowej, która uzyskała awans. Drugim zespołem stała się Kolumbia. Ciekawie było w ostatnich spotkaniach. Tabela przed dwoma ostatni meczami (zespoły walczące o miejsce premiujące awans (4 miejsce) i miejsce barażowe (5)) Miejsce Reprezentacja Punkty Pozostałe mecze 4 Paragwaj 24 mecz w domu z Peru i wyjazd do Chille 5 Argentyna 22 mecz w domu z Kolumbią i wyjazd do Brazylii 6 Peru 21 mecz wyjazdowy z Paragwajem i mecz w domu z Wenezuelą 7 Wenezuela 20 mecz w domu z Brazylią i wyjazd do Peru Paragwajczycy wygrywają z Peru i kibice Argentyny liczyli, że Albiceleste wygrywając z Kolumbią zapewnią sobie miejsce w barażach. Niestety dla nich, ich idole zdobywają zaledwie punkt. Wenezueala uzyskuje bardzo ważny remis, który w dalszym ciągu utrzymuje ich w grze. Ostatnia seria spotkań, a w grze o miejsce barażowe trzy drużyny. Najbliżej celu Argentyna, która nawet w przypadku porażki ma szansę na awans, jeżeli w meczu Peru – Wenezuela padnie remis. Ale Peruwiańczycy nie marnują szansy. Wygrywają, a przy porażce Argentyny z Brazylią, to oni będą grać w barażach o miejsce w Mistrzostwach Świata. Najlepszym strzelcem strefy południowoamerykańskiej Gabriel Jesus autor 18 trafień, który na co dzień występuje w Paris Saint Germian. Ameryka Północna i Środkowa Drugą federacją, która rozpoczęła eliminacje był Ameryka Północna i Środkowa. Tutaj faworytów było dwóch – Stany Zjednoczone i Meksyk i nikt nie spodziewał się, by tej dwójki mogło zabraknąć w finałach. Walka toczyła się o trzecie miejsce dające bezpośredni awans oraz o czwarte, które uprawniało do walki w barażach z najlepszą drużyną z Oceanii. Jamajka z super skrzydłowym – Leonem Baileyem, występującym na co dzień w Real Madryt, Haiti, którego na pierwszoplanową gwiazdę wyrasta Paul Dumesle – kolega klubowym Baileya Honduras – z Anthonym Lozano grającym na co dzień w Crvenie Zvezdzie Belgrad. Kostaryka z Juanem Bustosem grającym w holenderskim VVV Venlo. Do ostatniego spotkania ważyły się losy kto zajmie 4 miejsce premiujące szansą awansu w barażach. Najbliżej tego była Kostaryka, która musiała postawić kropkę nad wygrywając z Haiti. I postawiła i to oni będą grać z najlepszym zespołem Oceanii – Nową Zelandią. Tutaj z kolei najlepszym instynktem strzeleckim popisał się Arturo Munoz, młodziutki Meksykańczyk, który reprezentuje barwy Deportivo Guadalajara. Udany turniej w jego wykonaniu, może być przepustką do silnego europejskiego klubu. Oceania Tutaj tylko dwie drużyny liczą się w walce o miejsce barażowe – Nowa Zelandia i Wyspy Salomona. Wynik w dwumeczu 7:1 dla reprezentacji Kiwi, pokazuje tylko jaki jest poziom tamtejszej federacji. Tu bezkonkurencyjny w strzelaniu okazał się najbardziej znany Nowozleandczyk Chris Wood reprezentujący barwy Stoke City. Afryka System afrykański jest straszny. W jednej grupie mogą znaleźć się drużyny przeciętne, w drugiej zaś 3 drużyny, które stanowią największą siłę na czarnym lądzie. W grupie drugiej o jedno miejsce bić się miały Ghana, Nigeria i Wybrzeże Kości Słoniowej. Czwartą reprezentacją, która także jest solidna, lecz nie ma takich indywidualności jako pozostała trójka rywali była Demokratyczna Republika Kongo. I to ona, ku zaskoczeniu wszystkich zajęła miejsce premiowane awansem. Przegrała wyjazdowe spotkanie z Nigerią, zremisowała na wyjeździe z Ghaną, pozostałe spotkania wygrała i z 13 punktami wyprzedziła konkurencję. W grupie pierwszej występowały za to zespoły co najwyżej solidne jak na afrykańskie standardy. Obok Libii i Gwinei Bissau, a o awans walczyli Wyspy Zielonego Przylądka, oraz Burkina Fasso. Do 78 minuty to Burkina Fasso była w finałach, jednak fatalne ostatnie 10 minut, spowodowały, że z 2:0, wynik zmienił się na 3:3 dając jednocześnie awans Wyspom Zielonego Przylądka. Pozostałe 3 grupy wygrali faworyci – Senegal, Kamerun i Egipt. Królem polowania okazał się gracz Fioretiny Florencja – Khouma Babacar autor 9 trafień. Europa 10 grup, z każdej bezpośredni awans uzyskują zwycięzcy grup. Do tego trójka najlepszych zespołów z drugich miejsc. Faworyci wygrali swoje grupy. Męczyli się obrońcy tytułu Portugalczycy, którzy awans zapewnili sobie w ostatni meczu wygrywają z Cyprem, podczas gdy będący kandydatem do pierwszego miejsca Walijczycy zremisowali z Węgrami. Imponujący występ Francji, która zdobyła 43 bramki, tracąc zaledwie 6. Znakomita postawa defensywy Anglików, która w 8 spotkaniach tylko w jednym straciła bramki. W Europie prym jeśli chodzi o strzelanie bramek wiedzie Thomas Muller autor 13 trafień. 12 goli zaliczył Breel Embolo, ale strzelał tylko Liechtensteinowi (5 trafień), Bośni (5 trafień, zaś w pierwszym spotkaniu 4 bramki) i Andorze (2 gole). Najwięcej bramek padło w meczu pomiędzy Niemcy – San Marino. U siebie Niemcy zaaplikowali rywalom 10 trafień, na wyjeździe zaś 9, sami tracąc jedną. Baraże interkontynentalne Baraże rozpoczęły się od niespodzianek. O ile wygraną reprezentacji Nowej Zelandii nad Kostaryką można jeszcze uznać za mniej lub bardziej spodziewaną, tak wygrana na wyjeździe Arabii Saudyjskiej nad Peru dla wszystkich byłą szokiem. Do 77 minuty utrzymywał się wynik 0:3, ale za sprawą Miguela Trauco, oraz Raula Rudiaza udaje się uzyskać wynik, dzięki któremu iskierka nadziei na awans będzie się tliła przez 4 dni. W rewanżu Kostaryka wzięła odwet na zawodnikach z Oceanii i pewnie wygrała, jednak tylko 2:0 i o losach awansu decydować musiały rzuty karne. Tam bohaterem okazał się Jake Gleeson, reprezentujący barwy Portland Timbers, który zapewnił awans reprezentacji swojego kraju na Mistrzostwa Świata po raz pierwszy od 1982 roku. To co łączy obie ekipy to nazwisko jednego z głównych graczy – Rufer. Wynton to gracz, który wprowadził ekipę Kiwi do Mistrzostw Świata w Hiszpanii w 1982 rok, później został okrzyknięty najlepszym graczem Oceanii XX wieku. Czy jego bratanek Alex Rufer pójdzie w jego ślady? Rewanżowe spotkania w Rijadzie miało dramatyczny przebieg. Peruwiańczycy nacierali od pierwszych minut i swoją przewagę udokumentowali zdobyciem dwóch bramek. Tym razem to Saudyjczycy obudzili się w 80 minucie. Najpierw Nasser Al-Oyadan, a następnie Khaled Al-Samiri wyrównali stan meczu. Ostatnie słowo należało jednak do Jordana Altamirano, który w 90 minucie wyrównuje stan rywalizacji w dwumeczu. W dogrywce Peruwiańczycy z nawiązka odrabiają straty i nie pozostawiają złudzenia kto jest lepszy, zdobywając jeszcze dwie bramki, a tracąc tylko jedną.
  5. Shrek

    Gregory Lacombe

    8. Listopad 2021- z piekła do nieba i z powrotem Lista powołanych na listopadowe mecze z Islandią i Szwajcarią. Najlepsze zawsze zostawia się na koniec. Tak przynajmniej powinien być dobrze skonstruowany show. Najsilniejszych rywali FIFA zostawiła nam na koniec, licząc na to by emocje trzymał do końca. Nikt we Francji nie spodziewał się innego scenariusz, niż bezpośredni awans do Finałów. Ostatnia wpadka Szwajcarów z Islandią, sprawiła, że wystarczy nam nie przegrać ze Szwajcarami, lub wygrana z Islandią. Wyjazd na wulkaniczną wyspę nie oznacza bynajmniej łatwego spotkania, ale można założyć, że już 11 listopada zapewnimy sobie awans. Z drugiej strony trzeba pamiętać rok 93. Wystarczył nam punkt do awansu na amerykański Mundial i mimo dwóch gier u siebie, ta sztuka nam się nie udaje. Głowa selekcjonera w tym, aby tak czarny scenariusz się nie wydarzył. Na spotkanie z Islandczykami, ponownie została wykorzystana ulubiona taktyka Lacombe`a 4-2-2-2 z parą Crivelii, Lacazette. Tym razem jednak w pierwszym skłądzie, zamiast etatowych skrzydłowych Griezmann – Coman wystąpili Ousmane Dembele i Kylian Mbappe. To co wydarzyło się w meczu było thrillerem, jakiego nie powstydziłaby się legenda gatunku Alfred Hitchcock. W 13 minucie Crivelli świetnie znajduje w polu karny Kyliana Mbappe. Ten jednak nie kończy akcji sam, tylko wystawia piłkę na pustą bramkę Lacazette`mu. 4 minuty później największym sprytem w polu karnym wykazuje się Jan Bodvardsson i wyrównuje stan meczu. 33 minuta - świetne podanie Bjarnasson, wykorzystuje Bodvarsson, który ucieka Aymericowi Laporte i wyprowadza Islandię na prowadzenie. Dwie minuty później, mamy wyrównanie. Tym razem asystował Lacazette, a finalizował akcję Mbappe. Pamiętając wynik, jaki uzyskali tutaj Szwajcarzy, remis był dobrym wynikiem, mimo wszystko wszyscy chcieli wygrać ten mecz, by ze Szwajcarią grać na luzie. Trener widział zaangażowanie chłopaków i postanowił im pomóc. Grającego niezłe spotkanie Crivelliego zamienił Anhony Martial. 3 minuty później wynik uległ zmianie. Trzeciego gola w tym meczu zdobywa Bodvardsson, który ponownie wykorzystuje gapiostwo Laporte. Od strzelonej bramki, Islanczycy zaczęli obronę godną Twierdzy La Rochelle, my zaś próbowaliśmy wyrównać, jednak nic z tego nie wynikało, mimo że rzucono wszystkie siły I wreszcie w 79 minucie Sebastian Corchia wyrównuje po świetnym podaniu zmiennika – Nabila Fekira. Gdy wydawało się, że wynik 3:3 utrzyma się do ostatniego gwizdka w 92 minucie Aron Gunarsson, który uciekł pilnującemu go Upamecano uderza piłkę z powietrza, która o kilkanaście centymetrów mija bramkę strzeżoną przez Hugo Llorisa. W odpowiedzi Anthony Martial zdecydował się na solową akcję i strzał z 16 metrów, który zaskoczył próbującego interweniować Alexa Runarssona. Wynik spotkania ustalił Lacazette w 6 minucie doliczonego czasu gry, po rozegraniu rzutu rożnego i dograniu Griezmanna. Mecz ze Szwajcarią nie miał żadnego ciężaru gatunkowego, przynajmniej dla nas. My bez względu na wynik zagramy w Finałach, Szwajcarzy zajmą drugi miejsce, ale oni jeszcze muszę walczyć. W przypadku wygranej będą mieli szansę awansować do Finałów dzięki zestawieniu zespołów z drugich miejsc. Mimo wszystko wyjściowy skład Helwetów nie wskazywał na to, by wierzyli w sukces. My rozpoczęliśmy z paroma zmianami w stosunku do wyjściowego składu z poprzedniego spotkania. Na bramce zameldował się Cardinale, zmieniła się cała linia obrony, w środku miejsce zajęli Fekir i Tousart. Jedynie linia ataku i tym razem występujący na prawej skrzydle Ousmane Dembele, wyszli ostatnim razem w podstawowym składzie. Widać było, że chłopaki chcieli odfajkować to spotkanie. Jedynymi zawodnikami, którzy sprawiali wrażenie, że chce się im bardziej niż pozostałym, byli Fekir i Tousart. Ich zaangażowanie sprawiło, że wygraliśmy 1:0. Pierwszy świetnie asystował przy bramce Lacazette, drugi skutecznie rozbijał ataki rywali. W każdym razie udało nam się zając pierwsze miejsce i pewnie awansować do zbliżających się do 22 edycji finałów Mistrzostw Świata, które odbędą się w Australii.
  6. Shrek

    Gregory Lacombe

    7. Październik 2021 – zamazać złe wrażenie Lista powołanych na październikowe spotkania z Bośnią i Hercegowiną, oraz Andorą. Po ostatnim mecz z Islandią, krytycy dostali kolejne argumenty przeciwko pracy Lacombe`a. Remis, o którym prasa pisała, że jest największą hańbą piłkarską w tej dekadzie. Nic to, że cztery lata temu remis z tą samą Islandią w ramach Ligi Narodów, przeszedł niemalże bez echa. No, ale wówczas drużyna byłą na fali wznoszącej. Awans do fazy pucharowej w Mistrzostwach Europy, potem 3 miejsce w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Obecnie Islandczycy przeżywają malutki kryzys. Najpierw spadek z dywizji A Ligi Narodów, a następnie ostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej do Mistrzostw Europy. Cóż, jednak to w dalszym ciągu Ci sami brodaci zawodnicy, którzy napędzą stracha niejednej reprezentacji. Jeśli chodzi o powołania obyło się bez większych niespodzianek. Większych, gdyż Lacombe nie powołał żadnego debiutanta. Pojawiło się za to kilku zawodników, którzy wydawać by się mogło, że wypadli z orbity zainteresowań selekcjonera. Upamecano, dostał za proszenie po raz pierwszy od marca, tak samo jako Mazolida, chociaż jemu akurat przeszkadzały kontuzje. Crivelli czekał na następne powołanie rok, gdyż ostatnim razem zagrał w kadrze w ubiegłym roku. Najdłużej czekał zaś Geoffrey Kongobia z Interu Mediolan, bo ten był powoływany do reprezentacji jeszcze za czasów Wengera. Przed eliminacjami wszyscy nad Sekwaną bardziej, niż Islandii obawiali się Bośnii. Jednak po dosyć łatwym zwycięstwie w pierwszym meczu 4:1, wszyscy byli dobrej myśli. Rzecz jasna, najbardziej wątpiący w talent Lacombe`a wieszczyli słabą grę, gdyż trener nie potrafi znaleźć wspólnego języka z gwiazdami reprezentacji, a swoimi dziwnymi powołaniami, tworzy niepotrzebne grupki. Mimo wszystko, ciężko znaleźć wśród aktualnych reprezentantów jakieś oznaki niezadowolenia. Dwójka najczęściej powoływanych zawodnik za czasów poprzednich selekcjonerów – Tolisso i Rabiot wyrażają chłodną rezerwę do eksperymentowania, jednak pytani o samego selekcjonera, zgodnie przyznają, że współpracuje im się dobrze, chociaż rzadko mają do tego okazję. Ba, chyba najczęściej pomijany przez selekcjonera Layvin Kurzawa, czołowy lewy obrońca Ligue Une, pytany czy nie jest zły o brak powołań, odpowiedział, że nie, bo Lacombe tłumaczy mu, dlaczego tych powołań nie dostaje, a on się musi z tym pogodzić. Jak sam dodał: „Kiedyś o braku powołania dowiadywałem się z mediów, głównie internetu. Teraz, dzwoni do mnie sam selekcjoner i mówi, że jestem dla niego trzecim w kolejce i w przypadku kontuzji, któregoś z podstawowej dwójki wskakuje na jego miejsce. Gdy taka sytuacja się zdarzyła zadzwonił i zapytał czy chce przyjechać. Odparłem, że z chęcią. To miłe, że trener dzwoni do zawodników i z nimi rozmawia, nawet jeśli nie widzi go w swoich planach.” Mecz z Bośnią zaczęliśmy w tradycyjny ustawieniu, jakie preferuje Lacombe – dwóch napastników, z dwójka ofensywnie grających skrzydłowych i dwójką środkowych pomocników zabezpieczających tyły. Przynajmniej Kongobia miał takie zadania, bo Pogba był na wskroś ofensywny. Kto obawiał się tego spotkania, ten w czwartej minucie za sprawą dwójkowej akcji Crivelli – Maolida i strzale tego ostatniego, został uspokojony. Szarpał z przodu Dzeko, prokurując żółte kartki dla Varane`a i Hernandeza, ale poza tym był niegroźny. Za to przed przerwą kapitalnym zagraniem popisał się Pogba i Griezmanowi nie wypadało zmarnować takiej okazji. Kolejne bramki były autorstwa Crivelli`ego (trafił dwukrotnie), oraz zmiennika Fekira. Jeden, jedyny błąd środkowych obrońców wykorzystał co prawda Visca, ale poza tym występ pary Varane – Upamecano można uznać za udany. Jedynym mankamentem był uraz stopy Kante. Dograł on co prawda do końca spotkania, jednak po meczu sztab reprezentacji zdecydował się odesłać go do klubu, by tam w spokoju przechodził rehabilitacje. W jego miejsce powołany został Lucas Tousart. Spotkanie z Andorą miał być spacerkiem. Nikt w najczarniejszych nawet snach, nie przypuszczał by coś złego mogło nam się stać w maleńkim księstwie. Ponownie wychodzimy Lacombe`owym 4-2-2-2, chociaż Tousart ustawiony jest jako typowy defensywny pomocnik, zaś Pogba, może skupić się na zadaniach stricte ofensywnych, tym razem jednak parę stoperów tworzą Laporte i Kongobia. W miejsce zagrożonego absencją w następnym spotkaniu Griezmana w przypadku dostania żółtej kartki, na lewej stronie pojawia się Martial. Napastnicy to Lacazette i Crivelli, który dwoma bramkami zapracował na sporego plusa. Już w 53 sekundzie Lacazette dobija strzał Crivelli`ego, który odbił się od poprzeczki. W trzeciej minucie Pogba zdobywa swoją 16 bramkę w narodowych barwach, a w piątej Crivelli finalizuje dośrodkowanie Digne. Od tego momentu, mecz mógł się zakończyć. Atakowaliśmy to prawda, jednak wszystko staraliśmy się grać na jeden kontakt. W efekcie czego Olivier Oliva miał nieco ułatwione zadanie. W tym samym czasie Islandia na swoim terenie rozbija Szwajcarów 3:0. Oznacza to, że do wygrania grupy wystarczą nam trzy punkty, które musimy zdobyć grając 2 ostatnie mecze.
  7. Shrek

    Gregory Lacombe

    6. Wrzesień 2021 – wchodzimy w decydujący moment Lista powołanych zawodników na dwa wrześniowe spotkania z Andorą i Islandią. Lacombe lubi zaskakiwać. Gdy wydawało się, że ma już ustaloną linię obrony, on wynajduje kogoś nowego. Tym razem postawił na partnera klubowego Nabila Fekira – Abdou Diallo. Z Bundesligi powołanie dostał także bramkarz Herthy Berlin Paul Nardi, a trzecią nową twarzą został gracz reprezentacji olimpijskiej z Tokio – Houssem Auoar. Nikt nie przypuszczał, by Andora była dla nas problematycznym rywalem i wszyscy to spotkanie traktowali jako rozgrzewkę przed daniem głównym – Islandią. Chociaż jeszcze przed zebraniem się wszystkich powołanych, pojawiły się problemy. W ostatnich kolejkach kontuzje wyeliminowały Kante i Maolidę. Lacombe zastąpił ich odpowiednio Bakayoko z Bayernu Monachium i Ousmane Dembele z Barcelony. Niektórzy kadrowicze jak Jordy Gapsar żyli zmianami barw klubowych. Poza Gasparem, który ostatnie szczegóły transferowe załatwiał już na zgrupowaniu nowych pracodawców tego lata znaleźli Moussa Dembele i Lucas Tousart. Dziwią też same powołania. Po jednym bocznym obrońcy i aż 5 obrońców środkowych. A co miał do powiedzenia sam Lacombe? Spotkanie z Lichtensteinem było dziwnym sprawdzeniem nowego ustawienia taktycznego. Trójka stoperów uzupełniona dwa wahadłowymi obrońcami, oraz ze środkowym pomocnikiem dzielącym po równo obowiązki w ataku i w obronie. Egzamin zaliczony, ale nie był on zbyt wymagający. Martwią jednak dwie rzeczy. Z czwórki ofensywnych graczy najmniej produktywnym był Paul Pogba. Nie wyróżnił się też Aouar, który wyraźnie odstawał od pozostałych reprezentantów. Drugim problemem była słaba gra obu wahadłowych. Martial, który często schodził do środka, nie miał wsparcia ze strony Tolisso, który wystąpił tam tylko z powodu choroby Hernandeza. Drugie spotkanie to powrót do klasycznego ustawienia. Lacombe zabezpieczył się na wypadek gry długą piłką i z lewej strony postawił na Malanga Sarr, Ponadto wolał zagrać nieco zachowawczo, gdyż zdecydował się zagrać dwójką pomocników, którzy słyną bardziej z odbiorów, niż otwierających podań. Po bezbramkowej pierwszej połowie Lacombe postanowił naprawić błędy w ustawieniu i wpuścił na plac Hernandeza, a po godzinie gry wrócił do ustawienia z dwójką napastników – jako drugi zaczął grać Griezmann, chyba po raz pierwszy na tej pozycji, odkąd reprezentację objął Lacombe. I to on asystował przy jedynym trafieniu Lacazette, który w końcu w reprezentacji się odblokował. Niestety, jednobramkowej przewagi nie udało się dowieźć do końca, gdyż po faulu Diopa Sigurdsson, pewnie egzekwuje rzut karny. Pomimo oddaniu 22 strzałów na bramkę, zaledwie tylko 5 z nich było celnych. Lacombe`a czeka wiele pracy, nad tym by posiadanie piłki przełożyło się na bramki, przeciwko lepszym zawodnikom niż obywatele księstwa Lichtensteinu czy Andory.
  8. Shrek

    Gregory Lacombe

    Ciąg dalszy czego? Na MFMie są opisane dokładnie te same mecze, tylko z innej perspektywy.
  9. Shrek

    Gregory Lacombe

    5. Czerwiec 2021 – czy Lacombe przełamie klątwę? Lista powołanych na czerwcowe zgrupowanie. To najważniejsze zgrupowanie, odkąd Lacombe przejął reprezentację Trójkolorowych. Zobaczymy, czy będzie w stanie wejść na wyższy poziom, niż jego poprzednicy i w końcu coś wygrać. To coś, to tylko Liga Narodów, ale są to nowe rozgrywki, a każde trofeum cieszy. Tym bardziej, że Lacombe jak do tej pory nie przegrał i wszyscy nad Sekwaną liczą, że gdzie, jak nie u nas, przełamiemy w końcu tą niemoc. W reprezentacji po raz pierwszy, odkąd Gregory objął jej stery, nie pojawił się żaden debiutant. To widoczny znak, że Lacombe znalazł optymalne ustawienie dla swojej drużyny. Czy to oznacza, że nie ma żadnych niespodzianek? Nie do końca. Do składu wrócił Presnel Kimbebe, oraz po raz pierwszy od marca 2020 roku Tiemoue Bakayoko. Obaj reprezentują barwy niemiecki Bayern Monachium, który rzutem na taśmę załapał się na Ligę Europy. Kto nie mógł zagrać? Martial, którego kontuzja wyeliminowała, a byłby zapewne pewniakiem do gry, podobnie jak Maolida. Zdrowi, którzy nie dostali powołania to Tolisso, oraz Lacazette, który mijający sezon ma wręcz fantastyczny – w 49 spotkaniach, zdobył 44 bramek. Odpadł też Umtiti, chociaż pewnie nie dowiemy się, czy jest to wina wizji trenera, czy jednak słabsza dyspozycja w ostatnich tygodniach. - Jak się Pan czuje po zakończonym sezonie klubowym. Tours udało się obronić przed spadkiem, teraz może się Pan w 100% skupić na pracy z reprezentacją. - W swojej pracy, czy to dla klubu, czy dla reprezentacji, zawsze dawałem jej wszystko. Dlatego nic się nie zmieni. - Wśród powołanych nie ma debiutantów, czy to oznacza, że znalazł Pan swój idealny skład? - To nie jest czas na eksperymenty, ja, związek i wszyscy we Francji chcemy wygrać Ligę Narodów. Tu nie ma czasu na potknięcia. - Czyli zapowiada Pan walkę o zwycięstwo? - Tak! Wszystko było przygotowane pod ten czas. - A co w przypadku przegranej? - Nie wiem, bo nie brałem takiej ewentualności pod uwagę. - Czy to nie jest zbytnia pewność siebie. - Doceniam klasę rywala, ale pewne cele trzeba sobie wizualizować, nie można bać się o nich głośno mówić. Jestem tu by wygrać, kadrowicze wiedzą, po co tutaj jesteśmy. - Czy Niemcy to najcięższy z możliwych rywali? Nie wolałby Pan innego przeciwnika w półfinale? - Chcąc być najlepszym, trzeba wygrywać z każdym. Mam 24 zawodników, każdy z nich jest w świetnej formie, więc mam mnogość wyborów, oraz możliwości zestawienia podstawowej jedenastki. Nie mam żadnego wpływu na to, przeciwko komu gram, więc skupiam się na tym, gdzie mój wpływ jest kluczowy. - Dlaczego powołania nie dostał Alexandra Lacazette? Ma przecież kapitalny sezon. Czy jest słabszy niż powołani Modeste, Dembele, czy Fekir? - Nie lubię tego typu pytań. Alex jest świetnym graczem, ale ma problem, by wpasować się w moją koncepcję. Proszę mi powiedzieć ile strzelił bramek, odkąd objąłem reprezentację, ile wypracował bramek partnerom. - Zero. - Właśnie. Rozpoczynałem pracę z taką koncepcją, a w niej Alexandre nie błyszczy, błyszczą za to inni. - Czy to oznacza, że już go nie zobaczymy w reprezentacji? - Absolutnie nie. Teraz się nie sprawdza, nie znaczy to jednak, że ponowie nie spróbuję go wpasować do mojej układanki. - Czy to prawda, że próbował Pan namówić Oliviera Giruod`a do powrotu do reprezentacji. - Tak, bardzo go cenię i nawet wiem jakby go wykorzystał. Nikomu nie zamykam drzwi do reprezentacji, więc jeżeli tylko zdecyduje się powrócić, widzę dla niego miejsce w kadrze. - Nie dawno w rolę trenera kadry U – 19 zatrudnił Pan swojego kolegę klubowego Frederica Voislin`a. - Tak, ale zrobiłem to widząc jak świetnie pracuje z drużynami młodzieżowymi. Tym bardziej, że nasza drużyna reprezentacyjna U – 19 dwukrotnie z rzędu, nie zakwalifikowała się do Młodzieżowym Mistrzostw Europy. Nareszcie nadszedł 2 czerwca, dzień w którym mieliśmy pokazać, że zyskaliśmy gen zwycięzców. Reprezentanci byli pewni swego, wiedzieli o co grają i wszyscy byli dumni z pierwszych minut reprezentacji. Agresywny pressing, nie odpuszczanie żadnemu z Niemców nawet na krok, nawet po tym, gdy w 6 minucie czerwoną kartkę zobaczył Theo Hernandez. Przez całą pierwszą połowę nie widać, było różnicy jednego zawodnika. Harował Modeste, który nie pozwalał włączać się do akcji Hummelsowi. Stronami zamienili się Coman z Griezmannem i to Kinglsey grał na pozycji, którą opuścił Hernandez. Wszystko szło dobrze, aż do 44 minuty, gdy po niegroźnym dośrodkowaniu Hugo Lloris zgłosił potrzebę pomocy lekarskiej. Okazało się, że źle chwytając piłkę skręcił sobie nadgarstek. Ciężko uwierzyć, by akurat ta sytuacja spowodowała kontuzje, była to raczej wypadkowa wcześniejszych interwencji, a być może nawet i poprzednich spotkań, jakie Lloris rozgrywał w Premier League. Przed przerwą nastąpiła zmiana bramkarza, po przerwie zaś Modeste opuścił plac gry, zastąpiony nominalnym lewym obrońcom – Lucasem Dignem. Te zmiany nie zmieniły za bardzo obrazu gry, bo my ciągle atakowaliśmy, dwójką, trójką zawodników, starając się nie dać zaskoczyć przeciwnikom. Niestety – w 56 minucie Julian Brant wykorzystuje gapiostwo Djibrila Sidibe i zdobywa bramkę . My odpowiadamy po trzech minutach, za sprawą duetu obrońców Varane – Diop. Pierwszy przedłużał piłkę, drugi wpakował ją do siatki. Świetną szansę na to, by zakończyć mecz w regulaminowym czasie miał Moussa Dembele, wprowadzony za Fekira, jednak w 87 minucie przegrał pojedynek sam na sam z Ter Stegenem. Wszyscy obawiali się dogrywki, bo byli świadomi trudów sezonu, oraz trudu samego spotkania. W 100 minucie tracimy bramkę, a zdobywa ją grasz francuskiego klubu – Julian Draxler. W 106 minucie N`Golo Kante ma szansę na swoją 3 bramkę w rreprezentacji, jednak podobnie jak Dembele jest słabszy od Ter Stegena. 110 minuta to strata drugiego zawodnika. Bakayoko nie wytrzymuje ciśnienia i dostaje drugą żółtą kartkę. W 117 minucie Niemcy zdobywają trzecią bramkę i wiemy, że ponownie nie wyjdziemy z tego mini turnieju na tarczy. Nic nie zmieniła czerwona kartka dla Emre Cana. Szkoda, bo gra wyglądała bardzo dobrze. W drugim meczu Ligi Narodów Portugalczycy wygrali z Duńczykami. Spotkanie pocieszenia z Duńczykami było szansą na częściowe odkupienie win. Co prawda, po męczący półfinale, w wyjściowym składzie tylko Diop, Digne i Modeste grali przynajmniej 45 minut w meczu z Niemcami, ale zmiennicy powinni odnieść sukces. I również im nie można odmówić braku ambicji. Widać było, że chcą, a najbardziej na pokazaniu, że zostawienie go na ławce rezerwowych było błędem zależało Ousamme Dembele. Ale ani on, ani jego partnerzy, nie mieli pomysłu, jak sforsować dobrze ustawioną linię obrony. Ponadto rywale bardzo dobrze kontrowali. Jedną z takich kontr na bramkę zamienił Kacper Dolberg. Kolejne okazje nabijały licznik strzałów Skandywawów i pokazywały że Lafont świetnie zastępuje Llorisa. Dopiero zmiany jakie wprowadził Lacombe i pojawienie się Mbappe, Griezmann i Fekir zmieniły obraz gry. Bramkę wyrównującą zdobywa Fekir po bardzo dobry prostopadłym podaniu Ousamme Dembele. Niestety, zabrakło sił nie tylko na podwyższenie rezultatu, ale nawet na utrzymanie go do 90 minuty. W 85 minucie Dolberg uprzedza Sebastiana Corchię i zdobywa bramkę na wagę 3 miejsca w rugej edycji Ligi Narodów. Nastroje we Francji są fatalne. Wszyscy nastawiali się na wygrana, tymczasem okazaliśmy się najsłabsi z czwórki zespołów. I to na własnym terenie. W minorowych nastrojach jechaliśmy na spotkanie ze Szwajcarią, która najbardziej może nam zagrozić w zajęciu pierwszego miejsca w eliminacjach. Efektowna wygrana z Andorrą 8:0, może w małym stopniu poprawiła humory reprezentantów, ale dla przedstawicieli opinii publicznej winny był jeden. Gregory Lacombe – to on nie potrzebnie napompował balonik, który pękł z hukiem,mówili jedni, to on przemotywował Hernandeza mówili drudzy, to w końcu on jest odpowiedzialny za słaby występ w Final Four, bo nie ma odpowiednich umiejętności i doświadczenia i przegra z każdym równorzędnym zespołem. Wszyscy domagali się dymisji i w razie straty punktów, federacja mogła się ugiąć naciskom prasy. Na Szwajcarów wyszliśmy dokładnie w takiej samej formacji jak z Niemcami. Zamiast jednak typowego odgrywającego spotkanie rozpoczął ruchliwy Kylian Mbappe, który miał się zmieniać pozycjami z Fekirem, Comanem i Griezmanemm. Tył ponownie zabezpieczali Kante z Bakayoko. I formacja ta na Szwajcarów okazała się idealna. Helweci oddali jeden groźny strzał, z którym jednak bez problemu poradził sobie Lafont. My zaś w okresie 15 – 18 minucie wyprowadziliśmy dwa ciosy, po których rywale nie byli w stanie się podnieść. Część krytyków chwilowo straciła argumenty, ale dla wielu Szwajcarzy to nie ten rozmiar kapelusza, co czołowe ekipy kontynentu, a to przecież Lacombe miał pokonywać tych najlepszych. Sami kadrowicze pytani o trenera, mówią że stoją za nim murem, ale cóż mają innego mówić? Zobaczymy, czy kolejne miesiące przyniosą Lacombe`a większą ilość zwolenników?
  10. Shrek

    Gregory Lacombe

    4. Marzec 2021 - Zaczynamy prawdziwe eliminacje Powołania na marcowe spotkania z Lichtensteinem i Bośnią. Wreszcie zaczęły się mecze o coś. Wcześniejsze były co prawda meczami w ramach Ligi Narodów, jednak ciężko mówić o czymś więcej niż meczach towarzyskich z prestiżem. Naszymi rywalami w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w 2022 roku w Katarze są: Szwajcaria – nasz najgroźniejszy rywal w awansie, Islandia, której również nie można lekceważyć, Bośnia, która w przeszłości potrafiła zaskoczyć silniejsze reprezentacje, oraz dwóch outsajderów – Lichtenstein i Andora. Lacombe nie byłby sobą, gdyby znowu nie powołał jakiegoś debiutanta. Moussa Dembele, ma fantastyczny sezon w Bayerze Leverkusen, więc jego powołanie nie jest wielką niespodzianką. Za to na miano sensacji zasłużyło powołanie … Sofiane Alakoucha. Zawodnika, który we Francji grał tylko w Ligue 2. Nikt nie spodziewał się, że Lichtenstein postawi nam trudne warunki do gry. Mieliśmy obowiązek wbicia im kilku bramek i ten obowiązek wypełniliśmy do 22 minuty, aplikując rywalom 5 bramek. Wyszliśmy bardzo ofensywnie – z dwójką napastników Dembele i Modeste, oraz wspierającymi ich Fekirem, Griezmannem i Mbappe. Zawodnikiem łączącym obie formacje był Tolisso i wariant ten sprawdził się bardzo dobrze. Jedynym minusem jest kontuzja Lucasa Digne, która spowodowała, że nie dokończył on meczu. W trybie pilnym w jego miejsce został sprowadzony Lavin Kurzawa. Drugim rywalem był bardziej wymagający. Nie wyszliśmy aż tak ofensywnie, bardzie zrównoważenie. Dwójka napastników Fekir i Modeste, wspierana ze skrzydeł przez Griezmanna i Mbappe, zabezpieczana przez Pogbę i Tolisso, Bramkę otwierającą zdobył Modestę, po świetnym podaniu od gracza Manchesteru United. Wynik podwyższył Griezmann wykańczając dośrodkowanie Kyliana. Co prawda w 74 minucie za sprawą Edina Visci tracimy bramkę, ale odpowiadamy w najlepszy możliwy sposób. Strzał Paula Pogby, odbija się od Bicakcica i myli Amira Begovica, a 3 minuty później Dembele dostawia nogę do podania Mbappe. Zyskujemy planowane 6 punktów i w dobrych nastrojach przygotowujemy się do czerwcowego zgrupowania. A w nim arcyważne spotkania. Najpierw półfinał Ligi Narodów, który odbędzie się w naszym kraju. Podejmujemy Niemcy, którzy będą pałać rządzą rewanżu za przegrane ostatniego półfinału. Jakby tego było mało, po dwóch spotkaniach czekają nas dwa mecze eliminacyjne. Najpierw rozgrzewka z Andorą, a później wyjazdowa potyczka z Helwetami, którzy są najgroźniejszym konkurentem w walce o bezpośredni awans.
  11. Shrek

    Gregory Lacombe

    3.Listopad 2020 - Postawić kropkę nad i. Lista powołanych przez Lacombe`a na mecze listopadowe. Powoli wyłania się szkielet drużyny prowadzonej przez młodego trenera. Do stale powołanych Varana, Kante, Corchii, Hernandeza, dołączył kapitan drużyny Griezmann, który wykurował się szybciej, niż mówił o tym początkowe prognozy. Innymi rekonwalescentem, który wrócił po przerwie był Modeste. Powołanie dostał także Lacazette Aby jednak bilans wyszedł na zero, z powodu kontuzji wypadli Sidibe, Umtiti, Ousamme Dembele i Thomas Lemar. Do zdrowia nie wrócił jeszcze Paul Pogba. W ich miejsce szansę na pokazanie dostał zawodnik Leicester City – Issa Diop – jedyny debiutant, oraz dostający po raz pierwszy szanse u Lacombe`a Nabil Fekir i Myzialde Maolida. Czy ją wykorzystają? Towarzyski mecz z Belgią jest prestiżowy ze względu na chęć rewanżu za przegrany półfinał na ostatnich Mistrzostwach Europy. Drugi mecz zgrupowania to mecz , który będzie najprawdopodobniej decydował o tym, kto zajmie pierwsze miejsce w grupie. Jesteśmy w o tyle komfortowej sytuacji, że wystarczy nam remis. Nikt nad Sekwaną nie wyobraża sobie jednak gry na remis, bo to zawsze źle się kończy. - Czym zaimponował Panu Diop, że zdecydował się Pan na jego powołanie. - Diop ma być odpowiedzią na silnych i szybkich zawodników rywali, na przykład takich, jakim jest Lukaku. Być może będzie alternatywa dla Umtitiego, chociaż widząc jego sposób gry, to raczej on, a nie Samuel Umtiti będzie pierwszym wyborem. - Czy Samuel powinien się obawiać miejsca w reprezentacji? -Tak, po raz kolejny powtarzam, że nikt nie ma u mnie abonamentu na powołania. - Jednak Samuel gra w lepszym piłkarsko klubie, mierzy się z czołowymi zawodnikami podczas gier Ligi Mistrzów. - Nie przeczę, jednak w Barcelonie Umtiti gra głównie z lewej strony obrony. Bardzo cenię jego uniwersalność, potrzebny mi jest jednak ktoś, kto będzie w stanie nie tylko przeszkodzić w grze Lukaku, ale całkowicie go wyłączyć. Podczas poprzedniego spotkania Issa dobrze wywiązał się z tego zadania. Liczę, że w reprezentacji także mu podoła. - Czy zawsze będzie Pan dobierał zawodników, pod konkretne zadania? - Tak i zawsze staram się, tym kierować się przy wysyłaniu powołań. Gdy będę potrzebował obrońców, którzy będą lepiej się czuli w wyprowadzaniu piłki, to tacy zawodnicy dostaną powołania. - A zdradzi nam Pan kogo ma na myśli? - Nie zdradzę. To przecież mogłoby podłamać tych, których nie wymię, lub wpędzić w zbytnią pewność siebie wymienionych. - Czy kontuzje to dla pana duży problem? - Nie, wręcz przeciwnie. Jesteśmy na tyle dużym krajem, że na jedno miejsce mamy kilku, lub nawet kilkanaście nazwisk, którzy zagrają na odpowiednim poziomie. Dzięki temu mam także możliwość przeglądu większej liczby zawodników. - Wróciło kilku rehabilitantów, wrócił Griezmann. Czy jest jeszcze ktoś, kogo widziałby Pan na zgrupowaniu, lecz nie zdążył się wykurować? - Na pewno brakuje mi Pogby, który we wrześniu pokazał się z bardzo dobrej strony, ale to szansa dla Nabila Fekira, by pokazać w reprezentacji te atuty, które pokazuje w Borussi Dortmund. - Czy nie chciał pan dać szansy Germainowi z Olympique Marsylia? Jest w świetnej formie strzeleckiej. - To prawda, postawiłem jednak na Modeste, który ma podobny sposób gry. Mogłem postawić na niego w październiku, ale wybrałem innego gracza, dużo młodszego. I wierze, że był to dobry wybór. - Dlaczego w takim razie Maolida dostał powołanie. - Maolida nie będzie grac jako typowa 9, lecz spełniać będzie rolę schodzącego z lewej strony napastnika. Da to miejsce do gry dla lewego obrońcy, których mamy mocno usposobionych ofensywnie. - Czy Maolida będzie następcą Griezmanna? - Jeśli chodzi o rolę boiskową to tak, będą stawiane im podobne zadania do zrealizowania. Nie należy jednak zapominać, że Antoine to duża charyzma i rolę jaką odgrywa w Szatni jest niebagatelna. - Czy Mikael Cuisance powinien dostać powołanie? Nie mieści się w pierwszej drużynie Bayernu, a w meczach na trzecioligowym poziomie nie błyszczy. - Trudno jest wejść do składu i grać z chłopakami, jeśli się z nimi nie trenowało, jeśli brakuje automatyzmów w grze. Cały czas na niego liczę, bo wiem, że potrafi grać. Mam cichą nadzieję, że doświadczenie zebrane na zgrupowaniach wyda owoce w późniejszym czasie. - Dlaczego tylko jego ciągnie Pan za uszy, pozostali zawodnicy z reprezentacji Olimpijskiej, także chcieliby mieć możliwość wpisania sobie w CV występów, lub chociaż powołań do reprezentacji. - Inni zawodnicy grają w swoich klubach, są także powoływani do swoich kategorii wiekowych. Od jego poprzednich trenerów dowiedziałem się, że on potrzebuje zaufania trenera. Ja w niego wierze i liczę, że moje zaufanie spowoduje, dobre występy, które przełożą się na liczbę występów w klubie. - Czy chce pan wygrać za wszelka cenę z Belgią, czy wszystkie siły rzuci pan na Chorwatów. - Chce wygrać oba spotkania. Z Belgami ze względów psychologicznych – w końcu pokonać obecnych Mistrzów Europy pozwoli dać kopa na kolejne mecze. Porażka może mieć zgubne skutki. I dlatego chce jej uniknąć. - Czy Chorwaci mogą czymś Was zaskoczyć? - Tak - Czym? - Jakbym wiedział, to nie byłoby to zaskoczenie. - Kto będzie bramkarzem w meczu z Belgią, a kto z Chorwacją? - Jeszcze nie wiem? Zawsze jednak będę najpierw informował zawodników, dopiero później dowie się o tym opinia publiczna. „Wynik lepsza niż gra”, „Maolida Night”, „Mistrzowie pokonani”, „Problemy w obronie” - takie tytuły pojawiły się w prasie po spotkaniu z Belgami. Jak widać opinie są podzielone, ale najważniejsze, że udało się pokonać Belgów i pokazać z dobrej strony nowym zawodnikom. Największą niespodzianką było niewątpliwe wyjście z jednym typowym napastnikiem, co było zaprzeczeniem tego, o czym wspominał Lacombe, na jednej z licznych konferencji prasowych. W wyjściowym składzie znalazł się Maolida, o którym nie można powiedzieć, że świetnie gra w powietrzu. Gdy jednak popatrzeć na styl gry drużyny, wówczas okaże się, że tym drugim napastnikiem był Griezmann. Schodził z lewego skrzydła i widać było, że ma za zadanie głównie strzelać, nie zaś dośrodkowywać. Lacombe świetnie to ustawił. Spotkanie zaczęło się jednak od straty kuriozalnej bramki. Wykonując krótki rzut rożny, straciliśmy piłkę, a w wyniku nieporozumienia, Hazard pobiegł na bramkę 60 metrów, nie będąc atakowanym przez nikogo! Na szczęście odpowiedzieliśmy błyskawicznie – minutę później Griezmann wykończył dośrodkowanie Maolidy. Jeszcze przed przerwą Fekir świetnie wypatruje w polu karnym Maolidę, któremu nie pozostaje nic innego jak dopełnić formalności. Świetny występ zaliczył Gaspar, który chyba na stale zakotwiczył jako zawodnik walczący o pozycję numer dwa wśród prawych obrońców. Diop nie wyłączył Lukaku, bo Lukaku wyłączył się sam, nabawiając się urazu przed meczem. Jednak mimo wszystko dobrze zajął się Divockiem Origi, a później Christiana Benteke. O ile jednak dobrze radziliśmy sobie z napastnikami, tak ofensywni gracze belgijscy wchodzili w nasze pole karne jak w masło. Spustoszenie siali Dembele, Tielemenas, Lefevre i widać, że brakuje graczy w drugiej linii, którzy potrafią powalczyć o piłkę (zwłaszcza gdy nie gra Kante). Dużo więcej oczekiwaliśmy od Rabiota, Cuisance chyba także nie wykorzystał szansy, jedyny, który dawał radę to Toussart, ale był w tym osamotniony, zwłaszcza, że Fekir i skrzydłowi raczej skupiali się na utrzymywaniu piłki, niż jej odzyskaniu. Spotkanie z Chorwatami można było potraktować jako kolejny sparing. Dlaczego? Bo remis Chorwatów ze Słowakami, spowodował, że bez względu na wynik zajmiemy pierwsze miejsce. Lacombe zdecydował się zagrać o trzy punkty. Za bohatera ostatniego meczu – Maolidę, wszedł w podstawowym składzie Lacazette. Jak zagraliśmy? Początkowe minuty były nerwowe w naszym wykonaniu, które skutkowały utratą bramki. Na szczęście bardzo szybko odpowiadamy za sprawą silnego strzału zza pola karnego Toussarta. Od tego momentu przejęliśmy kontrolę nad spotkaniem, a Chorwaci biegali za piłką. Niestety ponownie nie przenosiło się to na bramki. Miał swoją szansę Lacazette, ale nie trafił w piłkę stojąc 3 metry od bramki. Miał szansę Griezmann. Bramkę dającą wygraną dał jednak rezerwowy Mbappe, wykorzystując zgranie głową innego rezerwowego Modeste. Wygrywamy pewnie swoją grupę Ligi Narodów z 12 punktami i czekamy na to, z kim przyjdzie nam się zmierzyć o Puchar Ligi Narodów. Kto naszym rywalem? Ktoś z trójki Portugalia, Niemcy i Dania. To jednak dopiero w czerwcu, a wcześniej, bo już w marcu, czeka nas rozpoczęcie Eliminacji do Mistrzostw Świata w Australii, która dostała prawo organizacji po odebraniu jej Katarowi, po aferze korupcyjnej.
  12. Shrek

    Gregory Lacombe

    2. Październik 2020 – co z tego wyrośnie? Powołania selekcjonera na dwa październikowe mecze: Lacombe miał wprowadzić świeżość do reprezentacji. I trzeba mu oddać, że wyszukuje nowych zawodników, którzy gdzieś tam kręcili się w ogólnym zainteresowaniu selekcjonerów, ale nie udało im się zadebiutować, lub zagrać zaledwie kilka minut – takim zawodnikami są bez wątpienia Kimpembe czy Wissan Ben Yedder. Znalazł także zawodników anonimowych dla głównego nurtu mediów, a i nawet Ci, którzy żyją z komentowania piłki nożnej, musieli się mocno zdziwić, że akurat tacy zawodnicy dostali powołanie. O kim mowa? Bez wątpienia Ullrick Eneme Ella. Kto? Zawodnik Red Bull Salzburg, który do tej pory grywał głównie w drugiej drużynie. Jak na swoje powołania odpowiadał trener? Oddajmy mu głos. „Ale Kaszana”, „Bezbarwny spektakl”, „Cardinale bohaterem”. Tym razem takie tytuły pojawiły się po trzecim spotkaniu w wykonaniu selekcjonera. Na szczęscie był to tylko mecz sparingowy, lecz sam wynik, a co gorsza gra nie dały żadnego pozytywnego aspektu. Chyba, że za taki należy uznać debiut bramkarza OGC Nicea, który zachował czyste konto. Słabo zaprezentowali się gracze ofensywni, zwłaszcza Ci, którzy mieli odpowiadać za napędzenie ataków. Jedyny napastnik Eneme Ella, nie wygrał chyba żądnego pojedynku główkowego, lewy skrzydłowy Lemar, wrzucał na głowy rywali. Rabiot, który grał na pozycji Kante, rozbijał ataki rywali, ale już Cuisance nie był tak produktywny jak Pogba, zwłaszcza z przodu. Nie miał też odpowiedniego wsparcia w postaci Matuidiego. Spotkanie ze Słowacją miało duży wyższy wymiar gatunkowy. Przede wszystkim było o punkty i niewątpliwy prestiż. Po drugie, u siebie i wszyscy nad Sekwaną chcieli zobaczyć, co potrafią chłopaki Lacombe`a. Po trzecie zaś, trzeba było zmazać niezbyt dobre wrażenie, jakie pozostało po meczu z USA. I można powiedzieć, że się udało, chociaż tylko połowicznie. Wszystko zagrało tak, jak zaplanował sobie Lacombe, poza wykończeniem akcji. Zawiódł zwłaszcza Ben Yadder, który zmarnował dwie bardzo dobre okazje. Swoją szansę miał również Eneme Ella, ale pomylił się nieznacznie. Nie mylili się za to obrońcy. Tylko dwukrotnie pozwolili na oddanie strzałów, z którymi bez większych trudów radził sobie Lloris. Do tego duet, Corchia – Varane dali nam prowadzenie, którego nie oddaliśmy do końca spotkania.
  13. Shrek

    Gregory Lacombe

    1. Wrzesień 2020 – pierwsze zgrupowanie reprezentacji Kadra powołana na mecze wrześniowe Wybory nowego selekcjonera są kontrowersyjne. O ile można zrozumieć powołanie Crivelliego, który nieźle radzi sobie w Ligue Uno, oraz lidera i kapitana reprezentacji olimpijskiej Mickaela Cuisance, tak dziwią powołania 32 letniego weterana z Chin – Anthonego Modeste, oraz Sebastian Corchii, który jedyny mecz rozegrał jeszcze za Deschampa w 2016 roku. Swego czasu był etatowym reprezentantem drużyn juniorskich. Czy to wybieg, by nie zadebiutował w reprezentacji Włoch, gdyż ma podwójne obywatelstwo? Zresztą oddajmy głos samemu selekcjonerowi. Zapis konferencji prasowej na pierwszym zgrupowaniu selekcjonera Gregora Lacombe`a. „Cudowny debiut”. „Debiut jak marzenie”, „Wymarzony początek” - to tylko niektóre tytuły po spotkaniu Słowacja – Francja. Wynik 3:0, z zespołem, które na ostatnich Mistrzostwach Świata zajął 4 miejsce, to wynik więcej niż dobry. Jeśli tym zespołem jest tylko Słowacja, to trzeba pamiętac, że potrafi ona grać z najlepszymi, wyprowadzając zabójcze kontry i świetnie wychodząc z pressingu. Lacombe chyba świetnie o tym wiedział i nie starał się utrzymywać piłki, tylko jak najszybciej przetransportować je na skrzydła, a CI zaś mieli je wrzucać w pole karne. I taktyka sprawdziła się w 100%. Najpierw arcyważną główkę zaliczył Modeste, dzięki której Coman, mógł pomknąć sam na sam z Dubravką i wyprowadził nas na prowadzenie. Była 39 sekunda spotkania! W drugim golu rolę się odwróciły, to Coman asystował a Modeste przyłożył głowę. Trzeci gol to zamknięcie dośrodkowania Comana, przez Lemara, a Modeste wystarczyło by dostawił nogę. Jak widać taktyka, którą stosował Tours jest skuteczna w reprezentacji. Co po meczu miał do powiedzenia Lacombe? Spotkanie z Chorwacją miało być odpowiedzią jak Lacombe poradzi sobie z silną, skomasowaną obroną. Chorwaci wiedzieli jak bronić się przed taktyką z Tours, dlatego też skład i taktyka, były ultradefensywne. Chorwaci zagrali trójką stoperów, dwójka wahadłowych obrońców, wspieranych przez dwójkę defensywnych pomocników, dwójką środkowych pomocników i jedynym Perisicem z przodu. Nie wiem, czy Lacombe wiedział, że tak może się zdarzyć, ale postawił na Modeste, który miał w pojedynkę walczyć z rosłymi obrońcami rywali, przesunął do przodu Pogbę, a jego miejsce zabezpieczył nieco cofniętym Tousartem. Tym razem spustoszenie mieli siać schodzący z lewej strony Martial, robiąc miejsce dla Hernandeza oraz ofensywne wejścia obrońców – Laporte lub Varane. Przed kontrami zabezpieczać miał nas Kante. Pomimo posiadania ogromnej przewagi, to nie było dobre spotkanie w wykonaniu Trójkolorowych. Jedna bramka autorstwa Martiala, po świetnym podaniu prostopadłym Pogby, ale od Martiala wszyscy oczekiwali więcej. Świetną pracę w destrukcji wykonywał Kante, przez wielu okrzyknięty zawodnikiem meczu. Solidną pracę wykonali boczni obrońcy, ale żadnej z ich centr na gola tym razem nie zamienił Modeste.
  14. 0. Wstęp Didier Deschamps był wyjątkowym piłkarzem. Dla naszej reprezentacji zagrał 102 razy, a po zakończeniu piłkarskiej kariery, nie został wcale nie gorszym szkoleniowcem. Najpierw w 2005 roku doprowadził do Finału Ligi Mistrzów AS Monaco, gdzie musiał uznać wyższość FC Porto. Późniejsze doświadczenie zebrane jako szkoleniowiec Juventusu Turyn i Olympique Marsylia zaowocowały posadą selekcjonera Trójkolorowych. Tam zaś stał się chyba najbardziej pechowym selekcjonerem w historii. Pierwszy duży turniej – Mistrzostwa Świata w Brazylii zakończył na ćwierćfinale – uznać musiał wyższość późniejszych Mistrzów Świata – Niemców. Podczas EURO rozgrywanych w naszym kraju w 2016 roku ponownie przegrał z końcowym triumfatorem- Portugalią. Co prawda drugie miejsce to dobre osiągnięcie, jednak wszyscy liczyli na więcej. Mimo to działacze zaufali mu i raz jeszcze, a Didier pewnie awansując do Mistrzostw rozgrywanych w Rosji, przekonał opinię publiczną, że była to mądra decyzja. W Rosji pewnie wygrał grupę, wyprzedzając Kolumbię, Polskę i Maroko, by w fazie pucharowej odprawić Australię, Argentynę i Niemcy. Zwłaszcza półfinał z Niemcami, był kapitalnym widowiskiem. Trzy bramki strzelone w ostatnich 10 minutach, pozwoliły wierzyć, że ciągle drugi Deschamps w końcu sięgnie po laur zwycięstwa. Niestety, znowu w finale musieliśmy uznać wyższość Cristiano Ronaldo i spółki. Didier sam zrezygnował po 6 latach prowadzenia reprezentacji. Działacze zdecydowali się na następce powołać trenera, który był uznawany, za tego, który ma problem z odnoszeniem sukcesów – Arsene Wenger. W sezonie 2017/2018 przełamał swoją niemoc i sięgnął z Arsenalem po Mistrzostwo Anglii, a później dorzucił jeszcze wygraną w Lidze Europy, dlatego wszyscy nad Sekwaną liczyli, że dziarski trener odczaruje reprezentację, tak jak odczarował Kanonierów. Pierwszym sprawdzianem były nowo utworzone rozgrywki – Ligi Krajów Europejskich. Tam w grupie podejmowaliśmy Islandczyków i Portugalczyków. Początek miał fantastyczny – wygrana z Portugalią wszystkich napawała nową nadzieją, gdy to my będziemy na najwyższym stopniu podium. Zimny prysznic przyszedł niecały miesiąc później. Remis z Islandią i porażka z Portugalią(która wygrała cała Ligę Krajów Europy), sprawiły, że premierowe rozgrywki zakończyliśmy na fazie grupowej. Eliminacje do Mistrzostw Europy przeszliśmy w imponującym stylu. Pierwsze miejsce, 28 punktów, wyprzedzając Irlandię, Bośnię, Finlandię, Łotwę i Kazachstan. W grupie za przeciwników mieliśmy Holandię, Ukrainę i Kosowa i od momentu losowania jasnym było, że o pierwsze miejsce walczyć będzie się reprezentacją Oranje. Pewne zwycięstwo po 3:0 z Ukrainą i Kosowem, oraz bezbramkowy remis z Holendrami dały nam pierwsze miejsce w grupie. W drugiej rundzie i ćwierćfinale wygrywamy po 3;0 z Białorusią i Hiszpanią, ale w półfinale przegrywamy z kolejnym triumfatorem – Belgią. Klątwa nie znikła, tym razem jednak nie dochodzimy nawet do finału. Pomimo propozycji przedłużenia kontraktu Arsene, zdecydował się odejść na emeryturę. Kto jego następcą? Wszyscy spodziewali się trenera z górnej półki. Zinedine Zidane nie trenował żadnego zespołu od dwóch lat, gdy został zwolniony z Realu Madryt. Mimo wszystko jako pierwszy trener dokonał sztuki, której nie udało się nikomu innemu – dwukrotnie z rzędu zdobył trofeum Ligi Mistrzów. Inni kandydaci? Christan Gourcouff, który ze Stade Rennes, wygrał Puchar Ligi w obecnym sezonie, Antoine Kombouare, który od trzech lat zajmuje drugie miejsce w Ligue za PSG. A może warto zaryzykować i dać pracę szkoleniowcowi zza granicy? Jedyny taki eksperyment co prawda się nie udał i Stefan Kovacs, który w Ajaxie Amsterdam odnosił ogromne sukcesy, we Francji przegrał eliminacje do Mistrzostw Świata w 74 roku i eliminacje do Mistrzostw Europy w 76 roku. Kto został nowym selekcjonerem najważniejszej drużyny w kraju? Gregory Lacombe! Mało kto spodziewał się takiego wyboru, bo największym osiągnięciem Gregore`go jest awans do Ligue Une ze swoim Tours FC. W prasie brukowej pojawiły się informację, że pracę zawdzięcza rodzinnym koneksjom, zwłaszcza Bernardowi Lacombe. Gdy się jednak dokładniej przyjrzeć sylwetce, nowego trenera, to wybór ten nie jest aż takim zaskoczeniem. Od francuskiego związku otrzymał miano trenera roku za rok 2020, zaś jego Tours uznano jedenastką roku. W związku od dawna wspomina się, o konieczności znalezienia dublerów, bo podstawowa jedenastka czuje się zbyt pewnie i nie staje się coraz młodsza. A Lacombe akurat umie i lubi szukać optymalnego ustawienia. W Tours w poprzednim sezonie wykorzystał 26 zawodników. W reprezentacji nie będzie miał tylu spotkań, ale widać, że powinien sprawić się w postawionym przez związek zadaniu. Lacombe ma 38 lat a Tours jest jego pierwszym klubem profesjonalnym. Po dwóch latach awansował z nimi do najwyższej klasy rozgrywkowej. Żywiołowo reaguje przy linii, na konferencjach jest za to oazą spokoju. Nie oznacza to bynajmniej, że jego konferencje prasowe są nudne. Nie – lubi zaskakiwać, unika banałów i zawsze stoi za swoimi zawodnikami. Lub jak sam mawia, najpierw to oni dostają od niego ochrzan, dopiero później dowiedzą się o tym inni. Co ciekawe, jego jedynym warunkiem przyjęcia posady, było zachowanie również do końca sezonu posady trenera klubowego. I związek ku zdumieniu chyba wszystkich i zbulwersowaniu jego największych przeciwników ten warunek przyjął. Jakie cele czekają na Lacomebe`go? Po pierwsze dobre zaprezentowanie się w Lidze Narodów. W dywizja A, za przeciwników mamy Chorwatów i Słowaków. Zwłaszcza Słowacy mogą być nieobliczalni. W 2018 roku zajęli sensacyjne 4 miejsce, lecz ostatniego Euro nie zaliczą do udanych, bo trzykrotnie przegrali i odpadli w grupie. Chorwaci ostatnie EURO z kolei oglądali z kanapy, więc teraz będą chcieli się zaprezentować dobrze, by odzyskać zaufanie fanów. Rozgrywki Ligi Narodów ruszają na początku września, wcześniej jednak nasza reprezentacja zagrała na Olimpiadzie. Czy Lacombe odważy się postawić na któregoś z zawodników, którzy zajęli w Tokio 3 miejsce?
  15. Shrek

    Liga Online - propozycja

    Nie Si, tylko pewnie pracuje w ZUSie lub innym urzędzie A inne godziny niż poza pracą?
×