Skocz do zawartości

scierko

Użytkownik
  • Zawartość

    2213
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

-4 Lubi gadać bzdury

O scierko

  • Tytuł
    Kapitan drużyny

Informacje

  • Wersja
    FM 2013
  • Klub w FM
    Róznie to bywa..
  • Ulubiony klub
    Legia <3
    Pogoń <3
  • Skąd
    Prawie jak Szczecin
  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. scierko

    Football is my religion - FM 2013!

    Szumina - Zapamiętane Kowal. - Dwie i pół gwiazdki ---------------------------------- Październik 2012 Transfery: Kolejny transfer zaklepany. Zimą dołączy do nas bramkarz Middlesbrough, Jason Steele. Za młodego Anglika zapłacimy sporo – równe 5 milionów – ale myślę, że to dobrze zainwestowane fundusze. Premier League: 7/38 – Tottenham 4 : 3 Manchester City (Bale 21', Adebayor 50', Walker 53', Lennon 75' – Dzeko 15' i 63', Aguero 42') 8/38 – West Brom 1 : 1 Tottenham (Brunt 43' – Lennon 45') 9/38 – Q.P.R. 2 : 3 Tottenham (Zamora 18', Traore 51' – Lennon 14' i 38', Bale 45+1') Na otwarcie października mierzyliśmy się przed własną publicznością z Manchesterem City. Marzyłem o rewanżu za przegrane spotkanie pucharowe, gdy to ulegliśmy The Citizens aż 2:4. Victorii potrzebowaliśmy z jeszcze jednego powodu – w przypadku porażki, podopieczni Roberto Manciniego uciekliby nam w tabeli na kilka oczek. Mecz był arcyciekawy. Aż brak słów żeby opisać to co działo się na murawie. Dwukrotnie przegrywaliśmy, potem remisowaliśmy, aby ostatecznie zwyciężyć 4:3! Rozegraliśmy świetne zawody, prawie równie dobre jak w wygranym pojedynku z Chelsea. Humor popsuł mi się po następnej kolejce Premier League, gdy to frajersko straciliśmy punkty z West Bromem. Dziwne, że potrafimy zagrać super mecz przeciwko bardzo wymagającemu rywalowi, a z tymi słabszymi zazwyczaj zaliczamy wpadki. Blisko, a nawet bardzo blisko straty kolejnych oczek byliśmy w spotkaniu z Q.P.R.. Cudem – dosłownie – uniknęliśmy remisu 3:3. Bohaterem meczu został Hugo Lloris, który bronił jak natchniony, co było miłą odmianą, bo we wcześniejszych spotkaniach zdarzały mu się kiksy. Ostatecznie więc zainkasowaliśmy 7 na 9 możliwych punktów do zdobycia, co rzec jasna bardzo mnie satysfakcjonuje. | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 1. | Man City | | 9 | 6 | 2 | 1 | +25 | 20 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 2. | Tottenham | | 9 | 6 | 2 | 1 | +14 | 20 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 3. | Arsenal | | 9 | 5 | 3 | 1 | +8 | 18 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 4. | Man Utd | | 9 | 5 | 2 | 2 | +10 | 17 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 5. | Stoke | | 9 | 5 | 2 | 2 | +6 | 17 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 6. | Newcastle | | 9 | 4 | 2 | 3 | +5 | 14 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| Liga Europy: 2/6 – Anorthosi 2 : 6 Tottenham (Spadacio 17', Vertonghen sam. 80' – Defoe 15' i 81', Lennon 39', Dempsey 49', Bale 55', Kaboul 62') 3/6 – Tottenham 2 : 2 Debrecen (Dempsey 5', Bale 41' – Sidibe 33', Szakaly 67') W ramach drugiej kolejki fazy grupowej Ligi Europy bez żadnych problemów ograliśmy na wyjeździe cypryjski Anorthosi aż 6:2. Liczba zdobytych goli cieszy, straconych irytuje. Ogólnie kuleje nasza gra w defensywie, a ja nie mogę znaleźć na to lekarstwa. Właśnie przez fatalną postawę obrońców, goście z Węgier zabrali ze sobą do domu jedno oczko. Zabawne – dwa mecze u siebie ze słabymi rywalami i dwa remisy. Wydawało się, że szybko powinniśmy przyklepać awans, a tu trzeba będzie powalczyć... Basel 3 : 0 Debrecen Basel 1 : 2 Anorthosi | --------------------------------------------------------------------------------------------------| | 1. | | Tottenham | | 3 | 1 | 2 | 0 | 9 | 5 | +4 | 5 | | --------------------------------------------------------------------------------------------------| | 2. | | Anorthosi | | 3 | 1 | 1 | 1 | 6 | 9 | -3 | 4 | | --------------------------------------------------------------------------------------------------| | 3. | | Basel | | 3 | 1 | 1 | 1 | 5 | 3 | +2 | 4 | | --------------------------------------------------------------------------------------------------| | 4. | | Debrecen | | 3 | 0 | 2 | 1 | 4 | 7 | -3 | 2 | | --------------------------------------------------------------------------------------------------| Stan w ligach europejskich: Polska – Legia (+2) Francja – PSG (+3) Hiszpania – Atletico (+1) Niemcy – Bayern (+1) Włochy – Napoli (+1) Holandia – Feyenoord (+4) Portugalia – Sporting (+3)
  2. scierko

    Football is my religion - FM 2013!

    krystiaan - Cieszy mnie to ;) markess1984 - Któż to wie Szumina - Bałem się, że połamie mi się ten Falque. Taki słaby fizycznie ;) Jakoś nie przepadam za nim ;P lew77 - Podziękował Fenomen - Hm. Pewnie znajdzie się kilka lepszych ekip od Spurs w Premier League. Czemu nie? W końcu zmiany będą pewnie jedynie kosmetyczne, poprawią silnik meczowy. A trzeba się przetrzeć przed "normalną" karierą, ograć ;) tomba - Dzięki ;) -------------------- Wrzesień 2012 Wybrałem się na rozmowę z zarządem, zapytałem o nowy stadion i... szok! Zgodzili się. Dostaliśmy pozwolenie na budowę, która ma zostać ukończona 29.06.2014. Nowy obiekt będzie nosił nazwę Perryman Stadion, a pomieścić będzie mógł około 49,633 widzów. Dodatkowo wywalczyłem zwiększenie budżetu juniorskiego. Przydaliby się jacyś zdolni wychowankowie, ot co. Transfery: Zanim zamknęło się okienko transferowe, zdąrzyłem jeszcze zatrudnić kilku zdolnych – mam nadzieję – juniorów. Między innymi dołączyli do nas dwaj Polacy – Karol Linetty z Lecha Poznań oraz Aleksander Jagiełło z Legii Warszawa. W styczniu natomiast dołączy do nas hiszpański stoper, wychowany piłkarsko w wielkiej Barcelonie. Zbyt wiele popularna Blaugrana za Sergi Gomeza nie chciała, zaledwie 2,5 miliona euro. Grosze można by rzec, biorąc pod uwagę umiejętności i potencjał dwudziestolatka. Premier League: 3/38 – Tottenham 2 : 1 Southampton (Defoe 3', Gallas 36' – Lallana 64') 4/38 – Sunderland 2 : 1 Tottenham (Johnson 11' i 67' – Kaboul 59') 5/38 – Tottenham 3 : 0 Chelsea Londyn (Bale 23' i 34', Lennon 29') 6/38 – Liverpool 1 : 1 Tottenham (Sahin 11' – Adebayor 47') Jeszcze przed zgrupowaniami kadr narodowych zagraliśmy na White Hart Lane z Southampton. Co prawda wygraliśmy, ale w o wiele gorszym stylu niż w poprzednich dwóch spotkaniach. Przeciwko Świętym w Premier League zadebiutował młody Arek Milik, ale jedyne czym błysnął, to zmarnowaną setką na kilka minut przed zakończeniem meczu. W następnej kolejce wybraliśmy się do Sunderlandu, gdzie doszło do małej niespodzianki – straciliśmy pełną pulę punktów. Czy gospodarzom należało się zwycięstwo? Nie powiedziałbym, bo mecz był bardzo wyrównany, równie dobrze to my mogliśmy zwyciężyć. Tym bardziej więc szkoda tej przegranej. Po dwóch słabszych spotkaniach w naszym wykonaniu (z Czarnymi Kotami i Szwajcarami) postanowiłem coś zmienić, a konkretnie ustawienie zespołu. Przeciwko londyńskiej Chelsea zagraliśmy w formacji 4-3-3, co okazało się strzałem w dziesiątkę. W ważnych dla kibiców derbach Londynu zniszczyliśmy The Blues 3:0. Co najważniejsze jednak w pełni na ten wynik zasłużyliśmy. Ba! Gdyby nie dobra postawa Petra Cecha wygralibyśmy znacznie wyżej. W ostatnim ligowym meczu w tym miesiącu graliśmy na wyjeździe z Liverpoolem. Ten punkt wywalczony na Anfield Road cieszy, biorąc pod uwagę przebieg meczu. Byliśmy drużyną słabszą, daliśmy się stłamsić rywalom, co o mały włos nie kosztowało nas straty oczek. Ogólnie rzec ujmując jestem zadowolony z naszej postawy we wrześniu. | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 1. | Man City | | 6 | 4 | 2 | 0 | +20 | 14 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 2. | Tottenham | | 6 | 4 | 1 | 1 | +12 | 13 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 3. | Man Utd | | 6 | 4 | 1 | 1 | +8 | 13 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 4. | Stoke | | 6 | 3 | 2 | 1 | +6 | 11 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 5. | Arsenal | | 6 | 3 | 2 | 1 | +5 | 11 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 6. | Swansea | | 6 | 3 | 2 | 1 | +2 | 11 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| Capital One Cup: 3. runda – Manchester City 4 : 2 Tottenham (Kolarov 48', Tevez 68', Dzeko 76' i 80' – Huddlestone 7', Sigurdsson 87') Niedosyt – to słowo ciśnie się na usta jak żadne inne. Szkoda tej porażki, bo zagraliśmy całkiem dobry mecz. The Citizens byli zabójczo skuteczni, wpakowali nam kilka bramek i było po zawodach. Odpadamy więc z pierwszych rozgrywek, oby w ramach kolejnych poszło nam lepiej. Liga Europy: 1/6 – Tottenham 1 : 1 Basel (Lennon 55' – Frei 12') Szok. Nie wiem co się stało, że nie udało nam się zdobyć kompletu punktów w pojedynku ze Szwajcarami. Przeważaliśmy przez cały mecz, stwarzaliśmy sobie mnóstwo okazji bramkowych, ale to o dziwo nie wystarczyło. Inauguracja więc się nie udała. Liczę, że odbijemy to sobie w wyjazdowym pojedynku z Anorthosi. Debrecen 2 : 2 Anorthosi | --------------------------------------------------------------------------------------------------| | 1. | | Anorthosi | | 1 | 0 | 1 | 0 | 2 | 2 | 0 | 1 | | --------------------------------------------------------------------------------------------------| | 2. | | Debrecen | | 1 | 0 | 1 | 0 | 2 | 2 | 0 | 1 | | --------------------------------------------------------------------------------------------------| | 3. | | Basel | | 1 | 0 | 1 | 0 | 1 | 1 | 0 | 1 | | --------------------------------------------------------------------------------------------------| | 4. | | Tottenham | | 1 | 0 | 1 | 0 | 1 | 1 | 0 | 1 | | --------------------------------------------------------------------------------------------------| Stan w ligach europejskich: Polska – Legia (+2) Francja – PSG (+2) Hiszpania – Barcelona / Zaragoza / Atletico (+1) Niemcy – Schalke (+2) Włochy – Napoli (+2) Holandia – Heerenveen (+1) Portugalia – Sporting (+1)
  3. Nie mam pojęcia ile podejść zaliczyłem do nowego FM-a, ale jednego jestem pewien – długo nie mogłem rozpocząć, ani podtrzymać rozgrywki. Ciekawie zapowiadała się kariera za sterami Arminii Bielefeld, ale... Właśnie – ale. Pierwszy ligowy mecz przegrany 0:5, w tym dwa karne dla rywali. Drugi mecz przegrany 2:4, w tym dwa karne dla rywali. Efekt? Dałem sobie na jakiś czas spokój. Do teraz. Postanowiłem dać sobie i nowej wersji gry jeszcze jedną szansę, a po udanym zgrupowaniu przed ligowym sezonem uznałem, że swoimi wyczynami podzielę się na forum. Kogo poprowadzę? Długo nad tym myślałem, aż w końcu zdecydowałem się na Tottenham. Silna kadra, pieniądze spore, a wymagania zarządu do spełnienia. Mamy zająć miejsce premiowane grą w Lidze Europy – w teorii bułka z masłem, jak to mówią. Jaka będzie rzeczywistość? To się okaże, sam jestem ciekaw. Karierę opisywać będę w stylu dobrze wam znanym, z opowiadań moich, czy Fenomena – miesięcznych podsumowań. Czas będzie płynął szybko, na czym zresztą mi zależy, ciekawi mnie jak będzie wyglądała piłkarska Europa w nowym FM-ie po upływie kilku wiosen. Cóż, dość marudzenia, pora na rozpoczęcie rozgrywki. Trzymajcie za mnie kciuki. Wersja gry: FM 2013 BETA Wybrane ligi: wiele lig (Anglia, Polska, Francja, Hiszpania, Włochy, Niemcy, Portugalia, Holandia) Dodatki: własna bamboniera Lipiec/Sierpień 2012 Transfery do klubu: - Arek Milik (Górnik Zabrze – 1 mln. euro) - Jores Okore (FC Nordsjaelland – 1,6 mln. euro) - Lukas Hradecky (Esbjerg – 500 tys. euro) - Stelios Demetriou (Lokomotiv Płowdiw – 500 tys. euro) Transfery z klubu: - Michael Dawson --> West Brom (5 mln. euro) - Gomes --> Manchester United (2 mln. euro) - Iago Falque --> Wolverhampton (2 mln. euro) - Carlo Cudicini --> Manchester City (za darmo) - Brad Friedel --> Seattle (100 tys. euro) Sparingi odbyte na zgrupowaniu w Brazylii: Vitoria 0 : 2 Tottenham (Sandro 4', Dembele 59') Internacional 0 : 6 Tottenham (Bale 7', Adebayor 15', Dempsey 33' i 45+1', Sigurdsson 67' i 69') Criciuma 1 : 5 Tottenham (Wagner 89' – Lennon 5' i 31', sam. 33', Defoe 74', Caulker 78') Nautico 3 : 6 Tottenham (Rico 23' i 26', Kieza 65' – Dempsey 1' i 46', Bale 27', Defoe 33' i 41', Dembele 87') Portuguesa 2 : 3 Tottenham (Rodriguinho 60', Mineiro 76' – Bale 16' i 42', Dembele 54') Gremio 1 : 5 Tottenham (Sabia 39' – Bale 5', Lennon 14', Defoe 23' i 45', Dempsey 66') Sam tak ekstremalnego kierunku na zgrupowanie nie wybrałem, że tak powiem – było to już wcześniej zaklepane. Mimo wszystko nie żałuje, że akurat w Brazylii przyszło nam się przygotowywać do sezonu, a nawet wręcz przeciwnie, jestem zadowolony. Zmierzyliśmy się bowiem z kilkoma bardzo silnymi drużynami, a same mecze – jak przystało na kraj kawy – były niesłychanie szalone. Padło wiele bramek, nawet bardzo wiele. Początkowo tylko strzelaliśmy, ale z czasem zaczęliśmy także tracić, z czego nie byłem zbyt zadowolony. Ogólnie jednak w każdym meczu zdecydowanie przeważaliśmy, każdy wygraliśmy w pełni zasłużenie. Pora przejść do personaliów, a zacznę od złych nowin. Niestety, jak to na zgrupowaniu, nie obyło się bez kontuzji. Wypadło mi kilku ważnych graczy jak Emmanuel Adebayor czy Jan Vertonghen, ale w ich przypadku były to tylko drobne urazy. Największym pechowcem brazylijskiego zgrupowania jest Kyle Naughton. Chłopak miał u mnie pewne miejsce w wyjściowej jedenastce, ale zerwał mięsień łydki, przez co czeka go kilka miesięcy leczenia. Dobra, pora na troszkę lepsze nowiny. Taktyka. Będziemy grali popularnym diamentem, czyli 1-4-2-3-1. Pracowałem nad tym ustawieniem przez całe zgrupowanie i myślę (a raczej mam nadzieję), że sprawdzi się także w lidze. Jeśli miałbym kogoś szczególnie wyróżnić za okres przygotowawczy, to z pewnością największe brawa należą się dla Amerykanina, Clinta Dempsey'a. Doświadczony pomocnik, który będzie grał za wysuniętym napastnikiem, spisywał się świetnie, strzelił kilka ładnych bramek. To samo mogę powiedzieć o Jermainie Defoe, który wobec absencji Togijczyka, wskoczył do wyjściowej jedenastki. Pozycja snajpera – właśnie tu mam największy dylemat. Mam dwóch kapitalnych piłkarzy, ale grać może tylko jeden. Zobaczymy jak się wszystko ułoży w trakcie sezonu. Podsumowując więc, zgrupowanie w Brazylii na plus, olbrzymi plus. Premier League: 1/38 – Tottenham 4 : 0 Swansea (Defoe 4', Huddlestone kar. 33', Sandro 41', Adebayor 73') 2/38 – Reading 1 : 6 Tottenham (Robson-Kanu 46' – Sandro 6', Kaboul 8' i 81', Defoe 10', Dempsey kar. 20', Federici sam. 30') Ligowy sezon inaugurowaliśmy spotkaniem ze Swansea. Nie wyobrażałem sobie, że nie zwyciężymy na White Hart Lane, to było naszym obowiązkiem. Wywiązaliśmy się z niego znakomicie, zagraliśmy po prostu kapitalne spotkanie. Wygraliśmy 4:0, choć mogliśmy wyżej, bo okazji do zdobycia kolejnych goli nie brakowało. Co cieszyło mnie po tym meczu najbardziej? Że po golu rywalom zapakowali podstawowy napastnik i jego zmiennik. Rywalizacja się rozpoczęła, zapowiada się niezwykle ciekawie. Pora przejść do drugiego ligowego meczu w sierpniu, w którym to graliśmy na wyjeździe z Reading. Beniaminek dostał od nas solidną lekcję futbolu, ograliśmy ich aż 6:1! Co do samego meczu, to w pierwszej części gry dominowaliśmy całkowicie, a w drugiej połowie spotkanie się wyrównało. Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolony ze startu jaki zaliczyliśmy, oby tak dalej. | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 1. | Tottenham | | 2 | 2 | 0 | 0 | +9 | 6 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 2. | Newcastle | | 2 | 2 | 0 | 0 | +4 | 6 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 3. | Man City | | 2 | 1 | 1 | 0 | +8 | 4 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 4. | Liverpool | | 2 | 1 | 1 | 0 | +2 | 4 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| | 5. | West Brom | | 2 | 1 | 1 | 0 | +2 | 4 | | --------------------------------------------------------------------------------------------| Przedstawienie zespołu na sezon 2012/2013: Bramkarze: Hugo Lloris Lukás Hrádecký Obrońcy: Jan Vertonghen Kyle Walker Kyle Naughton William Gallas Younes Kaboul Jores Okore Steven Caulker Benoît Assou-Ekotto Pomocnicy: Scott Parker Tom Huddlestone Sandro Jermaine Jenas Jake Livermore Clint Dempsey Mousa Dembélé Aaron Lennon Gareth Bale Gylfi Sigurðsson Napastnicy: Arkadiusz Milik Emmanuel Adebayor Jermain Defoe
  4. scierko

    Demo Football Manager 2013 (FM 2013)

    Jestem po dwóch sparingach, wrażenia bardzo dobre. Nie oglądam meczy w 3D, bo wolę stary tryb, jestem sentymentalny. Spotkanie ogląda się super, silnik meczowy o wiele lepszy, bardziej realistyczny. Na plus trawa - różne rodzaje koszenia, że tak powiem Jeśli można powiedzieć, że FM 2011 i 2012 tak wiele - jeśli chodzi o interfejs - się nie różniły, tak nowa wersja, to zupełnie coś nowego. Początkowo można się pogubić, kwestia przyzwyczajenia. Ciekaw jestem poziomu rozgrywki, oby nie był niższy od tego z poprzednich wersji...
  5. scierko

    Demo Football Manager 2013 (FM 2013)

    Włącz steam (program). Gry-->Aktywacja produktu w Steam
  6. scierko

    Demo Football Manager 2013 (FM 2013)

    Pobieracie już wersje beta? ;)
  7. scierko

    Grafika by scierko

    POBIERANIE
  8. scierko

    Liczy się tylko dobra zabawa

    Myślę co z tym zrobić, inne zapisy działają normalnie.. Się wkurzę, to zostawię na noc włączonego laptopa, może ogranie.. Nie ma mowy, żebym porzucał tą karierę, zbyt dobrze mi się gra i pisze.
  9. scierko

    Liczy się tylko dobra zabawa

    Świetnie. Mam spory problem z zapisem gry. Gdy próbuję wczytać, zawiesza się laptop, a tuż przed tym zużycie pamięci na MZ idzie szaleńczo w górę. Kopiowanie zapisu nic nie dało, godzinne czekanie także. Odpisy są gówno warte, bo są sprzed prawie roku... Będę jeszcze myślał nad tym, ale źle to wygląda.
  10. scierko

    Liga Managerów 2012/13 - konkurs dla karierowiczów

    To tyle jeśli chodzi o huczny konkurs?
  11. scierko

    Liczy się tylko dobra zabawa

    Po wielkim zwycięstwie nad hiszpańską Valencią, graliśmy przed własną publicznością z West Bromem, w ramach 5. rundy FA Cup. Chyba nie muszą mówić, że oczekiwałem od swoich chłopaków zwycięstwa, w końcu następnym przystankiem jest ćwierćfinał. Marzy mi się powtórka z sezonu 2011/2012, gdy to sensacyjnie sięgnęliśmy po Puchar Anglii... Od samego początku spotkania zamknęliśmy rywali w ich własnym polu karnym, aż w końcu stało się nieuniknione, czyli zdobyliśmy gola! Z lewego skrzydła piłkę w pole karne dośrodkował Lukas Podolski, a bramkę – uderzeniem z woleja – zdobył niezawodny Arek Piech. Pięć minut później przed szansą na gola stanął Paweł Gmitrzuk, jednak strzał młodego Polaka w fantastycznym stylu wybronił Ben Foster. Następnie odpuściliśmy trochę, co było błędem, bo mający więcej swobody goście, zaczęli coraz groźniej atakować na bramkę Bartka. Ten jednak bronił jak natchniony, a swoim ogromnym talentem popisał się na sekundy przed końcem pierwszej połowy, gdy to wygrał indywidualny pojedynek z Shanem Longiem. Dzięki szybko zdobytej bramce, oraz interwencjom Bartka, do przerwy prowadziliśmy 1:0. Druga część meczu – jak pierwsza – rozpoczęła się od ataków moich podopiecznych. Już dwie minuty po wznowieniu gry z dystansu uderzył Grzesiek Krychowiak, ale niestety minimalnie spudłował. W 53. minucie blisko zdobycia drugiego gola był Arek Piech, jednak Ben Foster końcówkami palców zdołał odbić piłkę poza boisko. Angielski bramkarz gości błysnął po raz kolejny kilka minut później, fenomenalnie broniąc uderzenie Lukasa Podolskiego. Następnie dwukrotnie naszej bramce zagrozili po stałych fragmentach goście, jednak przy obu sytuacjach ich strzały były niecelne. Oczekiwałem od swoich podopiecznych drugiego gola, który by mnie trochę uspokoił, a także zgasił rosnące zapały piłkarzy West Bromu. I tak też się stało. W 78. minucie piłkę na wolne pole dostał Arek Piech, który takie okazje rzadko marnuje, nie zawiódł i tym razem. Polak uderzył pewnie tuż obok słupka, więc prowadziliśmy 2:0! Pan AK-47 mógł wpisał się na listę strzelców po raz trzeci na pięć minut przed końcem meczu, jednak po raz kolejny cudowną paradą popisał się Ben Foster. Ostatecznie więc zwyciężyliśmy 2:0, co oznacza, że gramy dalej – awansowaliśmy do ćwierćfinału! Białkowski – Naughton, Vicino, Kone, Nyatanga – Krychowiak, Polański (Strasser 63'), Pepe – Podolski (Skoko 79'), Gmitrzuk (Krasic 63'), Piech FA Cup – 5. runda – 22.02.2014 r. [bPL] Coventry 2 : 0 West Brom [bPL] Piech 7' [1:0], 78' [2:0] Widzów – 32604 MoM – Arek Piech [9.1]
  12. scierko

    Liczy się tylko dobra zabawa

    Naszą pierwszą przeszkodą w rundzie pucharowej Ligi Europy jest jak wiecie Valencia. Dziś gościliśmy Hiszpanów na The Ricoh Arenie, więc liczyłem na choćby jakąś skromną zaliczkę, byle tylko byśmy nie przegrali. Chcę chociaż spróbować obronić tytuł, zajść jak najdalej, choć mam świadomość, że nawet jeśli pokonamy Valencię, to już czeka na nas potężna Barcelona – ruskich pewnie odprawią z kwitkiem. Wracając jeszcze na chwilę do Nietoperzy, byli oni w wyśmienitych nastrojach, bo zaledwie trzy dni temu ograli na Santiago Bernabeu Real Madryt – 6:0! Pierwsi w tym meczu groźnie zaatakowali goście z Hiszpanii. Już w 3. minucie gola mógł zdobyć Younes Belhanda, jednak jakimś cudem Bartek obronił strzał z kilku metrów autorstwa Marokańczyka. Siedem minut później boisko na noszach opuścił Kyle Naughton, a na murawę wbiegł za niego niedoświadczony Gustav Olsson – w dodatku Szwed to nie prawy defensor, ale cóż zrobić, ograniczona kadra. Następnie po upływie kolejnych kilku minut, rozegraliśmy pierwszą składną akcję w tym meczu, która zakończyła się golem na 1:0! Zapoczątkował ją podaniem na skrzydło – do Milosa Krasicia – Libor Hlousek, a zakończył... także młody Czech, uderzeniem z kilku metrów. Chwilę później mogło już być 2:0, jednak okazji jeden na jeden nie wykorzystał Arek Piech – no tylko nogi z dupy wyrwać. Goście coraz bardziej zapędzali się w ofensywie, z czego skrzętnie korzystaliśmy, wyprowadzając kontry. Nic jednak nie chciało wpaść, a okazje do podwyższenia prowadzenia mieliśmy co kilka cholernych minut... Setkę udało nam się wykorzystać dopiero na chwilę przed przerwą, a na listę strzelców ponownie wpisał się niesamowity Libor Hlousek! Tym razem młody Czech dostał piłkę z lewego skrzydła, od Lukasa Podolskiego, a akcję wykończył identycznie jak pierwszą, czyli uderzeniem z kilku metrów. Dość szczęśliwie, nie ma co ukrywać, na przerwę schodziliśmy prowadząc z Valencią 2:0. Druga połowa rozpoczęła się dla nas bardzo, a to bardzo źle. Już kilka minut po wznowieniu gry, goście zdobyli gola kontaktowego. Z rzutu wolnego piłkę w nasze pole karne przetransportował Ever Banega, a Bartka pokonał – uderzeniem głową – Mamadou Sakho. Odpowiedzieliśmy jednak Hiszpanom błyskawicznie, można by rzec, że z przytupem. Zaledwie cztery minuty później Arek Piech dograł cudowną piłkę do Milosa Krasicia, a Serb uderzeniem po długim rogu zdobył gola na 3:1! Końca szaleństwa widać nie było, mecz wyzbył się jakichkolwiek zasad, wygrać miała drużyna bardziej skuteczna. Goście z Hiszpanii pudłowali, a my... robiliśmy swoje. Tuż po upływie godziny gry, po raz trzeci tego wieczoru na listę strzelców wpisał się Libor Hlousek! Tym razem nastolatek przeprowadził indywidualny rajd, którego zakończył płaskim strzałem, obok wychodzącego do niego bramkarza Valencii. Minęły ledwie trzy minuty, a prowadziliśmy już 5:1! Milos Krasić ze skrzydła w pole karne, a tam egzekucji dokonał Arek Piech. Cóż to byłby za mecz, gdyby Polak nie wpisał się na listę strzelców. Następnie wszystko się uspokoiło. Widocznie Hiszpanie pojęli, że idąc na wymianę ciosów, sami sobie strzelili w stopę. Posucha trwała do 88. minuty, gdy to szóstą bramkę przyjezdnym zaaplikował Joe McKee! Wygraliśmy więc z Valencią aż 6:1 – pogrom! Awans mamy już raczej pewny, ale nie ma co zapeszać, jest jeszcze 90 minut do rozegrania... Białkowski – Naughton [+] (Olsson 10'), Nyatanga, Kone, Cameron – Krychowiak, Polański (Vince 65') [+] (McKee 71'), Krasić – Podolski, Hlousek, Piech Liga Europy – 1/16 [1/2] – 18.02.2014 r. [ENG] Coventry 6 : 1 Valencia [ESP] Hlousek 18' [1:0], 44' [2:0], 61' [4:1] Sakho 53' [2:1] Krasić 57' [3:1] Piech 64' [5:1] McKee 88' [6:1] Widzów – 30401 MoM – Libor Hlousek [9.6]
  13. scierko

    Liczy się tylko dobra zabawa

    Trzy dni po pokonaniu w Pucharze Anglii drugoligowego Evertonu, podejmowaliśmy na własnym stadionie Blackburn. Co oczywiste, liczyłem na komplet punktów, bo meczów w drużynami walczącymi o utrzymanie, przegrywać nie możemy, jeśli chcemy znaleźć się w „Big Four”. Co do naszego rywala, to po pierwsze ostatnio grają beznadziejnie, a po drugie w ich barwach występuje Jakub Błaszczykowski. Biorąc pod uwagę te dwa fakty, nie mogliśmy dziś stracić choćby dwóch oczek. Po raz pierwszy w tym spotkaniu groźnie natarliśmy na bramkę gości w 3. minucie gry, gdy to w przeciągu jednej akcji kilka razy piłka była dośrodkowywana w pole karne Blackburn. Ku mojej irytacji, nie wygraliśmy żadnego pojedynku główkowego, tak więc nasze próby spełzły na niczym. Goście odpowiedzieli kilka minut później, niecelnym uderzeniem Alejandro Faurlina. Następnie ponownie strzał oddali przyjezdni – tym razem prosto w Bartka kopnął futbolówkę Morten Gamst Pedersen. W 17. minucie gry byliśmy bardzo blisko objęcia prowadzenia, gdy to poprzeczkę ustrzelił Lukas Podolski. Niemiecki napastnik dopiął swego kilka minut później! Piłkę na wolne pole – idealnie na strzał z pierwszej piłki – dograł mu Eugen Polański, a popularny Poldi uderzył z całej siły pod poprzeczkę! Poszliśmy za ciosem, dzięki czemu trzy minuty później prowadziliśmy już 2:0. Lewym skrzydłem rajd przeprowadził Lukas Podolski, dograł płasko w pole karne, a na bramkę gości uderzył Simone Pepe. Bramkarz Rovers z uderzeniem Włocha sobie jeszcze poradził, ale przy dobitce Arka Piecha był bez najmniejszych szans! Graliśmy świetnie, a goście wyglądali na kompletnie rozbitych, w drobny mak. Dobiliśmy ich w 37. minucie gry, gdy to fantastycznym dośrodkowaniem popisał się Francesco Vicino, a bramkę głową zdobył Milos Krasić! Ku mojemu zaskoczeniu szybko nam odpowiedzieli, i to z jakim rezultatem... Na cztery minuty przed zakończeniem pierwszej części gry zapędziliśmy się w ofensywie, jeden z moich podopiecznych stracił piłkę, czego efektem było to, że sam na sam z Bartkiem Białkowskim wyszedł Jeremy Perbet. Francuski snajper problemów ze zdobyciem gola nie miał żadnych, tak więc po pierwszej – fantastycznej w naszym wykonaniu – połowie meczu, prowadziliśmy 3:1. Przez pierwszy kwadrans drugiej części spotkania nic się nie działo – kompletnie. Posuchę przerwali goście, gdy to w 62. minucie gry na bramkę Bartka uderzył niecelnie Chris Brunt. Kilka minut później Rovers zaatakowali ponownie, tym razem jednak fatalnie spudłował Jeremy Perbet. Nie graliśmy zbyt dobrze, to Blackburn przeważało, z czego co oczywiste, byłem bardzo niezadowolony. Jakby moi podopieczni zbytnio się rozluźnili, co zdarzyć się nie powinno, nie na takim poziomie. Pierwszą bramkową okazję w drugiej połowie stworzyliśmy sobie w 78. minucie. Sam na sam z bramkarzem gości wyszedł Milos Krasić... i przestrzelił wysoko nad bramką. Kilka minut później swoją szansę miał Arek Piech, jednak ten także spudłował, tyle, że uderzył obok słupka. Więcej ciekawego już się na boisku nie działo. Dzięki dobrej pierwszej połowie, ograliśmy więc Blackburn 3:1. Białkowski – Naughton, Vicino, Kone, Cameron – Krychowiak, Polański (Strasser 81'), Pepe (Hlousek 81') – Podolski, Krasić, Piech Premier League – 26. kolejka – 15.02.2014 r. [5.] Coventry 3 : 1 Blackburn [17.] Podolski 21' [1:0] Piech 24' [2:0] Krasić 37' [3:0] Perbet 41' [3:1] Widzów – 32010 MoM – Eugen Polański [8.0]
  14. scierko

    Liczy się tylko dobra zabawa

    Nie mogłem z pewnych powodów wrzucać postów, więc jestem trochę do przodu z rozgrywką. Liczę, że szybko się to wszystko jednak wyrówna ;) -------------- Odbyło się losowanie fazy grupowej Eliminacji Mistrzostw Europy 2016, które odbędą się we Francji. Tak jak już mówiłem, bardzo prawdopodobne, że po Mistrzostwach Świata pożegnam się z kadrą Belgii. Niczego nie deklaruję, po prostu w tej chwili tak myślę. Cóż, wracając do losowania, zastaliśmy rozstawieni w pierwszym koszyku, a wraz z nami w grupie znalazły się: Walia, Czarnogóra, Islandia oraz Azerbejdżan. Problemów z awansem być nie powinno, ktokolwiek by Belgią sterował... Przesrane mają natomiast Polacy, i to bardzo. O wycieczkę nad Sekwanę bowiem zawalczą z Anglią, Szwecją, Szwajcarią i Cyprem. Prognoza? Najgorsza z możliwych, czyli miejsce ostatnie, albo przedostatnie. Pozostawiając już tematy piłki reprezentacyjnej, kilka dni po losowaniu podejmowaliśmy przed własną publicznością Everton, w ramach 4. rundy FA Cup. Tego spotkania mogło nie być, gdybyśmy nie dali ciała w pierwszej potyczce, remisując z The Toffees na ich terenie 2:2. Właśnie – „gdybyśmy nie dali ciała”. Ale daliśmy, więc 12 lutego ponownie krzyżowaliśmy miecze z Evertonem... Już w pierwszej minucie gry mogliśmy objąć prowadzenie, jednak strzał Lapy w fantastycznym stylu obronił Tim Howard. Goście odpowiedzieli kąśliwym uderzeniem Stevena Naismitha, które Bartek obronił, ale jak się okazało wcale nie musiał, bo Szkot był na spalonym. Po raz kolejny groźnie zaatakowaliśmy w 14. minucie meczu, jednak doskonałą sytuację – z kilku metrów uderzając obok słupka – zmarnował Dragan Skoko. Już trzy minuty później jednak się udało! Z narożnika boiska futbolówkę dośrodkował Simone Pepe, a bramkę – uderzeniem głową, w okienko – zdobył Lewin Nyatanga. Prowadziliśmy więc jednym golem, ale to nas nie satysfakcjonowało. Chcieliśmy jeszcze coś ukłuć, aby poczuć się na murawie pewniej. Bardzo blisko trafienia był w 34. minucie gry Lukas Podolski. Niemiec ładnie przymierzył zza pola karnego, ale Tim Howard jego strzał obronił. Osiem minut później Lapa ośmieszył Jospeha Yobo, po czym uderzeniem po długim rogu zdobył – jakże wyczekiwanego – gola na 2:0! Dzięki kapitalnej indywidualnej akcji młodego Brazylijczyk, do przerwy prowadziliśmy więc z Evertonem dwoma bramkami. Trener gości musiał powiedzieć w szatni kilka ostrych słów pod adresem swoich podopiecznych, bo na drugą połowę wyszli naładowani pozytywną energią, co przełożyło się na kilka groźnych akcji w ich wykonaniu w przeciągu pierwszego kwadransa. Najpierw okazję sam na sam z Bartkiem Białkowskim zmarnował Dimitar Berbatov, a następnie poprzeczkę naszej bramki obił uderzeniem z dystansu Tim Cahill. Tuż po tych wariackich kilkunastu minutach goście opadli z sił, można by rzec, że się wyszaleli. Następnie to my przeważaliśmy, co zresztą nie uległo zmianie aż do ostatniego gwizdka arbitra. W międzyczasie stworzyliśmy sobie kilka bramkowych okazji, jednak żadnej z nich nie udało nam się wykorzystać. Awansowaliśmy więc do kolejnej rundy, gdzie czeka już na nas West Brom! Białkowski – Naughton, Vicino, Kone, Nyatanga – Krychowiak, Polański, Pepe (McKee 65') – Podolski (Krasić 72'), Lapa (Gmitrzuk 65'), Skoko FA Cup – 4. runda – 12.02.2014 r. [bPL] Coventry 2 : 0 Everton [CH] Nyatanga 17' [1:0] Lapa 42' [2:0] Widzów – 26355 MoM – Simone Pepe [9.0]
  15. scierko

    Liczy się tylko dobra zabawa

    Germain ;) --------------- Po remisie w stolicy niestety znowu wypadliśmy z „Big Four”, wyprzedził nas o jedno oczko londyński Arsenal. Ponownie także mamy problemy z wygraniem meczu, z wykorzystywaniem stuprocentowych okazji oraz grą w obronie przy stałych fragmentach. Jakby to sensacyjne zwycięstwo nad Liverpoolem rozleniwiło moich podopiecznych. Wydawało mi się, że powinno dać in pozytywnego kopa, dodać wiatru w żagle, a tu dwa remisy, w dodatku po słabej grze. Passę remisów zamierzaliśmy przerwać w pojedynku z Reading, czyli ostatnią drużyną Premier League. Przeciwko Królewskim zagrać nie mógł – nie ma się z czego smucić – Milos Krasić, który zachorował na grypę. Oby Serb nie zaraził innych, bo wtedy bym go chyba do rezerw zesłał. W jego miejsce do wyjściowej jedenastki wskoczył 18-letni Brazylijczyk Lapa, który dołączył do nas w styczniu tego roku. Wracając jeszcze na chwilę do oczekiwań, każdy inny rezultat niż nasza wygrana, byłby w tym meczu sromotną porażką... Spotkanie z Reading rozpoczęło się identycznie jak pojedynek z Q.P.R., czyli od szybkiego objęcia przez nas prowadzenia! Ponownie asystą popisał się Lukas Podolski, a do siatki rywali piłkę posłał Arek Piech – Niemiec zagrał ze skrzydła po ziemi, a Polak uderzył z pierwszej piłki. Trzy minuty później mogło być już 2:0, jednak okazji nie wykorzystał Lukas Podolski, uderzając prosto w goalkeepera rywali. Wypożyczony z Arsenalu napastnik zrehabilitował się chwilę po upływie kwadransa gry, gdy to dobijając strzał Arka Piecha, podwyższył nasze prowadzenie na 2:0! Następnie – co także miało miejsce kilka dni temu – na boisku nic się nie działo. To znaczy nic ciekawego, bo chłopaki urządzili sobie kapaninę w iście tradycyjnym, angielskim stylu. Wyjątkiem od reguły były akcja w wykonaniu moich podopiecznych z 34. minuty, gdy to cudownym podaniem w uliczkę popisał się Simone Pepe, a stuprocentowej okazji nie wykorzystał Arek Piech. W końcu sędzia zarządził przerwę, prowadziliśmy więc pewnie 2:0. A tuż po jej upłynięciu, w poprzeczkę trafił, uderzając tuż sprzed pola karnego, Lukas Podolski. Cztery minuty później po raz drugi tego popołudnia na listę strzelców mógł wpisać się Arek Piech, jednak Polak przegrał indywidualny pojedynek z bramkarzem gości, Adamem Federici. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, tak też było i tym razem. W 60. minucie goście mieli rzut wolny, jakieś 30 metrów od naszej bramki. Zaskoczyli nas krótkim rozegraniem, po czym pięknego gola uderzeniem z dystansu zdobył Jason Puncheon. Co ciekawe, był to pierwszy celny strzał gości w tym meczu... Ta bramka wprowadziła trochę zamętu w nasze poczynania, ale w końcu się otrząsnęliśmy. Ponownie zaatakowaliśmy na kwadrans przed zakończeniem meczu. Uderzył Lukas Podolski, ale bardzo niecelnie, piłka poszybowała w trybuny. Osiem minut później szczęścia spróbował Joe McKee, goalkeeper Reading wypluł futbolówkę przed siebie, a dobić chciał za wszelką cenę Arek Piech, co skończyło się fatalnie... Polak – jak orzekł sędzia, faulował – wobec czego pokazał mu żółtą kartkę. A jako, że Arek już jedną taką na swoim koncie miał, w 83. minucie gry wybrał się na przedwczesny prysznic. Mimo gry w osłabieniu wciąż przeważaliśmy, a nawet stworzyliśmy sobie dwie bramkowe okazje. Najpierw na trzy minuty przed końcem meczu poprzeczkę ustrzelił Bakary Kone, a następnie w kapitalnej sytuacji – uderzając głową – piłkę nad poprzeczką bramki Reading przeniósł Paweł Gmitrzuk. Chwilę później sędzia mecz zakończył, wygraliśmy więc 2:1. Nie zagraliśmy źle, ale wciąż to nie ta sama drużyna, która gromiła każdego przez pierwszą część sezonu... Białkowski – Naughton, Vicino, Kone, Nyatanga – Krychowiak, Polański, Pepe (McKee 76') – Podolski, Lapa (Gmitrzuk 76'), Piech Premier League – 25. kolejka – 08.02.2014 r. [5.] Coventry 2 : 1 Reading [20.] Piech 3' [1:0] Podolski 16' [2:0] Puncheon 60' [2:1] Piech 83' Widzów – 31214 MoM – Lukas Podolski [8.0]
×