Skocz do zawartości
Zapraszamy do udziału w tradycyjnym plebiscycie CMF Awards, edycji 2017! Swój głos można oddać w poniższym dziale do 25.01 do godziny 23:59.
CMF Awards 2017

Gacek

Przyjaciel CMF
  • Zawartość

    3743
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Ostatnia wygrana Gacek w dniu 27 Maj 2017

Użytkownicy przyznają Gacek punkty reputacji!

Reputacja

-3072

O Gacek

  • Tytuł
    Fizjoterapeuta
  • Urodziny 27.09.1989

Informacje

  • Wersja
    FM 2015
  • Klub w FM
    Oxford City
  • Ulubiony klub
    AC Milan, Brindisi Calcio
  • Skąd
    Katowice
  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

14027 wyświetleń profilu
  1. Kącik absurdalny

    Jezu, już to tłumaczyłem powyżej. Że nie zrozumiał dzikiryj to się nie dziwię, powtarzanie przezeń prawicowych kłamstw to już norma, ale - wybacz - po Tobie spodziewałem się więcej, a pisząc takie rzeczy powielasz propagandę prawicową. Po pierwsze, jakakolwiek należność z tytułu naruszenia dóbr osobistych to zadośćuczynienie, nie odszkodowanie. Po drugie, sędzia nie nałożyła obowiązku zapłaty zadośćuczynienia w kwocie pół miliona złotych, tylko Piekara wyliczył, że nałożone na niego koszty publikacji przeprosin, do których został zobowiązany, opiewają na taką kwotę. Jest to najprawdopodobniej kłamstwo, właściwie każda osoba rozeznana w temacie podaje, że przeprosiny w Wyborczej (a zatem droższe niż np. w GłuPolu) kosztowałyby mniej nawet w razie zapłaty za rozkładówkę, a tu mowa o czymś innym - nawet jeśli chodzi o dwa różne ogłoszenia z przeprosinami, to te kwoty są znacznie, znacznie niższe w przypadku każdego z nich (a jedne z tych przeprosin miały być w Wyborczej na trzeciej stronie, drugie chyba na stronie internetowej). Piekara podaje, że kwoty te wziął od nieujawnionego źródła z Wyborczej - którego oficjalny cennik podaje kwoty znacznie niższe, a następnie zsumował z kwotą 25 tysięcy zadośćuczynienia do zapłaty na fundację wskazaną przez Wellman oraz kosztami postępowania (które wyliczył na około 6 tysięcy złotych). Po trzecie, i nie wiem jak dobitniej podkreślić ten fakt, Sąd nie miarkuje zadośćuczynienia czy wysokości roszczeń przy wydawaniu Wyroku zaocznego. Spójrzmy na przepis (art. 339 kpc): I teraz tak: Piekara zawalił kwestie doręczeń --> Wchodzimy w przepisy o wyroku zaocznym. Sąd rozważa: a. Czy roszczenie budzi uzasadnione wątpliwości? b. Czy prowadzi do obejścia prawa? Jeśli odpowiedzi na oba pytania to "nie", to Sąd zasądza tyle, ile chce powód. Koniec, kropka. Sąd nie zastanawia się, czy ta kwota to dużo, czy te przeprosiny będą kosztować wiele (zresztą skąd miałby wiedzieć ile będą kosztować?), po prostu zasądza należność. Gdyby Wellman pozwała Piekarę, bo (bo ja wiem) ma głupie nazwisko i Wellman się czuje tym obrażona, to Sąd by uznał, że to nasuwa wątpliwości, a następnie roszczenie oddalił zamiast wydawać wyrok zaoczny. Tyle że tu Piekara zachował się jak cham i kara mu się należała. Zapewne gdyby Wellman chciała dla siebie, bo ja wiem, pińcet milionów złotych zadośćuczynienia, to Sąd by uznał, że to narusza prawo, ale roszczenie w postaci obowiązku publikacji przeprosin + 25k zadośćuczynienia za taką chamówę to sprawa dość normalna (wśród celebrytów). Sąd nie mógł działać dalej - miał albo odpowiedzieć twierdząco na jedno z powyższych pytań i prowadzić postępowanie, albo odpowiedzieć 2x nie i zamknąć sprawę wyrokiem zaocznym. Z punktu widzenia prawa i praktyki sądowej Sąd nie miał prawa zachować się inaczej. Po czwarte, wszelkiego rodzaju pomysły prac społecznych to dziedzina prawa karnego, w prawie cywilnym właściwie niemożliwe do zastosowania we wskazanej sprawie, więc możemy to sobie darować od razu. Sądy w takich sytuacjach zasądzają zadośćuczynienia i przeprosiny w mediach, tu nijak od tego schematu nie odbiegnięto. Po piąte, nawet jeżeli nie zgadzamy się z samym Wyrokiem, to - jak wskazał sam pełnomocnik Piekary w publikowanym przez Piekarę oświadczeniu - pozwany miał szansę złożyć w terminie prawidłowy sprzeciw od wyroku zaocznego wraz z wnioskiem o przywrócenie terminu. Argument, że miał tylko kilka godzin i nie miał wszystkich materiałów, mnie nie przekonuje, bo po pierwsze sam pisałem takie rzeczy w nocy o północy, by zdążyć w terminie, po drugie: nie są nam do sprzeciwu potrzebne akta (każdy sąd zrozumie, że skoro dowiedział się o tym tak późno, to wystarczy napisać pisemko "sprzeciwiam się" i wnioskować o możliwość przedłożenia reszty dowodów po zapoznaniu się z aktami sprawy, to absolutnie normalna praktyka), po trzecie - nieprzedłożenie jakichkolwiek dowodów potwierdzających twierdzenia zawarte w piśmie to po prostu samobój, po czwarte - mógł skontaktować się wtedy z prawnikiem i dostać wszelką wymaganą wiedzę (takie rzeczy pisze się bardzo często, więc pewnie każdy pełnomocnik działałby na wzorze i w kwadrans załatwiłby temat), po piąte - gadka o tym, że nie wiedział o co chodzi mnie nie przekonuje, bo Komornik musiał posiadać i okazać mu tytuł wykonawczy (Wyrok z klauzulą wykonalności), w którym wskazane było kto jest powodem, resztę mógł sobie Piekara sam dopowiedzieć, co zresztą nie ma żadnego wpływu na to, że niezbędne pisma i tak mógł złożyć, a po szóste - Piekara jakiekolwiek dowody złożył dopiero po oddaleniu mu wniosku o przywrócenie terminu, tj. po dwóch miesiącach od złożenia pierwszych pism, a zatem wnioski te są spóźnione, a sam Piekara popisał się absolutną ignorancją i niechlujstwem, a takie osoby nie zasługują IMO na współczucie. Zalecam zatem dalece posuniętą ostrożność (a prawdę mówiąc całkowitą niewiarę) w słowa Piekary, bo od samego początku sprawy on czasem manipuluje, a czasem jest przyłapywany na łgarstwie, twierdzeń prawdziwych nie stwierdzono.
  2. Kącik absurdalny

    Piekary. Choć tak samo niewiarygodne Gdzie też zapadł wyrok zaoczny*, przy czym prawej stronie twittera umknęło słowo "zaoczny" i całe dni fetowali triumf Pawłowicz nad Lisem (choć po prostu wezwanie skierowano na zły adres, przez co Lis nie miał jak na pozew odpowiedzieć). Wtedy instytucja wyroku zaocznego to był ratunek dla sądownictwa umożliwiający tak słabym i uciskanym jednostkom jak posłanka Pawłowicz zemstę nad magnaterią III RP w osobie Lisa, dziś jest to hurr pozbawienie prawa do sądu durr zemsta kasty. *Przy czym Lis wedle mojej wiedzy okazał się na tyle sprawniejszy intelektualnie od Piekary (ok, ok, wiem, nie ma się czym chwalić), że bezproblemowo odkręcił problem złego doręczenia, bo to naprawdę nie jest rocket science.
  3. Kącik absurdalny

    Mechanizm prawicowej propagandy w pigułce: Godzina 6:00, Jacek Piekara wrzuca twitta, od którego zaczyna się dzisiejsza afera: Godzina 8:00, pierwsze prawicowe trolle biorą temat na ruszt: Chwilę później sam autor zamieszania wrzuca swoje pierwsze fantazje dotyczące hipotetycznego dalszego biegu sprawy: Po chwili pierwsi użytkownicy twittera zapędzający się w te jaskinie szaleństwa zaczynają zadawać pytania: ale jak to tak kolosalne kwoty? Jak to pozbawiony prawa do procesu? Ktoś zwraca się do Sądu z zapytaniem o rzeczywisty stan sprawy i otrzymuje informację, iż należności wskazane przez Piekarę są ZNACZNIE niższe, acz na razie bez konkretów (szczegółowe dane są dostępne tylko dla stron). Piekara podaje, że o sprawie dowiedział się od komornika, który po jednym dniu podjął czynności, a sąd nie umiał. Gdy czyta informacje podważające jego wiarygodność, zaczyna się złościć: Po chwili okazało się, że jedyny, który kłamie - albo w najlepszy razie manipuluje - to sam Piekara. Powyżej macie kłamliwe wywody samego zainteresowanego. Poniżej macie stan faktyczny sprawy: Adwokat Doroty Wellman komentuje - Pani Dorota Wellman nie zażądała absolutnie żadnych pieniędzy dla siebie. Zażądała 25 tys. zł na cel społeczny i przeprosin w dwóch nośnych tytułach prasowych - mówi w rozmowie z Gazeta.pl mec. Anna Kruszewska, reprezentująca Dorotę Wellman. - Tweet Jacka Piekary był szeroko komentowany i wykroczył poza ramy samego Twittera. Jego treść była przytaczana przez media, w związku z tym zasięg przeprosin powinien być adekwatny. Tę argumentację podzielił sąd - dodaje. Pisarz musi zapłacić niemal 0,5 miliona złotych? Jacek Piekara wyliczył, że publikacja przeprosin w mediach, poniesienie kosztów sądowych i wsparcie organizacji charytatywnej będzie go kosztować łącznie ok. 470 tys. zł. - Na pewno celem pani Doroty Wellman nie jest finansowe niszczenie Jacka Piekary. Celem było uzyskanie przeprosin i przywrócenie ładu w dyskusji mającej miejsce w przestrzeni publicznej - zapewnia mec. Anna Kruszewska. - Żądaliśmy przede wszystkim przeprosin na Twitterze i usunięcia tweetu. Ani jedno, ani drugie do dnia dzisiejszego nie zostało wykonane. A to nie kosztuje przecież nic - dodaje. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22915409,pisarz-obrazal-dorote-wellman-teraz-robi-z-siebie-ofiare-systemu.html#Czolka3Img A teraz jak było moim zdaniem naprawdę (co mogę przewidzieć z dużym IMO prawdopodobieństwem): Wellman pozywając Piekarę (IMO słusznie, Piekara to znany cham i prostak, trzeba takich tępić) mogła nie znać jego aktualnego adresu. Jeśli się udało coś tam ustalić (przez pracodawcę, zleceniodawców, jakimiś prywatnymi kanałami), to mogło to nie być w pełni wiarygodne - ale jakiś adres podać trzeba. Na szczęście jednak nawet gdyby Wellman podała w pozwie, że Piekara mieszka w Stumilowym Lesie w siódmej dziupli po prawej od nory Puchatka - to Sąd ma dostęp do bazy PESEL, gdzie ustala, czy adres wskazany w pozwie jest zbieżny z meldunkiem i jeśli nie - podejmuje doręczenie też pod adres zameldowania (o ile oczywiście występują problemy z doręczeniem, bo gdyby w Stumilowym Lesie Piekara odebrał przesyłkę, to byłoby wszystko ok). Sąd sobie adres Piekary sprawdził, doręczył przesyłkę, nikt tego nie odebrał, więc na rozprawę Piekara się nie stawił (nie wiedział, ale został skutecznie zawiadomiony - poprzez tzw. fikcję doręczenia). Sąd nie mogąc procedować bez strony przeciwnej zastosował instytucję wyroku zaocznego, uznając za prawdziwe twierdzenia Wellman (bo nikt im nie zaprzeczył), zasądzając to, czego ona chciała (a że roszczenie zdaje się zasadne, to nie mógł miarkować kwot, tylko zasądzić tyle, ile wskazano w pozwie, bo to musi wyglądać na racjonalne). Wellman skierowała sprawę do komornika, a ten poszedł do Piekary, ustalając też prawidłowy jego adres (bo komornik ma narzędzia pozwalające chodzić po sąsiadach i pytać o dłużnika, może pytać ZUS czy US - sąd nie bardzo). I teraz to, co najciekawsze: gdy dowiadujemy się, że sprawa się toczy, a nie wiedzieliśmy o tym (przykładowo bo mamy różne adresy zamieszkania i zameldowania i jesteśmy, tak jak Piekara, zbyt głupi, by odbierać przesyłki z zameldowania i interesować się tym tematem), to przedstawiamy dowody na okoliczność mieszkania gdzie indziej niż meldunek, wnosimy o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od wyroku zaocznego, sąd to przyklepuje (bo łatwo o świadków, jakieś rachunki, umowy najmu, akty notarialne czy cokolwiek dokumentujące mieszkanie gdzie indziej niż w rzeczywistości). Dla przeciętnie rozgarniętej osoby mającej w portfelu parę stówek na prawnika (lub łeb na karku i dostęp do googla nawet...) to pikuś. Dla Piekary powinno być to tym prostsze, że z uwagi na swoją tfurczość zapewne napotkał na swojej drodze niejednego prawnika, z kimś musi też stale współpracować. Tymczasem te jego działania zakończyły się - jak stwierdziła adwokat Wellman, więc wiarygodna (w przeciwieństwie do Piekary) osoba - oddaleniem wniosku o przywrócenie terminu, bo pisarzyna nie przedstawił żadnych dowodów. To przydługi wstęp do konkluzji: Prawicowcy na twitterze (i nie tylko) całą sprawę zainicjowaną przez chamstwo Piekary i zaognioną przez jego życiową nieudolność sprowadzili do zemsty kasty sędziowskiej i pozbawieniu obywatela prawa do sądu. Moi drodzy - codziennie dajecie się tak manipulować w setkach różnych historii dotyczących sądownictwa, przykład Piekary jest o tyle dobry, że z uwagi na duży szum wokół sprawy może służyć jako fajny dowód na wniosek, że ludzie hejtujący sądy z własnych doświadczeń w większości przekraczającej pewnie 99% to osoby, które zostały "pokrzywdzone" tylko i wyłącznie z własnej winy.
  4. Pożegnajmy zmarłych

    Nie żyje Bogusław Banaszak, jedna z czołowych postaci prowadzonego przez PiS prowadzonego na froncie przejmowania Trybunału Konstytucyjnego zamachu stanu, współautor opinii popierających stanowisko sejmu w tym przedmiocie, uczestnik farsy z Komisją Wenecką, sędzia Trybunału Stanu, bohater głośnej afery o plagiat na Uniwersytecie Zielonogórskim. Biorąc pod uwagę częstotliwość zgonów bohaterów afery wokół TK można podjąć podejrzenia, że demontaż państwa prawa jest strasznie stresującą pracą, skoro kolejna osoba odchodzi z problemami natury kardiologicznej.
  5. Piłkarski livescore zimowy

    Milan strzela trzy prawidłowe gole, wywalcza karnego, ale dzięki wspaniałemu sędziemu, który kręcił lody cały mecz i od czapy doliczył 7 minut, ledwo wygrywa 1:0. Nawet jak na standardy włoskiej piłki dzisiejszy popis arbitra był wybitnie żenujący.
  6. Uważaj tio, jak podawałem to samo wcześniej (od czego zaczęła się ta inba), to Mahdi zarzucił mi pisanie głupot
  7. Manchester United

    Uprzedzając konferencję Mourinho napiszę za niego, że do wygranej z Southampton potrzebne jest wydanie jeszcze 150 milionów euro, a do mistrzostwa circa 500 milionów, a i to pod warunkiem, że City zatrzyma się w rozwoju, bo wtedy będzie potrzeba odpowiednio więcej.
  8. Piłkarski livescore zimowy

    We Włoszech w meczu Interu z Lazio Candreva zwyzywał i opluł któregoś z kibiców. Pytanie - kibica której drużyny, bo jasnym jest, że tak jak nie dostał kartki na boisku, tak na pewno nie zainteresuje to nikogo z komisji sędziowskiej po meczu.
  9. Piłkarski livescore zimowy

    Pomimo paru korzystnych decyzji sędziego pod Inter Milan wygrywa derby po najlepszym meczu od paru miesięcy i bramce wychowanka. Niesamowita sprawa. Szczególnie jest wyjątkowy ten mecz, że dziś rano kontuzję złapał Gigio Donnarumma, miał grać Storari, ale złapał uraz na rozgrzewce, przez co do bramki wszedł Antonio Donnarumma - i był IMO bohaterem meczu.
  10. Uwaga, to moja zawodowa opinia odnośnie podstaw prawnych do kierowania jakichkolwiek roszczeń w zaistniałej sytuacji wobec Melera:
  11. Filmy

    Właśnie tak, jak wskazałeś w spoilerze. Dla mnie to zamyka temat, to nie serial, by tu prowadzić gdybanie co do intencji bohaterów.
  12. Filmy

    Przecież to zostało wyjaśnione.
  13. Pożegnajmy zmarłych

    Nie żyje Henryk Cioch, dubler niedopuszczonych dotychczas do orzekania sędziów Trybunału Konstytucyjnego, uczestnik demolki państwa-prawa, uzurpator miejsca należnego prof. Hauserowi, w przeciwieństwie do którego nie był ani wybitnym przedstawicielem doktryny, ani orzecznictwa.
  14. Piłkarski livescore jesienny

    Nie, to nie jest "dopuszczalny margines", a argument "wszyscy to robią" jest do niczego. Dajmy głos arbiter cafe: https://twitter.com/h_demboveac/status/941799500238245
  15. Filmy

    Również obejrzałem Gwiezdne Wojny i na wstępie powiem, że dla mnie Imperium Kontratakuje nie były wielkim filmem, na pewno nie lepszym od pozostałych z tamtej trylogii, natomiast zyskał IMO masy fanów poprzez zastosowanie plot twista ze zwycięstwem złych i namieszanie w zwyczajowym w Hollywood zwycięstwem sił dobra zawsze i wszędzie. Ten plot twist w Imperium zrobił efekt wow, na którym ukuto moim zdaniem mit wielkiego dzieła. Uwagi dotyczące Ostatniego Jedi prewencyjnie też dam w spoiler swoje uwagi, bo za dużo mogą zdradzić: Dobrze się bawiłem, prawie się nie nudziłem , elementów totalnie absurdalnych (tak, tak, pewnie wszyscy ten sam moment uważamy za turbożenujący) było niewiele, oceniam więc ten film znacznie lepiej niż Łotra, który uważam za film nie tyle przeciętny, co po prostu słaby. W przeciwieństwie do Łotra nie żałuję, że poszedłem na to do kina, a takie odczucia momentami pojawiały mi się nawet przy Przebudzeniu. Dla równowagi dodam, że dla mojej partnerki, która kanon ze starej trylogii traktuje jak świętość, ten film to zupełny syf bez cienia pozytywów, więc może dobrze mi zrobiło nastawienie się na kolejny film na poziomie Łotra z powieleniem rozwiązań z Imperium, oczekiwania miałem niewielkie, to wyszedłem zadowolony.
×