Skocz do zawartości
Rozpoczynamy kolejny cykl wyborczy. Można już nominować użytkowników, którzy powinni znaleźć się w XIV kadencji ModTeamu.
TEMAT Z NOMINACJAMI

Feanor

ModTeam
  • Zawartość

    8407
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    67

Ostatnia wygrana Feanor w dniu 23 Listopad

Użytkownicy przyznają Feanor punkty reputacji!

Reputacja

4373 Bardzo lubiany

O Feanor

  • Tytuł
    Spirit of Fire
  • Urodziny 10.04.1974

Informacje

  • Wersja
    FM 2012
  • Klub w FM
    Liverpool FC
  • Ulubiony klub
    Liverpool FC
  • Skąd
    Chodziez
  • Płeć
    Mężczyzna

Kontakt

  • Website URL
    http://minaskolmar.blogspot.com/

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Feanor

    WH 40k

    - Jeszcze walczą - mruknęła Vexile odgarniając mokre włosy z czoła. Karabinowa palba za ich plecami ożyła, kończąc krótką, minutową przerwę. Drużyny B i D, nad którymi bezpośrednie dowództwo przejął teraz Ulvendor dotarły do pokiereszowanego muru otaczającego Katedrę Gniewu. Trzymetrowa, ceglana bariera była w fatalnym stanie. Niegdyś zwieńczał ją szereg uskrzydlonych gargulców, większość z nich leżała obecnie pod nogami żołnierzy Sił Samoobrony. Mur był popękany i zniekształcony przez erozję, w całości niemal pokryty śliskimi, brudnozielonymi porostami. Zza niego wyrastała ceglana góra Katedry. Uldor widywał już większe, ale ta sprawiła na nim szczególnie posępne wrażenie. Była agresywnym wyzwaniem rzuconym deszczowemu niebu. Jedna z dwóch wież westwerku leżała w gruzach, ale jej północna ściana ciągle stała niemal nienaruszona. Druga wieża była prawie cała, ale z wypalonego dachu pozostały tylko powyginane słupy konstrukcyjne, wyciągnięte w górę niczym palce skręcone artretyzmem. Uldor patrzył na nią z niepokojem, tam z pewnością był jakiś obserwator, on by go tam umieścił. Trudno, nie było już czasu na działanie w ukryciu. Mur pokonali niemal z marszu, ukruszone cegły bardzo to ułatwiały. Żołnierze gramolili się na niego dwójkami przeklinając siąpiący deszcz i śliskie porosty. Jedynie Sail miała kłopoty, mała brunetka stanęła pod murem patrząc na niego z ukosa i przygryzając dolną wargę. Psioniczka nienawidziła fizycznych wyzwań. Stojący obok Garnen bez słowa podniósł ją na tyle, by swobodnie mogła stanąć na szczycie bariery. Jej humoru to bynajmniej nie poprawiło. - Pytał cię ktoś o pomoc, poruczniku? - syknęła jadowicie, piorunując go wzrokiem. - Nie dosłyszałem - odpowiedział, wzruszając ramionami. Znaleźli się przy bocznej ścianie katedry, mniej więcej w jednej trzeciej długości jej nawy. Wszędzie leżały resztki kości, szkielety były w dużo gorszym stanie niż było to widoczne z wysokości serwoczaszki. Ceramitowe buty Uldora miażdżyły je bez najmniejszego oporu, nie wywołując przy tym niemal żadnego hałasu. Co przy okazji zwróciło jego uwagę na to, że karabiny z Drogi Katedralnej znowu zamilkły. Opór drużyn A i C skończył się, niech Imperator ma w opiece ich dusze. Nasze również. Nasz czas się skurczył. Nigdzie nie widać było wroga, ale z ostrołukowych okien gmachu dobywała się karmazynowa, pulsująca poświata która z wrogiem miała wiele, wiele wspólnego. Inkwizytor odruchowo spojrzał na Venas która krzywiąc się, niechętnie pozwalała właśnie ogrynowi zdjąć się ze szczytu muru. Jeszcze nie jest bardzo źle. Gdyby było, Sail krzywiłaby się dużo mocniej. Dwaj żołnierze doprowadzili do niego szamoczącego się Soldana. Oficer wyglądał fatalnie, napuchnięty prawy łuk brwiowy i rozcięte wargi odebrały mu aurę zblazowanego arystokraty. W oczach czaił mu się zwierzęcy strach. - Wiesz, co masz zrobić, kapitanie - powiedział sucho inkwizytor. - Nie zawiedź mnie po raz wtóry. Puśćcie go. Jeszcze możesz dostąpić odkupienia. Dopilnuję tego.
  2. Feanor

    Red Dead Redemption 2

    BTW, tak wygląda RDR1 w obecnej wersji na xbox1
  3. Feanor

    Jesienny livescore piłkarski

    YNWA
  4. Feanor

    Jesienny livescore piłkarski

    Cholera, LFC chyba trochę traci siły
  5. Feanor

    Jesienny livescore piłkarski

    Hendo?
  6. Feanor

    Jesienny livescore piłkarski

    Włączyłem sobie właśnie Galata-Porto i cos we mnie pękło. Wykupienie CL przez Polsat otoczone było chełpliwymi zapowiedziami, jak to będzie teraz cudownie pokazywane, supernowoczesne studio, transfer Smoka etc etc... Przełknąłem to, że bujam się z Iplą. Przełknąłem supernowoczesne studio z Panasewiczem and co. Ale teraz włączam sobie tę Galatę i jeden z komentatorów sepleni. Nie wiem kto to, pewnie obcokrajowiec, alecomnieto. Sepleni, motyla noga! Polsat to jednak jest stan umysłu.
  7. Feanor

    Jesienny livescore piłkarski

    Co tam się dzieje
  8. Feanor

    Jesienny livescore piłkarski

    Football’s coming home
  9. Feanor

    Jesienny livescore piłkarski

    Salah
  10. Feanor

    Red Dead Redemption 2

    Przed godziną w epilogu
  11. Feanor

    WH 40k

    Nagły rozbłysk wypalił w pogiętej karoserii pokaźną dziurę i przerażony Rolaon odczołgał się z przekleństwem na ustach. Mieli laskarabiny. Mieli ciężkie i lekkie karabiny maszynowe, pistolety, strzelby, ktoś strzelał nawet z kuszy. Odłamki betonowego gruzu latały wokół szalonymi, przecinającymi się trajektoriami, wbijając się w twarz i utrudniając oddychanie. Strzelających najwyraźniej zupełnie nie obchodziła kwestia amunicji. Czasem przez kanonadę przebijały się ich krzyki, krzyki upojenia szerzoną destrukcją. Augurian najwyraźniej ogarnął amok. Wokół nie było widać śladu życia. Rolaon dostrzegał jedynie sierżanta Dagthorna, przewieszonego groteskowo przez betonową ławkę, jego twarz zastygła w grymasie zdziwienia. Reszta żołnierzy drużyny A zniknęła gdzieś między ruinami, nie miał pojęcia: żywa czy martwa. Rzecz jasna, reszty plutonu również nie widział. Heretycy strzelali do nich już dobre pięć minut, odsiecz powinna tu być już od dawna. Pierdolone sukinsyny zapewne odskoczyły gdy tylko usłyszały pierwsze strzały. Soldan zrobiłby to bez zmrużenia oka, a i Garnen pewnie długo by się nie zastanawiał. O inkwizytorze nie wspominając. Ten zimny, ogolony na łyso typ ludzi takich jak Rolaon Rynt miał przecież za nic. Sprzedali go, zostawili na łasce bandy psychopatów, odrzucili niczym niepotrzebne narzędzie... Kurwa! - Rol... Dwie rzeczy dotarły do Rolaona równocześnie. Po pierwsze, dobre kilkanaście sekund temu przestał słyszeć strzały. Po drugie, szeptały do niego zwłoki Jareda. Tracił zmysły... - Rol, co się stało, łeb mi pęka... Rynt przemógł się i spojrzał w stronę leżącego kolegi. Jared nadal leżał, ale już nie nieruchomo. Jęcząc cicho zdejmował sobie właśnie hełm. Czoło umazane miał krwią, ale najwyraźniej kula nie przebiła stali i Khal ucierpiał jedynie od skóry rozciętej na czole. Cholerny, pieprzony szczęściarz. - Nie wstawaj - szepnął Rolaon, gdy już otrząsnął się z szoku. - Jesteśmy pod ostrzałem tych cholernych augurian. Wyjaśnienie sytuacji zabrało tylko chwil. Nieco dłużej potrwało przekonanie Jareda, że napastnicy bynajmniej nie zniknęli, że nadal czają się za wypalonymi samochodami ciężarowymi kilkadziesiąt metrów dalej. I że z ich drużyny żyją już chyba tylko oni. - Poddajmy się, Jared - powiedział na koniec Rolaon, oblizując nerwowo wargi. Mówiłcoraz głośniej i szybciej, a na policzki wchodzić zaczęły rumieńce. - Ja chcę żyć, słyszysz? Ten skurwiel z inkwizycji nas zostawił! Ci ludzie z Vallandoru nie mogą być gorsi od niego! Do kurwy nędzy, poddajmy się! Khal podczołgał się i wyjrzał zza wypalonej karoserii. Pokręcił wolno głową. - Oni do mnie strzelali, Rol. Zabili Dagthorna, a jeśli masz rację, to wszystkich pozostałych także. Poddać się? Nie, raczej nie, Rol. - Odwaliło ci - Rolaon patrzył na kolegę jakby go nie znał. - Mówię o tym, że za chwilę nas rozwalą, jeśli się nie poddamy. Zabiją nas! Rozwalą! Może i ty nie masz wiele do stracenia, ale ja mam rodzinę, pojebańcu! Rodzinę! - Wydaje mi się, że i tak jest już za późno - odpowiedział Jared w ogóle nie patrząc na pieklącego się Rynta. Rolaon spojrzał ostrożnie w stronę pozycji kultystów. Zza dużego wraku pokiereszowanego przez czas towarowca sto metrów dalej wyszedł właśnie mężczyzna. Był półnagi, w rękach trzymał karabin z nasadzonym bagnetem. Twarz pokrytą miał jakimiś czerwonymi wzorami. Mówił coś do kogoś, kogo Rolaon nie widział. - Żegnaj, Rol - powiedział Jared. - To już chyba koniec drogi. Było w tym coś tak głęboko absurdalnego, że Rolaonowi tylko skinął głową. Nie wiedział, co może mu odpowiedzieć. Nagle poczuł się bardzo, bardzo zmęczony. Augurianin zaczął coś krzyczeć. Zza wraków wychodzić zaczęli następni, pięciu, dziesięciu, dwudziestu, ciągle następni... Wraz z ich wychodzeniem narastało wycie, coraz głośniejsze. Przez moment Rolaon nie rozumiał tego ryku, nie chciał rozumieć. Gdy wreszcie te dźwięki ułożyły mu się w głowie w słowo, gdy zrozumiał że krzyczą to ludzie, którzy jeszcze miesiąc temu na Vallandorze byli kasjerami, nauczycielami i dziennikarzami, to poczuł dreszcze, lodowato zimne dreszcze. Ryk augurian rósł niczym pomruk nadciągającej burzy. - KRWI!!!!!!!!! Zaczęli biec szeroką tyralierą, co najmniej czterdziestu heretyków obłąkańczo wyjących w krwawym amoku. Spod ruin betonowego gmachu wznoszącego się na prawo od Rolaona padły w ich kierunku pojedyncze strzały, ale strzelający (Rol uznał, że muszą to być ludzie z drużyny C) byli rażąco niecelni, co szarżujący przywitali szyderczym rykiem. Augurianie zaczęli skręcać w ich kierunku i przez głowę Rynta przemknął cień nadziei, że dzięki temu ominą ich pozycję. Wtedy jednak Jared Khal, niepozorny, nieśmiały szeregowy z ciągłym niemal grymasem smutku na twarzy, zakompleksiony szczeniak w ciągle niedopasowanym, za dużym munurze, tę nadzieję zabił. Wstał, uśmiechnął się (zrobił to!) i zaczął strzelać. Świat oszalał.
  12. Feanor

    Polityka wewnętrzna

    To był klasyczny strzał ostrzegawczy. I zgadza się, wyjątkowo podły.
  13. Feanor

    WH 40k

    Sail Venas stanęła, podnosząc dłoń do głowy. Uldor zatrzymał się również, zaniepokojony grymasem bólu, który przez moment pojawił się na jej twarzy. - Coś złego zaczęło się dziać w katedrze, szefie - powiedziała po chwili z wysiłkiem. - Struktura rzeczywistości się rwie. W szybkim tempie. Inkwizytor zmarszczył brwi i zacisnął dłoń na rękojeści miecza. Heretycy już wiedzieli. Uldor odsunął od siebie myśli o ponurych implikacjach tego stwierdzenia, uklęknął, zamknął oczy i zaczął łączyć się z najbliższą serwoczaszką. Drgnął w momencie fuzji, nie potrafił wyplenić w sobie tego niepotrzebnego odruchu. Wrażenie zapachu rozkładającego się ciała było całkowicie fantomowe, czaszka Seregala Pokornego już prawie sto lat temu została dokładnie oczyszczona w betonowych bazylikach Mechanicum. Tym niemniej, komunia z tą relikwią (i każdą inną tego typu) igrała z umysłem inkwizytora niepotrzebnymi wyobrażeniami. Trwało to jednak moment, chwilę potrzebną na odruch eyparcia. Potem Ulvendor zniknął, wypełniając sobą lewitujące, kościane naczynie. Czaszka orbitowała nad Drogą Katedralną, tuż przed miejscem gdzie trakt kończył sie ucięty ruinami Wrót Słusznej Furii. Trzy minuty wcześniej Uldor lustrował już to miejsce i nie stwierdził żadnej aktywności wroga, teraz było podobnie. Resztki kolumn bramy odcinały się swoimi szarościami od ciemnego karmazynu kamiennych płyt pokrywających przedpole katedry, nie było tam żadnego heretyka. Inkwizytor stłumił rodzące się uczucie irytacji. Nie mógł niestety wydawać czaszce rozkazów na odległość, zerwał więc połączenie i odszukał następną. Wszedł w fuzję, zadrżał a potem na moment zamarł w niemej fascynacji. Serwoczaszka Teslyna Od Włóczni otrzymała od niego wcześniej polecenie kołowania nad katedrą, obecnie znajdowała się powyżej dziedzińca portalowego. Teren przed fasadą świątyni był obecnie gigantycznym ossuarium, dziesiątki tysięcy ludzkich kości leżało tu w bezładzie niczym elementy jakiegoś skomplikowanego wzoru. Trzysta lat temu przerażeni mieszkańcy Tarsu zgromadzili się tu by błagać swych nowych panów o ratunek przed zbliżającym się gniewem Imperium. Jaźń Uldora zatrzepotała na chwilę w uniesieniu wywołanym mściwą satysfakcją. Przed gniewem Imperium nie ma ucieczki. Tysiące heretyków skonało tu w straszliwej agonii i choć nikt nie mógł usłyszeć ich krzyku, to wieści o zagładzie Palladiona dotarły do każdej planety sektora. A niemi jej świadkowie ciągle tu spoczywali. Posępny chaos rozrzuconych ludzkich pozostałości w kilku miejscach został uprzątnięty, gdyż augurianie wytyczyli w nim prowadzące do katedry ścieżki. Kilkunastu heretyków biegło właśnie nimi z wyciągniętą bronią kierując się ku Wrotom. Stojąca na schodach świątyni kobieta wykrzykiwała coś do nich, serwoczaszka nie przekazywała jednak sygnałów dźwiękowych więc treści okrzyków inkwizytor mógł się jedynie domyślać. Zza jej pleców, ze środka Katedry Gniewu dobywała się pulsująca, krwistoczerwona łuna. Uldor zerwał połączenie i uszy wypełnił mu jazgot karabinowych salw oraz krzyki otaczających go ludzi. Pochylił się instynktownie, dławiąc jednocześnie odruch wymiotny wywołany końcem fuzji. Już nas dopadli? Jak długo mnie nie było? Otworzył oczy. Źródło kanonady było gdzie indziej. Żołnierze drużyny B zalegli co prawda za kawałkami gruzu i metalu, ale ogryn, Vexile i Sail nadal stali, najwyraźniej nie przejmując się ewentualnymi nadlatującymi pociskami. Psioniczka słuchała czegoś, co rosły porucznik wykrzykiwał jej do ucha, Hyde zaś patrzyła uważnie na inkwizytora, czekając najwyraźniej na jego wyjście z transu. - Myślałem, że zdążę - mruknął z irytacją Uldor. - Jaka jest sytuacja? - Drużyna A obłożona ciężkim ogniem, zaczęło się minutę temu, tuż po twoim odlocie. Nie możemy nawiązać z nimi łączności. Drużyna C chyba spanikowała i zajęła pozycje obronne. Bałagan. - W dodatku znowu zaczęło padać - dodał inkwizytor wstając z kolan. - Czy to już wszystkie atrakcje? - Kapitan Soldan zaczął bredzić coś o natychmiastowym odwrocie - odpowiedziała Vexile. - Ale Garnen mu to chyba już wybił z głowy. A ty, widziałeś coś ciekawego? - Aż za bardzo, Vex. Poruczniku! Ogryn oderwał się od rozmowy z Sail i podbiegł do inkwizytora, przytrzymując dłonią ciągle zsuwający mu się z głowy hełm. - Awangarda zaległa pod ogniem wroga. Inkwizytorze, mogę poprowadzić kontratak. Przeciwnik działa chaotycznie, jeżeli... Uldor wzniósł dłoń, Garnen zamilkł. - Poruczniku, zbierzesz drużyny B i D. Obejdziemy teren starcia łukiem od zachodu, heretycy nie mają żadnego pierścienia posterunków więc do katedry mamy szansę dotrzeć bez zbędnego kontaktu. Ruszamy za pół minuty. Porucznik chciał coś powiedzieć... i zacisnął zęby. Odwrócił się i zaczął pokrzykiwać na swych żołnierzy. Ci, choć niechętnie, zaczęli wstawać, z niepokojem oglądając się w stronę, z której dochodziła kanonada. Samego miejsca starcia nie było stąd widać, garb szczytu wzgórza katedralnego skutecznie je zakrywał. Nadbiegający z tyłu żołnierze drużyny B pozdrawiali oczekujących niepewnymi okrzykami zagłuszanymi przez nieustającą karabinową palbę. - W katedrze rozpoczął się jakiś rytuał, Vex - powiedział Uldor widząc jej pytający wzrok. - Los awangardy Roma Garnena przestał być ważny. Gwardzistka kiwnęła głową i splunęła. Vexile Hyde nigdy nie kwestionowała decyzji inkwizytora. Nigdy przy postronnych. Uldor odwrócił się, by odnaleźć wzrokiem kapitana Soldana. I spojrzał prosto w lufę wycelowanego w siebie pistoletu. - Sprowadź tu swój prom - wycedził trzymający pistolet Ravas Soldan. W oczach kapitana grało szaleństwo. - Dość już. Dość! To ma być akcja policyjna!? Kurwa! Wzywaj ten prom! Ruch wokół nagle zamarł. Żołnierze Sił Samoobrony jakby zapomnieli o wymianie ognia w której uwikłani byli ich koledzy kilkaset metrów dalej. Uldor uśmiechnął się krzywo. - Rzuć to, Soldan - powiedziała zimno Vexile kładąc swą ciężką, pozornie niezgrabną dłoń na kaburze pistoletu. - Posłuchaj jej, kapitanie - dodał Garnen. Stalowoszare oczy podoficera nie wyrażały żadnej emocji. - Takie jak ona nie rzucają słów na wiatr. Soldan z każdą mijającą chwilą wyglądał coraz żałośniej. Jego długie, czarme włosy spływały mu pozlepianymi przez deszcz wężami prosto na przerażone oczy. Z zagryzanych ust zaczęła płynąć mu krew. Pistoletu jednak nie opuścił. - Popełniłeś błąd, Ravasie Soldan - powiedział inkwizytor po chwili ciszy. - Nie sądzę - odparł kapitan, plując czerwonymi kropelkami. - Ależ tak. Gdy zaczynasz celować w inkwizytora, używaj spustu. Uldor mrugnął do Sail. I skoczył. Twarz Soldana wykrzywił grymas straszliwego bólu, oczy nabiegły krwią. Kapitan wystrzelił przed siebie, całkowicie oślepiony nagłym, niezrozumiałym cierpieniem. Chybił, kula przeszła nad rzucającym się w jego kierunku inkwizytorem. Uldor uderzył głową w jego brzuch, Soldan zgiął się w pół z głuchym jękiem i upadł tuż obok przetaczającego się na plecach Uldora. Chwilę później inkwizytor już wstawał, a nad kaszlącym, skulonym ciałem kapitana stała Vexile. - Co mu zrobić - spytała cicho, bardzo cicho. W prawej dłoni trzymała pistolet, w lewej karbowany nóż. Uldor nie odpowiedział. Miał zawroty głowy, w ustach czuł krew. Skłonił się lekko stojącej nieopodal Sail, psioniczka odpowiedziała paskudnym uśmiechem. Splunął czerwonozieloną flegmą. - Pozwólcie, że Siły Samoobrony same zajmą się zdrajcą - wtrącił nagle Garnen podchodząc do leżącego. - W trybie natychmiastowym. - Nie - odrzekł wreszcie inkwizytor. - Imperium znajdzie dla niego lepszy użytek.
  14. Feanor

    Red Dead Redemption 2

    A żeby zilustrować jeszcze, jak bardzo się w grze zakochałem, cały czas myślę czy Jurgena na emeryturę nie wysłać... a nie napisałem jeszcze o muzyce..... BTW, jak już pisałem mam odświeżone RDR na xboksie, nie ma opcji, bym nie zagrał Już mam pierwsze spotkanie z Williamsonem za sobą...
  15. Feanor

    Red Dead Redemption 2

    OK, szósty rozdział za mną, dwa epilogi przede mną... skoro @me_who podsumował na tym etapie, to ja też. W skrócie: nie grałem w grę lepszą od RDR2.
×